Left ArrowWstecz

Jak pomagać koleżance, nie będąc postrzeganą jako natarczywa?

Co mam zrobić, żeby koleżanka nie myślała, że jestem natarczywa, a nie jestem, tylko po prostu ufam koleżance i lubię pomagać i martwię się, a niektórzy uważają, że osaczam ją, a ja po prostu chce dobrze?

User Forum

Anonimowo

11 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Anonimko,

 

opisz proszę konkretną sytuację, która świadczyłaby właśnie o zgłaszanej przez Ciebie trudności.

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Burna

Magdalena Burna

Dzień dobry. 
Rzeczywiście nie zawsze inne osoby odbierają nasze zachowanie tak, jakbyśmy chcieli i zgodnie z naszymi intencjami. Bywa, że chcemy dla kogoś jak najlepiej, a druga strona reaguje jakby nie była zadowolona z naszej pomocy. To dlatego, że my, ludzie, jesteśmy różni - mamy różne potrzeby (np. dotyczące relacji, bliskości, wsparcia), różnie przeżywamy sytuacje życiowe, w różny sposób ustanawiamy granice. Być może Pani zaangażowanie w pomoc koleżance nie do końca odpowiada jej potrzebom w tym zakresie i pomimo Pani dobrych intencji jest odbierane jako nadmiarowe? Czasami naszym bliskim wystarcza świadomość, że jesteśmy obok, że mogą wyciągnąć do nas rękę w potrzebie, że ich wysłuchamy i po prostu towarzyszymy. Czasami oferujemy innym tyle, ile sami chcielibyśmy dostać w podobnej sytuacji, nie będąc świadomymi, że oni mogą potrzebować czegoś innego. Myślę, że dobrze byłoby porozmawiać z koleżanką o Waszych wzajemnych potrzebach i wyobrażeniach na temat wsparcia w relacji i ustalić wspólnie, co będzie służyło Waszej relacji. Czasami wartościowe może być również zastanowienie się, dlaczego to takie ważne, by pomagać drugiej osobie, nawet gdy ona nie zawsze tego chce czy potrzebuje - bywa, że motywacje naszych zachowań pomocowych są bardzo złożone i dotyczą nie tylko naszych bliskich, ale wynikają z naszych własnych cech, potrzeb czy sposobu bycia w relacjach. Wszystkiego dobrego.

11 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,
to bardzo naturalne, że zależy Pani na koleżance i chce Pani dobrze. Czasem jednak, gdy okazujemy troskę w bardzo zaangażowany sposób, druga osoba może to odebrać jako zbyt intensywne – zwłaszcza jeśli potrzebuje więcej przestrzeni.

Warto szczerze z nią porozmawiać, powiedzieć, że zależy Pani na relacji i zapytać, co dla niej jest w tej bliskości komfortowe. Sama chęć zrozumienia drugiej osoby to już ważny krok. Trzymam za Panią kciuki.

Z życzliwością,

Maria Sobol

Psychoterapeutka integracyjna 

11 miesięcy temu
Karol Bieńkowski

Karol Bieńkowski

Dzień dobry,

widzę, że znajdujesz się obecnie w konflikcie - chcesz dobrze dla koleżanki, ale jednocześnie masz obawy, że ona bądź otoczenie może odebrać to tak, że jesteś "natarczywa". Jednocześnie chciałabyś też, żeby koleżanka wiedziała, że się martwisz i zależy Ci na Niej. 

Najpierw warto byłoby zadać sobie kilka pytań - o co się martwisz, co chcesz dla niej zrobić (lub już robisz) i dlaczego inni mogą uważać, że ją osaczasz? Jeżeli koleżanka potrzebuje Twojej pomocy, to jakie znaczenie ma dla Ciebie to, co powiedzą inni? 

Być może warto byłoby porozmawiać z Nią o Twoich obawach i przemyśleniach oraz o Jej potrzebach, żebyście razem mogły ustalić czego Ona potrzebuje i jak Ty możesz jej pomóc.

 

Trzymam mocno kciuki i pozdrawiam,

Karol Bieńkowski

11 miesięcy temu
Marta Łuszczykiewicz

Marta Łuszczykiewicz

Dzień dobry,

 

sytuacja, którą Pani opisuje jest zbyt krótka, nie możemy tutaj przyjrzeć się Pani relacji z koleżanką.
Sygnalizuje Pani, że się o nią troszczy i dla jej dobra otacza ją Pani w swoim ujęciu opieką.
Czy rozmawiała Pani z koleżanką jak ona to odbiera, jak się czuje?
Zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś, nawet jeśli ma przejściowe trudności czy problemy potrzebuje czasu, ma swój własny styl reakcji na nie.  Być może Pani wykazuje się stylem działacza i poszukiwaniem rozwiązań, na co dla koleżanki może być za wcześnie.
Możemy w tej sytuacji dostrzec też inne mechanizmy lub schematy działania, których po Pani krótkim opisie nie da się dostrzec, zweryfikować.
Może najlepszym rozwiązaniem, takim na teraz byłaby rozmowa z koleżanką, wyjaśnienie jej Pani troski.
Zapytanie wprost, czego ona potrzebuje, co jej pomoże.
Oczywiście jeżeli czuje Pani potrzebę, to może Pani rozwinąć temat w bezpośrednim kontakcie ze specjalistą, który pomoże Pani zrozumieć bardziej tą sytuację.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia

Marta Łuszczykiewicz
 

11 miesięcy temu
Helena Kurmanajewska

Helena Kurmanajewska

Cześć, dziękuję, że podzieliłaś się swoimi zmartwieniami. Z Twojego pytania wynika, że bardzo Ci zależy na koleżance, na dobrej relacji, na tym, żeby być uważaną za kogoś, kto wspiera, a nie przytłacza. To naprawdę ważne.

Ale pojawia się tu też kilka istotnych pytań. Skąd wiesz, co dokładnie myśli Twoja koleżanka? Czy ona powiedziała Ci wprost, że czuje się osaczona? Czy rozmawiałyście o tym? Czasem to, co myślimy o cudzych myślach, to bardziej nasze domysły niż fakty.

Zastanów się też, kim są ci „inni”, którzy twierdzą, że jesteś natarczywa. Dlaczego ich opinia tak mocno wpływa na Twoje samopoczucie i relację z koleżanką?

Najlepszą drogą może być po prostu otwarta rozmowa. Możesz powiedzieć koleżance, że się o nią martwisz, że Ci zależy i zapytać, jak ona odbiera Twoją troskę. To pozwoli Wam zbudować więcej zaufania i zrozumienia i rozwiać niepotrzebne domysły.

Twoje intencje są dobre. Czasem warto tylko sprawdzić, jak są odbierane i tyle.

 

Życzę ciepłej przyjaźni

Helena Kurmanajewska

psycholog

11 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, wynika z dobrych intencji, troski i chęci bycia wsparciem. Ale czasami, nawet jeśli nasze zamiary są szczere, druga osoba może odbierać je inaczej - szczególnie jeśli ma inne potrzeby w relacjach, np. większy dystans czy więcej przestrzeni.

 

W takiej sytuacji warto otwarcie, spokojnie porozmawiać z koleżanką. Może Pani powiedzieć coś w stylu:
„Chcę Ci powiedzieć, że jeśli czasem piszę albo pytam, to dlatego, że mi zależy i jesteś dla mnie ważna. Nie chcę być nachalna. Jeśli czasem potrzebujesz przestrzeni, to też to rozumiem. Po prostu chcę, żebyś wiedziała, że jestem, gdybyś mnie potrzebowała.”

 

Taki komunikat pokazuje Pani wrażliwość i szacunek do jej granic, ale też pozwala jej zrozumieć, że Pani zachowanie wynika z troski, a nie z chęci kontrolowania.

 

W relacjach ważna jest równowaga. Warto się troszczyć, ale też dać drugiej stronie możliwość zbliżania się we własnym tempie. Jeśli pojawiają się głosy od innych, że koleżanka może czuć się osaczona - warto to potraktować jako sygnał, nie krytykę, tylko zaproszenie do uważniejszego spojrzenia, jak się komunikujecie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

11 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To bardzo ważne, że zależy Ci na koleżance i chcesz dla niej dobrze. Czasem jednak sposób, w jaki okazujemy troskę, może być odbierany inaczej, niż zamierzaliśmy. Warto szczerze z nią porozmawiać — powiedzieć, że kieruje Tobą zaufanie, życzliwość i troska, ale też zapytać, czego ona potrzebuje i jakiej formy kontaktu by chciała. Pokazując, że jesteś otwarta na jej granice i perspektywę, budujesz zdrową relację opartą na wzajemnym szacunku.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Olga Żuk 

11 miesięcy temu
Jakub Buczko

Jakub Buczko

Myślę, że ta sprawa jest ważna i delikatna na swój sposób, bo może być cenną lekcją na drodze do budowania zdrowych relacji w przyszłości.

 

To, że chcesz wspierać koleżankę i troszczysz się o nią, świadczy o tym, że jest najwyraźniej istotną osobą w Twoim życiu. Wiele osób chciałoby mieć takiego kogoś blisko siebie. Powinniśmy jednak pamiętać, że każdy z nas jest inny, więc niekiedy te same zachowania, mogą być odbierane zupełnie inaczej przez dwie różne osoby. Z tego samego powodu ciężko nam będzie kontrolować czyjeś myśli.

 

Dobrze byłoby odbyć z koleżanką szczerą i spokojną rozmowę, dzięki której poznasz jej perspektywę.

 

Warto dopytać o sytuacje w których rzeczywiście czuła się przytłoczona - to będą sygnały wskazujące na zachowania, które realnie naruszają jej granice. 

 

Podobnie warto dowiedzieć się, kiedy pojawiły się sytuacje odwrotne, czyli, gdy Twoja pomoc i troska, były dla niej ważne - to będą sygnały tych zachowań, które warto w tej relacji utrwalać.

 

Dzięki takiej perspektywie realnie dowiesz się co działa, a co nie.

 

Dodatkowo możesz sobie zadać pytanie, żeby pogłębić samoświadomość, w jaki sposób zazwyczaj jej pomagasz, czy robisz to zazwyczaj dlatego, że ona prosi o pomoc, czy jednak w wyniku własnego lęku lub wewnętrznej presji.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam,

Jakub

11 miesięcy temu

Zobacz podobne

Zakończenie związku - pornografia i brak zrozumienia ze strony partnera
Witam, mam pewien problem i chciałabym prosić o opinię, bo ja już sama nie wiem czy to coś ze mną jest nie tak, czy z mężczyznami... Byłam w związku ponad półtora roku z filipińczykiem i on w swoim kraju ma żonę i dzieci, ale ja zaakceptowałam ten fakt. Twierdził, że mnie kocha itp. On chciał zacząć zarabiać na filmach w internecie (na yt), co mi się nie podobało, bo czasem miałam wrażenie, że to jest jego priorytetem w życiu. Ale nie mówiłam mu nic, dopóki nie zauważyłam ze ogląda filmy z nagimi kobietami a wiedział, że tego nie zaakceptuję. Kiedyś, jak gotował obiad to, jak sam stwierdził, z nudów włączył sobie film porno. Strasznie się wkurzyłam, bo ja się czuję gorsza, jak on takie filmy ogląda. Nie jestem szczupła i mówi, że mnie kocha taką, jaką jestem, ale jak ja mam się czuć dobrze, jak on ogląda filmy porno a potem się do mnie klei i chce sexu? Czułam się gorsza od tych sztucznych lasek z filmów. Po ostrej kłótni był spokój na jakiś czas. Pewnego dnia stwierdził, że na fb chce zarabiać na filmach i zaczął wrzucać live z pracy itp., no i zaczął mieć mnóstwo obserwujących i wiele z nich były to profile kobiet, które zarabiały na swojej nagości, co oczywiście mi się nie spodobało, bo wiele z nich zaczęło pisać prywatne wiadomości i dopiero po kolejnej awanturze przestał odpisywać. Często były to wiadomości od napalonych lasek, które namawiały go na sex itp. Kazałam mu usuwać każdy tego typu profil i z początku było ok, ale w końcu stwierdził, że on potrzebuje tych osób, bo nie zarobi a on potrzebuje teraz więcej pieniędzy dla dzieci, bo jest szkoła itp. Ogólnie to stwierdził, że jego żona nie ma nic przeciwko tym nagim kobietom na fb a ja się czepiam, bo powinnam się cieszyć, że on tylko patrzy a nie uprawia seksu. Powiedział, że to jest toksyczny związek i że lepiej będzie, jak się rozstaniemy. Czy naprawdę dla mężczyzn ważniejsze są nagle obce kobiety od swojej ukochanej? Czy tylko dla mnie to jest chore i zboczone? Rozumiem oglądać takie rzeczy, jak się jest singlem, ale ja mu rzadko odmawiałam sexu, nawet, jak nie miałam ochoty, to robiłam to dla niego, żeby sprawić mu przyjemność. Moje małżeństwo rozpadło się przez inne kobiety i on o tym wiedział. I wiedział, że ja nigdy tego nie zaakceptuję i mówił, że mnie rozumie, a teraz robi całkiem coś innego. Czy to ze mną jest coś nie tak? Przepraszam za tak długą wiadomość, ale rozmawiałam z koleżankami i starszymi i młodszymi i każda podziela moje zdanie, ale z kolei koledzy chłopaka śmieją się ze mnie i mojego zachowania.. proszę powiedz mi czy jest czego żałować w tym związku?
Jak poradzić sobie z wieloletnim związkiem, zdradą i dylematem emocjonalnym?
Jestem w 9-letnim związku, z czego jakieś 3 lata po ślubie. Miałam duże wątpliwości przed ślubem jednak się zdecydowałam na tak. Natomiast od około dwóch lat zdradzam męża. Z większymi lub mniejszymi przerwami. Bo miałam momenty gdzie postanowiłam sobie, że przestanę i były takie kilkumiesięczne okresy "czystości". Chciałam aby miały na celu poprawienie relacji małżeńskiej. Natomiast zazwyczaj spotykało się to z dużym rozczarowaniem, że wcale nie jest lepiej. Bo oprócz braku zdrady właściwie nie było innych kroków i okazywało się, że to jednak za mało. No i pojawiało się błędne koło, że wracałam do kochanka. Tamta relacja nie jest potencjalną, która by mnie interesowała. Jest fajną odskocznią, natomiast on również ma stałą partnerkę. I z jednej strony wiem, że jest to bardzo nie w porządku z mojej strony i powinnam po prostu odejść od męża zamiast zdradzać. A z drugiej strony... łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. To nie jest tak, żeby to małżeństwo totalnie tragiczne. Mąż nawet nie zauważył ogromnej zmiany. Wiadomo, że nie jest już tak super jak na początku ale ostatecznie jesteśmy dobrymi kumplami. Jednocześnie sama sabotuję ten związek. Mam wrażenie, że trzymam się obu lin a jakby żadna z nich nie była dla mnie. Wiem, że powinnam zakończyć relację z kochankiem, ale nie wiem czy chcę jeszcze walczyć o relację z mężem. Zaczęłam chodzić do psychologa, omawialiśmy ogólną relację z mężem ale nie umiem przyznać się do zdrady psychologowi. Jednocześnie nie wiem jak ugryźć temat omówienia wątpliwości wobec męża bo nie umiem zadać sobie jakichś konkretnych pytań. Nad czym się zastanowić? Mam wrażenie, że wszystko jest w dużym wirze emocji i myśli, a brakuje konkretów i faktów.
Czy można zaufać partnerowi po przeszłej relacji i zdradzie i czy taka relacja ma sens?

Dzień dobry, W ostatnim czasie dużo wydarzyło się w moich relacjach związkowych. Na początku roku zakończyłam związek 4-letni, po czym w bardzo szybkim czasie rozpoczęłam związek z obecnym partnerem, który jest po swoich przejściach, razem z żoną wzięli rozwód z jego winy. Wchodząc w związek ze mną zapewniał mnie, że ma przepracowane i zamknięte swoje wcześniejsze relację. Ja kończąc swój związek czułam się pogubiona, nie wiedząc czy dobrze robię. Jednak podjęłam decyzję, że nie chcę naprawiać starego związku. Z obecnym partnerem, na początku relacji było bardzo dobrze, z czasem zaczęły wychodzić rzeczy, o których mi nie powiedział, czyli to, że miał kontakt z kobietą, przez którą rozpadło się jego małżeństwo. Nie powiedział mi o tym sam, dowiedziałam się przypadkiem. Poprosiłam o zakończenie tej relacji, obiecał, że to zrobi. Przy kolejnych pytaniach o tą relację prosił o zaufanie twierdząc, że jest zamknięta, jednak wiem, że wymieniali jeszcze jakieś wiadomości, ponieważ ta kobieta co jakiś czas do niego pisze, a on jej odpisuje. Temat ten został wyciszony, bo za każdym razem jak pytałam o to, dostawałam odpowiedź, że już więcej się ta kobieta nie odzywała. Ja natomiast czułam lęk i strach przed zaangażowaniem w związek. Bałam się, że mnie zrani. Czułam, że się ode mnie oddala, nie odpowiada tak bardzo otwarcie na pytania o naszą relację. Po pewnym czasie przyznał się, że zaczął mieć wątpliwości co do swojego małżeństwa i tego, że nie spróbował go naprawić. Miał rozterki co do tego, że skrzywdził swoją byłą żonę i że chciałby to naprawić. Czuł się rozdarty między swoją byłą żoną a mną. Byłam przy nim w tym czasie, starałam się pocieszać i wspierać, doradziłam, aby porozmawiał z byłą żoną. Spotkali się, po spotkaniu usłyszałam, że ona chciałaby spróbować ponownie, on również powiedział, że chce spróbować naprawić to co miał. Bardzo mnie to dotknęło, usłyszałam, że gdyby jego była żona powiedziała definitywnie nie, to wtedy walczyłby dalej o mnie. Uszanowałam jego decyzję. Po dwóch dniach mieliśmy ponownie rozmowę, twierdząc, że się w tym wszystkim pogubił, przeprosił mnie, mówiąc, że postąpił źle, że myślał że ma swój dawny etap zamknięty, że przepracował swoje małżeństwo, a okazuje się że jednak nie. Powiedział byłej żonie, że nie jest w stanie spróbować z nią ponownie. Mnie oświadczył, że idzie na terapię. Po tych wszystkich wydarzeniach zastanawiam się czy taka relacja ma jakikolwiek sens. Czy z takim mężczyzną można być szczęśliwym? Boję się, że skoro raz zrobił coś takiego, zrobi to ponownie.

Jak poradzić sobie z lękiem przed odrzuceniem i niepewnością w relacjach?
Jestem singielką. generalnie nie wierzę już w miłość, ani związki. Też nie udaje mi się tego stworzyć. Moje poprzednie relacje, to mężczyźni, którzy najpierw wykazywali ogromne zainteresowanie, po czym szybko nastepowało znudzenie. Zaczynało sie lekcewazenie kontaktu, czyli ja pisałam lub dzwoniłam, a z drugiej strony była ignorancja. Kiedy spotykam sie z taka sytuacją dochodzi we mnie do dużego napięcia i robię wszystko co można najgorzej. A więc, kiedy partner nie odbiera telefonu, dzwonię kilka razy, pisze ciagi wiadomości, czesto usuwam wiadomości, bo najpierw zaczyna się od próśb, potem szantazu emocjonalnego. Czemu to robię? Czy podświadomie bojąc sie odrzucenia sama robię wszystko, żeby zostać odrzuconą? Jak to zmienić i czy wogóle da sie to zrobić? Dziś po dwóch dniach bez kontaktu, tzn z mojej strony były ciągi wiadomości, z drugiej strony cisza, nawet nie odczytywanie wiadomości. Po dwoch dniach dostałam lawinę wulgaryzmów, że jestem pojebana itd, ze nie mozna się wyspać, bo ciagle dzwoni telefon. Wbiłam sie w poczucie winy i zaczęłam przepraszać. Czy rzeczywiscie to tylko moja wina? Nie chodziło mi o brak kontaktu dziś, tylko od dwóch dni. Z drugiej strony, przeciez nie obiecywaliśmy sobie kontaktu codziennego.
Kryzys w związku - mamy 51 lat, z nową żoną przechodzę przez trudny moment. Proszę o parę spotkań i pomoc psychologiczną
Dzień dobry, Mam 51 lat, bliźniaki w wieku 20 lat, dobrze działającą firmę. Jestem wdowcem - w 2021 roku zmarła po długiej chorobie moja żona. Po dwóch latach poznałem kobietę, w której zakochałem się.... Wspaniała jest ..... jednak jest to osoba, która po 25 latach rozstała się z mężem z jego winy (zdradził ją). Tak się złożyło, że jest to dobry psycholog ds. terapii indywidualnych.... No ale cóż, życie. Moja partnerka, jak wszystko jest fajnie to jest fajnie..... Jak nie to zamyka się jak "muszelka" w sobie i trwa to kilka dni. Bardzo ją kocham i generalnie to, co ona robi przekłada się na moje życie. Moje życie jest stabilne, spokojne, pozbawione problemów finansowych etc. Dzieciaki odchowane, idą na studia..... I kurcze byliśmy w ten weekend na weselu. Wesele jak to wesele - rodzinę widzi się czasami pierwszy raz od 20 lat. Poszedłem pogadać...... została sama przy stole..... Po weselu następnego dnia awantura .... tzn... bardziej ciche dni...... które trwają do dzisiaj ......" czy ty wiesz czego chcesz od życia ? I od naszego związku ? Czy Ty w ogóle rozumiesz co to znaczy związek ? (a mamy po 51 lat). I tak przez cały dzień. Dotrwaliśmy do punktu, który nazywa się"komplementowanie kobiet". Normalnie robiłem to przy mojej śp. żonie bardzo często i zawsze byłem u jej boku. A teraz ? Czy Ty zdajesz sobie sprawę Grzegorz, że komplementowanie innych kobiet w mojej obecności jest dla mnie obraźliwe ? Ja nie wiem..... może ja jestem starej daty i już komplementów nie należy używać ? Totalny foch w domu po tym weselu ........ Potrzebuję wsparcia - pewnie kilka wizyt online. żeby ktoś mi uzmysłowił - jak to teraz jest z kobietami bo kurcze się pogubiłem..... No jak nie można mówić komplementów kobietom ? ???? Aha - Grzegorz - niedopuszczalne jest jak wychodzisz i nie informujesz mnie na weselu gdzie wychodzisz...... no szedłem sobie nalać drinka, do toalety albo żeby porozmawiać z moją nie daj Boże miłą bratową...... .(no musiałem). Ty musisz mi mówić gdzie idziesz bo ja tu nikogo nie znam........ No kurcze masz kobieto 51 lat - jesteś prezesem firmy ...... jak ja wychodzę na 20 minut to sobie spróbuj pogadać z kimś nowym Będę wdzięczny za wsparcie.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.