
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z różnicami w podejściu do chorób dzieci w związku?
A
Karolina Oryszczak
Dzień dobry.
Widzę, że obecna sytuacja jest dla Pana ciężka i że opisuje Pan problem ze zrozumieniem reakcji partnerki, który z tego co zauważyłam jest wzajemny. Wyraźnie widać Pana chęci i dobrą wolę w sugerowaniu rozwiązań i w próbach wsparcia poprzez rady. Mogę oczywiście się mylić, ale wydaje mi się, że to jest główne miejsce, w którym zachodzi nieporozumienie (!opieram się tylko i wyłącznie na Pańskim opisie nie znając całości sytuacji!). Różnica w rozumieniu skupia się tutaj na interpretacji tych samych zwrotów. Dla Pana nie jest nic nadzwyczajnego, każdy czasem łapie przeziębienie, proponuje Pan herbatę oraz odradza stosowanie w Pana opinii zbędnych leków, jako formę wsparcia i próbę pomocy, rozwiązania problemu. Z drugiej strony jest Pańska partnerka, która prawdopodobnie jest silnie obciążona emocjonalnie, jako że dla niej owe przeziębienie to poważna sprawa. Pańskie rady, mimo że wynikającej z dobrych intencji mogą być źle zinterpretowane w kontekście bagatelizowania sytuacji. Nie wiem też czy dobrze rozumiem kwestie dzieci, ale napisał Pan, że są to dzieci partnerki, więc wnioskuję, że nie są one Pana dziećmi? Jeśli dobrze rozumiem to wydaje mi się, że może się to łączyć. Partnerka w takiej sytuacji będzie mocniej przywiązana do swoich dzieci i z tego powodu będzie znacznie bardziej przejmować się lekkimi stanami chorobowymi niż Pan, co jest też naturalne. Rodzic instynktownie dba o dzieci i podchodzi do wszelkich "zagrożeń" bardziej ostrożnie, stąd też stany, które są dla Pana zwyczajne, w sytuacji, w której pojawiają się matczyne emocje mogą być przez Pana partnerkę odczuwane, jak to też Pan określił, jakby "świat się walił". Konflikty wynikające z nieporozumień najłatwiej pokonać za pomocą komunikacji. Jeśli nie rozumiemy czyjegoś zachowania, emocji...zawsze warto o to zapytać w sposób spokojny i dający przestrzeń na wypowiedź. Mam nadzieję, że moja wypowiedź jest wyczerpująca i zrozumiała. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Bardzo dziękuję, za przesłaną wiadomość/pytanie. Z tego co Pan pisze, rozumiem, że trudno jest Panu zrozumieć postawę partnerki w momencie choroby/kwestii zdrowotnych związanych z jej dziećmi. Z tego co Pan pisze rozumiem, też,że gdy Pan reaguje po swojemu - partnerka wpada w złość.
Wspomnial Pan o blokadzie..co dokładnie ma Pan na myśli ? Czy chodzi o niemożność mowienia swojego zdania/reagowania przy partnerce w zgodzie ze sobą...?
Dobrze, że Pan widzi i nie chce aby Wasza komunikacja wyglądala za każdym razem podobnie.
Ja chcialam z kolei dopytać: Na czym Panu najbardziej zależy, co jest dla Pana ważne w tej sytuacji między Wami?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Anna Kapelska
Dzień dobry,
Wasza sytuacja pokazuje, że inaczej odbieracie pewne rzeczy, jak np. choroby czy niedomaganie u dzieci - i to jest jak najbardziej w porządku. Problemem jest to, że partnerka najwyraźniej oczekuje innego rodzaju wsparcia lub sytuacja jest dla niej dużo bardziej obciążająca, niż dla Ciebie. W takiej sytuacji warto porozmawiać o tym, co dla niej oznacza choroba u dziecka, czego wtedy potrzebuje, co pomaga, a co nie. Czasem komunikat, który według Ciebie jest zwyczajny i jak najbardziej na miejscu może zostać odebrany jako nadużycie. I tu właśnie warto się zatrzymać i to omówić : co mogę zrobić lub może czego nie robić / nie mówić w danej sytuacji? Myślę, że taka szczera, otwarta rozmowa o tym, jak Ty postrzegasz daną sytuację i jak to widzi partnerka, pomoże lepiej się porozumieć. Tego Wam życzę!
Wszystkiego dobrego,
Anna Kapelska
Psycholog
Marta Osińska-Białczyk
Dobry wieczór,
Wygląda na to, że Pana interwencje uruchamiają w partnerce jakieś dawne sytuacje, które były dla niej trudne i wiązały się z silnymi nieprzyjemnymi emocjami i wywołuje reakcje obronne. Proponuję zacząć od rozmowy z partnerką na chłodno (poza sytuacją) o tym, jak odbiera tego typu pytania z Pana strony.
Pozdrawiam
Daria Składanowska
Dzień dobry,
opisuje Pan sytuację, w której zderzają się dwa różne sposoby reagowania na stres.
Dla Pana choroba dziecka jest czymś powszednim i możliwym do opanowania, dla Pana partnerki – źródłem silnego lęku i napięcia. Pana racjonalne podejście może być przez nią odbierane jako brak wsparcia, nawet jeśli intencje są dobre, a z Pana strony rodzi się frustracja i poczucie, że musi Pan się blokować, by uniknąć konfliktu.
W takich momentach często pomaga najpierw nazwanie emocji („widzę, że bardzo się martwisz”), a dopiero później proponowanie rozwiązań. Jednocześnie ma Pan prawo do swoich granic i do bycia sobą w relacji.
Jeśli te sytuacje powtarzają się i stają się coraz bardziej obciążające, warto rozważyć kontakt ze specjalistą – psychologiem lub terapeutą (indywidualnie albo w formie konsultacji partnerskiej). Taka rozmowa może pomóc lepiej zrozumieć wzajemne reakcje, nauczyć się komunikacji w sytuacjach stresu i zapobiegać narastaniu konfliktów.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria

Zobacz podobne
Witam.Zacznę może od tego, że mój mąż jest moją pierwszą miłością, zawsze mi się wydawało, że jest dobrym człowiekiem. Od kilku lat, odkąd na świecie pojawiły się dzieci i ma więcej pracy i przestaje go poznawać. Rzuca przedmiotami, wyłącza bezpieczniki, gdy dzieci nie chcą iść spać -wtedy bardzo krzyczą, bo boją się ciemności, potrafi pociągnąć dziecko za nogę i przeciągnąć kilka metrów po podłodze, jak dzieci czymś się bawią i nie chcą iść spać grozi że zaraz te zabawki spali albo wyrzuci do kosza..jest w nim dużo złości, agresji, rzuca wyzwiskami "zamknijcie się" albo "spier*alaj do spania" Raz w złości powiedział do mnie i dzieci "wy jesteście ku*wa rozjebani" Potrafi też być miły, jest bardzo pracowity i ciągle mówi że oczywiście wszystko jak zwykle jego wina. Martwię się, bo nasz starszy syn, który skończył 7 lat i dłużej miał okazję tatę obserwować niestety powtarza jego zachowania :( jest bardzo wrażliwy, gdy tylko jego siostra zrobi coś nie po jego myśli ,rzuca się na nią, bije, poddusza i mówi tak jak jego tata że zaraz jej zabawki powyrzuca..przy pieczeniu pierników wylał ze złością na głowę córki miskę z lukrem, bo nie słuchała co on do niej powiedział..później bardzo płacze, widać, że nie radzi sobie z trudnymi emocjami. Jest mi ciężko w tej sytuacji. Proszę o pomoc
Mam 23 lata i od zawsze miałam super kontakt z moją mamą, ale od czasu rozwodu rodziców w tym roku wszystko się zmieniło.
Był to trudny rok dla mnie pod wieloma względami - studia, rozwód rodziców, a do tego wszystkiego przeprowadzka do nowego mieszkania, mój ślub i moja mała siostra, która ma dopiero 8 lat. 3 miesiące przed moim ślubem, który był planowany od ponad 2 lat, mój tata oznajmił nam, że chce rozwodu, jak się później okazało stała za tym inna kobieta.
W obliczu tego wszystkiego poświęcałam wiele czasu i energii na rozmowy z mamą i wspieranie jej w tak trudnej dla wszystkich chwili, ale niestety po dwóch miesiącach od początku tej rodzinnej katastrofy moja mama zaczęła desperacko szukać nowego partnera i odsunęła się ode mnie.
Przestała do mnie dzwonić, spotykać się z nami ze względu na to, że nie pochwalałam tak szybkiej decyzji o szukaniu nowego partnera, bo wiem, że moja mama bardzo kochała tatę i chciałam, żeby przepracowała to najpierw sama ze sobą.
Jak się jednak okazało, stałam się przez to jej wrogiem i na dodatek okazało się, że w przeciągu pół roku moja mama spotyka się już z 3 partnerem, który jak każdy poprzedni śpi w rodzinnym domu i spędza czas z moją 8-letnią siostrą.
Jestem przerażona tym, co się dzieje i żadna rozmowa nie ma na to wszystko wpływu. Mama podejmowała próbę wproszenia na mój ślub faceta, którego 2 dni przed ślubem widziała pierwszy raz na żywo, ale odmówiłam, przez co się bardzo pokłóciłyśmy.
Mama do wszystkich mówi, że nasz kontakt się zmienił, ponieważ teraz mam męża i swoje życie, ale z mężem mieszkamy ze sobą od 5 lat i tak naprawdę ślub nic nie zmienił w naszej relacji.
Od tamtej pory widziałyśmy się 2 razy, przyszły święta a ja bardzo tęsknię za moją siostrą i dawną mamą.
Rodzice męża nie żyją, a my jesteśmy w kropce.
Pojawił się kolejny partner i po raz kolejny mam go zaakceptować albo moja mama zastrasza mnie, że już nigdy więcej się do mnie nie odezwie, jeśli nie przyjedziemy do nich na święta i zabroniła mi zabrać siostrę do siebie. Babcia straszy mnie, że moja mama zrobi sobie krzywdę przeze mnie, a mama grozi, że kolejnym razem, zamiast odwiedzać ją na święta, to będę odwiedzała jej grób. Jestem bardzo tym wszystkim zmęczona i potrzebuję wsparcia.

