Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość i trudności emocjonalne: jak radzić sobie z lękiem i unikaniem

Będzie trochę długo, ale chcę ująć całokształt sytuacji. Spotykam się z partnerem od niecałych dwóch lat. Mamy związek na odległość niestety i na chwilę obecną nikt nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Na początku było wspaniale wspólne weekendy, plany, wspólne wesele, poznawanie rodzin, dzieci oraz wspólne święta w tamtym roku oraz sylwester. Nie wiele po nowym roku (tamten rok) zostałam zostawiona bez słowa przez wiadomość,że nie radzi sobie z dystansem jest mu przykro. Nie umiałam się doprosić o wyjaśnienie tej nagłej zmiany. Trzy miesiące starałam się pozbierać jakoś funkcjonować, pracować i w momencie, kiedy już zaczęłam widzieć przyszłość w jasnych barwach, to dostałam wiadomość z zapytaniem 'jak się czuje i czy mogę się z nim zobaczyć aby porozmawiać? Zgodziłam się, bo chciałam wyjaśnień, albo już sama nie wiem czy jestem masochista po prostu. Przyjechał. Serce miało mi wyskoczyć z piersi. Rozmowa była spokojna, ja byłam spokojna. Przepraszał, powiedział że uczęszcza na terapię żeby ogarnąć ten bałagan i że chce abyśmy spróbowali drugi raz. Zgodziłam się, bo pomimo czasu nadal kocham. Widziałam, że to.co.mowi jest świadome że zdaje sobie sprawę, że będzie wymagało to sporo pracy. Przez ten czas rozłąki ja również uświadomiłam sobie, że jestem osobą lękowa a on unikająca i dlatego się może tak to potoczyło. Obiecaliśmy, że będziemy pracować nad relacja, że ja muszę dać mu momentami przestrzeń, a on pomimo unikowego podejścia mi dać poczucie bezpieczeństwa. Ustaliliśmy, że jak nie może się odezwać przez dłuższy czas, to wystarczy wiadomość, że odezwie się później żebym się nie denerwowała i też łatwiej było mi się uczyć jego stylu, żeby nie tworzyć wymuszonych konfliktów. Natomiast problemy zaczęły się w wakacje z brakiem kontaktu jak był u rodziny. Milczenie po dwa dni. Zdawkowe odpowiedzi a moja reakcja to panika, emocje zbędne i rollercoaster w głowie. Doszliśmy do etapu, że sytuacja zatacza koło i usłyszałam że On już nie daje rady i przytłacza go odległość i brak perspektywy na zmiany przez najbliższe lata. Jestem w martwym punkcie. Chce walczyć, ale wiem, że muszę dbać też o siebie. Pomimo jego dalszych chęci bycia i walki,.ja nie czuje tego z jego strony. Kontakt jest bardzo osłabiony na ten moment.
Weronika Kliber

Weronika Kliber

Dzień dobry, 

ważne jest też to, co Pani sama zauważa: chce Pani walczyć, ale jednocześnie czuje, że musi zadbać o siebie. To bardzo zdrowa refleksja. Warto się zastanowić, 
„czy ta relacja, w obecnej formie, pozwala mi funkcjonować bez ciągłego lęku, napięcia i poczucia bycia na łasce drugiej osoby?”

Relacje, w których cyklicznie pojawia się brak kontaktu, wycofanie i niepewność, są szczególnie trudne dla osób z lękowym stylem przywiązania. Nawet najlepsze intencje nie zawsze wystarczają, jeśli warunki (odległość, brak perspektywy zmian, styl reagowania partnera) stale podtrzymują Pani lęk.

To, że dziś czuje się Pani w martwym punkcie, jest zrozumiałe. Jest Pani rozdarta między nadzieją a zmęczeniem. Warto w tym miejscu bardzo delikatnie skierować uwagę na siebie: na swoje granice, zasoby i to, jaką cenę emocjonalną Pani obecnie płaci.

Niezależnie od dalszych losów tej relacji, wsparcie terapeutyczne mogłoby być dla Pani bardzo pomocne, właśnie po to, by uporządkować emocje, nauczyć się regulować lęk i podejmować decyzje nie z poziomu paniki, ale troski o siebie.

Pozdrawiam serdecznie, Weronika Kliber.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Domyślam się, że nie jest Pani łatwo i to, co Pani czuje jest całkowicie uzasadnione. Ważne, aby w relacji obie strony miały jasno ustalone ramy funkcjonowania relacji i gotowość do pracy nad związkiem. Warto jasno skonkretyzować na jakie zachowania się godzicie, a jakie są dla was przekroczeniem granic i czymś, co rani oraz czy jesteście gotowi, aby dać sobie nawzajem to, czego oczekujecie, mimo trudności. Warto, aby szczerze oraz otwarcie to ustalić, ponieważ pomoże to uniknąć cierpienia drugiej osoby. Jeśli natomiast Pani partner mimo deklarowania gotowości stale powtarza raniące Panią schematy zachowania, to pytanie do Pani, na ile jest Pani w stanie to zaakceptować i dalej trwać w tej relacji. Pomocna może być także konsultacja z psychologiem, który może wesprzeć w chwili kryzysu oraz pomóc w znalezieniu najlepszych rozwiązań.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję, że tak szczegółowo opisała Pani swoją historię. Widać w niej dużo zaangażowania, refleksji i realnej pracy, jaką Pani włożyła w tę relację. Doświadczenie nagłego zerwania bez wyjaśnień było dla Pani bardzo bolesne i nic dziwnego, że pozostawiło w Pani lęk oraz dużą wrażliwość na brak kontaktu – to naturalna reakcja na utratę poczucia bezpieczeństwa.

 

To, co Pani opisuje, dobrze wpisuje się w dynamikę relacji osoby lękowej z osobą unikającą. Im bardziej Pani potrzebuje bliskości i potwierdzenia relacji, tym silniej partner się wycofuje, co z kolei nasila Pani niepokój. Ten mechanizm nie świadczy o złej woli żadnej ze stron, ale bywa bardzo wyniszczający, zwłaszcza w związku na odległość.

 

Warto zwrócić uwagę, że choć deklaruje on chęć „bycia i walki”, to realne działania – regularność kontaktu, przewidywalność, dotrzymywanie ustaleń – są obecnie bardzo ograniczone. Ma Pani prawo czuć się zagubiona i zmęczona, a także zadawać sobie pytanie, czy ta relacja daje Pani wystarczające poczucie bezpieczeństwa tu i teraz, a nie tylko w obietnicach.

 

W tej sytuacji szczególnie ważne jest zadbanie o siebie. Kontakt ze specjalistą – psychologiem lub psychoterapeutą – może pomóc Pani uporządkować emocje, wzmocnić poczucie własnych granic i podjąć decyzję, która będzie chronić Pani dobrostan, niezależnie od dalszych wyborów partnera. Jeśli partner rzeczywiście chce pracować nad relacją, pomocna może być także terapia par, jednak tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe na realne zaangażowanie.

 

Nie musi Pani wybierać między „walką o związek” a dbaniem o siebie. Czasem właśnie zadbanie o siebie jest pierwszym i najważniejszym krokiem. Warto skorzystać z wsparcia w trosce o siebie.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

 

 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


bardzo czuć, jak dużo bólu, nadziei i wysiłku włożyła Pani w tę relację. To naturalne, że po tak intensywnym początku i nagłym porzuceniu późniejszy powrót obudził w Pani ogromną nadzieję, zwłaszcza gdy pojawiły się przeprosiny, terapia i obietnice pracy nad sobą. To nie była naiwność, tylko próba ocalenia czegoś, co było dla Pani ważne.

Jednocześnie Pani reakcje, lęk, panika przy braku kontaktu, ciągłe napięcie, są zrozumiałe po wcześniejszym zniknięciu bez słowa. Trudno czuć się bezpiecznie, gdy bliska osoba znów się wycofuje, nawet jeśli deklaruje chęć bycia razem. Widać, że bardzo się Pani stara, uczy się swoich schematów i robi miejsce na jego trudności, ale relacja zaczyna znów opierać się bardziej na Pani wysiłku niż na wzajemności. Warto teraz delikatnie, ale uczciwie zapytać siebie, czy w tej formie ten związek daje Pani więcej spokoju czy więcej bólu. Chęć walki jest piękna, ale dbanie o siebie nie jest porażką ani rezygnacją z miłości. Jeśli kontakt słabnie, a poczucie bezpieczeństwa znika, to sygnał, którego nie warto ignorować. Pani zasługuje na relację, w której nie musi Pani cały czas zgadywać, czy jest jeszcze miejsce na Pani potrzeby.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Z moich kontaktów ze specjalistami nasuwa mi się wniosek, że duża część po jednym wpisie zaleca kontakt z psychoterapeutą
Może zadam wcześniej jeszcze jedno pytanie. Z moich kontaktów ze specjalistami nasuwa mi się wniosek, że duża część po jednym wpisie zaleca kontakt z psychoterapeutą, uważając, że to ja mam problemy ze sobą. Ok. Ale staram się logicznie myśleć i patrzę na siebie z boku. Analizując te problemy z bliskimi, obserwując ich i wiele innych czynników, które wpłynęły na to, gdzie jestem, myślę, że muszę to właśnie przeanalizować z psychologiem. Przeglądając FB i grupy oraz informacje medialne z branży dochodzę do wniosku, że nie będzie lekko. Ceny usług zaczynają szybować, braki specjalistów nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych, np. lista przyjęć przez NFZ. Staram się znaleźć rozwiązania na moje problemy w kontaktach z bliskimi, bo rodzina się rozpada i część zauważa przyczyny rozpadu. Nie wiem, jak sobie z takimi osobami poradzić, dlatego szukam psychologa. Byłem kilkanaście lat poza rodziną, za granicą i po przyjeździe zastałem to wszystko. Starałem się rozmawiać i obserwowałem. Część liczyła, że pomogą, pozałatwiam czyjeś problemy jak czarodziej. Ale osoby z zaburzeniami wpadają w problemy zwłaszcza finansowe i nie można do nich dotrzeć. Depresja, stres itp. zrobiły swoje i wciągają w problemy, oszukują, kłamią, spiskują itp. Znane schematy. Muszę znaleźć wiarygodnego i zaufanego psychologa. Na dodatek osoby te mają kontakt ze służbą zdrowia, a wiadomo, że świat jest mały, malutki i wszyscy się tu dobrze znają. Jakieś wnioski?
Niepełnosprawność, brak takiego życia, jakie często widzę, sprawiają, że czuję się nikim.
Nie poradziłam sobie w życiu. Przeszłam ciężką chorobę i cudem jest, że nie trafiłam na socjale i mops. Dałam radę się podnieść i robię tyle na ile mam sił. Ale mam świadomość z ograniczeń i że nie osiągnę większych sukcesów i nie zarobię dużych pieniędzy. Jestem też uzależniona od niektórych ludzi i niepełnosprawności. Mam wsparcie, byłam na terapii itd. Jest Ok. Ale dzis dotarło do mnie na jakim poziomie żyją rówieśnicy. Kiedy cieszę się z wyjazdu na wakacje do polskiego uzdrowiska i sprawia mi nawet to radość, to inni widzę, że patrzą z lekkim politowaniem. Nigdy nie jeżdżę za granicę, nie bardzo mogę i mnie nie stać. Dotarło też do mnie, że nie jestem już atrakcyjna ze względu na chorobę i wiek. Mam 41 lat. Możemy się oszukiwać, ale chorzy mają gorzej i dziś czuje się jak nikt. Osoba gorsza, wykluczona, bez perspektyw. Mogę sobie kolejna terapię zrobić, ale to nie zmieni faktu, że jestem osoba gorsza i słabsza. Widząc dziś dom znajomej i jej rodzinę, pakowanie się do wyjazdu na Karaiby stwierdziłam, że jestem nikim.
Kryzys w związku po 8 latach - problemy z zaufaniem i rozwiązaniem konfliktów

Mam problem w relacji. Mam 26 lat w tym roku, mój narzeczony 27. Jesteśmy ze sobą od 8 lat. Ostatnio mamy bardzo duży kryzys. W złości powiedziałam bardzo wiele przykrych słów. Powiedziałam, że ktoś inny zaczął mnie doceniać, mimo że nie było to prawdą, kazałam mu się wyprowadzić, ale nie wyrzuciłam go za drzwi. Nie chciałam tego, ale nie umiałam zapanować nad emocjami. Ciągnie nas do siebie, ale nie umiemy rozwiązać naszych problemów. On nie umie mi wybaczyć tych słów, nie potrafi mi zaufać. W lutym się wyprowadził, próbowaliśmy się dogadać, ale jednak bezskutecznie. Narzeczony ma też problem ze sobą, czuję, że zgubił siebie i nie może siebie odnaleźć. Twierdzi, że wszystko wydaje mu się bez sensu.

Jestem, a raczej byłam osobą radosną, komunikatywną, zaradną. Od pewnego czasu nic z tych rzeczy mi nie wychodzi.
Jestem, a raczej byłam osobą radosną, komunikatywną, zaradną. Od pewnego czasu nic z tych rzeczy mi nie wychodzi. Stałam się apatyczna, boję się kontaktu z ludźmi, brak mi pewności siebie. Czuje się nieszczęśliwa. Mąż jakiś czas temu zdradził mnie z moją siostrą. On stwierdził, że nie doszło między nimi do kontaktu fizycznego. Ale SMS-y, które do siebie pisali, świadczyły moim zdaniem inaczej. Tzw. seks online. Jak sam powiedział, chciał sprawdzić, czy moja siostra zdolna jest do zdrady - nic więcej jego zdaniem. Ja jestem zniszczona po sytuacjach, które się ostatnio mi przytrafiły. Przestał jeszcze wcześniej przed tym zdarzeniem odzywać się do mnie. Nasza komunikacja to Messenger, tak jest mu najwygodniej. Staram się wybaczyć mężowi za to, co zrobił. Na domiar złego borykał się z piciem. Ciężko pracuje. Czuję, że jestem przemęczona i fizycznie i psychicznie, ale wstyd mi jest iść i porozmawiać z kimś o moich problemach. Narobił mi problemów finansowych, o których dowiedziałam się po jakimś czasie. Staram się mu wszystko wybaczyć ze względu na dzieci. Jest mi bardzo ciężko i nie radzę sobie z tym. Obecnie on stracił prace ze względu na picie. Ja pracuje na dwa etaty. Gdzie jedna dostałam niedawno, z której bardzo się cieszyłam, ale pracuje z toksycznymi ludźmi, którzy z chęcią mi to okazują a ja jestem w takim stanie ze nie umiem się już bronić. I stawiać granic. Każdy w tej chwili mówi mi, co mam robić poniżając mnie i mówiąc mi, że się do niczego nie nadaję. Zaczynam faktycznie już tak o sobie myśleć, że jestem bezużyteczna. Firma praktycznie nie istnieje, w trakcie kiedy dowiedziałam się o sytuacji mojej siostry, nie umiem już jej prowadzić. Proszę o pomoc, jak odzyskać wiarę w siebie, co zrobić, żeby przestać myśleć o sobie w bardzo ciężki sposób?
Witam, rozpoznano u mnie jednostkę chorobową F23.1
Witam, rozpoznano u mnie jednostkę chorobową F23.1 (moja mama chorowała na depresję, nerwicę i omamy alkoholowe/jej siostra choruje na schizofrenię paranoidalną). Miałam omamy słuchowe, które przedstawiały wszystkie traumatyczne przeżycia ciągnące się od dzieciństwa-w czasie psychozy od nowa je przeżywałam). Nie przyjmuję leków, bo po każdych bardzo cierpiałam (czułam się tak źle, że myślałam, jak ze sobą skończyć i musiałam walczyć z tym jak się czułam, często z bezsilności płakałam, bo nie dało się wytrzymać, wyglądałam i funkcjonowałam za każdym razem jak zombi i czułam się, jakbym już nie żyła, zero uczuć, radości, ciągły niepokój, frustracja) plus bardzo wiele skutków ubocznych. Aktualnie czuję się bardzo dobrze (2 tyg nie biorę leków, bo odstawiłam, gdy miałam przejść na olanzapine). Niepokoi mnie fakt, że nie czuję pociągu do swojego partnera, nic nie czuję w trakcie zbliżeń z nim czy w trakcie zwykłego pocałunku. Po zejściu z leku Abilify (podniósł mi bardzo mocno enzymy wątrobowe i byłam przez 2 tygodnie bez żadnego leku) było wszystko w porządku i prawidłowo reagowałam. Po o zejściu z ostatniego Fluanxolu (podniósł mi mocno prolaktynę i miałam wejść na olanzapine) kompletnie nic nie czuję w czasie bliskości z partnerem. Czuję się tak, jakbym miała anhedonię polekową i zaburzenia funkcji seksualnych. Czy jest możliwe całkowite wyleczenie się z tej choroby dzięki samej psychoterapii?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.