Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zmaganie z niską samooceną i samotnością w zespole Aspergera - utrata wsparcia online

Nienawidzę samego siebie mam Aspergera i nigdy nie byłem w związku, dzisiaj urwałem kontakty ze znajomymi z discorda który miałem kontakt przez 8 lat, ponieważ chciałem być zaakceptowany z całej swojej przeszłości, ponieważ byłem zmęczony i nie spałem 2 dni pod rząd oraz mętlik myśli w głowie
User Forum

Kuba G.

1 miesiąc temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć Kuba, bardzo mi przykro, że tak się czujesz. Wygląda na to, że przechodzisz teraz przez kryzys emocjonalny i warto, żebyś poprosił o pomoc np. psychologa lub kogoś bliskiego, kto mógłby Cię wysłuchać bez oceniania. Pamiętaj, że to że się tak czujesz nie definiuje Twojej wartości. Pozdrawiam Cię,

 

Justyna Bejmert

psycholog

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry, 

zmęczenie, brak snu i mętlik myśli w głowie potrafią bardzo zniekształcić to, jak widzimy siebie i swoje relacje. Decyzje podejmowane w takim stanie często są bardziej wyrazem wyczerpania niż tego, kim naprawdę jesteśmy.

To, że ma Pan Aspergera i że nigdy nie był w związku nie określa Pana wartości. 

Pisze Pan, jakby bardzo potrzebował akceptacji i ulgi, a zamiast tego został Pan sam z poczuciem odrzucenia, i to bardzo boli. Może jest jakaś bliska osoba, z którą mógłby Pan porozmawiać o tym co teraz przeżywa? Dobrze, aby nie był Pan z tym sam.

Pozdrawiam 

Weronika Jeka

1 miesiąc temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Bardzo mi przykro, że jest Panu tak trudno. To, co Pan opisuje, brzmi jak moment skrajnego przeciążenia, długotrwałe zmęczenie, brak snu i natłok myśli mogą bardzo zniekształcać obraz siebie i prowadzić do gwałtownych decyzji, które nie wynikają z prawdy o Panu, lecz z wyczerpania. Posiadanie zespołu Aspergera nie czyni Pana gorszym ani „niezdolnym” do relacji. Jest to inny sposób przeżywania i reagowania na świat. 

Ból i nienawiść do siebie są sygnałem, że przekroczone zostały Pana granice, a nie dowodem na to, kim Pan jest. 

1 miesiąc temu
Joanna Pelczarska

Joanna Pelczarska

Dzień dobry,

zespół Aspergera nie definiuje tego kim jesteś, ani nie określa Twojej wartości jako człowieka. 

Zbyt mała ilość snu znacząco wpływa na myślenie, regulację emocji i podejmowanie decyzji, a natłok myśli dodatkowo to nasila. W takim stanie bardzo łatwo o impulsywne działania i surową ocenę samego siebie.

Jeśli do tej pory nie korzystałeś z profesjonalnej pomocy, warto rozważyć rozmowę z psychologiem (w szkole lub poza nią) aby móc bezpiecznie opowiedzieć o tym, co przeżywasz. Jeżeli na ten moment trudno Ci zaufać specjaliście, być może w Twoim otoczeniu jest choć jedna osoba, z którą mógłbyś szczerze porozmawiać i nie zostawać z tym wszystkim sam.

Pozdrawiam serdecznie,

Joanna Pelczarska

psycholog

1 miesiąc temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

to co Pan napisał brzmi jak moment ogromnego przeciążenia, a nie jak „prawda" o Panu.

Widzę u Pana kilka ważnych rzeczy. Po pierwsze ogromną potrzebę bycia zaakceptowanym takim, jaki Pan jest, z całą swoją historią. To bardzo ludzka potrzeba. Po drugie ma Pan zdolność do tworzenia relacji. Osiem lat kontaktu to nie jest nic. To znaczy, że potrafi Pan być w więzi. Po trzecie zauważył Pan, że coś jest nie tak i to nazwał. To już jest sygnał, że gdzieś w środku jest chęć ratowania siebie.

Bardzo zachęcam Pana też do rozmowy z psychologiem, najlepiej kimś kto pracuje z osobami w spektrum. Nawet kilka spotkań może pomóc uporządkować ten chaos, zrozumieć co się z Panem dzieje i znaleźć sposób na relacje.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

 

1 miesiąc temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

jest Pan w stanie silnego przeciążenia emocjonalnego i fizycznego. Brak snu, chaos w myślach i poczucie odrzucenia bardzo nasilają samokrytykę i impulsywne decyzje, takie jak zerwanie kontaktów. To nie świadczy o tym, że jest Pan „zły” czy bezwartościowy.

 

Asperger i brak związku nie definiują Pana wartości. Nienawiść do siebie zwykle wynika z długotrwałego braku akceptacji, a nie z tego, kim Pan jest. Najważniejsze teraz to nie podejmować kolejnych radykalnych decyzji i zadbać o podstawy, szczególnie sen.

 

Zdecydowanie zalecam pilną konsultację z psychologiem, a jeśli objawy są bardzo nasilone, także z psychiatrą. To realna pomoc w uporządkowaniu myśli i zmniejszeniu cierpienia. Nie musi Pan z tym być sam.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Panie Jakubie,
to, co Pan opisuje, wskazuje na bardzo silne przeciążenie emocjonalne i psychiczne. Poczucie nienawiści do siebie, nagłe zerwanie ważnych relacji, bezsenność i chaos myśli są sygnałami, że warto zaopiekować się "sobą", a nie są one wynikiem Pana „słabości”. W takiej sytuacji szczególnie ważne jest, aby nie zostawać z tym samemu i skontaktować się z psychologiem lub psychiatrą, którzy mogą pomóc to bezpiecznie uporządkować. Jeśli poczuje Pan, że sytuacja Pana przerasta lub pojawia się zagrożenie dla Pana bezpieczeństwa, proszę pilnie sięgnąć po pomoc. 

Telefony i miejsca wsparcia: 

https://rops.poznan.pl/files/2025-kryzysownik-ekran_5.pdf?utm_source=kryzysownik-button-2&utm_medium=kryzysownik-strona-www-2&utm_campaign=kryzysownik

 

NFZ Centra Zdrowia Psychicznego: https://www.gov.pl/web/zdrowie/centra-zdrowia-psychicznego

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Co powoduje płacz 1,5 rocznego dziecka po wizytach u ojca?
Witam.Corka ma 1,5 roczna coreczke.Wychowuje ja sama.Sad ustalil widzenia z ojcem dziecka co dwa tygodnie.W momencie zabierania dziecka do siebie przez ojca moja wnuczka strasznie placze.Gdy ja z powrotem odwozi po osmiu godzinach wnuczka placze i budzi sie klka razy w nocy rowniez z placzem.Co moze byc przyczyna takiego zachowania?Dodam ze w pozostale dni ojciec corka sie nie interesuje.
Nocny niepokój i stres: Czy to objawy stresu u nastolatki?

Witam, jestem 16-letnią dziewczyną i od jakiegoś czasu mam dość dziwną dla mnie sytuację, która mi się zdarzyła już czwarty raz i chciałabym się upewnić, czy to może być związane ze stresem albo innymi czynnikami. Czasami budzę się w nocy i odczuwam uciążliwy niepokój, ucisk i dziwne poczucie lęku, jakbym zaczęła się czegoś obawiać. Trudno jest mi przy tym się uspokoić i ten "lęk" mi mija, dopiero jak uda mi się znowu zasnąć. Jeżeli chodzi o stres - odczuwam go prawie przez cały czas i to już od dawna, z reguły jestem bardzo zmęczoną osobą i właściwie to rzadko kiedy czuję się dobrze przez ilość bodźców. Mówię o tym, bo mam wrażenie, że to może być czynnik związany z moim problemem, nie mam jak otrzymać pomocy psychologicznej, dlatego piszę o tym na forum, żeby dowiedzieć się, czy mam czegoś się bać.

Trudność w rodzicielstwie, pobudzony 7-latek - proszę o pomoc
Dzień dobry. Mam w domu bardzo żywego 7 latka. Pani w przedszkolu nie dawała sobie z nim rady. Nie słuchał Pani, zachowywał się, jak 3 latek, a nie jako 6 letnie dziecko. W domu wcale nie jest lepiej. Nie skupia się, nie wykonuje poleceń, a jak już wykonuje to trzeba mu milion razy prosić. Wpada w szał, jak coś jest nie po jego myśli, denerwuje się. Oczywiście są dni ciszy, ale większość to dni, że ciągle muszę na niego krzyknąć, bo dobre słowa nie pomagają. W domu panuje napięta atmosfera pomiędzy rodzicami i pomiędzy rodzicami i dziadkami, proszę o pomoc, jak sobie radzić z takim dzieckiem ? Mam coraz mniej sił i cierpliwości do niego.
Czy to problem mojego niedopasowania do obecnych czasów, rodziny męża? Relacja i jego rodzina przeczy moim wartościom, nie widzę budowania tutaj swojej rodziny.
Witam, w październiku 2021 poznałam mojego męża. Po kilku rozmowach telefonicznych przed pierwszym spotkaniem poinformował mnie, że ma dwójkę dzieci w wieku 15 i 17 lat. Byłam hmm… przerażona. Ja miałam lat 27, a on 38. Jego była partnerka wtedy miała jedno z dzieci. Nie wiedziałam co o tym myśleć, gdyż inna sytuacja by była, gdyby dzieci były z matką. A tak to wiadomo, kiedy ja nie mam dzieci, czułam, że będę ograniczana, nie będę mogła być w 100% sobą, uważać, co mówię i nawet przy seksie myśleć o tym, że obok jest dziecko i ciągle na głowie to, że za drzwiami ktoś jest. Nie jestem osobą wulgarną itd., ale czułam, że ta rola mnie przerośnie. Koniec końców powiedział mi, że dzieci potrafią się sobą zająć, że syn ciągle siedzi na komputerze i ma słuchawki… Zaczęliśmy się spotykać, nic mi nie przeszkadzało, wiadomo, jak to na początku związku, próbowaliśmy zrobić na sobie dobre wrażenie. Ja przyjeżdżałam do niego czasami na noc, on gotował, sprzątał. Czasami wyzywał bardzo na syna, że nic nie robi, ciągle gra, odpuszcza szkołę. Operował taką złością, że go sama uspokajałam. W międzyczasie przyznał mi się, że jest poszukiwany przez policje, ale nawet jeśli policja by go złapała gdzieś to będzie okej wszystko, to było sprzed 15 lat i już dawno przedawnione, ale musi iść do adwokata. Minął nowy rok, czyli 2,5 miesiąca i wrócił z psem ze spaceru z policją. Zgarnęli go, poszedł do więzienia, ja po prostu czułam się jak w filmie, nigdy nie miałam do czynienia z łamaniem prawa, a co dopiero więzieniem… Zostałam u niego z jego synem, psem, po kilku miesiącach przyszła tu jego córka też, bo obydwoje chcieli mieszkać ze mną. Były ciągłe kłótnie o syf w domu, niepomaganie, a ja robiłam wszystko, co mogłam. Odnośnie odsiadki to jeździłam na każde widzenie, wysyłałam pieniądze, robiłam paczki, żywiłam jego dzieci, płaciłam nawet jakieś jego zaległe alimenty na dzieci, kiedy się ukrywał, bo jego była je wyłudziła, gdyż wiedziała, że on będąc poszukiwanym i tak nic z tym nie zrobi. Po roku czasu odsiadki wzięliśmy ślub na jego przepustce. Byłam naprawdę nieszczęśliwa będąc sama, ale wiedziałam, że w końcu wyjdzie i wszystkie nasze plany wejdą w życie. Wyszedł na warunkowe zwolnienie po 1roku i 3 miesiacach. Zmienił się nie do poznania. Zrobił się bardzo agresywny słownie, nasze plany były jednak tylko słowami, by mnie zatrzymać. Zadłużyłam się itd., chodzę do psychiatry, biorę leki, ale czuje, że tu nie pasuje. Będąc w ich domu, ja powinnam się dopasować, ale nie mogę przepalić tego, że jego jedno dziecko nie skończyło szkoły - tylko gimnazjum, jego córka oblała rok, nie pomagają dosłownie nic w domu. A odpowiedź ich to „to nie mój pies, to nie moja szklanka, ja nie będę po nikim sprzątać, tylko po sobie”. Mój mąż ewidentnie sobie z tym nie radzi i kłócimy się o to za każdym razem… Ja mam dość matkowania, zajmowania się nie swoimi dziećmi, mam dość takiego braku empatii czy szacunku, pomocy. Jestem wychowana w religijnej, empatycznej rodzinie, gdzie mając 15 lat robiłam obiad dla całej rodziny, sprzątałam cały dom, a kiedy mama dawała mi pieniądze na wycieczkę, to nie wydawałam nic, żeby mamie oddać. Mój mąż wychowany jest, że jego matka robi za niego wszystko, nawet chleb do pracy i dla niego to normalne, że ja również powinnam to robić. Czuję, że przez to ja jestem hmm.. zawiedziona, sfrustrowana ciągłym syfem, sprzątaniem, gotowaniem (nie mówiąc o tym, że córka jego, np. skarży się jego ex, że robimy obiady tylko dla siebie, to, co my lubimy, a problem tkwi w tym, że ja robię obiad dla wszystkich, ale ona nic nie je, ryby nie je, grzybów nie je, ziemniaków nie je, pomidorów nie lubi, owoców nie lubi), młoda śpi cały dzień, żyje w nocy, nie chodzi do szkoły. Mój mąż mówi, że ja zachowuje się, jakbym miała 70 lat, że mam wyluzować. On też szkoły nie skończył, namawiał córke do jarania zioła, jak byli za granicą (miała 14-15 lat), im więcej tu jestem, tym bardziej czuję, że to nie jest miejsce dla mnie. Bardzo bym chciała mieć swoje dzieci, ale widząc jak mój mąż podchodzi do tematu swoich dzieci, to to jest dla mnie antykoncepcja z nim na lata. Przez ostatni czas tak się zdystansowałam, że w ogóle nie rozmawiam z jego dziećmi, z jego mamą, a z mężem pewne tematy omijam, bo po co się kłócić. Jest teraz na warunkowym zwolnieniu, ale mimo to, co nakazał mu sąd, aby dalej był na wolności, on dalej ma to gdzieś, bo przecież ''on nie ma 70 lat, żeby siedzieć grzecznie w domu". Postanowiłam się rozstać, ale koniec końców stanęło na tym, że idziemy do psychologa dla par, a jeśli nic się nie zmieni, to chcę się rozstać. On mówi, że MOŻE PSYCHOLOG MI PRZEMÓWI DO ROZUMU, BO JA NIC NIE ROZUMIEM. Czasami mam wrażenie, że może rzeczywiście to ja mam złe podejście, może jestem zbyt rygorystyczna, może jestem za bardzo odpowiedzialna… ale kiedy on mnie potrzebował i jego dzieci, to ta odpowiedzialność i robienie czegoś na już, jak ktoś czegoś potrzebował, to wtedy byłam najlepsza. Wiem, że też nie jestem idealna, ale czasami jak już nie daję rady, to nazywam ich PATOLOGIĄ, wtedy mąż bardzo się denerwuje, mówi do mnie, że mam "zamknąć mor**, że mam zamknąć się *****" itd. Chciałabym zaczerpnąć może zdania na ten temat czy za dużo wymagam? Czy może rzeczywiscie ze mną jest coś nie tak? Po prostu porównując go do mojego ojca czy dziadka, to ja widzę przed soba ojca Sebixa spod sklepu i nie mogę tego zaakceptować, że mogłabym dopuścić do tego, że dziecko z mojego łona będzie miało ojca, który będzie je demoralizować. A jego odpowiedź na to zawsze jest, że TERAZ SA INNE CZASY, LEPIEJ, ŻEBY DZIECKO PALIŁO ZIOLO W DOMU NIŻ GDZIEŚ POZA. Mam wrażenie, że zaburza on moje wartości, które były mi wpajane od dzieciństwa i wiem, jaką rodzine chcę stworzyć, a widząc rodzine, jaką tworzy on, to coraz bardziej jestem przekonana, że nie chce być jej częścią. Mam jeszcze nadzieje, że coś się zmieni, jak pójdziemy do psychologa, bo według niego to, co on robi, nie jest patologiczne, jak praca na czarno, komornicy, alimenty, uderzenie syna w twarz, palenie z nim i córką zioła, wszyscy maja podstawowe wykształcenie, nie chodzą do szkoły, maja problem z prawem, kuratorów. Czy to jest coś, co muszę zaakceptować? Nie wiedziałam tego przed ślubem, po ślubie tylko powoli wychodziło to wszystko od momentu jego wyjścia z więzienia, czyli około 8 miesięcy temu. On nawet mi mówił wczoraj, że jeśli ja bym chciała ćpać nawet codziennie, to on by mi nie zabronił tak, jak ja mu zabraniam nawet raz na jakiś czas. Nie wiem co o tym myśleć…może rzeczywiście to ja powinnam wyluzować? Może źle się dopasowuję do czasów, jakie obecnie panują? :/
Jak wygląda szpital psychiatryczny dla dzieci i młodzieży?

Jak wygląda szpital psychiatryczny dla dzieci i młodzieży? Jak spędza się tam czas ?

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!