
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Poczucie winy po...
Poczucie winy po rozstaniu - co zrobić, aby go nie mieć?
Lena
Klaudia Fila
Pani Leno, bardzo dobrze, że jest Pani w stanie zauważać wpływ zachowania byłego partnera na emocje, które pojawiają się w Pani, a także je nazywać. To świadczy o dużej świadomości. Tak, jak Pani napisała pojawia się lęk oraz poczucie winy, z którymi (jeśli dobrze rozumiem) pozostaje Pani sama, gdyż bliskie osoby nie są na bieżąco z tą sytuacją. Domyślam się, że to musi być dla Pani bardzo trudne. Z jednej strony wydaje się być Pani zdecydowana, co do zakończenia tej relacji, ale czy pod tym nie pojawia się pewna wątpliwość i niepewność, którą być może odczuwa partner? Na pewno jest Pani ciężko z nadmiarem emocji, które się pojawiają. Warto podzielić się tym z kimś bliskim i/lub rozważyć psychoterapię, aby ułatwić samej sobie odnalezienie się w aktualnej sytuacji i nabrać pewności siebie.
Pozdrawiam serdecznie,
Klaudia Fila

Zobacz podobne
Dzień dobry, zazwyczaj rozwiązuję swoje problemy sama, ale ten bardzo mnie męczy. Niedawno zaczęłam nową szkołę, co było dla mnie bardzo stresujące głównie pod względem znajomości, ponieważ przez zaburzenia lękowe oraz typ osoby, jaką jestem, poznawanie nowych osób jest dla mnie bardzo trudne. Boję się przelotnych znajomości i chciałabym znaleźć od razu kogoś, komu łatwo zaufać.
Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że już pierwszego dnia usiadła ze mną wyglądająca dość miło dziewczyna. Już wcześniej pisałam ze swoją klasą, ale jednak wrażenia na żywo są najważniejsze. Siedziałyśmy tak większość tygodnia, z innymi osobami też rozmawiałam i naprawdę czułam, że uda mi się zaaklimatyzować. Niestety, dzisiaj bez żadnego konkretnego powodu wszystkie dziewczyny niechętnie ze mną rozmawiały… Większość lekcji siedziałam sama, a wcześniej przecież byłam z jedną osobą. Nie wiedziałam, co się nagle zmieniło.
Przez tę sytuację moje silne mechanizmy lękowe dotyczące relacji z innymi się odpaliły i resztę dnia czułam się bardzo źle. Ze stresu wróciłam do takich nawyków jak drapanie rąk, gryzienie policzka itp. Wiem, że jest to słabe zachowanie, ale poczułam się strasznie nieważna. Nic, co by wpłynęło na jakąś niechęć innych do mnie, się nie stało, więc co jest ze mną nie tak??
Najgorsze jest to, że jak próbowałam rozmawiać dzisiaj z kimkolwiek, to kończyło się od razu brakiem zainteresowania po jakiejś minucie… Najboleśniej jednak było w momencie, gdy rozmawiałam z dwiema dziewczynami, idąc przy okazji na wspólny dla naszej trójki przystanek, i po 2 minutach drogi zostałam wykluczona kompletnie z rozmowy. Nawet nie zauważyły, że nie idę już za nimi…
Zdaję sobie sprawę, że do nowego miejsca trzeba się przyzwyczaić, ale nie rozumiem, czemu po tygodniu zostałam sama. Żadna inna dziewczyna nie ma takiego problemu i niestety jest nas nieparzyście, co utrudnia całą sytuację… Chciałam przez to iść do swojego psychologa, niestety z godziny na godzinę moja wizyta została bez wytłumaczenia odwołana i przez to zaczęłam się czuć jeszcze gorzej. Bardzo dzisiaj potrzebowałam tego wsparcia. :((
W następnym tygodniu mam z klasą wycieczkę na kilka dni. Bardzo nie chcę tam jechać, ale nie mam wyboru… Bardzo się boję na niej jeszcze większego odrzucenia albo tego, że ktoś mi coś zrobi, jak będę spała czy odpoczywała… :/
Wiadomo, czas pomaga, lecz jestem osobą tak wrażliwą na punkcie znajomości, że dzisiaj czułam się jak najgorszy człowiek na świecie. Próbuję wyglądać jak najlepiej, codziennie się maluję, co przerwę się poprawiam przed lustrem i odświeżam, jestem miła i życzliwa dla wszystkich, a i tak zostałam sama…
Ta adaptacja mnie męczy. Chciałabym, aby znajomości stworzyły się łatwiej, a na razie wszystko się psuje… Bardzo proszę o pomoc, nie mam teraz czasu szukać kolejnej wizyty u terapeuty, bo po weekendzie wyjeżdżam. Mam irracjonalny żal nawet do psychologa, bo zostałam sama w potrzebie, która i tak pewnie jest moimi przewidzeniami…
Witam, mam problem, z którym się zmagam od jakiegoś czasu i proszę o poradę. Niedawno zerwałam z chłopakiem, z którym byłam prawie 3 lata w związku (poszło o jego zachowanie wobec mnie). Zerwałam z nim i nie chciałam z nim w ogóle rozmawiać. Kilka dni po zerwaniu mój przyjaciel wyznał mi miłość i weszłam z jednego związku w drugi. Byłam szczęśliwa, ponieważ mój przyjaciel traktuje mnie jak księżniczkę i tak jak mój chłopak nie potrafił od dłuższego czasu. Dzisiaj mój były przyjechał po rzeczy i dał mi prezent na urodziny (bardzo się postarał), podczas naszego związku bardzo dużo mi kupował, zabierał do kina itp., jednak miał napady gniewu i wyzywał mnie. Teraz płakał i mnie przepraszał, obiecywał że się zmieni, błagał mnie te kilka dni o wybaczenie i o szansę. Pod koniec przytuliłam go i się popłakałam. Głupio mi to mówić, ale czuję coś do byłego jak i ówczesnego chłopaka. Teraźniejszy chłopak mieszka daleko ode mnie, ale znamy się już ponad rok. Jest po burzliwym związku, gdzie dziewczyna go zdradzała i we mnie znajduje sobie ostoję. Po dzisiejszym nie wiem co czuć, bo mam ochotę wrócić do starego chłopaka, ale boje się wyzwisk. Nie chce też zranić ówczesnego chłopaka, bo powiedział, że jeżeli zerwiemy to już nie znajdzie dziewczyny. Co mam zrobić? Wrócić do byłego i kontynuować 3-letni związek, czy zapomnieć o nim i być z ówczesnym?
Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.

