Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak bliskości w małżeństwie, życie jak współlokatorzy i pragnienie dziecka – co dalej z naszym związkiem?

Witam , jestem po wizytach u Psychologa ( skończyły się gdyż kolejne miały sens tylko z Żoną a Ona tego nie chciała) a tak od początku jesteśmy z Żoną ze sobą od 2014 roku od 2020 małżeństwem i jak to w każdym związku różnie to bywało aczkolwiek nie wydaje mi się aby u nas było jakoś źle ale generalnie z czym tutaj jestem , Żona ma bardzo specyficzny charakter lub styl bycia bo ciężko mi powiedzieć jak to nazwać ale jest bardzo zablokowana jeżeli chodzi o wyrażanie uczuć i jest tak od samego początku ( i od dawna też dużo o to się kłóciliśmy ) wydaje mi się bo nie mi to oceniać ,że bardzo się starałem być dla niej dobry , robić wszystko aby była szczęśliwa długo też milczałem w kwestii wyrażania uczuć przez nią lecz z biegiem czasu zaczynało się to robić nieprzyjemne gdyż przy tym czułem się tłamszony , np. gdy mówiłem do niej "moje Śliczności " dostawałem teksty typu ,że mam tak nie mówić itp .... Bardzo długo w naszym związku nie było mowy o zbliżeniach i nie było nawet opcji o tym porozmawiać "bo Ona nie rozmawia o takich sprawach " zmieniło się to dopiero w 2022 roku kiedy Żona postanowiła coś ruszyć z tematem gdyż przyszedł czas na dziecko ... Okazało się ,że musi mieć delikatny zabieg ginekologiczny aby w ogóle mogło dojść do zbliżenia ,wcześniej nic nigdy o tym nie słyszałem prócz tego ,że Ona nie ma takich potrzeb , że to przyjdzie z wiekiem , że po ślubie będzie inaczej itp.... jestem raczej normalnym facetem który jak każdy ma potrzeby i nie będę ukrywał ,że dobijała mnie nasza sytuacja coraz bardziej bo prócz tego nie mogę nic złego powiedzieć a wręcz przeciwnie ,że lepiej trafić nie mogłem Kobieta Anioł .... Niestety nie zrobiłem wszystkiego jak należy i zacząłem znajomość internetową tylko i wyłącznie i Żona o tym wie bo poddałem się badaniu wariografem na którym było takie pytanie... Zrobiłem to w najgorszym momencie jakim mogłem , kiedy Żona była w ciąży ale chęć poczucia się " doceniany " "pożądany" zwyciężyła kiedy tylko urodziła się Córeczka skończyłem to gdyż zacząłem całkiem inaczej patrzyć na świat i nie ukrywam miałem nadzieję ,że i Żony podejście się zmieni i otrzymam to wszystko od niej ... Bardzo dużo godzin spędziliśmy na rozmowach o tym i wiele razy słyszałem ,że się zmieni ,że coś z tym zrobi ale jak się okazało mówiła tak abym dał się spokój i już jej nie męczył tym tematem .... Niestety nic się nie zmieniało a mało tego Żona odkryła tą znajomość .... Oczywiście straciłem jej całe zaufanie ( i wcale się jej nie dziwię ) ale z racji naszej córeczki postanowiła iż zostaniemy razem ale jako współlokatorzy ( wersja oczywiście tylko dla nas ) było to w listopadzie 2024 i tak do dziś trwa ... Jak już pisałem chodziłem do psychologa bo różnie to ze mną bywało i nie ukrywał chciałem sobie pomóc jak i też mam nadzieję ,że pomoże to z biegiem lat odzyskać to co straciłem u Żony lecz Pani psycholog zasugerowała iż powinienem przyjść z Żoną gdyż jak to stwierdziła była delikatna pomoc w pójściu w tym kierunku i powinniśmy oboje to przerobić , Żona oczywiście się nie zgodziła bo cały czas powtarzała ,że to i tak niczego nie zmieni... Ostatnio poinformowała mnie że chciałaby drugie dziecko ( nie napisałem iż nasze Szczęście przyszło na świat w wyniku inseminacji ) i to drugie chciałaby tak samo ... Pierwsze podejście się nie udało ... Nie długo będzie drugie .... Ja coraz gorzej sobie z tym wszystkim radzę , nie wiem co mam o tym myśleć , nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek przytulę Żonę a nie wspomnę o zbliżeniach chodzę obok niej i mam ochotę zedrzeć z niej wszystko tak strasznie za nią tęsknię ale niestety nie mam zielonego pojęcia co mam robić , co może nam pomóc , kto może nam pomóc...
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Sytuacja, w której Pan się znajduje, jest niezwykle trudna, ponieważ tkwi Pan w układzie, w którym potrzeby obu stron są całkowicie rozbieżne. Z jednej strony mamy żonę, która jest emocjonalnie i fizycznie zablokowana, a z drugiej Pana - mężczyznę, który pragnie bliskości, a jednocześnie nosi w sobie ogromne poczucie winy za błąd z przeszłości.

Najbardziej niepokojącym sygnałem jest fakt, że żona odmawia wspólnej terapii, a jednocześnie oczekuje od Pana zgody na drugie dziecko drogą inseminacji. To sugeruje, że żona chce realizować projekt „rodzina”, całkowicie pomijając projekt „małżeństwo”. Zgoda na drugie dziecko w sytuacji, gdy żyją Państwo jak współlokatorzy, a Pan czuje się emocjonalnie głodny i odtrącony, jest bardzo ryzykowna. Dziecko nie naprawi relacji, a jedynie pogłębi Pana poczucie osamotnienia i uwięzienia w roli, która Pana niszczy.

Proszę spróbować spojrzeć na to bez filtrów: żona jasno komunikuje, że nie chce bliskości i nie zamierza nad tym pracować. Pan z kolei nie może zmusić nikogo do miłości czy pożądania. Jeśli żona nie widzi sensu w terapii, oznacza to, że obecny układ (bezpieczeństwo finansowe i ojciec dla dzieci bez konieczności intymności) jej odpowiada. Musi Pan zadać sobie pytanie, czy jest Pan w stanie przeżyć kolejne kilkadziesiąt lat w całkowitej abstynencji emocjonalnej i fizycznej, będąc jedynie „dawcą” stabilizacji i materiału genetycznego.

Pomóc mogłaby jedynie twarda postawa - odmowa powiększania rodziny do czasu, aż nie podejmą Państwo próby ratowania małżeństwa na terapii. To jedyny sposób, by sprawdzić, czy żonie zależy na Panu jako na partnerze, czy tylko na funkcji, którą Pan pełni. Bez wspólnej pracy nad fundamentami, ta tęsknota, którą Pan czuje, z czasem zmieni się w narastającą frustrację, co nie będzie zdrowe ani dla Pana, ani dla dzieci. Powrót do psychologa samemu jest wskazany, ale nie po to, by „odzyskać żonę”, lecz by odzyskać siebie i zdecydować, gdzie leży granica Pana wytrzymałości.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

   Dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią i domyślam się,  to musiało być  bardzo trudne i frustrujące, zwłaszcza z małą córeczką w tle. Widzę, jak bardzo kocha Pan żonę i chcesz walczyć o związek, ale sytuacja z brakiem bliskości, zaufaniem i jej blokadami emocjonalnymi przytłacza Pana każdego dnia. To pewne marne pocieszenie, ale nie jest Pan sam w tym, gdyż wiele par przechodzi przez podobne kryzysy, gdzie potrzeby intymne i emocjonalne się rozjeżdżają. 

 Pana żona wydaje się mieć głęboko zakorzenione blokady (może z dzieciństwa, traumy czy wychowania), co blokuje wyrażanie uczuć i intymność. Pana błąd z internetową znajomością (nawet jeśli z bólu) zniszczył zaufanie, a tryb "współlokatorów" to jej sposób na ochronę siebie. Chęć drugiego dziecka via inseminacja pokazuje, że ceni rodzinę, ale niekoniecznie bliskość z Panem  i można to odebrać jako sygnał, że priorytetem jest dla niej stabilność dla dzieci, niekoniecznie naprawa małżeństwa. Pan czuje się odrzucony i tęsknisz za normalnością, co jest zrozumiałe. Naciskanie na intymność tylko pogarsza sprawę. Należy dać żonie przestrzeń gdyż każdy kontakt fizyczny (nawet przytulenie) traktuje jako zagrożenie po zdradzie. Należy się skupić się na byciu stabilnym tatą i partnerem domowym i bycia konsekwentnym. Proszę pomagać przy dziecku, dziel obowiązki bez pretensji.

Przekazujemy komunikaty w stylu: "Rozumiem, że Cię zraniłem i szanuję Twój dystans. Chcę być dobrym ojcem i wsparciem". Proszę unikać  tematów seksu, gdyż jest to temat to tabu dla niej.

Proszę  do psychologa sam (nawet online) i pracować nad poczuciem wartości gdzie nie może Pan  uzależniać szczęścia tylko od żony. Psycholog miał rację: terapia par jest najlepsza, ale skoro żona odmawia, warto rozpocząć od indywidualnej. 

Rafał Hille

Rafał Hille

Sytuacja o której Pan pisze ma na pewno swoje rozwiązanie, ale warto czasami skorzystać z pomocy specjalisty terapeuty żeby mieć bardziej czytelny obraz sytuacji i wiedzieć w którym miejscu swojego życia naprawdę się znajdujecie

 

Rafał Hille 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry. Z tego, co piszesz, widać, że w Waszej relacji od dawna jest bardzo dużo niewypowiedzianych potrzeb, rozczarowań i zranień — po obu stronach.

Z jednej strony Ty bardzo potrzebujesz bliskości, czułości i poczucia bycia pożądanym. To są naturalne potrzeby w związku. Z drugiej strony Twoja żona prawdopodobnie przez lata miała duże trudności z obszarem intymności i wyrażaniem emocji. Trudno jednak odbudować więź, jeśli jedna osoba cierpi z powodu braku bliskości, a druga unika rozmowy o tym temacie.

Warto też zauważyć, że Twoja znajomość internetowa mogła być dla Ciebie próbą poradzenia sobie z poczuciem odrzucenia i braku ważności, ale dla żony mogła stać się bardzo bolesnym doświadczeniem, które mocno naruszyło zaufanie. To, że rozumiesz jej reakcję, jest ważnym krokiem.

Jednocześnie pozostanie razem wyłącznie „dla dziecka” i funkcjonowanie jako współlokatorzy może z czasem pogłębiać cierpienie obojga. Pojawienie się drugiego dziecka prawdopodobnie nie rozwiąże problemów, które już istnieją między Wami — warto najpierw zadbać o relację.

Być może pomocna byłaby nie tylko terapia par, ale też konsultacja seksuologiczna, ponieważ u Was temat seksualności i bliskości wydaje się jednym z głównych obszarów trudności. Do takiej pracy potrzebna jest jednak gotowość obojga partnerów.

Na teraz warto spróbować nie przekonywać żony do zmiany poprzez kolejne rozmowy w emocjach, ale zaprosić ją do spokojnej rozmowy o tym, czy oboje chcecie jeszcze budować związek jako para, a nie tylko jako rodzice. Bez tego trudno będzie znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla Was obojga.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czyja wina jest znacznie gorsza?
Chciałem napisać historię mojego związku, niestety za mało miejsca i chciałem zapytać o to czy zdrada emocjonalna mężczyzny wobec kobiety jest bardziej bolesna niż kobiety wobec mężczyzny ... Takie pytanie z powodu opinii rodziny oraz najbliższych znajomych mojej byłej ,ponieważ oni stwierdzili, że to, że moje koleżeńskie pisanie z niepełnosprawną dziewczyną z czatu przez dwa dni, było gorsze od jej dwutygodniowego ukrywania pisania ,flirtowania, wysyłania zdjęć w bieliźnie(o których nigdy mi się nawet by nie przyznała, gdyby ta osoba, z którą pisała nie zaczęła jej grozić, że udostępni te zdjęcia na internecie) ale nie chłopakowi, a innej dziewczynie, bo jest biseksualna. Ja zachowałem się skandalicznie, bo nie przyznałem się, że napisałem (choć wiele razy przez ostatnich pięć lat pisałem jej, że nie okazuje mi uczuć, że czuję się przez nią niepewnie w tym związku, bo nie pokazuje, że mnie kocha, zawsze mówiła, że mi się wydaje, nic sobie z tego nie robiła, nie interesowałem jej) do tej dziewczyny, ale nie ukrywałem ani nie usuwałem smsów z nią nawet, gdy to odkryła, przeczytałem jej wszystko co pisałem oraz pokazałem na potwierdzenie tego, że przeczytałem wszystko zgodnie z prawdą, a ona nigdy nie była w obecnie transparentna czy na początku związku pisząc z chłopakiem nie mówiąc mi o niczym wmawiając mi ,że to tylko kolega nigdy ani go nie pokazała, ani nie pokazała tego, o czym z nim pisała - usunęła wszystko, bym się nie dowiedział. Tak samo z tą dziewczyną- ani jej nie zobaczyłem, ani nie widziałem wiadomości, które z nią pisałam ani nawet nie widziałem czy jedno zdjęcie jemu, czy jej wysłała, czy więcej nie miałem nigdy możliwości, by się dowiedzieć. Od razu usuwała, a ode mnie żądała, bym wchodził natychmiast na telefon, pokazywał całą konwersacje, by mogła sobie zrobić fotki. Stąd moje pytanie czy można powiedzieć, że moje winy są nieporównywalne?
Złamałam postanowienie, by nie uprawiać już nigdy seksu. Mam ogromne wyrzuty sumienia, że zdradziłam swoje własne przekonania.
Dzień dobry. Kilka lat temu, po nieudanym związku, postanowiłam sobie, że nigdy więcej nie będę uprawiać seksu. Niestety na początku roku zaczęłam się spotykać z chłopakiem i on jednak na seks mnie namówił. Po kilku miesiącach znajomości zostawił mnie bez słowa wyjaśnienia. Męczy mnie teraz poczucie winy i zdrady swoich ideałów i przekonań odnośnie seksu. Mam wyrzuty sumienia, że dałam się na to namówić i straciłam czas na seks, a przecież mogłam w tym czasie robić coś sensownego. Nie wiem, jak sobie poradzić z tym głosem z tyłu głowy, który nazywa mnie zdrajcą i oszustem.
Mam 19 lat, a moja dziewczyna 18, jesteśmy razem od 1,5 roku. Bardzo kocham moją dziewczynę, ale zaczynam mieć pewne wątpliwości co do naszego życia seksualnego.
Dzień Dobry Mam 19 lat, a moja dziewczyna 18, jesteśmy razem od 1,5 roku. Bardzo kocham moją dziewczynę, ale zaczynam mieć pewne wątpliwości co do naszego życia seksualnego. Sama bardzo lubi, jak sprawiam jej przyjemność różnymi metodami, natomiast sama nie sprawia przyjemności mnie. Zapytałem o przyjemność tylko 4 razy przez ostatni rok (nie chcę przesuwać granic, które ustawia). Za każdym razem dostawałem odpowiedź, że się wstydzi (warto dodać, że ma lęk społeczny), trochę brzydzi i że może kiedyś. Sama natomiast potrafi błagać o przyjemności, a ja za każdym razem ulegam. Podczas pieszczot leży w bezruchu i nie wykazuje żadnej inicjatywy. Czuję się przez nią wykorzystywany i wyczerpany całą sytuacją. Wiem, że nie mogę ją do niczego zmusić, dodatkowo jestem jej pierwszym partnerem seksualnym. Czuję się nieatrakcyjny i po prostu wykorzystany (nie mówię jej tego z powodu jej słabej psychiki i zwyczajnie nie chcę robić jej przykrości). Wiem, że to najprawdopodobniej moja wina, ale nie wiem, co robię źle, stąd moje pytanie: Jak mogę rozwiązać ten konflikt? Przepraszam za taką ścianę tekstu i z góry dziękuję za odpowiedź. Szymon
Co zrobić w sytuacji, kiedy staram się o kontakt z dziewczyną. Ja dzwonię, piszę, umawiam się, a z drugiej strony brak odzewu.
Witam serdecznie , mam problem, który strasznie mnie męczy, byłem z dziewczyną, na której bardzo mi zależało, ale z dnia na dzień związek się skończył, moja była dziewczyna powiedziała, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa- ten czas odbudowy wyglądał tak, że prawie w ogóle nie odbierała telefonów, nie odpisywała, o spotkanie nie mogłem się pytać, nie widzieliśmy się kilka miesięcy, jedynie poszła ze mną na wesele , zawsze inicjatywa czy to rozmowy czy spotkania była z mojej strony , aż doprowadziło to do kłótni i braku całkowitego kontaktu przez kilka miesięcy. W grudniu ubiegłego roku postanowiłem zadzwonić do niej, pogadaliśmy miło, no i w styczniu spotkaliśmy się ona się przytuliła, mówiła, że do następnego spotkania rozmawialiśmy raz w tygodniu, ale jak proponowałem spotkanie, to nie było z nią kontaktu. Miała dać znać jak wygląda praca jej czy możemy się spotkać to był cisza, z jej strony jedyna jej inicjatywa kontaktu to była, jak miała do mnie sprawę, żebym przez swoje kontakty załatwił jej dostanie do kursu oficerskiego, ale to nie jest takie proste i kontakt ucichł. Aż udało się dwa tygodnie temu pogadać i zapytałem się jej czy ona nie chce ze mną rozmawiać, czy co się dzieje, to przerodziło się w kłótnie- oczywiście ona powtarzała, że jej zależy ciągle na mnie i od tamtej rozmowy 2 tygodnie minęło. Zadzwoniłem, napisałem, ale dalej nie ma z nią kontaktu , zależy mi na niej, ale mam już dość. Zastanawiam się czy nie zerwać kontaktu raz na zawsze i postarać się zapomnieć o niej - chciałbym usłyszeć opinie osoby postronnej, bo nie wiem co można jeszcze zrobić.
Jak radzić sobie z tęsknotą i adaptacją po przeprowadzce z powodu relacji rodzinnych?

Cześć, mam 30 lat, męża i 2-letnią córkę. Niecałe 2 tygodnie temu przeprowadziliśmy się z mężem do nowego domu oddalonego o 15 minut od mojego rodzinnego miejsca (wyprowadzaliśmy się ze względu na skomplikowaną relację rodzinną). Od tamtego dnia tęsknię za swoim miejscem, za znajomymi,  których miałam na wyciągnięcie ręki, za wszystkim, co było. Nie mogę się pozbierać, ciągle płacze, bo wszystko przypomina mi stare miejsce. Chciałabym wszystko sprzedać i wrócić tam gdzie byłam. Przeprowadziliśmy się z kotem, cały czas mam wrażenie, że zrobiłam mu krzywdę, zabierając go ze znanego miejsca. Mam lęki, jak wychodzę z domu, że on zostaje sam. Nie wiem ci robić.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.