Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z lękiem przed egzaminem z fortepianu?

Za kilka dni mam egzmain z fortepianu na którym mi bardzo zależy. Jednak nadal nie umiem dobrze jednego utworuz czterech. Mam z nim problem i ciężko mi go zapamiętać. Nie chcę zawieść mojego Pana od fortepianu bo bardzo pomagał mi w tym roku i robił wsyztko co w jego mocy i siebie. Boję się że dostanę nie wystarczająco dobrą ocenę i nie będę mogła sobie tego wybaczyć.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Słyszę w tym dużą presję i jednocześnie ważność tego egzaminu dla Ciebie, ale też wdzięczność wobec nauczyciela i lęk przed tym, że nie spełnisz oczekiwań to bardzo obciążająca mieszanka emocji.

W takich momentach łatwo jest zawęzić myślenie do jednej obawy: „muszę zagrać idealnie, inaczej zawiodę”. Tymczasem egzamin, nawet jeśli jest ważny, nadal jest tylko jednym z etapów nauki, a nie ostateczną oceną Twojej wartości ani postępów, które zrobiłaś w tym roku.

Warto też pamiętać, że trudność z jednym utworem nie przekreśla pozostałych ani całego przygotowania, a nauczyciele zwykle widzą nie tylko efekt końcowy, ale też proces pracy i wysiłek, jaki w niego włożyłaś.

Jeśli czujesz napięcie, które utrudnia przygotowania, spróbuj potraktować ten moment bardziej jak zadanie „do zrobienia najlepiej jak się da”, a nie test, którego wynik definiuje wszystko. W takich sytuacjach często pomaga też rozmowa z nauczycielem, nie jako „zawiedzenie go”, tylko jako część procesu uczenia się i radzenia sobie z trudnością.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Witaj,

 

to brzmi jak bardzo duża presja i napięcie tuż przed czymś, na czym naprawdę Ci zależy. Z jednej strony jest ważny egzamin, z drugiej jeden utwór, który wciąż sprawia trudność, a do tego dochodzi lęk, że zawiedziesz nauczyciela, który bardzo Cię wspierał. Nic dziwnego, że to wszystko może teraz bardzo siedzieć w głowie.

 

Słychać, że ten egzamin nie jest dla Ciebie tylko sprawdzeniem umiejętności, ale też czymś mocno związanym z relacją, wdzięcznością i własnymi oczekiwaniami wobec siebie. Kiedy pojawia się myśl, że „nie będę mogła sobie tego wybaczyć”, presja jeszcze rośnie i łatwo wtedy stracić kontakt z tym, ile już włożyłaś pracy i ile już umiesz.

 

Jednocześnie z tego, co piszesz, wynika, że zależy Ci, ćwiczysz i widzisz konkretnie, gdzie jest trudność. To ważne, bo pokazuje, że jesteś z tym w kontakcie i że nie chodzi o obojętność, tylko o moment, w którym stres zaczyna być większy niż przestrzeń na spokojne korzystanie z tego, co już potrafisz. Czasem właśnie przy czymś bardzo ważnym najtrudniejsze staje się nie to, że czegoś się „nie umie”, ale że strach przed porażką odbiera dostęp do własnych możliwości.

 

Mówisz o jednym utworze z czterech, a więc są też takie obszary, które już masz bardziej opanowane. To nie znosi trudności z tym jednym kawałkiem, ale pokazuje, że nie jesteś w punkcie „nic nie umiem”, tylko raczej stoisz przed konkretnym wyzwaniem w bardzo stresującym momencie.

 

To, że tak bardzo nie chcesz zawieść swojego pana od fortepianu, pokazuje, jak ważna jest dla Ciebie ta relacja i jak dużo znaczy dla Ciebie jego zaangażowanie. A jednocześnie egzamin jest też o Tobie, nie tylko o spełnieniu czyichś oczekiwań. Nawet jeśli nie wszystko pójdzie idealnie, to nie przekreśla pracy, jaką wykonałaś, ani tego, ile już osiągnęłaś.

 

Może być pomocne zrobienie sobie planu pracy właśnie nad tą częścią, która sprawia największy problem, zamiast myślenia o całym utworze naraz. Taki sposób uczenia się często porządkuje napięcie, bo pozwala zobaczyć, co dokładnie wymaga uwagi, daje większe poczucie wpływu i pomaga nieco odciążyć głowę. Kiedy materiał jest podzielony na mniejsze fragmenty, łatwiej zauważyć postęp, a to z kolei może zmniejszać poczucie chaosu i bezradności. Sam fakt, że jest jakiś plan, bywa też uspokajający, bo zamiast zostawać tylko z lękiem, pojawia się konkretna droga działania.

Julia Ptak

Julia Ptak

Witaj!

To, co opisujesz, wygląda na sytuację, w której bardzo zależy Ci na tym, aby dobrze wypaść przed swoim mentorem. Tak często bywa, gdy ktoś lub coś jest dla nas naprawdę ważne. Wtedy naturalnie nadajemy temu wysokie miejsce w naszej hierarchii priorytetów.


Z drugiej strony mam wrażenie, że sama pozytywna ocena może być dla Ciebie szczególnie istotna, ponieważ w pewnym stopniu traktujesz ją jako wyznacznik swoich umiejętności. Warto jednak pamiętać, że wynik egzaminu nie definiuje Ciebie jako osoby ani specjalisty. Jest jedynie oceną Twojego funkcjonowania w konkretnym miejscu i czasie.

Zwróciłam również uwagę na to, że obawiasz się nie tylko samego egzaminu, ale także tego, jak poradzisz sobie z ewentualnym niepowodzeniem. Taka obawa przed własną reakcją i trudnymi emocjami może dodatkowo nasilać poziom lęku i napięcia. Być może warto byłoby przed egzaminem skorzystać z konsultacji psychologicznej, aby przyjrzeć się źródłom stresu i wypracować sposoby regulacji napięcia. Pomocne może być także świadome zbudowanie na ten czas sieci wsparcia, czyli wybranej przez ciebie grupy osób, które będą mogły udzielić Ci emocjonalnego wsparcia niezależnie od wyniku egzaminu.

Pamiętaj również, że na ocenę składa się wiele czynników. Oczywiście poziom wiedzy i przygotowania ma duże znaczenie, jednak wpływ mogą mieć także okoliczności egzaminu, atmosfera panująca w komisji czy indywidualny sposób oceniania przez egzaminatorów. Są to elementy, na które nie masz pełnego wpływu. Dlatego warto koncentrować swoją energię przede wszystkim na tym, co jest w Twojej kontroli, czyli przygotowaniu, odpoczynku i dbaniu o własną kondycję psychiczną.

Pozdrawiam ciepło, 
Julia Ptak

Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

 

To, jak bardzo przejmuje się Pani tym egzaminem, pokazuje, że jest on dla Pani naprawdę ważny. Słyszę też, że oprócz samej oceny pojawia się jeszcze obawa przed zawiedzeniem nauczyciela, który włożył dużo pracy i zaangażowania w Pani rozwój.

 

Zastanawiam się jednak, czy Pana od fortepianu najbardziej ucieszyłaby idealna ocena, czy może to, że przez cały rok pracowała Pani, ćwiczyła i mimo stresu staje teraz do egzaminu? Czasami stawiamy sobie dużo wyższe wymagania, niż stawiają nam osoby, które nas wspierają.

 

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) warto też zwrócić uwagę na to, co już działa. Skoro z czterech utworów tylko jeden nadal sprawia większą trudność, to znaczy, że z trzema już sobie Pani poradziła. To ważny sygnał, że ma Pani umiejętności i zasoby, na których można się oprzeć.

Może pomocne byłoby też pytanie: po czym poznałaby Pani, że egzamin poszedł „wystarczająco dobrze”, nawet jeśli ten jeden utwór nie będzie wykonany idealnie? Czasem nasze wyobrażenie sukcesu jest tak wysokie, że nie zostawia miejsca na bardzo dobry, ale nie perfekcyjny wynik.

 

Trzymam też kciuki za to, żeby w najbliższych dniach znaleźć równowagę między ćwiczeniem a odpoczynkiem. Przy egzaminach muzycznych zmęczenie i stres często utrudniają zapamiętywanie bardziej niż brak umiejętności. A z Pani wpisu wynika, że włożyła już w ten egzamin naprawdę dużo pracy.

 

Życzę wszystkiego dobrego!

Karolina Koch

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam poczucie, że najbardziej nie boisz się samego utworu ale tego, co powiesz sobie o sobie, jeśli nie zagrasz go tak dobrze, jak chciałabyś. Czasem przed ważnym egzaminem stajemy się dla siebie dużo bardziej surowi niż jakikolwiek egzaminator. Piszesz, że nie chcesz zawieść swojego nauczyciela a ja zastanawiam się, czy przez ten rok nauczył Cię tylko grania, czy może także wytrwałości, radzenia sobie z trudnościami i wracania do ćwiczeń wtedy, gdy coś nie wychodzi. Jeśli tak, to już teraz wykorzystujesz to, czego Cię nauczył.

Pamiętaj też, że muzyka nie jest konkursem na bezbłędność. Nawet doświadczeni pianiści popełniają błędy, to nie pojedyncze potknięcie decyduje o wartości wykonania. Chciałabym Cię zapytać: gdyby Twoja najlepsza przyjaciółka była w dokładnie takiej samej sytuacji, co powiedziałabyś jej przed egzaminem? I czy potrafisz powiedzieć to samo sobie?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry piękna istoto,

na początek moja prośba do ciebie - nie daj sobie odebrać przyjemności i radości z grania! 

Niechaj oczekiwania innych będą ich oczekiwaniami.

Dużo presji, stresu w twojej wiadomości.

Granie, muzyka potrzebuje lekkości, radości.

Co do utworu czwartego - czy coś się działo u ciebie jak się go uczyłaś?

Co ten utwór mówi do ciebie?

 

Życzę tobie pięknych chwil z muzyką i nie tylko.

Powodzenia!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

 Twojego wpisu wynika, że najbardziej boisz się nie samego egzaminu, ale tego, że zawiedziesz nauczyciela, który bardzo Ci pomógł. To pokazuje, jak bardzo cenisz jego zaangażowanie i jak wdzięczna jesteś za wsparcie.

Pamiętaj jednak, że jeden utwór nie przekreśla całego roku Twojej pracy. Nauczyciel, który towarzyszył Ci przez wiele miesięcy, wie, ile wysiłku włożyłaś w naukę i z pewnością bardziej zależy mu na Twoim rozwoju niż na idealnym wykonaniu każdego utworu.

Teraz warto skupić się na tym, na co masz wpływ spokojnym powtarzaniu trudniejszych fragmentów, odpoczynku i zadbaniu o sen przed egzaminem. Nadmierny stres może utrudniać zapamiętywanie, dlatego czasem mniej intensywna, ale spokojniejsza nauka przynosi lepsze efekty niż wielogodzinne ćwiczenie w napięciu.

Niezależnie od wyniku egzaminu pamiętaj, że nie definiuje on Twojej wartości ani talentu. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci, abyś podczas występu potrafiła zaufać temu, czego nauczyłaś się przez cały rok.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam żonę i wieloletni romans – czy to miłość, zazdrość i lęk przed stratą? Zostać z żoną czy odejść do kochanki
Cześć wszystkim, w życiu bym nie pomyślał, że kiedykolwiek będę szukał pomocy na tego typu forum, ale cóż... Dopadło i mnie. Na forum trafiłem przypadkowo szukając artykułów w sieci. Potrzebuję pomocy, wskazania jakiegoś kierunku, bo jestem w takim momencie życia, że kompletnie nie wiem co zrobić. Mam nadzieję, że są tu osoby które pomogą mi zrozumieć o co mi w życiu chodzi. Poniżej moja historia, najważniejsze fakty i pytanie: Co mam zrobić, która decyzja będzie najlepsza? Od 2007 roku mam żonę. Moje małżeństwo jest chyba dobre. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, robimy wspólnie dużo rzeczy razem, sporo podróżujemy, jeździmy razem na rowerach, biegamy, chodzimy w góry, w weekendy prawie zawsze coś robimy, nie mamy dzieci, potrafimy się dogadać, mamy wspólne tematy, ale jak to w długim małżeństwie bywa, nie ma już ekscytacji drugą osobą, wielkiego pożądania i przysłowiowych motylków w brzuchu. Jest poprawnie, ale jest rutyna. Nikt nie ma żadnych nałogów, nie ma patologii, nie wyzywamy się, nie ma żadnej przemocy, nie ma problemów finansowych. Jest znudzenie, wieczorami każdy siedzi w swoim telefonie/laptopie, czasem rozmawiamy, często planujemy jakieś kolejne wypady, itp. Po 2 latach od ślubu poznałem dziewczynę, z którą spotykam się do dziś. To moja kochanka. Poczułem coś do niej od razu jak ją zobaczyłem. To było około 14-15 lat temu. Chemia robiła swoje. Razem mieliśmy te same objawy zakochania, lub zauroczenia, nie potrafię tego odróżnić. Ona wiedziała że mam żonę, ale mimo to w końcu poszliśmy do łóżka. Seks był niesamowity, namiętny, intensywny. Pasowaliśmy do siebie idealnie. Spotykaliśmy się czasem 2 razy w miesiącu, czasem kilka razy na pół roku. Bywało różnie. Po pewnym czasie zauważyłem, że po seksie z kochanką, myślami wracałem do żony. Seks nadal był super, ale czułem że chcę wracać do domu. Trwało to kilka lat, nawet sam chciałem to kilka razy zakończyć, ale ona mówiła że mnie potrzebuje, że nie chce nikogo na stałe i że taka forma romansu jej pasuje, aż w końcu moja kochanka poznała kogoś 5 lat temu i chciała zakończyć nasz romans. Spanikowałem. Obudziła się we mnie okropnie wielka i silna zazdrość. Nie mogłem spać, jeść. Nie mogłem pogodzić się z myślą, że ją stracę, ponieważ odeszłaby ode mnie z innym mężczyzną i przestałaby się ze mną spotykać. Pojechałem do niej, obiecałem że się rozwiodę, bo naprawdę czułem że nie chcę jej stracić. Ona w to uwierzyła, a ja się nie rozwiodłem. Za brakło mi czegoś, nie wiem czego, być może odwagi, być może podświadomie tego nie chciałem. Przez kolejne kilka lat spotykaliśmy się tak jak wcześniej. Seks był super, ale po spotkaniach chętnie wracałem do domu. Byłem spokojny, że ona nikogo nie ma, że jest tylko moja, mimo że wiedziałem że jest nieszczęśliwa, bo nie wziąłem rozwodu. Tydzień temu dowiedziałem się, że znowu kogoś poznała i chce z nim spróbować. Uderzyła mnie zazdrość. Wielka, niezrozumiała dla mnie zazdrość. Szaleję z zazdrości ale nie potrafię jej sobie wytłumaczyć. Znowu nie jem, nie śpię, nie mogę się skupić na pracy, myślę tylko o niej i o jej nowym znajomym. Boję się okropnie, że stracę ją bezpowrotnie. Powiedziałem jej że ją kocham, ale sam nie wiem czy uczucie miłości nie miesza się z zazdrością. Ona cały czas mnie kocha, mówi żebym zostawił żonę i był z nią skoro tak za nią szaleję z zazdrości. Ona cały czas mnie kocha odkąd się poznaliśmy. Jednak ja nie wiem co będzie dla mnie najlepsze. Dodam jeszcze, że żona nie wie o moim romansie. Ponieważ miałem kochankę, zacząłem zaniedbywać żonę. Przestaliśmy uprawiać seks, nawet przez kilka tygodni do niczego nie dochodziło. Około 5 lat temu przypadkowo odkryłem że żona też mnie zdradzała przez kilka miesięcy, nie wiedząc o moim romansie. Zrobiła to bo czuła się zaniedbana. Bo nie patrzyłem na nią z pożądaniem. Nie chodzi o to że ją usprawiedliwiam, ale trochę to rozumiem. Całkowicie obiektywnie, mogę powiedzieć, że gdybym poświęcał jej więcej uwagi, być może nigdy by tego nie zrobiła. Być może. Rozmawiałem o tym z żoną, powiedziałem jej że wiem. Wybaczyłem jej, tak przynajmniej czuję, i nadal jesteśmy razem, ale w sferze seksu niewiele się zmieniło. Ja nie czuję do niej takiego pożądania jak do kochanki, a ona to zaakceptowała, bo przypuszczam że docenia to że jej wybaczyłem. Nigdy też nie czułem do żony tego co czuję teraz do kochanki, nigdy też nie byłem o nią jakoś szczególnie zazdrosny. Nawet gdy dowiedziałem się o jej zdradzie, oczywiście było to bolesne i było dużym szokiem, ale szybko to sobie ułożyłem w głowie, i dalej sobie żyliśmy, bez jakiejś panicznej zazdrości z mojej strony i zainteresowania czy znowu mnie nie zdradza. Aktualnie nie wiem co mam zrobić. Czy zostawić żonę i iść do kochanki, czy zostać z żoną? Nie potrafię sobie wytłumaczyć co się ze mną dzieje i dlaczego w obliczu straty kochanki budzi się we mnie szaleńcza zazdrość i chyba uczucie miłości, chociaż tego drugiego nie jestem pewny. Dodam, że przez większą część roku nie czułem do kochanki takiej zazdrości, ale to zapewne z powodu że nie było zagrożenia straty. To uczucie pojawia się wyłącznie gdy ona chce odejść. Jeżeli jest ktoś, kto przeszedł podobną drogę i może podzielić się doświadczeniem, lub ktoś kto rozumie mechanizmy działające w mojej historii i będzie w stanie mi je wytłumaczyć to będę niezmiernie wdzięczny. Nie potrafię podjąć decyzji czy zostać z żoną, czy odejść. Boję się tej decyzji. Boję się, że jak odejdę, będę tego żałował, bo codzienne życie z kochanką będzie zupełnie inne niż sobie wyobrażam, ale z drugiej strony od wielu lat czeka na mnie zakochana po uszy kobieta, która właśnie ma dość czekania, a ja boję się że stracę kogoś wyjątkowego bezpowrotnie.
Jak rozpoznać narcystyczną osobowość vs unikający styl więzi - różnice i podobieństwa

Dzień dobry. 

Jak rozpoznać czy ktoś ma narcystyczną osobowość, czy może jest to ktoś o unikającym stylu więzi? 

Jakie są znaczące różnice i podobieństwa między unikającym stylem więzi a osobowością narcystyczną? 

Pozdrawiam

Ciąża wysokiego ryzyku - czym uspokoić ciało i głowę?
Jestem w ciąży, która jest wysokiego ryzyka z powodu nadciśnienia. Nie umiem zapanować nad lękiem i robi się z tego samonakręcająca się spirala, czyli boję się że będzie źle, że wysokie ciśnienie będzie no i tciśnienie rośnie z powodu stresu. Co mogę zrobić, żeby się zrelaksować? Czym mogę uspokoić ciało i głowę?
Jak radzić sobie z nerwicą lękową i objawami serca bez leków i psychoterapii prywatnej?

Dzień dobry. Jestem 35-letnia kobieta, od 5 lat cierpię na nerwicę lękową. Wszystkie objawy skupiają się na sercu. Miałam robione badania, które nic nie wykazały a objawy od strony serca typu potykania, przerwy w biciu serca doprowadzają mnie do panicznego lęku. Pokonałam wiele barier, wiele lęków natomiast te związane z sercem ciągle wracają. Mam bardzo niski puls co w nerwicy jest rzadkie, stąd też nie przyjmuje leków, by jeszcze bardziej go nie obniżać. Jak sobie pomóc? Na psychoterapię prywatnie nie jestem w stanie sobie pozwolić, a terminy na NFZ są tak odległe, że nie ma to nawet sensu. Przez te objawy tracę chęć do życia, lęk odbiera mi wszystko podczas nawrotów nerwicy. Bardzo dziękuję z podpowiedź i pozdrawiam serdecznie.

Objawy somatyczne stresu. Jak nad tym pracować?
Od połowy listopada na studiach u jednego wykładowcy jestem strasznie zdenerwowana. Przedstawiam u niego jedno zadanie z dwóch, podczas robienia drugiego zaczynam odczuwać elementy stresu tj. ucisk w klatce piersiowej, napięcie ciała, mam podwyższone tętno i przyspieszoną pracę serca. Podczas prezentacji nie mogę powiedzieć ani słowa. Aby się uspokoić muszę wyjść z sali, czasem to działa. Co robić? jak nad tym pracować?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.