Jakub Butkiewicz
Pani Karolino,
z tego co Pani napisała wnioskuję, że Pani cierpienie osiągnęło punkt, w którym myśli o rezygnacji stają się jedyną dostępną formą ucieczki przed paraliżującym zmęczeniem i poczuciem osamotnienia. Takie myśli są bardzo silnym sygnałem alarmowym informującym o tym, że obecne koszty emocjonalne, jakie Pani ponosi, znacznie przewyższyły Pani aktualne zasoby radzenia sobie. To, że w głębi duszy nie chce Pani tych myśli, jest kluczową informacją – pokazuje to, że nie brakuje Pani chęci do życia, a jedynie sił do znoszenia obecnego bólu, który wydaje się nie do wytrzymania.
Bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tymi sygnałami sama, ponieważ w stanie tak wysokiego napięcia nasza ocena sytuacji bywa zniekształcona przez poczucie beznadziei. Proszę spróbować raz jeszcze porozmawiać z mamą, tłumacząc, że profesjonalna pomoc psychologiczna nie jest kwestią „opinii sąsiadów”, ale Pani podstawowego bezpieczeństwa i zdrowia. Jeśli płacz i ból gardła uniemożliwiają Pani rozmowę telefoniczną, proszę skorzystać z dostępnych czatów tekstowych dla osób w kryzysie (np. na stronie 116111.pl), gdzie może Pani pisać o swoich myślach we własnym tempie. Spotkanie ze specjalistą pozwoli Pani odzyskać poczucie wpływu na swoje życie i wspólnie wypracować strategie, które odciążą Panią z tego ogromnego ciężaru.
Pozdrawiam














