Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak motywacji po zakończeniu uzależnienia od metaamfetaminy i antydepresantów

Jestem uzależniony od metaamfetaminy nie biorę około 1,5 roku. Przestałem też pić alkohol i palić papierosy Około pół roku temu odstawiłem antydepresanty i właściwie wszystko zmierza ku dobremu z tym że zupełnie nic mi się nie chce kompletny brak motywacji do robienia czegokolwiek czy tak już zostanie?
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Moriar,

 

jest to normalny stan zwiazany z funkcjonowaniem układu nagrody - systemu motywacyjnego w mózgu, który jest mocno "zdegradowany" przez używki.

 

Odpowiadając na Twoje pytanie, to mózgu ma zdolności do regeneracji i powinieneś mieć większą motywację - potrzebny jest czas. Ważne jest też, aby sprawdzic jak funkcjonujesz na codzień - mózg potrzebuje nudy, wysiłku, aktywności fizycznej i relaksu. Proste przyjemności sa potrzebne spacer, rozmowa z przyjacielem. Bardzo pomocna jest medytacja np., joga nidra, czy zimne kąpiele.

 

To co nie pomaga to prosta przyjemnosc bez wysilku jak np., gry, telewizja, social media, slodycze.

 

Ale znów najważniejszy jest czas w tym trudnym okresie.

 

Powodzenia,

Tomasz 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

Dzień dobry,na początku chciałam bardzo pogratulować siły, wytrwałości w walce o swoje życie i zdrowie. Podjął Pan trudną walkę ze sobą i z nałogiem i odnosi Pan sukcesy.Jeśli chodzi o brak chęci i motywacji do działania, powodów może być kilka. Narkotyki bardzo silnie oddziałowują na układ dopaminergiczny, co powoduje, że inne bodźce wydają się mniej intensywne i satysfakcjonujące. Musi minąć trochę czasu, aż organizm przyzwyczai się do innego progu stymulacji. Zachęcałabym jednak do udziału w psychoterapii, żeby rozeznać, czy jest to Pana cecha osobowościowa, wówczas proces leczenia będzie również nakierunkowany na możliwość odczuwania radości, wdzięczności i przyjemności, a także na umiejętność regulowania emocji bez wyrzadządzania sobie krzywdy.Życzę powodzenia.
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Może to być związane z długotrwałą regeneracją mózgu po uzależnieniu od metamfetaminy. Po odstawieniu substancji część osób przez wiele miesięcy doświadcza obniżonej motywacji i trudności z odczuwaniem przyjemności. Nie oznacza to jednak, że taki stan pozostanie na stałe. Warto pozostawać pod opieką psychiatry lub terapeuty uzależnień, zwłaszcza że odstawił Pan również leki przeciwdepresyjne. Jeśli objawy utrzymują się lub nasilają, warto skonsultować się ponownie ze specjalistą, aby ocenić czy nie wymagają dodatkowego leczenia.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że od 1,5 roku utrzymujesz abstynencję od metamfetaminy, a dodatkowo odstawiłeś alkohol i papierosy, to naprawdę duże osiągnięcie. Jednocześnie to, co opisujesz – brak motywacji, energii i poczucia przyjemności – nie jest rzadkie po długotrwałym używaniu stymulantów. Mózg potrzebuje czasu, aby odbudować układy odpowiedzialne za odczuwanie nagrody i motywację, a u części osób proces ten trwa dłużej.

Warto też pamiętać, że podobne objawy mogą wynikać z wielu przyczyn – np. utrzymujących się objawów depresyjnych, problemów ze snem, skutków odstawienia leków przeciwdepresyjnych czy innych kwestii zdrowotnych. Dlatego dobrze byłoby omówić to z psychiatrą lub lekarzem prowadzącym, zwłaszcza jeśli od kilku miesięcy nie widzisz poprawy.

To, że teraz nic Ci się nie chce, nie oznacza, że tak już zostanie. Wielu osobom z czasem wraca energia i motywacja, choć często dzieje się to stopniowo, a nie z dnia na dzień. Jeśli objawy utrzymują się lub się nasilają, warto poszukać wsparcia, zamiast czekać, aż same miną.

Gratuluję wytrwania w abstynencji – to bardzo ważny fundament zdrowienia. Teraz warto zadbać również o ten etap powrotu do codziennego funkcjonowania.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

czytając to, co Pan napisał, pierwsze, co się rzuca w oczy, to ogrom pracy, którą Pan już wykonał. Odstawienie metamfetaminy, alkoholu, papierosów i zakończenie leczenia to bardzo dużo zmian naraz. To, że mimo wszystko jest Pan już około 1,5 roku bez używek, jest naprawdę dużym osiągnięciem. To, że teraz brakuje Panu motywacji i chęci do działania, może być bardzo frustrujące, szczególnie kiedy człowiek oczekuje, że po takim czasie będzie już „jak dawniej”. Warto jednak pamiętać, że po długim okresie używania silnych stymulantów mózg i układ nagrody potrzebują czasu, żeby wrócić do naturalnej równowagi. Czasami człowiek jest już wolny od nałogu, ale jeszcze długo odbudowuje energię, przyjemność z codziennych rzeczy i wewnętrzny napęd.

Nie oznacza to, że tak już zostanie. To, że teraz czuje Pan pustkę i brak motywacji, nie jest dowodem, że coś się zepsuło na zawsze. Bardziej wygląda to na etap wychodzenia z bardzo obciążającego okresu życia.

Jest też coś bardzo ważnego, mimo tego braku energii Pan nadal idzie do przodu. Nie wrócił Pan do substancji, odstawił Pan rzeczy, które Pana niszczyły i zauważa Pan, że życie zmierza w dobrą stronę. To pokazuje, że ma Pan w sobie dużo siły, nawet jeśli obecnie tego Pan nie czuje.

Czasami po latach życia na wysokich obrotach największym wyzwaniem jest nauczyć się znowu czerpać satysfakcję ze zwykłych rzeczy. 

To, co Pan teraz przeżywa, nie musi być końcem drogi. Bardziej brzmi jak jeden z etapów powrotu do siebie.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, jest częstym doświadczeniem po długotrwałym uzależnieniu od substancji psychoaktywnych. Organizm i mózg potrzebują czasu, aby odbudować naturalny system odczuwania przyjemności i motywacji. Fakt, że od 1,5 roku nie bierzesz metamfetaminy, odstawiłeś alkohol i papierosy, to ogromne osiągnięcie. To pokazuje, że masz w sobie dużo siły, nawet jeśli teraz jej nie czujesz.

Brak motywacji nie musi oznaczać, że „tak już zostanie”. Jeśli jednak utrzymuje się od dłuższego czasu, to warto sie temu przyjrzeć. 

Chciałbym Cię też zapytać: czy oprócz braku motywacji nadal potrafisz odczuwać radość z czegokolwiek, czy masz poczucie, że wszystko jest emocjonalnie obojętne? To ważna wskazówka, która może pomóc lepiej zrozumieć, z czym się teraz mierzysz.


Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry 

Pana obecny stan – brak motywacji i energii po odstawieniu substancji oraz antydepresantów – to naturalny, przejściowy etap regeneracji układu nerwowego, który po latach intensywnej stymulacji dopaminowej potrzebuje dłuższego czasu na odbudowanie naturalnej równowagi. Zmęczenie i apatia nie zostaną z Panem na zawsze, jednak proces powrotu mózgu do pełnej sprawności po uzależnieniu od metamfetaminy może trwać nawet od roku do dwóch lat od momentu całkowitego oczyszczenia organizmu. Aby przyspieszyć ten proces i bezpiecznie odzyskać chęć do życia, warto skonsultować się z lekarzem psychiatrą lub terapeutą uzależnień, którzy pomogą ocenić stan neuroprzekaźników i wdrożą odpowiednie, bezpieczne wsparcie w tym kluczowym okresie zdrowienia.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

 

Dzień dobry,

przede wszystkim ogromne gratulacje z powodu utrzymania czystości od metamfetaminy, alkoholu i nikotyny oraz pomyślnego odstawienia antydepresantów. To gigantyczny sukces.

Obecny kompletny brak motywacji i poczucie, że nic się nie chce, to naturalny, biologiczny etap regeneracji układu nerwowego. Metamfetamina drastycznie pustoszy rezerwy dopaminy (neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za chęć do działania i nagrodę), a odstawienie leków dodatkowo zmusza mózg do ponownej, samodzielnej regulacji. To nie zostanie tak na zawsze – receptory potrzebują czasu (często nawet od 12 do 24 miesięcy po odstawieniu silnych stymulantów), aby odzyskać naturalną wrażliwość.

Aby przyspieszyć ten proces i pomóc układowi neurologicznemu w powrocie do równowagi, warto sprawdzić Metodę dr. Yagera. Posiada ona specjalne protokoły wspierające regenerację psychiczną po uzależnieniach. Praca z tą metodą pozwala podświadomości na szybsze zneutralizowanie dawnych śladów pamięciowych związanych z chemiczną stymulacją i pomaga przywrócić naturalną motywację do życia. Regeneracja wymaga czasu, ale powrót do normy jest w pełni możliwy.

 

Pozdrawiam

Agnieszka Sokal

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Poprzednicy już odpowiedzieli na pytanie w wyczerpujący sposób, jednak brakuje mi tutaj informacji, czy byłeś na terapiach? Antydepresanty wyrównywały Twój poziom dopaminy w mózgu, ale teraz przyzwyczajanie się "do normalności" może potrwać, chociażby dlatego, że jest to proces, który nie jest tak atrakcyjny jak życie " na haju". naucz się zauważać małe rzeczy, celebruj małe zwycięstwa, na nich się skupiaj, gdyż odbudowanie wewnętrznego świata w trzeźwości będzie trwało. Osobiście gratuluję determinacji i siły. Sam widzisz, ile Cię to kosztuje, ale że życie " na trzeźwo"  też może być odkrywcze i piękne. jak to ktos kiedyś pięknie napisał....daj czasowi czas...

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Zastanawiam się, czy nie jest Pan teraz na etapie, o którym mówi się znacznie rzadziej niż o samym wychodzeniu z uzależnienia. Przez długi czas głównym celem było przetrwać, nie sięgnąć po substancję, wytrzymać kolejny dzień. Kiedy ten cel zostaje osiągnięty, wiele osób zadaje sobie pytanie: „I co teraz?”.

Czasami brak motywacji nie wynika wyłącznie z tego, że organizm się regeneruje. Bywa też sygnałem, że trzeba na nowo zbudować życie, które nie będzie opierało się na walce z uzależnieniem, ale na czymś, co daje poczucie sensu.

Chciałabym zaprosić Pana do krótkiej refleksji:

Gdyby jutro obudził się Pan z większą energią, na co chciałby ją przeznaczyć?

Co dziś daje Panu choć odrobinę poczucia, że ten dzień był wartościowy: nawet jeśli trwa to tylko kilka minut?

Kim chciałby Pan być poza określeniem „osoba, która wyszła z uzależnienia”?

To, że zadaje Pan to pytanie, pokazuje, że nie zadowala się Pan samą abstynencją. Chce Pan żyć pełniej i to jest bardzo ważna różnica. Warto dać sobie czas, ale jednocześnie nie czekać biernie, aż motywacja sama wróci. Czasem pojawia się ona dopiero wtedy, gdy zaczynamy robić małe kroki, a nie odwrotnie.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne

Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Jak poradzić sobie z zaburzeniami lękowymi po latach terapii i leków?
Mam 48 lat. Od 15 lat cierpię na zaburzenia lękowe. Brałam różne leki - Nexpram, Efectin, Elicea. Obecnie przyjmuję Asentrę, Spamilan i Pregabalinę. Przechodziłam terapię EMDR i poznawczo - behawioralną. Jest lepiej niż na początku, jednak nadal zaburzenia ograniczają moje życie i nie potrafię być samodzielna. Bardzo mnie to męczy i martwi. Czy jest coś, czego mogłabym jeszcze spróbować?
Niechciany tatuaż spowodował, że nie funkcjonuję normalnie - biorę leki psychiatryczne, czuję duszności i zawroty głowy, wstydzę się go potwornie. Mam wrażenie, że zniszczył mi życie.
4 lata temu zapragnąłem mieć tatuaż typu rękaw. Kompletnie nieprzemyślany, zrobiony tylko, żeby był, nie u jednego tatuażysty tylko u kilku. Męczyłem się z nim, aż nie dałem rady. Dostałem duszności, zacząłem się pocić, niekontrolowane wybuchy płaczu, ogromny smutek, niechęć, skakał mi puls, gdy ktoś na niego patrzył, spałem po parę godzin przez 2 miesiące, ledwo stałem na nogach, nie potrafiłem zrobić najprostszych czynności, robiło mi się sucho w ustach, bałem się sam spać, dorosły silny mężczyzna, okropnie schudłem, nie miałem apetytu. Nie potrafiłem sobie wybaczyć tego błędu. Raz słyszałem głos, tak jakby w głowie - swoje myśli, coś w stylu „co Ty zrobiłeś”. Jest mi ogromnie wstyd i czuję się skończonym idiotą wśród ludzi. Dostałem leki - asertin, ketilept, trittico i alprox doraźnie. Wzbraniałem się od tych leków, bo traktowałem to jako kolejną tragedię, która wyrządziłem sobie sam. Kiedy jakoś próbuję obrać plan na to wszystko, te myśli wracają - traktuję to jako zniszczone życie, już wiem, że przez te 4 lata wstyd mi było wyjść na siłownię a tak bardzo zależy mi na dobrej sylwetce, kiedy dochodzę do siebie po tych lekach i próbuję coś poćwiczyć, odechciewa mi się, jestem pewny, że wyglądałbym całkiem inaczej gdybym tego nie zrobił, bądź bardziej przemyślał i poszedł do dobrego tatuażysty. Bywają dni, że czuję się dobrze, ale czasem naprawdę nie chce mi się żyć. Całkowite usunięcie nie wiadomo czy jest możliwe a jeżeli tak to będzie to trwało parę lat i kiedy sam tatuaż kosztował 10tys, to seria zabiegów- może być ich nawet 40 po tysiąc złotych i wiąże się to z rekonwalescencją, zero basenu, siłowni, istnieje możliwość oparzenia, powstania blizn, ciężko to naprawdę przewidzieć. Nie wyobrażam sobie życia z tym cały czas. Nie wiem co powiem ojcu, rodzicom, kiedy naprawdę mam już swoje lata i naprawdę pasowałoby zacząć budować dom, a ja myślę jak usunąć tatuaż. Jestem w stanie wydać te pieniądze, ale jak to wyplenić z głowy, jak zabrać się za życie. Jest zima i chowam ten tatuaż pod bluzą, ale nie wyobrażam sobie kiedy przyjdą ciepłe dni i mam chodzić w podkoszulku. Zaczynam się pocić, trząść, kiedy jestem wśród ludzi. Poddaje się, nie wiem co robić. Kiedy próbuję sobie oznaczyć jakiś cel w postaci rekompensaty za wydane pieniądze np. postarać się rzucić palenie, nie pić alkoholu i chociaż część tych pieniędzy, bądź nawet całość miesięcznie przeznaczyć na sesję laserowego usuwania tatuażu, znaleźć w tym choć część pozytywu, jednak nie wiem czy to właśnie przez to badziewie na ręce przez te 4 lata nie nadużywam alkoholu, bo gryzło mnie to gdzieś podświadomie. Gdzieś tam łudzę się, że część jest jeszcze znośna, ale jestem pewny, że nie chciałbym go mieć. Czy to chwilowe załamanie czy nabawiłem się nerwicy ? Ogólnie źle reaguję na stres na innych płaszczyznach życia. Psychiatra nie określił co mi jest, powiedział proszę brać leki, nie myśleć, i że właśnie tatuaż mógł „to” rozpocząć. Czy to nerwica czy załamanie nerwowe, bądź zmęczenie decyzyjne ? Jest szansa, że rzucę te leki ? Mam napięciowy ból głowy i ucisk, czasami piszczenie w uszach. Kiedy popatrzę na ten tatuaż natychmiast pojawia się ból głowy. Moje życie stało się koszmarem.
Czuję, że jestem tak wrażliwa, że obniża to moje funkcjonowanie i bardzo cierpię. Empatia jest u mnie na ogromną skalę, sprawia mi ból.
Za bardzo martwie sie innymi. Nie wiem jak to prościej opisać w jednym zdaniu. Mam tak od małego, lecz kiedy dokładnie się to zaczęło, to nie mam pojęcia. Najstarszą sytuację, jaką pamietam to jako 6 latka popłakałam sie przez reklame, "tygrysy są zagrożone wyginięciem". Mogłoby się wydawać, że to nic takiego "wrażliwe dziecko". Z wiekiem okazuje się, że dochodzą inne sytuacje. Osobiście nie znosze używek. Żadnych w każdej ilości. Mimo to jak zobacze kogoś, kto pali zioło, jest bardzo pijany, pali papierosa to odrazu psuje mi sie nastrój. Robi mi sie przykro i czuję zirytowanie na tę osobę "czemu ona sobie to robi?". Potrafię sie popłakać, bo ktoś kogo nawet nie znam to robi. Tak samo jest jak ktoś mówi, że sie źle czuje. Już wyrobiłam sobie nawyk, żeby nie wczuwać sie w emocje, nie sluchać, nie myśleć o tym, ale prawda jest taka, że wtedy nie jestem pomocna tej osobie. Jak nie skorzystam z tego sposobu to płaczę i przeżywam to tak samo, jak nie bardziej jak ta osoba. Dochodzi też czasami do tego, że mam ochote wymiotować ze stresu, strachu? (Sama nie wiem). Zobacze kotka, pieska bezdomnego, wychudzonego. Zrzutke dla jakiejś osoby. Jest to męczące. Jak mówie innym(np najbliższym), że jestem wrażliwa i sie przejmuje to nie zdają sobie sprawy, na jaką to jest skale. Mówię, że widziałam martwego pieska. "No cóż bywa". Ktoś palił zioło "Co z tego?". Dla mnie jest to taka skala problemu. Czasami ponad moimi problemami. Chciałabym widzieć co to mniej więcej jest. Z góry dziekuje za odpowiedź.
Jak radzić sobie z bezpodstawną derealizacją przy zaburzeniach lękowych?
Dzień dobry, jak radzić sobie z bezpodstawną derealizacją?? Mam za sobą historię zaburzeń lękowych, znam ten schemat i zazwyczaj sobie z nim bez problemu radzę lecz teraz występują u mnie też takie ataki bez konkretnego bodźca. Przykładowo kiedyś pojawiały się przy próbie wyjścia z domu bądź przy silnym stresie ale teraz to jest np. chwilę po wstaniu gdy leżę w łóżku czy podczas robienia czegoś w domu. Nie wiem jak radzić sobie z derealizacją gdy jest właśnie bez żadnej podstawy bo wbrew pozorom jest wtedy ona mocniejsza przykładowo dochodzi do niej ogromne poczucie zimna i takie silne przekonanie o „zamknięciu w pudełku”. Wiem że najlepszym sposobem na opanowanie tego jest ignorowanie ale ciężko to robić gdy czuje jakby lód mi przepływał pod skórą a tak wcześniej nie miałam, to wręcz zmieniło swoją formę.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.