Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak popędu seksualnego u narzeczonej - jak zrozumieć i pomóc?

Jesteśmy z narzeczoną razem ponad 3 lata i ogólnie nasz związek jest bardzo dobry. Dogadujemy się, wspieramy, nie mamy większych konfliktów. Jesteśmy też zaręczeni i planujemy wspólną przyszłość. Jedyną trudniejszą kwestią od początku było życie seksualne. Moja partnerka mówiła mi wcześniej, że ma raczej niski popęd seksualny i że w przeszłości miała nieprzyjemne doświadczenia z byłymi partnerami. Starałem się to zrozumieć i nigdy nie naciskałem. Przez te 3 lata jakoś znajdowaliśmy kompromis – czasami było mniej seksu niż bym potrzebował, ale ona też starała się mnie zaspokoić na różne sposoby i ogólnie funkcjonowaliśmy w tym dobrze. Problem pojawił się około 3 tygodnie temu. Mam wrażenie, że z dnia na dzień coś się zmieniło. Wcześniej wszystko było normalnie, a nagle poczułem duży dystans z jej strony. Nie chodzi tylko o seks, ale też o pewien chłód emocjonalny. Wczoraj mieliśmy bardzo szczerą rozmowę. Powiedziała mi, że faktycznie czuje się oddalona i że kompletnie nie czuje popędu seksualnego. Podkreślała kilka razy, że to nie jest moja wina, że jej się podobam i że mnie kocha. Mówiła, że problem jest po jej stronie i że sama nie rozumie, dlaczego tak się czuje, a jednocześnie chciałaby zrozumieć, skąd to się bierze. Podczas rozmowy pytałem ją też wprost, czy może czegoś jej brakuje w naszym związku – czy emocjonalnie, czy w codziennym życiu. Odpowiedziała, że wręcz przeciwnie, że ma wszystko, czego zawsze chciała i czego nigdy wcześniej w związkach nie miała. Powiedziała, że jest ze mnie bardzo zadowolona, że czuje się kochana i że docenia to, jakim staram się być partnerem, szczególnie że w poprzednich relacjach miała trudne doświadczenia. Z drugiej strony ja czuję, że coś się zmieniło. Czuję różnicę w jej zachowaniu – np. w sposobie przytulania czy w ogólnej bliskości. Jeszcze kilka tygodni temu było to zupełnie inne uczucie niż teraz. Ona sama też potwierdziła, że faktycznie trochę się oddaliła, ale tłumaczy to tym, że cały czas ją to wszystko męczy i że sama próbuje zrozumieć, co się z nią dzieje. Rozmawiała już nawet o tym ze swoją mamą i ciocią, bo sama próbuje zrozumieć, co się dzieje. One pytały ją, czy może problem polega na tym, że to nie jest odpowiedni związek, ale ona sama mówi, że tak tego nie czuje – że jest ze mną szczęśliwa i że logicznie patrząc ma wszystko, czego zawsze chciała. Dodam też, że powiedziała, że na początku związku popęd seksualny był, choć nigdy nie był u niej bardzo wysoki. Teraz jednak mówi, że kompletnie nie czuje tej iskry czy chęci. Ja z jednej strony staram się być wyrozumiały i ją wspierać. Powiedziałem jej, że dam jej czas i że możemy spróbować to razem zrozumieć. Z drugiej strony jest mi z tym bardzo trudno, bo czuję ten dystans i czasami pojawia się u mnie myśl, że może już mnie nie kocha albo że coś się zmieniło w jej uczuciach. Dodam jeszcze, że ona sama powiedziała, że chciałaby się przebadać pod kątem hormonów, ponieważ bardzo dawno tego nie robiła i zastanawia się, czy może to mieć z tym związek. Rozmawialiśmy też o tym, że być może warto byłoby skonsultować się z psychologiem lub terapeutą, żeby spojrzeć na tę sytuację z szerszej perspektywy i posłuchać opinii osoby z doświadczeniem. Dla mnie jest to też trudne o tyle, że pracujemy razem, więc jesteśmy ze sobą praktycznie codziennie i trudno jest mi po prostu zdystansować się od tej sytuacji. Nie ukrywam, że bardzo proszę o pomoc lub wskazówki, bo sam nie wiem, jak powinienem się zachować. Z jednej strony zastanawiam się, czy powinienem po prostu dać jej czas i spróbować to przeczekać. Z drugiej strony obawiam się, że jeśli całkowicie się wycofamy i np. zupełnie zrezygnujemy z bliskości czy życia seksualnego, to może to spowodować jeszcze większe oddalenie między nami. Rozmawialiśmy też o tym, czy w takiej sytuacji lepiej zrobić krok w tył i całkowicie odpuścić, czy wręcz przeciwnie – próbować powoli odbudowywać bliskość, nawet jeśli na początku będzie to trochę wymagało wysiłku z obu stron. Być może patrzę na to w niewłaściwy sposób, dlatego bardzo chciałbym poznać opinię osób z większym doświadczeniem.
Maria Sobol

Maria Sobol

Szanowny DG,

z Pana opisu widać dużą uważność i troskę o partnerkę oraz o relację — i to naprawdę ważne. Wiele par trafia w podobny moment nie dlatego, że uczucie znika, ale dlatego, że coś w psychice jednej osoby zaczyna domagać się uwagi.

Spadek libido rzadko oznacza po prostu „brak chęci”. Seksualność jest silnie powiązana z poczuciem bezpieczeństwa, napięciem psychicznym, wcześniejszymi doświadczeniami i tym, co dzieje się aktualnie w życiu. Zdarza się, że właśnie w stabilnej, dobrej relacji ujawniają się nierozwiązane trudne doświadczenia z przeszłości — ciało nie odrzuca partnera, tylko próbuje się przed czymś chronić.

To, że partnerka mówi, że kocha, a jednocześnie czuje dystans, nie musi się wykluczać. Bliskość emocjonalna i popęd seksualny nie zawsze idą w parze. Im więcej pojawia się analizowania i presji „dlaczego tak jest”, tym trudniej o spontaniczność.

Z Pana strony naturalne jest poczucie niepewności i lęk, że coś się kończy. W praktyce częściej problem pogłębia się przez wycofanie albo próby naprawiania bliskości pod napięciem. Pomaga raczej spokojna obecność i odbudowywanie kontaktu bez oczekiwań, że musi on prowadzić do seksu.

Dobrze, że partnerka myśli o badaniach hormonalnych — ciało i psychika są ze sobą połączone. Jednocześnie takie sytuacje często odsłaniają głębsze kwestie związane z bliskością i bezpieczeństwem, których trudno samemu uchwycić, będąc w środku relacji.

Najważniejsze teraz to nie przyspieszać rozwiązań, tylko utrzymać spokojną rozmowę i bliskość poza tematem problemu. Dla wielu par właśnie taki moment staje się początkiem bardziej dojrzałego rozumienia siebie nawzajem.

 

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol

psychoterapeutka integracyjna.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry,


W opisanej przez pana sytuacji najtrudniejsze wydaje się to, że nie wie pan co dzieje się z partnerką i jej uczuciami do pana. W przedstawionym opisie widzę pana próby poradzenia sobie z niepewnością np. za pomocą szukania wyjaśnień stanu partnerki w ewentualnych brakach po pana stronie. Wyobrażam sobie, że znalezienie przyczyny stanu emocjonalnego partnerki w czymś co pan robi w relacji uspokoiłoby pana, gdyż mógłby pan odzyskać poczucie kontroli nad sytuacją, lecz pana partnerka świadomie deklaruje, że nie widzi po pana stronie niczego, co miałoby wpływać na jej chęć zbliżania się do pana. Z opisu relacji wynika, że partnerka również chciałaby wiedzieć, co się z nią dzieje. W takiej sytuacji dobrym pomysłem mogłaby być konsultacja psychoterapeutyczna, dzięki której ustalicie czy warto zająć się opisanym przez pana problemem jako para np. za pomocą psychoterapii par lub doradztwa dla par, czy indywidualnie. 

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Szanowny Panie,

 

Pana narracja, wygląda na sytuację, w której w relacji pojawiła się nagła zmiana w obszarze bliskości, ale jednocześnie wiele innych elementów związku nadal funkcjonuje dobrze. W Pana relacji jest dużo komunikacji, szczerości i wzajemnego szacunku, co samo w sobie jest bardzo ważnym zasobem. Fakt, że partnerka potrafiła otwarcie powiedzieć o swoim stanie, a Pan stara się reagować z empatią, pokazuje, że między Państwem istnieje przestrzeń do rozmowy i wspólnego szukania rozwiązania.

W relacjach zdarza się i to bardzo często, że popęd seksualny jednej z osób zmienia się okresowo, czasami nawet dość nagle. Nie zawsze oznacza to zmianę uczuć wobec partnera. Seksualność jest obszarem bardzo wrażliwym na wiele czynników jednocześnie. Mogą na nią wpływać kwestie hormonalne, zmęczenie, stres, napięcia psychiczne, zmiany w obrazie własnego ciała, doświadczenia z przeszłości czy nawet poczucie presji związanej z oczekiwaniami wobec siebie. Zdarza się też, że kiedy ktoś wreszcie znajduje relację bezpieczną i stabilną, w której nie musi walczyć o uwagę drugiej osoby, pewne nieprzepracowane doświadczenia z poprzednich związków zaczynają się ujawniać dopiero po czasie.

Z Pana opisu wynika, że partnerka sama próbuje zrozumieć, co się z nią dzieje. To ważny sygnał, ponieważ oznacza, że nie ignoruje problemu i nie odsuwa go na bok. Fakt, że myśli o badaniach hormonalnych lub o rozmowie ze specjalistą, pokazuje raczej postawę poszukującą wyjaśnienia niż wycofanie z relacji.

Jednocześnie to, co Pan odczuwa, jest całkowicie zrozumiałe. Kiedy bliskość fizyczna i emocjonalna zaczyna się zmieniać, wiele osób automatycznie zaczyna się zastanawiać, czy uczucia partnera się nie zmieniły. Często jest to pierwsza interpretacja, jaka pojawia się w głowie, nawet jeśli druga osoba zapewnia, że nadal kocha. Różnica między tym, co ktoś słyszy w słowach partnera, a tym, co czuje w jego zachowaniu, może być bardzo niepokojąca.

Warto też zauważyć, że trzy tygodnie to stosunkowo krótki okres, jeśli chodzi o zmiany w dynamice relacji. Wiele par przechodzi przez momenty, w których jedna ze stron przeżywa wewnętrzny spadek energii, popędu czy bliskości, a później stopniowo wraca do wcześniejszego poziomu funkcjonowania. W takich sytuacjach bardzo istotne jest, aby problem nie został zinterpretowany zbyt szybko jako trwała zmiana w uczuciach.

Czasami paradoks polega na tym, że im bardziej jedna osoba zaczyna się obawiać utraty bliskości i próbuje ją odzyskać, tym druga osoba może odczuwać większe napięcie i presję. Z kolei całkowite wycofanie się z bliskości także może prowadzić do poczucia oddalenia. Dlatego w wielu związkach najlepiej sprawdza się rozwiązanie pośrednie, czyli utrzymywanie czułości i kontaktu emocjonalnego bez koncentrowania się na samym seksie jako głównym mierniku bliskości.

W praktyce może to oznaczać powrót do prostych form kontaktu, które nie są bezpośrednio związane z seksualnością, takich jak przytulanie, wspólne spędzanie czasu czy rozmowy bez presji rozwiązania problemu natychmiast. Dla wielu osób, które przeżywają chwilowy spadek popędu, poczucie bezpieczeństwa i brak oczekiwania bywa ważnym warunkiem powrotu do naturalnej spontaniczności.

Istotne jest także to, że Państwo pracują razem i spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Bliskość w takiej formie bywa dla niektórych par trudna, ponieważ relacja zaczyna funkcjonować niemal w jednej przestrzeni przez cały dzień. Czasami pewien dystans i możliwość przeżywania własnych doświadczeń poza relacją pomaga odświeżyć dynamikę między partnerami.

Rozważenie konsultacji z terapeutką/tą par może być w tej sytuacji dobrym krokiem, szczególnie jeśli partnerka sama o tym wspomina. Nie musi to oznaczać, że związek jest w poważnym kryzysie. Często jest to raczej sposób na spokojne przyjrzenie się temu, co się dzieje, zanim napięcie zacznie narastać.

Z Pana opisu wynika, że między Państwem istnieje duża gotowość do rozmowy i wzajemnego zrozumienia. To jeden z najważniejszych czynników, które pomagają parom przejść przez momenty niepewności. W wielu relacjach właśnie takie okresy prowadzą później do głębszego zrozumienia swoich potrzeb i granic.

Najważniejsze wydaje się w tej chwili zachowanie równowagi między dawaniem partnerce przestrzeni na zrozumienie własnych odczuć a jednoczesnym podtrzymywaniem emocjonalnej bliskości między Państwem. Wiele zmian w relacjach nie następuje nagle i nie wynika z jednej przyczyny, lecz z kombinacji różnych czynników, które potrzebują czasu, aby zostały zauważone i nazwane.

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Nagła zmiana w obszarze popędu seksualnego i bliskości może mieć różne przyczyny i zwykle warto spojrzeć na nią z kilku stron jednocześnie - biologicznej, psychologicznej i relacyjnej. Jeśli partnerka sama wspomina o możliwych kwestiach hormonalnych, to rzeczywiście dobrym krokiem jest konsultacja lekarska (np. ginekologiczna lub endokrynologiczna), bo zaburzenia hormonalne, przewlekły stres, zmęczenie czy niektóre leki mogą znacząco obniżać libido.

Drugi ważny obszar to psychika. Jeśli w przeszłości były trudne doświadczenia seksualne, zdarza się, że w bezpiecznej relacji - paradoksalnie dopiero po czasie - mogą uruchamiać się różne napięcia, blokady czy ambiwalentne emocje związane z seksualnością. W takiej sytuacji pomocna bywa psychoterapia indywidualna lub terapia seksuologiczna, która pozwala spokojnie przyjrzeć się temu, skąd bierze się brak popędu i jak można nad tym pracować.

Z perspektywy relacji najważniejsze jest utrzymanie bliskości, ale bez presji seksualnej. Całkowite wycofanie się z czułości może pogłębiać dystans, dlatego warto podtrzymywać codzienną bliskość: przytulanie, dotyk, rozmowy, wspólne spędzanie czasu. Jednocześnie dobrze unikać sytuacji, w których każda forma czułości automatycznie prowadzi do oczekiwania seksu, bo to może zwiększać napięcie po jej stronie.

Pomocne bywa też ustalenie, że przez pewien czas skupicie się na odbudowywaniu komfortu i bezpieczeństwa w bliskości, a nie na „rozwiązywaniu” samego problemu seksu. Jeśli są Państwo na to otwarci, konsultacja u terapeuty par lub seksuologa może pomóc uporządkować temat i znaleźć konkretne sposoby pracy nad intymnością, zanim dystans zacznie się utrwalać.


Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Z Pana opisu wnioskuję, że ma Pan dużo troski i gotowości do zrozumienia partnerki, to bardzo ważny fundament. W takiej sytuacji często warto zatrzymać się przy kilku pytaniach do refleksji:

Czy poza sferą seksualną bliskość emocjonalna i czułość między Państwem nadal są obecne?

Czy partnerka może obecnie przeżywać stres, zmęczenie lub powrót trudnych doświadczeń z przeszłości, które wpływają na jej ciało i popęd?

Czy rozmawiacie Państwo o bliskości bez presji na seks, skupiając się na bezpieczeństwie i zaufaniu?

Dobrym kierunkiem może być spokojne danie czasu, badania hormonalne oraz rozmowa z terapeutą lub seksuologiem, aby wspólnie przyjrzeć się temu, co się zmieniło. Czasem taki okres dystansu jest sygnałem, że coś w partnerce potrzebuje więcej zrozumienia i opieki.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

Dziękuję Panu, że zdecydował się Pan to napisać. To, co Pan opisuje, nosi w sobie ogromną troskę — zarówno o narzeczoną, jak i o ten związek, który wyraźnie jest dla Pana bardzo ważny.

Słyszę, że przez te trzy lata budował Pan coś naprawdę pięknego — opartego na wzajemnym szacunku, wyrozumiałości i chęci rozumienia drugiego człowieka. To, że nigdy nie naciskał Pan, że starał się zrozumieć jej historię i jej potrzeby — to mówi naprawdę wiele o tym, jakim jest Pan partnerem i człowiekiem.

To, co teraz przeżywa Pan — ten niepokój, pytania, poczucie dystansu — jest czymś, co wymaga odwagi, żeby to w ogóle nazwać. I Pan to nazwał. Napisał Pan tu, bo zależy Panu. Bo nie chce Pan ani stracić bliskości, ani jej skrzywdzić. To widać w każdym słowie.

Bardzo ważne jest też to, że ona sama szuka odpowiedzi — rozmawia, zastanawia się, myśli o badaniach. To znaczy, że ona też jest w tym obecna i zaangażowana, nawet jeśli teraz jest jej trudno.

Jest Pan w bardzo wymagającym miejscu — i to, że potrafi Pan być przy niej i jednocześnie być szczery wobec siebie co do swoich potrzeb — to jest coś, co zasługuje na prawdziwe uznanie.

To, że Pan tu jest — że szuka Pan przestrzeni, w której można to wszystko nazwać — mówi bardzo wiele o tym, jakim jest Pan człowiekiem i partnerem. Niewielu ludzi ma w sobie tyle odwagi i tyle troski jednocześnie.

To, co Pan opisuje w tej relacji — wzajemne wsparcie, szczerość, gotowość do rozmowy nawet o najtrudniejszych rzeczach — to jest fundament, którego wiele par nigdy nie buduje. A Wy go macie. I partnerka to widzi — mówiła Panu o tym wprost.

Wspólna terapia, to może być dla Was przestrzeń, w której dwie perspektywy spotkają się z kimś, kto pomoże je usłyszeć i zrozumieć. Nie dlatego, że coś jest zepsute — ale dlatego, że na tym związku Wam zależy i to jest najlepszy powód, żeby szukać pomocy.

Jest Pan tu. To już jest duży krok.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog , psychotraumatolog

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry. Widać, że bardzo zależy Ci na Waszej relacji i że starasz się podejść do tej sytuacji z dużą troską. Sam fakt, że nie naciskasz partnerki, tylko próbujesz ją zrozumieć, jest bardzo ważny.

Spadek libido nie zawsze oznacza, że ktoś przestał kochać partnera albo że związek jest „nie taki”. Na seksualność wpływa wiele czynników - stres, emocje, wcześniejsze doświadczenia, hormony czy sposób przeżywania bliskości. Szczególnie przy trudnych doświadczeniach z przeszłości czasem warto spokojnie przyjrzeć się temu, co może blokować pożądanie.

Jednocześnie Twoje odczucia też są ważne. Naturalne jest, że pojawia się lęk i myśli typu „czy ona nadal mnie chce?”. Warto jednak opierać się nie tylko na lęku, ale też na tym, co ona Ci komunikuje - mówi, że Cię kocha, że jest z Tobą szczęśliwa i że problem nie dotyczy Ciebie.

W tej chwili prawdopodobnie najważniejsze jest odbudowywanie bliskości bez presji na seks. Czułość, dotyk, przytulanie i wspólny czas mogą pomóc wrócić do poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie nie oznacza to, że Twoje potrzeby mają zniknąć - o nich również warto spokojnie rozmawiać.

Dobrze, że partnerka rozważa badania i konsultację ze specjalistą. Być może pozwoli jej to lepiej zrozumieć, skąd bierze się ta zmiana.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Bycie w związku powoduje u mnie nagromadzenie pytań, wątpliwości. Czuję miłość, szczęście, ale jednocześnie stres i zakłopotanie. Jestem już tym zmęczona.
Zmagam się z problemami psychicznymi, skierowanymi w stronę zaburzeń nerwicowych i depresyjnych. Ogólnie moje problemy dotyczą mojego związku. Jestem w długoletnim, na ogół udanym i szczęśliwym związku, na którym bardzo mi zależy, jednocześnie mam problem z podejmowaniem dalszych, życiowych decyzji typu zawarcie małżeństwa itd. Oprócz tego, moje myśli ciągle kręcą się wokół tego czy kocham mojego narzeczonego, czy chcę z nim być albo, że nie chcę brać z nim ślubu itd. Obecnie jestem w stanie, że wiem, że nic nie wiem. Ogólnie chciałabym uratować ten związek i przezwyciężyć te wątpliwości. Dobijają mnie jednak sytuacje, kiedy myślę o moim narzeczonym lub o tym, że go kocham i przy tym czuję szczęście i tą miłość, ale odczuwam również zestresowanie, co jest bardzo uciążliwe i demotywujące i powoduje u mnie napady płaczu i smutku. Jestem na skraju wytrzymałości. Najbliższą wizytę psychologiczną mam za tydzień.
Wyznałam uczucia chłopakowi, jednak zostałam odrzucona. Nie wiem jak sobie z tym poradzić?
Podoba mi się pewien chłopak już dość długo... Wyznałam mu to, ale niestety zostałam odrzucona. W odpowiedzi usłyszałam, że jemu ciężko jest w ogóle czuć coś do kogoś bardziej niż przyjaźń. Nie do końca rozumiem jego odpowiedź. Od tamtej pory czuje się źle, że mu powiedziałam cokolwiek, chciałabym cofnąć czas... Nie wiem jak sobie z tym poradzić/odkochać się, ponieważ nie pozwala mi to normalnie funkcjonować. Jest dla mnie bardzo ważny, ale jednocześnie czuję, że tutaj już nawet przyjaźń nie wyjdzie i że to nie ma sensu...co robić?
Brak zaufania przez kontakt partnerki z byłą osobą – jak rozpoznać granicę i zadbać o siebie?
Jestem w relacji, w której od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem braku bezpieczeństwa i zaufania. Moja partnerka utrzymuje kontakt z byłą osobą, tłumacząc to trudną sytuacją zdrowotną tamtej osoby. Rozumiem ten kontekst i naprawdę staram się patrzeć na to z empatią. Problem polega na tym, że mimo moich jasnych komunikatów, że ta sytuacja mnie rani i jest dla mnie trudna, niewiele zmienia się w praktyce. Kontakt nadal trwa, zdarzają się spotkania, a czasem mam wrażenie, że pewne rzeczy nie są mówione wprost albo są pomijane. To sprawia, że moje zaufanie nie rośnie, tylko maleje. Z jednej strony słyszę zapewnienia o miłości i o tym, że to „tylko przyjaźń”, z drugiej – moje doświadczenie jest pełne napięcia, analizowania i niepewności. Czuję się, jakbym była w stałym konflikcie między tym, co słyszę, a tym, co widzę i czuję. Mam też poczucie, że wpadłyśmy w błędne koło: ja zgłaszam ból i potrzebę zmian, ona mówi, że się stara, ale jednocześnie utrzymuje zachowania, które ten ból wywołują. Do tego dochodzi unikanie rozmów albo ich niedomykanie, co tylko pogłębia dystans. Najtrudniejsze jest dla mnie to, że zaczęłam wątpić w siebie – czy nie przesadzam, czy nie jestem zbyt wymagająca, czy nie powinnam „bardziej zaufać”. Jednocześnie czuję coraz większe zmęczenie i lęk, a nie spokój. Zastanawiam się: czy w takiej sytuacji da się jeszcze realnie odbudować zaufanie, jeśli jedna strona nie jest w stanie zmienić kluczowego zachowania, jak odróżnić moment, w którym warto jeszcze próbować, od momentu, w którym zostaję w czymś kosztem siebie, i czy moje odczucia są adekwatne, czy rzeczywiście mogę je traktować jako sygnał, że coś jest dla mnie nie do przyjęcia. Czuję, że jestem już na granicy emocjonalnego zmęczenia i nie wiem, czy powinnam dalej próbować to ratować, czy raczej skupić się na ochronie siebie.
Jak zrozumieć swoją rolę w rodzinie i poprawić relacje?
Dzień dobry mam 32 lata jestem cichą i spokojną osobą , nie mam koleżanek , rodzina ze mną nie rozmawia ( może dlatego że nie mam własnej rodziny ) , nigdy nie byłam osobą wylewną zawsze lubiłam tylko słuchać ( może to źle? ) , na spotkaniach rodzinnych czuję się jak osoba nikomu nie potrzebna . Co ze mną jest nie tak czy to przez moją grzeczność czy co ?
Nie kontroluję używania wulgaryzmów, gdy się zdenerwuję. Jak się oduczyć?
Witam, mam problem z przeklinaniem. Niestety czasem tego nie kontroluję i rzadko, ale zdarza się, że jest to skierowane do osoby i personalnie ją obrażę, gdy się zdenerwuje. Nie kontroluje tego i zamiast powiedzieć " to co zrobiłeś było głupie, nie rób tak" używam wulgaryzmu. Jak się oduczyć? Nie chcę ranić innych.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.