Left ArrowWstecz

Dlaczego wchodzę w toksyczne relacje? Problemy w związku z osobą z depresją

Kolejny nieudany związek, kolejny z toksyczną relacją, kolejny z którego mi ciężko wyjść. Jego depresja, odrzucenia, opowiadanie o wszystkim rodzinie, nie liczenie się ze mną. Dlaczego ja wchodzę w takie relacje, skąd to się bierze. Dlaczego on chce mnie ukrywać przed rodziną.
User Forum

Tygrys

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, że kolejny raz wchodzi Pani w relację, która Panią rani, nie znaczy, że „coś jest z Panią nie tak”. Raczej warto potraktować to jako sygnał, że powtarza się pewien schemat, który dobrze byłoby spokojnie zrozumieć.

 

Czasem wybieramy osoby nie dlatego, że są dla nas dobre, tylko dlatego, że ich sposób bycia jest nam emocjonalnie znajomy. Na przykład ktoś jest niedostępny, odrzuca, raz daje bliskość, raz ją zabiera, nie liczy się z naszymi potrzebami, a my zaczynamy jeszcze bardziej się starać. Wtedy relacja nie daje spokoju, tylko napięcie, ale właśnie przez to mocno przywiązuje.

 

Warto zadać sobie kilka pytań: czy ja w relacjach często próbuję zasłużyć na miłość? Czy ignoruję pierwsze sygnały, że ktoś mnie nie szanuje? Czy bardziej skupiam się na ratowaniu drugiej osoby niż na tym, jak ja się przy niej czuję? Czy trudniej mi odejść, gdy ktoś mnie odrzuca, niż wtedy, gdy jest po prostu stabilny i dobry?

 

To, że on ma depresję, może tłumaczyć część jego trudności, ale nie usprawiedliwia ranienia Pani, ukrywania Pani, opowiadania rodzinie wszystkiego bez szacunku do Pani granic czy nieliczenia się z Pani uczuciami. Jego problemy nie mogą być powodem, dla którego Pani ma znikać, milczeć i wszystko znosić.

 

A dlaczego chce Panią ukrywać przed rodziną? Powodów może być wiele: wstyd, lęk przed oceną, brak dojrzałości, zależność od rodziny, chęć kontrolowania sytuacji albo brak gotowości, żeby traktować tę relację poważnie. Ale najważniejsze nie jest to, jak on to tłumaczy. Najważniejsze jest to, co to robi z Panią. Jeśli czuje się Pani nieważna, pomijana i niechciana, to jest bardzo ważny sygnał.

 

Na Pani miejscu nie skupiałbym się tylko na pytaniu: „dlaczego on taki jest?”, ale też na pytaniu: „co sprawia, że ja w tym zostaję, mimo że mnie to niszczy?”. To bardzo dobry temat do terapii, bo chodzi nie tylko o tego konkretnego mężczyznę, ale o powtarzający się wzór wyboru partnerów i trudność w wychodzeniu z relacji, które bolą.

 

Nie musi Pani od razu znać wszystkich odpowiedzi. Wystarczy zacząć od jednego: relacja, w której trzeba walczyć o podstawowy szacunek, widoczność i uwzględnianie Pani uczuć, nie jest bezpiecznym miejscem do budowania bliskości.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Decyzja o ukrywaniu związku przed rodziną oraz nieliczenie się z drugą stroną to jasne sygnały emocjonalnej niedojrzałości, jednak kluczowe pytanie nie brzmi, dlaczego ten mężczyzna tak postępuje, ale dlaczego Pani/Pan godzi się na takie traktowanie i pozostaje w relacji, która niszczy. To, że widzi Pani/Pan tę powtarzalność, to bardzo ważny moment zwrotny, ale samodzielne przerwanie takiego błędnego koła bywa niezwykle trudne. Najlepszym i najbardziej uwalniającym rozwiązaniem będzie podjęcie psychoterapii, która pozwoli odkryć źródła tych wyborów, odbudować silne poczucie własnej wartości i nauczyć się stawiać sztywne granice, by w przyszłości tworzyć wyłącznie bezpieczne, pełne szacunku związki.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Mamy zbyt mało "danych" aby jasno określić to, co się zadziewa, jednak mogę stwierdzić że może to być za sprawą złych wzorów z dzieciństwa (styl przywiązania), zaniżonego poczucia własnej wartości. Często wchodzimy w podobne relacje, bo podświadomie wybieramy to, co znajome, nawet jeśli jest bolesne. Jeśli wcześniej doświadczałaś/łeś odrzucenia, chłodu, chaosu albo musiałaś/musiałeś zasługiwać na uwagę, taki układ może wydawać się „normalny”. Do tego dochodzi lęk przed samotnością i myśl, że lepiej być w trudnej relacji niż bez nikogo, co potrafi bardzo silnie trzymać w miejscu. Polecam kontakt z psychologiem i rozpoczęcie terapii.

1 miesiąc temu
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

To bardzo ważne pytanie, które sobie zadajesz, i sam fakt, że je zadajesz, mówi że jesteś gotowa zajrzeć głębiej. :)

To, że kolejny raz znajdujesz się w relacji, która cię rani, najprawdopodobniej nie jest przypadkiem ani pechem. Często wchodzimy w podobne schematy związków, bo gdzieś głęboko w sobie mamy zinternalizowany obraz tego, jak wygląda miłość, czego możemy oczekiwać od drugiej osoby i ile sami jesteśmy warci. Ten obraz buduje się bardzo wcześnie, w dzieciństwie, na podstawie tego, jak byłaś traktowana przez ważnych dla ciebie ludzi. Jeśli wtedy miłość była połączona z bólem, niepewnością, walką o uwagę albo niewidzialnością, to jako dorosła możesz nieświadomie szukać właśnie tego, bo to czujesz jako znajome, jako dom. Nie dlatego, że chcesz cierpieć. Dlatego, że twój układ nerwowy to rozpoznaje jako coś swojskiego.

To, że ciężko ci wyjść, też ma swoje imię. Przywiązanie do osoby, która nas rani, ale też czasem kocha, potrafi być bardzo silne, często silniejsze niż przywiązanie do kogoś stabilnego i bezpiecznego. To nie jest słabość. To jest mechanizm, który ma swoje korzenie.

Pytanie o ukrywanie przed rodziną jest bardzo ważne i boli, rozumiem to. Zasługujesz na to, żeby być dla kogoś powodem do dumy, nie sekretem.

Myślę, że warto żebyś porozmawiała o tym wszystkim z psychologiem, właśnie o tych schematach, o tym skąd się biorą i jak je zmieniać. To jest praca, którą warto zrobić dla siebie, niezależnie od tego, co wydarzy się w tym związku.

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Rozumiem to ogromne zmęczenie, zranienie, odrzucenie i potrzebę bycia ważną dla drugiej osoby. Często powtarzające się toksyczne relacje mają źródło w dawnych doświadczeniach np. braku bezpieczeństwa emocjonalnego, lęku przed opuszczeniem czy przyzwyczajeniu do miłości, o którą trzeba walczyć i to, że partner ukrywa związek, może budzić wstyd, smutek i podważać poczucie własnej wartości. Uważam, że warto przyjrzeć się nie tylko temu, dlaczego trafia się na takich partnerów ale też dlaczego tak trudno wyjść z relacji, które ranią, to ważny temat do spokojnego przepracowania terapeutycznie moim zdaniem.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

Czytam to i mam takie poczucie dużego zmęczenia powtarzalnością. Nie tylko samym rozstaniem czy trudnością tej relacji, ale właśnie tym doświadczeniem: „znowu jestem w podobnym miejscu”.

I myślę, że to jest bardzo ważny moment – kiedy zaczynamy zauważać nie tylko pojedynczą relację, ale pewien wzór, który wraca. Bo czasem to, co się powtarza, nie jest przypadkiem. Jakby coś w naszej psychice próbowało ponownie wejść w podobną sytuację, dopóki coś ważnego nie zostanie zobaczone albo nazwane.

W psychologii procesu powiedzielibyśmy może, że takie powracające relacje czy konflikty bywają trochę jak język nieświadomości. Coś próbuje się „wedrzeć” do świadomości – może temat granic, może własnych potrzeb, może lęku przed odrzuceniem, może znajomego sposobu bycia w relacji, który kiedyś już był obecny, np. w relacji z rodzicami.

Tego oczywiście nie da się ocenić z jednego wpisu. Ale samo to, że Pani pyta „dlaczego znowu”, wydaje się bardzo istotne.

Bo dopóki patrzymy tylko na drugą osobę – że jest toksyczna, niedostępna, odrzucająca – łatwo utknąć w poczuciu bezsilności. A kiedy zaczynamy przyglądać się temu, co nas do takich relacji prowadzi, co w nich zostaje uruchomione, czego w nich szukamy albo co próbujemy „naprawić”, wtedy pojawia się możliwość wyjścia z tej pętli.

I to nie jest kwestia obwiniania siebie. Raczej próba zrozumienia, dlaczego właśnie takie relacje są nam w jakiś sposób psychicznie znajome.

Mam też poczucie, że bardzo ważne jest pytanie o Pani potrzeby. O to, czego Pani właściwie chce od relacji i kiedy zaczyna Pani zauważać, że coś jest przekraczające, bolesne albo odbierające Pani miejsce.

Bo czasem właśnie tam zaczyna się zmiana – nie od znalezienia „innej osoby”, ale od coraz większego kontaktu ze sobą.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo bolesny i wyczerpujący schemat. Szczególnie gdy pojawia się poczucie, że „znowu dzieje się to samo”. Nic dziwnego, że próbuje Pani zrozumieć, skąd biorą się takie relacje i dlaczego tak trudno z nich wyjść.

Często powtarzające się trudne lub toksyczne relacje nie wynikają z „pecha” czy tego, że z Panią jest coś nie tak. Zwykle mają związek z tym, czego nauczyliśmy się o bliskości, miłości i własnej wartości wcześniej w życiu. Czasem osoby, które bardzo starają się ratować relację, rozumieć drugą stronę czy „zasłużyć” na miłość, nieświadomie wchodzą w związki, w których ich potrzeby schodzą na dalszy plan.

Z tego, co Pani pisze, wygląda też na to, że dużo miejsca w tej relacji zajmują problemy partnera, a Pani może zostawać z poczuciem odrzucenia, niewidzialności i braku bezpieczeństwa emocjonalnego. Ukrywanie relacji przed rodziną może być szczególnie raniące, bo często uruchamia pytania: „czy jestem niewystarczająca?”, „czy się mnie wstydzi?”. Tylko że takie zachowanie więcej mówi o jego trudnościach, lękach czy niedojrzałości niż o Pani wartości.

 

Pozdrawiam,

Marcelina Lipa

1 miesiąc temu
Justyna Kuszewska

Justyna Kuszewska

To, co opisujesz, brzmi jak powtarzający się schemat relacji, w których Ty dużo znosisz, a Twoje potrzeby są spychane na bok. To zwykle nie jest „przypadek”, tylko utrwalony schemat wchodzenia w relacje – często z osobami emocjonalnie niedostępnymi lub niegotowymi na pełne zaangażowanie.

Ukrywanie Cię przed rodziną to ważny sygnał braku jasnego miejsca dla Ciebie w jego życiu, niezależnie od jego tłumaczeń.

Warto nie tyle pytać „dlaczego on taki jest”, co „dlaczego ja zostaję w relacji, która mnie rani”.

1 miesiąc temu
Ewa Lesiak

Ewa Lesiak

Jeśli widzi Pani, że to kolejna relacja o podobnej dynamice, warto zatrzymać się nie tylko przy pytaniu „dlaczego znowu trafiłam na taką osobę?”, ale też przyjrzeć się schematowi, który sprawia, że coś zaczyna się powtarzać. Często nie chodzi o „pecha”, ale o pewne utrwalone sposoby wchodzenia w relacje, reagowania na sygnały ostrzegawcze czy stawiania granic.

To może być również dobry moment, aby wzmocnić poczucie własnej wartości, lepiej określić swoje potrzeby i oczekiwania wobec partnera oraz zastanowić się, po czym poznaje Pani, że relacja jest bezpieczna i oparta na wzajemności. W zdrowej relacji nie powinno być miejsca na ciągłe ukrywanie, pomijanie czy życie w poczuciu bycia „mniej ważną”.

Taka praca zwykle nie polega na szukaniu „winnego”, ale na lepszym rozumieniu siebie i budowaniu nowego podejścia do relacji.

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

W momencie, gdy kolejny raz jest Pan/Pani w relacji, która daje więcej bólu niż poczucia bezpieczeństwa, może to budzić ogromne zmęczenie, frustrację i pytanie „dlaczego znowu?”. Może być tak, że nie chodzi tu o „pecha”, ale o pewien powtarzający się schemat relacyjny, który ma swoje źródło nieco głębiej: we wcześniejszych doświadczeniach, sposobie budowania więzi czy przekonaniach o sobie i miłości. To nie oznacza, że wybiera Pan/Pani „źle” świadomie, a raczej to, co w jakiś sposób jest znajome emocjonalnie, nawet jeśli jednocześnie rani. To, że partner ukrywa związek lub nie liczy się z Pana/Pani uczuciami, mówi więcej o jego trudnościach i sposobie budowania relacji niż o Pana/Pani wartości. Jednak warto zatrzymać się przy pytaniu, dlaczego mimo cierpienia tak trudno jest z takich relacji odejść i co sprawia, że potrzeby drugiej osoby stają się ważniejsze niż własne. Jeśli będzie Pan/Pani gotowa warto przyjrzeć się tym schematom ze specjalistą, aby w przyszłości budować bardziej satysfakcjonujące dla siebie związki.

 

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,
 

W Pani słowach odczytuje jak bardzo bolesne i wyczerpujące musi być to doświadczenie, szczególnie kiedy pojawia się poczucie, że to nie pierwszy raz, gdy znajduje się Pani w relacji, która bardziej Panią obciąża, niż daje poczucie bezpieczeństwa i bliskości. 

 

Na podstawie krótkiego opisu nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, dlaczego tak się dzieje, ale jeśli widzi Pani powtarzający się wzorzec trudnych relacji, warto potraktować to jako dobry moment do przyjrzenia się własnym doświadczeniom, potrzebom i sposobowi budowania bliskości. Czasem powtarzające się trudności w relacjach mogą mieć związek z naszym poczuciem własnej wartości, granicami, wcześniejszymi doświadczeniami czy tym, czego nauczyliśmy się o relacjach i bliskości. I absolutnie nie jest kwestia czyjejś winy, czy świadomego wybierania cierpienia, ale mechanizmów, które często działają poza pełną świadomością. Bardzo ważne jest też to, że pisze Pani, iż trudno Pani wyjść z takich relacji. Czasem największym wyzwaniem nie jest samo zauważenie, że relacja nam nie sprzyja, ale zrozumienie, co sprawia, że mimo tego tak trudno postawić granicę albo odejść.
 

Jeśli chodzi o pytanie, dlaczego partner ukrywa Panią przed rodziną, przyczyn może być wiele i bez poznania jego perspektywy nie da się tego rzetelnie ocenić. Jednocześnie zrozumiałe jest, że takie zachowanie może budzić w Pani niepewność i być może poczucie bycia nieważną lub niewystarczającą.

 

Być może pomocnym pytaniem byłoby nie tylko: dlaczego on tak się zachowuje?, ale też: co sprawia, że tak trudno mi zostać przy sobie, zadbać o siebie, kiedy w relacji nie jest mi dobrze?

 

Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc lepiej zrozumieć mechanizmy i zacząć budować relacje, w których będzie więcej bezpieczeństwa, szacunku i miejsca na Pani potrzeby.

 

Marta Lenarczyk

1 miesiąc temu
Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

z tego co opisujesz, brzmi to jak kolejna relacja, w której dużo jest dla Ciebie napięcia, poczucia odrzucenia i bycia „na drugim planie” i nic dziwnego, że zaczynasz się zastanawiać, skąd taki schemat się powtarza.

To, co opisujesz, często bywa związane nie tyle z „wybieraniem złych ludzi”, co z wchodzeniem w relacje, w których na początku jest jakaś intensywność, a potem pojawia się nierówność: Ty bardziej się starasz, dopasowujesz, próbujesz utrzymać kontakt, a druga strona jest mniej dostępna emocjonalnie albo nie w pełni obecna w relacji.

Pytanie o to, dlaczego on Cię „ukrywa” przed rodziną, jest bardzo ważne, bo dotyczy nie tylko jego, ale też tego, jak Ty się w tej relacji czujesz. I tu bardziej kluczowe może być nie tyle „dlaczego on tak robi”, ale co dla Ciebie oznacza bycie w relacji, w której nie czujesz się w pełni widziana/y i ważna/y?

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) mogłoby być pomocne też pytanie: czy były momenty w tej relacji (nawet krótkie), kiedy czułaś/eś się traktowana/y inaczej - spokojniej, bez lęku, z większym szacunkiem? Co wtedy było inaczej między Wami?

To nie musi od razu prowadzić do decyzji „zostać czy odejść”, ale może pomóc zobaczyć, czego tak naprawdę potrzebujesz w relacji, żeby nie powtarzać tego samego bólu.

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Koch

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jestem po rozwodzie, mam 2 dzieci i od ponad 2 lat spotykam się z rozwodnikiem, który też ma 2 dzieci. Niestety do dnia dzisiejszego nie poznałam jego dzieci.
Dzien dobry, jestem po rozwodzie. mam 2 dzieci i od ponad 2 lat spotykam się z rozwodnikiem, który też ma 2 dzieci. Mój partner zna całą moją rodzinę z dziecmi na czele oczywiście. W wielkich trudach przedstawił mnie swoim rodzicom jakies pol roku temu. Niestety do dnia dzisiejszego nie poznałam jego dzieci. Uslyszalam ze jak będą pelnoletnie. Ze on nie chce zeby go postrzegały jako mężczyznę lecz jako tate. Nie ukrywam że zaczynam sobie z tym nie radzić. Gryzie mnie ten temat. Nie potrafię tego zrozumieć. Czy ze mną jest coś nie tak? Zaznaczam że z partnerem bardzo dobrze się dogadujemy na wielu płaszczyznach. Nie mieszkamy razem.
Rozstanie i rozwód z powodu ADHD i lękowego stylu przywiązania - jak sobie radzić?
Moja żona odeszła. Mam adhd i lekowy styl przywiązania. Zamęczyłem ją swoja szybkością, przerywaniem, frustracją, czytaniem i interpretacją jej zachowań i szeregiem innych pomniejszych, meczących sytuacji. Mówiła, że nie umie ze mną rozmawiać. I kiedy ja reagowałem na ciszę ( bo MUSZĘ wiedzieć) większa frustracją ona zapadała się w większe milczenie. Kiedy życia nie przytłaczał ten głaz adhd/presji/emocji itp. było dobrze. Żona tęskniła za mną, byliśmy blisko. Przez 4 lata związku było wiele pięknych chwil, ale równie dużo przytłaczającej ciszy i mijania się. Aż wreszcie odeszła- wyprowadziła się podczas mojej nieobecności. Wiem, że okropnie dużo ją to kosztowało. Kiedy rozmawialiśmy na wideo, a ja nic jeszcze nie wiedziałem, prawie płakała. Widziałem, że coś jest nie tak. Wysłała mi wtedy sporo filmów pokazujących w jakim jest stanie. Tylko tak potrafiła mi to powiedzieć. Reagowałem, obiecywałem ale to na nic się zdało. Kiedy wróciłem, jej już nie było. Napisała, że nie wytrzymała, nie udźwignęła. Mimo że jeszcze 2 miesiące temu byliśmy blisko- miałem takie wrażenie, ale ona magazynowała w sobie te wszystkie traumy i cały ból naszej relacji. Przez 3 tygodnie po wyprowadzce było nawet ciepło. Pisaliśmy do siebie, ona codziennie pytała o naszego psa, pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a po moim dłuższym milczeniu zapytała nawet, czy tak dobrze znoszę rozstanie i czy dobrze mi bez niej. Wtedy ja niestety ( teraz to wiem) zmiękłem i napisałem, że się trzymam, ale kocham i tęsknię. Ona na to, że już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. To bardzo zabolało, bo ja wolałbym, żeby krzyczała do mnie, biła po twarzy, najlepiej w deszczu ( taka moja głowa)...Ale po tym wyznaniu ona była na swojej terapii i kolejnego dnia odcięła się. Życzyła mi wszystkiego najlepszego i żebym pracował nad sobą bo takiego mnie, jakiego ona znała żadna kobieta nie zechce. To cholernie boli- moja najważniejsza osoba na świecie sugeruje, że mógłbym być z kimś innym. Wytłumaczyłem sobie, że to efekt terapii, że ona tak się musiała zachować, żeby się nie rozsypać, i mi nie dawać nadziei. Od paru dni nie pytała nawet o psa. Nie wiem co ze sobą zrobić. Zacząłem terapię, poszedłem biegać, odstawiłem alkohol. Termin rozwodu za 3 miesiące. Chciałbym jej pokazać zmianę, ale skoro nie ma kontaktu? Będę walczył, ale teraz chyba w ciszy. Rozpadłem się na kawałki. Czy ona tęskni, czy to rzeczywiście poza i zbroja? Czy jest jeszcze szansa? Co robić przez te 3 miesiące do rozwodu? A może nie buntować się? Skoro ślub nie dał nam szczęścia to rozwód może nam go paradoksalnie dać?
Jak poradzić sobie z nieudanymi relacjami romantycznymi i lękiem przed zaufaniem?
Mam 19 lat. Wiem, że pewnie wielu stwierdzi, że nie wiem jeszcze nic o życiu i, że mój problem nie jest jakiś ważny ale bardzo mnie nurtuje. Chodzi o to, że nie mam kompletnie szczęścia w relacjach romantycznych. Półtorej roku temu kręciłam z chłopakiem. Po niecałych dwóch miesiącach zaczęliśmy rozmawiać ( z jego inicjatywy) na temat przyszłości naszej relacji. Oboje stwierdziliśmy, że chcemy wejść w związek. Po tygodniu stwierdził jednak, że z różnych powodów nie chce być ze mną w związku. Zamiast powiedzieć mi to w twarz poprostu wysłał mi wiadomość. Później pisał do mnie jeszcze wiele razy średnio co kilka tygodni. Wyglądało to tak, że pytał co u mnie ja mu odpisywałam po czym mnie olewał. W międzyczasie dowiedziałam się od wspólnej znajomej, że jest to poprostu zwykły babiarz, który potrafi pisać z kilkoma dziewczynami na raz. Później sama zaczęłam go olewać a finalnie zablokowałam. W lutym tego roku napisał do mnie kolejny chłopak. Na początku rozmowa się kleiła ale po czasie zauważyliśmy, że wiele nas różni i z czasem brakowało nam wspólnych tematów do rozmów. Stwierdziliśmy, że lepiej się rozstać niż kłócić. Mimo to zostaliśmy w przyjaznej relacji. Ponad miesiąc temu na pewnym kursie poznałam kolejnego chłopaka. Dodał mnie do znajomych na Facebooku i zaobserwował na Instagramie. Szczerze mówiąc nie chciałam wtedy wchodzić w żadne relacje romantyczne. Jednak po tygodniu chłopak do mnie napisał i zapytał jak idzie mi kurs. Rozmowa się kleiła i zaproponował spotkanie. Stwierdziłam jednak, że może dam mu szanse. Spotkaliśmy się. Mieliśmy wiele wspólnych tematów i podobne spojrzenie na świat. Wydawało się, że tym razem wszystko będzie dobrze się układało. Zachowywał się wspaniale. Otwierał mi drzwi od samochodu, komplementował i nawet kupował jedzenie. Mówił, że zerwał pare miesięcy wcześniej z toksyczną byłą. Porównywał mnie do niej mówiąc, że jestem o wiele lepsza od niej. Nasza relacja miała się świetnie. Nie kłócilismy się. Poznałam nawet jego rodziców. Pozwalałam mu robić wszystkie pierwsze kroki, ponieważ po poprzednich relacjach bałam się bardziej zaangażować. W końcu w pełni mu zaufałam. Naprawdę myślałam, że to relacja z cudowną przyszłością. Jednak się myliłam. Jednego dnia nie napisał do mnie wcale. Zapytałam go o co chodzi. Stwierdził, że wszystko go przytłacza. Zapytałam jak mogę mu pomóc na co on napisał mi, że musi pobyć sam. Następnego dnia stwierdził, że lepiej będzie gdy się rozstaniemy, ponieważ nie przepracował sobie jeszcze rozstania ze swoją byłą. Ja sama byłam w szoku. Nie spodziewałam sie takiego obrotu spraw. Nie wiem sama co mam o tym myśleć. Coraz bardziej zaczynam wątpić w miłość. Boję się, że kiedy przyjdzie ten jedyny, będę tak bardzo bała się zaufać, że ta relacja przepadnie. Boję się, że zostanę sama do końca życia, bo każda moja relacja romantyczna nie trwała dłużej niż niecałe dwa miesiące. Naprawdę będąc w każdej z tych trzech realacji myślałam, że przerodzi się to w długotrwały związek. Jednak jak zawsze się myliłam. Już sama nie wiem co mam zrobić żeby następnym razem wszystko się ułożyło. Czuje też, że z każdym rozczarowaniem coraz mniej potrafię komuś zaufać.
Witam serdecznie, Mój mąż od 5 lat pracuje za granicą, ma miesiąc urlopu rocznie
Witam serdecznie, Mój mąż od 5 lat pracuje za granicą, ma miesiąc urlopu rocznie, który spędza w Polsce wiec wychodzi na to ze przez 5 lat był tylko 5 miesięcy z rodziną.Mamy synka, którego wychowuje zupełnie sama. Mąż dba o nas finansowo, ale nie poświęca nam uwagi, czasu, z tego powodu często się kłócimy, ponieważ jest praktycznie nieobecny w naszym życiu .Dodatkowo ostatnio odkryłam, że wszystkie nasze kłótnie nagrywa na tel.Kłótnie, które odsłuchałam były dosyć zmanipulowane - nie nagrywał siebie, co mówi, tylko mnie, ponadto znalazłam w telefonie jego rozmowy z kolegami, z których ewidentnie wynika, że mąż za granica nadużywa alkoholu i interesuje się pornografią.Miał też problemy z hazardem.Winą za kryzys w naszym małżeństwie obarcza mnie, ponieważ on uważa, że wszystko jest w porządku, a ja się tylko czepiam.Stał się bardziej agresywny, obraża mnie, następnie mówi, że nic takiego nie miało miejsca...gdy tylko próbuję z nim porozmawiać o naszych problemach , słyszę, że przesadzam, że jestem chora psychicznie etc.etc. Syn ostatnio mi powiedział, że w zasadzie to on taty nie zna, tak go rzadko widzi ...Mąż o wszystko obwinia mnie, pije przeze mnie ,syn się od niego oddala, mąż twierdzi, że to moja wina i tak w kółko.Na prośbę, abyśmy poszli na terapię małżeńską, powiedział, że to ja mam problem, nie on, więc na terapię małżeńską chodzić nie będzie. Wciąż jednak zapewnia mnie, że nas kocha ...tylko jedno z drugim wg mnie bardzo się kłóci...słowa inne czyny...czy jest jakaś szansa, żeby uratować to małżeństwo, jeśli tak to, co powinnam zrobić?
Czy umiarkowana depresja może samoistnie minąć? Wahania nastrojów, izolacja, agresja werbalna.

Czy umiarkowana depresja może samoistnie przejść? Osoba nadal pracuje, spotyka się z przyjaciółmi, ma wahania nastrojów. Teraz mówi, że chce być sama i nie wie, co będzie dalej. Powiedziała, że nie kocha mnie ani wszystkiego. Ma też problemy z agresją w mowie, nie umie normalnie wytłumaczyć, tylko w agresji.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.