Dzień dobry
Przykro mi, że spotkało panią coś takiego. Rozumiem, że stoi Pani przed trudną decyzją, zwłaszcza po tak ciężkiej i udanej walce z PTSD bez leków. Proszę pamiętać, że Pani dotychczasowa siła i skuteczność terapii wcale nie są podważone przez to, że teraz pojawiła się nowa potrzeba. To, co Pani przeżywa, jest typową reakcją organizmu na przeciążenie, a nie „słabością”. Z perspektywy specjalisty (i własnych doświadczeń pacjentów z traumą) oto kilka kluczowych punktów:
To nie jest nawrót PTSD, ani cofnięcie terapii. Lekarz ma rację twierdząc że związek to silny, pozytywny, ale i głęboko „reaktywujący” trigger. Pani mózg uczy się zupełnie nowego szlaku: bliskość = przyjemność i bezpieczeństwo. To wymaga ogromnej energii, nawet jeśli emocjonalnie czuje się Pani dobrze. Zmęczenie, które Pani opisuje, jest biologicznym kosztem przeprogramowywania układu nerwowego. Wcześniej była Pani w trybie „przetrwania” i terapii ekspozycji. To był wysiłek, ale ukierunkowany na konkretne wspomnienia. Teraz Pani układ nerwowy jest jednocześnie wchodzi w nowy, intymny system więzi (co dla osoby z historią wykorzystywania jest jak uczenie się chodzenia od nowa) i wyczerpany przewlekłym stresem w pracy (brak urlopu od września), pozbawiony głęboko regenerującego snu (zmęczenie mimo długiego snu wskazuje na nieefektywny sen).
Trittico w dawce 35 mg działa tu nie jako lek psychotropowy w klasycznym sensie, ale jako regulator architektury snu pozwala wejść w głębokie fazy NREM, które odpowiadają za prawdziwą regenerację. Bez tego nawet 10 godzin w łóżku nie wypocznie Pani. Seronil w niskiej dawce 10 mg po kilku tygodniach często paradoksalnie dodaje energii osobom z wyczerpaniem adaptacyjnym, ale na początek może nasilać zmęczenie i warto o tym wiedzieć. Pani opór przed lekami jest zrozumiały i zdrowy. Świetnie, że Pani go wyraziła. Wielu pacjentów z traumą ma lęk przed utratą kontroli lub byciem „zależnym od czegoś zewnętrznego”. Można jednak spojrzeć na to inaczej: leki te są czasowym wsparciem, jak kule dla złamanej nogi – nie zastępują one rehabilitacji (terapii), ale pozwalają na tyle odzyskać siły, by móc w ogóle wstać i ćwiczyć.
Warto wykorzystać L4 w 100%. Miesiąc bez pracy to dar. Aktywizacja behawioralna oznacza małe, przyjemne aktywności (np. 15-minutowy spacer, kawa na balkonie, rysowanie), nie „naprawianie się”. Proszę umówić się na te kilka sesji przypominających z terapeutą CBT. W 2-3 spotkaniach możecie wypracować konkretne strategie energetyzowania i regulacji snu bez leków (np. protokół budzenia o stałej porze, światło rano, ograniczenie drzemek). Można zrobić kontakt z partnerem. On może pomóc, ale nie może być Pani terapeutą. Jego rola to dawanie bezpiecznej bazy, a nie rozładowywanie Twojego zmęczenia. Jeśli po 2 tygodniach L4 i terapii nadal nie ma Pani siły wstać warto rozważyć krótki, 4-tygodniowy okres próbny leków. Można zacząć tylko od Trittico na noc (35 mg to bardzo niska dawka). Po tygodniu zobaczy Pani, czy budzi się lżejsza. To nie jest „nie dałam rady bez leków, więc jestem słaba”. To jest: „moja obecna sytuacja wymaga innych narzędzi niż poprzednia. A jeśli zdecyduję się ich nie użyć, to muszę mieć realistyczny plan B, który nie skończy się dalszym wyczerpaniem”. Proszę dać sobie przyzwolenie na odpoczynek bez walki. To, że płakała Pani w pracy, to był krzyk organizmu, nie porażka. Ma Pani 23 lata, pierwszy związek, pracę, historię traumy , a to ogromnie dużo. Nawet najsilniejsi potrzebują czasem wsparcia farmakologicznego, by sen znów stał się regenerujący. A jeśli nie teraz to przynajmniej niech Pani nie rezygnuje z miesiąca L4 i tych kilku sesji terapeutycznych. To może wystarczyć. Życzę szybkiego powrotu do równowagi.