Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy terapia par pomoże nam odbudować relację po kryzysie?

Witam, jestem w czteroletnim związku. Mam 28 lat, moja partnerka 27. We wrześniu ubiegłego roku przechodziliśmy poważny kryzys i na jakiś czas się rozstaliśmy, jednak po rozmowie postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Na początku wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, jednak od dłuższego czasu partnerka ma trudność z ponownym zbliżeniem się do mnie emocjonalnie. Mówi, że mnie kocha i że jej zależy, ale jednocześnie czuje, że emocjonalnie się zamknęła i ciężko jej się na nowo otworzyć. Początkowo podejrzewała, że może to wynikać z problemów zdrowotnych lub hormonalnych, jednak to zostało wykluczone. Dodatkowo jesteśmy w trakcie wielu zmian życiowych, m.in. związanych z miejscem zamieszkania, co też może mieć na nas wpływ. Zaproponowałem terapię dla par — uznaliśmy, że jeśli nie uda nam się tam znaleźć wspólnej drogi, wtedy podejmiemy decyzję o rozstaniu. Bardzo mi na niej zależy i chciałbym z nią budować przyszłość, ale jednocześnie czuję, że zbliżam się do granic swojej wytrzymałości. Zastanawiam się, czy terapia par ma realną szansę pomóc nam odbudować bliskość i relację. Dodam, że próbowałem zachęcać partnerkę do większej wiary i bardziej pozytywnego podejścia, ale sam czuję się już wyczerpany — mam wrażenie, że wielokrotnie dawałem z siebie wszystko, a mimo to wciąż pojawiają się trudności. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.
Paulina Głowacka

Paulina Głowacka

Dzień dobry, 
Bardzo dobrze, że zauważył Pan zmiany w zachowaniu partnerki i próbuje Pan podjąć działania, które pomogą w odbudowaniu relacji - świadczy to o Pana zanagażowaniu i miłości do partnerki. Jak Pan wspomniał, różne zmiany życiowe, jak np. przeprowadzka mogą wywoływać stres i zmeczenie, co może wpływać na emocjonalne zamkniecie i trudności w otwarciu się na partnera. 
Wspomina Pan o kryzysie, którego doświadczyliście w zeszłym roku - być może nie wszystko zostało wtedy omówione i przepracowane. Czasami wydaje nam się, że wszystko zostało przepracowane, a później mogą się pojawić kolejne emocje/myśli, które nie zostały wypowiedziane i przepracowane. W takim przypadku terapia par rzeczywiscie może się okazać bardzo pomocna. Specjalista pomoże Państwu stworzyć przestrzeń do otwartej, szczerej rozmowy, która pomoże zrozumieć zarówno potrzeby, jak i trudności każdego z Was. 
Terapia par to również szansa na naukę lepszej komunikacji, co dodatkowo może wzmocnić Waszą relację i dać szansę na ponowne otwarcie sie emocjonalne. Warto spróbować, tym bardziej, jeśli oboje macie chęć i gotowość, by spróbować takiej formy wsparcia. 
Trzymam kciuki za Państwa i życzę powodzenia!
Pozdrawiam
Paulina Głowacka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 

Z treści pana pytania rozumiem, że pokłada pan w terapii par nadzieję na odbudowanie bliskości w związku i zastanawia się pan czy ten cel jest możliwy do osiągnięcia. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pana wątpliwość, gdyż ostateczny efekt psychoterapii zależy od wielu czynników. Myślę, że to co realnie może się w terapii par wydarzyć, to podjęcie próby zrozumienia co takiego właściwie dzieje się między panem i partnerką, że sprawy układają się właśnie w opisany przez pana sposób. Może dzięki zrozumieniu tego, co się w waszej parze dzieje będzie wam łatwiej podejmować decyzje odnośnie waszego związku. 

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj,

Twoja sytuacja jest trudna i widać, że bardzo Ci zależy na związku. Po kryzysie naturalne jest, że partnerka może mieć trudności z emocjonalnym otwarciem.

Terapia par może być w tym przypadku bardzo pomocna, daje bezpieczną przestrzeń do zrozumienia swoich emocji, poprawy komunikacji i odbudowy bliskości. Ważne jest też, aby dbać o swoje granice i nie przeciążać się emocjonalnie.

Cierpliwość, wsparcie terapeuty i otwarta rozmowa mogą stopniowo pomóc Wam odbudować relację lub podjąć świadomą decyzję o przyszłości.

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Witam,

to, co Pan opisuje, jest sytuacją bardzo obciążającą emocjonalnie — szczególnie kiedy z jednej strony jest zaangażowanie i chęć budowania relacji, a z drugiej poczucie oddalenia i wyczerpania.

Możliwe, że po wcześniejszym kryzysie i rozstaniu partnerka nie wróciła jeszcze emocjonalnie do miejsca, w którym była wcześniej. Czasami po trudnych doświadczeniach pojawia się pewnego rodzaju „zamknięcie” — jako forma ochrony przed ponownym zranieniem. Nawet jeśli uczucia (np. miłość, przywiązanie) są nadal obecne, to dostęp do nich może być ograniczony.

Możliwe też, że obecne zmiany życiowe (np. związane z miejscem zamieszkania) dodatkowo obciążają oboje i utrudniają odbudowę bliskości.

Z Pana strony wybrzmiewa duże zaangażowanie i gotowość do pracy nad relacją, ale też zmęczenie i zbliżanie się do własnych granic. To bardzo ważny sygnał — możliwe, że przez dłuższy czas brał Pan na siebie dużą odpowiedzialność za „ratowanie” relacji.

Jeśli chodzi o terapię par — możliwe, że:

- może ona pomóc w lepszym zrozumieniu, co dokładnie wydarzyło się między Państwem w czasie kryzysu

- stworzy bezpieczną przestrzeń do rozmowy o emocjach, które teraz są trudne do wyrażenia

- pozwoli zobaczyć, czy obie strony są gotowe na odbudowę relacji, i na jakich warunkach

Jednocześnie warto mieć na uwadze, że terapia nie „naprawia” relacji sama w sobie — raczej pomaga sprawdzić, czy jest jeszcze przestrzeń i gotowość, by ją odbudować.

Możliwe, że w tej sytuacji równie ważne jak pytanie „czy się uda” jest pytanie:

- ile Pan jeszcze ma zasobów, żeby w tym trwać?

- czego Pan potrzebuje, żeby czuć się w tej relacji bezpiecznie i stabilnie?

Zachęcanie partnerki do „bardziej pozytywnego podejścia” jest zrozumiałe, ale możliwe, że jej trudność nie wynika z nastawienia, tylko z głębszego procesu emocjonalnego, na który nie ma pełnego wpływu.

Na ten moment terapia par wydaje się sensownym krokiem — jako sposób na wspólne zatrzymanie się i przyjrzenie relacji, zamiast dalszego działania „na wyczerpaniu”.

Pozdrawiam serdecznie

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka


 

Anna Tomczyk

Anna Tomczyk

Witaj, 

Jeśli chodzi o terapię par to myślę, że ma ona realną szansę pomóc, ale nie dlatego, że „naprawi” relację. Raczej dlatego, że może pomóc Wam zrozumieć, co dokładnie się między Wami wydarzyło podczas kryzysu,

nazwać emocje, które teraz są trudne lub niedostępne, sprawdzić, czy oboje jesteście gotowi na odbudowę  i na jakich warunkach albo w bezpieczny sposób dojść do decyzji o rozstaniu, jeśli to okaże się najbardziej uczciwe rozwiązanie. Terapeuta par tworzy bezpieczną przestrzeń, żeby przyjrzeć się sobie w relacji, wysłuchać siebie, pomaga zauważyć schemat związku - czyli "co jest pod spodem", pomaga dostrzec "jaki taniec tańczycie", czyli jakie zachowania i reakcje się powtarzają- może się okazać, że jedna osoba mówi jedno, a druga słyszy coś zupełnie innego - terapia par może być bardzo pomocna. 

Pozdrawiam, Anna Tomczyk 

Psychoterapeutka par 

Agnieszka Skorupka

Agnieszka Skorupka

Dzień dobry,

psychoterapia par jest jak najbardziej dobrym pomysłem dla Państwa. Szczególnie polecam podejście EFT, które zwraca uwagę na stronę emocjonalną oraz więź w relacji. Jeśli problem dotyczy obszaru emocjonalnego, to podejście EFT może okazać się pomocne. To podejście pomaga parom, które gotowe są się zaangażować w proces.

 

Nie wspomina Pan o powodach Waszego rozstania, trudno więc wywnioskować co może być powodem dystansu emocjonalnego Pana Partnerki, a Ona sama w odpowiedzi podaje, że Pana kocha. Wykluczyliście też powody zdrowotne. Zatem to faktycznie bardzo ciekawe, co powoduje u Pana Partnerki dystans. Czy to może być jakiś uraz, który doprowadził do Waszego rozstania? Coś co teoretycznie sobie wyjaśniliście, ale gdzieś w Niej jeszcze pozostaje i utrudnia to, by poczuła się bezpiecznie w Waszej relacji? Coś Ją niepokoi, o czym nie mówi, a nad czym się zastanawia? Czy przeprowadzka, o której Pan wspomina jest Waszą wspólną decyzją i oboje zapatrujecie się na nią podobnie? 

Być może odpowiedzi pojawia się właśnie podczas psychoterapii par, czego bardzo Państwu życzę.

Pozdrawiam serdecznie 

Agnieszka Skorupka

Agata Lamparska

Agata Lamparska

Terapia pary może być dla Państwa pomocna. Daje ona możliwość w bezpiecznym środowisku porozmawiać o tym, co się dzieje w tej relacji dla obu stron - co nas przybliża, a co oddala. Czasem rutyna codzienności sprawia, że zaczynamy się komunikować pretensjami i żalami, a nie potrzebami, a to esencja zdrowego związku, aby te potrzeby były z obu stron wypowiedziane i usłyszane. Terapia pozwala zrozumieć siebie nawzajem i zmienić sposób, w jaki funkcjonują Państwo razem. Można podczas niej popracować nad budowaniem zaufania, poczucia bezpieczeństwa i bliskości, które są ze sobą bardzo związane, a także powiedzieć sobie trudne rzeczy, przyjrzeć się blokadom i hamulcom. A czasem terapia umożliwia też podjęcie decyzji co dalej z relacją - czy chcemy pracować nad nią czy, ze wsparciem terapeuty_tki, ją zakończyć i dojrzale się pożegnać. 

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry,

to, że szukacie sposobu, żeby na nowo zbliżyć się do siebie, spróbować odnaleźć tę wspólną drogę i chcecie skorzystać z terapii par to bardzo dobry znak. Wątpliwości, które temu towarzyszą są naturalne, zwłaszcza w sytuacji, w której ma Pan poczucie, że dawał już z siebie wszystko, a wciąż natrafia na przeszkody i w której czuje się Pan wykończony. To normalne, że pojawiają się pytania o to czy jeszcze ktoś lub coś może Wam pomóc. W wielu sytuacjach terapia par zdejmuje ten ciężar bezsilności, bo tworzy przestrzeń, w której można szczerze i przy pomocy terapeuty szukać rozwiązań, nazywać problemy, otwarcie mówić o swoich uczuciach. Chociaż wydaje się niekiedy, że wszystko zostało już powiedziane, a w Waszym przypadku nawet kwestie zdrowotne sprawdzone, to terapia otwiera nowe perspektywy i choć nie ma gwarancji, że tę bliskość odnajdziecie to na pewno warto podjąć to wyzwanie i przyjrzeć się pod opieką terapeuty temu, co się między Wami dzieje, odnaleźć tak potrzebne odpowiedzi. 

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Zdecydowanie dobry pomysł, to udanie się na terapię dla par. Oboje macie obecnie problemy z utrzymaniem związku, tyle, że prawdopodobne każde z innego powodu. Może wybudowaliście odrębne cele? Może nie realizujecie swoich pragnień, nie zaspokajacie potrzeb. Ktoś powinien z Wami porozmawiać, pokierować waszą rozmową tak, abyście dowiedzieli się, dokąd obecnie każde z was zmierza. Kryzys , o którym napisałeś też nie powstał z niczego, był wynikiem jakichś nie rozwiązanych problemów. Zmiany sprzyjają także zmianom w sobie, choć to trudny proces, by pójść z nimi ramię w ramię. Trudny, nie oznacza, że jest niemożliwy.

Reasumując, póki wam na sobie zależy, walczcie.

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Terapia par w takiej sytuacji ma sens i może pomóc, ale warto mieć realistyczne oczekiwania - jej celem nie jest „naprawienie” jednej osoby ani szybki powrót uczuć, tylko zrozumienie, co się między Wami wydarzyło i czy jest jeszcze przestrzeń na odbudowę relacji.  Jednocześnie bardzo ważne jest zauważenie własnych granic. Poczucie wyczerpania i jednostronnego wysiłku to istotny sygnał, którego nie warto ignorować, ponieważ relacja nie odbuduje się tylko zaangażowaniem jednej osoby. W tym momencie pomocne może być potraktowanie terapii jako procesu, który daje szansę na zrozumienie sytuacji i podjęcie świadomej decyzji, a nie jako gwarancji, że wszystko wróci do poprzedniego stanu.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka :)

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 

Opisana  sytuacja jest bardzo trudna, ale decyzja o terapii par to już ważny krok, który pokazuje zaangażowanie obu stron. Terapia ma realną szansę pomóc w odbudowie bliskości, jeśli oboje będziecie otwarci na pracę. Terapia par, np. w podejściu systemowym lub EFT (terapia skoncentrowana na emocjach), często przynosi efekty w sytuacjach po kryzysie i rozstaniu, a badania pokazują poprawę u 70-75% par po 6-12 sesjach. Pomaga zrozumieć blokady emocjonalne partnerki, takie jak zamknięcie po traumie kryzysu, i odbudować zaufanie poprzez lepsze komunikowanie potrzeb. Sukces zależy od motywacji obu osób i regularności spotkań. Zalecam proszę wsłuchiwać się w potrzeby partnerki bez oceniania, używając komunikatów „ja” (np. „Czuję się samotny, gdy się oddalamy”), co zmniejsza opór. Warto wprowadzić małe rytuały bliskości, jak wspólne spacery czy wieczorne rozmowy, bez presji na intymność gdyż to buduje więź stopniowo. Należy unikać nacisku na „pozytywne myślenie”, bo to może wyczerpać Pana jeszcze bardziej.

Proszę zadbać o siebie przez rozmowy z przyjacielem, terapię indywidualną lub techniki relaksu, by nie tracić sił. Ustalcie jasny plan terapii z terminem oceny (np. 3 miesiące), co da poczucie kontroli. Zmiany życiowe, jak przeprowadzka, pogłębiają kryzys, więc terapia pomoże je przepracować.

Życzę Wam powodzenia!

 

 

Piotr Ziomber psycholog

 

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Widać, ile zaangażowania i wysiłku zostało już włożone w tę relację i jednocześnie jak blisko jest granica wyczerpania. To bardzo trudne miejsce: chcieć budować przyszłość z kimś, kto emocjonalnie jest obok, ale nie do końca „dostępny”. Po kryzysach często pojawia się właśnie takie zamknięcie : to bywa forma ochrony, niekoniecznie brak uczuć. Odbudowa bliskości wymaga wtedy czasu, poczucia bezpieczeństwa i przestrzeni na szczerość, bez presji „powrotu do tego, co było”. Terapia par moim zdaniem ma realną szansę pomóc: szczególnie w nazwaniu tego, co się wydarzyło między Wami i w zrozumieniu, czego każde z Was teraz potrzebuje. Czasem prowadzi do odbudowy więzi a czasem do świadomej decyzji o rozstaniu ale w obu przypadkach porządkuje emocje i daje większą jasność. Warto też zauważyć, że próby „podnoszenia na siłę” drugiej osoby mogą być odbierane jako nacisk, nawet jeśli płyną z troski. Często bardziej pomaga bycie obok z autentycznością i mówienie o własnych granicach: ile jeszcze można dawać, żeby nie stracić siebie. Pojawia się zmęczenie i jest to ważnym sygnałem: relacja powinna być miejscem, które zasila obie strony, nie tylko jedną.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co opisujesz, jest bardzo „życiowe” – i trudne, bo jesteś gdzieś pomiędzy nadzieją a zmęczeniem.

Najpierw najważniejsze: to, że Twoja partnerka mówi „kocham, ale nie umiem się otworzyć”, wcale nie jest rzadkie po kryzysie czy rozstaniu. U części osób po takich doświadczeniach pojawia się coś w rodzaju emocjonalnego „zaciągnięcia hamulca ręcznego”. Uczucia są, ale dostęp do nich jest przyblokowany. To nie zawsze jest kwestia hormonów czy zdrowia, tylko raczej ochrony przed ponownym zranieniem.

 

I teraz kluczowa rzecz: tego nie da się „przekonać” ani „naprawić większym staraniem”.
To często wręcz działa odwrotnie – im bardziej jedna strona próbuje „ciągnąć relację do przodu”, tym druga może się bardziej zamykać, bo czuje presję.

 

Z Twojej strony widać dwie rzeczy jednocześnie:
zależy Ci i jesteś gotowy pracować
ale też jesteś już zmęczony i blisko swojej granicy

I to jest bardzo ważne, żeby tego nie ignorować.

 

Czy terapia par ma sens?
Tak – ale pod jednym warunkiem: obie strony muszą być choć trochę gotowe zobaczyć, co się między Wami wydarzyło i co każda z Was wnosi do obecnej sytuacji. Terapia nie „naprawia uczuć”, tylko pomaga zrozumieć, dlaczego bliskość się zablokowała i czy da się ją odbudować.

W praktyce często dzieją się tam trzy rzeczy:
– nazywacie to, co się naprawdę wydarzyło w czasie kryzysu (a nie tylko „wróciliśmy do siebie”)
– pojawia się przestrzeń na emocje, które zostały zamrożone
– sprawdzacie, czy nadal chcecie i potraficie być ze sobą w sposób, który jest dla Was obu do przyjęcia

I tu ważna szczerość: terapia czasem prowadzi do odbudowy relacji, a czasem do spokojnego rozstania. Ale w obu przypadkach daje większą jasność, zamiast tkwienia w zawieszeniu.

 

Jedna rzecz, na którą bym Cię szczególnie uczulił:
nie bierz na siebie roli „tego, który ma ją naprawić” albo „przywrócić jej wiarę”.


To ogromnie wyczerpujące i na dłuższą metę nieskuteczne. Ona musi sama zdecydować, czy chce się otworzyć i wejść w tę relację na nowo.

 

Dla Ciebie ważniejsze pytanie niż „czy ją odzyskam” brzmi:
czy w tej relacji – takiej, jaka jest teraz – jestem jeszcze w stanie być i nie tracić siebie?

 

Bo możesz ją bardzo kochać, a jednocześnie dochodzić do momentu, w którym jednostronne staranie zaczyna Cię kosztować za dużo.

 

Na teraz to, co robicie, czyli decyzja „dajemy sobie szansę w terapii i potem decydujemy”, jest jednym z najbardziej sensownych podejść w takiej sytuacji.

 

I jeszcze jedno: to, że jesteś zmęczony, nie oznacza, że się poddajesz. To raczej sygnał, że długo dźwigasz coś praktycznie sam.

Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

Decyzja o podjęciu wspólnej pracy wydaje się być dobra, bo dzięki temu sprawdzicie czy uda Wam się znaleźć wspólną drogę. Tylko, że to może potrwać trochę czasu.

Natomiast pisał Pan też, że czuje się wyczerpany i w związku z tym warto byłoby też zadbać o siebie, żeby ewentualne trudności podczas pracy nad związkiem nie osłabiały.

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

Zobacz podobne

Czy moje słowa mają negatywny, ukryty przekaz? A może jest to reakcja męża?

Dzień dobry. Potrzebuję interpretacji mojej rekacji w pewnej sytuacji, która wg mojego męża odzwierciedla mój charakter i niesie w sobie ukryty negatywny przekaz. 
Ostatnio nie domknęłam maski w samochodzie, ponieważ chciałam dolać płynu, a zajęłam się czymś innym i kompletnie o tym zapomniałam. Jeździliśmy tak z niedomkniętą maską przez 2 dni. Drugiego dnia mąż zauważył, że maska jest otwarta na autostradzie, wówczas sobie o tym przypomnialam, przyznałam, że ją otworzyłam, poprosiłam, aby się zatrzymał, domknęłam maskę i przeprosiłam za swoją bezmyślnosć. Jednocześnie stwierdziłam, że "wczoraj przejechaliśmy z taką maską 70 km". Według męża to, co powiedziałam, miało ukryty negatywny przekaz. 
Bardzo proszę o interpretację, jaki podświadomie ukryty przekaz mogłam w ten sposób przekazać, jak Państwo by to odebrali i zinterpretowali? Takie podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej, kiedy moje "pozytywne" reakcje/stwierdzenia są odbierane negatywnie. Przyznaje, że może tak być, ale nie umiem tej cechy u siebie zdiagnozować, tak aby to zmienić i nie robić komuś i sobie przykrości.

Co robić, gdy mąż potajemnie pisze z innymi kobietami i ignoruje moje uczucia?

Witam. Mam od miesięcy problem, z którym już nie potrafię sobie poradzić. Chodzi o to, że mąż piszę z innymi kobietami. Kiedy mu o tym powiedziałam, że mnie to strasznie rani, to najpierw nie przyznał się, później mnie wyśmiał i powiedział, że nic złego nie robi i że mu nikt nie zabroni. Prosiłam go, żeby to zakończył i nadal pokryjomu piszę, pozakładali inne konta i myśli, że tego nie widzę. W każdej chwili ma dla nich czas a do mnie piszę wtedy, że ma dużo pracy. Do innych z pracy wypisuje a do mnie ani słowa. Opowiada im cały dzień, żali się i odwrotnie. Nie wiem, co ja już mam robić. Jestem załamana

Mam żonę i wieloletni romans – czy to miłość, zazdrość i lęk przed stratą? Zostać z żoną czy odejść do kochanki
Cześć wszystkim, w życiu bym nie pomyślał, że kiedykolwiek będę szukał pomocy na tego typu forum, ale cóż... Dopadło i mnie. Na forum trafiłem przypadkowo szukając artykułów w sieci. Potrzebuję pomocy, wskazania jakiegoś kierunku, bo jestem w takim momencie życia, że kompletnie nie wiem co zrobić. Mam nadzieję, że są tu osoby które pomogą mi zrozumieć o co mi w życiu chodzi. Poniżej moja historia, najważniejsze fakty i pytanie: Co mam zrobić, która decyzja będzie najlepsza? Od 2007 roku mam żonę. Moje małżeństwo jest chyba dobre. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, robimy wspólnie dużo rzeczy razem, sporo podróżujemy, jeździmy razem na rowerach, biegamy, chodzimy w góry, w weekendy prawie zawsze coś robimy, nie mamy dzieci, potrafimy się dogadać, mamy wspólne tematy, ale jak to w długim małżeństwie bywa, nie ma już ekscytacji drugą osobą, wielkiego pożądania i przysłowiowych motylków w brzuchu. Jest poprawnie, ale jest rutyna. Nikt nie ma żadnych nałogów, nie ma patologii, nie wyzywamy się, nie ma żadnej przemocy, nie ma problemów finansowych. Jest znudzenie, wieczorami każdy siedzi w swoim telefonie/laptopie, czasem rozmawiamy, często planujemy jakieś kolejne wypady, itp. Po 2 latach od ślubu poznałem dziewczynę, z którą spotykam się do dziś. To moja kochanka. Poczułem coś do niej od razu jak ją zobaczyłem. To było około 14-15 lat temu. Chemia robiła swoje. Razem mieliśmy te same objawy zakochania, lub zauroczenia, nie potrafię tego odróżnić. Ona wiedziała że mam żonę, ale mimo to w końcu poszliśmy do łóżka. Seks był niesamowity, namiętny, intensywny. Pasowaliśmy do siebie idealnie. Spotykaliśmy się czasem 2 razy w miesiącu, czasem kilka razy na pół roku. Bywało różnie. Po pewnym czasie zauważyłem, że po seksie z kochanką, myślami wracałem do żony. Seks nadal był super, ale czułem że chcę wracać do domu. Trwało to kilka lat, nawet sam chciałem to kilka razy zakończyć, ale ona mówiła że mnie potrzebuje, że nie chce nikogo na stałe i że taka forma romansu jej pasuje, aż w końcu moja kochanka poznała kogoś 5 lat temu i chciała zakończyć nasz romans. Spanikowałem. Obudziła się we mnie okropnie wielka i silna zazdrość. Nie mogłem spać, jeść. Nie mogłem pogodzić się z myślą, że ją stracę, ponieważ odeszłaby ode mnie z innym mężczyzną i przestałaby się ze mną spotykać. Pojechałem do niej, obiecałem że się rozwiodę, bo naprawdę czułem że nie chcę jej stracić. Ona w to uwierzyła, a ja się nie rozwiodłem. Za brakło mi czegoś, nie wiem czego, być może odwagi, być może podświadomie tego nie chciałem. Przez kolejne kilka lat spotykaliśmy się tak jak wcześniej. Seks był super, ale po spotkaniach chętnie wracałem do domu. Byłem spokojny, że ona nikogo nie ma, że jest tylko moja, mimo że wiedziałem że jest nieszczęśliwa, bo nie wziąłem rozwodu. Tydzień temu dowiedziałem się, że znowu kogoś poznała i chce z nim spróbować. Uderzyła mnie zazdrość. Wielka, niezrozumiała dla mnie zazdrość. Szaleję z zazdrości ale nie potrafię jej sobie wytłumaczyć. Znowu nie jem, nie śpię, nie mogę się skupić na pracy, myślę tylko o niej i o jej nowym znajomym. Boję się okropnie, że stracę ją bezpowrotnie. Powiedziałem jej że ją kocham, ale sam nie wiem czy uczucie miłości nie miesza się z zazdrością. Ona cały czas mnie kocha, mówi żebym zostawił żonę i był z nią skoro tak za nią szaleję z zazdrości. Ona cały czas mnie kocha odkąd się poznaliśmy. Jednak ja nie wiem co będzie dla mnie najlepsze. Dodam jeszcze, że żona nie wie o moim romansie. Ponieważ miałem kochankę, zacząłem zaniedbywać żonę. Przestaliśmy uprawiać seks, nawet przez kilka tygodni do niczego nie dochodziło. Około 5 lat temu przypadkowo odkryłem że żona też mnie zdradzała przez kilka miesięcy, nie wiedząc o moim romansie. Zrobiła to bo czuła się zaniedbana. Bo nie patrzyłem na nią z pożądaniem. Nie chodzi o to że ją usprawiedliwiam, ale trochę to rozumiem. Całkowicie obiektywnie, mogę powiedzieć, że gdybym poświęcał jej więcej uwagi, być może nigdy by tego nie zrobiła. Być może. Rozmawiałem o tym z żoną, powiedziałem jej że wiem. Wybaczyłem jej, tak przynajmniej czuję, i nadal jesteśmy razem, ale w sferze seksu niewiele się zmieniło. Ja nie czuję do niej takiego pożądania jak do kochanki, a ona to zaakceptowała, bo przypuszczam że docenia to że jej wybaczyłem. Nigdy też nie czułem do żony tego co czuję teraz do kochanki, nigdy też nie byłem o nią jakoś szczególnie zazdrosny. Nawet gdy dowiedziałem się o jej zdradzie, oczywiście było to bolesne i było dużym szokiem, ale szybko to sobie ułożyłem w głowie, i dalej sobie żyliśmy, bez jakiejś panicznej zazdrości z mojej strony i zainteresowania czy znowu mnie nie zdradza. Aktualnie nie wiem co mam zrobić. Czy zostawić żonę i iść do kochanki, czy zostać z żoną? Nie potrafię sobie wytłumaczyć co się ze mną dzieje i dlaczego w obliczu straty kochanki budzi się we mnie szaleńcza zazdrość i chyba uczucie miłości, chociaż tego drugiego nie jestem pewny. Dodam, że przez większą część roku nie czułem do kochanki takiej zazdrości, ale to zapewne z powodu że nie było zagrożenia straty. To uczucie pojawia się wyłącznie gdy ona chce odejść. Jeżeli jest ktoś, kto przeszedł podobną drogę i może podzielić się doświadczeniem, lub ktoś kto rozumie mechanizmy działające w mojej historii i będzie w stanie mi je wytłumaczyć to będę niezmiernie wdzięczny. Nie potrafię podjąć decyzji czy zostać z żoną, czy odejść. Boję się tej decyzji. Boję się, że jak odejdę, będę tego żałował, bo codzienne życie z kochanką będzie zupełnie inne niż sobie wyobrażam, ale z drugiej strony od wielu lat czeka na mnie zakochana po uszy kobieta, która właśnie ma dość czekania, a ja boję się że stracę kogoś wyjątkowego bezpowrotnie.
Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem?
Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem? Wcześniej daje ci sygnały, że już cię nie kocha. Ale raz mówi, że sam tęskni, pije i ma myśli samobójcze, śni mu się, że skoczy z wiaduktu, a potem znów, że jesteśmy przyjaciółmi i że się nie zabije, bo ma dla kogo żyć ma rodzinę i przyjaciół. Wchodzi strasznie na psychikę, a ja go kocham i sama jestem w złym stanie psychicznym. Warto jest czekać z myślą, że brakuje tego wsparcia, bo sama nie wiem. Jestem skołowana i czasem myślę, że wchodzę w depresje z jego braku przy mnie.
Moja droga wiary i obawy związane z reakcją antyreligijnych rodziców
Moja droga wiary i sytuacja z rodzicami Mam na imię Zuzia, mam 17 lat i jestem osobą słabowidzącą. Moja droga wiary jest dla mnie czymś bardzo ważnym i osobistym. Nie zaczęło się to od jednego konkretnego wydarzenia, tylko stopniowo dojrzewało we mnie. Z czasem zaczęłam coraz bardziej interesować się wiarą, Kościołem i tym, co oznacza relacja z Bogiem. Zaczęłam modlić się, szukać odpowiedzi na różne pytania i coraz bardziej czuć, że chcę świadomie wejść na drogę wiary. Obecnie uczęszczam na katechumenat i przygotowuję się do przyjęcia sakramentów. To dla mnie bardzo ważny etap, ponieważ chcę przyjąć chrzest, Pierwszą Komunię Świętą i bierzmowanie. Nie traktuję tego jako czegoś przypadkowego ani jako chwilowego pomysłu. Jest to decyzja, która dojrzewała we mnie przez dłuższy czas i ma dla mnie ogromne znaczenie. W tej drodze bardzo ważne były dla mnie również osoby, które spotkałam. Szczególnie ważna jest dla mnie Pani Lucyna, która dała mi dużo wsparcia, ciepła i poczucia, że nie jestem sama. Dzięki niej wiele rzeczy związanych z wiarą i moim życiem zaczęło mieć dla mnie jeszcze większe znaczenie. Czuję ogromną wdzięczność za to, że pojawiła się na mojej drodze. Mam też swoje plany związane z przyszłością i wiarą. Chcę dalej uczestniczyć w katechumenacie, przygotowywać się do sakramentów i rozwijać swoją relację z Bogiem. Myślę również o tym, jak będzie wyglądało moje życie po przyjęciu sakramentów i jakie osoby będą mi w tym towarzyszyć. Najtrudniejsze jest jednak to, że boję się powiedzieć o tym rodzicom. Nie wiem, jak zareagują, dlatego wiele rzeczy związanych z moją wiarą i planami przeżywam w dużej mierze sama. Boję się ich reakcji, pytań, niezrozumienia albo tego, że będą chcieli mi zabronić czegoś, co jest dla mnie naprawdę ważne. Moi rodzice są bardzo antyreligijni. Wiara, Kościół i religia nie są czymś, do czego podchodzą pozytywnie. Właśnie dlatego tak bardzo boję się powiedzieć im o tym, co robię i jakie mam plany. Obawiam się, że mogą tego nie zaa
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.