Zuzanna Różycka
Dzień dobry, pisze Pani, że "były rozmowy", czyli mówiła Pani partnerowi przynajmniej o części z tych spraw, o których Pani pisze. Wydaje się jednak, że te rozmowy niewiele zmieniły, a Pani nadal czuje rozczarowanie w kwestii zbliżeń seksualnych z partnerem i podziału obowiązków domowych. Zastanawiam się jak wyglądały te rozmowy, co powiedział partner, jak Pani mówiła o swoich oczekiwaniach. To, co istotne, kiedy rozmawiamy w związku to to, żeby: dobrze wybrać moment rozmowy (bez dodatkowych napięć, zaplanować, że będziemy rozmawiać o tym, co dzieje się między nami, żeby każdy mógł się przygotować chociaż mentalnie do tej rozmowy, zadbać o dobrą, spokojną atmosferę), żeby mówić wprost i szczerze o swoich uczuciach, potrzebach, pragnieniach (może partner nie wie, czego potrzebuje Pani w sferze erotycznej, może on również ma jakieś fantazje, o których nigdy wcześniej nie powiedział), ale również, że uważnie słuchać uczuć, potrzeb i pragnień partnera. Tylko wzajemne słuchanie pozwoli wypracować kompromis, znaleźć rozwiązania, które spełnią oczekiwania obu stron. W tym, co Pani pisze widzę też takie Pani wahanie - kto jest odpowiedzialny za to, kto dba o dom. Z jednej strony pisze Pani, że to Pani przejęła inicjatywę "mamusiowaniem", a z drugiej, że postrzega Pani partnera jak "duże rozpieszczone dziecko". Być może to, co się zadziało jest wynikiem działań Was obojga - Pani widząc zapracowanie partnera zaczęła brać na siebie większość obowiązków, a Pani partner będąc zapracowany z ulgą przyjął ten podział obowiązków. Nie musi tak zostać. Jeśli zdała sobie Pani sprawę, że dbanie o dom i organizowanie życie poza pracą Panią przytłacza warto wrócić również do tej rozmowy i ze spokojem zastanowić się, co kto może wziąć na siebie, jak zmienić podział, że nikt nie czuł się nadmiernie przytłoczony.















