Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Co mogę zrobić z poczuciem bycia bezwartościowym?

Czuję się bezwartościowy ostatnio. Co mogę zrobić z tym?

User Forum

Mati

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
uczucie bezwartościowości jest sygnałem, że coś w Pana wewnętrznym świecie domaga się uwagi i troski. Może wynikać z nadmiernego krytycyzmu wobec siebie, porównań z innymi, trudnych doświadczeń lub przeciążenia emocjonalnego. Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się i próba zrozumienia, skąd to uczucie się bierze. Proszę obserwować swoje myśli, szczególnie te, które pojawiają się automatycznie i są negatywne. Warto je zapisywać i zadawać sobie pytanie, czy są one oparte na faktach, czy raczej na emocjach i przekonaniach, które można zakwestionować.

Proszę też zwrócić uwagę na codzienne działania, nawet drobne aktywności, które dają poczucie sprawczości, mogą stopniowo odbudowywać Pana poczucie własnej wartości. Kontakt z życzliwymi osobami, rozmowa, ruch fizyczny, zadbanie o siebie. To wszystko ma znaczenie. Jeśli ma Pan trudność z dostrzeżeniem swoich mocnych stron, warto poprosić bliskich o ich wskazanie, często widzą w nas to, czego sami nie dostrzegamy.

Najważniejsze: proszę nie zostawać z tym sam. Rozmowa z psychologiem może pomóc uporządkować emocje, zrozumieć mechanizmy, które wpływają na Pana samopoczucie, i wspólnie wypracować sposoby wzmacniania poczucia wartości.

Pozdrawiam serdecznie
Martyna Jarosz
psycholog

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To trudne i bolesne uczucie, gdy człowiek zaczyna postrzegać siebie jako bezwartościowego. Przede wszystkim: bardzo Panu współczuję, że się Pan tak czuje. I chcę powiedzieć coś, co może teraz nie wybrzmi mocno, ale jest bardzo ważne - to, że Pan to przeżywa, nie oznacza, że taki Pan jest. To uczucie, nie fakt.

 

W takich momentach pomocne może być kilka kroków:

1. Zatrzymanie się i przyjrzenie się myślom. Warto zauważyć, co dokładnie Pan o sobie myśli, jakie słowa Pan sobie mówi. Często te myśli są bardzo surowe i nieprawdziwe, ale powtarzane w głowie zyskują moc. Dobrze je uchwycić i zacząć kwestionować, np. „Czy powiedziałbym to samo do kogoś, kogo lubię, w podobnej sytuacji?”

 

2. Powrót do faktów i doświadczeń. Przypomnienie sobie momentów, w których był Pan dla kogoś ważny, kiedy zrobił Pan coś wartościowego - nawet jeśli to były małe rzeczy. Te chwile są dowodami, które potrafią osłabić siłę wewnętrznego krytyka.

 

3. Rozmowa z kimś życzliwym lub specjalistą. To może być psycholog, psychoterapeuta, albo ktoś bliski, kto nie ocenia, tylko wysłucha. Uczucie bezwartościowości bardzo często nasila się w samotności. Kontakt z drugim człowiekiem może przynieść ulgę i nową perspektywę.

 

4. Życzliwość dla siebie, nawet jeśli trudno w nią uwierzyć. Bywa, że pierwszym krokiem nie jest „uwierzyć w siebie”, ale po prostu dać sobie prawo czuć to, co Pan czuje, bez oceniania się za to. Sam fakt, że Pan szuka wsparcia, pisze, pyta to sygnał, że coś w Panu nadal walczy o siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert 

Psycholog

8 miesięcy temu
Justyna Orlik

Justyna Orlik

Dzień dobry,

co się z Tobą dzieje, gdy tak o sobie myślisz? Jakie obrazy, wspomnienia, słowa przychodzą? Czyje głosy słyszysz, kiedy mówisz, że jesteś bezwartościowy? Może to uczucie pojawia się wtedy, kiedy porównujesz się z kimś? A może wtedy, gdy coś nie wychodzi tak, jakbyś chciał i wtedy Twój wewnętrzny głos mówi, że jesteś niewystarczający. Dobrym pomysłem byłoby zatrzymanie się i przyjrzenie temu, co pojawia się w Tobie, kiedy tak o sobie mówisz lub myślisz. To może być początek dialogu z samym sobą. Tą częścią, która wymaga łagodności i zaopiekowania się. 

Pozdrawiam,
Justyna Orlik, 
psychoterapeutka Gestalt

8 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

Dziękuję, że się tym dzielisz. To bardzo trudne uczucie, ale samo to, że je zauważasz i pytasz, co możesz z tym zrobić – już jest krokiem ku zmianie.

Spróbuj od małych rzeczy:

– Zatrzymaj się i zauważ, co do siebie mówisz. Gdy pojawiają się myśli typu „jestem bezwartościowy”, zapytaj siebie: czy powiedziałbym to przyjacielowi w podobnej sytuacji?
– Zapisuj swoje małe sukcesy. Codziennie wieczorem zanotuj 1–2 rzeczy, które udało Ci się zrobić – nawet jeśli to tylko "wstałem z łóżka" albo "napisałam wiadomość, mimo że się bałam".
– Otaczaj się wspierającymi ludźmi. Szukaj kontaktu z tymi, którzy Cię widzą, a nie tylko oceniają.
– Daj sobie zgodę na pomoc. Rozmowa z psychologiem może pomóc dotrzeć do źródła tego uczucia i nauczyć się inaczej o sobie myśleć.

To, co teraz czujesz, nie definiuje Cię jako osoby. Można z tym pracować – krok po kroku.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

8 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Mati,

 

poczucie własnej wartości jest czymś szalenie ważnym w życiu. Wpływa ono na każdy obszar naszej rzeczywistości np. na relacje służbowe, towarzyskie, związki itd. 

Czy w ostatnim czasie stało się coś, co mogło przyczynić się do pojawienia się tego odczucia u Ciebie?:)

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Świat córki (z pierwszej relacji) obraca się wokół jej kuzyna - jest zauroczona, planuje z nim przyszłość - co mam robić?
13letnia dziewczynka nie widzi świata poza swoim dorosłym kuzynem, czy to normalne? Od pięciu lat wychowujemy z partnerem jego córkę z pierwszego małżeństwa. Jej matka odeszła, gdy dziecko było małe, podczas rozwodu została pozbawiona praw rodzicielskich, urwała wszelki kontakt, nie płaciła też alimentów i zostawiła mojego partnera z 60 tysiącami długu. Córka partnera to wrażliwa, zamknięta w sobie trzynastolatka, zainteresowana głównie graniem na komputerze. Nie ma bliskich przyjaciół, nie wychodzi z domu poza szkołą i zbiórkami harcerskimi. Z nami kontakt ma dobry i przyjazny, choć odkąd zaczęła dorastać, odsunęła się i stała się krytyczna - jak to nastolatka. W zeszłym roku założyła sobie Facebooka i nawiązała na nim znajomość z kuzynem od strony matki, swoim ciotecznym bratem. Kuzyn ma 19 lat. Dosłownie od razu się z nim zaprzyjaźniła i zaczęli rozmawiać ze sobą całymi dniami. W trakcie wakacji bardzo naciskała, więc pojechaliśmy odwiedzić tych ludzi (kuzyn mieszka z rodzicami i dziadkami na wsi 200 km od nas). Widać było, że córka jest bardzo zaangażowana emocjonalnie w tę znajomość. Po powrocie dalej rozmawia z kuzynem codziennie przez cały dzień, od przyjścia ze szkoły do pójścia spać. Z pokoju słychać jej śmiech, rozanielony głos. Ewidentnie jest nim zauroczona, jeśli już coś do nas mówi to zawsze o nim, planuje przyszłość, w której on występuje. Trwa to już z pół roku. Z jednej strony cieszę się że ma przyjaciela, z drugiej niepokoi mnie, że ten przyjaciel ma 19 lat. Nie rozumiem, dlaczego chłopak u progu dorosłości całe dnie spędza rozmawiając z 13letnią dziewczynką. Nie jestem też przekonana, że to wzór od którego chciałabym by dziecko czerpało wartości (nie ma matury, nie kształci się, jego rodzina bardzo lekko podchodzi do faktu porzucenia córki przez matkę, po rozwodzie unikali kontaktu), choć staram się go nie oceniać, bo go nie znam. Tłumaczę sobie, że daje jej to wsparcie emocjonalne i zastępuje w jakiś sposób kontakt z matką. A jednak powraca do mnie myśl, że to dziwne. Zadaję sobie pytania czy on nie widzi, że dziewczynka zakochała się w nim po uszy? Podoba mu się to? Jakie są jego intencje? Ostrzeganie córki nic nie daje: jest nastawiona obronnie i powtarza, że kuzyn jest dla niej jak brat, a swoje intensywne uczucia tłumaczy sobie tym, że jest to jej rodzina. Jestem przekonana, że jest z nami szczera. Wolę, żeby mówiła do nas o kuzynie, niż żeby nie mówiła wcale. Z nim nie rozmawialiśmy. Średnio budzi moje zaufanie: np. latem namawiał ją, żeby u niego na parę dni zamieszkała (z nim w jednym pokoju, bo mają mały dom). Myślę, jak do tego podejść, bo zależy mi, żeby nie utracić zaufania córki. Biorę pod uwagę, że może to tylko platoniczna znajomość, która skończy się sama z czasem, tym bardziej, że nie mają możliwości się spotykać. Jednak na razie nic się nie kończy, wręcz przeciwnie. Czy jest się czym niepokoić? Zostawić to tak, jak jest? Czy trzeba działać? A jeśli tak, to jak? Zależy mi na niej i nie chcę, żeby wpadła w jakieś kłopoty.
Częste wahania nastroju i brak motywacji - czy to depresja?
Zastanawiam sie czy jest to jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju zaburzec a byc moze kwestia natury. Otoz mam bardzo czeste hustawki nastroju, czesto obnizone samopoczucie, po pracy najchetniej sie klade i nie robie wlasciwie z soba nic, czasem czegos probuje, szybko sie zniechecam trace motywacje. Mam bardzo slomiany zapal. Jedyne rzeczy w czyciu ktore mnie na prawde ciesza i mam wielka ochote na to - to podrozowanie, nawet solo oraz seks. Poza tym na prawde czasem mam ochote moze na jakis film, moze posłucham muzyki- zdarza sie ale mam wrazenie ogolnie ze nie moge odnalezc siebie…czuje ze utknalem albo sie cofam. Nie lubie wydawac pieniedzy na jakies rozrywki typu kin, lody itd. Oszczedzam mocno chyba, ze chodzi o wakacje - jedyna rzecz na ktora nie szkoda mi pieniedzy.
Jak poradzić sobie z depresją po przeprowadzce na wieś i toksycznym wpływem rodziny?
Dzień dobry. Od czasu niechcianej przeprowadzki z mieszkania w mieście do domu na wsi, czuję się z każdym dniem coraz gorzej. Rodzina wymyśliła taką decyzję i nie miałam na nią wpływu. Po wejściu do nowego domu zaczęłam płakać, tęsknić za starym miejscem i panikować, nie umiałam zapanować nad żalem. Na domiar złego ojciec zaczął krzyczeć, wpadł w szał i zaczął się nade mną pastwić, bo wykazywałam niechęć i narzekałam (jest narcyzem i bywa toksyczny). Próbowałam myśleć o tej sprawie inaczej, pozytywniej i poznać nowy teren, sklepy, ułożyć rzeczy w pokoju itp. mimo wsparcia ze strony matki, od 2 tygodni mój stan zmienia się jak pogoda, czyli od czasu zamieszkania na wsi. Mam 21 lat, dopiero raczkuję w kwestii pracy (pracowałam za granicą, ale mi się nie podobało) i dorosłego życia, często też dotyka mnie zagubienie. I teraz czuję się gorzej niż kiedykolwiek, bo przeprowadzka wszystko mi utrudnia, nagle utraciłam całą moją stabilizację, dawną rutynę i nie mam oszczędności, żeby ot tak wrócić do miasta. Jestem apatyczna, wszystko mi zobojętniało, nie mam ochoty wyjść na zewnątrz (nic tu nie ma, tylko las), na zmianę płaczę albo czuję pustkę i ból w środku, czasami nienawiść do tego miejsca, rodziców. Czuję bezsilność, nie umiem się szczerze uśmiechnąć i cieszyć czymkolwiek, nie chce mi się gadać z bliskimi ani uczestniczyć w ich życiu. Co najgorsze - nie chce mi się rozwijać mojej pasji, jakoś nie mam sił i to też mnie frustruje, bo zamiast tego wspominam stare mieszkanie, myślę bądź oglądam bzdety w sieci. Wtedy też czuję, że tracę czas i narzekam na siebie, bo zawsze połowę dnia poświęcałam na to co kocham. I zajadam smutki słodyczami, chociaż zawsze dbałam o zdrowe żywienie. Wszystko tutaj mnie dołuje, łącznie z podejściem ludzi - mieszkałam na zachodzie Polski, teraz jestem na wschodzie. Po wyjściu do osiedlowego sklepu z tęczową przypinką aż czułam spojrzenia na plecach, chociaż to może tylko moje pesymistyczne myśli. Boję się, że nie mogę tu być sobą a jestem niebinarną osobą. Miewam lepsze dni, ale nawet wtedy z racjonalnym podejściem - podoba mi się wnętrze domu, a otoczenie i brak miasta po wyjściu wywołuje u mnie żal, wszystko jest monotonne. A ja uwielbiałam ten miastowy zgiełk i hałas. Nie wiem czemu tak się czuję, jak sobie pomóc i w którą stronę postawić krok? Tutaj jest tylko parę ofert pracy na krzyż i brak ludzi wokół. Mam wrażenie wyobcowania, jakby moje życie spowolniło i nie miało sensu, gdy będę tu tkwić a jestem bardzo kontaktową osobą. Nie ma tu też mojej znajomej. Brat twierdzi, że może mi pomóc w kwestii mieszkania w mieście, ale nie wiem co ma dokładnie na myśli i boję się, że będzie to dla niego obciążające. Nie chcę być dla nikogo problemem, nie umiem też prosić o pomoc, jednak chyba muszę, bo nie wytrzymam.
Alkohol !!! Od dłuższego czasu mam problem z alkoholem i nie mogę sobie z tym poradzić.
Alkohol !!! Od dłuższego czasu mam problem z alkoholem i nie mogę sobie z tym poradzić. Był okres abstynencji 1,5 roku, lecz po pewnym zdarzeniu nie mogłem się pozbierać i szukałem ulgi, więc znowu zacząłem. Coraz częściej mam myśli samobójcze. Jak mogę sobie pomóc?
Zaburzenia nastroju, lęk, problemy ze snem. Biorę leki, ale nie wystarczają. Proszę o wsparcie
Leczę się na nerwicę od kilku lat.od 3 tygodni miałem bardzo duże natężenie stresu w pracy i jedynie propranolol wspomagał mnie, żebym sobie jakoś radził. Niestety organizm nie wytrzymał stresu i z wtorku na środę dostałem padaczki nerwicowej. Obecnie jestem na terapii diazepamem 9 dni. Mam również zaburzenia nastroju z jednej strony lgnę do ludzi a z drugiej wolę być sam. Mam również ostatnio problem ze spaniem, mimo że biorę wieczorem trittico cr 100 mg. Nie mam pomysłu, jak sobie pomóc. Od urodzenia mam mózgowe porażenie dziecięce.
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.