Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak seksu i poczucie „mamusowania” partnera w związku – co robić?

Problem w związku. Jestem w 2 letnimi związku z partnerem. Mieszkamy razem, on pracuje bardzoo dużo, co się przekłada na brak energetii i chęci do zbliżenia. Kiedy do zbliżeniu dochodzi to jest to takie nijakie.. Kochamy się, świetnie się dogadujemy, ale ten seks to ciężki temat. Przez miesiące potrafimy się nie kochać vo nie wyjdzie z inicjatywa, nie chce mu się kupić gumek itp. Również kwestia że czasem mam wrażenie że mamusiuje mu za bardzo. Dbam o dom, staram się robić mu kanapki do pracy itp. On nie orientuje się co gdzie jest w domu, jest mało zorganizowany, czasem postrzegam go jak duże rozpieszczone dziecko. Nie wiem, co już myśleć. Były rozmowy.
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, pisze Pani, że "były rozmowy", czyli mówiła Pani partnerowi przynajmniej o części z tych spraw, o których Pani pisze. Wydaje się jednak, że te rozmowy niewiele zmieniły, a Pani nadal czuje rozczarowanie w kwestii zbliżeń seksualnych z partnerem i podziału obowiązków domowych. Zastanawiam się jak wyglądały te rozmowy, co powiedział partner, jak Pani mówiła o swoich oczekiwaniach. To, co istotne, kiedy rozmawiamy w związku to to, żeby: dobrze wybrać moment rozmowy (bez dodatkowych napięć, zaplanować, że będziemy rozmawiać o tym, co dzieje się między nami, żeby każdy mógł się przygotować chociaż mentalnie do tej rozmowy, zadbać o dobrą, spokojną atmosferę), żeby mówić wprost i szczerze o swoich uczuciach, potrzebach, pragnieniach (może partner nie wie, czego potrzebuje Pani w sferze erotycznej, może on również ma jakieś fantazje, o których nigdy wcześniej nie powiedział), ale również, że uważnie słuchać uczuć, potrzeb i pragnień partnera. Tylko wzajemne słuchanie pozwoli wypracować kompromis, znaleźć rozwiązania, które spełnią oczekiwania obu stron. W tym, co Pani pisze widzę też takie Pani wahanie - kto jest odpowiedzialny za to, kto dba o dom. Z jednej strony pisze Pani, że to Pani przejęła inicjatywę "mamusiowaniem", a z drugiej, że postrzega Pani partnera jak "duże rozpieszczone dziecko". Być może to, co się zadziało jest wynikiem działań Was obojga - Pani widząc zapracowanie partnera zaczęła brać na siebie większość obowiązków, a Pani partner będąc zapracowany z ulgą przyjął ten podział obowiązków. Nie musi tak zostać. Jeśli zdała sobie Pani sprawę, że dbanie o dom i organizowanie życie poza pracą Panią przytłacza warto wrócić również do tej rozmowy i ze spokojem zastanowić się, co kto może wziąć na siebie, jak zmienić podział, że nikt nie czuł się nadmiernie przytłoczony. 

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Relacja, którą Pani opisuje, utknęła w martwym punkcie, ponieważ doszło w niej do całkowitego zaburzenia ról. Pani „mamusiowanie” - choć wynika z troski - w rzeczywistości kastruje Państwa bliskość. W psychologii to zjawisko jest dobrze znane: nadmierna opiekuńczość zabija pożądanie. Trudno postrzegać partnera jako atrakcyjnego, silnego mężczyznę, gdy trzeba mu robić kanapki i pilnować, żeby wiedział, gdzie leżą jego własne rzeczy. Z kolei on, obsadzony w roli „rozpieszczonego dziecka”, traci jakąkolwiek potrzebę inicjatywy, co widać nawet w tak błahej, a jednak symbolicznej kwestii jak zakup prezerwatyw.

Jeśli rozmowy nie przyniosły efektu, czas przestać mówić, a zacząć działać poprzez zaniechanie. Musi Pani odpuścić rolę organizatorki jego życia. Jeśli on nie kupi gumek, nie dochodzi do zbliżenia. Jeśli nie wie, gdzie co jest w domu, musi sam to znaleźć. Jeśli nie zrobi sobie jedzenia, będzie głodny. Dopóki będzie Pani podtrzymywać jego niesamodzielność, on nie będzie miał powodu, by dorosnąć i przejąć odpowiedzialność za Państwa relację, w tym za sferę intymną.

Seksualność dorosłych ludzi karmi się partnerstwem i pewnym rodzajem napięcia, którego nie ma w relacji matka-syn. Pani partner jest chronicznie zmęczony pracą, ale to tylko połowa problemu - drugą połową jest fakt, że czuje się u Pani zbyt bezpiecznie i bezobsługowo. Odzyskanie namiętności wymaga od Pani odwagi do bycia mniej „pomocną”, a od niego - stanięcia na własnych nogach. Tylko w ten sposób ma Pani szansę przestać być jego opiekunką, a znowu stać się jego kobietą.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 dzień temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, dotyczy dwóch ważnych obszarów relacji: bliskości seksualnej i podziału odpowiedzialności w codziennym życiu. Oba mogą mocno wpływać na poczucie równowagi w związku. Jeśli chodzi o seks, brak inicjatywy, zmęczenie i „nijakość” zbliżeń często nie wynikają z braku uczuć, ale z przeciążenia, rutyny albo spadku energii. Jednocześnie, jeśli temat jest długo nierozwiązany, może rodzić frustrację i poczucie odrzucenia u drugiej osoby. Drugi wątek to przejmowanie przez Panią roli osoby organizującej wszystko. Gdy jedna osoba zaczyna przejmować dużą część obowiązków domowych i „ogarniania życia”,  można wejść w schemat opiekun–dziecko, co z czasem również może osłabiać relację partnerską i wpływać na atrakcyjność seksualną. Sama rozmowa, jeśli nie prowadzi do zmiany zachowań, może nie wystarczyć. Ważne byłoby wprowadzenie konkretnych ustaleń np. dotyczących inicjowania bliskości, odpowiedzialności za organizację życia czy podziału obowiązków.

Warto także przyjrzeć się temu, czy w tej relacji Pani potrzeby (bliskość, seksualność, partnerstwo) są realnie zaopiekowane, czy raczej to Pani dostosowuje się do tempa i stylu funkcjonowania swojego partnera.

Jeśli rozmowy były, ale nic się nie zmienia, pomocna może być terapia par albo indywidualne uporządkowanie wraz ze specjalistą granic i oczekiwań wobec relacji.
Serdecznie pozdrawiam
Joanna Cichosz

1 dzień temu
Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Dzień dobry Anonim, 

Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. Widzę, że próbowałaś podejmować rozmowy na przedstawiony temat, jednocześnie nasuwa mi się pytanie: czy po rozmowach wracaliście to omówienia tego co się zmieniło, a co pozostało bez zmian? To bardzo ważne, aby po chęci wprowadzenia zmian sprawdzać czy one w ogóle zaistniały. To jest jedno, druga sprawa dotyczy samej intymności, o której napisałaś. Proponuję żebyś pomyślała o tym kiedy jest w Waszym życiu czas na zbliżenie. Jeżeli Twój partner po pracy nie ma ochoty, nie inicjuje zbliżenia, jest przemęczony, przebodźcowany, zestresowany, a Ciebie to frustruje, warto rozważyć wprowadzenie zmian co do czasu na seks w ciagu dnia. Seks nie jest zarezerwowany tylko na wieczór, szczególnie jeżeli wieczorem po całym dniu partner nie ma na to siły. Pamiętaj też, że z punktu widzenia fizjologicznego i biologicznego, najwyższy poziom testosteronu mężczyzna osiąga rano, a wieczorem jest ten poziom najniższy, a co za tym idzie - ochota na seks jest wyższa w godzinach porannych. Może warto rozważyć te kwestię i porozmawiać o tym z partnerem. Warto również przyjrzeć sie jak Wasz seks wygląda w kontekście jakości. Być może zmiana dynamiki, wprowadzenie pewnej spontaniczności, skorzystanie z dostępnych na rynku gadżetów, bielizny sprawi, że partner wykaże większe zaangażowanie.  Mężczyźni to wzrokowcy :) Intymność w relacji jest niezwykle ważna, scala i cementuje więź, daje poczucie bezpieczeństwa i przywiązania. Bez tych elementów niejednokrotnie może dochodzić do rozpadu relacji. Ostatecznie sugeruje rozważenie konsultacji u seksuologa lub terapię par. Podczas tych konsultacji będzie napiętnowana przestrzeń do rozmowy na temat relacji, potrzebach własnych i partnera, elementów których modeluje lub są w nadmiarze. 

Zachęcam Cię również do lektury, polecam Ci dwie książki, które w bardzo przystępny sposób przedstawią Ci wartościowe spojrzenie na związek. Są to: „Sztuka bycia razem” R. Kowalczyk, D. Krawczyk, A. Stola oraz „Miłość to czasownik” O. Kordys-Kozierowska. 

 

Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam mocno kciuki. 

Natalia Krawiec-Jokiel 

 

2 dni temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak relacja, w której jest dużo bliskości i porozumienia na co dzień, ale jednocześnie pojawiają się dwa obszary, które zaczynają być coraz trudniejsze: brak satysfakcjonującej bliskości seksualnej oraz poczucie, że w codzienności bierze Pani na siebie bardzo dużo, momentami wchodząc w rolę bardziej opiekuńczą niż partnerską. To połączenie pojawia się  u wielu par i w pewnym momencie się z nim mierzą.

 

Zmęczenie i duże obciążenie pracą mogą realnie wpływać na poziom energii i libido. Jednocześnie, kiedy w relacji zaczyna się pojawiać układ, że jedna strona ogarnia, dba, organizuje, a druga strona korzysta, bardzo łatwo o spadek napięcia i pożądania.

 

To, że Państwo już rozmawialiście, jest ważne. Czasem jednak rozmowy pozostają dość ogólne i nie przekładają się na konkret. Może być pomocne, żeby na chwilę rozdzielić te dwa obszary i przyjrzeć się im bardziej praktycznie:

 

Bliskość i seks
- czego Pani realnie potrzebuje (nie tylko w kontekście więcej, ale jakiej jakości kontaktu, inicjatywy, obecności),
- czy partner widzi ten temat jako wspólny obszar do zaopiekowania się,
- czy jesteście w stanie umówić się na małe, konkretne kroki (np. czas tylko dla Was, bez presji na efekt, ale z intencją bycia bliżej).

 

Codzienność i odpowiedzialność
- co dziś jest po Pani stronie, a co mogłoby zostać oddane partnerowi,
- gdzie kończy się troska, a zaczyna przeciążenie i frustracja,
- jakie drobne zmiany byłyby możliwe, żeby przywrócić więcej równowagi (np. rezygnacja z części opiekuńczych działań, które nie są konieczne).

 

Warto też delikatnie przyjrzeć się swojej roli: czy rola, w którą Pani wchodzi, choć z dobrej intencji, nie oddala Was od bycia parą w sensie partnerskim i bliskościowym.

 

Myślę sobie, że może na tym etapie Państwa sytuacja potrzebuje zmian w Waszych codziennych nawykach i sposobie bycia razem, nie tylko rozmów, a to, że Pani zauważyła trudności, nazywa je, jest już bardzo ważnym krokiem do rozpoczęcia zmian.
 

Jeśli mimo prób nic się nie zmienia, pomocna może być konsultacja par, żeby przyjrzeć się temu spokojnie z kimś z zewnątrz. W takich sytuacjach niektórym parom pomaga też rozmowa z seksuologiem, jako bezpieczna przestrzeń do zobaczenia, co wpływa na poziom pożądania i jak można ten obszar stopniowo odbudowywać.

Marta Lenarczyk

2 dni temu

Zobacz podobne

Jak wrócić do normalnego życia po rozstaniu z chłopakiem? Nigdy mnie nie kochał.
Jak wrócić do normalnego życia po rozstaniu z chłopakiem? Nigdy mnie nie kochał. Mówił to co chciałam usłyszeć. Bardzo mnie skrzywdził.
Czy problemem jestem ja czy mój partner? Zdrada czy lęk w związku?

Witam, przychodzę z problemem dotyczącym mojego związku. Mój chłopak od samego początku był bardzo zaangażowany w naszą relację. Jeździł do mnie po 6 godzin dziennie w jedną stronę, byle mnie zobaczyć, nawet tylko na te 5 godzin. Od samego początku czułam się przy nim bardzo dobrze, czułam wewnętrzny spokój, bardzo dobrze mnie traktował, dzwonił codziennie, pisał — no, ideał.

Pojawiały się sygnały, które trochę mnie niepokoiły — typu mówienie mi, że mnie kocha po dwóch tygodniach znajomości lub deklarowanie z własnej inicjatywy, że nigdy nie miał przygód na jedną noc, nigdy nie miał Tindera, nigdy nie zdradził itd. Nie zadawałam mu tych pytań — on sam z siebie mówił mi takie rzeczy, co było dla mnie dość dziwne, ale to ignorowałam.

Zamieszkaliśmy ze sobą dość szybko, bo po około 3 miesiącach związku — to ja przeprowadziłam się do niego. Po około miesiącu wspólnego mieszkania zauważyłam, że zaczął się dziwnie zachowywać ze swoim telefonem. Ja wtedy, myśląc, że jesteśmy w zdrowym, normalnym związku, zapytałam go wprost, czy wszystko dobrze, bo zauważyłam zmianę. On zareagował dość defensywnie, powiedział, że potrzebuje chwili, po czym zapytał, co chcę zobaczyć, i odblokował telefon, zastrzegając, że nic się nie dzieje, że robi to nieświadomie (powiadomienia też miał wyłączone). Ja, nie chcąc wyolbrzymiać, zakończyłam temat.

Niestety, nie dawało mi to spokoju, bo później doszło jeszcze to, że wracał z pracy podrapany… Ogólnie rzecz biorąc, zachowywał się jak typowa osoba, która zdradza, z tym że mimo wszystko bardzo dbał o mnie i ciągle powtarzał, jak bardzo mu na mnie zależy i jak bardzo chce, abym była spokojna odnośnie zdrad, bo on nigdy czegoś takiego nie zrobi.

Później doszło do sytuacji, gdy przyłapałam go na oglądaniu filmów dla dorosłych. Oczywiście również normalnie podeszłam do sytuacji, pytając go, czy ma silną potrzebę to robić i dlaczego to robi. Po dłuższej dyskusji stwierdził, że nie będzie tego już robił, że potrafi przestać, jeżeli tylko chce, i zrobi to dla mnie.

Niestety, mimo to miałam podejrzenia, że nadal to robi — były silne oznaki. Mówiłam mu o swoich obawach, a on wmawiał mi, że źle widzę, że coś sobie ubzdurałam. Płakał, przysięgał, że tego nie robi. Aż sama odkryłam w historii przeglądarki, że robi to codziennie… W tym momencie poczułam, że mną manipuluje i mnie okłamuje. Tak mocno naruszyło to moje zaufanie, że przejrzałam wszystko w jego telefonie.

Znalazłam, że podczas jego pobytu w Australii (byliśmy wtedy już parą) wyszukiwał seksu w mieście, w którym był, a następnie wszedł na stronę escort (jego tłumaczenie — masturbacja do zdjęć, które się tam znajdują…). Odkryłam, że z kolegami bardzo często przewijał się temat prostytutek (tłumaczenie — żarty). Odkryłam też, że gdy się poznawaliśmy, nadal był w związku na odległość oraz pisał z inną dziewczyną, która mu się bardzo podobała.

Na dodatek znalazłam maile z licznymi kontami na portalach typu Tinder, Erodate itd. Weszłam w te konta i — na szczęście — nie korzystał z nich odkąd się znamy, co nie zmienia faktu, że okłamał mnie w tej kwestii. Mam wrażenie, że wszystkie rzeczy, które sam zastrzegał, że nigdy ich nie robił, są kłamstwem. Bo ja, będąc osobą szczerą i lojalną, nie mam potrzeby powtarzania swojemu partnerowi — nawet gdy on nie ma żadnych obaw — że go nie zdradzę itd.

Po tym odkryciu spakowałam swoje rzeczy, a po jego powrocie z pracy poprosiłam, aby odwiózł mnie do domu. Partner był w totalnym szoku, pytał dlaczego — ja, szczerze mówiąc, nie miałam ochoty na żadną konfrontację, ale bardzo nalegał. Powiedziałam mu, co odkryłam — on przeprosił za niektóre rzeczy, płakał, że nie chce, abym się wyprowadziła, że chce ze mną być… Bardzo długo i spokojnie ze mną rozmawiał, bylebym została. I zostałam…

Jednak nadal mnie to wszystko męczyło. On z cierpliwością (nie zawsze, ale często) znosił moje oskarżenia i podejrzenia, tłumaczył, rozmawiał. Wyeliminował wszystkie zachowania, które sprawiały, że myślałam, że mnie zdradza. Pozwala mi swobodnie korzystać ze swojego telefonu oraz udostępnia lokalizację — niestety, to mnie nie uspokaja. Ja nie chcę być w związku, w którym mam potrzebę kontrolować swojego partnera…

Mimo że się stara, to i tak wraca do mnie to, co widziałam — te kłamstwa i manipulacje. On jest bardzo mądrym emocjonalnie człowiekiem i czasem mam wrażenie, że mówi mi rzeczy, które chcę usłyszeć, że mówi mi czułe, mądre rzeczy, bylebym nie miała podejrzeń. Nie wiem, co robić, bo widzę jego starania — naprawdę mocno naruszył swoją prywatność, byle uspokoić moje podejrzenia — ale mimo wszystko to we mnie siedzi…

Dodam, że sama zmagam się z nerwicą lękową, natomiast uważam, że jestem jej świadoma i że to nie ona sprawiła, że mam takie myśli odnośnie swojego partnera. Jedyna rzecz, która na ten moment trzyma mnie w tym związku, to jego transparentność (mimo że wiem, że może usuwać wiadomości i wiem, że niektóre usunął), to że bezpośrednio traktuje mnie z szacunkiem i jest „idealnym partnerem” oraz jego zapewnienia o cudownej wspólnej przyszłości — domu, dzieciach itd.

Czy ta relacja ma sens? Czy jest jakiś problem we mnie, którego nie widzę? Dziękuję za przeczytanie tego dość długiego wpisu i czekam na odpowiedzi.

Jak radzić sobie z decyzją partnera o rozstaniu i opieką nad dzieckiem po 11 latach związku?

Witam, mam taki problem, że partner, z którym jestem od 11 lat, chce mnie zostawić. Tzn. on już podjął tę decyzję tydzień temu. Wróciliśmy ze wspólnych wakacji i on powiedział, że nie jest ze mną szczęśliwy oraz że mnie nie kocha. Mi strasznie ciężko w to uwierzyć.

Mamy 5-letniego syna oraz dom. Ja mam 1/4 udziału, a on chce udać się ze mną do notariusza, abym sprzedała mu swoją część i się wyprowadziła. Ja jestem załamana. Od kilku dni ciągle płaczę, proszę go o szansę, mówię, że się zmienię i że bardzo go kocham, a on mnie nagrywa, gdy tak płaczę i nie daję mu spokoju. Odpycha mnie od siebie.

Ja strasznie nie mogę zaakceptować jego decyzji o odejściu. Denerwuje go we mnie wiele rzeczy, np. to, że nie mam studiów ani matury (on jest inżynierem), a także to, że mam słabą pracę na umowę zlecenie. Mówi, że dawał mi dużo szans, a ja się nie zmieniałam. Wcześniej, rok temu, byłam bez pracy, ale znalazłam tylko taką na umowę zlecenie, niestety.

On ma 30 lat, ja 27. Bardzo go kocham, proponowałam mu terapię dla par, ale on odmawia. Mówi, że może kiedyś do siebie wrócimy, że różnie bywa.

Co do dziecka – on chce mieć opiekę naprzemienną. Nie wiem, czy to będzie łatwe. Ja mało zarabiam, nie mam innego mieszkania, a on każe mi coś wynająć po tym, jak dostanę pieniądze za sprzedaż swojego udziału w domu.

Ta sytuacja strasznie mnie dołuje. Nie wiem, jak sobie z tym radzić. Czy jest jakaś szansa, żeby on zmienił zdanie?

Jak wytyczyć zdrową granicę, by komfort emocjonalny był po obu stronach partnerów?
Witam. Jestem mężatką od 3 lat, jednak to drugi mój związek, ja i mąż jesteśmy w wieku 50 lat. Bardzo kocham męża, ale są pewne jego zachowania, które niszczą mój spokój wewnętrzny i budzą lęk. Mąż dopuścił się zdrady będąc ze mną, ze swoją byłą toksyczna żona. Miał też problem z zerwaniem konkretnie kontaktów z kobietami z przeszłości, które ciągle, mimo że zaczął budować ze mną związek, próbowały go nadal zdobyć. Pojawiły się kłamstwa i ukrywanie wiadomości od tych kobiet. Mąż zaczął pracować nad sobą i stopniowo zamykać etapy z kobietami z przeszłości, jednak nadal moim zdaniem ma skłonność do nawiązywania z łatwością nowych znajomości z kobietami ,jednak nie są to relacje na zasadzie flirtu czy zdrady, ale z łatwością przekracza częstotliwość pisania i nadmierną otwartość i są to głównie rozmowy na czacie i z wieloma koleżankami . Nie czuję elementów zdrady, jednak czuję, że mąż nie potrafi lub nie chce trzymać się granic, ponieważ kiedy mówię, że nie podoba mi się zbyt częste lub zbyt łatwe nawiązywanie rozmów czatowych z kolejnymi poznanymi koleżankami i są to bardzo szybko rozmowy jakby ze znajomymi od lat a są to nowo poznane koleżanki. Czy to ja mam problem i powinnam przestać się obawiać tych znajomości i koleżeńskich rozmów jednak głównie z kobietami czy jednak mąż przekracza granice i powinien to zmienić, zaprzestać takich kontaktów? Jak wytyczyć zdrową granicę, by komfort emocjonalny był po obu stronach?
Mój chłopak oświadczył, że jest gejem.
Mój chłopak oświadczył, że jest gejem. Jesteśmy razem dwa lata. Nigdy nie było między nami jakoś świetnie jeżeli chodzi o sferę łóżkową. Nigdy nie uprawialiśmy seksu. Myślałam, że to wynika z naszego braku doświadczenia. Powiedział mi to pod wpływem alkoholu. Początkowo wzięłam to za żart, bo po prostu się tego nie spodziewałam, ale następnego dnia potwierdził swoje słowa. Zaproponował mi przyjaźń. Jestem w rozsypce. Wiem, że dla niego to wyznanie też nie było proste. Musiało go to kosztować wiele odwagi i nerwów. Mimo tego czuje się wykorzystana -spędziliśmy wiele pięknych chwil razem i nie wyobrażam sobie, że mógłby nagle stać się tylko moim kolegą. Bardzo go pokochałam. Dostawałam od niego wiele pięknych prezentów, wierszy, kwiatów. Zastanawiam się, na ile to wszystko było dawane szczerze... nie umiem sobie poradzić z tą sytuacją. Nie chce bez niego żyć. Nie potrafię. Nigdy kogoś tak bardzo nie pokochałam, nigdy nie czułam się przy kimś tak dobrze i bezpiecznie. Po prostu obdarzyłam go najszczerszym uczuciem. Nie mam pojęcia co teraz ze sobą zrobić. Zaakceptować jego prośbę przyjaźni, czy nie? Jestem osobą wysoko wrażliwą, od kilku dni nie robię nic innego, tylko płaczę. Pojawiają się u mnie najgorsze myśli i scenariusze. Chciałabym usnąć i się nie budzić. Mam wrażenie, że nikogo już nigdy nie pokocham, ani nikt nie pokocha mnie, tak ja jego.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.