Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Konflikt z rodzicami a wyjazd do chłopaka mieszkającego w innym województwie

Co zrobić, jeżeli mam 20 lat i cały czas szukam pracy i mój chłopak mieszka w innym województwie i on już u nas był kilka razy, a teraz on tam pracuje i chciał, żebym do niego przyjechała na kilka dni. Moi rodzice mówią, że mi nie ufają, że zostanę tam dłużej niż powinnam, że będę ich kłamać i że w ogóle nas na to nie stać, chociaż po to sprzedaję książki, żeby mieć te pieniądze. Moja mama stwierdziła, że mam te pieniądze zostawić na studia i w ogóle. I pomimo tego, że się staram, to mają to gdzieś i mi nie pozwalają. Obiecałam mu, że przyjadę i że poznam jego rodziców. I moi mówią, że mam się skupić na szukaniu pracy i że ich to nie obchodzi, że chcę tam jechać. I czy mam pojechać pomimo ich sprzeciwów, czy co mam zrobić, bo nie dam rady ich przekonać, a zależy mi na tym związku, a nie tylko na tym, żeby on się starał, a ja mam cały czas siedzieć w domu.
Karolina Sobczyk

Karolina Sobczyk

Dzień dobry, cześć ;) Dziękuję, że dzielisz się swoją historią. 

W Twojej wiadomości widzę przede wszystkim konflikt między potrzebą bycia niezależną a zależnością od rodziców, która na tym etapie życia nadal jest obecna. To zupełnie normalny moment, że masz potrzebę bycia osobą samodecydującą o sobie, będącą w zgodzie z własnymi potrzebami, a nie spełniającą oczekiwania innych.  Opór Twoich rodziców często wynika bardziej z ich lęku niż z realnej oceny sytuacji.

Założenie, że warto ich przekonać rzeczywiście nie wróży sukcesu. Proszę spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie czy jesteś gotowa na emocjonalne konsekwencje podjętej przez siebie decyzji, niezależnie od tego, co wybierzesz. Jeśli nie pojedziesz, możesz poczuć złość, żal i poczucie utknięcia, a w związku może pojawić się nierównowaga. Jeśli pojedziesz mimo sprzeciwu, prawdopodobne będą napięcia w domu i poczucie winy, ale jednocześnie wzmocnisz poczucie swojej sprawczości i odpowiedzialności za własne życie.

Z psychologicznego punktu widzenia najrozsądniejsze jest jasne postawienie granicy bez wchodzenia w tłumaczenie się i walkę o rację. Spokojne zakomunikowanie: „Rozumiem, że się martwicie, ale to jest moja decyzja i biorę za nią odpowiedzialność” często działa lepiej niż długie uzasadnianie. Warto też przygotować się na to, że rodzice mogą być niezadowoleni i pamiętać, że ich trudne emocje nie oznaczają, że podejmujesz złą decyzję ;) 

Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci powodzenia w ostatecznej decyzji, przede wszystkim w zgodzie ze sobą;) 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to klasyczny konflikt między dorosłością a kontrolą rodzicielską. Ma Pani 20 lat, czyli jest Pani osobą dorosłą, ma prawo decydować o swoim czasie, relacjach i wydatkach, zwłaszcza jeśli są to Pani pieniądze. Sprzeciw rodziców nie wynika z faktów (bo plan, środki i powód są racjonalne), tylko z braku zaufania i lęku przed utratą kontroli.

 

Ciągłe podporządkowywanie się wbrew sobie bardzo często prowadzi do frustracji, poczucia uwięzienia i osłabienia relacji, zarówno z partnerem, jak i z samą sobą. Związek nie może być jednostronny, a Pani potrzeba pojechania do chłopaka i poznania jego rodziców jest zdrowa i normalna. Skupianie się wyłącznie na pracy kosztem życia emocjonalnego nie jest rozwiązaniem, tylko odsuwaniem życia „na później”.

 

Najlepiej poinformować rodziców o decyzji, a nie prosić o zgodę: spokojnie powiedzieć, na ile dni Pani jedzie, że ma Pani środki i wraca w ustalonym terminie. Ich niezgoda nie oznacza, że Pani robi coś złego, oznacza, że oni nie radzą sobie z Pani samodzielnością. To trudne, ale ważne rozróżnienie. Jeśli nie ma realnego zagrożenia, a decyzja jest przemyślana, ma Pani prawo ją podjąć, nawet mimo sprzeciwu. Poczucie winy, które Pani czuję, jest efektem presji, nie dowodem, że robi Pani coś niewłaściwego.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. Ma Pani 20 lat, więc prawnie nie potrzebuje Pani zgody rodziców, aby wyjechać na kilka dni. To oznacza, że nie chodzi tu o pozwolenie, tylko o Pani prawo do decydowania o sobie. Sprzeciw rodziców wynika z braku zaufania i potrzeby kontroli, a nie z tego, że Pani plan jest obiektywnie niewłaściwy. Jednocześnie warto uczciwie spojrzeć na konsekwencje, jeśli nadal jest Pani od nich finansowo zależna. Jeżeli wyjazd jest krótki, ma ustalony termin powrotu, jest opłacony z Pani własnych pieniędzy i nie przekreśla realnie poszukiwania pracy, to ma Pani prawo pojechać, nawet jeśli rodzice się z tym nie zgadzają. Ich niezadowolenie nie oznacza, że robi Pani coś złego- raczej pokazuje, że trudno im zaakceptować Pani dorosłość. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, czasem pomaga zmiana perspektywy: nie pytanie o zgodę, lecz spokojne poinformowanie o swojej decyzji. Jeśli jednak przewiduje Pani, że wyjazd może doprowadzić do poważnych konsekwencji, np. finansowych, wtedy nie jest to kwestia racji, tylko wyboru momentu- czy zapłacić tę cenę teraz, czy najpierw wzmocnić swoją niezależność i wrócić do tematu później. W relacji partnerskiej potrzeby obu stron są ważne. Pani frustracja jest zrozumiała, jeśli cały ciężar czekania i dostosowywania się spada tylko na Panią. Najważniejsze, aby decyzja, którą Pani podejmie, była Pani własna, a nie podjęta pod presją lęku, winy albo cudzych oczekiwań.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
w tej sytuacji warto rozważyć konsultację zarówno z psychologiem, jak i doradcą kariery (doradca zawodowy). Psycholog może pomóc Pani w radzeniu sobie z presją ze strony rodziców, w stawianiu granic i porządkowaniu emocji związanych z relacją oraz poczuciem zależności. 

 

Z kolei doradca kariery wesprze Panią w zaplanowaniu kolejnych kroków zawodowych i edukacyjnych, tak aby decyzje dotyczące pracy, studiów i samodzielności były bardziej uporządkowane i dawały Pani większe poczucie bezpieczeństwa.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Doradca kariery, Psycholog 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry Pani. To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i nie wynika z Pani niedojrzałości, tylko z tego, że jest Pani dorosła, ale nadal funkcjonuje w silnie kontrolującym, nadopiekuńczym systemie rodzinnym. Ma Pani 20 lat, studiuje, szuka pracy i bierze odpowiedzialność za swoje wydatki, sprzedając własne rzeczy, więc nie zachowuje się Pani lekkomyślnie. Problem polega na tym, że rodzice nie traktują Pani jak osoby dorosłej i używają pieniędzy oraz braku zaufania jako narzędzia kontroli, mówiąc, że nie ufają, że będzie Pani kłamać i że nie pozwalają na wyjazd niezależnie od argumentów. W takiej sytuacji rozmowy rzeczywiście nic nie dają, bo nie chodzi o logiczne powody, tylko o utrzymanie władzy. Najważniejsze pytanie nie brzmi, czy ma Pani rację, bo ją Pani ma, tylko jakie konsekwencje jest Pani w stanie udźwignąć. Jeżeli pojedzie Pani wbrew ich woli, musi się Pani liczyć z realnym ryzykiem pogorszenia sytuacji finansowej i emocjonalnej, bo rodzice mogą spełnić swoje groźby. Jeżeli nie pojedzie Pani teraz, związek prawdopodobnie to przetrwa, ale rodzice dostaną sygnał, że zakazy i straszenie działają i będą to powtarzać przy kolejnych ważnych decyzjach życiowych. Najrozsądniejsze wyjście na ten moment to nie bunt ani całkowite podporządkowanie, tylko myślenie długofalowe. Jeśli bez wsparcia finansowego rodziców nie poradzi sobie Pani teraz, warto odłożyć ten wyjazd, ale równolegle bardzo konsekwentnie skupić się na znalezieniu pracy i budowaniu niezależności, żeby przy kolejnej podobnej sytuacji nikt nie mógł Pani niczego zabronić. W relacji z chłopakiem warto być szczerą i jasno powiedzieć, że problemem nie jest brak chęci z Pani strony, tylko zależność od rodziców, nad którą Pani pracuje. To nie jest wybór między rodzicami a chłopakiem, tylko początek procesu wychodzenia z kontroli i budowania dorosłości na własnych zasadach.


pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

Usunięty Specjalista_tka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Chłopak nie traktuje mnie dobrze; raz mówi, że jesteśmy razem, a za chwilę, że jednak nie.

Cześć, nie sądziłam że kiedykolwiek tutaj się znajdę. To było moje poprzednie pytanie ale napisze o tym więcej - chciałam sie zapytać, co mam zrobić w relacji z chłopakiem, którego kocham ponad wszystko, ale on mnie nie traktuje za dobrze - częste kłótnie, wyzwiska, ma przyjaciółkę, której nie potafię zaakceptować. 
Czuję sie źle z tym, że on ma przyjaciółkę - uważam, że łączyło ich kiedyś coś więcej, prawdy by mi raczej nie powiedział a nie chcę, żeby ta relacja się skończyła, bo naprawdę mi na nim bardzo zależy i bardzo go kocham, natomiast druga kwestia odnośnie kłótni - wstawiłam swoje zdjęcie, on mi to kazał skasować, gdzie nic nie było widać, każe mi iść sobie do innych chłopaków, gdzie ja nie chcę, mówi, że mnie nienawidzi a zarazem jest uzależniony ode mnie. Nie rozumiem tego, martwię się i jednak uważam, że ta przyjaciółka mu mąci w głowie, bo kiedyś jak z nim byłam to się tak nie zachowywał, lecz w tamtym roku z nim zerwałam i próbowałam poszukać tego, co ma, tylko w kimś innym, ale nie potrafię kochać kogoś innego niż jego. Chciałam bardzo do niego wrócić, bo do nikogo nie czuję takiej miłości, jak do niego, a przedwczoraj mi powiedział, że jesteśmy już razem, a wczoraj, że nie - i dziś znowu to samo, że raczej tak, więc ja tego nie rozumiem. Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam oraz mam nadzieję, że warto było sie rozpisywać. Jeszcze mnie wyzywa od szonów...

Po zerwaniu mam myśli za tęsknotą, mimo że zrobiła mi świństwo.

Miesiąc temu zerwałem z dziewczyną, nasz związek był bardzo burzliwy, notorycznie słyszałem, że jak ci się nie podoba to możesz zerwać, ja cię nie kocham tak, jak ty mnie, związek nie jest dla mnie priorytetem, boję się, że będę z tobą do końca życia, po tych kłótniach i kilkudniowych zrywaniach z jej strony były wzloty w górę, było wtedy naprawdę cudownie przez chwilę, potem wszystko wracało do normy, oziębłość, krytyka, brak wsparcia, przesuwanie spotkań na rzecz koleżanek lub z błachych powodów, przez to wszystko czułem się jak śmieć pomiatany na wszystkie strony, a potrzebowałem jedynie uczucia miłości i wsparcia, po zerwaniu szybko weszła w ramiona kolegi, o którego nie miałem się nie martwić, jednocześnie sama kategorycznie zabraniała mi posiadania koleżanek, mimo wszystko doskwiera mi chęć powrotu do tej relacji, pojawiają się natrętne myśli przepełnione nienawiścią, gniewem do niej, do jej chłopaka i samego siebie, jest mi bardzo ciężko z tym, jak sobie poradzić?

Nigdy nie chciałam i nadal nie chcę mieć dzieci. Jednak partner bardzo chciałby mieć dziecko. Postawił mi ultimatum
Dzień dobry. Mam 33 lata i poważny problem w związku. Nigdy nie chciałam i nadal nie chcę mieć dzieci. Powodów dlaczego, mogłabym wymienić co najmniej 100. Jednak partner bardzo chciałby mieć dziecko. Postawił mi ultimatum - albo zgodzę się na dziecko, albo się rozstajemy. Kocham go, ale tak ogromne poświęcenie mnie przeraża. Nie wiem co robić
Zaskakująca zmiana zachowania męża: agresja, wyznania miłości i znikające posty na Facebooku
Małżeństwo piękne gesty słówka id męża namiętność pragnienie pożądanie udany sex. Wszystko jednak na chwilę, wstawia posty gdzie się da z wyznaniami szczerych uczuć co do mnie, że jestem wyjątkowa ta jedyna i Bóg wie jeszcze jakie słodzenia. Od ponad 20 wspólnych lat nagle kwiaty biżuteria pieniążki od tak daje abym coś sobie kupowała poprostu szok, nigdy taki nie był. Teraz nie ma logicznego toku rozmów co nie powiem uważa że ryje mu łep że czepiam się szczypie sprawiam ból. Min zapytałam się czy gdzieś dzwonil bedac z psem na dworze nie odpowiada normalnie krzyczy odpycha lekceważy olewa, poprostu atak agresji słownej rzucanie talerzem telefonem a nawet powie, że nie chce mu się żyć ze jego jako żona nie rozumiem. Potrafi sam siedzieć zadumany szperać po telefonie a co do czego jadąc do pracy słodzić jak kocha mnie jak uwielbia spędzać ze mną czas sex obłęd itp. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej krytykuje obarcza mnie za wszystko. Ma problem z narządami męskimi ból podczas stosunku dyskomfort, urolog kazał dermatologa ponoć stany grzybicze, maści płyny które raz stosuje potem nie chce. Mi mówi ze pragnie mnie uwielbia sex bym mu pomogła przejść ten ból. Uważa że ma tego dość boli oraz cyt,,wkurwia mnie już to,, tłumaczę iż pomimo tego nie powinien mnie odpychać a tym bardziej się zbliżyć pieszczoty czułość namiętność poprostu okazać uczucia, on do mnie potrafi powiedzieć co to da skoro tylko cie dotknę i buzuje a trafia mnie ze nie mogę sexu bo odczuwam ból. Zapewnia że kocha tylko mnie ze tylko ja itp choć bedac pośród kobiet w pracy zachowuje się jak zdrowy pełen energii facet jakby nic mu nie doskwierało. Czemu uważam że mnie oszukuje manipuluje. Na portalu fb dużo obserwował kont kobiet tak nagich kobiet, co do czego pousuwał parę osób które obserwuje połowę ze znajomych. Kiedy zauważyłam zapytałam powiedział pierw nie usuwałem nic następnie taki tekst cyt,, I co z tego że pousuwałem, jakby nie ruszało go nic tak jakby miał wszytko w dupie. Czy on coś kręci w coś gra??? Nie mam juz sił nie wiem co robić co myśleć. Boję się o co kolwiek zapytać no bo zaraz atak agresji że ja już banie mu ryje. Strach poprostu się odezwać. Nie wiem czy uczucia wszystko co zapewnia są szczere. Jestem załamana
Jak poradzić sobie z frustracją i stresem w trudnej sytuacji finansowej? Różnice w podejściu do życia w związku
Poszukuję wsparcia, innej perspektywy, sama nie wiem czego. Od długiego czasu jesteśmy w ciężkiej sytuacji finansowej, mamy małe dziecko i ustalony podział obowiązków - ja zajmuje się domem, mąż zajmuje się pracą. Wykonuje małe zlecenia w jego czasie wolnym, co w aktualnej sytuacji często pozwala nam „dożyć”, gdyż dopiero od niedawna dostał pracę dorywczą. Czuję, że jestem w ciągłym stresie, trybie przetrwania i zamartwiania się o kolejne rachunki, pożyczki i ich spłaty. Frustracji dodaje tez fakt, że muszę sobie tak wiele odmawiać, bez wyjścia typu „zrobię nadgodziny i sobie pozwolę”. Pojawia się u mnie niechęć do zbliżeń, irytacja do jego prawie każdej bzdurnej czynności, czuję do niego złość za tę całą sytuację, mając wewnętrzne przekonanie, że tak po prostu nie może/powinno być (może to o zmianę przekonania chodzi?). Jesteśmy zupełnie różni jeśli chodzi o podejście do życia - punktualność, dokładność, chęci do działania - to miejsca, w których my stoimy po przeciwnych stronach. I w tym dole nasze przeciwieństwa jeszcze bardziej mi przeszkadzają, stąd zaczęłam się zastanawiać nad tym czy nie powinnam zachować się jakoś inaczej? Tylko jak? Udawać i przekonywać samą siebie, klasycznym sloganem „jakoś to będzie/będzie dobrze?” Diabelsko ciężko jest mi to sobie wyobrazić, a co dopiero tak zrobić. Czy to kwestia wybaczenia? Akceptacji wad drugiej strony? No nie wiem… dlatego tu jestem. W najgorszym czasie swojego życia, gdy nie mogłam znaleźć pracy poszłam na budowę, a tu usłyszałam, że on już ma dość wykonywania swojego zawodu, gdy dostał propozycję odstąpienia miejsca w pracy od swojego znajomego, i tak mnie to odrzuciło… Mam duże zrozumienie, wiem, że może działać podświadomie, ale kurczę, to nie moja działka, aby rozwiązywać jego każdy problem i doszukiwać się co za czym stoi. Jak widać powyżej, jestem strasznie sfrustrowana i proszę o pomoc. Pozdrawiam.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.