Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak popędu seksualnego u narzeczonej - jak zrozumieć i pomóc?

Jesteśmy z narzeczoną razem ponad 3 lata i ogólnie nasz związek jest bardzo dobry. Dogadujemy się, wspieramy, nie mamy większych konfliktów. Jesteśmy też zaręczeni i planujemy wspólną przyszłość. Jedyną trudniejszą kwestią od początku było życie seksualne. Moja partnerka mówiła mi wcześniej, że ma raczej niski popęd seksualny i że w przeszłości miała nieprzyjemne doświadczenia z byłymi partnerami. Starałem się to zrozumieć i nigdy nie naciskałem. Przez te 3 lata jakoś znajdowaliśmy kompromis – czasami było mniej seksu niż bym potrzebował, ale ona też starała się mnie zaspokoić na różne sposoby i ogólnie funkcjonowaliśmy w tym dobrze. Problem pojawił się około 3 tygodnie temu. Mam wrażenie, że z dnia na dzień coś się zmieniło. Wcześniej wszystko było normalnie, a nagle poczułem duży dystans z jej strony. Nie chodzi tylko o seks, ale też o pewien chłód emocjonalny. Wczoraj mieliśmy bardzo szczerą rozmowę. Powiedziała mi, że faktycznie czuje się oddalona i że kompletnie nie czuje popędu seksualnego. Podkreślała kilka razy, że to nie jest moja wina, że jej się podobam i że mnie kocha. Mówiła, że problem jest po jej stronie i że sama nie rozumie, dlaczego tak się czuje, a jednocześnie chciałaby zrozumieć, skąd to się bierze. Podczas rozmowy pytałem ją też wprost, czy może czegoś jej brakuje w naszym związku – czy emocjonalnie, czy w codziennym życiu. Odpowiedziała, że wręcz przeciwnie, że ma wszystko, czego zawsze chciała i czego nigdy wcześniej w związkach nie miała. Powiedziała, że jest ze mnie bardzo zadowolona, że czuje się kochana i że docenia to, jakim staram się być partnerem, szczególnie że w poprzednich relacjach miała trudne doświadczenia. Z drugiej strony ja czuję, że coś się zmieniło. Czuję różnicę w jej zachowaniu – np. w sposobie przytulania czy w ogólnej bliskości. Jeszcze kilka tygodni temu było to zupełnie inne uczucie niż teraz. Ona sama też potwierdziła, że faktycznie trochę się oddaliła, ale tłumaczy to tym, że cały czas ją to wszystko męczy i że sama próbuje zrozumieć, co się z nią dzieje. Rozmawiała już nawet o tym ze swoją mamą i ciocią, bo sama próbuje zrozumieć, co się dzieje. One pytały ją, czy może problem polega na tym, że to nie jest odpowiedni związek, ale ona sama mówi, że tak tego nie czuje – że jest ze mną szczęśliwa i że logicznie patrząc ma wszystko, czego zawsze chciała. Dodam też, że powiedziała, że na początku związku popęd seksualny był, choć nigdy nie był u niej bardzo wysoki. Teraz jednak mówi, że kompletnie nie czuje tej iskry czy chęci. Ja z jednej strony staram się być wyrozumiały i ją wspierać. Powiedziałem jej, że dam jej czas i że możemy spróbować to razem zrozumieć. Z drugiej strony jest mi z tym bardzo trudno, bo czuję ten dystans i czasami pojawia się u mnie myśl, że może już mnie nie kocha albo że coś się zmieniło w jej uczuciach. Dodam jeszcze, że ona sama powiedziała, że chciałaby się przebadać pod kątem hormonów, ponieważ bardzo dawno tego nie robiła i zastanawia się, czy może to mieć z tym związek. Rozmawialiśmy też o tym, że być może warto byłoby skonsultować się z psychologiem lub terapeutą, żeby spojrzeć na tę sytuację z szerszej perspektywy i posłuchać opinii osoby z doświadczeniem. Dla mnie jest to też trudne o tyle, że pracujemy razem, więc jesteśmy ze sobą praktycznie codziennie i trudno jest mi po prostu zdystansować się od tej sytuacji. Nie ukrywam, że bardzo proszę o pomoc lub wskazówki, bo sam nie wiem, jak powinienem się zachować. Z jednej strony zastanawiam się, czy powinienem po prostu dać jej czas i spróbować to przeczekać. Z drugiej strony obawiam się, że jeśli całkowicie się wycofamy i np. zupełnie zrezygnujemy z bliskości czy życia seksualnego, to może to spowodować jeszcze większe oddalenie między nami. Rozmawialiśmy też o tym, czy w takiej sytuacji lepiej zrobić krok w tył i całkowicie odpuścić, czy wręcz przeciwnie – próbować powoli odbudowywać bliskość, nawet jeśli na początku będzie to trochę wymagało wysiłku z obu stron. Być może patrzę na to w niewłaściwy sposób, dlatego bardzo chciałbym poznać opinię osób z większym doświadczeniem.
Maria Sobol

Maria Sobol

Szanowny DG,

z Pana opisu widać dużą uważność i troskę o partnerkę oraz o relację — i to naprawdę ważne. Wiele par trafia w podobny moment nie dlatego, że uczucie znika, ale dlatego, że coś w psychice jednej osoby zaczyna domagać się uwagi.

Spadek libido rzadko oznacza po prostu „brak chęci”. Seksualność jest silnie powiązana z poczuciem bezpieczeństwa, napięciem psychicznym, wcześniejszymi doświadczeniami i tym, co dzieje się aktualnie w życiu. Zdarza się, że właśnie w stabilnej, dobrej relacji ujawniają się nierozwiązane trudne doświadczenia z przeszłości — ciało nie odrzuca partnera, tylko próbuje się przed czymś chronić.

To, że partnerka mówi, że kocha, a jednocześnie czuje dystans, nie musi się wykluczać. Bliskość emocjonalna i popęd seksualny nie zawsze idą w parze. Im więcej pojawia się analizowania i presji „dlaczego tak jest”, tym trudniej o spontaniczność.

Z Pana strony naturalne jest poczucie niepewności i lęk, że coś się kończy. W praktyce częściej problem pogłębia się przez wycofanie albo próby naprawiania bliskości pod napięciem. Pomaga raczej spokojna obecność i odbudowywanie kontaktu bez oczekiwań, że musi on prowadzić do seksu.

Dobrze, że partnerka myśli o badaniach hormonalnych — ciało i psychika są ze sobą połączone. Jednocześnie takie sytuacje często odsłaniają głębsze kwestie związane z bliskością i bezpieczeństwem, których trudno samemu uchwycić, będąc w środku relacji.

Najważniejsze teraz to nie przyspieszać rozwiązań, tylko utrzymać spokojną rozmowę i bliskość poza tematem problemu. Dla wielu par właśnie taki moment staje się początkiem bardziej dojrzałego rozumienia siebie nawzajem.

 

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol

psychoterapeutka integracyjna.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry,


W opisanej przez pana sytuacji najtrudniejsze wydaje się to, że nie wie pan co dzieje się z partnerką i jej uczuciami do pana. W przedstawionym opisie widzę pana próby poradzenia sobie z niepewnością np. za pomocą szukania wyjaśnień stanu partnerki w ewentualnych brakach po pana stronie. Wyobrażam sobie, że znalezienie przyczyny stanu emocjonalnego partnerki w czymś co pan robi w relacji uspokoiłoby pana, gdyż mógłby pan odzyskać poczucie kontroli nad sytuacją, lecz pana partnerka świadomie deklaruje, że nie widzi po pana stronie niczego, co miałoby wpływać na jej chęć zbliżania się do pana. Z opisu relacji wynika, że partnerka również chciałaby wiedzieć, co się z nią dzieje. W takiej sytuacji dobrym pomysłem mogłaby być konsultacja psychoterapeutyczna, dzięki której ustalicie czy warto zająć się opisanym przez pana problemem jako para np. za pomocą psychoterapii par lub doradztwa dla par, czy indywidualnie. 

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

1 miesiąc temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Szanowny Panie,

 

Pana narracja, wygląda na sytuację, w której w relacji pojawiła się nagła zmiana w obszarze bliskości, ale jednocześnie wiele innych elementów związku nadal funkcjonuje dobrze. W Pana relacji jest dużo komunikacji, szczerości i wzajemnego szacunku, co samo w sobie jest bardzo ważnym zasobem. Fakt, że partnerka potrafiła otwarcie powiedzieć o swoim stanie, a Pan stara się reagować z empatią, pokazuje, że między Państwem istnieje przestrzeń do rozmowy i wspólnego szukania rozwiązania.

W relacjach zdarza się i to bardzo często, że popęd seksualny jednej z osób zmienia się okresowo, czasami nawet dość nagle. Nie zawsze oznacza to zmianę uczuć wobec partnera. Seksualność jest obszarem bardzo wrażliwym na wiele czynników jednocześnie. Mogą na nią wpływać kwestie hormonalne, zmęczenie, stres, napięcia psychiczne, zmiany w obrazie własnego ciała, doświadczenia z przeszłości czy nawet poczucie presji związanej z oczekiwaniami wobec siebie. Zdarza się też, że kiedy ktoś wreszcie znajduje relację bezpieczną i stabilną, w której nie musi walczyć o uwagę drugiej osoby, pewne nieprzepracowane doświadczenia z poprzednich związków zaczynają się ujawniać dopiero po czasie.

Z Pana opisu wynika, że partnerka sama próbuje zrozumieć, co się z nią dzieje. To ważny sygnał, ponieważ oznacza, że nie ignoruje problemu i nie odsuwa go na bok. Fakt, że myśli o badaniach hormonalnych lub o rozmowie ze specjalistą, pokazuje raczej postawę poszukującą wyjaśnienia niż wycofanie z relacji.

Jednocześnie to, co Pan odczuwa, jest całkowicie zrozumiałe. Kiedy bliskość fizyczna i emocjonalna zaczyna się zmieniać, wiele osób automatycznie zaczyna się zastanawiać, czy uczucia partnera się nie zmieniły. Często jest to pierwsza interpretacja, jaka pojawia się w głowie, nawet jeśli druga osoba zapewnia, że nadal kocha. Różnica między tym, co ktoś słyszy w słowach partnera, a tym, co czuje w jego zachowaniu, może być bardzo niepokojąca.

Warto też zauważyć, że trzy tygodnie to stosunkowo krótki okres, jeśli chodzi o zmiany w dynamice relacji. Wiele par przechodzi przez momenty, w których jedna ze stron przeżywa wewnętrzny spadek energii, popędu czy bliskości, a później stopniowo wraca do wcześniejszego poziomu funkcjonowania. W takich sytuacjach bardzo istotne jest, aby problem nie został zinterpretowany zbyt szybko jako trwała zmiana w uczuciach.

Czasami paradoks polega na tym, że im bardziej jedna osoba zaczyna się obawiać utraty bliskości i próbuje ją odzyskać, tym druga osoba może odczuwać większe napięcie i presję. Z kolei całkowite wycofanie się z bliskości także może prowadzić do poczucia oddalenia. Dlatego w wielu związkach najlepiej sprawdza się rozwiązanie pośrednie, czyli utrzymywanie czułości i kontaktu emocjonalnego bez koncentrowania się na samym seksie jako głównym mierniku bliskości.

W praktyce może to oznaczać powrót do prostych form kontaktu, które nie są bezpośrednio związane z seksualnością, takich jak przytulanie, wspólne spędzanie czasu czy rozmowy bez presji rozwiązania problemu natychmiast. Dla wielu osób, które przeżywają chwilowy spadek popędu, poczucie bezpieczeństwa i brak oczekiwania bywa ważnym warunkiem powrotu do naturalnej spontaniczności.

Istotne jest także to, że Państwo pracują razem i spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Bliskość w takiej formie bywa dla niektórych par trudna, ponieważ relacja zaczyna funkcjonować niemal w jednej przestrzeni przez cały dzień. Czasami pewien dystans i możliwość przeżywania własnych doświadczeń poza relacją pomaga odświeżyć dynamikę między partnerami.

Rozważenie konsultacji z terapeutką/tą par może być w tej sytuacji dobrym krokiem, szczególnie jeśli partnerka sama o tym wspomina. Nie musi to oznaczać, że związek jest w poważnym kryzysie. Często jest to raczej sposób na spokojne przyjrzenie się temu, co się dzieje, zanim napięcie zacznie narastać.

Z Pana opisu wynika, że między Państwem istnieje duża gotowość do rozmowy i wzajemnego zrozumienia. To jeden z najważniejszych czynników, które pomagają parom przejść przez momenty niepewności. W wielu relacjach właśnie takie okresy prowadzą później do głębszego zrozumienia swoich potrzeb i granic.

Najważniejsze wydaje się w tej chwili zachowanie równowagi między dawaniem partnerce przestrzeni na zrozumienie własnych odczuć a jednoczesnym podtrzymywaniem emocjonalnej bliskości między Państwem. Wiele zmian w relacjach nie następuje nagle i nie wynika z jednej przyczyny, lecz z kombinacji różnych czynników, które potrzebują czasu, aby zostały zauważone i nazwane.

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Nagła zmiana w obszarze popędu seksualnego i bliskości może mieć różne przyczyny i zwykle warto spojrzeć na nią z kilku stron jednocześnie - biologicznej, psychologicznej i relacyjnej. Jeśli partnerka sama wspomina o możliwych kwestiach hormonalnych, to rzeczywiście dobrym krokiem jest konsultacja lekarska (np. ginekologiczna lub endokrynologiczna), bo zaburzenia hormonalne, przewlekły stres, zmęczenie czy niektóre leki mogą znacząco obniżać libido.

Drugi ważny obszar to psychika. Jeśli w przeszłości były trudne doświadczenia seksualne, zdarza się, że w bezpiecznej relacji - paradoksalnie dopiero po czasie - mogą uruchamiać się różne napięcia, blokady czy ambiwalentne emocje związane z seksualnością. W takiej sytuacji pomocna bywa psychoterapia indywidualna lub terapia seksuologiczna, która pozwala spokojnie przyjrzeć się temu, skąd bierze się brak popędu i jak można nad tym pracować.

Z perspektywy relacji najważniejsze jest utrzymanie bliskości, ale bez presji seksualnej. Całkowite wycofanie się z czułości może pogłębiać dystans, dlatego warto podtrzymywać codzienną bliskość: przytulanie, dotyk, rozmowy, wspólne spędzanie czasu. Jednocześnie dobrze unikać sytuacji, w których każda forma czułości automatycznie prowadzi do oczekiwania seksu, bo to może zwiększać napięcie po jej stronie.

Pomocne bywa też ustalenie, że przez pewien czas skupicie się na odbudowywaniu komfortu i bezpieczeństwa w bliskości, a nie na „rozwiązywaniu” samego problemu seksu. Jeśli są Państwo na to otwarci, konsultacja u terapeuty par lub seksuologa może pomóc uporządkować temat i znaleźć konkretne sposoby pracy nad intymnością, zanim dystans zacznie się utrwalać.


Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Z Pana opisu wnioskuję, że ma Pan dużo troski i gotowości do zrozumienia partnerki, to bardzo ważny fundament. W takiej sytuacji często warto zatrzymać się przy kilku pytaniach do refleksji:

Czy poza sferą seksualną bliskość emocjonalna i czułość między Państwem nadal są obecne?

Czy partnerka może obecnie przeżywać stres, zmęczenie lub powrót trudnych doświadczeń z przeszłości, które wpływają na jej ciało i popęd?

Czy rozmawiacie Państwo o bliskości bez presji na seks, skupiając się na bezpieczeństwie i zaufaniu?

Dobrym kierunkiem może być spokojne danie czasu, badania hormonalne oraz rozmowa z terapeutą lub seksuologiem, aby wspólnie przyjrzeć się temu, co się zmieniło. Czasem taki okres dystansu jest sygnałem, że coś w partnerce potrzebuje więcej zrozumienia i opieki.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

Dziękuję Panu, że zdecydował się Pan to napisać. To, co Pan opisuje, nosi w sobie ogromną troskę — zarówno o narzeczoną, jak i o ten związek, który wyraźnie jest dla Pana bardzo ważny.

Słyszę, że przez te trzy lata budował Pan coś naprawdę pięknego — opartego na wzajemnym szacunku, wyrozumiałości i chęci rozumienia drugiego człowieka. To, że nigdy nie naciskał Pan, że starał się zrozumieć jej historię i jej potrzeby — to mówi naprawdę wiele o tym, jakim jest Pan partnerem i człowiekiem.

To, co teraz przeżywa Pan — ten niepokój, pytania, poczucie dystansu — jest czymś, co wymaga odwagi, żeby to w ogóle nazwać. I Pan to nazwał. Napisał Pan tu, bo zależy Panu. Bo nie chce Pan ani stracić bliskości, ani jej skrzywdzić. To widać w każdym słowie.

Bardzo ważne jest też to, że ona sama szuka odpowiedzi — rozmawia, zastanawia się, myśli o badaniach. To znaczy, że ona też jest w tym obecna i zaangażowana, nawet jeśli teraz jest jej trudno.

Jest Pan w bardzo wymagającym miejscu — i to, że potrafi Pan być przy niej i jednocześnie być szczery wobec siebie co do swoich potrzeb — to jest coś, co zasługuje na prawdziwe uznanie.

To, że Pan tu jest — że szuka Pan przestrzeni, w której można to wszystko nazwać — mówi bardzo wiele o tym, jakim jest Pan człowiekiem i partnerem. Niewielu ludzi ma w sobie tyle odwagi i tyle troski jednocześnie.

To, co Pan opisuje w tej relacji — wzajemne wsparcie, szczerość, gotowość do rozmowy nawet o najtrudniejszych rzeczach — to jest fundament, którego wiele par nigdy nie buduje. A Wy go macie. I partnerka to widzi — mówiła Panu o tym wprost.

Wspólna terapia, to może być dla Was przestrzeń, w której dwie perspektywy spotkają się z kimś, kto pomoże je usłyszeć i zrozumieć. Nie dlatego, że coś jest zepsute — ale dlatego, że na tym związku Wam zależy i to jest najlepszy powód, żeby szukać pomocy.

Jest Pan tu. To już jest duży krok.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog , psychotraumatolog

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi
Witam, jestem z zwiazku na odleglosc, moja partnerka ma dzieci. Ja wlasciwie zakochalem sie w niej a nie w jej dzieciach - jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i zawsze myslalem, ze nie jest to problem, i moglbym latwo nawiazac wiez. Niestety ciezko mi to okreslic, pewnie czas pokaze ale mam wrazenie, ze nie moglbym sie na prawde zwiazac emocjonalnie z jej dziecmi, i nie czulbym sie naturalnie gdyby np. Mowily do mnie tato - maja swoich ojcow. I skoro mowa o ich ojcach uwazam, ze kwestie finansowe powinny spoczywac na ich rodzicach, teraz zarabiam dobrze ale po powrocie do kraju moje finanse zmniejsza sie kilkukrotnie i jeszcze gdybym mial brac udzial w finansowaniu nie swoich dzieci to moje zycie polegaloby tylko na jedzeniu i pracy. To kwestia finansowa - mam tylko nadzieje, ze z mojej wypowiedzi nie wynikaja jakies negatywne cechy charakteru. Kwestia podejscia do wydatkow - ja jestem bardzo oszczedny i podchodze bardzo ostroznie do wydawania nawet jak mam pieniadze. Moja partnerka budzet koncentruje nawet kosztem siebie wokol dzieci - byc moze calkiem naturalnie, tylko tutaj sila rzeczy nie bede umial patrzyc na to jak, odmawia sobie jedzenia bo musi zaplacic za wycieczke szkolna - w rezultacie pewnie bede wydawac pieniadze posrednio “na nie swoje dzieci” (to co pisze brzmi troche niezrecznie i dziwnie). Poza tym - ona nie chce podnosic alimentow, wydaje na rzeczy ktore uwazam sa niekonieczne i zbedne ale jezeli dzieci bardzo chca.. to robi wszystko zeby zaspokoic ich potrzeby. Ja tak nie potrafie - sa pewne priorytety na ktore planuje budzet a reszta to dodatki. Kolejna kwestia - czas. Ja chce spedzac go jak najwiecej z nia… nawet teraz kiedy widzimy sie raz na dlugi czas mam wrazenie, ze moglaby rozplanowac go bardziej dla nas jednak odnosze chwilami wrazenie, ze dla niej “czas dla nas rowna sie czas dla nas i dzieci”. Ostatnia noc przed wyjazdem - mam ochote wykorzystac czas maksymalnie i mysle sobie w glebi - fajnie jakby wyslala dzieci do babci… ale u niej wyglada to nieco inaczej. Kolejna kwestia dot. Czasu - kieds byla sytuacja ze partnerka musiala wstac wczesniej do pracy - wiec jak rozumiem w takie dni dzieci organizuja sobie sniadanie same - ona bez zadnego porozumienia, rozmowy mowi “wstaniesz rano i przyszykujesz sniadanie dzieciom”. Raz ze moga zrobic to same dwa to czas mojego urlopu i mam ochote odespac czas pracy a trzy… moze to nic wielkiego ale mam wrazenie ze takie podejscie moze “sie rozrosnac” i w kazdym wolnym czasie bede slyszec “zrob, zawiez, kup, musisz”. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw powinno sie takie kwestie omawiac i szukac ewentualnie kompromisu - ja wlasciwie staram sie totalnie nie dzielic/narzucac swoich obowiazkow na kogos innego. Ostatnia rzecz - przepraszam i mam nadzieje, ze to nie problem, ze tak duzo pisze. Kocham podroze, chcialbym ulozyc zycie tak zeby moc czesciej robic sobie wolne i leciec gdzies pozwiedzac - najchetniej z nia ale nie ma tyle urlopu a dwa - nie bylbym w stanie finansowo tego udzwignac kilka razy w roku na dwoje - nie mowiac juz 4 bo wtedy musialbym zapomniec totalnie o jedynej wlasciwie rzeczy w zyciu ktora daje mi satysfakcje - nie umiem z nia o tym porozmawiac bo czuje, ze bylaby zawiedziona i wyniknalby z tego konflikt. Podsumowujac - kocham ja ale jednoczesnie w zwiazku z tym ze ma dzieci nie chcialbym rezygnowac ze swojego zycia ktore sobie zbudowalem w oparciu o moje potrzeby a ona chyba uwaza, ze “powinna mi narzucic jej realia bo tak wyglada zycie”.
Poblemem, z jakim się borykam, jest odnalezienie się w towarzystwie nowych osób
Dzień dobry moim problemem, z jakim się borykam, jest odnalezienie się w towarzystwie nowych osób, próba podejmowanych czynności nawet gdy mi nie wychodzą to ze strony najbliższych pojawia się automatycznie krytyka , wypowiadanie ze strony najbliższych osób słów że sobie nie poradzę w życiu, na nic się nie nadaje. Na mnie te słowa działają bardzo boleśnie i wszystkie te słowa i czyny tłumie w sobie i przeżywam.
Mam trudność z kłamstwami męża oraz jego dorosłą córką, która mnie obraża. Mąż nic z tym nie robi, a mnie to dobija.
Dzień dobry, mój problem polega na tym, że jestem drugą żoną, 38 lat razem i mąż ma 2 dzieci z pierwszego małżeństwa, w wieku 44 i 50 lat, jak go poznałam, to przez 8 miesięcy ukrywał, że jest żonaty, ale w końcu się dowiedziałam, a już byliśmy zakochani i zaszłam w ciążę, mąż oczywiście wziął rozwód, bo jak twierdził, że im się od dawna nie układa, ale problem mam taki - syna poznałam raz przypadkiem, po 28 latach naszego małżeństwa, córki w ogóle nie znam, jak miał kontakty z nimi, to zawsze mówił, że idzie do kolegi, ale 2017 roku wpadł i okazało się, że siedzą sobie w pubie i dobrze się bawią, byli jeszcze chyba inni ich znajomi po 23.00 i wkurzyłam się, że nie wiedziałam, że się spotyka, to nie pierwszy raz przychodził późno nawet 2 w nocy, też dowiedziałam się, że przez 25 lat jeździł pod dom ex niby po córkę, chyba powinien to ze mną ustalić i od tej pory mamy nieraz karczemne awantury, jeszcze naskarżył córce, że się dowiedziałam i zabraniam im kontaktów i tu się zaczęło- córka po drinkach zaczęła pisać i dzwonić na telefon męża i mnie obrażać wulgarnie- trwało to kilka miesięcy, chociaż prosiłam męża, żeby zwrócił jej uwagę- mówił, że to nic takiego, a że pisze do niego, a nie do mnie, to chyba bał się odezwać i jeszcze ją broni. Ostatnio w listopadzie 23', wziął pieniądze i dał w kopercie, chyba tak nie powinien zrobić bez mojej wiedzy, razem pracowaliśmy, a ja teraz nie mogę sobie poradzić, że tyle lat kłamał i nawet nie stanął po mojej stronie, dla mnie to był szok, że jedzie pod dom ex i.t.d być może trudno mi się z tym pogodzić, bo ich nie znam, a teraz nagle są nie umiem się w tym odnaleźć i nie wiem czy będę umiała odnaleźć się, w sumie to byliśmy dobrym małżeństwem do 2017 r. My też mamy 2 dorosłych dzieci, proszę o opinie czy mąż powinien wysłuchiwać i stawać za córką, która mnie tak obrażała, ja nie umiem sobie z tym poradzić, bo przez 38 lat cisza, tak jakby nie miał dzieci, a tu bum - jeszcze w męża obecności się wyśmiewają ze mnie. Przepraszam za tak długi post.
Często dzieci, które mają jednego z rodziców chore na alkoholizm mają problem ze znajdywaniem drugiej połówki ?
Jak odbudować związek po izolacji emocjonalnej męża i naprawić małżeństwo
Dzień dobry, mam problemy w moim małżeństwie. Mąż całkiem odsunął się ode mnie emocjonalnie, od tygodnia nie przytula, nie pyta co u mnie. Twierdzi, że przelała się czara goryczy za moje dawne zachowanie. Nie byłam w porządku w stosunku do niego, bywałam chłodna, zaborcza. Wczoraj przyznałam się do wszystkiego a on powiedział, że nie wie co będzie dalej i chce czas poświęcić dla siebie. Nie wyprowadza się, powiedział, cyt. "na razie będziemy tak sobie żyli i zobaczymy co czas pokaże". Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wybaczył mi wszystkie moje przewinienia i zachowanie ale się zdystansował. Leżymy w łóżku obok siebie a ja czuje jakby go tam nie było. Jest mi tak ciężko, że nie umiem się pozbierać. To się stało z dnia na dzień, coś w nim pękło. Co mam zrobić żeby to naprawić? Od kilku miesięcy starałam się zmienić swoje zachowanie, bo zauważyłam, że mu to coraz bardziej ciąży, raz było lepiej raz gorzej ale się starałam i nagle z dnia na dzień dostałam od niego informację, że ma już dość i nie wie co dalej. Proszę o poradę, czy da się to jeszcze uratować. Oczywiście jak o coś zapytam to rozmawiamy normalnie ale czuje taki chłód od niego i nie umiem sobie z tym poradzić emocjonalnie. Wydaje mi się, że nie interesuje go co się ze mną dzieje (chodzi o emocje).
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.