Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy terapia par pomoże nam odbudować relację po kryzysie?

Witam, jestem w czteroletnim związku. Mam 28 lat, moja partnerka 27. We wrześniu ubiegłego roku przechodziliśmy poważny kryzys i na jakiś czas się rozstaliśmy, jednak po rozmowie postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Na początku wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, jednak od dłuższego czasu partnerka ma trudność z ponownym zbliżeniem się do mnie emocjonalnie. Mówi, że mnie kocha i że jej zależy, ale jednocześnie czuje, że emocjonalnie się zamknęła i ciężko jej się na nowo otworzyć. Początkowo podejrzewała, że może to wynikać z problemów zdrowotnych lub hormonalnych, jednak to zostało wykluczone. Dodatkowo jesteśmy w trakcie wielu zmian życiowych, m.in. związanych z miejscem zamieszkania, co też może mieć na nas wpływ. Zaproponowałem terapię dla par — uznaliśmy, że jeśli nie uda nam się tam znaleźć wspólnej drogi, wtedy podejmiemy decyzję o rozstaniu. Bardzo mi na niej zależy i chciałbym z nią budować przyszłość, ale jednocześnie czuję, że zbliżam się do granic swojej wytrzymałości. Zastanawiam się, czy terapia par ma realną szansę pomóc nam odbudować bliskość i relację. Dodam, że próbowałem zachęcać partnerkę do większej wiary i bardziej pozytywnego podejścia, ale sam czuję się już wyczerpany — mam wrażenie, że wielokrotnie dawałem z siebie wszystko, a mimo to wciąż pojawiają się trudności. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.
Paulina Głowacka

Paulina Głowacka

Dzień dobry, 
Bardzo dobrze, że zauważył Pan zmiany w zachowaniu partnerki i próbuje Pan podjąć działania, które pomogą w odbudowaniu relacji - świadczy to o Pana zanagażowaniu i miłości do partnerki. Jak Pan wspomniał, różne zmiany życiowe, jak np. przeprowadzka mogą wywoływać stres i zmeczenie, co może wpływać na emocjonalne zamkniecie i trudności w otwarciu się na partnera. 
Wspomina Pan o kryzysie, którego doświadczyliście w zeszłym roku - być może nie wszystko zostało wtedy omówione i przepracowane. Czasami wydaje nam się, że wszystko zostało przepracowane, a później mogą się pojawić kolejne emocje/myśli, które nie zostały wypowiedziane i przepracowane. W takim przypadku terapia par rzeczywiscie może się okazać bardzo pomocna. Specjalista pomoże Państwu stworzyć przestrzeń do otwartej, szczerej rozmowy, która pomoże zrozumieć zarówno potrzeby, jak i trudności każdego z Was. 
Terapia par to również szansa na naukę lepszej komunikacji, co dodatkowo może wzmocnić Waszą relację i dać szansę na ponowne otwarcie sie emocjonalne. Warto spróbować, tym bardziej, jeśli oboje macie chęć i gotowość, by spróbować takiej formy wsparcia. 
Trzymam kciuki za Państwa i życzę powodzenia!
Pozdrawiam
Paulina Głowacka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 

Z treści pana pytania rozumiem, że pokłada pan w terapii par nadzieję na odbudowanie bliskości w związku i zastanawia się pan czy ten cel jest możliwy do osiągnięcia. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pana wątpliwość, gdyż ostateczny efekt psychoterapii zależy od wielu czynników. Myślę, że to co realnie może się w terapii par wydarzyć, to podjęcie próby zrozumienia co takiego właściwie dzieje się między panem i partnerką, że sprawy układają się właśnie w opisany przez pana sposób. Może dzięki zrozumieniu tego, co się w waszej parze dzieje będzie wam łatwiej podejmować decyzje odnośnie waszego związku. 

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

1 miesiąc temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj,

Twoja sytuacja jest trudna i widać, że bardzo Ci zależy na związku. Po kryzysie naturalne jest, że partnerka może mieć trudności z emocjonalnym otwarciem.

Terapia par może być w tym przypadku bardzo pomocna, daje bezpieczną przestrzeń do zrozumienia swoich emocji, poprawy komunikacji i odbudowy bliskości. Ważne jest też, aby dbać o swoje granice i nie przeciążać się emocjonalnie.

Cierpliwość, wsparcie terapeuty i otwarta rozmowa mogą stopniowo pomóc Wam odbudować relację lub podjąć świadomą decyzję o przyszłości.

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Witam,

to, co Pan opisuje, jest sytuacją bardzo obciążającą emocjonalnie — szczególnie kiedy z jednej strony jest zaangażowanie i chęć budowania relacji, a z drugiej poczucie oddalenia i wyczerpania.

Możliwe, że po wcześniejszym kryzysie i rozstaniu partnerka nie wróciła jeszcze emocjonalnie do miejsca, w którym była wcześniej. Czasami po trudnych doświadczeniach pojawia się pewnego rodzaju „zamknięcie” — jako forma ochrony przed ponownym zranieniem. Nawet jeśli uczucia (np. miłość, przywiązanie) są nadal obecne, to dostęp do nich może być ograniczony.

Możliwe też, że obecne zmiany życiowe (np. związane z miejscem zamieszkania) dodatkowo obciążają oboje i utrudniają odbudowę bliskości.

Z Pana strony wybrzmiewa duże zaangażowanie i gotowość do pracy nad relacją, ale też zmęczenie i zbliżanie się do własnych granic. To bardzo ważny sygnał — możliwe, że przez dłuższy czas brał Pan na siebie dużą odpowiedzialność za „ratowanie” relacji.

Jeśli chodzi o terapię par — możliwe, że:

- może ona pomóc w lepszym zrozumieniu, co dokładnie wydarzyło się między Państwem w czasie kryzysu

- stworzy bezpieczną przestrzeń do rozmowy o emocjach, które teraz są trudne do wyrażenia

- pozwoli zobaczyć, czy obie strony są gotowe na odbudowę relacji, i na jakich warunkach

Jednocześnie warto mieć na uwadze, że terapia nie „naprawia” relacji sama w sobie — raczej pomaga sprawdzić, czy jest jeszcze przestrzeń i gotowość, by ją odbudować.

Możliwe, że w tej sytuacji równie ważne jak pytanie „czy się uda” jest pytanie:

- ile Pan jeszcze ma zasobów, żeby w tym trwać?

- czego Pan potrzebuje, żeby czuć się w tej relacji bezpiecznie i stabilnie?

Zachęcanie partnerki do „bardziej pozytywnego podejścia” jest zrozumiałe, ale możliwe, że jej trudność nie wynika z nastawienia, tylko z głębszego procesu emocjonalnego, na który nie ma pełnego wpływu.

Na ten moment terapia par wydaje się sensownym krokiem — jako sposób na wspólne zatrzymanie się i przyjrzenie relacji, zamiast dalszego działania „na wyczerpaniu”.

Pozdrawiam serdecznie

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu
Anna Tomczyk

Anna Tomczyk

Witaj, 

Jeśli chodzi o terapię par to myślę, że ma ona realną szansę pomóc, ale nie dlatego, że „naprawi” relację. Raczej dlatego, że może pomóc Wam zrozumieć, co dokładnie się między Wami wydarzyło podczas kryzysu,

nazwać emocje, które teraz są trudne lub niedostępne, sprawdzić, czy oboje jesteście gotowi na odbudowę  i na jakich warunkach albo w bezpieczny sposób dojść do decyzji o rozstaniu, jeśli to okaże się najbardziej uczciwe rozwiązanie. Terapeuta par tworzy bezpieczną przestrzeń, żeby przyjrzeć się sobie w relacji, wysłuchać siebie, pomaga zauważyć schemat związku - czyli "co jest pod spodem", pomaga dostrzec "jaki taniec tańczycie", czyli jakie zachowania i reakcje się powtarzają- może się okazać, że jedna osoba mówi jedno, a druga słyszy coś zupełnie innego - terapia par może być bardzo pomocna. 

Pozdrawiam, Anna Tomczyk 

Psychoterapeutka par 

1 miesiąc temu
Agnieszka Skorupka

Agnieszka Skorupka

Dzień dobry,

psychoterapia par jest jak najbardziej dobrym pomysłem dla Państwa. Szczególnie polecam podejście EFT, które zwraca uwagę na stronę emocjonalną oraz więź w relacji. Jeśli problem dotyczy obszaru emocjonalnego, to podejście EFT może okazać się pomocne. To podejście pomaga parom, które gotowe są się zaangażować w proces.

 

Nie wspomina Pan o powodach Waszego rozstania, trudno więc wywnioskować co może być powodem dystansu emocjonalnego Pana Partnerki, a Ona sama w odpowiedzi podaje, że Pana kocha. Wykluczyliście też powody zdrowotne. Zatem to faktycznie bardzo ciekawe, co powoduje u Pana Partnerki dystans. Czy to może być jakiś uraz, który doprowadził do Waszego rozstania? Coś co teoretycznie sobie wyjaśniliście, ale gdzieś w Niej jeszcze pozostaje i utrudnia to, by poczuła się bezpiecznie w Waszej relacji? Coś Ją niepokoi, o czym nie mówi, a nad czym się zastanawia? Czy przeprowadzka, o której Pan wspomina jest Waszą wspólną decyzją i oboje zapatrujecie się na nią podobnie? 

Być może odpowiedzi pojawia się właśnie podczas psychoterapii par, czego bardzo Państwu życzę.

Pozdrawiam serdecznie 

Agnieszka Skorupka

1 miesiąc temu
Agata Lamparska

Agata Lamparska

Terapia pary może być dla Państwa pomocna. Daje ona możliwość w bezpiecznym środowisku porozmawiać o tym, co się dzieje w tej relacji dla obu stron - co nas przybliża, a co oddala. Czasem rutyna codzienności sprawia, że zaczynamy się komunikować pretensjami i żalami, a nie potrzebami, a to esencja zdrowego związku, aby te potrzeby były z obu stron wypowiedziane i usłyszane. Terapia pozwala zrozumieć siebie nawzajem i zmienić sposób, w jaki funkcjonują Państwo razem. Można podczas niej popracować nad budowaniem zaufania, poczucia bezpieczeństwa i bliskości, które są ze sobą bardzo związane, a także powiedzieć sobie trudne rzeczy, przyjrzeć się blokadom i hamulcom. A czasem terapia umożliwia też podjęcie decyzji co dalej z relacją - czy chcemy pracować nad nią czy, ze wsparciem terapeuty_tki, ją zakończyć i dojrzale się pożegnać. 

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry,

to, że szukacie sposobu, żeby na nowo zbliżyć się do siebie, spróbować odnaleźć tę wspólną drogę i chcecie skorzystać z terapii par to bardzo dobry znak. Wątpliwości, które temu towarzyszą są naturalne, zwłaszcza w sytuacji, w której ma Pan poczucie, że dawał już z siebie wszystko, a wciąż natrafia na przeszkody i w której czuje się Pan wykończony. To normalne, że pojawiają się pytania o to czy jeszcze ktoś lub coś może Wam pomóc. W wielu sytuacjach terapia par zdejmuje ten ciężar bezsilności, bo tworzy przestrzeń, w której można szczerze i przy pomocy terapeuty szukać rozwiązań, nazywać problemy, otwarcie mówić o swoich uczuciach. Chociaż wydaje się niekiedy, że wszystko zostało już powiedziane, a w Waszym przypadku nawet kwestie zdrowotne sprawdzone, to terapia otwiera nowe perspektywy i choć nie ma gwarancji, że tę bliskość odnajdziecie to na pewno warto podjąć to wyzwanie i przyjrzeć się pod opieką terapeuty temu, co się między Wami dzieje, odnaleźć tak potrzebne odpowiedzi. 

1 miesiąc temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Zdecydowanie dobry pomysł, to udanie się na terapię dla par. Oboje macie obecnie problemy z utrzymaniem związku, tyle, że prawdopodobne każde z innego powodu. Może wybudowaliście odrębne cele? Może nie realizujecie swoich pragnień, nie zaspokajacie potrzeb. Ktoś powinien z Wami porozmawiać, pokierować waszą rozmową tak, abyście dowiedzieli się, dokąd obecnie każde z was zmierza. Kryzys , o którym napisałeś też nie powstał z niczego, był wynikiem jakichś nie rozwiązanych problemów. Zmiany sprzyjają także zmianom w sobie, choć to trudny proces, by pójść z nimi ramię w ramię. Trudny, nie oznacza, że jest niemożliwy.

Reasumując, póki wam na sobie zależy, walczcie.

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Terapia par w takiej sytuacji ma sens i może pomóc, ale warto mieć realistyczne oczekiwania - jej celem nie jest „naprawienie” jednej osoby ani szybki powrót uczuć, tylko zrozumienie, co się między Wami wydarzyło i czy jest jeszcze przestrzeń na odbudowę relacji.  Jednocześnie bardzo ważne jest zauważenie własnych granic. Poczucie wyczerpania i jednostronnego wysiłku to istotny sygnał, którego nie warto ignorować, ponieważ relacja nie odbuduje się tylko zaangażowaniem jednej osoby. W tym momencie pomocne może być potraktowanie terapii jako procesu, który daje szansę na zrozumienie sytuacji i podjęcie świadomej decyzji, a nie jako gwarancji, że wszystko wróci do poprzedniego stanu.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka :)

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 

Opisana  sytuacja jest bardzo trudna, ale decyzja o terapii par to już ważny krok, który pokazuje zaangażowanie obu stron. Terapia ma realną szansę pomóc w odbudowie bliskości, jeśli oboje będziecie otwarci na pracę. Terapia par, np. w podejściu systemowym lub EFT (terapia skoncentrowana na emocjach), często przynosi efekty w sytuacjach po kryzysie i rozstaniu, a badania pokazują poprawę u 70-75% par po 6-12 sesjach. Pomaga zrozumieć blokady emocjonalne partnerki, takie jak zamknięcie po traumie kryzysu, i odbudować zaufanie poprzez lepsze komunikowanie potrzeb. Sukces zależy od motywacji obu osób i regularności spotkań. Zalecam proszę wsłuchiwać się w potrzeby partnerki bez oceniania, używając komunikatów „ja” (np. „Czuję się samotny, gdy się oddalamy”), co zmniejsza opór. Warto wprowadzić małe rytuały bliskości, jak wspólne spacery czy wieczorne rozmowy, bez presji na intymność gdyż to buduje więź stopniowo. Należy unikać nacisku na „pozytywne myślenie”, bo to może wyczerpać Pana jeszcze bardziej.

Proszę zadbać o siebie przez rozmowy z przyjacielem, terapię indywidualną lub techniki relaksu, by nie tracić sił. Ustalcie jasny plan terapii z terminem oceny (np. 3 miesiące), co da poczucie kontroli. Zmiany życiowe, jak przeprowadzka, pogłębiają kryzys, więc terapia pomoże je przepracować.

Życzę Wam powodzenia!

 

 

Piotr Ziomber psycholog

 

 

 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Widać, ile zaangażowania i wysiłku zostało już włożone w tę relację i jednocześnie jak blisko jest granica wyczerpania. To bardzo trudne miejsce: chcieć budować przyszłość z kimś, kto emocjonalnie jest obok, ale nie do końca „dostępny”. Po kryzysach często pojawia się właśnie takie zamknięcie : to bywa forma ochrony, niekoniecznie brak uczuć. Odbudowa bliskości wymaga wtedy czasu, poczucia bezpieczeństwa i przestrzeni na szczerość, bez presji „powrotu do tego, co było”. Terapia par moim zdaniem ma realną szansę pomóc: szczególnie w nazwaniu tego, co się wydarzyło między Wami i w zrozumieniu, czego każde z Was teraz potrzebuje. Czasem prowadzi do odbudowy więzi a czasem do świadomej decyzji o rozstaniu ale w obu przypadkach porządkuje emocje i daje większą jasność. Warto też zauważyć, że próby „podnoszenia na siłę” drugiej osoby mogą być odbierane jako nacisk, nawet jeśli płyną z troski. Często bardziej pomaga bycie obok z autentycznością i mówienie o własnych granicach: ile jeszcze można dawać, żeby nie stracić siebie. Pojawia się zmęczenie i jest to ważnym sygnałem: relacja powinna być miejscem, które zasila obie strony, nie tylko jedną.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co opisujesz, jest bardzo „życiowe” – i trudne, bo jesteś gdzieś pomiędzy nadzieją a zmęczeniem.

Najpierw najważniejsze: to, że Twoja partnerka mówi „kocham, ale nie umiem się otworzyć”, wcale nie jest rzadkie po kryzysie czy rozstaniu. U części osób po takich doświadczeniach pojawia się coś w rodzaju emocjonalnego „zaciągnięcia hamulca ręcznego”. Uczucia są, ale dostęp do nich jest przyblokowany. To nie zawsze jest kwestia hormonów czy zdrowia, tylko raczej ochrony przed ponownym zranieniem.

 

I teraz kluczowa rzecz: tego nie da się „przekonać” ani „naprawić większym staraniem”.
To często wręcz działa odwrotnie – im bardziej jedna strona próbuje „ciągnąć relację do przodu”, tym druga może się bardziej zamykać, bo czuje presję.

 

Z Twojej strony widać dwie rzeczy jednocześnie:
zależy Ci i jesteś gotowy pracować
ale też jesteś już zmęczony i blisko swojej granicy

I to jest bardzo ważne, żeby tego nie ignorować.

 

Czy terapia par ma sens?
Tak – ale pod jednym warunkiem: obie strony muszą być choć trochę gotowe zobaczyć, co się między Wami wydarzyło i co każda z Was wnosi do obecnej sytuacji. Terapia nie „naprawia uczuć”, tylko pomaga zrozumieć, dlaczego bliskość się zablokowała i czy da się ją odbudować.

W praktyce często dzieją się tam trzy rzeczy:
– nazywacie to, co się naprawdę wydarzyło w czasie kryzysu (a nie tylko „wróciliśmy do siebie”)
– pojawia się przestrzeń na emocje, które zostały zamrożone
– sprawdzacie, czy nadal chcecie i potraficie być ze sobą w sposób, który jest dla Was obu do przyjęcia

I tu ważna szczerość: terapia czasem prowadzi do odbudowy relacji, a czasem do spokojnego rozstania. Ale w obu przypadkach daje większą jasność, zamiast tkwienia w zawieszeniu.

 

Jedna rzecz, na którą bym Cię szczególnie uczulił:
nie bierz na siebie roli „tego, który ma ją naprawić” albo „przywrócić jej wiarę”.


To ogromnie wyczerpujące i na dłuższą metę nieskuteczne. Ona musi sama zdecydować, czy chce się otworzyć i wejść w tę relację na nowo.

 

Dla Ciebie ważniejsze pytanie niż „czy ją odzyskam” brzmi:
czy w tej relacji – takiej, jaka jest teraz – jestem jeszcze w stanie być i nie tracić siebie?

 

Bo możesz ją bardzo kochać, a jednocześnie dochodzić do momentu, w którym jednostronne staranie zaczyna Cię kosztować za dużo.

 

Na teraz to, co robicie, czyli decyzja „dajemy sobie szansę w terapii i potem decydujemy”, jest jednym z najbardziej sensownych podejść w takiej sytuacji.

 

I jeszcze jedno: to, że jesteś zmęczony, nie oznacza, że się poddajesz. To raczej sygnał, że długo dźwigasz coś praktycznie sam.

1 miesiąc temu
Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

Decyzja o podjęciu wspólnej pracy wydaje się być dobra, bo dzięki temu sprawdzicie czy uda Wam się znaleźć wspólną drogę. Tylko, że to może potrwać trochę czasu.

Natomiast pisał Pan też, że czuje się wyczerpany i w związku z tym warto byłoby też zadbać o siebie, żeby ewentualne trudności podczas pracy nad związkiem nie osłabiały.

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czuję, że jestem tak wrażliwa, że obniża to moje funkcjonowanie i bardzo cierpię. Empatia jest u mnie na ogromną skalę, sprawia mi ból.
Za bardzo martwie sie innymi. Nie wiem jak to prościej opisać w jednym zdaniu. Mam tak od małego, lecz kiedy dokładnie się to zaczęło, to nie mam pojęcia. Najstarszą sytuację, jaką pamietam to jako 6 latka popłakałam sie przez reklame, "tygrysy są zagrożone wyginięciem". Mogłoby się wydawać, że to nic takiego "wrażliwe dziecko". Z wiekiem okazuje się, że dochodzą inne sytuacje. Osobiście nie znosze używek. Żadnych w każdej ilości. Mimo to jak zobacze kogoś, kto pali zioło, jest bardzo pijany, pali papierosa to odrazu psuje mi sie nastrój. Robi mi sie przykro i czuję zirytowanie na tę osobę "czemu ona sobie to robi?". Potrafię sie popłakać, bo ktoś kogo nawet nie znam to robi. Tak samo jest jak ktoś mówi, że sie źle czuje. Już wyrobiłam sobie nawyk, żeby nie wczuwać sie w emocje, nie sluchać, nie myśleć o tym, ale prawda jest taka, że wtedy nie jestem pomocna tej osobie. Jak nie skorzystam z tego sposobu to płaczę i przeżywam to tak samo, jak nie bardziej jak ta osoba. Dochodzi też czasami do tego, że mam ochote wymiotować ze stresu, strachu? (Sama nie wiem). Zobacze kotka, pieska bezdomnego, wychudzonego. Zrzutke dla jakiejś osoby. Jest to męczące. Jak mówie innym(np najbliższym), że jestem wrażliwa i sie przejmuje to nie zdają sobie sprawy, na jaką to jest skale. Mówię, że widziałam martwego pieska. "No cóż bywa". Ktoś palił zioło "Co z tego?". Dla mnie jest to taka skala problemu. Czasami ponad moimi problemami. Chciałabym widzieć co to mniej więcej jest. Z góry dziekuje za odpowiedź.
Mąż ignoruje obowiązki domowe i rodzicielskie - jak sobie poradzić z brakiem wsparcia?

Witam serdecznie. Mąż nie chce zajmować się dzieckiem, ani niczym w domu. Brudzi, nie sprząta po sobie, po swoim jedzeniu, nie spuszcza wody w toalecie. Kiedy proszę go, by zajął się naszym małym dzieckiem, puszcza mu bajki w telefonie, śpi odwrócony plecami, ogólnie ma go gdzieś. Próbuje rozmawiać, namawiać na terapię, żeby cokolwiek zrobił ze sobą, o dziwo, ma to też gdzieś. Nie zwraca uwagi na moje samopoczucie, na mnie, całymi dniami siedzi z telefonem w ręku. Oboje pracujemy, a ja oprócz pracy mam na głowie wszystko, dosłownie wszystko. Dziecko, dom, zakupy, opłaty, decyzje odnośnie do wszystkiego. On całymi dniami po pracy leży na kanapie, puszcza bąki i agresywnie wrzeszczy na mnie, jak ciągle proszę, żeby coś zrobił, zajął się dzieckiem. Naprawdę nie wymagam wiele, ale dziecko przestaje chcieć spędzać czas z tatą, bo widzi, że ojciec ma go gdzieś. Skąd się bierze takie lenistwo i brak szacunku dla drugiego człowieka? Jak można patrzeć, jak druga osoba dosłownie wysiada ze zmęczenia i nic nie zrobić dla niej? 

Mam wrażenie, że on mnie nie kocha, bo jak ktoś, kto kocha, może tak się zachowywać... Zachowuje się tak od 2 lat, wcześniej taki nie był. Ogólnie miał skłonności do lenistwa, ale sprzątaliśmy razem, razem chodziliśmy na zakupy. Fizycznie i psychicznie jestem na wykończeniu, a ten człowiek zupełnie tego nie widzi. Próbuję go zrozumieć, ale nie potrafię.

Czy powiedzieć mężowi kochanki o romansie? Dylemat zdradzonej żony
Mam dość ciężkie pytanie i cały czas walczę z myślami co ja mam z tym wszystkim zrobić. Mój mąż miał romans o którym się dowiedziałam jakiś czas temu. Miał ten romans z kobietą która sama jest mężatką. Oczywiście mój mąż zostawił tą kobietę ale niestety ból wszystko zostało we mnie ponieważ dowiedziałam się o wielu rzeczach zobaczyłam wiele rzeczy i ciężko mi się z tym wszystkim pozbierać. Cały czas zadaję sobie pytanie odnośnie tego męża tej kobiety ponieważ udało mi się zdobyć ich adres. Więc zastanawiam się czy nie powinnam czasem pojechać do jej domu i porozmawiać z jej mężem o tym wszystkim co się stało że mój mąż miał z nią romans. Chciałabym zaznaczyć że ta kobieta przyjechała do mojego domu abym ja się o niej dowiedziała. Nie chcę zrobić tego dla zemsty chciałabym na miejscu tego mężczyzny dowiedzieć się o tym poza tym nie chciałabym aby ta kobieta kolejny raz niszczyła czyjeś małżeństwo i mieć to na sumieniu. Prosiłabym o odpowiedź czy to jest dobre wyjście aby ten mężczyzna się o tym dowiedział?
Jak poradzić sobie z toksycznym małżeństwem i walczyć o dzieci?
Witam pisze w sprawie mojego malzenstwa ktore jest toksyczne i od ok 5 lat mam juz dosc. Mamy wspolne dzieci ktore bardzo kocham, zona mnie pszesladuje, kontroluje, sprawdza moj telefon, jesli gdzies jade to do mnir wydzwania na kemrke zeby wiedziala co robie i czy nie jestem czasem z inna osoba. Wyjechalem nie dawno za granice do pracy zeby kupic dom, podjelismy razem taka decyzje ale od tygodnia jest tylko gorzej, ma problem ze pracuje dlugo i nie mam czasu a jak zadzwonie i rozmawiamy ok 30 min po czym mowie ze sie klade spac to wybucha zloscia i wygaduje mi ze ja wykoncze, nastawia moich znajomych i mame przeciwko mnie, ze ja jestem winien jej zlego samopoczucia. Jestem niewolnikiem w moim malzenstwie i ciagle pod kontrola. gdy dzialo sie zle w domu z jej przyczyny i zauwazyla ze jest cos nie tak ze mna i bala sie ze odejde to zaczela udawac ze jest chora na schizofremie po czym robila tak ze ladowala w psychiatryku i bylo juz tak dwa razy gdzie byla wypisana z opinia ze ma traume z dziecinstwa. Moglbym jeszcze wiele pisac i pisac co ona robi a juz nie wspomne ile razy probowala lub symulowala ze sie zabije jak odejde. Chcialbym zakonczyc te malzenstwo i zyc w spokoju a nie ciagle w stresie, ale chce walczyc o dzieci zeby byly ze mna ze wzgledu na ich dobro i zdrowie bo zona nie ma nawet zachamowan przy dzieciach. Pozdrawiam i prosze o rade
Mąż wybucha złością, zrzuca winę na mnie.

Witam, mam problem z moim mężem. Od zawsze był bardzo nerwowy, nawet był zły, że urodzona córka zbyt dużo płacze , wybuchał krzycząc jak coś mu nie wychodziło, krzyczy na telefon rzuca nim, pięścią w komputer wali, to kilka razy się zdażyło, krzyczy na ulicy, bo nie może parkometru zapłacić, wybucha znienacka, jest zły i krzyczy, bo korek na autostradzie jest . Zauważyłam, że jak się nakręci to musi wybuchnąć i wtedy każdy pretekst dobry, żeby się pokłócić. Na początku dyskutowałam i nie przynosiło efektów, bo się pokłóciliśmy. Teraz jak jest wściekły to ja idę do pokoju, nie rozmawiam. A jeśli jedziemy to się nie odzywam, bo jeśli mówię nie denerwuj się to jego jeszcze bardziej rozpiera. Prosiłam, żeby udał się do specjalisty to powiedział, że do psychiatry nie pójdzie. Nie wiem jak mam sobie już radzić, bo wstyd mi jest kiedy w miejscu publicznym się wkurza, jeszcze do mnie takie teksty „a ty się dziwisz, że tak reaguje „ I już nie wiem czy faktycznie coś jest ze mną nie tak? Proszę mi pomóc czy to normalne, że tak się mój mąż zachowuje? Pozdrawiam Ania.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.