Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

11-letnia córka narzeka, unika szkoły i zajęć dodatkowych - jak jej pomóc?

Mam 11-letnią córkę. Ostatnio ciągle narzeka na coś, wszystko jej nie pasuje. Nie chce sie jej chodzić do szkoły, na ulubione zajęcia dodatkowe. Wszczyna kłótnie o wszystko.

User Forum

Anonimowo

4 miesiące temu
Wiktor Wasylik

Wiktor Wasylik

Dzień dobry

 

Zwraca Pani uwagę na zmiany w obszarze nastroju, motywacji i zainteresowań córki. Może to być związane z wkraczaniem w wiek nastoletni, wówczas takie objawy należy traktować jako część kryzysu rozwojowego. Przedstawione przez Panią informacje, choć ważne, pozostawiają wiele niewiadomych. Ważny jest chociażby kontekst społeczny i trudności z jakimi obecnie córka się mierzy osobiście, między innymi w relacjach z rówieśnikami w szkole czy na dotychczas ulubionych zajęciach dodatkowych. W tej sytuacji warto rozważyć konsultację z psychologiem zajmującym się dziećmi i młodzieżą. Wywiad umożliwiłby głębsze poznanie charakteru obecnych trudności oraz wyznaczenie dalszych kroków na drodze do dobrostanu córki. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Wiktor Wasylik

Psycholog

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Warto spojrzeć na zachowanie córki jak na wierzchołek góry lodowej. Zachowanie to coś co obserwujemy, a pod spodem może kryć się np. zmęczenie, presja w szkole, kłopoty z rówieśnikami, trudność w wyrażeniu emocji. Za postawą "nic mi nie nie pasuje", często stoi wołanie "jest mi z czymś trudno". Zamiast próbować ją przekonywać, na siłę poprawiać humor, spróbuj po prostu być obok i nazwać to, co widzisz. Że jest jej ciężko, że jest poirytowana, że może coś ją męczy. Warto też dopytać w szkole czy nauczyciele nie zauważyli czegoś niepokojącego. Z pozdrowieniami,

 

Justyna Bejmert

psycholog

4 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry 

 

W takim przypadku bardzo ważne jest okazanie jej troski, zainteresowania i uważności. Warto spróbować spokojnie poznać, co się zmieniło w jej życiu i co sprawiło, że te zachowania zaczęły się pojawiać. Same w sobie narzekanie, niechęć do szkoły czy kłótliwość zazwyczaj nie są głównym problemem, lecz raczej objawem czegoś, co dzieje się z dzieckiem. Mogą sygnalizować trudne emocje, przeciążenie, poczucie niezrozumienia albo problemy w relacjach rówieśniczych czy szkolnych.

Warto również rozważyć konsultację z psychologiem szkolnym lub wychowawcą, aby wspólnie przyjrzeć się sytuacji dziecka i objąć je odpowiednim wsparciem.

 

Psycholog Dorota Figarska 

4 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. Podaje pani bardzo mało informacji, a trudności o których Pani pisze może mieć wiele podłoży.  Częste niezadowolenie i niechęć u dziecka bywają sygnałem przeciążenia. Szkoła, zajęcia dodatkowe oraz oczekiwania dorosłych mogą córkę zwyczajnie męczyć. W wieku dorastania zmieniają się także zainteresowania, a w organizmie i psychice dziecka zachodzi wiele procesów, które wpływają na nastrój, samopoczucie, motywację oraz skłonność do buntu. Zachęcam do rozmowy z córką, ale nie w kontekście tego, co jest nie tak z jej zachowaniem, ale warto porozmawiać o tym co próbuje córka nimi  Pani zakomunikować. Uważne słuchanie i nazwanie emocji często obniża napięcie i pomaga dziecku poczuć się zrozumianym. Jeśli konflikty by się nasilały, utrzyma się wycofanie, obniżony nastrój lub silna niechęć do codziennych aktywności, to warto rozważyć konsultację z psychologiem. Być może córka potrzebuje wsparcia specjalisty, który pomoże jej poradzić sobie z tym, co obecnie przeżywa. Pozdrawiam.

4 miesiące temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry,

 

to, co Pani opisuje, może pojawiać się w wieku córki. Nasilone narzekanie, drażliwość, wycofywanie się z dotychczas lubianych aktywności czy częste konflikty zwykle nie są „złym zachowaniem”, ale sygnałem, że dziecko przeżywa jakieś trudności.

Warto przyjrzeć się temu, czy w ostatnim czasie nie wydarzyło się coś istotnego - w relacjach między Państwem, w domu, w szkole lub w grupie rówieśniczej. Częstą przyczyną są napięcia w relacjach z innymi dziećmi, poczucie odrzucenia, presja szkolna lub jedno trudne doświadczenie, z którym dziecko zostało samo.

Właściwym postępowaniem jest spokojna rozmowa z córką, prowadzona bez oceniania i bez prób natychmiastowego „naprawiania” sytuacji. Drażliwość i kłótliwość bywają sposobem radzenia sobie z emocjami, z którymi dziecko nie potrafi jeszcze inaczej sobie poradzić.

 

Jeśli trudności będą się utrzymywać lub nasilać, warto rozważyć konsultację z psychoterapeutą pomoże, to lepiej zrozumieć sytuację i dobrać adekwatne formy wsparcia.

 

 

Powodzenia,

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta 

mniej niż godzinę temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją wątpliwością. W wieku 11 lat dzieci często przeżywają wiele zmian – zarówno w sferze emocjonalnej, jak i społecznej – co może objawiać się większą drażliwością, wycofywaniem się z aktywności, które wcześniej sprawiały przyjemność, czy częstszymi kłótniami. To, że Pani to dostrzega i martwi się jej samopoczuciem, pokazuje, że zależy Pani na tym, aby córka czuła się rozumiana i wspierana. Życzę wszystkiego dobrego!

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

4 miesiące temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, może pojawiać się w wieku córki i może pełnić funkcję rozwojową. Źródłem takie zachowania mogą także sygnalizować trudne emocje, przeciążenie, poczucie niezrozumienia lub problemy w relacjach.

Ważne jest okazanie córce troski i zainteresowania. Warto zapytać lub zaobserwować, co się zmieniło w jej życiu i co sprawiło, że wymienione zachowania zaczęły się częściej pojawiać.

Warto również rozważyć konsultację z psychologiem szkolnym lub wychowawcą. Często mogą oni wiedzieć o sytuacjach, które dotykają dziecko w szkole, a które mogłyby wpłynąć na takie zachowanie. Konsultacja z nimi pomoże objąć dziecko adekwatnym wsparciem.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

4 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry, 

to co Pani opisuje, często bywa bardzo trudne dla rodzica. Jest to wiek wchodzenia w wiele zmian emocjonalnych, rozwojowych, i nierzadko dzieci reagują zwiększoną drażliwością, narzekaniem czy oporem wobec rzeczy, które wcześniej były dla nich ważne.

Takie zachowania mogą być sposobem wyrażania napięcia, frustracji albo przeciążenia, którego dziecko samo jeszcze nie potrafi nazwać. Z boku wygląda to jak 'czepianie się wszystkiego', ale często kryje się pod tym coś więcej niż zwykła niechęć.

Nic dziwnego, że taka sytuacja budzi niepokój i zmęczenie u Pani. Dobrze przyjrzeć się bliżej temu co się dzieje z córką.

Pozdrawiam

Weronika Jeka

4 miesiące temu
Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Dzień dobry,

 

Opisywane przez Pana/Panią reakcje córki mogą mieć różne powody, zarówno stricte biologiczne związane z rozwojem jak i inne - zachęcam do konsultacji rodzicielskiej z psychologiem/psychoterapeuta pracującym z młodzieżą, aby bardziej szczegółowo omówić sytuację. Z pewnością zachęcam również do obserwacji zachowań córki i czujności, która Pan/Pani się już wykazuje.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński 

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

w wieku około 11 lat dzieci często wchodzą w trudny etap rozwojowy. Zaczynają się zmiany hormonalne większa wrażliwość emocjonalna i potrzeba autonomii co może objawiać się marudzeniem drażliwością i buntem.

Jednocześnie takie sygnały mogą oznaczać że córka jest przeciążona emocjonalnie albo mierzy się z czymś trudnym w szkole lub w relacjach rówieśniczych. Częste narzekanie i unikanie dotychczas lubianych aktywności to informacja że coś ją męczy.

 

Warto spróbować spokojnych rozmów bez oceniania i wypytywania na siłę. Pomocne jest nazwanie uczuć i pokazanie że może Panią powiedzieć co ją złości lub smuci. Ważne jest też aby nie bagatelizować jej emocji ale jednocześnie stawiać jasne granice w zachowaniu.

 

Jeśli ten stan będzie się utrzymywał lub nasilał warto rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym aby sprawdzić co się za tym kryje i jak najlepiej ją wesprzeć.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu

Zobacz podobne

Czy fakt, że byłam 6 tyg. na obserwacji psychiatrycznej w 2020 roku i stwierdzono u mnie dwubiegunówkę
Czy fakt, że byłam 6 tyg. na obserwacji psychiatrycznej w 2020 roku i stwierdzono u mnie dwubiegunówkę, uprawnia mojego męża i jego rodziców do znęcania psychicznego i fizycznego? Czy ja nie mam prawa do rozwoju, do samorealizacji? Czy muszę odgrywać rolę służącej? Mój ojciec, gdy miałam 20 lat, zaczął pić, czy jestem DDA?
Jak poradzić sobie po rozstaniu, gdy dziecko wybiera przemocowego rodzica i obwinia mnie?

Jak poradzić sobie, gdy po rozstaniu dziecko chciało zostać z przemocowym rodzicem i po dwóch tygodniach stwierdziło, że cała wina leży po mojej stronie. Prowokowałam ojca. Syn (15lat) nie chce ze mną żadnego kontaktu. Zablokował mnie wszędzie. Wszystko zaczął postrzegać jak ojciec. Mówi i pisze jego słowami.

Mąż nie chce poznać mnie ze swoimi dziećmi.
Witam serdecznie. Od 6 lat jestem w związku, po ślubie 3 lata. Oboje z mężem mamy dzieci z poprzednich związków. Ja dwóch synów i mąż też, obecnie mamy jeszcze 5 miesięczną córkę. Mieszkamy z moimi dziećmi, relacje w domu są bardzo dobre, problem jest w tym, że mąż nie poznał mnie ze swoimi dziećmi, coraz częściej myślę o rozwodzie. Nie umiem sobie z tym poradzić, każda próba rozmowy kończy się na niczym. Bardzo mnie to rani, czuję się jak człowiek gorszej kategorii. Teraz mąż chciał zabrać naszą córkę na spotkanie ze swoimi dziećmi jednak nie zgodziłam się. W tej sytuacji jest to dla mnie nie do przejścia. Jak powinnam zachować się w takim układzie?
Moja siostra lat 34 (ja mam 29), nigdy nie podjęła żadnej pracy zarobkowej
Moja siostra lat 34 (ja mam 29), nigdy nie podjęła żadnej pracy zarobkowej. Opiszę jej sytuację życiową. Skończyła studia z ochrony środowiska w wieku 25 lat. Studiowała dziennie, na ten czas mieszkała w akademiku. Wyprowadziła się z rodzinnej wsi. Po studiach wróciła, mieszka z mamą. Niska motywacja do szukania pracy. I od tego czasu, czyli prawie 10 lat, siedzi w domu, właściwie wykonując tylko proste czynności życia codziennego. Na próbę rozmowy ucieka z pokoju, reaguje złością. Co można zrobić, by ją w jakikolwiek sposób zaktywizować? Takie trochę hikikomori.
Nie pamiętam kiedy szczerze się z czegoś cieszyłam...
Będzie długo, ale muszę. Witam, mam 46 lat, nieco ponad 20 lat pracuje w szkole, w tym od 12 lat na stanowisku pedagoga szkolnego, ok. 400 uczniów. Mam rodzinę: męża, syna 15 latka, własne mieszkanie, stały dochód. Wydawałoby się że nie powinnam narzekać... A jednak czuje się totalnym przegrywem. Odkąd pamiętam byłam dzieckiem zakompleksionym, ale przy tym bardzo samodzielnym, bo mnie i siostrę wychowywała mama. Jako nastolatka moje kompleksy nasilały się a alkohol w rodzinie powodował że miałam poczucie winy za wszelkie żale jakie mama czasem na mnie wylewała. Ojciec bywał w domu kilka razy w roku, pracował w kopalni, był alkoholikiem. W szkole średniej dobrze się czułam, bo miałam zgrane grono koleżanek, chłopaków nie miałam, bo zwyciężały moje kompleksy. Gdy poszłam na studia pedagogiczne- na Śląsku, aby ojciec choć trochę pomógł mi finansowo, wtedy starałam się wszystko trzymać w ryzach, a by nie zawieść pokładanych przez rodziców we mnie nadziei... Jedyna z rodziny wyżej wykształcona... I owszem, noty były wysokie, studia pięknie zdane, ale wyhodowałam sobie anoreksję. Trwało to jakieś 3-5 lat, po skończeniu studiów przeszło w bulimię - kolejne 2-lata. Szybko zaczęłam pracę, ale nie w szkole, tylko gdzie się dało aby być samowystarczalną. Potem praca w szkole, przez pierwsze kilka lat miałam poczucie , że ja w szkole jestem tylko na chwilę , bo czuję że do niej nie pasuje. Ale w międzyczasie poznałam swojego obecnego męża, potem ciąża, ślub. Cieszyłam się, bo lekarze nie dawali mi szansy, że zajdę w ciążę. W końcu nadeszła propozycja abym objęła etat pedagoga. Zgodziłam się, choć się panicznie bałam, że sobie nie poradzę. Przed pracą musiałam wypalić papierosa. Na szczęście rzuciłam palenie zupełnie. Stres w pracy towarzyszy mi bardzo często. Jeszcze kilka lat temu stres spalałam poprzez sport: chodzenie na spacery, z koleżankami na kijki, ćwiczyłam w domu z Chodakowską. Zaczęłam intensywniej ćwiczyć gdy musiałam zająć się schorowaną mamą, zamieszkała ze mną, a ja czując że potrzebuje więcej krzepy przy opiece nad mamą zaczęłam ćwiczyć aby się wzmocnić. Mama zmarła 7 lat temu, pochowałam ją, siostra przyjechała tylko na chwilę na uroczystości pogrzebowe bo dostała przepustkę z ZK... W pracy bardzo dużo obowiązków i dochodziły nowe, bo się na to zgadzalam... Aby pokazać że nikogo nie zawiodę.nWtedy miałam pierwszy raz w życiu epizod ataki paniki. Nadeszła pandemia i pomyślałam że to nawet lepiej bo odpocznę od środowiska szkolnego, ale grubo się pomyliłam. W rodzinie- syn cały prawie dzień przy komputerze, ja zresztą też... Mąż który swoją frustrację zaczął wyładowywać na synu. Załamałam się, bardzo często w nocy płakałam, problemy ze snem. Po pandemii wróciliśmy do szkoły, nadeszły wakacje i myślałam że też wszystko wróciło do normy. Ale poczucie smutku i pustki wcale nie znikło, wrex narastało. Postanowiłam że zasięgnę pomocy u psychologa, bo mogą to być symtopmy depresji. Poszłam na 2 spotkania z psychologiem, ale właśnie wybuchła wojna na Ukrainie i dopadłanie myśl, że sobie coś wkręcam. Ludzie właśnie przeżywają prawdziwe dramaty, jest wojna a ja będę pieniądze na pierdoły wydawać, bo nie mam z kim porozmawiać. Więc terapię przerwałam. Już wtedy poważnie myślałam o zmianie pracy, czułam że to wypalenie zawodowe. Ale przecież gdzieś pracować trzeba, rachunki połacić. Poza tym inni majalą gorzej a ja się nad sobą użalam. Rok temu syn nie zdał w kl. 1 liceum, powtarza klase... To mnie trapi okrutnie dodatkowo. Jeszcze bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że szkoła to nie jest miejsce dla mnie-jestem już szczerze zmęczona rozwiązywaniem problemów cudzych dzieci i ich rodziców. Gdy w wakacje widzę gdzieś skupisko dzieci to mam ochotę uciekać. Trzy lata temu zapisałam się na język niemiecki, bo chciałam go podszkolić abym miała lepsze perspektywę innego zatrudnienia. Ale gdzieś od kwietnia tego roku coś we mnie pękło: już nie mam siły się starać, porzuciłam niemiecki tłumacząc sobie że i tak nie odwaze się porzucić szkoły, bo przecież nic innego nie potrafię robić. Nie mam ochoty na sport, a o seksie już nie wspomnę, nie istnieje. Bardzo mało rozmawiam z mężem, z synem też nie zadurzo, bo twierdzi że nasze rozmowy i tak zawsze kończą się nagabywaniem go o naukę, odrabianie lekcji etc. Czuję pustkę, do pracy chodzę, wypełniam swoje obowiązki, dyrekcja cały czas mnie chwali za zaangażowanie a ja czuję że się za chwilę udusze. W nocy często myślę, że dobrze by było abym na coś poważnie zachorowała, wtedy odpoczelabym od szkoły. Boje się powiedzieć dyrekcji, że bardzo chciałbym skorzystać z urlopu zdrowotnego. Działam w trybie autopilota, nie pamiętam kiedy ostatnio szczerze się z czegoś cieszyłam. Nawet czytanie książek mi nie idzie, bo czuję że niewiele pamiętam z tego co przeczytałam. Dlatego też rzuciłam dalszą naukę niemieckiego, bo nic z tego nie pamiętałam. Jeszcze parę miesięcy temu syn często pytał: Mama, co ty taka smutna? Teraz już nie pyta, już mu to spowszedniało. Nie chcę aby taką mnie zapamiętał, przez to czuję że jako matka bardzo nawaliłam. Strecilam wiarę, straciłam sens, ot taka sobie przykra wegetacja...
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.