
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Brak seksu i...
Brak seksu i poczucie „mamusowania” partnera w związku – co robić?
Anonim
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, pisze Pani, że "były rozmowy", czyli mówiła Pani partnerowi przynajmniej o części z tych spraw, o których Pani pisze. Wydaje się jednak, że te rozmowy niewiele zmieniły, a Pani nadal czuje rozczarowanie w kwestii zbliżeń seksualnych z partnerem i podziału obowiązków domowych. Zastanawiam się jak wyglądały te rozmowy, co powiedział partner, jak Pani mówiła o swoich oczekiwaniach. To, co istotne, kiedy rozmawiamy w związku to to, żeby: dobrze wybrać moment rozmowy (bez dodatkowych napięć, zaplanować, że będziemy rozmawiać o tym, co dzieje się między nami, żeby każdy mógł się przygotować chociaż mentalnie do tej rozmowy, zadbać o dobrą, spokojną atmosferę), żeby mówić wprost i szczerze o swoich uczuciach, potrzebach, pragnieniach (może partner nie wie, czego potrzebuje Pani w sferze erotycznej, może on również ma jakieś fantazje, o których nigdy wcześniej nie powiedział), ale również, że uważnie słuchać uczuć, potrzeb i pragnień partnera. Tylko wzajemne słuchanie pozwoli wypracować kompromis, znaleźć rozwiązania, które spełnią oczekiwania obu stron. W tym, co Pani pisze widzę też takie Pani wahanie - kto jest odpowiedzialny za to, kto dba o dom. Z jednej strony pisze Pani, że to Pani przejęła inicjatywę "mamusiowaniem", a z drugiej, że postrzega Pani partnera jak "duże rozpieszczone dziecko". Być może to, co się zadziało jest wynikiem działań Was obojga - Pani widząc zapracowanie partnera zaczęła brać na siebie większość obowiązków, a Pani partner będąc zapracowany z ulgą przyjął ten podział obowiązków. Nie musi tak zostać. Jeśli zdała sobie Pani sprawę, że dbanie o dom i organizowanie życie poza pracą Panią przytłacza warto wrócić również do tej rozmowy i ze spokojem zastanowić się, co kto może wziąć na siebie, jak zmienić podział, że nikt nie czuł się nadmiernie przytłoczony.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Relacja, którą Pani opisuje, utknęła w martwym punkcie, ponieważ doszło w niej do całkowitego zaburzenia ról. Pani „mamusiowanie” - choć wynika z troski - w rzeczywistości kastruje Państwa bliskość. W psychologii to zjawisko jest dobrze znane: nadmierna opiekuńczość zabija pożądanie. Trudno postrzegać partnera jako atrakcyjnego, silnego mężczyznę, gdy trzeba mu robić kanapki i pilnować, żeby wiedział, gdzie leżą jego własne rzeczy. Z kolei on, obsadzony w roli „rozpieszczonego dziecka”, traci jakąkolwiek potrzebę inicjatywy, co widać nawet w tak błahej, a jednak symbolicznej kwestii jak zakup prezerwatyw.
Jeśli rozmowy nie przyniosły efektu, czas przestać mówić, a zacząć działać poprzez zaniechanie. Musi Pani odpuścić rolę organizatorki jego życia. Jeśli on nie kupi gumek, nie dochodzi do zbliżenia. Jeśli nie wie, gdzie co jest w domu, musi sam to znaleźć. Jeśli nie zrobi sobie jedzenia, będzie głodny. Dopóki będzie Pani podtrzymywać jego niesamodzielność, on nie będzie miał powodu, by dorosnąć i przejąć odpowiedzialność za Państwa relację, w tym za sferę intymną.
Seksualność dorosłych ludzi karmi się partnerstwem i pewnym rodzajem napięcia, którego nie ma w relacji matka-syn. Pani partner jest chronicznie zmęczony pracą, ale to tylko połowa problemu - drugą połową jest fakt, że czuje się u Pani zbyt bezpiecznie i bezobsługowo. Odzyskanie namiętności wymaga od Pani odwagi do bycia mniej „pomocną”, a od niego - stanięcia na własnych nogach. Tylko w ten sposób ma Pani szansę przestać być jego opiekunką, a znowu stać się jego kobietą.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, dotyczy dwóch ważnych obszarów relacji: bliskości seksualnej i podziału odpowiedzialności w codziennym życiu. Oba mogą mocno wpływać na poczucie równowagi w związku. Jeśli chodzi o seks, brak inicjatywy, zmęczenie i „nijakość” zbliżeń często nie wynikają z braku uczuć, ale z przeciążenia, rutyny albo spadku energii. Jednocześnie, jeśli temat jest długo nierozwiązany, może rodzić frustrację i poczucie odrzucenia u drugiej osoby. Drugi wątek to przejmowanie przez Panią roli osoby organizującej wszystko. Gdy jedna osoba zaczyna przejmować dużą część obowiązków domowych i „ogarniania życia”, można wejść w schemat opiekun–dziecko, co z czasem również może osłabiać relację partnerską i wpływać na atrakcyjność seksualną. Sama rozmowa, jeśli nie prowadzi do zmiany zachowań, może nie wystarczyć. Ważne byłoby wprowadzenie konkretnych ustaleń np. dotyczących inicjowania bliskości, odpowiedzialności za organizację życia czy podziału obowiązków.
Warto także przyjrzeć się temu, czy w tej relacji Pani potrzeby (bliskość, seksualność, partnerstwo) są realnie zaopiekowane, czy raczej to Pani dostosowuje się do tempa i stylu funkcjonowania swojego partnera.
Jeśli rozmowy były, ale nic się nie zmienia, pomocna może być terapia par albo indywidualne uporządkowanie wraz ze specjalistą granic i oczekiwań wobec relacji.
Serdecznie pozdrawiam
Joanna Cichosz
Natalia Krawiec-Jokiel
Dzień dobry Anonim,
Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. Widzę, że próbowałaś podejmować rozmowy na przedstawiony temat, jednocześnie nasuwa mi się pytanie: czy po rozmowach wracaliście to omówienia tego co się zmieniło, a co pozostało bez zmian? To bardzo ważne, aby po chęci wprowadzenia zmian sprawdzać czy one w ogóle zaistniały. To jest jedno, druga sprawa dotyczy samej intymności, o której napisałaś. Proponuję żebyś pomyślała o tym kiedy jest w Waszym życiu czas na zbliżenie. Jeżeli Twój partner po pracy nie ma ochoty, nie inicjuje zbliżenia, jest przemęczony, przebodźcowany, zestresowany, a Ciebie to frustruje, warto rozważyć wprowadzenie zmian co do czasu na seks w ciagu dnia. Seks nie jest zarezerwowany tylko na wieczór, szczególnie jeżeli wieczorem po całym dniu partner nie ma na to siły. Pamiętaj też, że z punktu widzenia fizjologicznego i biologicznego, najwyższy poziom testosteronu mężczyzna osiąga rano, a wieczorem jest ten poziom najniższy, a co za tym idzie - ochota na seks jest wyższa w godzinach porannych. Może warto rozważyć te kwestię i porozmawiać o tym z partnerem. Warto również przyjrzeć sie jak Wasz seks wygląda w kontekście jakości. Być może zmiana dynamiki, wprowadzenie pewnej spontaniczności, skorzystanie z dostępnych na rynku gadżetów, bielizny sprawi, że partner wykaże większe zaangażowanie. Mężczyźni to wzrokowcy :) Intymność w relacji jest niezwykle ważna, scala i cementuje więź, daje poczucie bezpieczeństwa i przywiązania. Bez tych elementów niejednokrotnie może dochodzić do rozpadu relacji. Ostatecznie sugeruje rozważenie konsultacji u seksuologa lub terapię par. Podczas tych konsultacji będzie napiętnowana przestrzeń do rozmowy na temat relacji, potrzebach własnych i partnera, elementów których modeluje lub są w nadmiarze.
Zachęcam Cię również do lektury, polecam Ci dwie książki, które w bardzo przystępny sposób przedstawią Ci wartościowe spojrzenie na związek. Są to: „Sztuka bycia razem” R. Kowalczyk, D. Krawczyk, A. Stola oraz „Miłość to czasownik” O. Kordys-Kozierowska.
Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam mocno kciuki.
Natalia Krawiec-Jokiel
Marta Lenarczyk
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak relacja, w której jest dużo bliskości i porozumienia na co dzień, ale jednocześnie pojawiają się dwa obszary, które zaczynają być coraz trudniejsze: brak satysfakcjonującej bliskości seksualnej oraz poczucie, że w codzienności bierze Pani na siebie bardzo dużo, momentami wchodząc w rolę bardziej opiekuńczą niż partnerską. To połączenie pojawia się u wielu par i w pewnym momencie się z nim mierzą.
Zmęczenie i duże obciążenie pracą mogą realnie wpływać na poziom energii i libido. Jednocześnie, kiedy w relacji zaczyna się pojawiać układ, że jedna strona ogarnia, dba, organizuje, a druga strona korzysta, bardzo łatwo o spadek napięcia i pożądania.
To, że Państwo już rozmawialiście, jest ważne. Czasem jednak rozmowy pozostają dość ogólne i nie przekładają się na konkret. Może być pomocne, żeby na chwilę rozdzielić te dwa obszary i przyjrzeć się im bardziej praktycznie:
Bliskość i seks
- czego Pani realnie potrzebuje (nie tylko w kontekście więcej, ale jakiej jakości kontaktu, inicjatywy, obecności),
- czy partner widzi ten temat jako wspólny obszar do zaopiekowania się,
- czy jesteście w stanie umówić się na małe, konkretne kroki (np. czas tylko dla Was, bez presji na efekt, ale z intencją bycia bliżej).
Codzienność i odpowiedzialność
- co dziś jest po Pani stronie, a co mogłoby zostać oddane partnerowi,
- gdzie kończy się troska, a zaczyna przeciążenie i frustracja,
- jakie drobne zmiany byłyby możliwe, żeby przywrócić więcej równowagi (np. rezygnacja z części opiekuńczych działań, które nie są konieczne).
Warto też delikatnie przyjrzeć się swojej roli: czy rola, w którą Pani wchodzi, choć z dobrej intencji, nie oddala Was od bycia parą w sensie partnerskim i bliskościowym.
Myślę sobie, że może na tym etapie Państwa sytuacja potrzebuje zmian w Waszych codziennych nawykach i sposobie bycia razem, nie tylko rozmów, a to, że Pani zauważyła trudności, nazywa je, jest już bardzo ważnym krokiem do rozpoczęcia zmian.
Jeśli mimo prób nic się nie zmienia, pomocna może być konsultacja par, żeby przyjrzeć się temu spokojnie z kimś z zewnątrz. W takich sytuacjach niektórym parom pomaga też rozmowa z seksuologiem, jako bezpieczna przestrzeń do zobaczenia, co wpływa na poziom pożądania i jak można ten obszar stopniowo odbudowywać.
Marta Lenarczyk
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
Brzmi, jakbyś była bardziej w roli partnerki-opiekunki niż kobiety, która czuje się pożądana i zaopiekowana emocjonalnie. I często właśnie wtedy w związku zaczyna znikać napięcie seksualne - trudno czuć pociąg tam, gdzie pojawia się dynamika „ogarniam za nas dwoje”.
To też nie brzmi jak brak miłości, tylko bardziej narastające zmęczenie i poczucie samotności w relacji, mimo że jesteście razem.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska

Zobacz podobne
Witam. Mam bardzo trudną sytuację z partnerem. Ostatnio zadzwonił do mnie i zwyzywał moją rodzinę i mnie poniekąd też. Po krotce, o co chodzi. Zamieszkałam z nim u niego, a moi rodzice wybudowali dom dla mojej siostry. Obok jest rodziców, który ma być kiedyś mój. Facet mówi, że czuję się oszukany, że się „sfrajerzył”, że ktoś się dorobił na tym, że ja mieszkam sobie u niego. To bardzo krótki opis sytuacji, ale czy facet ma rację ? Rozumiem, że może mieć żal, ale czy powinien wyzywać moją rodzinę od najgorszych? Obwinia mnie o wszystko przez to, nawet usłyszałam, że Jego rodzice chorują przeze mnie. Zaznaczę, że sam przyznał, że jest jednocześnie z jednej strony do rany przyłóż, a z drugie jak coś mu zajdzie za skórę to potrafi się mścić. Czuję się strasznie…
