Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Zostałam sama z dwójką dzieci

1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Byłam silna i zdecydowana bo powodem były zdrady i używki z jego strony. Wyrok przyjęłam z ulgą. Zostałam sama z dwójką dzieci i zdecydowałam, że podejmę drugi etat żeby nie być zależną od kogokolwiek. I tu zaczynają się moje schody.. Pracuje od 7-24. Mam wrażenie, że jestem sama w świecie. Moje życie kręci się wokół pracy. Dzieci mają mnie w 100 % tylko w weekendy. Często jest tak, że nie mam ochoty na spacer czy kino bo wolę zostać w łóżku. Snuje się jak cień po domu. Brakuje mi tej iskry szaleństwa która zawsze miałam. Nie potrafię utrzymać nowych związków bo gdy zaczyna się "poważnie" to uciekam. I teraz moje pytanie.. Czy to zwykłe zmęczenie czy już depresja. Nieraz wpadają mi do głowy głupie pomysły żeby się poddać i skończyć ze sobą ale fakt posiadania dzieci mnie powstrzymuje.
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Diagnozę depresji mógłby postawić lekarz psychiatra. Ja mogę jedynie napisać, że w Pani wypowiedzi widzę przejawy dużego cierpienia, przy którym warto zasięgnąć pomocy - zarówno psychologa/psychoterapeuty, jak i psychiatry.

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Granice komunikacji wobec dziecka: Wulgaryzmy i nieodpowiednie zachowania w rodzinie

Witam, chciałbym zapytać o kwestie granicy zwrotów matki do dziecka. Wlasciwie zwroty, które wymienie nie sa normalne dla mnie osobiście nawet w strone dorosłych (nie wiem dlaczego, bo widze, że w niektórych środowiskach jest to “normalny język”.) Moja partnerka zwraca sie zbyt bezpośrednio do swojego syna - kiedyś sie gdzieś schował, a ona do niego “gdzie ty jesteś, co tam konia walisz?”. Bylo to mega niesmaczne dla mnie natomiast cieżko jest z nia o tym rozmawiać, bo slysze ciagle durny argument “no i co z tego jak przeciez wszyscy to robia”. Nastolatek ma 13 lat. Innym razem pomagala mu golić miejsca intymne (czego tez nie rozumiem) i wychodząc krzyknela z entuzjazmem “aaahhh, wooow, ale bydlak” - chodzilo o jego penisa. Kiedy wyobrażam sobie że mowie do 13 letniej córki “wow, ale cyce” naprawde zbiera mnie na torsje… inna kwestia sa wulgaryzmy… ja ich nie lubie u kobiet, a na pewno nie u dzieci. Kiedyś kiedy jeszcze mlodszy brat zapytal “co to jest dildo” starszy brat odpowiedzial “sztuczny ch*”. Mega mnie to zniesmaczylo - kiedy poźniej o tym chcialem porozmawiać… usłyszałem “dostosuj sie wiedziałeś, do jakiej rodziny wchodzisz”. Myślę, że to ostatnie bylo pod wplywem emocji, ale i tak uważam, ze nie powinno nigdy pasc.

Szwagier i szwagierka kompletnie nie odpowiadają mi swoimi zachowaniami, charakterem, sposobem bycia. Ich dzieci również niszczą wiele rzeczy, są niekulturalne. Mimo to, oni przyjeżdżają do nas gościnnie, ponieważ mieszkamy u teściowej.
Mieszkam z żoną i dziećmi u jej matki. 6 lat temu postanowiliśmy się tam wprowadzić, mieszkała sama w dużym domu. Nasza praca zawodowa też sprzyjała tej przeprowadzce. Z Teściową układa nam się generalnie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Problem jest z siostrą mojej żony i jej mężem. Jak przyjeżdżają na święta to atmosfera jest okropna. Nasi synowie są w podobnym wieku(dwa tygodnie różnicy, 6 lat). Problemem jest zachowanie syna szwagierki. Uważam, że za dużo sobie pozwala, dużo rzeczy zniszczył, nie szanuje domu, w którym mieszkamy. Szwagier uważa to za normalne zachowanie, sam jest taki. Ma ogromne ego. Szwagierka widzę, że stała się zobojętniała i przestała reagować. Z żoną reagowaliśmy na złe zachowania, przez to wychodzimy na najgorszych. Żona uważa, że wina też jest po naszej stronie. Ja po serii zachowań i wizyt usunąłem się, ale jeżeli wypływają jakieś sytuacje to reaguje. Pół roku temu wygarnąłem szwagrowi, że dziecko jest nie dopilnowane(po kolejnym zniszczeniu). W odpowiedzi otrzymałem, że oni do nas nie przyjeżdżają tylko do teściowej. Ostatnio miałem spięcie ze szwagierką, jej syn znowu przekroczył granicę. Zwróciłem mu uwagę i wymsknęło mi się "jesteś niewychowany". Chłopak przekazał matce i z tego wynikła kolejna kłótnia. Rozumiem, że stanęła w obronie własnego dziecka. Powiedziałem jej, że chłopak nie szanuje tego domu, a ona nie widzi złego zachowania. Moja żona po raz kolejny to mocno przeżyła, ja znowu wyszedłem na najgorszego. Tylko nikt nie widzi, że nasza strefa komfortu po raz kolejny została naruszona. Teściowa uważa, że zachowujemy się nie gościnnie. Nasz syn zawsze te przyjazdy też mocno przeżywa, razem się bawią z synem szwagierki (jednak dziecko też ma ogromne ego po ojcu i mój syn też cierpi, gdy brat cioteczny dominuje zabawę). Najlepiej byłoby się wyprowadzić, ale to nie takie proste zaczynać od nowa. Włożyliśmy w ten dom sporo pieniędzy i pracy. Nie chcę, żeby to wszystko odbiło się na naszym małżeństwie i dzieciach. Na koniec dodam, że szwagierka przed wyjściem za mąż oraz teściowa nie reagowały na głupie zachowania szwagra, tak jakby nie chciały go przestraszyć.
Zazdrość o kuzyna, niska samoocena i nieśmiałość - jak poradzić sobie z porównywaniem się i brakiem motywacji?
Dzień dobry. Jestem Damian, mam 17 lat i chciałbym podzielić się moją historią, liczę na państwa porady i ewentualne wsparcie, bo nie mam w bliskim otoczeniu nikogo komu mógłbym powiedzieć o tym co mnie martwi od paru lat. Może zacznijmy od początku... Jestem dzieckiem późnych rodziców tzn. moja mama urodziła mnie w wieku 40 lat, mój tata jest o 10 lat starszy. Wiem, że to nie jest jakaś reguła, ale mam wrażenie, że przez to że byłem "wyczekiwany" moi rodzice byli i czasami dalej są zbyt nadopiekuńczy, nie umiałem w dzieciństwie nic wokół siebie zrobić, z czasem się to zmieniło, bo sam z siebie chciałem się czegoś nauczyć i finalnie dobrze sobie radzę ze wszystkim. Mam wrażenie, że też przez to jestem bardzo nieśmiały, zacząłem to zauważać wśród znajomych, że często nie wiem co mam powiedzieć, nie wspominając już nawet o poznawaniu nowych ludzi. Z góry przepraszam, że wpis jest bez ładu i składu, ale nie chciałem publikować kilku wpisów. Kolejny mój problem dotyczy mojego kuzyna w zasadzie to ja tak jakby jestem jego wujkiem, w sumie mało ważne kto to dla mnie jest, no mam członka rodziny o 2 lata starszego, który mieszka w dużym mieście, ma wiele talentów (gra na gitarze, maluje obrazy, uczy się języków), oprócz tego dobrze się ubiera, jeździ na zagraniczne wakacje, ma dobre relacje z rodziną, jest pewny siebie w skrócie po prostu moje przeciwieństwo. Od zawsze bardzo mnie to bolało, że ja nigdy nie doświadczę takiego życia i szczerze oddałbym wszystko żeby choć na moment żyć jego życiem i wiem, że nie wszystko jest takie cudowne jak się wydaje, ale już bym wolał to niż moje nudne życie w małym mieście, z małą ilością znajomych, z starzejącymi się rodzicami. Po prostu momentami ta zazdrość mnie tak jakby wypełnia, nie wiem jak to określić, ale zastanawiam się co by było gdyby życie inaczej się potoczyło i mógłbym mieć to samo. Mam wrażenie, że ja przez to nie umiem się cieszyć życiem, ciągle myślę o tym czego mi w nim brakuje, zdaję sobie sprawę, że są ludzie którzy na pewno mają gorzej w życiu niż ja, ale i tak jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że prawdopodobnie do końca życia będę musiał się o wszystko starać, a nie mieć podane na tacy. Dodam też, że mam jakiś kryzys w tej kwestii i stwierdziłem, że po co mam się uczyć języków, po co mam się o cokolwiek starać, skoro i tak mój kuzyn zawsze będzie lepszy. Jest ktoś w stanie to nazwać co mi aktualnie dolega? Chodzę do psychologa od tygodnia jak narazie. Pozdrawiam Damian
Poczucie obcości ciała, braku kontroli, autoagresja i wyrzuty sumienia podczas ciąży - pomocy!
Dzień dobry. Jestem w 35. tygodniu ciąży i tak jak cała ciąża przebiegała bez zarzutu, świetnie się czułam psychicznie, bardzo dobrze dogadywaliśmy się z mężem, tak teraz poczułam do siebie totalny wstręt. Głodzę się, próbuje nawet się ciąć... tak jakbym chciała zatrzymać to, co nadchodzi, czyli pojawienie się dziecka. Boję się, że mąż mnie zostawi, bo próbuje mnie we wszystkim wyręczać. Nie wierzę, że "wytrzyma" bycie ojcem, że zaakceptuje moje ciało po porodzie, mimo że naprawdę on staje na głowie żeby się mną zająć. Mam wyrzuty sumienia, że ja i dziecko go ograniczamy w pracy, nauce... Przestałam się do niego odzywać, nie umiem wrócić do rzeczywistości. Sprzątam ponad swoje siły i ciągle płaczę, bo np. nie jestem w stanie czegoś podnieść i czuję, że moje ciało mnie ogranicza. Czy to automatycznie przejdzie kiedy maluszek się urodzi, bo takie "stany" powodują szalejące hormony? Straciłam kontrolę, a byłam doskonale przygotowana i pewna siebie!
Mam problem ponieważ panicznie boję się lekarzy. Tak bardzo chciałabym zostać matką, ale strach przed ciążą i porodem jest ogromny
Witam. Mam problem ponieważ panicznie boję się lekarzy .. Tak bardzo chciałabym zostać matką ale strach przed ciążą i porodem jest ogromny że nie mogę się przełamać.. Nie wiem co mam robić już. Chciałabym iść do lekarza zbadać się ale nie potrafię się przełamać, pomóżcie proszę ❤️
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.