Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

TW. Kryzys samobójczy.

Chcę się zabić. Od dłuższego czasu narasta to we mnie. Nie jest to jakiś impuls, bardziej świadome dojrzewanie do tej decyzji. Szukałem pomocy w wielu miejscach. Szukałem pomocy u specjalistów. Różnych.... niestety zaden nie był w stanie mi pomóc... Jeden z psychologów/psychiatrów poradził mi zapisywać swoje przemyślenia, uczucia, by później czytając co napisałem w chwili kryzysu, postarać się zrozumieć swój problem... posluchalem go i od jakiegoś czasu piszę bloga o moich uczuciach oraz pragnieniu śmierci. Relację z mojego upadku. Taka forma pamiętnika. Nikt tego nie czyta... Sam nie mam odwagi. Mroczne, nieskladne zdania, pełne desperacji oraz braku nadziei. W sumie to chyba w pewnym sensie mój list pożegnalny. Może po mojej śmierci ktoś będzie zadawał sobie pytanie dlaczego... Tu znajdzie odpowiedź... Ktoś, kto będzie szukał odpowiedzi, znajdzie potwierdzenie, że nie mógł temu zapobiec...
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Bardzo mi przykro, że tak cierpisz. To, co opisujesz, to nie jest impuls ani „szukanie uwagi”. To jest długie, wyczerpujące zmaganie i ogromny ból. Fakt, że szukałeś pomocy i że pisałeś, mówi jedno jasno: bardzo chciałeś, żeby było inaczej. To nie jest porażka z Twojej strony.

 

Ten blog nie brzmi jak list pożegnalny. Brzmi jak ostatnia próba, żeby ktoś zobaczył, co się w Tobie dzieje. Teraz ktoś to widzi.

Najważniejsze teraz: Twoje życie ma znaczenie, nawet jeśli Ty tego w tej chwili nie czujesz. I naprawdę nie musisz przez to przechodzić sam.

 

800 70 2222 Centrum Wsparcia

albo 116 123

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Bardzo mi przykro, że odczuwa Pan taki ból. To, co Pan opisuje, brzmi jak poważny kryzys i nie musi Pan przez to przechodzić sam. Widzę, że długo szukał Pan. To nie jest oznaka Pańskiej porażki. To znak, jak bardzo było Panu ciężko.

Najważniejsze teraz: czy jest Pan w tej chwili bezpieczny? Proszę o skontaktowanie się z pomocą doraźną: 

 

Centrum Wsparcia 800 70 2222 (24/7, bezpłatnie)

Linia Zaufania 116 123 (codziennie)

w nagłym zagrożeniu 112

 

Jeśli dzwonienie jest zbyt trudne, proszę pisać na czacie Centrum Wsparcia. Tam wszędzie są ludzie, którzy są po to, by być z Panem tu i teraz. Nawet jeśli wcześniejsza pomoc zawiodła, pomoc nadal jest możliwa.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

1 dzień temu
Natalia Pisarek

Natalia Pisarek

Dziękuję Ci za to, że zdecydowałeś się o tym napisać! 

 

 Czytając Twoje słowa, widzę ogrom bólu, samotności i długotrwałego zmagania, które w sobie niesiesz. Bardzo porusza mnie to, jak długo próbujesz sobie radzić i jak wiele wysiłku włożyłeś w szukanie pomocy, nawet wtedy, gdy kolejne próby nie przynosiły ulgi :(  

 

Myślę, że jesteś niezłym walczakiem!!! 

 

Pisanie o swoich uczuciach, nawet jeśli nikt tego nie czyta, jest ważnym świadectwem tego, jak bardzo chcesz być zrozumiany. Widzę w tym nie tylko rozpacz, ale też część Ciebie, która wciąż próbuje opowiedzieć swoją historię i zostać zauważona.

 

Zależy mi na Twoim bezpieczeństwie tu i teraz.  Jeśli czujesz, że kryzys się nasila, ważne jest, żebyś nie zostawał z tym sam. Możesz skontaktować się z całodobowym Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222 albo w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zadzwonić pod 112. 

 

Tam są osoby, które naprawdę chcą Cię wysłuchać.

Pamiętaj, nie musisz przez to przechodzić w samotności. Twoja historia i Twoje życie jest ważne i warte przeżycia!  Polecam Ci też terapię DBT, ona pomaga w radzeniu sobie z zachowaniami, które mogą zagrażać Twojemu życiu i zdrowiu. 

 

Trzymaj się, wierzę w Ciebie !!!

1 dzień temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Dziękuję, że napisał Pan tak szczerze. Wyobrażam sobie jak to musi być ogromny ból i długotrwałe wyczerpanie... Sam fakt, że Pan szukał pomocy, pisał i zdecydował się wysłać tę wiadomość, pokazuje, że jakaś część Pana wciąż chce być wysłuchana i nie być z tym sama.

Nie mogę pomóc Panu w odebraniu sobie życia ale bardzo chcę pomóc Panu przeżyć ten trudny moment. To, co Pan przeżywa, jest stanem kryzysu i wymaga natychmiastowego, żywego kontaktu z drugim człowiekiem.

Jeśli jest Pan teraz w niebezpieczeństwie, proszę zadzwonić pod numer 112 albo zgłosić się na najbliższy SOR.

 

Może Pan też teraz porozmawiać z kimś anonimowo i bez oceniania:

Centrum Wsparcia 24/7: 800 70 2222

Linia wsparcia: 116 123

To nie jest porażka ani dowód słabości tylko ratowanie życia.

 

Pański blog nie jest listem pożegnalnym... jest zapisem cierpienia, które zasługuje na odpowiedź i pomoc a nie na ciszę. Proszę, nie zostawać z tym samemu. Jeśli może Pan zrobić jeden mały krok teraz, niech to będzie kontakt z żywą osobą.

 

Jest Pan ważny. Nawet jeśli teraz Pan tego nie czuje.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 dzień temu

Zobacz podobne

TW. Kryzys samobójczy, epizod depresyjny. Nic nie ma sensu.
Mam 40 lat i nie widzę sensu życia. Ja nie żyje, ja po prostu funkcjonuje. Praca, dom, praca. Nie mam partnera, znajomych, przyjaciół. Rodzina ma mnie w dupie. Gdy zwierzyłam się siostrze pół roku temu z myśli samobójczych, odcięła się ode mnie. Zamiast pomóc, przestała się odzywać. Pewnie dostanę odpowiedzi, żebym poszła do terapeuty tylko po co ? Biorę seronil, trochę mnie wyciszył , zmniejszył intensywność myśli samobójczych. Żadne leki, terapia nie zmienią mojego życia, może skoro i tak kiedyś umrę to po co to ciągnąć i się męczyć
Czy potrzebuję psychiatry?Jak rozpoznać potrzebę leczenia? Podejrzenie borderline i ADHD.

Czy potrzebuję psychiatry i leków czy atencji? 

Mam wrażenie, że wymyśliłam sobie wszystkie problemy i jestem jakąś rozpieszczoną gówniarą, która naoglądała się czegoś w internecie (mam 20+ lat). Według mojej terapeutki mam dużo cech Borderline i niektóre ADHD. Myślałam, że terapia pokaże o wiele szybciej efekty, ale niestety będę się musiała jeszcze trochę namęczyć ze swoimi huśtawkami nastroju. Zauważam niby jakieś problemy w relacjach, mam każdego za oszusta, nawet jeśli ktoś jest miły, to boję się, że mnie chce skrzywdzić i tak naprawdę każdy skrycie mnie nienawidzi. 

Ale w sumie to izoluje się od ludzi i to mi odpowiada, czuję się dobrze. Nie zauważam tych różnych 'objawów' czy coś tam. W moim pierwszym związku poczułam się jakby wszystkie te traumy się odblokowały i te rzeczy miały jeszcze wpływ na relacje (zniszczyły ją). Ale teraz jak już jestem sama to nawet nie zauważam żadnych problemów oprócz tego, że często na jakieś małe sytuacje reaguje uderzaniem w swoją samoocenę i się szybko obrażam na byle kogo o byle co, przez moje teorie i domysły, które mimo że identyfikuję, to nie potrafię zobaczyć tego inaczej. 

Czasem czuję pustkę, ale szczerze to kocham to i o wiele wolę tą pustkę niż te okropne emocje, które potrafią mnie doprowadzić do samookaleczania a potem strachu o zdrowie itd. Nie mam też stabilnej tożsamości, ale naprawdę mam wrażenie, że nic mi nie przeszkadza. 

Często jedynie nie potrafię sobie poradzić z cechami typowymi dla ADHD, np. podczas rozmowy ciągle jestem odcięta, czekam na swoją kolej, boję się, że zapomnę, mam gonitwy myśli, mówię albo za szybko albo za wolno, albo za cicho albo za głośno, prokrastynacja do potęgi, potem brak snu przez zaniedbanie obowiązków. Czasem nie mam ochoty zrobić nic i jestem zamrożona. 

Na tym punkcie to już nie wiem w sumie czy potrzebuję psychiatry, czy nie? Bo chciałabym mieć stabilny nastrój i unikać takich męczących huśtawek, bo bardzo boli mnie głowa od płaczu i stresu i w ogóle szczęka, ale z drugiej strony na terapii moja psychoterapeutka powiedziała, że szukam wszystkiego tylko, żeby się nie skupić na terapii. 

Chciałam po prostu się wygadać, bo stwierdziłam, że to mi pomoże i wtedy o tym porozmawiać i nie moja wina, że sesje są tak krótkie i tak drogie. Może ze mną się nie da pracować? Zastanawiam się czy ona mnie w ogóle toleruje czy ją wkurzam? Nie mam pojęcia i nie potrafię ocenić czy potrzebuję leków i boję się, że jak będę chciała zapytać o to psychiatrę to mnie wyśmieje i będzie oceniał. 

Nie mam w ogóle samoświadomości i nie widzę dosłownie nic :( A jedyne co mi przychodzi do głowy to, że często próbowałam regulować nastrój alkoholem, niezdrowym jedzeniem itd. w wyniku czego potem bałam się o swoje zdrowie i miałam obsesję na punkcie szukania sobie nowych chorób. 

Proszę o poradę (wiem, że tylko ja muszę sama zdecydować czy chcę takiej pomocy, czy nie, ale no problem w tym, że nie umiem tego zobaczyć i nie zdaję sobie z niczego sprawy)

Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba
Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba, czy na pewno ją kocham, często myślę nad rozstaniem się, ale co, jeśli będzie gorzej, albo co, jeśli nie znajdę nikogo więcej, lub co jeśli sytuacja się powtórzy. Miałem identyczną sytuację 2/3 miesiące temu, ale udało mi się z tym poradzić, albo po prostu zapomnieć. Moja dziewczyna jest sympatyczna, miła, ogólnie partner "idealny", ale ostatnio tak, jak napisałem wyżej, nie wiem, co czuję, często myślę nad rozstaniem, nie wiem czy podoba mi się fizycznie. Czasami wolę spędzić czas ze znajomymi lub spędzić go sam niż z dziewczyną. Codziennie rozmawiamy przez telefon. Jak patrzę w przyszłość, nie widzę tego dobrze. Ciężko jest mi podjąć ten temat, bo jest bardzo wrażliwa i boję się jej reakcji. Czasami zazdroszczę znajomym, którzy nie mają drugiej połówki. Nigdy nie byłem tak zagubiony i nie wiedziałem co robić, co myśleć, nie chcę podejmować decyzji zbyt pochopnie. Mam 17 lat, dużo do 18 mi nie brakuje, więc myślałem, żeby wstrzymać się do tego czasu i udać się do psychologa (poszedłbym teraz, ale nie chcę prosić rodziców).
Źle funkcjonuję od momentu agresji Rosji na Ukrainę. W jaki sposób mogę zredukować lęk, zaadaptować i uzyskać opinię dla zmiany kat. wojskowej?
Dzień dobry! Kilka lat temu, jeszcze w okresie licealnym, podczas komisji wojskowej otrzymałem kategorię A. Wtedy niezbyt przywiązywałem do tego wagę, ponieważ sytuacja bezpieczeństwa na świecie była zupełnie inna. Wydawało się, że pokój będzie trwał wiecznie. Jednak od czasu agresji Rosji na Ukrainę, a szczególnie w ostatnim czasie, widmo konfliktu zbrojnego stało się realne. Od tego momentu moja optyka zupełnie się zmieniła, a stan psychiczny pogorszył. Cały czas towarzyszy mi stres i lęk związany z tym, co się może zdarzyć w przyszłości, choć jego natężenie zmienia się w zależności od czynników, takich jak, np. to, co aktualnie podają media. Codziennie przeglądam różne wiadomości i analizy dotyczące sytuacji globalnej, żeby jakoś poukładać to sobie w głowie. Nie wyobrażam sobie tego, że miałbym uczestniczyć w jakichkolwiek działaniach przemocowych czy też wojennych. Panicznie wręcz boję się wszystkiego, co związane jest z szeroko pojętą militaryzacją. Nie mam absolutnie żadnych predyspozycji w tym kierunku, biorąc pod uwagę brak wytrzymałości psychicznej. Stąd też moje pytanie, do kogo powinienem się zgłosić. Po pierwsze, aby popracować nad redukcją stresu i nauczyć się funkcjonować w obecnej rzeczywistości, a po drugie, by uzyskać opinię, która mogłaby stanowić podstawę do zmiany kategorii wojskowej, gdyby doszło do jakiejś niebezpiecznej sytuacji. Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.
Jak pomóc wnuczce, która się samookalecza?
Moja wnuczka....pocięła sobie rękę.. to zdarzyło się już drugi raz ( pierwszy raz to zdarzyło się jakieś pół roku temu, wtedy dwie rece ,)Serce mi pęka bo w sumie zajmowałam się nią jak się urodziła(pomagałam synowi i synowej).Tosia ma teraz 13 lat.Jeszcze mam druga wnuczkę Lile która ma 5 lat i ostatni Henio ,3 latek. Wnuki bardzo mnie kochają, niestety synowa ma do mnie takie podejście...np. na dzień mamy usłyszałam że to nie mój dzień bo jestem teściowa.,Tosia bardzo by chciała zamieszkać ze mną ,staram się nie wtrącać w życie syna... ale nie pojmuje podejścia do dziecka które ma 10-11 lat ...że już jest dorosłe!!!. Całe skupienie zostało skierowane na młodsze rodzenstwo...a Tosia...cały czas z słuchawkami na uszach,przy komputerze....zauroczona trendem EMO...chce się upodobnić . Kocham ją nad życie i nie wiem jak mogę jej pomóc??? Pierwszym razem rodzice byli z nią u psychologa...mówiła mi że było bardzo fajnie,że mogła szczerze rozmawiać...do następnej wizyty nie doszło...ponoć z powodów finansowych...choć cały czas pomagam i mówiłam że z nią pojadę...to prywatne wizyty,ale wyczułam "ścianę". Teraz syn powiedział mi że drugi raz się pocięła...nie dowiedziałam się nic więcej no po prostu..zakończył rozmowę wyłączając się. Jak jestem u nich to maluchy mnie oblegają,a Tosia sama tkwi w pokoju....wtula się we nie jak mama (synowa) tego nie widzi. Bardzo proszę o jakieś wskazówki....serce mi pęknie!!!!😢😢😢