Bożena Nagórska
Panie Rafale,
W opisanej sytuacji widać wyraźny brak równowagi w inicjowaniu kontaktu, co w nowej relacji ma prawo budzić niepokój i irytację. Fakt, że podobny mechanizm dostrzega Pan również w niektórych znajomościach, sugeruje, że może Pan nieświadomie wchodzić w rolę „silnika” relacji – osoby, która bierze na siebie pełną odpowiedzialność za jej podtrzymanie, nie dając drugiej stronie przestrzeni na wykazanie inicjatywy.
W relacji z kobietą warto wprost, ale spokojnie zakomunikować swoje potrzeby (np. „Bardzo lubię nasze spotkania, ale poczułbym się pewniej w tej znajomości, gdybyś to Ty czasem pierwsza dała znać, co u Ciebie”), zamiast czekać, aż domyśli się ona Pana frustracji. Jeśli po takiej rozmowie nic się nie zmieni, będzie to jasny sygnał dotyczący jej zaangażowania. Warto też przyjrzeć się swoim lękom – czy obawa przed odrzuceniem nie zmusza Pana do nadaktywności, która paradoksalnie zwalnia innych z dbania o kontakt z Panem? Zdrowa relacja potrzebuje wymiany, a nie tylko jednostronnego starania.
Powodzenia
Bożena Nagórska
















