Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner prosi o szansę, jednak nie stara się. Nie wiem co o tym myśleć?

Zerwałam z facetem, on prosi o kolejną szansę, której nie wykorzystuje. Nie stara się. Co mam myśleć?
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Pani “KK”

troszkę za mało wiadomości, żeby cokolwiek doradzić….dla mnie najbardziej zastanawiające jest jak Pani podchodzi do swojego związku i dlaczego chce Pani go kontynuować. Mam takie wrażenie, że działacie troszkę na zasadzie relacji partnerów biznesowych - jeden drugiemu udowadnia, że się stara….jest tu miejsce na miłość? uczucia? wczucia we wzajemny potrzeby? Myślę tu tak o Partnerze, jak i o Pani….

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kaźmierczak

Katarzyna Kaźmierczak

Ciekawi mnie, co Pani właśnie myśli - i co chce myśleć o tej sytuacji? :) Co Pani czuje myśląc te myśli? Lepiej Pani z nimi, czy gorzej? Zastanawiam się też, czemu ma służyć pytanie innych o to, co ma Pani myśleć? Co chciałaby Pani osiągnąć dzięki temu, że ktoś podpowie Pani co ma myśleć? :)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

myślę, że nikt nie będzie w stanie odpowiedzieć Pani na pytanie co powinna myśleć w tej sytuacji. W opisanej sytuacji warto samemu się zastanowić co powoduje, chęć trwania w relacji a co powoduje, że jednak pojawiają się wątpliwości. Warto również przemyśleć kwestię swoich oczekiwań odnośnie danej relacji - czy Pani jakieś ma i, czy są one zaspokajane. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Zobacz podobne

Ataki paniki z powodu sytuacji z partnerką. Muszę się z nią zgadzać, przepraszam ją za moje własne zdanie.

Od prawie roku mam ataki paniki. Najczęściej w sytuacjach, gdy partnerka jest na mnie zła/obrażona przez co ja czuję się winna i bojąc się, że ją stracę, zaczynam zmieniać swoje zdanie/zachowanie tak, aby partnerka była dla mnie miła i żeby między nami było dobrze. 

Momentami nie rozumiem pewnych rzeczy. Gdy partnerka czegoś chce i ja też, ale ona bardziej, a z mojej strony nie ma jasnej deklaracji, że w pełni się z nią zgadzam, ale mam pewne kwestie, w których nie jestem pewna i próbuje je zakomunikować . Efekt? Dalsza rozmowa wygląda tak, że to moja wina (a przynajmniej tak to odbieram) i robi mi wyrzuty i próbuje pokazać czy przekonać do tego, żeby było po jej myśli, co kończy się tym, że ja wpadam w panikę i przepraszam ją lub staram się zrobić wszystko, żeby tylko było dobrze między nami. 

Dostawałam bardzo wiele szans od niej, muszę się ze wszystkim pilnować, bo nasz związek wisi na włosku. Mówiąc o tym, że mam problem ze sobą i moja psychika i że potrzebuje pomocy psychologa odpowiedź jest taka, że psycholodzy to mi nie pomogą, bo kiedyś ona korzystała, bo była w ciężkim dole i jej nie pomogli, tylko powiedzieli, że ma się wziąć w garść i że jak zacznę brać leki, to jak przestanę, to będzie jeszcze gorzej, bo ktoś tam tak miał. 

Dodam, że jeśli nie jest pod wpływem alkoholu, to jest super i że mnie rozumie, ale nagle zaczyna zmieniać zdanie, kiedy jest po alkoholu, wtedy jest najgorzej, ciężko mi cokolwiek powiedzieć na swoją obronę i tylko przyznanie racji, bądź zgoda na coś tam w jakimś stopniu łagodzi sytuację. 

Jestem zmęczona psychicznie, fizycznie, bo też pracuje prawie na okrągło . Nie mam siły i energii a najchętniej cały czas leżałbym w łóżku . Podczas ataku paniki potrafię bardzo mało spać, po 3h dziennie i prawie nic nie jeść podczas dnia. Czy ja się zachowuje źle i faktycznie to moja wina czy jednak jestem słaba psychicznie i poddaje się manipulacjom partnerki?

Zerwałam kontakt z toksyczną siostrą, która świat odbiera przez swój pryzmat i nie słyszy, co się mówi.

Witam. Ja i moja siostra jesteśmy dziś dorosłe, już po 30, obie mamy swoje rodziny. Ostatnio bardzo się pokłóciłyśmy. Mimo że mieszkamy blisko siebie, nie odwiedzałam jej zbyt często. Właściwie prawie wcale. Przychodziłam tylko wtedy kiedy była jakaś okazja: urodziny, imieniny. Bez okazji sama z siebie, nieproszona do niej nie szłam. 

Siostra w złości mi to wytknęła. Zamiast porozmawiać ze mną o tym od razu jaką ma opinię na moje zachowanie - nie zrobiła tego. Przyznałam, że po prostu nie chciało mi się do niej chodzić. I, że ja nie mam potrzeby częstego spotykania się. Powiedziałam jej o tym dopiero teraz, po paru miesiącach od sytuacji. Mówiłam jej, że nigdy też nie zwróciła się do mnie słowami typu np. "Czy mogłabyś przyjść bo czuję się samotna, potrzebuje z kimś pogadać". Ja powiedziałam, że nie mogłam tego wiedzieć, jeśli nigdy o tym nie mówiła. Ona na to "powinnaś sama się domyślić". Nie siedzę jej w głowie skąd miałam się domyślić. 

Ona nie umie mówić wprost o swoich uczuciach, z resztą ja też nie. Od jakiegoś czasu czułam się źle w jej towarzystwie ponieważ, kiedy z nią o czymś rozmawiałam, później miałam powody by jej nie ufać. Nigdy też jej o tym nie powiedziałam, ponieważ wstydziłam się mówić o swoich odczuciach, czułam, że mnie nie zrozumie. Zaczęłam kręcić kiedy prosiła mnie o pomoc w opiece nad dzieckiem, gdy musiała coś załatwić. Długo to trwało. Często stosowałam wymówki, kłamałam, byle nie przyjść. Siostra to wyczuła i wytknęła mi to. Nazwała mnie dzikusem bo nie wychodzę do ludzi. Tylko, że ona nie zna powodów dlaczego tak robiłam. Wychodzę do ludzi, ale takich którzy mnie wspierają, którym ufam, o tym ona nie wie. 

Ostatnio zaczęłam pracę nad sobą, wspomagam się pomocami psychoterapeutycznymi. Chcę uporać się z trudną przeszłością. Byłam molestowana i jestem DDA więc dlatego m.in ta praca, przy okazji zrozumiałam też nasze relacje. Prowadze dziennik uczuć, rozpoznaje swoje emocje i coraz lepiej uczę się jak sobie z nimi radzić. Zrobiłam duże postępy. Jestem z siebie dumna. 

O tym ona nie wie, że jestem już inną osobą. Zaproponowałam mojej siostrze próbę naprawienia kontaktów, przeprosiłam ją i powiedziałam, że ją kocham. Nie zareagowała na to. Pisała tylko same kpiące słowa, ja jej pod wpływem emocji przyznaje. Kiedy oznajmiłam, że pracuje nad sobą. O tym co odkryłam o naszej przeszłości i że wiem dlaczego dziś jesteśmy takie jakie jesteśmy. 

Ona napisała "po tym co przeczytałam to chyba wolałam jak nasz kontakt był sporadyczny." Powiedziałam jej, że jest toksyczna i spotkania z nią mi nie służą. Wspomniałam jej iż dowiedziałam się od specjalisty "że jeśli toksyczne relacje pani nie służą, ma pani prawo odciąć się od takich osób, nawet jeśli jest to siostra." Opisałam całą historię naszej rodziny. Po czym wyraziłam chęć, że spróbuję przychodzić częściej, zmienię swoje nawyki. Zaproponowałam rozmowę w cztery oczy. Siostra się zgodziła, lecz kiedy napisałam jej na drugi dzień "czy za te kilka dni nadal chcę bym przyszła - odpowiedziała "nie. po co ? Odetnij się od toksycznej siostry, którą dla Ciebie jestem, będziesz mieć święty spokój. Teraz będziesz żyła tak jak Ci psycholog każe. Tylko dziwne, że wszyscy źli tylko ty taka dobra". 

Wcale tak nie uważam, o czym siostra nie wie, bo nie dała szansy rozmowy. Ja umiem już przyznać się do błędów, a ona nie. Chciałaby by było zawsze tak jak ona powie. Czuję, że siostra nie wyciąga wniosków, że to też w niej leży problem. Nie umie się do tego przyznać, uważa, że każdy ma dawać jej atencje. Koniec końców zerwałyśmy kontakt. Nie wiem, co o tym myśleć.

Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?
Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
Partner po kryjomu zakłada konta na portalach randkowych - czy to może być choroba?
Witam , jestem z partnerem 8 lat mieszkamy razem od 3 MSC od poznania się do teraz , nie mamy ślubu ani dzieci partnerowi nigdy to nie było potrzebne chodź ja chciałam ale tak bardzo go kochałam że szanowałam jego zdanie . Mieszkamy za granicą i tutaj oboje pracujemy wszystkie koszty mieszkania jedzenia dzielimy na pół, co miesiąc partner przypomina mi się że mam zrobić przelew za mieszkanie i za jedzenie bo on nie będzie za mnie płacił ( przykre ale prawdziwe ) w kwestii pieniędzy niestety jest bardzo zaborczy że jak coś chcemy to muszę sama sobie kupić ,ale do setna. W ciągu tych 8 lat zauważyłam że partner , wchodzi na strony dla dorosłych , zawsze miał wymówkę że to nie on i że to jakieś reklamy . Zdarzyło się że miał konto na portalu randkowym, ale nie miał tam swoich zdjęć ani prawdziwego imienia . Wybaczyłam bo z nikim nie pisał tylko sobie przeglądał ( obawiam się że jest to problem z sexem)aż do dzisiaj zobaczyłam że znowu założył sobie kilka kont na portalach randkowych ( niemieckich , albańskich , wietnamskich ) i tam ma konto ze swoim prawdziwym imieniem data urodzenia itp , ale zdjęcie jest kogoś innego z internetu. W opisie jest napisane że szuka kogoś do związku i jest chętny na przeprowadzkę . Uważam , że to jest jakaś choroba nie zachowuje się tak w życiu codziennym . Dodam że planowaliśmy w najbliższym czasie zakup domu na kredyt wspólnego na 15 lat . Co o tym myślicie czuje się zdradzona i oszukana mam dość . Powiedział mu o tym co to jest , zrobić dziwną minę i powiedział żebym sobie nic nie wymyślała tak się zakończyła ta rozmowa . Mam 28 lat on 32 , jesteśmy raczej osobami które wolą sprzedać czas we dwoje . Tym bardziej on lubi jak mu się nie przeszkadza często siedzi wieczorami na laptopie do późnych godzin wieczornych. Pracujemy po 11 h i nasze życie kręci się wokół pracy i domu , w czym jest problem jak sobie pomóc nam ? Czy można to jakoś naprawić i czy on wgl mnie kocha .
Konflikt w związku z powodu relacji męża z córką z poprzedniego małżeństwa
Od kilku lat jestem w związku także małżeńskim z człowiekiem po rozwodzie który Ma córkę. Gdy sie poznaliśmy ona miała 10lat. Powoli budowaliśmy relacje ale mój mąż caly czas w nią ingerował, wszystko co ro islam.w.mojej ocenie ok dla.niego bylo nie dość czule, miło cudownie. Wiecznie.slyszalam ze ona jest taka biedna i skrzywdzona a ja jest od tego żeby jej usługiwać, sprzątać gotować no i pracowac na etacie żeby nie musiał.aie juz zapożyczać. Doszło do tego ze mimo moich starań. Przywozenia jej i odwozenia idrsbiania lek ji z nia slyszalam ze jestem jej wrogiem i nie odpowiednio ja traktuje, wręcz nie takim tonem sie zwracam, nie tak oddycham przy niej .. .Po jej odwozeniu(bo mieszka z matka) robił.mi wiecznie awantury i jego jednym z głównych argumentów było wiedziałaś ze mam córkę to po co ze mną zamieszkałaś na.co ja.mu ze.skoro jest tak chory na jej punkcie to po.co chciał.byc w związku skoro on już ma córkę i żonę w jednej osobie. 11letnia dziewczyna.żaszila.nim jak yylko chciała przycjod,iła.zeby saqal.kase, kupował nowe tel a jak słyszała nie to sie obrażała i kie odzywała sie do niego i tym sposobem zawsze wszystko otrzymywał. Maz nie widział w tym nic złego a jak mówiłam ze nie może tak to wygląda to słyszałam:.wara.Ci od niej, ona jest taka biedna skrzywdzona, nie pasuje Ci to pakuj sie i wypierdalaj. Pakowałam sie kilka razy, wtedy prosił żebym została ze juz tak nie będzie po czym po jakimś czasie znowu wszystko sie zaczynało. Dziś ma.prawie 18 lat i urobila.go sobie tak ze złego słowa na.nia nie można powiedzieć Bul moment ze przez 2 lata sie nie odzywała, powiedziała mu ze jie ma.juz ojca i ze nie chcieć nic wspólnego z nim. Po dwóch latach błagania.o kontakt ze strony męża raczyła sie znowu pojawić ( na kilka miesiecy przed swoją 18stka) i znowu nie za darmo. Juz przy pierwszym spotkaniu powiedziała zebyznalaz jej korepetytora z biologi i płacił za to mimo ze płaci alomenty(i my też mamy dziecko ktore ma swoje potzeny ktore nie zaqsze.mozna zaspokoic bo teraz znowu ona.jwst najwazniejsza) płaci za dodatkowe korepetycje, przyszla kolejny raz bo komputer sie jes zepsol( komputer który zabrała.mezowi zanim sie obraziła na.2lata.) I oczywiście,ywis ie mąż.jak.najszybciej go naprawił i zaplacil 400,l za naprawę, potem znowu jakaś kasę bo mam jej.na śniadanie nie daje, potem przyszła sie najeść rano do nas bo szla.do.matki do sklepu robić A mamusia śniadanka nie zrobiła,a ostatnio ze do lekarza chce iść ale w tajemnicy przed.mamusi więc moj.maz odrazu umówil wizyte. Dlaczego jest tak ślepo zapatrzony w nią, ja jak proszę ho o cos to nie mogę sie doprosić, sytuacja z tego tyg, prosiłam od poniedziałku żeby szedł z naszym 5letnim synem do fryzjera bo ja teraz cały tydz pracuje od 8.30 do 19.40 ale powiedział ze nie pójdzie ale ona w środę była tu i chciała iść do tego.lelarza i mąż na jutro ja umówił. A nasz syn to co? A ja ,jego żona to co? Dziś znowu sie pokłóciliśmy i kazał mi.sie pakować jak mi.siw nie podoba,samochód mi.zabral żebym jie.miala czym je hac do mamy z dzieckiem ( bo synek nie chciał z nim zostac). Nie iem mu wybaczyć tych krzywd ktore mi wysadził z powodu swojej córki bo dla.niego to ja robię z.siebie ofiarę a.jak stawiam konkretne sytuację to twierdzi ze go atakuje. Ja.juz nie.daje radyjestem.klebkiem nerwów ale on tego.nie.widzi Widzi tylko problemy córeczki i rodziców a ja odnoszę wrażenie ze jestem iście który nie.ma.prawa cokolwiek mu powiedzieć. Nie potrafię już tak żyć. Jestem ofiarą ale on tego nie.widzi. I nie widzi tez.jak krzywdzi naszego syna wchodząc w dupe córeczce i pokazując ze liczy sie tylko ona
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.