Left ArrowWstecz
Witam. Mam problem, który ciągle zaprząta moją głowę. Jestem z chłopakiem 1,5 roku. Doskonale wiedziałam, że przedemną był w 2 letnim związku, znałam powód rozstania i jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało. Do czasu. Niedawno natrafiłam na jednym z portali na jej zdjęcie, zaczęłam szperać i zobaczyłam ich wspólne zdjecie. Co prawda było to sprzed kilku lat, kiedy my nawet się jeszcze nie znaliśmy a i tak zabolało. Od tego czasu mam jakąś obsesję. Stale się do niej porównuje, ona jest dużo ładniejsza,zgrabniejsza i młodsza. Cały czas boję się, że wystarczy jedno jej słowo i on do niej wróci, chociaż mój chłopak zapewnia, że mnie kocha, nie chce nikogo innego i to ze mną chce budować przyszłość. Kiedy próbowałam z nim o tym porozmawiać to powiedział jedynie, że nawet kontaktu z nią nie ma i to jest przeszłość do której on nie chce wracać. Kiedy się rozpłakałam to jedynie mnie przytulił i prosił żebym przestała płakać. I tak tulił dopóki się nie uspokoiłam, nic nie mówił. Każda jego aktywność na komunikatorze czy nieodebrany telefon powoduje u mnie lęk, że właśnie z nią pisze, albo są teraz razem. Jak mam poradzić sobie z tymi myślami? Co robić? Mam dosyć płaczu i podejrzeń.
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

Pani Marto, widać, że ma Pani w sobie bardzo dużo trudnych emocji, wiele pytań bez odpowiedzi i wątpliwości. Każdy z nas miał wcześniej inne rozdziały życia, pytanie czy zostały one w odpowiedni sposób zamknięte, a kolejne rozdziały są tworzone zgodnie z wartościami z którymi się utożsamiamy. Na pewno popracowałabym nad komunikacją w związku aby skonfrontować Pani myśli z rzeczywistością, aby sprawdzić czy odczucia budowane są na myślach czy na faktach. Również zadałabym pytanie skąd bierze się Pani wątpliwość w intencje chłopaka: czy były działania ze strony partnera, czy jest to związane z Pani samooceną, czy jeszcze coś innego. Pisze Pani, że ma Pani dość płaczu i podejrzeń- świetnie, że zdaje sobie Pani z tego sprawę i chce podjąć działania aby ten trudny czas uporządkować. Mam nadzieję, że moja odpowiedź była w jakiś sposób pomocna.

Edyta Kwiatkowska

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Yuliana Shevchuk

Yuliana Shevchuk

Pani Marto, trudności, które Pani opisuje mogę mieć swoje źródło w obniżonym poczuciu własnej wartości (poczucie bycia gorszą, porównywanie się, niepokój o to, że partner odejdzie). Przepracowanie schematów i przekonań, które negatywnie wpływają na Pani samoocenę w relacji (np. w terapii) z pewnością poprawiłoby Pani samopoczucie, funkcjonowanie w relacji i satysfakcję z niej. 

Pozdrawiam ciepło,

Yuliana Shevchuk

3 lata temu
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry

 

Zrozumienie  co w tej sytuacji sprawiło ,że  poczuła się Pani zagrożona wymaga  aby pochylić się nad  Pani życiem. coś spowodowało ,że Pani poczucie własnej wartości dało o sobie znać.  Z tego co Pani pisze  Pani Partner próbował Panią uspokoić w taki sposób jaki jest mu znany.   Z pewnością  potrzebny byłby kontakt ze specjalistą ,który pomógłby Pani w zrozumieniu swoich emocji.

W razie pytań  zapraszam do kontaktu

3 lata temu

Zobacz podobne

Zmiana w zachowaniu przyjaciela — ograniczenie kontaktu i wycofanie
Witam znam się z przyjacielem 3 rok dzieli nas duża odległość ale kilka razy w roku spotykamy się ..Pytanie od jakiegoś czasu zacząl zachowywać się tak że rozmowy pisemne ograniczył relacje w pisaniu do jednego zdania i się wycofuje …Jak mam to zrozumieć zaczynam się trochę martwić ?
Brak wsparcia partnera w trudnych chwilach
Witam. Kilka dni temu straciłam najlepszego przyjaciela (pies) z powodu ciężkiej choroby. Na codzień mieszkamy za granica. Żeby leczyć psa musieliśmy jechać do Polski. Mam żal do partnera, który w tym momencie wolał spędzać czas i nocować u swoich rodziców, niz siedzieć z nami w tych trudnych dla nas chwilach… nasz związek trwa 9 lat, lecz po tych traumatycznych dla mnie chwilach, gdzie nie mogłam liczyć na jego wsparcie zaczęłam wątpić w sens tego związku. Czy to jest normalne, tym bardziej, ze w tym roku planujemy ślub ?
Dlaczego nowe znajomości online mogą być mylące? Analiza emocjonalnego zamętu w relacjach
Dzień dobry, jakiś czas temu, w aplikacji randkowej napisała do mnie kobieta. Coś bardzo mnie w niej urzekło i z entuzjazmem jej odpisałem pomimo, że na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy rzadko korzystałem z Tindera, a o pisaniu z kimkolwiek nie było nawet mowy. Nasze rozmowy od początku były żywe, pełne optymizmu i głębokich przemyśleń. Okazało się, że wyznajemy te same wartości. To, co sprawiło, że jej odpisałem, zaczęło się uwydatniać także w wiadomościach. Nadszedł moment, w którym podkreśliła stanowczo (ale pozytywnie), że wpadła tu po "męża na już", bo marzy o rodzinie, dzieciach itd., i usuwa tu konto. Zrobiłem pierwsze co przyszło mi do głowy po tym bardzo nieoczekiwanym wyznaniu, czyli wymieniłem kilka wad i rzeczy, na których się skupiam, a które mają ogromne znaczenie w kontekście zakładania rodziny - robię dopiero prawo jazdy, w październiku idę na studia, jestem w trakcie zmiany miejsca zamieszkania i szukania pracy w nowym mieście. Chciałem jej rozjaśnić ten wyidealizowany obraz mojej osoby. Po tym co napisałem, nastąpiło 2-godzinne milczenie, które wcześniej nie miało miejsca. Po tym czasie napisała, że nawarstwiło jej się pracy, że chyba pierwszy raz od stu lat będzie musiała zostać po godzinach oraz, że do wszystkiego się odniesie jak będzie już w "domku". Kompletnie zapomniałem, że jest w pracy, ale odebrałem tę wiadomość, jako próbę stopniowego wycofywania się z relacji. Ze względu na nasze pełne szczerości rozmowy, postanowiłem napisać jej, że rozumiem, ale jeśli to co napisałem wcześniej spowodowało spadek zainteresowania, to wolałbym wiedzieć to teraz, niż brnąć dalej i wzajemnie się rozczarować. Odpisała w nietypowy do tej pory dla niej sposób, z pretensjami pisząc, żebym mówił za siebie - nie za nią, że co niby miałoby ją zniechęcić?, że to dla niej nie ma znaczenia, żebym nie wkładał jej do głowy czegoś takiego, a zarazem, że rozumie moją decyzję i życzy mi wszystkiego dobrego. Byłem w delikatnym szoku, bo przecież żadnej decyzji nie podjąłem, a chciałem normalnie wyjaśnić sprawę. Odpowiedziałem więc, że żadnej decyzji nie podejmowałem, ale rozumiem, że najwidoczniej poznaliśmy się na złym etapie życia, że jest wspaniałą kobietą i trafi na super faceta, że trzymam kciuki za nią i jej karierę oraz życzę jej wszystkiego co najlepsze. Niespodziewanie otrzymałem od niej długą wiadomość, w której pisała, że w moich wiadomościach widziała swoje myśli, że nie czuła od dawna takiego zaangażowania i sama zaangażowała się całą sobą, że cieszyła się do telefonu jak głupia pisząc ze mną, że ta sytuacja sprowadziła ją na ziemie i łzy jej poleciały, bo kolejny raz się rozczarowała i założenie rodziny nie jest jej pisane najwidoczniej oraz, że ją zawiodłem. Zaskoczyło mnie to totalnie. Odpisałem, że chciałbym wrócić do tematu i rozwijać znajomość, ale skoro nie ma już do mnie zaufania, to rozumiem, że może być ciężko. Dodałem, że to była ciężka wymiana myśli, która kosztowała nas sporo energii oraz, że nie będę wywierał presji na jej emocjach i dłużej męczył, dodając "Dobranoc", bo była już późna pora. Nie otrzymałem od niej żadnej odpowiedzi na tę wiadomość. Następnego dnia natomiast, otrzymałem powiadomienie w social-mediach, okazało się, że to ona zostawiła pod moją relacją reakcję w postaci "serduszka." Na początku myślałem, że to próba zrzucenia winy na mnie i pretekst do wycofania się bez poczucia winy. Później jednak odnotowałem jakąś sprzeczność. Mam 29 lat, ona zaś 27 lat. Jestem po zakończeniu 6-letniego związku, w którym rozmawiało się o wszystkim otwarcie, więc może w tym przypadku, to naleciałości z poprzedniego związku namieszały. Chciałbym zapytać, jaki cel mogą mieć jej działania? O co może jej chodzić? Kompletnie nic z tego nie rozumiem. Jak się zachować w tej sytuacji? Z góry dziękuję Państwu za wszystkie analizy i podpowiedzi. Pozdrawiam.
Rok temu rozstaliśmy się. Powodem tego była zdrada partnera, ale również alkohol, brak wsparcia, przemoc finansowa
Dzień dobry. Byłam w związku 12 lat, mamy syna 9 lat. Żyliśmy jak małżeństwo, choć formalnie ślubu nie mieliśmy. Rok temu rozstaliśmy się. Powodem tego była zdrada partnera, ale również alkohol, brak wsparcia, przemoc finansowa. Podjęłam decyzję o rozstaniu. Przez ten rok co prawda on starał się być blisko nas i zapewniał, że chce wrócić, ale ja byłam obojętną na te słowa. Obecnie ma przyjaciółkę, bo nie chce być sam, jak twierdzi. Jednak nadal chce do mnie wrócić. A ja odczuwam coraz większą tęsknotę za nim, żal, generalnie nie umiem bez niego żyć. Tyle mamy jeszcze planów, marzeń, możliwych do realizacji. Nadal go kocham. Zapewnia mnie, że nie będzie pił i że już żadnych innych kobiet, bo wie, co stracił. Z jednej strony boję się, że to wróci, a z drugiej, jeśli jest szansa, że moglibyśmy być szczęśliwi, to ogarnia mnie lęk i panika, że to nie może się skończyć. Co nam robić? Czy zaufać kolejny raz i uwierzyć. Czy jednak jakoś to przetrwać i być sama (choć nie wiem, jak to przetrwać, bo z dnia na dzień ogarnia mnie coraz większa rozpacz) nie umiem bez niego żyć, ale wrócić do tego, co było nie chcę. Czy jest szansa, że on się zmieni? Co robić?
Bardzo często zastanawiam się jaki problem we mnie tkwi, co jest ze mną nie tak. Może od was uzyskam w jakimś stopniu odpowiedź . Zacznę od związku w którym jestem czwarty rok, nie ukrywam że przed związkiem byłam ogromną ekstrawertyczka, z czasem zaczęło się to diametralnie zmieniać, zaczęłam się czuć jak w złotej klatce. Było mnóstwo nie porozumień z moim partnerem, głównie właśnie z mojej winy, dlatego że mam problemy z pamięcią, i to dość spore, jak nie przywiązuje do czegoś większego skupienia - zapominam . Zapomniałam że coś powiedziałam, zapominałam że coś zrobiłam lub odwrotnie, zapominałam czegoś zrobić, że z kimś rozmawiałam a zwlaszcza o czym ? Największy problemem z pamięcią pojawia się w sytuacjach stresowych, wtedy mam totalnie pustkę w głowie odbijająca się echem. Partner przez to sądzi że ja kłamie, że coś ukrywam, lub wdałam się w jakieś romanse. Dużym problemem jest też to, że dużo jego słów do mnie nie dociera, czasami nawet klasycznego 'czy zrobić ci herbate ' nie usłyszę mimo że stoi obok ... Chciałabym dodać, że jestem aktualnie w abstynencji alkoholowej prawie drugi miesiąc, wcześniej piłam dużo alkoholu, nie uczestniczę w żadnych spotkaniach, sama z siebie postanowiłam przestać ze względu na portfel . I dwa razy w tym czasie miałam ogromne wybuchy agresji które odbijalam na parterze, które sam sprowokował nazywając mnie w bardzo niecenzuralny sposób. Owszem, przy kłótniach kiedyś już były tego typu wyzwiska i bardziej je brałam do siebie, i dochodziło do autoagresji w pierwszym możliwym momencie. Kompletnie nie wiem co się dzieje że jest wręcz przeciwnie. Domyślam się że conieco można teraz tłumaczyć oczyszczaniem się ogranizmu z toksyn alkoholu, ale bardzo dużo dziwnych zachowań mi towarzyszy bardzo długi czas i pojawiają się nowe . Na przykładzie - spontaniczne podejmowanie decyzji Okazywanie emocji w sposób nieadekwatny do sytuacji Wahania nastrojów są OGROMNE, i to jest uciążliwe .. Kiedyś brałam mozarin przepisany przez psychiatrę, ale uważam że ten 'lekarz' chciał się tylko mnie pozbyć jak najszybciej i nie interesowało go to, jak się czuje tak naprawdę . Później z braku chęci do szukania kolejnego lekarza odpuściłam leczenie . Teraz czuję jakby było mnie trzy .. Jak sobie ze sobą poradzić ? Chciałabym czuć spokój
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.