Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy częsty smutek i brak nadziei to objawy depresji?

witam, nie wiem na ile powinnam się rozpisać ale chciałabym dowiedzieć się czy to, że często odczuwam smutek, brak nadziei, niskie poczucie wartości i tak zwanego "doła" emocjonalnego związanego ze szkołą i wizją swojej przyszłości jest normalne? czy powinnam udać się do specjalisty by dowiedzieć się czy mogę mieć depresję? mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję i źle skończę w przyszłości. proszę o odpowiedź
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Pani Olu, 
Jak długo trwają te objawy? Czy jest coś jeszcze, co towarzyszy temu złemu samopoczuciu? Potrzeba więcej informacji. Myślę, że na pewno warto wykonać pogłębioną diagnozę i sprawdzić/ wykluczyć czy to nie początek depresji. To pozwoli zadecydować o dalszych działaniach. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Tobiasz Grzempowski

Tobiasz Grzempowski

Dzień dobry, to że odczuwasz trudne emocje związane ze szkołą i przyszłością samo w sobie nie jest czymś złym ani nienormalnym, jeśli jednak stan ten utrzymuje się przez dłuższy czasu, oraz utrudnia Ci realizację swoich planów oraz życie w zgodzie z wartościami wtedy warto skonsultować się ze specjalista i wspólnie zastanowić się czy terapia była by dla Ciebie pomocna. Poczucie własnej wartości jest również kwestia którą można by poruszyć na takim spotkani. Jeśli nadal masz jakieś pytania lub wątpliwości zapraszam do kontaktu. Pozdrawiam serdecznie 

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Witam! Oczywiście ważne jest, od kiedy jest Pani w takim stanie. Warto przyjrzeć się, dlaczego pojawiają się czarne scenariusze dotyczące przyszłości, to tak, jakby Pani nie wierzyła w swoje możliwości, że uda się pokonać trudności. Czy ten częsty smutek związny jest tylko ze szkołą, czy również z innymi sferami życia? Nic Pani nie pisze, czy brakuje Pani sił, energii, czy wycofuje się Pani w samotność, czy funkcjonuje w relacjach. Jeśli niepokoją Panią objawy, to proszę skontaktować się z psychoterapeutą w celu przeprowadzenia pogłębionego wywiadu diagnostycznego, aby rozwiać Pani wątpliwości. Pozdrawiam 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, 

tak, jeśli występują u Pani wymienione wyżej objawy, to warto skorzystać z konsultacji ze specjalistą, sprawdzi on, czy będzie u Pani potrzeba terapia i leczenie.

Pozdrawiam

Zobacz podobne

Trudny rozwód a nowy partner: presja, stres finansowy i obawy o dziecko

Jestem w trakcie trudnego rozwodu, a jednocześnie mam nowego partnera, który domaga się, żebym rozwiodła się jak najszybciej bez względu na moją sytuację finansową. Nie mogę się z mężem porozumieć w sprawie finansowych i opieki nad dzieckiem. Walczę z nim o pieniądze, bo nie mam żadnej rodziny i pomocy od nikogo, a gotówka, którą od niego otrzymam, musi mi wystarczyć na całe życie. Mój nowy partner ma duże długi, pracuje dorywczo, musi płacić alimenty. Tłumaczę mu, że najpierw muszę być stabilna finansowo, żeby nas dwoje utrzymać, bo inaczej będziemy się kłócić i nasz związek też się rozpadnie. Niepokoi mnie zachowanie partnera. On mówi, że ma frustracje spowodowane złą sytuacją finansową i brakiem mojego rozwodu. Zdarzyło mu się pod wpływem alkoholu napisać mi naprawdę przykre rzeczy. Każde spotkanie to dla mnie przesłuchania, jak postępuje mój rozwód. Kiedy nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi, łatwo wpada w złość... wtedy mam wrażenie, że traci kontrolę nad tym, co mówi. Potrafi podnieść głos, nazwać mnie głupią, kłamcą, kawałkiem gówna. Ostatnio podczas zbliżenia nie osiągnął orgazmu. Następnego dnia napisał, że nie mam dla niego szacunku, powinnam mu się odwdzięczyć za seks, i jeśli nie wrócę następnego dnia, żeby naprawić co spartaczyłam, jeśli nie, to mam o nim zapomnieć. Boję się jego zachowania ze względu na dziecko... Bardzo proszę o radę.

Praca na oddziale psychiatrycznym - wypalenie zawodowe, przeciążyło mnie to.
Dzień dobry. Pracuję od roku na oddziale psychiatrii. Poszłam do tej pracy ze względu na swoje doświadczenia z dzieciństwa i chęć wsparcia dzieciaków w budowaniu pewności siebie i nie poddawaniu się. Jestem osobą wysoką wrażliwą. Niestety to, czego doświadczam w pracy, przerosło mnie. Na co dzień rozmawiam z dziećmi, znam ich ból i powody, dla których postanowiły zrobić sobie krzywdę. Byłam u lekarza, dostałam leki przeciwlękowe i wróciłam do pracy. Choć myślałam, że sobie radzę to widzę, że ta praca już nie jest dla mnie. Już mam dość rozmów z dziećmi, już mam dość ich wspierania, nie potrafię słuchać, dlaczego trafili do szpitala i z czym się mierzą, nie chcę patrzeć na pocięte ręce, jestem bardzo zmęczona patrzeniem, słuchaniem, współodczuwaniem tego. Są dzieci, które są mi bardzo wdzięczne za to, co dla nich zrobiłam, że wysłuchałam je i po prostu byłam. Psycholog mi powiedziała, że wszystko co odczuwam sumuje się w wypaleniu zawodowym. Jestem tak zmęczona, że najchętniej uciekłabym i już więcej do pracy w zawodzie nie wracała, tylko nie wiem za co żyć. I tym samym nie stać mnie na jakiekolwiek wizyty prywatnie... A praca ta daje mi pieniądze na życie... Mam od pewnego czasu takie zawieszenia, że siedzę gdzieś na mieście, w ciszy wpatrzona w dal i nie mam siły ani ochoty na nic więcej. Jak uda mi się mieć dłuższy urlop, np. tydzień, to udaje mi się zapomnieć o wszystkim, zrobić coś dla siebie, pójść na spacer i się uśmiechnąć nawet, czuję się wtedy dobrze. Ale po chwili wraca szara rzeczywistość i znów nie jest kolorowo. Nie uważam, że powinnam iść na terapię z racji swojej przeszłości, bo wybaczyłam osobom, które mnie skrzywdziły i to już jest za mną. Naprawdę jest dobrze i było, dopóki moja wysoka wrażliwość nie pokazała się w tej pracy. Myślę nad zmianą zawodu. Zanim jednak to zrobię, muszę skończyć kursy/studia - to długa droga. Czy do tej pory (około rok może półtora) bezpiecznie jest zostać w tej pracy? Czy lepiej iść na L4? Rozważam też po prostu odejście z tej pracy. Nie mam planu B, jeśli odejdę. Nie mam innej pracy ani fachu w ręku. Ale czuję, że nie potrafię już pracować w obecnym zawodzie. I czuję, że z każdym dniem pracy mam dość ludzi i hałasu wokół. Nie mam siły na spotkania ze znajomymi, bo czuję, że nie mam kiedy odpocząć, a i tak nawet jak jestem sama ze sobą, to nie da się odpocząć. Co do wsparcia, to mam 2 przyjaciółki w innym mieście i tyle, albo aż tyle. I myślę, by do ich miasta się przeprowadzić. Tutaj złożyć wypowiedzenie w pracy. Przenieść się do miasta, gdzie mam przyjaciółki i możliwość spotkań w realu niż jak do tej pory na odległość i zacząć wszystko od nowa, od zwykłej pracy na recepcji choćby i szkolenia w nowym zawodzie grafika. Dziękuję za wysłuchanie i pomoc. Potrzebowałam to komuś napisać.
Jak radzić sobie z brakiem wsparcia ze strony toksycznej matki?
Matka zawsze straszy mnie przed bronieniem się, szukaniem sprawiedliwości, nieraz zakazywała się bronic, zaczynała przekonywać, że spotka cię to tamto, wymyśla takie głupoty, że np. w następnej pracy będą mi kazali pokazać umowę z poprzednim pracodawcą co jest bezprawne, nie wiem skąd ona bierze argumenty. Jest toksyczna. Gdy byłam dzieckiem i zglaszałam jej problem z rówieśnikami to powiedziała, że ona mi nie pomoże, gdy powinnam była iść na policję bo stała mi się krzywda odradzała, krzyczała, że oni mi nie pomogą itp. Teraz w pracy doświadczam mobbingu i ona twierdzi, że to nie jest mobbing. Było bardzo wiele takich sytuacji. Nie mam skąd brać wsparcia. Ojciec jest bierną sierotą. Dostaje natrętnych myśli, gdy wiem że robię dobrze bo się bronię, właśnie dlatego, że nie mam wsparcia od nikogo. Od matki wiecznie słyszałam, że zadzieram nosa albo jestem niegrzeczna jak stawiam z kimś granicę. Gdy zgłosiłam administracji bloku, że sąsiedzi trzymają meble na korytarzu, ona powiedziała, że przeze mnie sąsiedzi przestaną nas lubić. Brata traktuje jak świętą krowę, ja jestem "ta niedobra" bo mówię, że to niesprawieliwe że tylko mi każe sprzątać ze stołu itp. co za wstrętny seksizm. Mam w sobie zdrową asertywną stronę i ona nienawidzi rodziców.
TW- myśli samobójcze. Jak radzić sobie z natrętnymi myślami o śmierci?

TW; myśli samobójcze

 

Już od dłuższego czasu mam myśli typu “zabije się”. 

Przypomnę sobie coś, coś się stanie i już ta myśl nawraca. 

Nie mam bladego pojęcia co z tym zrobić, a nie chcę nikomu mówić, bo narobię sobie tylko problemy, gdyż, tak mam natrętne myśli o śmierci, jednak nie tendencję.

Epizody niepokoju i kołatania serca: nerwica czy napięcie nerwowe? Analiza objawów i leczenie
1 epizod wydarzył się 1 listopada Wydarzył się nagle podczas próby uśnięcia Zasypiałem i nagle poczułem uczucie duszności i niepokój szedłem na dół napić się wody i zaczęły się kołatania serca zawroty głowy niepokój stress fale ciepła i zimna czasami dreszcze i te objawy podczas tego epizodu i kolejnych były takie że raz mocniejsze raz słabsze takimi falami. Po jakoś 3-4 godzinach uspokoiłem się i zasnąłem w końcu. Na drugi dzień bolały mnie mięśnie klatki Szybko się męczyłem nawet jak dużo gadałem no i kołatania potrafiły się przydarzyć ale były znośnie i trwały chwilę Potrafilem się przebudzić w nocy z niepokojem lekkim i kołataniem ale zasypiałem po 20min około Z każdym dniem było coraz lepiej Aż w końcu po 2 tygodniach od 1 epizodu było już naprawdę dobrze przydarzały mi się tylko derealizacje i tak było przez kolejne 2 tygodnie. 7 i 8 grudnia wstąpiły kolejne epizody. 7 grudnia było przez dzień trochę emocji podczas czynności z kolegą trochę spiny i kłótnia z dziewczyną lekką sprzeczka i nie mogłem zasnąć w nocy właśnie znów wystąpił taki niepokój i kołatania ale położyłem się oddychałem miałem ciężko zasnąć bo objawy falami następowały ale po jakoś 1-2h udało się zasnąć. Drugiego dnia miałem ogromną kłótnie rano z dziewczyną podczas dnia czułem momentami taki niepokój czy kołatania ale objawy pojawiały się bliżej nocy i następowały falami , próbowałem później zasnąć czy poleżeć sobie i czułem się źle Było mi nie dobrze chciało mi się wymiotować kręciło Mi się w głowie falami następował niepokój oraz kołatania serca a mama ma problemy z sercem więc stwierdziłem że chce pojechać na badania do szpitala zbadali mnie EKG krew prześwietlenie wszystko wszytko prawidłowe przepisali mi hydroxyzyne która mi też podali w szpitalu bo miałem podwyższone ciśnienie Nic nie stwierdzili mi w szpitalu więc mnie wypuścili wróciłem do domu miałem trochę problem zasnąć ale zasnąłem. Następnego dnia miałem to samo co dzień po 1 epizodzie byłem taki rozkojarzony ciężko się skupić było czułem zmęczenie duże nawet że długo spałem czułem Ból mięśni w klatce itp no takie objawy jak podczas epizodu ale występowały one w większych przerwach i o wiele słabiej problemu z zaśnięciem dużego jakiegoś nie miałem jedyne co było to raz biegunka raz zapadnia i taki nabrzmiały brzuch I z każdym dniem wmiare czuć różnicę że lepiej jest jednej nocy tylko raz się wybudziłem z niepokojem na pol śpiąco poszedłem się załatwić po zaparciach dostałem biegunki mięśnie brzucha wmiare odpuscily wiec w końcu się wypróżniłem ale dostałem takiego niespokoju przez to że jakby dalej śniłem podczas tego że nie spałem i funkocjonowalem w głowie cały czas miałem swój sen o motorze który nie był stresujący , ale przez to że dziwne uczucie sprawiało to że śnie podczas funkcjonowania to zacząłem się stresować a ciało dalej wyczulone na emocje było Po epizodzie to zacząłem się nakręcać i musiałem wypić ten syrop z szpitala żeby usnąć wmiare normalnie. I po to chciałem z kimś porozmawiać bo czytałem dużo w internecie i mam mylne myśli cały czas kierowałem się w kierunku napięć nerowowych też sztuczna inteligencja pomagała mi znajdywać informacje na dane tematy i też kierowała wszystko To co Opisałem w kierunku napięć nerwowych Ale później zacząłem dalej czytać i zaczęło mi się też dużo rzeczy zgrywać z nerwicą A różnica jest taka że napięcia mijają same to jest wynik przeciągnęło układu nerwowego który potrzebuje 6-8 tygodni na pełną renegocjacje i unormują się objawy i nie będą takie objawy towarzyszyć mi podczas stresu i epizody nie będą się pojawiać a nerwice trzeba leczyć np za pomocą leków czy terapii albo tego i tego więc chciałbym się dowidzieć i stwierdzić co dokładnie mam żeby wiedzieć jakie kroki podejmować dalej.
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.