
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Zmiana preferencji...
Zmiana preferencji mojego byłego po zakończeniu związku - czy powinno mnie to martwić?
anonimowo
Magdalena Kasperczak
Dzień dobry. Jak najbardziej rozumiem Pani dyskomfort i frustrację. Myślę, że wynika ona przede wszystkim z niepewności, jaka została wywołana po zakończeniu relacji. W takich sytuacjach bardzo często mogą pojawiać się dręczace myśli i próby zrozumienia zachowania drugiej osoby. Wydaje mi się jednak, że nie pyta Pani wyłącznie o inne preferencje byłego partnera, lecz o coś głębszego - "czy byłam dla niego atrakcyjna i wystarczająco dobra?". Zdaje się, że próbuje Pani odtworzyć sens relacji i znaleźć logiczne wyjaśnienie rozstania. Takie odczucia są z pewnością bardzo trudne i zajmują dużo czasu do przemyślenia. Tłumaczyłoby to Pani dociekliwość i porównywanie się. Warto jednak pamiętać, że preferencje fizyczne i uczucia nie zawsze są tak jednoznaczne i stałe, jak nam się wydaje. Pani partner mógł również szukać czegoś skrajnie innego, nie dlatego, że wcześniej ukrywał przed Panią swoje preferencje, ale z chęci zmiany, odcięcia się od znajomych schematów, z ciekawości lub wpływu treści w mediach społecznościowych. Proszę jednak pamiętać, że sam wygląd nie jest jedynym kryterium, jakim ludzie kierują się przy wyborze partnera. Myślę, że szczególnie ważne w takim okresie będzie pielęgnowanie przez Panią poczucia własnej wartości - bez potwierdzania, czy była Pani wystarczająca, ale przez próbę spojrzenia na siebie w bardziej życzliwy i mniej porównujący sposób.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Magdalena Mazur-Laskowska
Myślę, że bardzo próbujesz znaleźć logiczne wyjaśnienie i porównać siebie do tych dziewczyn, ale prawda jest taka, że cudze obserwacje w mediach społecznościowych bardzo często nie mają przełożenia na realne uczucia czy "typ" partnera. Ludzie potrafią oglądać i obserwować bardzo różne osoby z ciekawości, dla estetyki, chwilowej fascynacji albo po prostu dlatego, że po rozstaniu szukają czegoś kompletnie innego niż mieli wcześniej.
To nie znaczy automatycznie, że będąc z Tobą tak naprawdę chciał kogoś innego. Gdyby był z Tobą wbrew swoim preferencjom, raczej nie byłby w związku przez dłuższy czas. Uczucia i przyciąganie są dużo bardziej złożone niż kolor włosów, tatuaże czy rozmiar biustu.
Mam też wrażenie, że najbardziej boli Cię nie to, jakie dziewczyny obserwuje, tylko myśl: "czy ja byłam wystarczająca?". A to są dwie różne rzeczy. To, że ktoś po rozstaniu zaczyna interesować się zupełnie innym typem kobiet, nie odbiera wartości Tobie ani kobiecości Tobie.
I szczerze - jego odpowiedź "nie interesuj się" pokazuje bardziej brak chęci do rozmowy niż jakąś ukrytą prawdę. Nie jesteś w stanie wejść mu do głowy i dowiedzieć się, co oglądał w trakcie związku, ale nie warto budować swojej samooceny na podstawie profili, które ktoś śledzi po rozstaniu.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Myślę sobie, że bardziej niż same obserwowane profile boli Panią pytanie: „czy naprawdę mu się podobałam i byłam wystarczająca?”. Po rozstaniu wiele osób zaczyna porównywać się do innych kobiet czy mężczyzn i szukać odpowiedzi na własną wartość w zachowaniach byłego partnera.Warto jednak pamiętać, że to, jakie profile ktoś ogląda w internecie, nie musi odzwierciedlać jego rzeczywistych uczuć ani tego, kogo potrafi kochać i z kim chce być. Ludzie często interesują się bardzo różnymi typami urody jednocześnie, czasem też po rozstaniu szukają czegoś „całkiem innego”, żeby psychicznie odciąć się od poprzedniej relacji. Nie sądzę też, by dało się dziś jednoznacznie odpowiedzieć, kiedy dokładnie zaczęły go interesować takie osoby. To bardziej może być pytanie o Pani zranienie i potrzebę upewnienia się, że była dla niego ważna i chyba najważniejsze pytanie brzmi: czy chce Pani dalej analizować jego preferencje, czy bardziej wrócić do kontaktu ze sobą i swoją wartością, niezależnie od tego, jakie kobiety obserwuje po rozstaniu?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na takie pytanie i zachowanie partnera. Mężczyźni są wzrokowcami i generalnie to, że ogląda się na inne kobiety nie można traktować jako przejaw zdrady. Kiedy Państwo zerwali to otworzyło mu drogę i ma prawo jednak dokonywać wyborów, z których nie musi się tłumaczyć byłej parterce i dobrze by było, aby Pani zachowała jego prawo do przekonań i wyborów.
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
To całkiem zrozumiałe, że ta sytuacja Panią nurtuje, ponieważ łatwo w takich momentach zacząć porównywać się do innych kobiet i zastanawiać "czy byłam niewystarczająca?" albo "czy tak naprawdę podobało mu się coś zupełnie innego?". Problem polega na tym, że czasem próbujemy znaleźć logiczne wyjaśnienie cudzych zachowań, chociaż nie mamy dostępu do tego, co rzeczywiście działo się w tej drugiej osobie. Warto również pamiętać, że to, co ktoś ogląda w mediach społecznościowych, nie musi być prostym odzwierciedleniem jego realnych preferencji czy uczuć. Ludzie często obserwują osoby różne od swoich partnerów i nie oznacza to automatycznie, że partner im się "nie podobał". Po rozstaniu niektórzy zaczynają też interesować się czymś zupełnie innym: czasem z ciekawości, dla odreagowania lub dlatego, że chcą odciąć się od skojarzeń z poprzednią relacją. Mam jednak wrażenie, że najwięcej trudności sprawia tutaj nie sam fakt obserwowania innych kobiet, ale to, że porównuje Pani siebie do nich i próbuje oceniać własną wartość przez pryzmat wyborów byłego partnera. To, że tamte kobiety wyglądają inaczej niż Pani, nie oznacza automatycznie, że była Pani "niewystarczająca" albo że cały związek był nieprawdziwy.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Zobacz podobne
Dzień dobry, jesteśmy z mężem 18 lat po ślubie. On zawsze miał skłonności do porno. Ja mu często mówiłam, że nie lubię, jak on się masturbuje po kątach. Ale ja też często byłam zapracowana — ciągle wszystko było na mojej głowie: dzieci, dom. Jesteśmy sami, zdani tylko na siebie…
Seks uprawialiśmy minimum raz w tygodniu, ale mój mąż twierdził, że on potrzebuje kilka razy dziennie. Od półtora roku, z tego co wiem, zaczął pisać z kobietami na kamerkach internetowych — płacił im, a one robiły to, co on chciał, i on się z nimi razem masturbował. Dowiedziałam się o tym całkiem przypadkiem, gdy przyszły mu powiadomienia. On się oczywiście wypierał, a mój świat się zawalił…
Rozmawialiśmy o tym, bo ja nalegałam, ale on nie widział w tym problemu. Obiecywał, że już nigdy tego nie zrobi, ale po miesiącu znowu to odkryłam — znów to samo. Tłumaczył, że „wykorzystał do końca minuty, które mu zostały” i że już kasuje to konto.
W naszym związku bardzo się polepszyło. Mnie też zaczęło lepiej iść — awansowałam w pracy, a w domu zaczęłam mieć ciągle ochotę na seks. Może podświadomie, bo wmówiłam sobie, że to była moja wina, że nie spełniałam jego oczekiwań. Próbowałam mu tak dogodzić, żeby nie myślał o głupotach, tylko o nas. Spełniałam jego wszystkie fantazje.
Ale od czasu do czasu na czymś go przyłapałam. Tłumaczył wtedy, że to normalne u facetów, że oni są wzrokowcami i że ogląda porno tylko po to, żeby popatrzeć — a kocha tylko mnie i to ze mną chce być do końca życia. A ja, głupia, wierzyłam mu we wszystko… I ciągle oskarżał mnie, że go kontroluję. On zmieniał wszędzie hasła, wszystko poblokował i oczekiwał mojego zaufania.
W głębi serca bardzo cierpiałam, ale tłumaczyłam sobie, że go bardzo kocham i że dla niego muszę o tym wszystkim zapomnieć. Ale ostatnio, płacąc rachunki, znowu zobaczyłam, że płacił za kamerki… I moje serce pękło na pół. Bo teraz, gdy u nas było tak cudownie, dałam mu wszystko, co mogłam dać — a on i tak to zrobił.
Na początku się wyparł, a później, gdy drążyłam dalej, powiedział tylko, że „tam zajrzał”, ale ma dosyć mojego szpiegowania. On nie widzi w tym winy — tylko ja jestem za wszystko winna.
Co robić? Ja nie umiem bez niego żyć… Ale to tak bardzo boli. Czy naprawdę przesadzam i powinnam po prostu żyć dalej? Przecież to nie jest zdrada…?
