- Strona główna
- Forum
- zdrowie seksualne, związki i relacje
- Brak popędu...
Brak popędu seksualnego u narzeczonej - jak zrozumieć i pomóc?
DJ
Maria Sobol
Szanowny DG,
z Pana opisu widać dużą uważność i troskę o partnerkę oraz o relację — i to naprawdę ważne. Wiele par trafia w podobny moment nie dlatego, że uczucie znika, ale dlatego, że coś w psychice jednej osoby zaczyna domagać się uwagi.
Spadek libido rzadko oznacza po prostu „brak chęci”. Seksualność jest silnie powiązana z poczuciem bezpieczeństwa, napięciem psychicznym, wcześniejszymi doświadczeniami i tym, co dzieje się aktualnie w życiu. Zdarza się, że właśnie w stabilnej, dobrej relacji ujawniają się nierozwiązane trudne doświadczenia z przeszłości — ciało nie odrzuca partnera, tylko próbuje się przed czymś chronić.
To, że partnerka mówi, że kocha, a jednocześnie czuje dystans, nie musi się wykluczać. Bliskość emocjonalna i popęd seksualny nie zawsze idą w parze. Im więcej pojawia się analizowania i presji „dlaczego tak jest”, tym trudniej o spontaniczność.
Z Pana strony naturalne jest poczucie niepewności i lęk, że coś się kończy. W praktyce częściej problem pogłębia się przez wycofanie albo próby naprawiania bliskości pod napięciem. Pomaga raczej spokojna obecność i odbudowywanie kontaktu bez oczekiwań, że musi on prowadzić do seksu.
Dobrze, że partnerka myśli o badaniach hormonalnych — ciało i psychika są ze sobą połączone. Jednocześnie takie sytuacje często odsłaniają głębsze kwestie związane z bliskością i bezpieczeństwem, których trudno samemu uchwycić, będąc w środku relacji.
Najważniejsze teraz to nie przyspieszać rozwiązań, tylko utrzymać spokojną rozmowę i bliskość poza tematem problemu. Dla wielu par właśnie taki moment staje się początkiem bardziej dojrzałego rozumienia siebie nawzajem.
Z wyrazami szacunku,
Maria Sobol
psychoterapeutka integracyjna.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Łukasz Bosiacki
Dzień dobry,
W opisanej przez pana sytuacji najtrudniejsze wydaje się to, że nie wie pan co dzieje się z partnerką i jej uczuciami do pana. W przedstawionym opisie widzę pana próby poradzenia sobie z niepewnością np. za pomocą szukania wyjaśnień stanu partnerki w ewentualnych brakach po pana stronie. Wyobrażam sobie, że znalezienie przyczyny stanu emocjonalnego partnerki w czymś co pan robi w relacji uspokoiłoby pana, gdyż mógłby pan odzyskać poczucie kontroli nad sytuacją, lecz pana partnerka świadomie deklaruje, że nie widzi po pana stronie niczego, co miałoby wpływać na jej chęć zbliżania się do pana. Z opisu relacji wynika, że partnerka również chciałaby wiedzieć, co się z nią dzieje. W takiej sytuacji dobrym pomysłem mogłaby być konsultacja psychoterapeutyczna, dzięki której ustalicie czy warto zająć się opisanym przez pana problemem jako para np. za pomocą psychoterapii par lub doradztwa dla par, czy indywidualnie.
Pozdrawiam
Łukasz Bosiacki
Patrycja Wójcik
Szanowny Panie,
Pana narracja, wygląda na sytuację, w której w relacji pojawiła się nagła zmiana w obszarze bliskości, ale jednocześnie wiele innych elementów związku nadal funkcjonuje dobrze. W Pana relacji jest dużo komunikacji, szczerości i wzajemnego szacunku, co samo w sobie jest bardzo ważnym zasobem. Fakt, że partnerka potrafiła otwarcie powiedzieć o swoim stanie, a Pan stara się reagować z empatią, pokazuje, że między Państwem istnieje przestrzeń do rozmowy i wspólnego szukania rozwiązania.
W relacjach zdarza się i to bardzo często, że popęd seksualny jednej z osób zmienia się okresowo, czasami nawet dość nagle. Nie zawsze oznacza to zmianę uczuć wobec partnera. Seksualność jest obszarem bardzo wrażliwym na wiele czynników jednocześnie. Mogą na nią wpływać kwestie hormonalne, zmęczenie, stres, napięcia psychiczne, zmiany w obrazie własnego ciała, doświadczenia z przeszłości czy nawet poczucie presji związanej z oczekiwaniami wobec siebie. Zdarza się też, że kiedy ktoś wreszcie znajduje relację bezpieczną i stabilną, w której nie musi walczyć o uwagę drugiej osoby, pewne nieprzepracowane doświadczenia z poprzednich związków zaczynają się ujawniać dopiero po czasie.
Z Pana opisu wynika, że partnerka sama próbuje zrozumieć, co się z nią dzieje. To ważny sygnał, ponieważ oznacza, że nie ignoruje problemu i nie odsuwa go na bok. Fakt, że myśli o badaniach hormonalnych lub o rozmowie ze specjalistą, pokazuje raczej postawę poszukującą wyjaśnienia niż wycofanie z relacji.
Jednocześnie to, co Pan odczuwa, jest całkowicie zrozumiałe. Kiedy bliskość fizyczna i emocjonalna zaczyna się zmieniać, wiele osób automatycznie zaczyna się zastanawiać, czy uczucia partnera się nie zmieniły. Często jest to pierwsza interpretacja, jaka pojawia się w głowie, nawet jeśli druga osoba zapewnia, że nadal kocha. Różnica między tym, co ktoś słyszy w słowach partnera, a tym, co czuje w jego zachowaniu, może być bardzo niepokojąca.
Warto też zauważyć, że trzy tygodnie to stosunkowo krótki okres, jeśli chodzi o zmiany w dynamice relacji. Wiele par przechodzi przez momenty, w których jedna ze stron przeżywa wewnętrzny spadek energii, popędu czy bliskości, a później stopniowo wraca do wcześniejszego poziomu funkcjonowania. W takich sytuacjach bardzo istotne jest, aby problem nie został zinterpretowany zbyt szybko jako trwała zmiana w uczuciach.
Czasami paradoks polega na tym, że im bardziej jedna osoba zaczyna się obawiać utraty bliskości i próbuje ją odzyskać, tym druga osoba może odczuwać większe napięcie i presję. Z kolei całkowite wycofanie się z bliskości także może prowadzić do poczucia oddalenia. Dlatego w wielu związkach najlepiej sprawdza się rozwiązanie pośrednie, czyli utrzymywanie czułości i kontaktu emocjonalnego bez koncentrowania się na samym seksie jako głównym mierniku bliskości.
W praktyce może to oznaczać powrót do prostych form kontaktu, które nie są bezpośrednio związane z seksualnością, takich jak przytulanie, wspólne spędzanie czasu czy rozmowy bez presji rozwiązania problemu natychmiast. Dla wielu osób, które przeżywają chwilowy spadek popędu, poczucie bezpieczeństwa i brak oczekiwania bywa ważnym warunkiem powrotu do naturalnej spontaniczności.
Istotne jest także to, że Państwo pracują razem i spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Bliskość w takiej formie bywa dla niektórych par trudna, ponieważ relacja zaczyna funkcjonować niemal w jednej przestrzeni przez cały dzień. Czasami pewien dystans i możliwość przeżywania własnych doświadczeń poza relacją pomaga odświeżyć dynamikę między partnerami.
Rozważenie konsultacji z terapeutką/tą par może być w tej sytuacji dobrym krokiem, szczególnie jeśli partnerka sama o tym wspomina. Nie musi to oznaczać, że związek jest w poważnym kryzysie. Często jest to raczej sposób na spokojne przyjrzenie się temu, co się dzieje, zanim napięcie zacznie narastać.
Z Pana opisu wynika, że między Państwem istnieje duża gotowość do rozmowy i wzajemnego zrozumienia. To jeden z najważniejszych czynników, które pomagają parom przejść przez momenty niepewności. W wielu relacjach właśnie takie okresy prowadzą później do głębszego zrozumienia swoich potrzeb i granic.
Najważniejsze wydaje się w tej chwili zachowanie równowagi między dawaniem partnerce przestrzeni na zrozumienie własnych odczuć a jednoczesnym podtrzymywaniem emocjonalnej bliskości między Państwem. Wiele zmian w relacjach nie następuje nagle i nie wynika z jednej przyczyny, lecz z kombinacji różnych czynników, które potrzebują czasu, aby zostały zauważone i nazwane.
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Karolina Grabka
Dzień dobry,
Nagła zmiana w obszarze popędu seksualnego i bliskości może mieć różne przyczyny i zwykle warto spojrzeć na nią z kilku stron jednocześnie - biologicznej, psychologicznej i relacyjnej. Jeśli partnerka sama wspomina o możliwych kwestiach hormonalnych, to rzeczywiście dobrym krokiem jest konsultacja lekarska (np. ginekologiczna lub endokrynologiczna), bo zaburzenia hormonalne, przewlekły stres, zmęczenie czy niektóre leki mogą znacząco obniżać libido.
Drugi ważny obszar to psychika. Jeśli w przeszłości były trudne doświadczenia seksualne, zdarza się, że w bezpiecznej relacji - paradoksalnie dopiero po czasie - mogą uruchamiać się różne napięcia, blokady czy ambiwalentne emocje związane z seksualnością. W takiej sytuacji pomocna bywa psychoterapia indywidualna lub terapia seksuologiczna, która pozwala spokojnie przyjrzeć się temu, skąd bierze się brak popędu i jak można nad tym pracować.
Z perspektywy relacji najważniejsze jest utrzymanie bliskości, ale bez presji seksualnej. Całkowite wycofanie się z czułości może pogłębiać dystans, dlatego warto podtrzymywać codzienną bliskość: przytulanie, dotyk, rozmowy, wspólne spędzanie czasu. Jednocześnie dobrze unikać sytuacji, w których każda forma czułości automatycznie prowadzi do oczekiwania seksu, bo to może zwiększać napięcie po jej stronie.
Pomocne bywa też ustalenie, że przez pewien czas skupicie się na odbudowywaniu komfortu i bezpieczeństwa w bliskości, a nie na „rozwiązywaniu” samego problemu seksu. Jeśli są Państwo na to otwarci, konsultacja u terapeuty par lub seksuologa może pomóc uporządkować temat i znaleźć konkretne sposoby pracy nad intymnością, zanim dystans zacznie się utrwalać.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Z Pana opisu wnioskuję, że ma Pan dużo troski i gotowości do zrozumienia partnerki, to bardzo ważny fundament. W takiej sytuacji często warto zatrzymać się przy kilku pytaniach do refleksji:
Czy poza sferą seksualną bliskość emocjonalna i czułość między Państwem nadal są obecne?
Czy partnerka może obecnie przeżywać stres, zmęczenie lub powrót trudnych doświadczeń z przeszłości, które wpływają na jej ciało i popęd?
Czy rozmawiacie Państwo o bliskości bez presji na seks, skupiając się na bezpieczeństwie i zaufaniu?
Dobrym kierunkiem może być spokojne danie czasu, badania hormonalne oraz rozmowa z terapeutą lub seksuologiem, aby wspólnie przyjrzeć się temu, co się zmieniło. Czasem taki okres dystansu jest sygnałem, że coś w partnerce potrzebuje więcej zrozumienia i opieki.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
Dziękuję Panu, że zdecydował się Pan to napisać. To, co Pan opisuje, nosi w sobie ogromną troskę — zarówno o narzeczoną, jak i o ten związek, który wyraźnie jest dla Pana bardzo ważny.
Słyszę, że przez te trzy lata budował Pan coś naprawdę pięknego — opartego na wzajemnym szacunku, wyrozumiałości i chęci rozumienia drugiego człowieka. To, że nigdy nie naciskał Pan, że starał się zrozumieć jej historię i jej potrzeby — to mówi naprawdę wiele o tym, jakim jest Pan partnerem i człowiekiem.
To, co teraz przeżywa Pan — ten niepokój, pytania, poczucie dystansu — jest czymś, co wymaga odwagi, żeby to w ogóle nazwać. I Pan to nazwał. Napisał Pan tu, bo zależy Panu. Bo nie chce Pan ani stracić bliskości, ani jej skrzywdzić. To widać w każdym słowie.
Bardzo ważne jest też to, że ona sama szuka odpowiedzi — rozmawia, zastanawia się, myśli o badaniach. To znaczy, że ona też jest w tym obecna i zaangażowana, nawet jeśli teraz jest jej trudno.
Jest Pan w bardzo wymagającym miejscu — i to, że potrafi Pan być przy niej i jednocześnie być szczery wobec siebie co do swoich potrzeb — to jest coś, co zasługuje na prawdziwe uznanie.
To, że Pan tu jest — że szuka Pan przestrzeni, w której można to wszystko nazwać — mówi bardzo wiele o tym, jakim jest Pan człowiekiem i partnerem. Niewielu ludzi ma w sobie tyle odwagi i tyle troski jednocześnie.
To, co Pan opisuje w tej relacji — wzajemne wsparcie, szczerość, gotowość do rozmowy nawet o najtrudniejszych rzeczach — to jest fundament, którego wiele par nigdy nie buduje. A Wy go macie. I partnerka to widzi — mówiła Panu o tym wprost.
Wspólna terapia, to może być dla Was przestrzeń, w której dwie perspektywy spotkają się z kimś, kto pomoże je usłyszeć i zrozumieć. Nie dlatego, że coś jest zepsute — ale dlatego, że na tym związku Wam zależy i to jest najlepszy powód, żeby szukać pomocy.
Jest Pan tu. To już jest duży krok.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog , psychotraumatolog
Zobacz podobne
Dzień dobry. Jakiś czas temu pisałam do Państwa w sprawie trudności z określeniem relacji między mną oraz moim kolegą. Po krotce wiem, że ja się bardzo zaangażowałam, On natomiast dawał mi sprzeczne sygnały. Zawsze był przy mnie i wspierał jak zresztą do tej pory to robi, jednak nie deklarował się z tym, czego tak naprawdę oczekuje od Naszej relacji. Wczoraj postanowiłam ostatecznie dowiedzieć się, co jest grane. Ostatnie dni były trudne. Ponieważ On zachorował i ja jak zwykle martwiłam się, monitorowałam co z Nim się dzieje. Dbałam o Niego. Po tym, jak już wyzdrowiał, byliśmy jeszcze bliżej niż do tej pory. Siedzieliśmy w nocy na telefonie rozmowy żarty. Pamiętał o moich urodzinach. Rozmawialiśmy jak nigdy dotąd. Słuchał mnie interesował się tym, co mnie dotyczy. Najmniejszą bzdurą. Potrafił napisać mi nagle " Ach zapomniałem życzyć Ci miłego dnia. Więc miłego dnia" lub "dobranoc". I nagle umilkł z dnia na dzień. Ja nie wiedziałam, o co chodzi. Wymyślałam różne scenariusze, w końcu doświadczyłam uczucia, że coś się musiało stać. Zapytałam się, co się dzieje, odpowiedział, że nic. Ale ja czułam, że to nie prawda. Po kilku dniach przyznał się, że ma dużo do myślenia, ponieważ obawia się o zdrowie i życie swoich rodziców i boi się, że będzie musiał przejść operację. Bo coś się dzieje nie tak z Jego zdrowiem. Ja na to, że może powiedzieć mi o tym wszystkim. Odpowiedział, że wie, że na mnie zawsze może polegać. Idąc tym tropem porozmawialiśmy o tym, co się dzieje między Nami. Ja wskazałam swoje wątpliwości i obawy tej najgłębsze z serca. I powiedziałam, że chce czegoś więcej, ale nie wiem, czy On też. W odpowiedzi usłyszałam, że jest zaszczycony, mogąc pochwalić się znajomością ze mną. Że stanowię najjaśniejszy punkt Jego życia i codzienności i że jestem bardzo ważną i wyjątkową kobietą i wiele znaczę dla Niego. I że zawsze choćbym była na drugim końcu świata to mogę napisać, zadzwonić a przybędzie mi na pomoc. I to się nigdy nie zmieni. Ale nie chce mnie obciążać swoim problemami i kłopotami związanymi z zdrowiem rodziców i swoją operacją, więc jeśli mi to odpowiada, to jedyne co może mi zaoferować to przyjaźń. Ale bardzo prosi wręcz błaga mnie, żebym niczego absolutnie niczego nie zmieniała w Naszej dotychczasowej relacji, bo to ja jestem źródłem Jego siły. I tylko dzięki mnie wstaje co dzień rano z łóżka. Cóż mogłam w takim wypadku powiedzieć. Odpowiedziałam, że rozumiem, ale żeby wiedział, że nie musi być z tym wszystkim sam. Nie wiem teraz jak mam podejść do tej sytuacji, bo dziś znów rozmawialiśmy, ja powiedziałam, że nie wracamy do tamtej rozmowy tylko po staremu i że chce wiedzieć, kiedy ma tego lekarza i tą operację. W odpowiedzi usłyszałam, że jestem niesamowicie wyjątkową i dorosłą odpowiedzialną kobietą i że obawiał się jak to teraz będzie. A lekarza miał wczoraj po południu i okazało się, że nie jest tak źle. Póki co operacji nie potrzebuje, ale kiedyś ona go czeka i wtedy mi powie o tym. Dodałam, że mam nadzieję, że zdrowie rodziców też się polepszy i że jak zawsze jak będzie potrzebował pogadać to wie, gdzie mnie znaleźć. I powtórzyłam, żeby nie czuł się skrępowany czy nieswojo w relacjach ze mną. I niech nie zastanawia, się co poszło nie tak. Bo tu nic nie poszło nie tak. Dużo mnie to emocji i opanowania kosztowało. Jego pewnie też. Tyle tylko, że ja się czuję teraz jak idiotka, bo powiedziałam, co czuję i na pewno to wszystko zmienia między Nami. A przecież rozmawiając wcześniej dużo wcześniej, kiedy opowiadał mi o swoich rodzicach i ich problemach zdrowotnych oraz o swoich problemach zdrowotnych to włączył mnie w to wszystko. I ja już od dawna jestem w tym razem z Nim. Raczej wiem, że też w relacje ze mną jest zaangażowany pewnie w równym stopniu jak ja. Tylko nie wiem, dlaczego woli zrezygnować z tego, co mogłoby być. Czy tak na prawdę On chce to wszystko poświęć, żeby nie wiem uchronić mnie przed czymś? Tego nie wiem. A może nie chce się wiązać z obawy ,że jak będzie w związku to nie będzie miał tyle czasu, aby w pełni poświęcić się sprawie rodziców. Tego nie wiem. I nie wiem, czy to dobrze się stało, że porozmawialiśmy o tym.

