Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Zostałam sama z dwójką dzieci

1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Byłam silna i zdecydowana bo powodem były zdrady i używki z jego strony. Wyrok przyjęłam z ulgą. Zostałam sama z dwójką dzieci i zdecydowałam, że podejmę drugi etat żeby nie być zależną od kogokolwiek. I tu zaczynają się moje schody.. Pracuje od 7-24. Mam wrażenie, że jestem sama w świecie. Moje życie kręci się wokół pracy. Dzieci mają mnie w 100 % tylko w weekendy. Często jest tak, że nie mam ochoty na spacer czy kino bo wolę zostać w łóżku. Snuje się jak cień po domu. Brakuje mi tej iskry szaleństwa która zawsze miałam. Nie potrafię utrzymać nowych związków bo gdy zaczyna się "poważnie" to uciekam. I teraz moje pytanie.. Czy to zwykłe zmęczenie czy już depresja. Nieraz wpadają mi do głowy głupie pomysły żeby się poddać i skończyć ze sobą ale fakt posiadania dzieci mnie powstrzymuje.
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Diagnozę depresji mógłby postawić lekarz psychiatra. Ja mogę jedynie napisać, że w Pani wypowiedzi widzę przejawy dużego cierpienia, przy którym warto zasięgnąć pomocy - zarówno psychologa/psychoterapeuty, jak i psychiatry.

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Cześć, nie wiem, jak sobie poradzić z moją sytuacją rodzinną
Cześć, nie wiem, jak sobie poradzić z moją sytuacją rodzinną, mam 22 lata studiuje niedaleko domu, więc jestem na miejscu, ale boję się o mamę i o rodzinę. Tata dużo pije, czasem jest spokojny, ale często jest agresywny po alkoholu. Z mamą praktycznie się nie odzywają, uważa ją za nic niewartą, po alkoholu wyzywa. Staję w jej obronie często i tak powstają kłótnie, gdzie ja też jestem wyzywana. 2 razy ją uderzył i nie czuł się winny tego, powiedział ,,w końcu ją uderzyłem". Nie wiem, co mam robić, chciałabym pomóc mamie i sobie, ale nie mam jak, nic nie jest w porządku, czasem mam okrutne myśli, że lepiej by było, jakby taty nie było, ale przecież nie mogę tak myśleć o własnym ojcu ... Nie mam się komu wygadać i tak dusze to w sobie.
Jak radzić sobie z ukrywaniem związku jednopłciowego przed rodziną i potrzebą publicznego afektu?
Dzień dobry, Sytuacja wygląda następująco: jestem w związku jednopłciowym z drugą kobietą. Oboje mamy po 23/4 lata. Problem pojawia się w perspektywie mojej dziewczyny, która boi się publicznie okazywać mi afekt (np. złapać za rękę) - czemu się nie dziwię, w końcu taki klimat. Podczas rozmów w tym temacie rozumiem ją, jednak mam po prostu taką potrzebę i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zawsze jak widzę inne pary lgbt mam zazdrość w środku, że "to nigdy nie bede ja". U mojej dziewczyny dochodzą dodatkowo rzeczy wyniesione z domu: wiara i przekonanie że "lgbt to zło". Jesteśmy w związku już prawie 4 lata, jej rodzina nadal nie wie że jesteśmy razem, a wszelkie insynuacje na temat naszego związku w jej rodzinie kończą się tym, że ona panikuje. Nie wiem jak mam jej z tym pomóc. Nie wiem jak mam poradzić sobie z moją potrzeba publicznego afektu i tego, że powoli czuję że chce żeby powiedziała swojej rodzinie o nas, bo za każdym razem jak znowu temat wraca i panikuje to czuję zmęczenie i przewracam oczami. Wiem, że mnie Kocha i że jej zależy na mnie, ale wiem też, jak mocno związana jest ze swoją rodziną, z którą ma bardzo toksyczne relacje (zasada: każdego obgadać za jego plecami) i czasami po prostu mam wrażenie że zasługuje na kogoś kto będzie spełniał te moje potrzeby, przez co źle się czuje, bo mi też bardzo na niej zależy 😐
Jak podjąć decyzję o miejscu zamieszkania po ślubie, by zadowolić rodzinę i siebie?
Potrzebuję porady psychologicznej... Jesteśmy z Mężem 2 lata po ślubie, mamy roczną córeczkę. Ja lubię planować wszystko z wyprzedzeniem, mój Mąż woli na ostatnią chwilę. Kiedy braliśmy ślub nie wiedzieliśmy, co będziemy robic i gdzie mieszkać. Nalegałam, żeby coś znaleźć, ale Mąż powtarzał, że najwyżej pomieszkamy z którymiś rodzicami. Ja nie brałam tego pod uwagę, bo chcialam od razu być na swoim, nawet na wynajętym. Trochę się o to kłóciliśmy, bo on uważał, że bez sensu wynajmować, jak można mieszkać z rodzicami i zaoszczędzić pieniądze... Ostatecznie wyszlo, że 2 miesiące przed ślubem moja chrzestna powiedzieli, ze kupili mieszkanie w Warszawie i jak chcemy, to możemy w nim pomieszkać przez 2 lata. Zgodziliśmy się. Prosiłam męża, żebyśmy zdecydowali czy kupujemy mieszkanie czy budujemy sie, bo 2 lata, to mało czasu. On cały czas miał co innego do roboty. Ostatecznie wyszlo na tym, ze minęły juz dwa lata odkąd mieszkamy u cioci, a my dalej nie mamy podjętej decyzji, co robimy ze sobą i swoim życiem. Za 3 miesiące musimy się wyprowadzić i ja chcę coś wynająć, żeby mieszkać sami, jako rodzina, mój mąż woli wrócić do któryś rodziców, żeby pieniądze, które wydamy na wynajem, móc zaoszczędzić na mieszkanie lub dom. Tu się pojawia pierwszy problem, bo nie możemy się dogadać. Drugi problem to kwestia tego, gdzie chcemy mieszkać. Ja wolę mieszkać w Warszawie w mieszkaniu, żeby nie tracić codziennie 3 godzin na dojazdy do pracy do Warszawy, a mój mąż woli pobudować się na wsi i nie widzi problemu w dojeżdżaniu codziennie do pracy pociągiem... Trzeci problem pojawia się, gdybyśmy jednak zdecydowali się pobudować. Mamy wiele możliwości i nie potrafimy dojść do porozumienia. Mamy działkę na wsi, gdzie bylibyśmy sami, bez sąsiedztwa, bez drogi asfaltowej, z dojazdem ok. 2 km do szkoły w przyszłości dla dzieci i pewnie bez komunikacji miejskiej w przyszłości, ponieważ to działka pod lasem, na odludziu. Podoba mi się w niej to, że mieszkalibyśmy pomiędzy naszymi rodzicami, mniej więcej w połowie drogi do jednych i do drugich, więc nikt by nam się nie wtrącał i moglibyśmy żyć po swojemu. Mamy działkę za domem moich rodziców, mam sentyment do tego miejsca i jako córka czuję, że jeśli mam wybierać między teściami a rodzicami, to powinnam zostać przy rodzicach i z tych dwóch lokalizacji wybrać działkę za domem rodziców, ale wiąże się to z tym, że cały czas rodzice i moja babcia, ktora mieszka za droga, będą widzieć co robimy i kiedy gdzies wyjeżdżamy. Wiem, jak życie moich rodziców wyglądało, jak mieszkali naprzeciwko babci i jaki mieli z jej strony monitoring i do wszystkiego się wtrącała i chciałabym tego uniknąć dla swojej rodziny, więc wolałabym jednak pobudować sie gdzies w większej odległości od rodzicow. Z drugiej strony na tej wsi mamy szkole i sklep, wiec jest wszystko, co potrzeba, ale jeśli chodzi o opiekę nad dziecmi, to musiałaby do nas przyjeżdżać mama mojego męża, bo ona bedzie z nimi w większości siedziała. Mamy też do wyboru działkę za domem rodzicow mojego męża, obok jego brata, bo też sie ma tam budować z żoną. Wieś jest mniejsza, bardziej malownicza, chyba bardziej mi sie podoba, ale nie ma na niej ani sklepu ani szkoły, do najbliższych jest około 10-15 km. To co mnie powstrzymuje przed budowa tam, to to, że bedziemy obok brata mojego męża i obok jego rodzicow. Nie wiem czy sama tego nie chcę i podświadomie czuję, że powinnam jednak wybrać działkę przy moich rodzicach, żeby jako corka byc blizej nicj, mimo że wizualnie mi się mniej podoba, czy ten strach przed budowa u męża spowodowany jest tym, ze moja mama cały czas mi mówi, ze ona w moim wieku to ani razu nie została na noc u teściów, a ja zostaje, że miejsce córki jest przy matce, że gdzie ja tam pojde do teściów, to już lepiej w Warszawie coś kupić, a moja babcia powiedziała, że jak pojde tam, to się zabije albo zawału dostanie... I już sama nie wiem czego chcę, nie wiem gdzie będę bardziej szczęśliwa. Może te moje obawy są urojone i tylko mi się wydaje, że rodzice będą mieli do mnie wyrzuty, że poszłam do teściów, a może faktycznie tak będzie i wtedy wolałabym już wybrać miejsce przy nich, żeby oni byli zadowoleni, mimo że wiem, że ja nie będę do końca zadowolona z tego wyboru... Bardzo przejmuję się opinią innych i tym co inni by woleli, nie potrafię podjąć sama decyzji, bo jestem nauczona przez mamę, że albo ona podejmowała decyzje, albo wszystko było z nią konsultowane. I wolę zadowolić innych niż siebie, bo wtedy jestem spokojniejsza. Nie wiem już sama, co mam zrobić i jaką decyzję podjąć, żeby nie żałować...Nie wiem, może moje obawy są błędne, ale boję się, że jak pobudujemy się przy moich rodzicach, albo przy teściami (z którymi jakos nie bardzo się dogaduję), to będziemy co sobotę i niedzielę chodzić do nich na obiady, nie będziemy mieć własnej przestrzeni i czasu na obiad sami ze sobą, albo będę czuła sie w obowiązku zaprosić ich do nas na obiad... Poza tym jak pobudujemy sie przy teściami to moje dzieci będą na co dzień biegały do nich do domu i będą mieli z nimi lepszy kontakt, a do moich rodzicow nie pobiegną i z moimi będą mieli gorszy kontakt, a wolałabym, żeby to jednak z moją rodziną utrzymywali lepszy kontakt niż z rodziną męża...
Syn obawia się reakcji taty, nie chce mu sprawdzić przykrości, dlatego nie mówi o swoich potrzebach. Ma 9 lat i chciałabym, żeby mógł być dzieckiem.
Dzień dobry. Mam problem z synem lat 9. Z ojcem dziecka jesteśmy po rozwodzie. Syn mieszka ze mną, ale co drugi dzień widzi się z tatą i co drugi weekend, natomiast od najmłodszych lat bardzo liczył się z reakcją taty pod każdym względem i do tej pory, ale problem jest w tym, że dziecko za wszelką cenę nie chce go zawieść, nie chce, aby tacie było przykro i żeby był zadowolony, nawet swoim kosztem. Ostatnio przyłapałam dziecko na kłamstwie jak powiedział, że u taty nie chce być 3 tygodnie na wakacjach tylko 2, a tacie powiedział że super, że będę u Ciebie 3 tygodnie i w rozmowie we troje zapytałam dlaczego mówi mi co innego, a tacie co innego. Stwierdził, że tak powiedział, aby tacie nie było przykro i żeby tata był zadowolony. Takich przykładów jest mnóstwo. Dziecko nie mówi o swoich potrzebach, pragnieniach i chęciach tacie, żeby tacie nie zrobić przykrości. Ostatnio mieliśmy jechać na weekend nad wodę, syn był umówiony z tatą, że będzie u niego i sam stwierdził, że wolałby jechać z nami, bo u taty się nudzi, ale nawet taty nie zapytał czy mogą zmienić ustalenia, bo bardzo chciałby jechać z nami. Wiele razy rozmawiałam z synem sam na sam, wiele razy rozmawialiśmy we troje, sytuacja się nie zmienia. Tłumaczyłam mu i tata mu tłumaczy, że wystarczy powiedzieć, porozmawiać i zawsze jakieś rozwiązanie się znajdzie ( nie wiem co tata mówi mu, jak syn jest u niego ). Nie wiem jak mogę mu pomóc, aby zaczął tacie mówić i się nie bał nie wiem czy jego reakcji czy tego, że go zawiedzie, bo powiedział, że będzie u niego, a zmienił zdanie. Syn nawet jak jest u taty to do mnie nie dzwoni ze swojego telefonu. Dzwoni tylko jak jest u kolegi, odnoszę wrażenie, że ma obawy jak ze mną rozmawiać, jak tata słucha. Proszę o pomoc, bo chciałabym mu jakoś pomóc, aby zajął się tym co w dzieciństwie najważniejsze, czyli beztroską a jako matka już nie mam pomysłu jak do tego podejść rozsądnie. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
Jestem DDA po ciężkim przemocowym związku, po którym mam synka z autyzmem.
Jestem DDA, jestem też po ciężkim przemocowym związku. Po tym związku mam synka z autyzmem. Nowy partner właśnie ze mną zerwał po 2 latach. Powód, nie chce mieć takiego życia, jakie mam ja. Nie widzę nic złego w moim podejściu do życia, muszę iść uparcie do przodu, pokonywać przeszkody, bo one zawsze będą. Czy jest szansa, że znajdę jeszcze kogoś, kto mnie pokocha? Czy moje dziecko poradzi sobie beze mnie, kiedy mnie braknie?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.