Left ArrowWstecz

Ciągłe podważanie decyzji o przeprowadzce, lęk i objawy somatyczne – jak sobie zaufać?

Ciągle podważam własną decyzję o przeprowadzce, coś na siłę podpowiada mi, że może mogę zostać tu, gdzie jestem. Nie potrafię uszanować własnej decyzji. To jest chore. Dosłownie napisałam sobie na kartce "masz się wyprowadzić i koniec, to dobra decyzja" bo wiedziałam, ze nie mogę sobie zaufać, wiedziałam, że za chwilę znowu przyjdzie zwątpienie. Bywają przebłyski "to dobra decyzja na 100%" jednak dosłownie za chwilę znowu wraca to podważanie na zasadzie "już mam ulgę, czuję się dobrze, więc może jednak spróbować żyć tutaj". Ale to jest błąd, bo te dobre stany wynikają np. z wyjazdu, gdy w końcu mogę poczuć się bezpiecznie, albo gdy wyobrażam sobie, że mogę żyć w końcu bezpiecznie. Nie mogę tutaj zostać. Dostaję natrętnych mysli, zawrotow głowy, mdłości, gorączki, ostrych negatywnych stanów gdy tutaj żyję. A mimo tego to podważanie się pojawia. Nie rozumiem tego i nie wiem, jak w końcu do siebie samej przemówić? Kiedyś wiedziałam i czułam, że nie znoszę tutaj żyć, ale był taki moment, że wyprowadzka nie była możliwa i byłam zmuszona się "przestawić" no i teraz mi się w głowie poprzestawiało. A czekanie na przeprowadzkę (muszę czekać aż znajdę pracę w innym mieście) tylko wzmaga niepokój i utrudnia nastawienie, że niedługo się przeprowadzę.
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo męczący konflikt wewnętrzny. Z jednej strony wie Pani, że obecne miejsce jest dla Pani obciążające i źle wpływa na samopoczucie, a z drugiej pojawia się ciągłe podważanie własnej decyzji. To może dawać poczucie chaosu i braku zaufania do samej siebie.

 

Warto wiedzieć, że nie musi to oznaczać, że decyzja jest zła. Często przy dużych zmianach umysł uruchamia mechanizm szukania czegoś znanego, nawet jeśli to znane miejsce jednocześnie bardzo nas rani. To, co znajome, bywa odbierane jako mniej groźne niż niepewność związana ze zmianą.

Z tego, co Pani pisze, wygląda też na to, że była Pani przez długi czas zmuszona adaptować się do warunków, które były trudne. Czasem wtedy psychika uczy się przetrwania poprzez przyzwyczajenie i minimalizowanie cierpienia. To może tłumaczyć, dlaczego dziś pojawia się myśl „może jednak zostać”, mimo że inna część Pani jasno czuje, że potrzebuje zmiany.

 

Ważne jest również to, że wspomina Pani o silnych objawach (natrętnych myślach, zawrotach głowy, mdłościach, gorączce, bardzo negatywnych stanach). To pokazuje, jak duże jest obciążenie i warto potraktować to poważnie.

Być może teraz nie potrzebuje Pani „bardziej do siebie przemawiać”, tylko raczej nauczyć się odróżniać głos lęku od własnych potrzeb. Lęk często mówi: „zostań, bo zmiana jest ryzykowna”, nawet gdy obecna sytuacja jest trudna. Potrzeba bezpieczeństwa może mówić coś zupełnie innego.

 

Pomocne bywa:

-zapisanie powodów, dla których podjęła Pani decyzję o przeprowadzce,

-wracanie do faktów, a nie tylko chwilowych stanów emocjonalnych,

-dzielenie dużej zmiany na mniejsze kroki (np. plan szukania pracy, plan przeprowadzki),

-traktowanie zwątpienia jako objawu stresu, a nie dowodu, że decyzja jest błędna.

 

To, że pojawia się zwątpienie, nie musi oznaczać, że nie umie Pani sobie zaufać.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcelina Lipa, psycholog

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Ten stan, w którym Pani utknęła, to specyficzna pułapka umysłu, który próbuje oswoić toksyczne środowisko, bo panicznie boi się nieznanego. To, co bierze Pani za „poprzestawianie się w głowie”, to w rzeczywistości wyuczony mechanizm przetrwania. Kiedyś musiała Pani stłumić nienawiść do tego miejsca, żeby w ogóle przeżyć kolejny dzień, a teraz ten stary program próbuje Panią zatrzymać w miejscu, mimo że powód do zostania już dawno wygasł.

Warto spojrzeć na te momenty „ulgi” nie jako sygnał, że można zostać, ale jako efekt uboczny podjętej decyzji o ratunku. Czuje się Pani lepiej tylko dlatego, że w podświadomości już Pani tam nie ma. To tragiczny paradoks: poprawa nastroju, która wynika z nadziei na wyjazd, jest przez Pani umysł błędnie interpretowana jako dowód na to, że tutaj wcale nie jest tak źle. Proszę jednak pamiętać, że Pani ciało nie kłamie - zawroty głowy, mdłości i gorączka to fizyczne dowody na to, że Pani organizm odrzuca to miejsce jak ciało obce. Myśli mogą Panią oszukiwać, ale biologia mówi prawdę: to środowisko Panią niszczy.

Proszę nie walczyć z tymi głosami podważającymi decyzję i nie oczekiwać od siebie stuprocentowej pewności każdego dnia. Nie musi Pani „czuć”, że to dobra decyzja, żeby ją zrealizować. Wystarczy trzymać się faktów spisanych na kartce w chwilach jasności. Lęk przed zmianą zawsze będzie podpowiadał powrót do tego, co znane, nawet jeśli to znane jest bolesne. Niech te wątpliwości sobie będą - nie musi Pani do nich przemawiać ani ich uciszać. Wystarczy, że mimo ich obecności, będzie Pani dalej szukać tej pracy i konsekwentnie przygotowywać się do wyjścia. To nie „brak zaufania do siebie” jest problemem, tylko naturalny opór przed opuszczeniem strefy, w której nauczyła się Pani cierpieć.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry

 

  Rozumiem, że te wahania i natrętne myśli są wyczerpujące, zwłaszcza przy Twoim lęku i fizycznych objawach to częsty efekt ambiwalencji wobec zmiany, potęgowany przez ASD, ADHD i PTSD. Decyzja o wyprowadzce jest słuszna, bo opiera się na unikaniu realnych symptomów jak zawroty głowy czy mdłości, które tu wracają. Twój mózg, osłabiony lękiem, wyłącza korę przedczołową odpowiedzialną za elastyczne decyzje, co wzmacnia intruzje i ruminacje. To ambiwalencja: widzisz plusy status quo (ulgę chwilową), ale ignoruje wady , dawna adaptacja do "przestawienia się" teraz blokuje zmianę. Czekanie na pracę w innym mieście nasila niepokój, tworząc dysonans poznawczy. Przypomnij cel i cofnij się do powodów wyprowadzki (bezpieczeństwo, brak objawów) i zapisz listę za i przeciw, kwestionując założenia typu "tu mogę żyć dobrze".

Mindfulness na intruzje: Obserwuj myśli bez walki (np. 5 min dziennie: "To tylko myśl, nie fakt"), wzmacniając dobrostan i redukując ruminacje. Zapytaj: "Czego pożałuję najbardziej, jeśli zostanę? Jeśli odejdę?" – tu odpowiedź wskaże na żal z pozostania. Ogranicz ruminacje: Ustal 15 min/dzień na wątpliwości, potem przekieruj uwagę (spacer, oddychanie). Szukaj pracy z naciskiem na miasta bez obecnych triggerów , wizualizuj nowe życie bezpiecznie.

Konsultuj z psychiatrą (już leczysz lęk): ACT pomaga akceptować dyskomfort i działać wg wartości. Planuj: angażuj bliskich w rozmowy o obawach. Te metody pomogą uszanować decyzję ,a przebłyski 100% pewności wrócą silniejsze.

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, nie jest „chorą decyzją”, tylko bardzo typowym konfliktem między dwiema częściami: jedną, która chce bezpieczeństwa i zmiany, oraz drugą, która boi się nieznanego i próbuje Panią zatrzymać. To wewnętrzne podważanie często nasila się właśnie wtedy, gdy decyzja jest ważna.

Warto zauważyć, że kiedy jest Pani poza tym miejscem lub wyobraża sobie zmianę, pojawia się ulga, a gdy wraca do obecnego środowiska, nasila się lęk i napięcie w ciele. To cenna informacja, bo ciało często „mówi” szybciej niż myśli. Te wątpliwości nie muszą oznaczać, że decyzja jest zła, tylko, że jest trudna i wiąże się z dużą zmianą. Umysł próbuje odzyskać poczucie kontroli, proponując powrót do tego, co znane, nawet jeśli jest to dla Pani obciążające. Zamiast próbować się „przekonać na siłę”, pomocne może być uznanie: „mam wątpliwości i jednocześnie wybieram przeprowadzkę”. Decyzja nie musi być odczuwana na 100% pewności, żeby była właściwa. Na ten moment warto skupić się na małych, konkretnych krokach (np. szukanie pracy, planowanie), bo to zmniejsza poczucie utknięcia. Jeśli objawy są bardzo nasilone, dobrze byłoby też omówić ze specjalistą, szczególnie pod kątem pracy z lękiem i natrętnymi myślami.

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Witaj,

 

to co przedstawiasz jest zupełnie normalne w przypadku decyzji życiowych, takich jak przeprowadzka, które powodują stres. Nasz mózg nie lubi zmian, sytuację, którą zna "uważa za bezpieczną", więc generuje myśli, które mają za zadanie chronić przed zmianą - czyli niewiadomą i potencjalnym niebezpieczeństwem.

 

Z jednej strony uważasz, że to dobra decyzja, z drugiej strony są miłe chwile, które jak zauważyłaś, wynikają z poczucia bezpieczeństwa w innych miejscach w trakcie wyjazdów. Wymieniłaś też kilka dolegliwości, tj. natrętne myśli, zawroty głowy, mdłości, gorączki, ostre negatywne stany, które mogą coś Ci ważnego podpowiadać - dodam, że może warto, w razie możliwości, skonsultować to ze specjalistą. 

 

Wymieniłaś też dodatkowe rzeczy związane z przeprowadzką, takie jak zmiana pracy - co też może wywoływać stres.

 

Jak sobie z tym poradzić? Jeśli tego będzie za dużo w Twoim odczuciu - warto byłoby się skonsultować ze specjalistą, natomiast tak na tu i teraz można rozważyć:

- zrobienie listy "za" i "przeciw" przeprowadzce

- zrobienie listy rzeczy do zrobienia w kontekście przeprowadzki, dopisanie do nich potencjalnych problemów i dopisanie do każdego takiego problemu swojego planu rozwiązania go

- w przypadku stresu warto poćwiczyć techniki relaksacyjne (oddechowe, rozluźniające), wystarczy wpisać w Internet, np. ćwiczenia oddechowe na stres, relaksacja Jacobsona

- wizualizację - jak szczegółowo będzie wyglądać Twoje życie po przeprowadzce - mieszkanie, otoczenie, jak się będziesz czuła

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry, 

To nie jest „coś z Tobą nie tak”, tylko zwykły konflikt w głowie: jedna część chce zmiany, druga boi się ruszyć w nieznane. I ta druga będzie podważać każdą decyzję.

To, że czasem czujesz ulgę i myślisz „może jednak zostać”, nie znaczy, że to dobra opcja - sama widzisz, że ta ulga pojawia się tylko chwilowo, a na co dzień to miejsce Cię przytłacza (i nawet ciało to pokazuje). Nie musisz się w 100% przekonać. Wątpliwości mogą być i będą.
Ważne jest tylko to, żeby mimo nich trzymać się decyzji. Zamiast się z sobą kłócić, spróbuj: „ok, boję się, ale i tak się wyprowadzę”.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Myślę, że brzmi to jak silny konflikt między częścią Pani, która chce bezpieczeństwa i zmiany a częścią, która boi się nieznanego i próbuje zatrzymać wszystko po staremu. Moim zdaniem to nie „chore”, lecz częsty mechanizm lęku, nawet trudne ale znane miejsce bywa przez psychikę traktowane jako bezpieczniejsze niż zmiana.

Sądzę, że warto mniej pytać siebie codziennie „czy na pewno?”, bo to nakręca wątpliwości. Lepiej oprzeć się na faktach: skoro obecne miejsce wywołuje tak silne objawy i cierpienie, to decyzja ma swoje realne podstawy. Nie musi Pani czuć 100% pewności, by podjąć dobrą decyzję. Teraz istotne może być spokojne przejście przez etap oczekiwania: plan działania, małe kroki, troska o układ nerwowy. Jeśli lęk jest bardzo nasilony, warto rozważyć wsparcie terapeutyczne. Czasem nie brak decyzji boli, lecz przeciążenie, które jej towarzyszy.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

To co opisujesz ma sens. naprawdę.

Twój mózg przez jakiś czas musiał się przestawić na tryb przetrwania w miejscu, które Ci szkodzi. I teraz, nawet gdy już możesz odejść, ten tryb się włącza z przyzwyczajenia. To efekt uboczny tego, że dałaś radę w trudnych warunkach.

Ta ulga, którą czujesz i interpretujesz jako może jednak zostać, ona nie bierze się stąd, że jest dobrze. Bierze się stąd, że na chwilę odetchnęłaś od źródła problemu. To nie to samo.

Karteczka nie wystarczy, bo ta część Ciebie, która podważa decyzję, nie działa logiką,działa lękiem i nawykiem. Do niej nie przemówisz argumentami.

Jedno co może pomóc: kiedy przyjdzie ta myśl "może jednak zostanę" - nie walcz z nią. Tylko zauważ ją. "Aha, znowu ta myśl." I zapytaj ciało: jak się czuję, kiedy wyobrażam sobie, że tu zostaję na stałe? Twoje ciało już zna odpowiedź.

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy to choroba psychiczna, jak człowiek boi się własnych myśli i zachowań?
Czy to choroba psychiczna, jak człowiek boi się własnych myśli i zachowań?
Dzień Dobry.Jestem osobą samotną lubię przebywać sam z sobą. W kontaktach i rozmowach się stresuje. Jeszcze do tego po rozmowie rozmyślam co powiedziałem nie tak.I to mnie dręczy nawet jeden dwa dni. Duzo rozmyślam w swojej głowie. Boje się ludzi i patrzeć im w oczy. Myślę odrazu że mnie nie lubią i patrzą na mnie z pogardą. Czasem słysze głosy w głowie jak jestem sam które też mnie obrażają.
W dzieciństwie byłam nękana przez rówieśników, co odbiło się na moim zdrowiu psychicznym, wywołując silny lęk wobec ludzi, utrudniający życie społeczne oraz niską samoocenę. Od kilku miesięcy uczęszczam na własną terapię, brałam również leki, podjęłam naukę w szkole wyższej na kierunku psychologia. Bardzo chciałabym pracować jako psycholog, jednak obawiam się, że moje osobiste doświadczenia i wynikające z nich zniekształcenia mogą utrudnić moje funkcjonowanie jako specjalisty, wpłynąć na relacje z potencjalnymi pacjentami. Co mogę zrobić, aby umożliwić sobie pracę w charakterze psychologa, tak aby moje przejścia nie zaprzepaściły szansy na spełnienie swoich ambicji zawodowych?
Nie czuję, że żyję, ciężko mi się funkcjonuje. Spędzam dni na telefonie, odczuwam ból w całym ciele i psychice. Nie wiem już co robić.
Witam. Nie wiem co robić. Od kilku lat moje życie to jedna wielka katastrofa. W zasadzie można powiedzieć, że wegetuję.. mój każdy dzień wygląda tak, że budzę się między 11-12, idę zjeść śniadanie i resztę dnia spędzam na telefonie, z dala od rzeczywistości i tak do 2-3 w nocy. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi w rzeczywistości. Mieszkam z bliskimi pod jednym dachem, ale jak tylko się do mnie odezwą, to od razu jestem nerwowa. Nie mam żadnych perspektyw, nie widzę swojej przyszłości, nie mam żadnych celów w życiu. Nie mam ubezpieczenia dla bezrobotnych co też powoduje, że nie mam pracy, pieniędzy na psychologa. Nie mogę chodzić. Każdy jeden krok sprawia mi ból psychiczny i fizyczny spowodowany moją nadmierną otyłością. Nie wiem co robić.
Dlaczego ciągle czuję się zmęczona, zła i nerwowa?

Dlaczego ciągle czuję się zmęczona, zła i nerwowa?

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.