Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego wchodzę w toksyczne relacje? Problemy w związku z osobą z depresją

Kolejny nieudany związek, kolejny z toksyczną relacją, kolejny z którego mi ciężko wyjść. Jego depresja, odrzucenia, opowiadanie o wszystkim rodzinie, nie liczenie się ze mną. Dlaczego ja wchodzę w takie relacje, skąd to się bierze. Dlaczego on chce mnie ukrywać przed rodziną.
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, że kolejny raz wchodzi Pani w relację, która Panią rani, nie znaczy, że „coś jest z Panią nie tak”. Raczej warto potraktować to jako sygnał, że powtarza się pewien schemat, który dobrze byłoby spokojnie zrozumieć.

 

Czasem wybieramy osoby nie dlatego, że są dla nas dobre, tylko dlatego, że ich sposób bycia jest nam emocjonalnie znajomy. Na przykład ktoś jest niedostępny, odrzuca, raz daje bliskość, raz ją zabiera, nie liczy się z naszymi potrzebami, a my zaczynamy jeszcze bardziej się starać. Wtedy relacja nie daje spokoju, tylko napięcie, ale właśnie przez to mocno przywiązuje.

 

Warto zadać sobie kilka pytań: czy ja w relacjach często próbuję zasłużyć na miłość? Czy ignoruję pierwsze sygnały, że ktoś mnie nie szanuje? Czy bardziej skupiam się na ratowaniu drugiej osoby niż na tym, jak ja się przy niej czuję? Czy trudniej mi odejść, gdy ktoś mnie odrzuca, niż wtedy, gdy jest po prostu stabilny i dobry?

 

To, że on ma depresję, może tłumaczyć część jego trudności, ale nie usprawiedliwia ranienia Pani, ukrywania Pani, opowiadania rodzinie wszystkiego bez szacunku do Pani granic czy nieliczenia się z Pani uczuciami. Jego problemy nie mogą być powodem, dla którego Pani ma znikać, milczeć i wszystko znosić.

 

A dlaczego chce Panią ukrywać przed rodziną? Powodów może być wiele: wstyd, lęk przed oceną, brak dojrzałości, zależność od rodziny, chęć kontrolowania sytuacji albo brak gotowości, żeby traktować tę relację poważnie. Ale najważniejsze nie jest to, jak on to tłumaczy. Najważniejsze jest to, co to robi z Panią. Jeśli czuje się Pani nieważna, pomijana i niechciana, to jest bardzo ważny sygnał.

 

Na Pani miejscu nie skupiałbym się tylko na pytaniu: „dlaczego on taki jest?”, ale też na pytaniu: „co sprawia, że ja w tym zostaję, mimo że mnie to niszczy?”. To bardzo dobry temat do terapii, bo chodzi nie tylko o tego konkretnego mężczyznę, ale o powtarzający się wzór wyboru partnerów i trudność w wychodzeniu z relacji, które bolą.

 

Nie musi Pani od razu znać wszystkich odpowiedzi. Wystarczy zacząć od jednego: relacja, w której trzeba walczyć o podstawowy szacunek, widoczność i uwzględnianie Pani uczuć, nie jest bezpiecznym miejscem do budowania bliskości.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Decyzja o ukrywaniu związku przed rodziną oraz nieliczenie się z drugą stroną to jasne sygnały emocjonalnej niedojrzałości, jednak kluczowe pytanie nie brzmi, dlaczego ten mężczyzna tak postępuje, ale dlaczego Pani/Pan godzi się na takie traktowanie i pozostaje w relacji, która niszczy. To, że widzi Pani/Pan tę powtarzalność, to bardzo ważny moment zwrotny, ale samodzielne przerwanie takiego błędnego koła bywa niezwykle trudne. Najlepszym i najbardziej uwalniającym rozwiązaniem będzie podjęcie psychoterapii, która pozwoli odkryć źródła tych wyborów, odbudować silne poczucie własnej wartości i nauczyć się stawiać sztywne granice, by w przyszłości tworzyć wyłącznie bezpieczne, pełne szacunku związki.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Mamy zbyt mało "danych" aby jasno określić to, co się zadziewa, jednak mogę stwierdzić że może to być za sprawą złych wzorów z dzieciństwa (styl przywiązania), zaniżonego poczucia własnej wartości. Często wchodzimy w podobne relacje, bo podświadomie wybieramy to, co znajome, nawet jeśli jest bolesne. Jeśli wcześniej doświadczałaś/łeś odrzucenia, chłodu, chaosu albo musiałaś/musiałeś zasługiwać na uwagę, taki układ może wydawać się „normalny”. Do tego dochodzi lęk przed samotnością i myśl, że lepiej być w trudnej relacji niż bez nikogo, co potrafi bardzo silnie trzymać w miejscu. Polecam kontakt z psychologiem i rozpoczęcie terapii.

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

To bardzo ważne pytanie, które sobie zadajesz, i sam fakt, że je zadajesz, mówi że jesteś gotowa zajrzeć głębiej. :)

To, że kolejny raz znajdujesz się w relacji, która cię rani, najprawdopodobniej nie jest przypadkiem ani pechem. Często wchodzimy w podobne schematy związków, bo gdzieś głęboko w sobie mamy zinternalizowany obraz tego, jak wygląda miłość, czego możemy oczekiwać od drugiej osoby i ile sami jesteśmy warci. Ten obraz buduje się bardzo wcześnie, w dzieciństwie, na podstawie tego, jak byłaś traktowana przez ważnych dla ciebie ludzi. Jeśli wtedy miłość była połączona z bólem, niepewnością, walką o uwagę albo niewidzialnością, to jako dorosła możesz nieświadomie szukać właśnie tego, bo to czujesz jako znajome, jako dom. Nie dlatego, że chcesz cierpieć. Dlatego, że twój układ nerwowy to rozpoznaje jako coś swojskiego.

To, że ciężko ci wyjść, też ma swoje imię. Przywiązanie do osoby, która nas rani, ale też czasem kocha, potrafi być bardzo silne, często silniejsze niż przywiązanie do kogoś stabilnego i bezpiecznego. To nie jest słabość. To jest mechanizm, który ma swoje korzenie.

Pytanie o ukrywanie przed rodziną jest bardzo ważne i boli, rozumiem to. Zasługujesz na to, żeby być dla kogoś powodem do dumy, nie sekretem.

Myślę, że warto żebyś porozmawiała o tym wszystkim z psychologiem, właśnie o tych schematach, o tym skąd się biorą i jak je zmieniać. To jest praca, którą warto zrobić dla siebie, niezależnie od tego, co wydarzy się w tym związku.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Rozumiem to ogromne zmęczenie, zranienie, odrzucenie i potrzebę bycia ważną dla drugiej osoby. Często powtarzające się toksyczne relacje mają źródło w dawnych doświadczeniach np. braku bezpieczeństwa emocjonalnego, lęku przed opuszczeniem czy przyzwyczajeniu do miłości, o którą trzeba walczyć i to, że partner ukrywa związek, może budzić wstyd, smutek i podważać poczucie własnej wartości. Uważam, że warto przyjrzeć się nie tylko temu, dlaczego trafia się na takich partnerów ale też dlaczego tak trudno wyjść z relacji, które ranią, to ważny temat do spokojnego przepracowania terapeutycznie moim zdaniem.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

Czytam to i mam takie poczucie dużego zmęczenia powtarzalnością. Nie tylko samym rozstaniem czy trudnością tej relacji, ale właśnie tym doświadczeniem: „znowu jestem w podobnym miejscu”.

I myślę, że to jest bardzo ważny moment – kiedy zaczynamy zauważać nie tylko pojedynczą relację, ale pewien wzór, który wraca. Bo czasem to, co się powtarza, nie jest przypadkiem. Jakby coś w naszej psychice próbowało ponownie wejść w podobną sytuację, dopóki coś ważnego nie zostanie zobaczone albo nazwane.

W psychologii procesu powiedzielibyśmy może, że takie powracające relacje czy konflikty bywają trochę jak język nieświadomości. Coś próbuje się „wedrzeć” do świadomości – może temat granic, może własnych potrzeb, może lęku przed odrzuceniem, może znajomego sposobu bycia w relacji, który kiedyś już był obecny, np. w relacji z rodzicami.

Tego oczywiście nie da się ocenić z jednego wpisu. Ale samo to, że Pani pyta „dlaczego znowu”, wydaje się bardzo istotne.

Bo dopóki patrzymy tylko na drugą osobę – że jest toksyczna, niedostępna, odrzucająca – łatwo utknąć w poczuciu bezsilności. A kiedy zaczynamy przyglądać się temu, co nas do takich relacji prowadzi, co w nich zostaje uruchomione, czego w nich szukamy albo co próbujemy „naprawić”, wtedy pojawia się możliwość wyjścia z tej pętli.

I to nie jest kwestia obwiniania siebie. Raczej próba zrozumienia, dlaczego właśnie takie relacje są nam w jakiś sposób psychicznie znajome.

Mam też poczucie, że bardzo ważne jest pytanie o Pani potrzeby. O to, czego Pani właściwie chce od relacji i kiedy zaczyna Pani zauważać, że coś jest przekraczające, bolesne albo odbierające Pani miejsce.

Bo czasem właśnie tam zaczyna się zmiana – nie od znalezienia „innej osoby”, ale od coraz większego kontaktu ze sobą.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo bolesny i wyczerpujący schemat. Szczególnie gdy pojawia się poczucie, że „znowu dzieje się to samo”. Nic dziwnego, że próbuje Pani zrozumieć, skąd biorą się takie relacje i dlaczego tak trudno z nich wyjść.

Często powtarzające się trudne lub toksyczne relacje nie wynikają z „pecha” czy tego, że z Panią jest coś nie tak. Zwykle mają związek z tym, czego nauczyliśmy się o bliskości, miłości i własnej wartości wcześniej w życiu. Czasem osoby, które bardzo starają się ratować relację, rozumieć drugą stronę czy „zasłużyć” na miłość, nieświadomie wchodzą w związki, w których ich potrzeby schodzą na dalszy plan.

Z tego, co Pani pisze, wygląda też na to, że dużo miejsca w tej relacji zajmują problemy partnera, a Pani może zostawać z poczuciem odrzucenia, niewidzialności i braku bezpieczeństwa emocjonalnego. Ukrywanie relacji przed rodziną może być szczególnie raniące, bo często uruchamia pytania: „czy jestem niewystarczająca?”, „czy się mnie wstydzi?”. Tylko że takie zachowanie więcej mówi o jego trudnościach, lękach czy niedojrzałości niż o Pani wartości.

 

Pozdrawiam,

Marcelina Lipa

Justyna Kuszewska

Justyna Kuszewska

To, co opisujesz, brzmi jak powtarzający się schemat relacji, w których Ty dużo znosisz, a Twoje potrzeby są spychane na bok. To zwykle nie jest „przypadek”, tylko utrwalony schemat wchodzenia w relacje – często z osobami emocjonalnie niedostępnymi lub niegotowymi na pełne zaangażowanie.

Ukrywanie Cię przed rodziną to ważny sygnał braku jasnego miejsca dla Ciebie w jego życiu, niezależnie od jego tłumaczeń.

Warto nie tyle pytać „dlaczego on taki jest”, co „dlaczego ja zostaję w relacji, która mnie rani”.

Ewa Lesiak

Ewa Lesiak

Jeśli widzi Pani, że to kolejna relacja o podobnej dynamice, warto zatrzymać się nie tylko przy pytaniu „dlaczego znowu trafiłam na taką osobę?”, ale też przyjrzeć się schematowi, który sprawia, że coś zaczyna się powtarzać. Często nie chodzi o „pecha”, ale o pewne utrwalone sposoby wchodzenia w relacje, reagowania na sygnały ostrzegawcze czy stawiania granic.

To może być również dobry moment, aby wzmocnić poczucie własnej wartości, lepiej określić swoje potrzeby i oczekiwania wobec partnera oraz zastanowić się, po czym poznaje Pani, że relacja jest bezpieczna i oparta na wzajemności. W zdrowej relacji nie powinno być miejsca na ciągłe ukrywanie, pomijanie czy życie w poczuciu bycia „mniej ważną”.

Taka praca zwykle nie polega na szukaniu „winnego”, ale na lepszym rozumieniu siebie i budowaniu nowego podejścia do relacji.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

W momencie, gdy kolejny raz jest Pan/Pani w relacji, która daje więcej bólu niż poczucia bezpieczeństwa, może to budzić ogromne zmęczenie, frustrację i pytanie „dlaczego znowu?”. Może być tak, że nie chodzi tu o „pecha”, ale o pewien powtarzający się schemat relacyjny, który ma swoje źródło nieco głębiej: we wcześniejszych doświadczeniach, sposobie budowania więzi czy przekonaniach o sobie i miłości. To nie oznacza, że wybiera Pan/Pani „źle” świadomie, a raczej to, co w jakiś sposób jest znajome emocjonalnie, nawet jeśli jednocześnie rani. To, że partner ukrywa związek lub nie liczy się z Pana/Pani uczuciami, mówi więcej o jego trudnościach i sposobie budowania relacji niż o Pana/Pani wartości. Jednak warto zatrzymać się przy pytaniu, dlaczego mimo cierpienia tak trudno jest z takich relacji odejść i co sprawia, że potrzeby drugiej osoby stają się ważniejsze niż własne. Jeśli będzie Pan/Pani gotowa warto przyjrzeć się tym schematom ze specjalistą, aby w przyszłości budować bardziej satysfakcjonujące dla siebie związki.

 

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,
 

W Pani słowach odczytuje jak bardzo bolesne i wyczerpujące musi być to doświadczenie, szczególnie kiedy pojawia się poczucie, że to nie pierwszy raz, gdy znajduje się Pani w relacji, która bardziej Panią obciąża, niż daje poczucie bezpieczeństwa i bliskości. 

 

Na podstawie krótkiego opisu nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, dlaczego tak się dzieje, ale jeśli widzi Pani powtarzający się wzorzec trudnych relacji, warto potraktować to jako dobry moment do przyjrzenia się własnym doświadczeniom, potrzebom i sposobowi budowania bliskości. Czasem powtarzające się trudności w relacjach mogą mieć związek z naszym poczuciem własnej wartości, granicami, wcześniejszymi doświadczeniami czy tym, czego nauczyliśmy się o relacjach i bliskości. I absolutnie nie jest kwestia czyjejś winy, czy świadomego wybierania cierpienia, ale mechanizmów, które często działają poza pełną świadomością. Bardzo ważne jest też to, że pisze Pani, iż trudno Pani wyjść z takich relacji. Czasem największym wyzwaniem nie jest samo zauważenie, że relacja nam nie sprzyja, ale zrozumienie, co sprawia, że mimo tego tak trudno postawić granicę albo odejść.
 

Jeśli chodzi o pytanie, dlaczego partner ukrywa Panią przed rodziną, przyczyn może być wiele i bez poznania jego perspektywy nie da się tego rzetelnie ocenić. Jednocześnie zrozumiałe jest, że takie zachowanie może budzić w Pani niepewność i być może poczucie bycia nieważną lub niewystarczającą.

 

Być może pomocnym pytaniem byłoby nie tylko: dlaczego on tak się zachowuje?, ale też: co sprawia, że tak trudno mi zostać przy sobie, zadbać o siebie, kiedy w relacji nie jest mi dobrze?

 

Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc lepiej zrozumieć mechanizmy i zacząć budować relacje, w których będzie więcej bezpieczeństwa, szacunku i miejsca na Pani potrzeby.

 

Marta Lenarczyk

Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

z tego co opisujesz, brzmi to jak kolejna relacja, w której dużo jest dla Ciebie napięcia, poczucia odrzucenia i bycia „na drugim planie” i nic dziwnego, że zaczynasz się zastanawiać, skąd taki schemat się powtarza.

To, co opisujesz, często bywa związane nie tyle z „wybieraniem złych ludzi”, co z wchodzeniem w relacje, w których na początku jest jakaś intensywność, a potem pojawia się nierówność: Ty bardziej się starasz, dopasowujesz, próbujesz utrzymać kontakt, a druga strona jest mniej dostępna emocjonalnie albo nie w pełni obecna w relacji.

Pytanie o to, dlaczego on Cię „ukrywa” przed rodziną, jest bardzo ważne, bo dotyczy nie tylko jego, ale też tego, jak Ty się w tej relacji czujesz. I tu bardziej kluczowe może być nie tyle „dlaczego on tak robi”, ale co dla Ciebie oznacza bycie w relacji, w której nie czujesz się w pełni widziana/y i ważna/y?

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) mogłoby być pomocne też pytanie: czy były momenty w tej relacji (nawet krótkie), kiedy czułaś/eś się traktowana/y inaczej - spokojniej, bez lęku, z większym szacunkiem? Co wtedy było inaczej między Wami?

To nie musi od razu prowadzić do decyzji „zostać czy odejść”, ale może pomóc zobaczyć, czego tak naprawdę potrzebujesz w relacji, żeby nie powtarzać tego samego bólu.

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Koch

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Osamotnienie w związku i podejrzenia o niewierność męża – jak sobie poradzić?
Maz uwaza ze mnie kocha pragnie pozada zawsze obiecuje intymnosc zastrasza potem no no powiesz psychologowi jaka jestes ze robisz mi jazdy o nocki ze nie ma sexu nie przytyłam oczywiście ze powiem a dlaczego tobie robie awantury? Nie mam ciebie dla siebie wogole ciagle dniami miesiącami pracujesz od 8 do 18 lub od 8 do 21 ze mna czas spędzasz jedynie 1.5 godziny każdego dnia na sexsie i idziesz spać podczas snu nie chcesz przytulić mnie co niby uwielbiasz twe słowa??? Jestem osamotniona w związku nie mam żadnego pożytku z meza żadnego zwro uczuc ciepla sexu prawdziwego miłości szacunku a ustalanie z jego strony zasad. Jak zasłużę jak bede chcial albo możliwe ze cie przytulę. To jest moim zdaniem chore. W pracy wspaniale relacje z szefowa żyje radosny uśmiechają sie do siebie bardzo jej pomocny. Jak mu mowie ze czuje ze ich cos łączy atakiem odpowie no to już masz miły dzien z głowy przychodzę z pracy idę spać. Wogole ze mma sie nie liczy z moimi potrzebami pragnieniami, dlatego odbieram ze liczy sie dla niego tylko ona życie zawodowe nie ja - ja nie jestem mu absolutnie potrzebna czy mam rację??? Wiecznie obiecuje a nie dotrzymuje słowa manipuluje bawi sie mna moimi uczuciami. Ale co do czego nakazuje abym to ja sie do niego przytuliła ale do czego? Do jego pleców? Co tu jest nie tak ? Od dnia 27 stycznia 2026r mija zarzz 4 dzien niby chce sexu pieszczot przytulenia czułości po czym jakis zimny ze jest zmęczony a na mnie na moje zmęczenie nie patrzy wypalanie emocjonalnie sie z jego strony zastraszanie zasady i jeszcze uwaza ze ja łamie zasady? Nie przypadkiem on je łamie? Obiecuje cos ale tego nie robi jak tak można? Wiecznie robić nadzieję? Normalny sex od ponad 21 lat bagle zwyczajny sex od tak i nara idę spać na bok no bo tak nagle po tylu latach mu wygodnie? Od kiedy. Jeszcze uwaza ze w nocy robie mu awantury? Czy mam powody czy nie? Na zapytanie sie męża? Przytulisz mnie odpowiedź chamska cyt ,, NIE,, wyprosić sie o sex nad ranem.? Wtedy mam a tak moge zapomnieć i ciągle krytykowanie zastraszania i swe ja? Co mam myśleć co robić? Czy faktycznie tu juz uczuc ze strony meza w moja stronę nie ma? Czy ta kobieta zawładnęła jego sercem rozumem? Czy jest opcja ze to ona dla niego juz sie tylko liczy i poza nią jak praca nie widzi swiata? A ja jestem bo jestem? Jestem wyczerpana co mam robic jak podejść do tego jak chce jeździć po niego do pracy czy odpuścić sobie całkowicie jego osobę jak to sie mówi zlać ale obserwować zbierać dowody? Sama nie ukrywam cos mi tu nie pasuje a nawet jedna jego koleżanka z pracy sama mi powiedziała cyt ,, odpuść sobie go,, co mam robic ? Dla mnie wazna porada będzie czy nie jeździć nie okazywać uczuć potrzeby sexu obojetnosc odciąć sie poprostu? Ale nie ukrywam kocham go on niby tez mnie ale co mam robić? Uwielbiam z mężem sex
Trudny rozwód a nowy partner: presja, stres finansowy i obawy o dziecko

Jestem w trakcie trudnego rozwodu, a jednocześnie mam nowego partnera, który domaga się, żebym rozwiodła się jak najszybciej bez względu na moją sytuację finansową. Nie mogę się z mężem porozumieć w sprawie finansowych i opieki nad dzieckiem. Walczę z nim o pieniądze, bo nie mam żadnej rodziny i pomocy od nikogo, a gotówka, którą od niego otrzymam, musi mi wystarczyć na całe życie. Mój nowy partner ma duże długi, pracuje dorywczo, musi płacić alimenty. Tłumaczę mu, że najpierw muszę być stabilna finansowo, żeby nas dwoje utrzymać, bo inaczej będziemy się kłócić i nasz związek też się rozpadnie. Niepokoi mnie zachowanie partnera. On mówi, że ma frustracje spowodowane złą sytuacją finansową i brakiem mojego rozwodu. Zdarzyło mu się pod wpływem alkoholu napisać mi naprawdę przykre rzeczy. Każde spotkanie to dla mnie przesłuchania, jak postępuje mój rozwód. Kiedy nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi, łatwo wpada w złość... wtedy mam wrażenie, że traci kontrolę nad tym, co mówi. Potrafi podnieść głos, nazwać mnie głupią, kłamcą, kawałkiem gówna. Ostatnio podczas zbliżenia nie osiągnął orgazmu. Następnego dnia napisał, że nie mam dla niego szacunku, powinnam mu się odwdzięczyć za seks, i jeśli nie wrócę następnego dnia, żeby naprawić co spartaczyłam, jeśli nie, to mam o nim zapomnieć. Boję się jego zachowania ze względu na dziecko... Bardzo proszę o radę.

Chcę wyjść z toksycznej relacji, ale boję się, że to będzie dla mnie niebezpieczne.
Próbuje od kilku miesięcy wyjść z toksycznej relacji, partner jest alkoholikiem i przy każdej mojej próbie odejścia grozi, że sobie coś zrobi, dodatkowo boję się, że zacznie upubliczniać obrażające mnie wpisy w social mediach (już kiedyś tak zrobił, szybko wpada w szał i nie panuje nad sobą). Nie chce już tego ciągnąć, oboje nie możemy się dogadać nawet razem doszliśmy do takiego wniosku, a jak ostatecznie mówię, że to koniec to zaczyna się awantura i boję się tego, jak będzie zachowywał się po rozstaniu, jak w końcu wyrwać się z takiego związku? Niestety nie mam nikogo bliskiego, kto pomógłby mi w tej sytuacji.
Nie jestem pewna czy chcę kontynuować małżeństwo. Zakochałam się w innym, który daje mi to, czego mąż nie dawał.
Z mężem jesteśmy małżeństwem 8 lat, razem już 14. Mamy dwójkę dzieci. Wydawało się, że jesteśmy dobrani idealnie. Ceniliśmy sobie te same wartości. Nigdy nie obrażaliśmy się słowami. Ale zawsze w naszym małżeństwie zdarzały się okresy "milczenia", kilkudniowe, kilkutygodniowe, a nasz rekord to dwa miesiące. Wcześniej zwykle to ja próbowałam przerwać ten "gniew" między nami. Kończyło się po 10 min rozmowy, gdzie mąż przyznawał, że faktycznie popełnił błąd, ale potrzebuje po prostu więcej czasu na przemyślenia. Od jakiegoś czasu zrezygnowałam. Nie próbowałam zaczynać rozmowy. A jak dochodziliśmy do jakiegoś porozumienia, podkreślałam mu, że to milczenie nas zabije. Niedawno kolega wyznał mi miłość. Mimo że odpierałam tę znajomość, jak tylko mogłam, zaangażowałam się, zakochałam. On dał mi to, czego od męża nie miałam: uwagę, czułość, zainteresowanie. Myślę bardzo poważnie o rozstaniu. Ale mąż nie chcę przyjąć tego do wiadomości. Twierdzi, że mnie kocha, że się zmieni, że już nie będzie milczał. A ja powinnam myśleć o rodzinie, o dzieciach, o domu, do którego za chwilę mamy się przeprowadzić, a który kosztował nas ogromnie dużo wysiłku. Jak ja mam czelność rozbijać rodzinę, bo przecież on poświęcił dla mnie wszystko. Podkreślam mu, że go nie kocham, ale on uparcie twierdzi, że zostałam tylko "omamiona" przez kolegę, że moje uczucie wróci, tylko musimy się oboje o to postarać, pójść na terapię itp. Boję się wyznać mu prawdę, bo jak sam twierdzi, jest załamany, nie widzi sensu życia. Po prostu boję się, że może targnąć się na swoje życie. Dodam, że byliśmy już u psychologa. Terapia par na razie nie ma sensu, bo ja nie jestem pewna, czy chcę związek kontynuować.
Chłopak przyjaźni się z byłą dziewczyną: przekraczanie granic czy zdrowa relacja?
Dzień dobry bardzo mnie męczy pewna kwestia. Mój chłopak przyjaźni się ze swoją było dziewczyną . Codziennie do siebie piszą i dzwonią . Spotykają się , chodzą czasem razem do kina , na obiad , na kolację . On przyjeżdża do niej i jej rodziców bo ona z nimi mieszka i wspólnie spędzają wieczór oglądają filmy on tam zostaje na noc i śpi z nią w jednym łóżku . Jeżdżą razem na ryby , na grzyby , nawet w trakcie związku ze mną byli razem na wakacjach . Mój chłopak twierdzi że to normalne , że ludzie jak mają przyjaciół to się tak zachowują i nie widzi w tym nic złego tak samo twierdzi jego przyjaciółka. Oboje próbują mi wmówić że jestem nienormalna, że mam problem sama ze soba i ze swoją niską samoocenę ponieważ mnie te sytuacje bardzo denerwują. Wybucham wtedy złością i zazdrością i mimo że tłumaczę że dla mnie to przekraczanie granic nie rozumieją tego. Twierdza że wymyślam , niepotrzebnie się rzucam oraz kłócę i powinnam to zaakceptować bo przecież nic złego nie robią . Chłopak twierdzi że w jego zachowaniu nie ma nic złego bo mnie nie zdradza , to jest tylko przyjaźń . Ona na swoich mediach społecznościowych ma nadal wspólne zdjęcia mało tego po każdym ich spotkaniu dodaje ich wspólne zdjęcie lub tylko jego . Bardzo mi to przeszkadza , irytuje i doprowadza do szału . Oboje twierdzą że to jej media społecznościowe i może dodawać tam cokolwiek zechce . Rozumiem przyjaźń przyjaźnią ale pewne granice zostały przekroczone . Nie znam nikogo takiego żeby w ten sposób traktował swojego przyjaciela . Ona wmawia mojemu chłopakowi że przecież inni ludzie zazdroszczą im tej relacji i każdy by chciał się w ten sposób przyjaźnić. Osobiście nie znam osoby w jego otoczeniu jak i moim którą by akceptowała taką formę ich przyjaźni. Sama nie wiem czy przemawia przeze mnie zazdrość i mają rację czy to normalna reakcja na przekraczanie granic i na ich zbyt intensywną relacje . Dodam że i chłopak i jego przyjaciółka są w wieku 40 lat więc to są dojrzałe dorosłe osoby i nie potrafię pojąć takiego zachowania. Pozdrawiam
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.