Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry.
Widzę, że obecna sytuacja jest dla Pana ciężka i że opisuje Pan problem ze zrozumieniem reakcji partnerki, który z tego co zauważyłam jest wzajemny. Wyraźnie widać Pana chęci i dobrą wolę w sugerowaniu rozwiązań i w próbach wsparcia poprzez rady. Mogę oczywiście się mylić, ale wydaje mi się, że to jest główne miejsce, w którym zachodzi nieporozumienie (!opieram się tylko i wyłącznie na Pańskim opisie nie znając całości sytuacji!). Różnica w rozumieniu skupia się tutaj na interpretacji tych samych zwrotów. Dla Pana nie jest nic nadzwyczajnego, każdy czasem łapie przeziębienie, proponuje Pan herbatę oraz odradza stosowanie w Pana opinii zbędnych leków, jako formę wsparcia i próbę pomocy, rozwiązania problemu. Z drugiej strony jest Pańska partnerka, która prawdopodobnie jest silnie obciążona emocjonalnie, jako że dla niej owe przeziębienie to poważna sprawa. Pańskie rady, mimo że wynikającej z dobrych intencji mogą być źle zinterpretowane w kontekście bagatelizowania sytuacji. Nie wiem też czy dobrze rozumiem kwestie dzieci, ale napisał Pan, że są to dzieci partnerki, więc wnioskuję, że nie są one Pana dziećmi? Jeśli dobrze rozumiem to wydaje mi się, że może się to łączyć. Partnerka w takiej sytuacji będzie mocniej przywiązana do swoich dzieci i z tego powodu będzie znacznie bardziej przejmować się lekkimi stanami chorobowymi niż Pan, co jest też naturalne. Rodzic instynktownie dba o dzieci i podchodzi do wszelkich "zagrożeń" bardziej ostrożnie, stąd też stany, które są dla Pana zwyczajne, w sytuacji, w której pojawiają się matczyne emocje mogą być przez Pana partnerkę odczuwane, jak to też Pan określił, jakby "świat się walił". Konflikty wynikające z nieporozumień najłatwiej pokonać za pomocą komunikacji. Jeśli nie rozumiemy czyjegoś zachowania, emocji...zawsze warto o to zapytać w sposób spokojny i dający przestrzeń na wypowiedź. Mam nadzieję, że moja wypowiedź jest wyczerpująca i zrozumiała. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.















