Zastanawiam się czy jestem aseksualna. Dziwnie się czuję z taką myślą, ale nie mam szczególnych przeżyć.
A
TwójPsycholog
Dzień dobry, cześć,
aseksualność to kolejny wariant osobistej seksualności człowieka. Przede wszystkim warto wiedzieć i pamiętać, że aseksualność jest całkowicie w porządku i jest naturalnym, również zdrowym wariantem seksualności. Można to w sobie odkrywać, tak naprawdę, na każdym etapie życia i to też jest ok. Aseksualność w związkach romantycznych najczęściej wygląda tak, że osoby są w zdrowym związku, cieszą się wspólnym czasem, jest miłość, jest poczucie bezpieczeństwa, atrakcyjności, ale obie nie potrzebują seksu czy zachowań seksualnych. To też jest normalne i nie jest żadnym zaburzeniem, jeżeli wynika po prostu z chęci/niechęci, własnej tożsamości/ seksualności, a nie jest związane z trudnościami, w którymś z obszarów zdrowia psychicznego czy zdrowia fizycznego (np. niechciany ból podczas seksu). Brak specjalnych odczuć podczas seksu z kimś konkretnym może być też wynikiem braku dopasowania, pożądania, danej chwili, samopoczucia itp. Jeśli chodzi o bycie/ nie bycie w związku - jeśli jest Pani szczęśliwa, dobrze się Pani funkcjonuje w roli singielki, to super i nie trzeba tego zmieniać. Jeśli chciałaby Pani porozmawiać o podejrzeniu spektrum autyzmu czy o swojej tożsamości i seksualności - zachęcam do konsultacji u seksuologa_żki lub psychologa_żki zajmującego się tym obszarem :)
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Emilia Jędryka
Szanowna Autorko,
Dziękuję za podzielenie się pytaniem. Czytając Pani wypowiedź trudno jednoznacznie stwierdzić czy jest Pani osobą aseksualną, jednak nie można też tego wykluczyć. Każdy z Nas ma inne potrzeby, również te seksualne. Bardzo ważne jest, aby znała Pani swoje potrzeby i dbała o komfort oraz poczucie bezpieczeństwa. W celu lepszego poznania i zrozumienia siebie zachęcam do konsultacji z seksuologiem lub psychologiem.
Życzę Pani wszystkiego dobrego,
psycholog
Emilia Jędryka
Zobacz podobne
Od prawie roku mam ataki paniki. Najczęściej w sytuacjach, gdy partnerka jest na mnie zła/obrażona przez co ja czuję się winna i bojąc się, że ją stracę, zaczynam zmieniać swoje zdanie/zachowanie tak, aby partnerka była dla mnie miła i żeby między nami było dobrze.
Momentami nie rozumiem pewnych rzeczy. Gdy partnerka czegoś chce i ja też, ale ona bardziej, a z mojej strony nie ma jasnej deklaracji, że w pełni się z nią zgadzam, ale mam pewne kwestie, w których nie jestem pewna i próbuje je zakomunikować . Efekt? Dalsza rozmowa wygląda tak, że to moja wina (a przynajmniej tak to odbieram) i robi mi wyrzuty i próbuje pokazać czy przekonać do tego, żeby było po jej myśli, co kończy się tym, że ja wpadam w panikę i przepraszam ją lub staram się zrobić wszystko, żeby tylko było dobrze między nami.
Dostawałam bardzo wiele szans od niej, muszę się ze wszystkim pilnować, bo nasz związek wisi na włosku. Mówiąc o tym, że mam problem ze sobą i moja psychika i że potrzebuje pomocy psychologa odpowiedź jest taka, że psycholodzy to mi nie pomogą, bo kiedyś ona korzystała, bo była w ciężkim dole i jej nie pomogli, tylko powiedzieli, że ma się wziąć w garść i że jak zacznę brać leki, to jak przestanę, to będzie jeszcze gorzej, bo ktoś tam tak miał.
Dodam, że jeśli nie jest pod wpływem alkoholu, to jest super i że mnie rozumie, ale nagle zaczyna zmieniać zdanie, kiedy jest po alkoholu, wtedy jest najgorzej, ciężko mi cokolwiek powiedzieć na swoją obronę i tylko przyznanie racji, bądź zgoda na coś tam w jakimś stopniu łagodzi sytuację.
Jestem zmęczona psychicznie, fizycznie, bo też pracuje prawie na okrągło . Nie mam siły i energii a najchętniej cały czas leżałbym w łóżku . Podczas ataku paniki potrafię bardzo mało spać, po 3h dziennie i prawie nic nie jeść podczas dnia. Czy ja się zachowuje źle i faktycznie to moja wina czy jednak jestem słaba psychicznie i poddaje się manipulacjom partnerki?
