Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy terapia par pomoże nam odbudować relację po kryzysie?

Witam, jestem w czteroletnim związku. Mam 28 lat, moja partnerka 27. We wrześniu ubiegłego roku przechodziliśmy poważny kryzys i na jakiś czas się rozstaliśmy, jednak po rozmowie postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Na początku wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, jednak od dłuższego czasu partnerka ma trudność z ponownym zbliżeniem się do mnie emocjonalnie. Mówi, że mnie kocha i że jej zależy, ale jednocześnie czuje, że emocjonalnie się zamknęła i ciężko jej się na nowo otworzyć. Początkowo podejrzewała, że może to wynikać z problemów zdrowotnych lub hormonalnych, jednak to zostało wykluczone. Dodatkowo jesteśmy w trakcie wielu zmian życiowych, m.in. związanych z miejscem zamieszkania, co też może mieć na nas wpływ. Zaproponowałem terapię dla par — uznaliśmy, że jeśli nie uda nam się tam znaleźć wspólnej drogi, wtedy podejmiemy decyzję o rozstaniu. Bardzo mi na niej zależy i chciałbym z nią budować przyszłość, ale jednocześnie czuję, że zbliżam się do granic swojej wytrzymałości. Zastanawiam się, czy terapia par ma realną szansę pomóc nam odbudować bliskość i relację. Dodam, że próbowałem zachęcać partnerkę do większej wiary i bardziej pozytywnego podejścia, ale sam czuję się już wyczerpany — mam wrażenie, że wielokrotnie dawałem z siebie wszystko, a mimo to wciąż pojawiają się trudności. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.
Paulina Głowacka

Paulina Głowacka

Dzień dobry, 
Bardzo dobrze, że zauważył Pan zmiany w zachowaniu partnerki i próbuje Pan podjąć działania, które pomogą w odbudowaniu relacji - świadczy to o Pana zanagażowaniu i miłości do partnerki. Jak Pan wspomniał, różne zmiany życiowe, jak np. przeprowadzka mogą wywoływać stres i zmeczenie, co może wpływać na emocjonalne zamkniecie i trudności w otwarciu się na partnera. 
Wspomina Pan o kryzysie, którego doświadczyliście w zeszłym roku - być może nie wszystko zostało wtedy omówione i przepracowane. Czasami wydaje nam się, że wszystko zostało przepracowane, a później mogą się pojawić kolejne emocje/myśli, które nie zostały wypowiedziane i przepracowane. W takim przypadku terapia par rzeczywiscie może się okazać bardzo pomocna. Specjalista pomoże Państwu stworzyć przestrzeń do otwartej, szczerej rozmowy, która pomoże zrozumieć zarówno potrzeby, jak i trudności każdego z Was. 
Terapia par to również szansa na naukę lepszej komunikacji, co dodatkowo może wzmocnić Waszą relację i dać szansę na ponowne otwarcie sie emocjonalne. Warto spróbować, tym bardziej, jeśli oboje macie chęć i gotowość, by spróbować takiej formy wsparcia. 
Trzymam kciuki za Państwa i życzę powodzenia!
Pozdrawiam
Paulina Głowacka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 

Z treści pana pytania rozumiem, że pokłada pan w terapii par nadzieję na odbudowanie bliskości w związku i zastanawia się pan czy ten cel jest możliwy do osiągnięcia. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pana wątpliwość, gdyż ostateczny efekt psychoterapii zależy od wielu czynników. Myślę, że to co realnie może się w terapii par wydarzyć, to podjęcie próby zrozumienia co takiego właściwie dzieje się między panem i partnerką, że sprawy układają się właśnie w opisany przez pana sposób. Może dzięki zrozumieniu tego, co się w waszej parze dzieje będzie wam łatwiej podejmować decyzje odnośnie waszego związku. 

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj,

Twoja sytuacja jest trudna i widać, że bardzo Ci zależy na związku. Po kryzysie naturalne jest, że partnerka może mieć trudności z emocjonalnym otwarciem.

Terapia par może być w tym przypadku bardzo pomocna, daje bezpieczną przestrzeń do zrozumienia swoich emocji, poprawy komunikacji i odbudowy bliskości. Ważne jest też, aby dbać o swoje granice i nie przeciążać się emocjonalnie.

Cierpliwość, wsparcie terapeuty i otwarta rozmowa mogą stopniowo pomóc Wam odbudować relację lub podjąć świadomą decyzję o przyszłości.

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Witam,

to, co Pan opisuje, jest sytuacją bardzo obciążającą emocjonalnie — szczególnie kiedy z jednej strony jest zaangażowanie i chęć budowania relacji, a z drugiej poczucie oddalenia i wyczerpania.

Możliwe, że po wcześniejszym kryzysie i rozstaniu partnerka nie wróciła jeszcze emocjonalnie do miejsca, w którym była wcześniej. Czasami po trudnych doświadczeniach pojawia się pewnego rodzaju „zamknięcie” — jako forma ochrony przed ponownym zranieniem. Nawet jeśli uczucia (np. miłość, przywiązanie) są nadal obecne, to dostęp do nich może być ograniczony.

Możliwe też, że obecne zmiany życiowe (np. związane z miejscem zamieszkania) dodatkowo obciążają oboje i utrudniają odbudowę bliskości.

Z Pana strony wybrzmiewa duże zaangażowanie i gotowość do pracy nad relacją, ale też zmęczenie i zbliżanie się do własnych granic. To bardzo ważny sygnał — możliwe, że przez dłuższy czas brał Pan na siebie dużą odpowiedzialność za „ratowanie” relacji.

Jeśli chodzi o terapię par — możliwe, że:

- może ona pomóc w lepszym zrozumieniu, co dokładnie wydarzyło się między Państwem w czasie kryzysu

- stworzy bezpieczną przestrzeń do rozmowy o emocjach, które teraz są trudne do wyrażenia

- pozwoli zobaczyć, czy obie strony są gotowe na odbudowę relacji, i na jakich warunkach

Jednocześnie warto mieć na uwadze, że terapia nie „naprawia” relacji sama w sobie — raczej pomaga sprawdzić, czy jest jeszcze przestrzeń i gotowość, by ją odbudować.

Możliwe, że w tej sytuacji równie ważne jak pytanie „czy się uda” jest pytanie:

- ile Pan jeszcze ma zasobów, żeby w tym trwać?

- czego Pan potrzebuje, żeby czuć się w tej relacji bezpiecznie i stabilnie?

Zachęcanie partnerki do „bardziej pozytywnego podejścia” jest zrozumiałe, ale możliwe, że jej trudność nie wynika z nastawienia, tylko z głębszego procesu emocjonalnego, na który nie ma pełnego wpływu.

Na ten moment terapia par wydaje się sensownym krokiem — jako sposób na wspólne zatrzymanie się i przyjrzenie relacji, zamiast dalszego działania „na wyczerpaniu”.

Pozdrawiam serdecznie

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka


 

Anna Tomczyk

Anna Tomczyk

Witaj, 

Jeśli chodzi o terapię par to myślę, że ma ona realną szansę pomóc, ale nie dlatego, że „naprawi” relację. Raczej dlatego, że może pomóc Wam zrozumieć, co dokładnie się między Wami wydarzyło podczas kryzysu,

nazwać emocje, które teraz są trudne lub niedostępne, sprawdzić, czy oboje jesteście gotowi na odbudowę  i na jakich warunkach albo w bezpieczny sposób dojść do decyzji o rozstaniu, jeśli to okaże się najbardziej uczciwe rozwiązanie. Terapeuta par tworzy bezpieczną przestrzeń, żeby przyjrzeć się sobie w relacji, wysłuchać siebie, pomaga zauważyć schemat związku - czyli "co jest pod spodem", pomaga dostrzec "jaki taniec tańczycie", czyli jakie zachowania i reakcje się powtarzają- może się okazać, że jedna osoba mówi jedno, a druga słyszy coś zupełnie innego - terapia par może być bardzo pomocna. 

Pozdrawiam, Anna Tomczyk 

Psychoterapeutka par 

Agnieszka Skorupka

Agnieszka Skorupka

Dzień dobry,

psychoterapia par jest jak najbardziej dobrym pomysłem dla Państwa. Szczególnie polecam podejście EFT, które zwraca uwagę na stronę emocjonalną oraz więź w relacji. Jeśli problem dotyczy obszaru emocjonalnego, to podejście EFT może okazać się pomocne. To podejście pomaga parom, które gotowe są się zaangażować w proces.

 

Nie wspomina Pan o powodach Waszego rozstania, trudno więc wywnioskować co może być powodem dystansu emocjonalnego Pana Partnerki, a Ona sama w odpowiedzi podaje, że Pana kocha. Wykluczyliście też powody zdrowotne. Zatem to faktycznie bardzo ciekawe, co powoduje u Pana Partnerki dystans. Czy to może być jakiś uraz, który doprowadził do Waszego rozstania? Coś co teoretycznie sobie wyjaśniliście, ale gdzieś w Niej jeszcze pozostaje i utrudnia to, by poczuła się bezpiecznie w Waszej relacji? Coś Ją niepokoi, o czym nie mówi, a nad czym się zastanawia? Czy przeprowadzka, o której Pan wspomina jest Waszą wspólną decyzją i oboje zapatrujecie się na nią podobnie? 

Być może odpowiedzi pojawia się właśnie podczas psychoterapii par, czego bardzo Państwu życzę.

Pozdrawiam serdecznie 

Agnieszka Skorupka

Agata Lamparska

Agata Lamparska

Terapia pary może być dla Państwa pomocna. Daje ona możliwość w bezpiecznym środowisku porozmawiać o tym, co się dzieje w tej relacji dla obu stron - co nas przybliża, a co oddala. Czasem rutyna codzienności sprawia, że zaczynamy się komunikować pretensjami i żalami, a nie potrzebami, a to esencja zdrowego związku, aby te potrzeby były z obu stron wypowiedziane i usłyszane. Terapia pozwala zrozumieć siebie nawzajem i zmienić sposób, w jaki funkcjonują Państwo razem. Można podczas niej popracować nad budowaniem zaufania, poczucia bezpieczeństwa i bliskości, które są ze sobą bardzo związane, a także powiedzieć sobie trudne rzeczy, przyjrzeć się blokadom i hamulcom. A czasem terapia umożliwia też podjęcie decyzji co dalej z relacją - czy chcemy pracować nad nią czy, ze wsparciem terapeuty_tki, ją zakończyć i dojrzale się pożegnać. 

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry,

to, że szukacie sposobu, żeby na nowo zbliżyć się do siebie, spróbować odnaleźć tę wspólną drogę i chcecie skorzystać z terapii par to bardzo dobry znak. Wątpliwości, które temu towarzyszą są naturalne, zwłaszcza w sytuacji, w której ma Pan poczucie, że dawał już z siebie wszystko, a wciąż natrafia na przeszkody i w której czuje się Pan wykończony. To normalne, że pojawiają się pytania o to czy jeszcze ktoś lub coś może Wam pomóc. W wielu sytuacjach terapia par zdejmuje ten ciężar bezsilności, bo tworzy przestrzeń, w której można szczerze i przy pomocy terapeuty szukać rozwiązań, nazywać problemy, otwarcie mówić o swoich uczuciach. Chociaż wydaje się niekiedy, że wszystko zostało już powiedziane, a w Waszym przypadku nawet kwestie zdrowotne sprawdzone, to terapia otwiera nowe perspektywy i choć nie ma gwarancji, że tę bliskość odnajdziecie to na pewno warto podjąć to wyzwanie i przyjrzeć się pod opieką terapeuty temu, co się między Wami dzieje, odnaleźć tak potrzebne odpowiedzi. 

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Zdecydowanie dobry pomysł, to udanie się na terapię dla par. Oboje macie obecnie problemy z utrzymaniem związku, tyle, że prawdopodobne każde z innego powodu. Może wybudowaliście odrębne cele? Może nie realizujecie swoich pragnień, nie zaspokajacie potrzeb. Ktoś powinien z Wami porozmawiać, pokierować waszą rozmową tak, abyście dowiedzieli się, dokąd obecnie każde z was zmierza. Kryzys , o którym napisałeś też nie powstał z niczego, był wynikiem jakichś nie rozwiązanych problemów. Zmiany sprzyjają także zmianom w sobie, choć to trudny proces, by pójść z nimi ramię w ramię. Trudny, nie oznacza, że jest niemożliwy.

Reasumując, póki wam na sobie zależy, walczcie.

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Terapia par w takiej sytuacji ma sens i może pomóc, ale warto mieć realistyczne oczekiwania - jej celem nie jest „naprawienie” jednej osoby ani szybki powrót uczuć, tylko zrozumienie, co się między Wami wydarzyło i czy jest jeszcze przestrzeń na odbudowę relacji.  Jednocześnie bardzo ważne jest zauważenie własnych granic. Poczucie wyczerpania i jednostronnego wysiłku to istotny sygnał, którego nie warto ignorować, ponieważ relacja nie odbuduje się tylko zaangażowaniem jednej osoby. W tym momencie pomocne może być potraktowanie terapii jako procesu, który daje szansę na zrozumienie sytuacji i podjęcie świadomej decyzji, a nie jako gwarancji, że wszystko wróci do poprzedniego stanu.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka :)

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 

Opisana  sytuacja jest bardzo trudna, ale decyzja o terapii par to już ważny krok, który pokazuje zaangażowanie obu stron. Terapia ma realną szansę pomóc w odbudowie bliskości, jeśli oboje będziecie otwarci na pracę. Terapia par, np. w podejściu systemowym lub EFT (terapia skoncentrowana na emocjach), często przynosi efekty w sytuacjach po kryzysie i rozstaniu, a badania pokazują poprawę u 70-75% par po 6-12 sesjach. Pomaga zrozumieć blokady emocjonalne partnerki, takie jak zamknięcie po traumie kryzysu, i odbudować zaufanie poprzez lepsze komunikowanie potrzeb. Sukces zależy od motywacji obu osób i regularności spotkań. Zalecam proszę wsłuchiwać się w potrzeby partnerki bez oceniania, używając komunikatów „ja” (np. „Czuję się samotny, gdy się oddalamy”), co zmniejsza opór. Warto wprowadzić małe rytuały bliskości, jak wspólne spacery czy wieczorne rozmowy, bez presji na intymność gdyż to buduje więź stopniowo. Należy unikać nacisku na „pozytywne myślenie”, bo to może wyczerpać Pana jeszcze bardziej.

Proszę zadbać o siebie przez rozmowy z przyjacielem, terapię indywidualną lub techniki relaksu, by nie tracić sił. Ustalcie jasny plan terapii z terminem oceny (np. 3 miesiące), co da poczucie kontroli. Zmiany życiowe, jak przeprowadzka, pogłębiają kryzys, więc terapia pomoże je przepracować.

Życzę Wam powodzenia!

 

 

Piotr Ziomber psycholog

 

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Widać, ile zaangażowania i wysiłku zostało już włożone w tę relację i jednocześnie jak blisko jest granica wyczerpania. To bardzo trudne miejsce: chcieć budować przyszłość z kimś, kto emocjonalnie jest obok, ale nie do końca „dostępny”. Po kryzysach często pojawia się właśnie takie zamknięcie : to bywa forma ochrony, niekoniecznie brak uczuć. Odbudowa bliskości wymaga wtedy czasu, poczucia bezpieczeństwa i przestrzeni na szczerość, bez presji „powrotu do tego, co było”. Terapia par moim zdaniem ma realną szansę pomóc: szczególnie w nazwaniu tego, co się wydarzyło między Wami i w zrozumieniu, czego każde z Was teraz potrzebuje. Czasem prowadzi do odbudowy więzi a czasem do świadomej decyzji o rozstaniu ale w obu przypadkach porządkuje emocje i daje większą jasność. Warto też zauważyć, że próby „podnoszenia na siłę” drugiej osoby mogą być odbierane jako nacisk, nawet jeśli płyną z troski. Często bardziej pomaga bycie obok z autentycznością i mówienie o własnych granicach: ile jeszcze można dawać, żeby nie stracić siebie. Pojawia się zmęczenie i jest to ważnym sygnałem: relacja powinna być miejscem, które zasila obie strony, nie tylko jedną.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co opisujesz, jest bardzo „życiowe” – i trudne, bo jesteś gdzieś pomiędzy nadzieją a zmęczeniem.

Najpierw najważniejsze: to, że Twoja partnerka mówi „kocham, ale nie umiem się otworzyć”, wcale nie jest rzadkie po kryzysie czy rozstaniu. U części osób po takich doświadczeniach pojawia się coś w rodzaju emocjonalnego „zaciągnięcia hamulca ręcznego”. Uczucia są, ale dostęp do nich jest przyblokowany. To nie zawsze jest kwestia hormonów czy zdrowia, tylko raczej ochrony przed ponownym zranieniem.

 

I teraz kluczowa rzecz: tego nie da się „przekonać” ani „naprawić większym staraniem”.
To często wręcz działa odwrotnie – im bardziej jedna strona próbuje „ciągnąć relację do przodu”, tym druga może się bardziej zamykać, bo czuje presję.

 

Z Twojej strony widać dwie rzeczy jednocześnie:
zależy Ci i jesteś gotowy pracować
ale też jesteś już zmęczony i blisko swojej granicy

I to jest bardzo ważne, żeby tego nie ignorować.

 

Czy terapia par ma sens?
Tak – ale pod jednym warunkiem: obie strony muszą być choć trochę gotowe zobaczyć, co się między Wami wydarzyło i co każda z Was wnosi do obecnej sytuacji. Terapia nie „naprawia uczuć”, tylko pomaga zrozumieć, dlaczego bliskość się zablokowała i czy da się ją odbudować.

W praktyce często dzieją się tam trzy rzeczy:
– nazywacie to, co się naprawdę wydarzyło w czasie kryzysu (a nie tylko „wróciliśmy do siebie”)
– pojawia się przestrzeń na emocje, które zostały zamrożone
– sprawdzacie, czy nadal chcecie i potraficie być ze sobą w sposób, który jest dla Was obu do przyjęcia

I tu ważna szczerość: terapia czasem prowadzi do odbudowy relacji, a czasem do spokojnego rozstania. Ale w obu przypadkach daje większą jasność, zamiast tkwienia w zawieszeniu.

 

Jedna rzecz, na którą bym Cię szczególnie uczulił:
nie bierz na siebie roli „tego, który ma ją naprawić” albo „przywrócić jej wiarę”.


To ogromnie wyczerpujące i na dłuższą metę nieskuteczne. Ona musi sama zdecydować, czy chce się otworzyć i wejść w tę relację na nowo.

 

Dla Ciebie ważniejsze pytanie niż „czy ją odzyskam” brzmi:
czy w tej relacji – takiej, jaka jest teraz – jestem jeszcze w stanie być i nie tracić siebie?

 

Bo możesz ją bardzo kochać, a jednocześnie dochodzić do momentu, w którym jednostronne staranie zaczyna Cię kosztować za dużo.

 

Na teraz to, co robicie, czyli decyzja „dajemy sobie szansę w terapii i potem decydujemy”, jest jednym z najbardziej sensownych podejść w takiej sytuacji.

 

I jeszcze jedno: to, że jesteś zmęczony, nie oznacza, że się poddajesz. To raczej sygnał, że długo dźwigasz coś praktycznie sam.

Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

Decyzja o podjęciu wspólnej pracy wydaje się być dobra, bo dzięki temu sprawdzicie czy uda Wam się znaleźć wspólną drogę. Tylko, że to może potrwać trochę czasu.

Natomiast pisał Pan też, że czuje się wyczerpany i w związku z tym warto byłoby też zadbać o siebie, żeby ewentualne trudności podczas pracy nad związkiem nie osłabiały.

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Pomoc po stracie bliskiej osoby przez samobójstwo - poczucie winy i poszukiwanie odpowiedzi

Witam. Czwartego marca mąż odebrał sobie życie, nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego, był osobą pełną życia, ciągle coś planował, chciał żyć. Teraz kiedy została taka pustka, szukam jakiegoś wyjaśnienia, wskazówki czy ja zawiodłam, czy mogłam zrobić więcej, żeby go uratować. Mąż już raz próbował, ale wtedy wydawało się, że on nie chciał tego zrobić, był pod wpływem alkoholu i tłumaczyłam sobie, że chciał w ten sposób uniknąć konsekwencji, żebym nie robiła mu wyrzutów, że pił, chciał mnie nastraszyć, czekał aż wrócę do domu napisał smsa itp. 

Nie wzięłam tego na serio, teraz bardzo żałuję, może gdybym wtedy inaczej postąpiła, mąż dziś by żył. Pisał mi wiadomości, że musi żyć dla mnie i dla dzieci. Mąż brał leki od psychiatry, łączył je z alkoholem, mówił, że ma problem ze swoją głową, nie wiem czemu to robił i tak się zachowuje ,mimo wszystko czuję się strasznie winna, mogłam coś zrobić...

Mąż, pomimo mojego sprzeciwu, zaprosił na wycieczkę agentkę nieruchomości.
Czy to normalne, że mój mąż zaprosił agentkę, która szuka mu mieszkania na jacht, na wycieczkę na cały dzień? Jestem przeciwna tej wycieczce, ale on nie dba o moją opinię.
Partnerka ma dużo relacji z mężczyznami, z jednym aktualnie się szczególnie silnie przyjaźni.

Czy to normalne zachowanie gdy moja partnerka uwielbia adorację ze strony innych mężczyzn? 

Rozumiem, że jest to miłe uczucie, ale odczuwam spory niepokój, gdy widzę ile przyjemności jej to sprawia. Nawiązuje z tymi facetami przyjacielską relację. Teraz aktualnie z jednym ciągle rozmawia, pisze, wyręcza ją w pracy lub jej pomaga, to samo poza pracą. Prosi ją by go budziła, on robi to samo wobec niej, umawiają się na zakupy i inne spotkania, przynosi jej rzeczy, gdy tylko powie, że ją coś boli albo ma na coś ochotę. 

Strasznie nie daje mi to spokoju i mam wrażanie, że popadam w paranoję. Po poprzednich związkach mam problemy z zazdrością, ale robię wszystko by jej nie odczuwać, ale odnoszę wrażenie, że pomimo iż wie o tym, to daje mi specjalnie powody. Gdy mówię jej o moich obawach, mówi, że wymyślam i ją ograniczam i to przeze mnie nie ma żadnych znajomych. Po dzisiejszej takiej sytuacji, gdy bez powodu przestała się do mnie odzywać, gdy dosiadł się ten facet do nas uznałem, że po prostu pójdę w swoją stronę, bo nie mam ochoty w tym brać udziału. 

Aktualnie się nawet do mnie nie odezwie pomimo, że jesteśmy ciągle razem, ale z tym facetem bez przerwy rozmawia. Nie jest to pierwsza taka sytuacja z kimś i czuję się fatalnie.

Czuję się ograniczona przez przewlekłą niechęć męża do wspólnego czasu oraz raniące "żarty" i komentarze. Czuję, że się od niego oddalam, ale chcę siebie realizować.
Chciałabym poradzić się odnośnie swojej sytuacji. Jestem mamą 1,5-rocznej córki. Mam męża. Mieszkamy razem. Temat 1.: Mąż ma dosyć specyficzne poczucie humoru, które mi nie odpowiada, ale jak zwracam mu uwagę to twierdzi, że tylko żartuje. Np. mówi przy moich znajomych, że “żona to nie rodzina”, ale mi jest z tego powodu przykro, bo moim zdaniem nie powinno się tak mówić o bliskich osobach a ja uważam męża za jedną z nich. Inna sytuacja to np. wracam z makijażu a mąż mówi “wyglądasz jakbyś była zepsuta”. Robię sama 5-minutowy makijaż a mąż mówi “Po co tracisz czas na robienie makijażu? Poźniej będziesz musiała tracić czas na jego zmywanie”. Również na spotkaniach z innymi ludźmi potrafi powiedzieć tego typu rzeczy. Z czego może wynikać takie zachowanie? Co może być przyczyną? Temat 2.: Mąż jest bardzo nastawiony na realizację swojego hobby jakim jest bieganie. Biega w ultramaratonach i biegach na orientację. Jeszcze zanim zaszłam w ciążę był taki okres, że więcej wyjeżdżał sam niż ze mną. Tu zastanawia mnie to pod tym kątem czy ja mogę mieć o to pretensje? Czy po prostu jeśli chcę być z nim i on ma takie potrzeby to powinnam to zaakceptować? Również w trakcie procedury in vitro wyjechał na tydzień w góry, gdyż twierdził, że to ostatnia szansa żeby mógł skorzystać zanim zajdę w ciążę. Ja proponowałam wspólny wyjazd, żebyśmy razem się zrelaksowali, ale znalazł tylko czas żeby wyjechać wspólnie na weekend. Czułam niedosyt i byłam zawiedziona. Tym bardziej, że wyjazd w góry miała na celu przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego, o którym kiedyś mówił, że nie chciałby mnie na tak długo zostawiać. Nie wiem co się zmieniło. Czy może to być kryzys wieku średniego i chęć realizowania siebie za wszelką cenę? Mąż ma 36 lat. Podobnie po ślubie chciałam wyjechać razem w podróż poślubną a mąż zaproponował, że możemy gdzieś jechać przy okazji jego biegu. Nie zgodziłam się i namówiłam na wyjazd do Chorwacji. Podobało mu się, ale to było pod moim mocnym naciskiem, bo nalegałam na taki wyjazd. Proponowałam ostatnio, żebyśmy poszli razem na zajęcia salsy. Zajęcia są po drugiej stronie ulicy. Moglibyśmy spędzić trochę czasu razem. Taniec zbliża. Mąż stwierdził, że ma tak mało czasu na bieganie, że na pewno nie pójdzie ze mną na kurs tańca. Ja tańczyć uwielbiam i jest mi przykro. Rozpoczęłam kurs salsy ze znajomym. W efekcie mąż i tak w tym czasie nie biega, ale nie chce chodzić na zajęcia. Brakuje mi wspólnych wyjść, żeby gdzieś móc razem potańczyć. Przed ciążą mąż też był niechętny, bo albo nie miał ochoty albo muzyka nie taka, miejsce nie takie. Wszystko było na nie. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie życia tak dalej.Nie możemy nigdzie iść się pobawić chyba, że jest to impreza siedząca. Czy powinnam realizować się mimo wszystko? Dla siebie? Dla zaspokojenia własnych potrzeb? I wychodzić potańczyć ze znajomym, znajomymi? A mąż sobie? Nie chcę podejmować radykalnych kroków typu rozwód, ale nie jestem zadowolona ze swojego życia. Czuję się ograniczona.Taniec działa na mnie wręcz terapeutycznie. Odcinam się od świata, głowa odpoczywa i więcej chce mi się robić w życiu. Kiedyś myślałam, że da się to wszystko pogodzić, ale czasem mam wrażenie, że jesteśmy z dwóch różnych planet. Czy powinnam zgłosić się do terapeuty sama ze sobą? Mąż raczej nie będzie chętny na spotkanie z psychologiem. Kiedyś jak mieliśmy kryzys zaproponowałam, żebyśmy udali się do psychologa, ale twierdzi że nie będzie mu się łatwiej rozmawiało jak zapłaci i to nie ma sensu, bo sami możemy rozwiązywać swoje problemy. A może wystarczyłoby zagłebić się w literaturę o psychoterapii? Autoterapii? Temat 3 powiązany z tematem 1 i 2.: Coraz częściej mam niechęć do zbliżeń z moim mężem i mimo że jest przystojny, ładnie zbudowany to psychicznie mam wrażenie, że jesteśmy daleko od siebie. Co mogłabym zrobić, żeby zglębić ten temat? Poprawić?
Partner nie chce być ze mną w związku, ale zachowuje się tak, że nie potrafi odpuścić.
Moj chłopak zerwał ze mną tydzień temu. 3 tygodnie przed zerwaniem wyznałam mu miłość. Po tym mój chłopak wrócił do pracy do Niemiec. Po powrocie zerwał ze mną, twierdząc, że nic nie czuje. Spotkaliśmy się jeszcze dwa razy, żeby sobie wszystko wyjaśnić. Jednak nadal utrzymujemy kontakt i on nadal chce się widywać. Wczoraj nawet byliśmy znowu na randce i mam wrażenie, że chłopak sam siebie oszukuje, bo twierdzi, że jest pewny zerwania, ale jego zachowanie świadczy trochę o tym, że nadal mu zależy i coś czuje, bo chce się widywać, dopóki nie wyjedzie do pracy. Nie wiem jak mam mu przemówić do rozsądku.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.