Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Konflikt z rodzicami a wyjazd do chłopaka mieszkającego w innym województwie

Co zrobić, jeżeli mam 20 lat i cały czas szukam pracy i mój chłopak mieszka w innym województwie i on już u nas był kilka razy, a teraz on tam pracuje i chciał, żebym do niego przyjechała na kilka dni. Moi rodzice mówią, że mi nie ufają, że zostanę tam dłużej niż powinnam, że będę ich kłamać i że w ogóle nas na to nie stać, chociaż po to sprzedaję książki, żeby mieć te pieniądze. Moja mama stwierdziła, że mam te pieniądze zostawić na studia i w ogóle. I pomimo tego, że się staram, to mają to gdzieś i mi nie pozwalają. Obiecałam mu, że przyjadę i że poznam jego rodziców. I moi mówią, że mam się skupić na szukaniu pracy i że ich to nie obchodzi, że chcę tam jechać. I czy mam pojechać pomimo ich sprzeciwów, czy co mam zrobić, bo nie dam rady ich przekonać, a zależy mi na tym związku, a nie tylko na tym, żeby on się starał, a ja mam cały czas siedzieć w domu.
User Forum

Anonimowo

3 miesiące temu
Karolina Sobczyk

Karolina Sobczyk

Dzień dobry, cześć ;) Dziękuję, że dzielisz się swoją historią. 

W Twojej wiadomości widzę przede wszystkim konflikt między potrzebą bycia niezależną a zależnością od rodziców, która na tym etapie życia nadal jest obecna. To zupełnie normalny moment, że masz potrzebę bycia osobą samodecydującą o sobie, będącą w zgodzie z własnymi potrzebami, a nie spełniającą oczekiwania innych.  Opór Twoich rodziców często wynika bardziej z ich lęku niż z realnej oceny sytuacji.

Założenie, że warto ich przekonać rzeczywiście nie wróży sukcesu. Proszę spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie czy jesteś gotowa na emocjonalne konsekwencje podjętej przez siebie decyzji, niezależnie od tego, co wybierzesz. Jeśli nie pojedziesz, możesz poczuć złość, żal i poczucie utknięcia, a w związku może pojawić się nierównowaga. Jeśli pojedziesz mimo sprzeciwu, prawdopodobne będą napięcia w domu i poczucie winy, ale jednocześnie wzmocnisz poczucie swojej sprawczości i odpowiedzialności za własne życie.

Z psychologicznego punktu widzenia najrozsądniejsze jest jasne postawienie granicy bez wchodzenia w tłumaczenie się i walkę o rację. Spokojne zakomunikowanie: „Rozumiem, że się martwicie, ale to jest moja decyzja i biorę za nią odpowiedzialność” często działa lepiej niż długie uzasadnianie. Warto też przygotować się na to, że rodzice mogą być niezadowoleni i pamiętać, że ich trudne emocje nie oznaczają, że podejmujesz złą decyzję ;) 

Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci powodzenia w ostatecznej decyzji, przede wszystkim w zgodzie ze sobą;) 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to klasyczny konflikt między dorosłością a kontrolą rodzicielską. Ma Pani 20 lat, czyli jest Pani osobą dorosłą, ma prawo decydować o swoim czasie, relacjach i wydatkach, zwłaszcza jeśli są to Pani pieniądze. Sprzeciw rodziców nie wynika z faktów (bo plan, środki i powód są racjonalne), tylko z braku zaufania i lęku przed utratą kontroli.

 

Ciągłe podporządkowywanie się wbrew sobie bardzo często prowadzi do frustracji, poczucia uwięzienia i osłabienia relacji, zarówno z partnerem, jak i z samą sobą. Związek nie może być jednostronny, a Pani potrzeba pojechania do chłopaka i poznania jego rodziców jest zdrowa i normalna. Skupianie się wyłącznie na pracy kosztem życia emocjonalnego nie jest rozwiązaniem, tylko odsuwaniem życia „na później”.

 

Najlepiej poinformować rodziców o decyzji, a nie prosić o zgodę: spokojnie powiedzieć, na ile dni Pani jedzie, że ma Pani środki i wraca w ustalonym terminie. Ich niezgoda nie oznacza, że Pani robi coś złego, oznacza, że oni nie radzą sobie z Pani samodzielnością. To trudne, ale ważne rozróżnienie. Jeśli nie ma realnego zagrożenia, a decyzja jest przemyślana, ma Pani prawo ją podjąć, nawet mimo sprzeciwu. Poczucie winy, które Pani czuję, jest efektem presji, nie dowodem, że robi Pani coś niewłaściwego.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

3 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. Ma Pani 20 lat, więc prawnie nie potrzebuje Pani zgody rodziców, aby wyjechać na kilka dni. To oznacza, że nie chodzi tu o pozwolenie, tylko o Pani prawo do decydowania o sobie. Sprzeciw rodziców wynika z braku zaufania i potrzeby kontroli, a nie z tego, że Pani plan jest obiektywnie niewłaściwy. Jednocześnie warto uczciwie spojrzeć na konsekwencje, jeśli nadal jest Pani od nich finansowo zależna. Jeżeli wyjazd jest krótki, ma ustalony termin powrotu, jest opłacony z Pani własnych pieniędzy i nie przekreśla realnie poszukiwania pracy, to ma Pani prawo pojechać, nawet jeśli rodzice się z tym nie zgadzają. Ich niezadowolenie nie oznacza, że robi Pani coś złego- raczej pokazuje, że trudno im zaakceptować Pani dorosłość. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, czasem pomaga zmiana perspektywy: nie pytanie o zgodę, lecz spokojne poinformowanie o swojej decyzji. Jeśli jednak przewiduje Pani, że wyjazd może doprowadzić do poważnych konsekwencji, np. finansowych, wtedy nie jest to kwestia racji, tylko wyboru momentu- czy zapłacić tę cenę teraz, czy najpierw wzmocnić swoją niezależność i wrócić do tematu później. W relacji partnerskiej potrzeby obu stron są ważne. Pani frustracja jest zrozumiała, jeśli cały ciężar czekania i dostosowywania się spada tylko na Panią. Najważniejsze, aby decyzja, którą Pani podejmie, była Pani własna, a nie podjęta pod presją lęku, winy albo cudzych oczekiwań.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
w tej sytuacji warto rozważyć konsultację zarówno z psychologiem, jak i doradcą kariery (doradca zawodowy). Psycholog może pomóc Pani w radzeniu sobie z presją ze strony rodziców, w stawianiu granic i porządkowaniu emocji związanych z relacją oraz poczuciem zależności. 

 

Z kolei doradca kariery wesprze Panią w zaplanowaniu kolejnych kroków zawodowych i edukacyjnych, tak aby decyzje dotyczące pracy, studiów i samodzielności były bardziej uporządkowane i dawały Pani większe poczucie bezpieczeństwa.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Doradca kariery, Psycholog 

3 miesiące temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani. To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i nie wynika z Pani niedojrzałości, tylko z tego, że jest Pani dorosła, ale nadal funkcjonuje w silnie kontrolującym, nadopiekuńczym systemie rodzinnym. Ma Pani 20 lat, studiuje, szuka pracy i bierze odpowiedzialność za swoje wydatki, sprzedając własne rzeczy, więc nie zachowuje się Pani lekkomyślnie. Problem polega na tym, że rodzice nie traktują Pani jak osoby dorosłej i używają pieniędzy oraz braku zaufania jako narzędzia kontroli, mówiąc, że nie ufają, że będzie Pani kłamać i że nie pozwalają na wyjazd niezależnie od argumentów. W takiej sytuacji rozmowy rzeczywiście nic nie dają, bo nie chodzi o logiczne powody, tylko o utrzymanie władzy. Najważniejsze pytanie nie brzmi, czy ma Pani rację, bo ją Pani ma, tylko jakie konsekwencje jest Pani w stanie udźwignąć. Jeżeli pojedzie Pani wbrew ich woli, musi się Pani liczyć z realnym ryzykiem pogorszenia sytuacji finansowej i emocjonalnej, bo rodzice mogą spełnić swoje groźby. Jeżeli nie pojedzie Pani teraz, związek prawdopodobnie to przetrwa, ale rodzice dostaną sygnał, że zakazy i straszenie działają i będą to powtarzać przy kolejnych ważnych decyzjach życiowych. Najrozsądniejsze wyjście na ten moment to nie bunt ani całkowite podporządkowanie, tylko myślenie długofalowe. Jeśli bez wsparcia finansowego rodziców nie poradzi sobie Pani teraz, warto odłożyć ten wyjazd, ale równolegle bardzo konsekwentnie skupić się na znalezieniu pracy i budowaniu niezależności, żeby przy kolejnej podobnej sytuacji nikt nie mógł Pani niczego zabronić. W relacji z chłopakiem warto być szczerą i jasno powiedzieć, że problemem nie jest brak chęci z Pani strony, tylko zależność od rodziców, nad którą Pani pracuje. To nie jest wybór między rodzicami a chłopakiem, tylko początek procesu wychodzenia z kontroli i budowania dorosłości na własnych zasadach.


pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Zostałem odrzucony przez kogoś, kogo nadal kocham. Przez to odrzucenie czuję wrogość i złość
Dzień dobry. Zostałem odrzucony przez kogoś, kogo nadal kocham. Przez to odrzucenie czuję wrogość i złość oraz niesprawiedliwość do otaczającego mnie świata oraz ludzi. Chciałbym, żeby było tak, jak przed zakochaniem - byłem wtedy spokojny, miły do ludzi i lubiłem ludzi oraz świat/swoje życie. W jaki sposób powrócić do tego, co było przed nieszczęśliwym zakochaniem? Dziękuję za każdą sugestię.
Czy da się odzyskać zatraconą miłość? Ona zakochała się w Innym po 13 latach bycia razem.
Czy da się odzyskać zatraconą miłość? Ona zakochała się w Innym po 13 latach bycia razem. Tłumaczy mi to, że nasza miłość to szczeniaczka miłość. Że całe życie mną dominowała... ślub wzięty, bo ona chciała, drugie dziecko, bo ona chciała. Chciałbym w to wierzyć. Ale to nie prawda. Że tamten ją pociąga psychicznie (dominują ją) jest bardzo w niego zaangażowana. Powiedziała, że wybrała rozsądkiem nie sercem, bo rodzina tak chciała nie ona. Że jest ze mną w tym małżeństwie nieszczęśliwa i nie kocha mnie. Kocha jego. Że ja nie miałem nigdy innej, że nie mam doświadczenia życiowego. A ona ma już go za sobą. Że czuje się jak ja bym miał 15 lat a ona 30. Ciągle mówi, że jestem niedojrzały. Sam już nie wiem, co robić. Dziś trochę się opiła i chciała bardzo do niego jechać. Sam już nie wiem, co robić. Czuję, że ją kocham. W przyszłości bardzo ja skrzywdziłem psychicznie, lecz teraz bardzo tego żałuje i pokazuje to. Że nie szanowałem jej.
Przyjaciółka zmaga się z zaburzeniami, jednak olewa mnie i to, że się o nią martwię.
Dzień dobry, Mam przyjaciółkę, która cierpi na głęboką depresję ze stanami lękowymi i prawdopodobnie z dwubiegunówką. Ostatnio jej stany się nasiliły, wydaje się jakby szukała atencji u konkretnej osoby(chłopaka, z którym powoli buduje związek) Ostatnio miała jakieś akcje, w których mówiła o tym, że wejdzie do wzburzonego morza itp. Czuję, że mnie bardzo ignoruje, bo kiedy martwię się czy wróciła do domu lub czy chce się iść przejść, za każdym razem odmawia albo mnie zlewa, a jak pojawi się ten chłopak lub nasz wspólny kolega, to nagle nie ma z tym problemu i jak na to patrzę robi z siebie ofiarę. Problem polega na tym, że ma gdzieś to, że ja mogę się o nią martwić i najnormalniej mnie olewa, nie patrząc na to, że mnie też dużo kosztuje słuchanie o jej problemach czy zwykłe wyczekiwanie na wiadomość czy jest bezpieczna w domu. Czasem mam ochotę jej wygarnąć to wszystko, że jest bardzo egoistyczna i egocentryczna, ale wiem, że w jej stanie nie wolno tego robić. Co mam zrobić, jak z nią postępować?
Mąż pracoholik zaniedbuje rodzinę. Brak bliskości i wspólnego czasu

Partner ciągle pracuje, bez wolnego, jedynie niedziela, o ile nie jest handlowa. Nie potrafi być może i nie chce ustawić z kierownictwem grafiku, tak, by móc mieć wolne max dwa dni dla mnie i naszych dzieci. Dzieci ciągle narzekają, że nigdzie czy nawet w wakacje nie wychodzimy, czy kino, basem itp. bo ojciec tylko praca i na niej się bazuje. Mi tylko nie wiem, czy chwali się czy zali, że zarobi 6 tys. Kiedy tłumaczę, że ma też kobietę, dom, on, że nic na to nie może poradzić, bo nie ma ludzi do pracy. Ciągle jestem sama od 8.00 do 18.00 bądź 21.00. Nie mam męża. Wracamy zawsze razem, bo chce, bym przyjeżdżała po niego do pracy, co mnie już męczy. Nie mam znajomych, dzięki mężowi, co tylko mam przynieś, podaj, pozamiataj i nie mam prawa mówić mu o pragnieniach, uczuciach itp. bo zaraz mówi, że jego się czepiam, ryje mu głowę i mówię, co ma robić. Owszem mi mówi przez telefon, że bardzo za mną tęskni za każdym razem, że chce przytulić się, ma ochotę na sex...ok co do czego jest po prostu tempo, bo oczywiście zaraz wymówki, że coś go boli, że niby marudzę, że jest mi czegoś mało, za mało. 

Nie dociera, że brakuje mi bliskości i jego obecności po każdym dniu bycia po prostu samej i gadaniu do psa. Mówię nie raz, aby rozpalił namiętność w łóżku, zaczepiał itp.,robi to owszem, ale jak można to ująć raz, dwa i idzie spać. Mówi, abym zaczepiała go do sexu w nocy, robię to i za każdym razem dostaje kosza, bo on śpi, bo jest zmęczony. Jednym słowem męża mam na noc, do spania, rannego picia wspólnie kawy, zero wyjść gdziekolwiek jedynie naokoło bloku z psem i puste zdjęcia robi, wstawia na fb posty, że miło czas z żoną itp. Jaki czas???? Kwiaty niespodzianki ot, tak mogę pomarzyć tylko na okazje. Nie wiem, co mam robić mecze się w takim związku, co w sumie co to za związek???? Uważa mąż, że mam znaleźć innego skoro mi nie pasuje, takie ma podejście. Co mam zrobić??? Jestem zniesmaczona. Nawet powiedziałam mężowi, że jest pracoholikiem. Nic Nie dociera, on jego praca kasa to życie a reszta na potem

Kryzys w małżeństwie: brak zaufania i komunikacji po zdradach i imprezach żony
Dzień dobry, Mam ogromny problem ze związkiem albo z sobą. Nie mam pewności. Chciałbym otrzymać od Was pomoc. Na profesjonalną na ten moment mnie nie stać, więc piszę tutaj. Najważniejsze informacje: - jesteśmy małżeństwem od 16 lat, posiadamy dwójkę dzieci jeszcze młodych (poniżej 10 lat) - w przeszłości zdarzyło się kilka nieprzyjemnych historii, które opisze poniżej chronologicznie - miłością darzyliśmy się wielką, jednak ostatnimi czasy jest coraz gorzej. Postaram się utrzymać chronologię zdarzeń: 1. W około 2 roku naszego związku, zdarzyło mi się pisać z inną kobietą, jednak do niczego więcej poza pisaniem nie doszło. Moja żona uznała to za zdradę i ok - miała absolutne praw do tego, ponieważ takiej sytuacji nie powinno być w ogóle. 2. Ponad rok później przyjechał do mnie mój jeszcze wtedy przyjaciel, w międzyczasie urodził mi się syn. Żona wtedy zdradziła mnie z nim w sąsiednim pokoju. I od tego momentu zaczęła się dziwna fala. Odkryłem tą zdradę, później flirtowała nagminnie z różnymi facetami (to masażysta, to kierownik w pracy). Po wykryciu tych sytuacji i wielu kłótniach, żona się uspokoiła. Zmajstrowaliśmy drugie dziecko i było ok. 3. Po narodzinach drugiego dziecka, zaczęła nagminnie co tydzień wychodzić na imprezy, a co za tym idzie pić. Żona wychodziła o 21:00 z koleżanką i miała wracać po 24, a najczęściej odprowadzali ją inny mężczyźni koło 5-6 rano.... Nie przyłapałem ich na niczym, ale wyglądało to słabo. Doszło do tego, że mimo iż była umówiona ze mną na walentynki, to tak się napiła z ową koleżanką dzień wcześniej, że wróciła nad ranem i nieprzytomna spędzała ze mną walentynki. 4. Po tym trochę się ogarnęła, ale chcąc z nią porozmawiać o tej sytuacji zawsze wybucha gniewem i zwala winę na mnie (że ja mam jakiś problem itp). 5. Na jakiś czas odpuściła sobie koleżankę, znalazła hobby (ok. 12 miesięcy perfekcji) - była wspaniała, kochana i unikała swojej koleżanki (max kawa i to w dzień). Nie poruszaliśmy wcześniejszych tematów. Ale od ostatniego czasu, miłość jakby opadała, kiedy chcę pogadać o sytuacji z nami czy z jej koleżanką to mnie atakuje. O innych tematach możemy porozmawiać, ale nie o tych wyjściach i koleżeństwie (zona twierdzi, że to przez to, że mam złe zdanie o jej przyjaciółce - co jest prawdą, ale to nie powód aby mnie wyzywać czy olewać). Temat zacząłem wznawiać, ponieważ, zawsze jest problem z tą koleżanką, a teraz wymyśliły, że razem we dwie jadą odpocząć od wszystkiego. W weekend. Do Gdańska... Oczywistym jest że jej nie ufam, ale staram się być wyrozumiały.... Co mam o tym wszystkim myśleć? Czy to jest normalne? Błagam o sensowne opinie, ponieważ zbliżam się powoli do kresu emocjonalnego. Za każdym razem jak chce porozmawiać to słyszę te odpowiedzi w kółko: "Wku***asz mnie tym", "Chyba Cię po****ło", "Dorośnij w końcu" i "Weź zluzuj". Wczoraj udało mi się merytorycznie porozmawiać. Wytłumaczyłem wszystko. Najpierw przyznała mi rację i już się cieszyłem że złapaliśmy nić porozumienia, bo uznaliśmy że mamy ten sam cel. Ale 10 minut później już usłyszałem, że ja się czepiam, że zwalam na nią i w ogóle nie potrafię rozmawiać. Czy to może ja przesadzam? I co powinienem zrobić w takiej sytuacji? Powoli nachodzi mnie myśl, żeby odciąć się emocjonalnie (dla dobra dzieci), dać jej żyć swoim życiem i tyle... Zapomniałem dodać, iż po wczorajszej rozmowie do dzisiaj do popołudnia jest dla mnie miła i udowadnia jak mnie kocha. Ale po południu chciałem zamienić jedno zdanie na wczorajszy temat i już usłyszałem, żebym nie zaczynał bo jest miła.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.