
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Dlaczego wchodzę w...
Dlaczego wchodzę w toksyczne relacje? Problemy w związku z osobą z depresją
Tygrys
Łukasz Dyłka
To, że kolejny raz wchodzi Pani w relację, która Panią rani, nie znaczy, że „coś jest z Panią nie tak”. Raczej warto potraktować to jako sygnał, że powtarza się pewien schemat, który dobrze byłoby spokojnie zrozumieć.
Czasem wybieramy osoby nie dlatego, że są dla nas dobre, tylko dlatego, że ich sposób bycia jest nam emocjonalnie znajomy. Na przykład ktoś jest niedostępny, odrzuca, raz daje bliskość, raz ją zabiera, nie liczy się z naszymi potrzebami, a my zaczynamy jeszcze bardziej się starać. Wtedy relacja nie daje spokoju, tylko napięcie, ale właśnie przez to mocno przywiązuje.
Warto zadać sobie kilka pytań: czy ja w relacjach często próbuję zasłużyć na miłość? Czy ignoruję pierwsze sygnały, że ktoś mnie nie szanuje? Czy bardziej skupiam się na ratowaniu drugiej osoby niż na tym, jak ja się przy niej czuję? Czy trudniej mi odejść, gdy ktoś mnie odrzuca, niż wtedy, gdy jest po prostu stabilny i dobry?
To, że on ma depresję, może tłumaczyć część jego trudności, ale nie usprawiedliwia ranienia Pani, ukrywania Pani, opowiadania rodzinie wszystkiego bez szacunku do Pani granic czy nieliczenia się z Pani uczuciami. Jego problemy nie mogą być powodem, dla którego Pani ma znikać, milczeć i wszystko znosić.
A dlaczego chce Panią ukrywać przed rodziną? Powodów może być wiele: wstyd, lęk przed oceną, brak dojrzałości, zależność od rodziny, chęć kontrolowania sytuacji albo brak gotowości, żeby traktować tę relację poważnie. Ale najważniejsze nie jest to, jak on to tłumaczy. Najważniejsze jest to, co to robi z Panią. Jeśli czuje się Pani nieważna, pomijana i niechciana, to jest bardzo ważny sygnał.
Na Pani miejscu nie skupiałbym się tylko na pytaniu: „dlaczego on taki jest?”, ale też na pytaniu: „co sprawia, że ja w tym zostaję, mimo że mnie to niszczy?”. To bardzo dobry temat do terapii, bo chodzi nie tylko o tego konkretnego mężczyznę, ale o powtarzający się wzór wyboru partnerów i trudność w wychodzeniu z relacji, które bolą.
Nie musi Pani od razu znać wszystkich odpowiedzi. Wystarczy zacząć od jednego: relacja, w której trzeba walczyć o podstawowy szacunek, widoczność i uwzględnianie Pani uczuć, nie jest bezpiecznym miejscem do budowania bliskości.
Serdeczności
Łukasz Dyłka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Decyzja o ukrywaniu związku przed rodziną oraz nieliczenie się z drugą stroną to jasne sygnały emocjonalnej niedojrzałości, jednak kluczowe pytanie nie brzmi, dlaczego ten mężczyzna tak postępuje, ale dlaczego Pani/Pan godzi się na takie traktowanie i pozostaje w relacji, która niszczy. To, że widzi Pani/Pan tę powtarzalność, to bardzo ważny moment zwrotny, ale samodzielne przerwanie takiego błędnego koła bywa niezwykle trudne. Najlepszym i najbardziej uwalniającym rozwiązaniem będzie podjęcie psychoterapii, która pozwoli odkryć źródła tych wyborów, odbudować silne poczucie własnej wartości i nauczyć się stawiać sztywne granice, by w przyszłości tworzyć wyłącznie bezpieczne, pełne szacunku związki.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Mamy zbyt mało "danych" aby jasno określić to, co się zadziewa, jednak mogę stwierdzić że może to być za sprawą złych wzorów z dzieciństwa (styl przywiązania), zaniżonego poczucia własnej wartości. Często wchodzimy w podobne relacje, bo podświadomie wybieramy to, co znajome, nawet jeśli jest bolesne. Jeśli wcześniej doświadczałaś/łeś odrzucenia, chłodu, chaosu albo musiałaś/musiałeś zasługiwać na uwagę, taki układ może wydawać się „normalny”. Do tego dochodzi lęk przed samotnością i myśl, że lepiej być w trudnej relacji niż bez nikogo, co potrafi bardzo silnie trzymać w miejscu. Polecam kontakt z psychologiem i rozpoczęcie terapii.
Dominika Winciorek
To bardzo ważne pytanie, które sobie zadajesz, i sam fakt, że je zadajesz, mówi że jesteś gotowa zajrzeć głębiej. :)
To, że kolejny raz znajdujesz się w relacji, która cię rani, najprawdopodobniej nie jest przypadkiem ani pechem. Często wchodzimy w podobne schematy związków, bo gdzieś głęboko w sobie mamy zinternalizowany obraz tego, jak wygląda miłość, czego możemy oczekiwać od drugiej osoby i ile sami jesteśmy warci. Ten obraz buduje się bardzo wcześnie, w dzieciństwie, na podstawie tego, jak byłaś traktowana przez ważnych dla ciebie ludzi. Jeśli wtedy miłość była połączona z bólem, niepewnością, walką o uwagę albo niewidzialnością, to jako dorosła możesz nieświadomie szukać właśnie tego, bo to czujesz jako znajome, jako dom. Nie dlatego, że chcesz cierpieć. Dlatego, że twój układ nerwowy to rozpoznaje jako coś swojskiego.
To, że ciężko ci wyjść, też ma swoje imię. Przywiązanie do osoby, która nas rani, ale też czasem kocha, potrafi być bardzo silne, często silniejsze niż przywiązanie do kogoś stabilnego i bezpiecznego. To nie jest słabość. To jest mechanizm, który ma swoje korzenie.
Pytanie o ukrywanie przed rodziną jest bardzo ważne i boli, rozumiem to. Zasługujesz na to, żeby być dla kogoś powodem do dumy, nie sekretem.
Myślę, że warto żebyś porozmawiała o tym wszystkim z psychologiem, właśnie o tych schematach, o tym skąd się biorą i jak je zmieniać. To jest praca, którą warto zrobić dla siebie, niezależnie od tego, co wydarzy się w tym związku.
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Rozumiem to ogromne zmęczenie, zranienie, odrzucenie i potrzebę bycia ważną dla drugiej osoby. Często powtarzające się toksyczne relacje mają źródło w dawnych doświadczeniach np. braku bezpieczeństwa emocjonalnego, lęku przed opuszczeniem czy przyzwyczajeniu do miłości, o którą trzeba walczyć i to, że partner ukrywa związek, może budzić wstyd, smutek i podważać poczucie własnej wartości. Uważam, że warto przyjrzeć się nie tylko temu, dlaczego trafia się na takich partnerów ale też dlaczego tak trudno wyjść z relacji, które ranią, to ważny temat do spokojnego przepracowania terapeutycznie moim zdaniem.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
Czytam to i mam takie poczucie dużego zmęczenia powtarzalnością. Nie tylko samym rozstaniem czy trudnością tej relacji, ale właśnie tym doświadczeniem: „znowu jestem w podobnym miejscu”.
I myślę, że to jest bardzo ważny moment – kiedy zaczynamy zauważać nie tylko pojedynczą relację, ale pewien wzór, który wraca. Bo czasem to, co się powtarza, nie jest przypadkiem. Jakby coś w naszej psychice próbowało ponownie wejść w podobną sytuację, dopóki coś ważnego nie zostanie zobaczone albo nazwane.
W psychologii procesu powiedzielibyśmy może, że takie powracające relacje czy konflikty bywają trochę jak język nieświadomości. Coś próbuje się „wedrzeć” do świadomości – może temat granic, może własnych potrzeb, może lęku przed odrzuceniem, może znajomego sposobu bycia w relacji, który kiedyś już był obecny, np. w relacji z rodzicami.
Tego oczywiście nie da się ocenić z jednego wpisu. Ale samo to, że Pani pyta „dlaczego znowu”, wydaje się bardzo istotne.
Bo dopóki patrzymy tylko na drugą osobę – że jest toksyczna, niedostępna, odrzucająca – łatwo utknąć w poczuciu bezsilności. A kiedy zaczynamy przyglądać się temu, co nas do takich relacji prowadzi, co w nich zostaje uruchomione, czego w nich szukamy albo co próbujemy „naprawić”, wtedy pojawia się możliwość wyjścia z tej pętli.
I to nie jest kwestia obwiniania siebie. Raczej próba zrozumienia, dlaczego właśnie takie relacje są nam w jakiś sposób psychicznie znajome.
Mam też poczucie, że bardzo ważne jest pytanie o Pani potrzeby. O to, czego Pani właściwie chce od relacji i kiedy zaczyna Pani zauważać, że coś jest przekraczające, bolesne albo odbierające Pani miejsce.
Bo czasem właśnie tam zaczyna się zmiana – nie od znalezienia „innej osoby”, ale od coraz większego kontaktu ze sobą.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Marcelina Lipa
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo bolesny i wyczerpujący schemat. Szczególnie gdy pojawia się poczucie, że „znowu dzieje się to samo”. Nic dziwnego, że próbuje Pani zrozumieć, skąd biorą się takie relacje i dlaczego tak trudno z nich wyjść.
Często powtarzające się trudne lub toksyczne relacje nie wynikają z „pecha” czy tego, że z Panią jest coś nie tak. Zwykle mają związek z tym, czego nauczyliśmy się o bliskości, miłości i własnej wartości wcześniej w życiu. Czasem osoby, które bardzo starają się ratować relację, rozumieć drugą stronę czy „zasłużyć” na miłość, nieświadomie wchodzą w związki, w których ich potrzeby schodzą na dalszy plan.
Z tego, co Pani pisze, wygląda też na to, że dużo miejsca w tej relacji zajmują problemy partnera, a Pani może zostawać z poczuciem odrzucenia, niewidzialności i braku bezpieczeństwa emocjonalnego. Ukrywanie relacji przed rodziną może być szczególnie raniące, bo często uruchamia pytania: „czy jestem niewystarczająca?”, „czy się mnie wstydzi?”. Tylko że takie zachowanie więcej mówi o jego trudnościach, lękach czy niedojrzałości niż o Pani wartości.
Pozdrawiam,
Marcelina Lipa
Justyna Kuszewska
To, co opisujesz, brzmi jak powtarzający się schemat relacji, w których Ty dużo znosisz, a Twoje potrzeby są spychane na bok. To zwykle nie jest „przypadek”, tylko utrwalony schemat wchodzenia w relacje – często z osobami emocjonalnie niedostępnymi lub niegotowymi na pełne zaangażowanie.
Ukrywanie Cię przed rodziną to ważny sygnał braku jasnego miejsca dla Ciebie w jego życiu, niezależnie od jego tłumaczeń.
Warto nie tyle pytać „dlaczego on taki jest”, co „dlaczego ja zostaję w relacji, która mnie rani”.
Ewa Lesiak
Jeśli widzi Pani, że to kolejna relacja o podobnej dynamice, warto zatrzymać się nie tylko przy pytaniu „dlaczego znowu trafiłam na taką osobę?”, ale też przyjrzeć się schematowi, który sprawia, że coś zaczyna się powtarzać. Często nie chodzi o „pecha”, ale o pewne utrwalone sposoby wchodzenia w relacje, reagowania na sygnały ostrzegawcze czy stawiania granic.
To może być również dobry moment, aby wzmocnić poczucie własnej wartości, lepiej określić swoje potrzeby i oczekiwania wobec partnera oraz zastanowić się, po czym poznaje Pani, że relacja jest bezpieczna i oparta na wzajemności. W zdrowej relacji nie powinno być miejsca na ciągłe ukrywanie, pomijanie czy życie w poczuciu bycia „mniej ważną”.
Taka praca zwykle nie polega na szukaniu „winnego”, ale na lepszym rozumieniu siebie i budowaniu nowego podejścia do relacji.
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
W momencie, gdy kolejny raz jest Pan/Pani w relacji, która daje więcej bólu niż poczucia bezpieczeństwa, może to budzić ogromne zmęczenie, frustrację i pytanie „dlaczego znowu?”. Może być tak, że nie chodzi tu o „pecha”, ale o pewien powtarzający się schemat relacyjny, który ma swoje źródło nieco głębiej: we wcześniejszych doświadczeniach, sposobie budowania więzi czy przekonaniach o sobie i miłości. To nie oznacza, że wybiera Pan/Pani „źle” świadomie, a raczej to, co w jakiś sposób jest znajome emocjonalnie, nawet jeśli jednocześnie rani. To, że partner ukrywa związek lub nie liczy się z Pana/Pani uczuciami, mówi więcej o jego trudnościach i sposobie budowania relacji niż o Pana/Pani wartości. Jednak warto zatrzymać się przy pytaniu, dlaczego mimo cierpienia tak trudno jest z takich relacji odejść i co sprawia, że potrzeby drugiej osoby stają się ważniejsze niż własne. Jeśli będzie Pan/Pani gotowa warto przyjrzeć się tym schematom ze specjalistą, aby w przyszłości budować bardziej satysfakcjonujące dla siebie związki.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz
Marta Lenarczyk
Dzień dobry,
W Pani słowach odczytuje jak bardzo bolesne i wyczerpujące musi być to doświadczenie, szczególnie kiedy pojawia się poczucie, że to nie pierwszy raz, gdy znajduje się Pani w relacji, która bardziej Panią obciąża, niż daje poczucie bezpieczeństwa i bliskości.
Na podstawie krótkiego opisu nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, dlaczego tak się dzieje, ale jeśli widzi Pani powtarzający się wzorzec trudnych relacji, warto potraktować to jako dobry moment do przyjrzenia się własnym doświadczeniom, potrzebom i sposobowi budowania bliskości. Czasem powtarzające się trudności w relacjach mogą mieć związek z naszym poczuciem własnej wartości, granicami, wcześniejszymi doświadczeniami czy tym, czego nauczyliśmy się o relacjach i bliskości. I absolutnie nie jest kwestia czyjejś winy, czy świadomego wybierania cierpienia, ale mechanizmów, które często działają poza pełną świadomością. Bardzo ważne jest też to, że pisze Pani, iż trudno Pani wyjść z takich relacji. Czasem największym wyzwaniem nie jest samo zauważenie, że relacja nam nie sprzyja, ale zrozumienie, co sprawia, że mimo tego tak trudno postawić granicę albo odejść.
Jeśli chodzi o pytanie, dlaczego partner ukrywa Panią przed rodziną, przyczyn może być wiele i bez poznania jego perspektywy nie da się tego rzetelnie ocenić. Jednocześnie zrozumiałe jest, że takie zachowanie może budzić w Pani niepewność i być może poczucie bycia nieważną lub niewystarczającą.
Być może pomocnym pytaniem byłoby nie tylko: dlaczego on tak się zachowuje?, ale też: co sprawia, że tak trudno mi zostać przy sobie, zadbać o siebie, kiedy w relacji nie jest mi dobrze?
Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc lepiej zrozumieć mechanizmy i zacząć budować relacje, w których będzie więcej bezpieczeństwa, szacunku i miejsca na Pani potrzeby.
Marta Lenarczyk
Karolina Koch
Dzień dobry,
z tego co opisujesz, brzmi to jak kolejna relacja, w której dużo jest dla Ciebie napięcia, poczucia odrzucenia i bycia „na drugim planie” i nic dziwnego, że zaczynasz się zastanawiać, skąd taki schemat się powtarza.
To, co opisujesz, często bywa związane nie tyle z „wybieraniem złych ludzi”, co z wchodzeniem w relacje, w których na początku jest jakaś intensywność, a potem pojawia się nierówność: Ty bardziej się starasz, dopasowujesz, próbujesz utrzymać kontakt, a druga strona jest mniej dostępna emocjonalnie albo nie w pełni obecna w relacji.
Pytanie o to, dlaczego on Cię „ukrywa” przed rodziną, jest bardzo ważne, bo dotyczy nie tylko jego, ale też tego, jak Ty się w tej relacji czujesz. I tu bardziej kluczowe może być nie tyle „dlaczego on tak robi”, ale co dla Ciebie oznacza bycie w relacji, w której nie czujesz się w pełni widziana/y i ważna/y?
Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) mogłoby być pomocne też pytanie: czy były momenty w tej relacji (nawet krótkie), kiedy czułaś/eś się traktowana/y inaczej - spokojniej, bez lęku, z większym szacunkiem? Co wtedy było inaczej między Wami?
To nie musi od razu prowadzić do decyzji „zostać czy odejść”, ale może pomóc zobaczyć, czego tak naprawdę potrzebujesz w relacji, żeby nie powtarzać tego samego bólu.
Pozdrawiam serdecznie
Karolina Koch

Zobacz podobne
Czy umiarkowana depresja może samoistnie przejść? Osoba nadal pracuje, spotyka się z przyjaciółmi, ma wahania nastrojów. Teraz mówi, że chce być sama i nie wie, co będzie dalej. Powiedziała, że nie kocha mnie ani wszystkiego. Ma też problemy z agresją w mowie, nie umie normalnie wytłumaczyć, tylko w agresji.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.