
- Strona główna
- Forum
- kryzysy
- Co mogę zrobić z...
Co mogę zrobić z poczuciem bycia bezwartościowym?
Czuję się bezwartościowy ostatnio. Co mogę zrobić z tym?
Martyna Jarosz
Dzień dobry,
uczucie bezwartościowości jest sygnałem, że coś w Pana wewnętrznym świecie domaga się uwagi i troski. Może wynikać z nadmiernego krytycyzmu wobec siebie, porównań z innymi, trudnych doświadczeń lub przeciążenia emocjonalnego. Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się i próba zrozumienia, skąd to uczucie się bierze. Proszę obserwować swoje myśli, szczególnie te, które pojawiają się automatycznie i są negatywne. Warto je zapisywać i zadawać sobie pytanie, czy są one oparte na faktach, czy raczej na emocjach i przekonaniach, które można zakwestionować.
Proszę też zwrócić uwagę na codzienne działania, nawet drobne aktywności, które dają poczucie sprawczości, mogą stopniowo odbudowywać Pana poczucie własnej wartości. Kontakt z życzliwymi osobami, rozmowa, ruch fizyczny, zadbanie o siebie. To wszystko ma znaczenie. Jeśli ma Pan trudność z dostrzeżeniem swoich mocnych stron, warto poprosić bliskich o ich wskazanie, często widzą w nas to, czego sami nie dostrzegamy.
Najważniejsze: proszę nie zostawać z tym sam. Rozmowa z psychologiem może pomóc uporządkować emocje, zrozumieć mechanizmy, które wpływają na Pana samopoczucie, i wspólnie wypracować sposoby wzmacniania poczucia wartości.
Pozdrawiam serdecznie
Martyna Jarosz
psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
To trudne i bolesne uczucie, gdy człowiek zaczyna postrzegać siebie jako bezwartościowego. Przede wszystkim: bardzo Panu współczuję, że się Pan tak czuje. I chcę powiedzieć coś, co może teraz nie wybrzmi mocno, ale jest bardzo ważne - to, że Pan to przeżywa, nie oznacza, że taki Pan jest. To uczucie, nie fakt.
W takich momentach pomocne może być kilka kroków:
1. Zatrzymanie się i przyjrzenie się myślom. Warto zauważyć, co dokładnie Pan o sobie myśli, jakie słowa Pan sobie mówi. Często te myśli są bardzo surowe i nieprawdziwe, ale powtarzane w głowie zyskują moc. Dobrze je uchwycić i zacząć kwestionować, np. „Czy powiedziałbym to samo do kogoś, kogo lubię, w podobnej sytuacji?”
2. Powrót do faktów i doświadczeń. Przypomnienie sobie momentów, w których był Pan dla kogoś ważny, kiedy zrobił Pan coś wartościowego - nawet jeśli to były małe rzeczy. Te chwile są dowodami, które potrafią osłabić siłę wewnętrznego krytyka.
3. Rozmowa z kimś życzliwym lub specjalistą. To może być psycholog, psychoterapeuta, albo ktoś bliski, kto nie ocenia, tylko wysłucha. Uczucie bezwartościowości bardzo często nasila się w samotności. Kontakt z drugim człowiekiem może przynieść ulgę i nową perspektywę.
4. Życzliwość dla siebie, nawet jeśli trudno w nią uwierzyć. Bywa, że pierwszym krokiem nie jest „uwierzyć w siebie”, ale po prostu dać sobie prawo czuć to, co Pan czuje, bez oceniania się za to. Sam fakt, że Pan szuka wsparcia, pisze, pyta to sygnał, że coś w Panu nadal walczy o siebie.
Z pozdrowieniami,
Justyna Bejmert
Psycholog
Justyna Orlik
Dzień dobry,
co się z Tobą dzieje, gdy tak o sobie myślisz? Jakie obrazy, wspomnienia, słowa przychodzą? Czyje głosy słyszysz, kiedy mówisz, że jesteś bezwartościowy? Może to uczucie pojawia się wtedy, kiedy porównujesz się z kimś? A może wtedy, gdy coś nie wychodzi tak, jakbyś chciał i wtedy Twój wewnętrzny głos mówi, że jesteś niewystarczający. Dobrym pomysłem byłoby zatrzymanie się i przyjrzenie temu, co pojawia się w Tobie, kiedy tak o sobie mówisz lub myślisz. To może być początek dialogu z samym sobą. Tą częścią, która wymaga łagodności i zaopiekowania się.
Pozdrawiam,
Justyna Orlik,
psychoterapeutka Gestalt
Olga Żuk
Dziękuję, że się tym dzielisz. To bardzo trudne uczucie, ale samo to, że je zauważasz i pytasz, co możesz z tym zrobić – już jest krokiem ku zmianie.
Spróbuj od małych rzeczy:
– Zatrzymaj się i zauważ, co do siebie mówisz. Gdy pojawiają się myśli typu „jestem bezwartościowy”, zapytaj siebie: czy powiedziałbym to przyjacielowi w podobnej sytuacji?
– Zapisuj swoje małe sukcesy. Codziennie wieczorem zanotuj 1–2 rzeczy, które udało Ci się zrobić – nawet jeśli to tylko "wstałem z łóżka" albo "napisałam wiadomość, mimo że się bałam".
– Otaczaj się wspierającymi ludźmi. Szukaj kontaktu z tymi, którzy Cię widzą, a nie tylko oceniają.
– Daj sobie zgodę na pomoc. Rozmowa z psychologiem może pomóc dotrzeć do źródła tego uczucia i nauczyć się inaczej o sobie myśleć.
To, co teraz czujesz, nie definiuje Cię jako osoby. Można z tym pracować – krok po kroku.
Pozdrawiam,
Olga Żuk
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry Mati,
poczucie własnej wartości jest czymś szalenie ważnym w życiu. Wpływa ono na każdy obszar naszej rzeczywistości np. na relacje służbowe, towarzyskie, związki itd.
Czy w ostatnim czasie stało się coś, co mogło przyczynić się do pojawienia się tego odczucia u Ciebie?:)
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne
Nasza historia zaczęła się kilkanaście lat temu jako nastolatkowie. Wzięliśmy ślub, na świecie pojawiło się dziecko, a drugie jest w drodze.
Zawsze mieliśmy problemy w związku/ małżeństwie- alkohol, brak szacunku, brak wzajemnego wsparcia i zrozumienia. Sytuacja eskalowała, kiedy po narodzinach pierwszego dziecka zostałam sama z synem, bo mąż dużo pracował, w weekendy imprezował i w ogóle nie zajmował się nami ani nie czuł obowiązków w stosunku do dziecka. Nadużywa alkoholu, więcej rozmawia z kolegami, niżeli ze mną, przyłapałam go na oglądaniu kamerek live z parami na stronach dla dorosłych- gdy o tym powiedziałam, że wiem, to obarcza mnie winą, że nie ma tego w domu, to ogląda (jestem w 8 msc ciąży, nie dąży do cielesności ze mną).
Ostatnio doszło między nami do kłótni, w której już przeklinaliśmy na siebie, bo pękły każde bariery. Wyszedł z domu, nie odbierał telefonu i wrócił zalany w trzy trupy- nie wiem gdzie się znajdował. Jestem w rozsypce, nie chce być tak traktowana. Nasz syn nie ma z nim wielkiej relacji, ale gdy nie ma go dłużej, to dopytuje i tęskni, a ja najchętniej odeszłabym od niego. Nie chce resztę życia czuć się jak śmieć, a teraz dokładnie tak się czuję.
Jestem niezależna, mam własną firmę, zarabiam więcej pieniędzy niż on na etacie. Nie wymagam od niego nic, tylko opieki i szacunku, resztę mogę zapewnić sobie sama. Męczy mnie sytuacja, że mogłabym żyć spokojnie sama z dziećmi, ale go kocham i zostaje za wszelką cenę. Po ostatniej kłótni rzucił kluczykami do samochodu, który wzięłam na firmę i zarządał połowy pieniędzy, kiedy ja zarządałam połowy pieniędzy za wyprawkę dla naszego dziecka stwierdził, że jak się rozstaniemy to ja zabiorę dzieci, to co on ma mi dawać. Mówi, jakby dla niego nic nie znaczyła rodzina, dzieci i ja. Mam mętlik w głowie i jestem wykończona psychicznie a poród za miesiąc. Zamiast cieszyć sie z narodzin dziecka, ja zastanawiam się czy będę wychowywać dzieci sama czy z nim.

