Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Niepewność w pierwszym, długotrwałym związku - czy to wypalenie?

Mam problem dotyczący związku czuję że się wypalam i nie wiem tak naprawdę co czuję do tej osoby… Jesteśmy razem od 8 lat ponad a ja nie wiem czy chce być z nim do końca życia. Dodam że jest to mój pierwszy związek nigdy nie było innego. Czuję że jak zerwę z nim to nigdy nikogo nie znajdę już.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowna Pani, 

to, co Pani opisuje, jest bardzo częstym dylematem w długoletnich relacjach, zwłaszcza gdy są one tymi pierwszymi i jedynymi. Poczucie wypalenia oraz wątpliwości co do wspólnej przyszłości często wynikają z faktu, że jako ludzie zmieniamy się na przestrzeni ośmiu lat, a wraz z nami zmieniają się nasze potrzeby. Lęk, że po rozstaniu i myślenie, że nikogo już Pani nie znajdzie, jest naturalnym mechanizmem obronnym, który jednak często więzi nas w relacjach nie z miłości, lecz ze strachu przed samotnością. Warto dać sobie przyzwolenie na to, by nie znać odpowiedzi natychmiast, i rozważyć wsparcie terapeutyczne, które pomoże Pani oddzielić lęk od realnych uczuć do partnera oraz odkryć własną tożsamość poza tym związkiem.

Pomyślności

Psycholog Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Według mnie, to, co Pani opisuje, jest bardzo częste w długich, pierwszych związkach. Po latach naturalne jest pojawienie się zmęczenia, wątpliwości i potrzeby zatrzymania się, by sprawdzić "co naprawdę czuję i czego dziś potrzebuję, jako osoba, która się zmieniła".

Ważne jest rozróżnienie między wypaleniem relacji a lękiem przed zmianą i samotnością. Strach, że „nikogo już nie znajdę”, często nie jest faktem, tylko przekonaniem podtrzymującym trwanie w miejscu.Zanim podejmie Pani decyzję, warto przyjrzeć się:

 czy w tej relacji jest przestrzeń na rozmowę o potrzebach i odświeżenie bliskości?

co jest przywiązaniem z lęku a co realnym uczuciem?

kim Pani jest poza tą relacją i czego Pani chce na przyszłość?

 

Takie wątpliwości nie oznaczają od razu końca związku, ale są ważnym sygnałem, że potrzebna jest refleksja, czasem indywidualna, czasem w formie terapii par.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry,

 

To, co Pani czuje, jest naturalne po 8 latach pierwszego związku. Czasem uczucia zmieniają się z intensywnych na spokojniejsze, a czasem pojawia się realne oddalenie. Lęk przed samotnością może utrzymywać przywiązanie, nawet jeśli serce nie jest już w pełni zaangażowane. Warto się zastanowić, czy przyszłość z nim daje Pani spokój, czy poczucie ciężaru, i czy radość w związku wynika z miłości, czy z przyzwyczajenia. Nie musi Pani decydować od razu, pomocna może być szczera rozmowa z nim lub wsparcie terapeuty.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Sytuacja, którą Pani opisuje, jest klasycznym obrazem wypalenia się emocjonalnego w długotrwałym związku. Wyczerpanie to nie oznacza, że Pani przestała kochać - oznacza to, że Pani zasoby emocjonalne zostały całkowicie wyczerpane przez przewlekły stres i napięcie. Ambiwalencja, którą Pani doświadcza, czyli jednoczesne istnienie sprzecznych uczuć wobec partnera, jest całkowicie normalną reakcją na wyczerpanie emocjonalne. To, że Pani nie wie co czuje, niekoniecznie oznacza brak miłości - może to oznaczać, że Pani jest na tyle wyczerpana, że straciła kontakt ze swoimi własnymi uczuciami.  

Fakt, że jest to Pani pierwszy związek, ma duże znaczenie dla tego, co teraz Pani przeżywa. Brak doświadczenia z innymi relacjami może powodować, że Pani przekonania dotyczące relacji są bardzo sztywne. Strach przed samotnością, który Pani opisuje, może być związany ze stylem przywiązania - osoby, które nigdy nie miały innego partnera i doświadczają lęku separacyjnego, często pozostają w związkach mimo niezadowolenia, ponieważ boją się utraty i braku niezależności. Przekonanie "nigdy nikogo już nie znajdę" to forma katastrofizacji myślenia, typowa dla osób wyczerpanych emocjonalnie.  

Przede wszystkim powinna się Pani poddać profesjonalnej ocenie psychologicznej - nie po to, aby natychmiast podjąć decyzję o związku, ale po to, aby zrozumieć, co się z Panią dzieje. Wypalenie emocjonalne może być związane z różnymi stanami psychicznymi, które mogą również wymagać profesjonalnej pomocy. Możliwe, że problem nie jest w samym związku, ale w tym, jak Pani funkcjonuje w tym związku - czy czuje się Pani wystarczająco niezależna, czy ma Pani własne cele i marzenia, czy partner wspiera Pani wzrost osobisty. Terapeuta powinien Pani także pomóc w zrozumieniu Pani rzeczywistych potrzeb, wartości i określenie celów, niezależnie od tego, co Pani zdecyduje się robić z tym związkiem.

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani,

 

trudno cokolwiek poradzić w Pani sytuacji, która na pewno jest trudna, ponieważ 8 lat relacji to ogrom czasu. Pewne wątpliwości w relacji są normalne, czas zmienia ludzi - wartości, cele, uczucia. 

Myślę, że w takiej sytuacji najlepiej dać sobie czas na refleksje, pomyśleć o swoim życiu o tym kim Pani jest i jak chce iść dalej przez życie.  Myślę, że mogłaby Pani również porozmawiać z partnerem o swoich wątpliwościach, o uczuciach, spróbować się otworzyć i zobaczyć co jest Państwa wspólne, czy można i czy chce Pani pracować nad pewnymi rzeczami w relacji, czy jednak chce Pani podjąć trudną decyzję o rozstaniu. 

 

Życzę wszystkiego dobrego i powodzenia.

Tomasz Pisula,

Psycholog i psychoterapeuta 

 

 

Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Witam,

To o czym piszesz może dotknąć pary z różnym stażem relacji i na różnych jej etapach. Nie musi oznaczać to brak miłości do tej osoby a zwyczajnie naturalnym procesem jest to, że dynamika emocji będzie się zmieniać z czasem trwania związku, pod wpływem różnych zmian życiowych. Najważniejsze jest jednak, abyś potrafiła określić, co jest istotne w tej relacji - utrzymywanie się w niej ze względu na lęk przed samotnością/nie znalezieniem innej osoby, czy też różne cechy obecnego partnera, które są dla Ciebie ważne, atrakcyjne, potrzebne. Być może warto udać się do psychologa w celu omówienia dokładniej trudności w relacji, na czym ona konkretnie polega, jak długo trwa i czego dotyczą martwiące Cię myśli.

 

Pozdrawiam

Domaciuk Agnieszka

Psycholog, psychoterapeuta

Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Dzień dobry,

takie wątpliwości po wielu latach relacji są bardziej powszechne, niż się wydaje, szczególnie gdy to pierwszy związek i trudno odróżnić chwilowe wypalenie od realnej potrzeby zmiany. Często nie chodzi o brak uczuć, ale o to, że relacja przestaje się rozwijać albo przestajemy świadomie o nią dbać.

Możesz spróbować najpierw przyjrzeć się temu spokojnie:

-Zastanów się, od kiedy pojawiają się te myśli, czy zbiegło się to z trudniejszym okresem w Twoim życiu lub większą ilością stresu.

- Pomyśl czego konkretnie, Ci brakuje w relacji bliskości, rozmów, zaangażowania, spontaniczności?

- Sprawdź jak często, naprawdę rozmawiacie o emocjach i potrzebach, a nie tylko o codziennych sprawach.

- Jeśli oczekujesz zmian, czy komunikujesz je partnerowi wprost, czy raczej liczysz, że się domyśli?

- Przypomnij sobie, dlaczego weszłaś w tę relację i co Was kiedyś łączyło, czasem uczucie nie znika, tylko przykrywa je rutyna.

 

Związki naturalnie przechodzą z fazy zakochania w stabilność, to nie musi oznaczać końca miłości, ale moment, w którym zaczyna się świadome dbanie o relację.

 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Losoń Katarzyna 

Psycholog

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Dzień dobry to, co Pani opisuje, bardzo często pojawia się w długoletnich relacjach. Po ośmiu latach relacja naturalnie przechodzi z fazy zakochania i namiętności w fazę stabilnego, bardziej przyjacielskiego związku. Zmianę tą można interpretować jako wypalenie, choć nie zawsze nim ona jest. 
Jeśli chodzi o miłość do partnera, może się Pani zastanowić. co wpływa na poczucie wypalenia. Czy to brak namiętności, rutyna, przewidywalność? Są to kwestie, które wspólnymi siłami można spróbować zmienić. Warto też zastanowić się na temat oczekiwań dotyczących relacji, czy obecny związek je spełnia. Czy jeśli lęk przed tym, że nikogo już Pani nie znajdzie, nie istniał, dalej chciałaby Pani pozostać w obecnej relacji? Strach przed tym, że nikogo Pani nie znajdzie, jest myślą katastroficzną, a nie faktem. Ośmioletni związek nie zamyka możliwości budowania innych relacji, natomiast pozostawanie w relacji wyłącznie z lęku często prowadzi do narastającej frustracji i oddalenia się od partnera.
Pomocna może być rozmowa z partnerem o wątpliwościach lub konsultacja z psychologiem, żeby lepiej zrozumieć, czy to kryzys rozwojowy relacji, czy sygnał, że Pani potrzeby poszły w innym kierunku.

Pozdrawiam serdecznie

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Psycholog

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Poczucie które Pani towarzyszy po 8 latach w pierwszym związku jest naturalnym etapem, w którym mija fascynacja, a pojawia się rutyna i pytania o sens. Pani sytuacja jest o tyle trudna, że brak porównania z innymi relacjami potęguje lęk, czy „to już wszystko”, co może Panią w życiu spotkać.

Problemem wydaje się jednak lęk przed samotnością. Przekonanie, że po rozstaniu nikogo Pani nie znajdzie nie brzmi jak pozostanie w relacji z wyboru. Gdy zostajemy z kimś tylko dlatego, że boimy się być sami, poczucie „uwięzienia” i wypalenia będzie tylko narastać. Warto oddzielić lęk przed byciem singielką od realnej oceny relacji, tego co Pani czuje do partnera. To, że jest on Pani pierwszą miłością, nie oznacza, że musi być ostatnią.

Być może warto byłoby się skupić na tym, czy to jak obecnie wygląda Pani relacja panią satysfakcjonuje zamiast decydować teraz o „całym życiu”. Często jest tak, że to nie osoba nas męczy, ale sposób, w jaki żyjemy razem. Myślę że warto rozważyć też rozmowę z partnerem o tym jak się Pani czuje. Być może razem moglibyście zrobić burzę mózgów i wymyślić coś co tchnie życie w Państwa relacje. 

Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Wypalenie emocjonalne po 8 latach, wątpliwości co do przyszłości i strach przed samotnością to częste wyzwania, zwłaszcza w pierwszym długotrwałym związku.Proszę rozpocząć  od spokojnej, uczciwej rozmowy z partnerem bez oskarżeń i wyrażeniu swoich uczuć i posłuchania jego perspektywy. To może pomóc zrozumieć, czy oboje chcecie "zaktualizować umowę" relacji, np. wprowadzając więcej bliskości lub zmian w codzienności.

Poczucie rutyny, brak emocji czy lęk, że "nikogo nie znajdziesz", to typowe oznaki ale niekoniecznie koniec miłości, ale wyczerpanie zasobów emocjonalnych. Zmień swoje potrzeby przez lata, więc oceń, czy relacja nadal cię spełnia.

Myśl, że po rozstaniu zostaniesz sama na zawsze, to często "myśl katastroficzna" i wiele osób po długich związkach buduje nowe, zdrowsze relacje.

Proszę rozważyć terapię indywidualną lub par oraz wykonać listę plusów i minusów relacji oraz wizję życia solo i dać sobie czas na eksplorację hobby czy przyjaźnie, gdyż to zmniejszy lęk. Powodzenia,

 

 


 

Materiały wspierające

Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl

Warto przeczytać

Zobacz podobne

Jak odzyskać pewność siebie i radzić sobie z samotnością po rozstaniu?

Nie wiem nawet, jak o tym pisać, bo czuję się naprawdę pogubiona po rozstaniu z moim partnerem, z którym byłam 8 lat, planowaliśmy ślub, a on mnie zostawił na młodszej. Ból nie chce mnie opuścić, a samotność, która mnie prześladuje, jest po prostu przytłaczająca. 

Moje poczucie własnej wartości spadło na samo dno i czuję, że nie wiem, jak dalej żyć. Czy w ogóle zdołam zacząć na nowo budować swoje życie i odnaleźć siebie? 

Chce sobie pomóc, ale nie wiem jak. Chcę znowu być szczęśliwa i pełna życia, nie to, co teraz... Może są jakieś techniki, które mogą pomóc mi przestać czuć się tak cholernie samotnie i zacząć budować swoją pewność siebie? Czasem czuję się jak uwięziona w swoich emocjach, co totalnie przeszkadza mi skupić się na codziennych sprawach. 

Czy coś innego może mi pomóc?

W wolnych chwilach lubię czytać, więc może to też byłoby rozwiązanie?

Próbowałam coś znaleźć, ale jest tego za dużo i nie wiem, które są sensowne. Proszę pomóżcie

Boli mnie to, że upłynęło mi tak wiele czasu i tak wiele odbierają mi moje zaburzenia. Czuję, że nie mam nic i nic nie robię.
Nie mam nic w wieku 25 lat i tak bardzo mi przykro. Staram się nie wybiegać za bardzo w przyszłość i cieszyć się każdym krokiem, bo życie za bardzo mnie przeraża. Staram się robić 8 rzeczy dziennie z swojej listy, to nie jest dużo. W wtorek robiłem Matematykę i Analizę Matematyczną oraz Algebrę Liniową. Jakoś utknąłem z kolejnymi aktywnościami. Chciałbym jak najszybciej przeczytać i obejrzeć "Lalkę", jestem na 36 stronie, zacząłem oglądać pierwszy odcinek serialu Ryszarda Bera. Chciałbym podejść w przyszłym roku do ośmiu przedmiotów na maturze za 400 zł od podejścia i do poprawy praktycznego egzaminu zawodowego AU 68 Technik Administracji za 350 zł. Na moment wróciłem do Algebry Liniowej i chciałem ją porobić, przygotowuję się do wolnego słuchania Fizyki bo chciałbym iść na Fizykę do Łodzi i zacząć swoje własne odpowiedzialne normalne życie. Jestem osobą niepełnosprawną oraz od piętnastego roku życia choruję na zaburzenia psychiczne, współtworzę etiudę jako drugi asystent ds. lokacji. Zrezygnowałem z pójścia na Nowowiejską ze strachu, mam 30 lipca konsultację w Krakowie. Powinienem być w tej chwili na Nowych Horyzontach, nie ma mnie drugi rok, a jeździłem cztery lata, chcę nagrywać vlogi o najlepszych filmach z lat 2018,2019,2021,2022, marzę o tym sześć lat, poszukuję pracy w Baristic Inclusive School, zrezygnowałem z gry w tenisa, bo ukochany trener nie gra już w weekendy. Chciałem wyrzucić w krzaki telefon na dwa lata, zmarnowałem sobie życie przy komputerze i telefonie. Nigdy niczego w życiu nie miałem. Mój były znajomy chodził na nielegalne ravy w pandemii. Ja nigdy nie miałem tyle swobody do decydowania o swoim własnym życiu. Znam chłopaka, który mając 23 lata był w Tajlandii, był 8 razy w Amsterdamie, był na Słowacji, na Litwie, w Rzymie, Włochy, Neapol, był w Mediolanie, w Maroko, w Belgii, w Luksemburgu, w wieku 26 lat na Malcie, niedawno był w Tokio, nie wiem jeszcze gdzie. Zjeździł masę krajów, jak miał 16 lat to mógł robić co chciał. Nigdy nie czułem się osobą sprawczą oraz odpowiedzialną za swoje życie, dopiero się tego uczę. Nigdy nie miałem poczucia samostanowienia o sobie. Nigdy nie byłem na Openerze, byłem cztery razy na Nowych Horyzontach. Nigdy nie uprawiałem seksu, mogłem zacząć w lipcu 2018, ale bałem się, że dziewczyna zobaczy w mnie zalęknione i zaryczane dziecko. Bałem się ogólnego odbioru przez dziewczynę. Od sierpnia 2021 przełamałem się i walczę co weekend, nie wychodzi i walczę dalej. Przykro mi, skończyłem szukać lokacji do filmu studenckiego, a w sumie to całą robotę odwaliła jakaś dziewczyna. Przez moment uczyłem się dzisiaj algebry i fizyki, robię rzeczy dla szesnastolatków. Zjadłem pół ptasiego mleczka. Boli mnie to, że upłynęło mi tak wiele czasu i tak wiele odbierają mi moje zaburzenia. Nie wiem czy to kwestia zaburzeń czy czekogokolwiek, ale nie czuję się osobą dojrzałą emocjonalnie. Bardziej utożsamiam się z szesnastolatkiem niż z dwudziestopięciolatkiem. Moje życie towarzyskie to minimalna ilość ludzi z radio studenckiego a ja powinienem co sobotę wychodzić na imprezy, nigdy nie byłem na imprezie u kogoś ani nigdy u nikogo nie nocowałem. Ostatnio nic nie robię. Ledwo siadłem na moment do Fizyki, wróciłem do zadań z energii fotonu, robię rzeczy dla szesnastolatków i idzie mi to topornie. Bardzo chcę zdawać Fizykę na maturze i te 8 przedmiotów za 400 zł, mocno przeraża mnie upływający czas i sytuacja w której się znajduję. Czas działa na moją niekorzyść, jedyne co mi zostało to działać, ale ostatnio nie mogę robić nic i nie wychodzę z domu. Skończyłem szukać lokacji do filmu studenckiego. Bardzo się boję, że moja praca nigdy nie przyniesie żadnych efektów. Nie mówiąc już o tym, że nieważne co i ile to ogromny ból, żal i syf i tak z mną zostanie. Moje życie towarzyskie jest bardzo dalekie od tego co sobie kiedyś wymarzyłem. Przez swoich toksycznych rodziców nigdy nie byłem samodzielnie zagranicą, nigdy niczego w życiu nie miałem. Nigdy nawet nie byłem z znajomymi na Mazurach, mój były znajomy, który na mnie nasrał był. On chodził na nielegalne ravy w pandemii a kiedy nie miał planów wakacyjnych to zaraz pojechał na weekend z znajomymi nad morze. Ja jeszcze nie mam matury i nie byłem na studiach. Muszę iść do dermatologa, przejść na dietę, powalczyć o włosy i zlikwidować łupież nieleczony przez jedenaście lat, mam krosty i strupy na całym ciele. Muszę znaleźć pracę, zdać maturę z 8 przedmiotów, iść do pracy, iść na studia i zamieszkać w pokoju w Łodzi. Marzę o pracy w PAN, młodsi od mnie jeżdżą do Cannes a ja jeszcze nie byłem. Chciałbym mieć tatuaże i robić tatuaże, chcę sobie kupić Monoxidil i Revadil, wcierki. Pamiętam jak mi mój inny znajomy powiedział, że nigdy nie byliśmy kolegami, kiedy wcześniej zapytałem czy mogę się u niego zatrzymać to powiedział, że tak to nie, nigdy nie, inni mogli. Zbyt wiele oczekuje od ludzi i jestem bardzo mylną osobą. Tak bardzo chciałbym grać na syntezatorach, oglądam sobie pianino na YouTube, chciałbym grać sety DJskie, nauczyć się grać na konsolecie. Rodzice bardzo często mówią do mnie jak do małego dziecka, zmuszają mnie do chodzenia do fryzjera, obcinania włosów. Raz w życiu zrobiłem obiad a dwa razy w życiu kupiłem sobie ubranie. Mam poczucie straconej młodości i jeszcze nie miałem kroku w dorosłe życie. Poczytałem "Lalkę", podręcznik do Administracji, zacząłem, geografię i Konrada Wallenroda. Niestety szukanie kodeksu pracy i kodeksu postępowania administracyjnego przyprawia mnie o wielki stres, próbowałem siąść do polskiego. Zacząłem szukać kodeksów i nic. Zjadłem dwa ciastka i resztę dnia wywaliłem do śmieci, położyłem krzyżyk, biała flaga. Tak bardzo wypadają mi włosy i po prostu płaczę, chcę sobie kupić, rewadil, Monoxidil i wcierki. Mam w wtorek konsultację na OLZON w Krakowie. Chciałbym wrócić na siłownię, nigdy nie prasowałem ani nie prałem, nawet nie gotowałem budyniu. Czuję się tragicznie. Jak moja siostra gdzieś wyjdzie to jest cisza, jak ja gdzieś wychodzę to dwadzieścia wątków i afera na całego. Poszedłem spać i się obudziłem. Chciałbym mieć normalne życie, pojechać na festiwal do Wenecji. Nienawidzę swojego życia i po prostu bardzo płaczę, ja mam dość. Siostra wyszła do chłopaka a ja nigdy u nikogo nie nocowałem i nigdy u nikogo nie byłem na imprezie. Nie chcę tak żyć, gdy będę mieć 35 lat to będę przez całe życie nadrabiać za stracony czas. Zastanawiam sięczy w tym roku poradzę sobie z ośmioma przedmiotami, pogodzeniem tego z wolnym słuchaniem i pracą, zastanawiam się czy znów nie odroczyć matury, mam OGROM pracy. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek w życiu przeczytałem książkę i kiedy przestałem czytać lektury oraz czy się uczyłem po 11 roku życia, nigdy sobie na nic nie zapracowałem a moje wspomnienia zostały wyparte poprzez wątpliwości. Nie starczy mi życia na nadrobienia go w całości, kolejny piątek bez seksu. Codziennie zasypiam z płaczem bo jeszcze śpię u rodziców. Nie zjadłem normalnej kolacji tylko drożdżówkę, nie chcę mi się jeść. Znam chłopaka, który w wieku 20 czy 21 lat i dalej, ciągle gdzieś wychodził, co sobotę był na imprezie z znajomymi. Ja tak nie miałem i nie mam, jak myślę o tym czego nie miałem i nie mam to to mnie potwornie cofa przed zrobieniem czegokolwiek. Nie wyszedłem dziś z domu, bo jest mi wyjątkowo ciężko, kolejny piątek, bez seksu, kolejna sobota bez seksu, 25 lat bez seksu. Nie byłem samodzielnie zagranicą jako dziewiętnastolatek i już nigdy nie pojadę sam do Amsterdamu w wieku 22 lat. To mnie potwornie boli i czuję się przegrany, tak bardzo mnie boli cała masa utraconego czasu. Zacząłem medytować, ostatnio razem z kolegą dotarłem do wniosku że moje problemy i ja sam nie jestem w stanie w tej chwili racjonalnie spojrzeć na swoje życie. Nigdy nie czułem się sprawczy w swoim życiu. Życie jest krótkie i za krótkie na to wszystko co chciałbym w nim osiągnąć, potwornie mi przykro i płaczę, zaraz będę mieć 35 lat. Mój kolega z liceum stracił dziewictwo mając szesnaście lat, zapewne nikt mu nie odebrał poczucia samostanowienia o sobie, sprawdzał granicę u rodziców, robił co chciał,miał otwarte mentalne furtki u rodziców. Jak moja siostra gdzieś wyjdzie to jest cisza, jak ja gdzieś wychodzę to dwadzieścia wątków i afera na całego. Siostra wyszła do chłopaka a ja nigdy u nikogo nie nocowałem i nigdy u nikogo nie byłem na imprezie. Nienawidzę swojego życia i czuję się jak gówno, nie mam nic i czuję się bardzo pusty i czuję ogromny ból. Ja mam same mentalne szlabany. Nigdy niczego w życiu nie miałem, tylko raz w życiu przeżyłem satysfakcjonującego Sylwestra, zazwyczaj tego dnia nakrywamy się kołdrą, płaczę i idę spać, inni dziwią się czemu to robię. W liceum poza dwoma sytuacjami nikt mnie nigdzie nie zapraszał, ludzie wiedzieli, że nie przyjdę przez toksycznych rodziców. Rodzice nie pozwalają mi wracać na piechotęz stacji kolejowej najbliżej domu. Zawsze czułem się niewolnikiem rodziców a uczucie bycia nikim dlatego kogoś dla kogo chcesz być kimś jest straszne. Nigdy nie byłem sam zagranicą przez moich rodziców. Mama kontroluje nawet tonw co się ubiorę, znam chłopaka, który wyjeżdżał na wyjazdy zagraniczne od osiemnastego roku życia, to potwornie boli. Nigdy nie miałem poczucia samostanowienia o sobie. Dzisiaj będę musiał się spakować na ewentualność do Krakowa, mama pewnie będzie się wtrącać w ciuchy. Bardzo się boję, że mimo wszystko nie uda mi się zdać 8 przedmiotów na maturze, za 400 zł od podejścia. Zastanawiam się czy ponownie nie odroczyć matury, mam do zdania jeszcze egzamin praktyczny zawodowy z Techniką Administracji, będę go zdawać piąty raz, muszę złożyć deklarację na początku sierpnia. Czuję się jak gówno, nigdy nie byłem samodzielnie na wakacjach zagranicą. Czuję się jak bohaterowie "Tatuażysty z Auschwitz", nie mogę umrzeć, bo nigdy się nie kochałem. Nigdy niczego w życiu nie miałem. Nigdy nie prałem. Czuję się jak Ochocki twierdzący, że bardzo mało osiągnął do 28 roku albo jak Wokulski, który zazdrościł Ochockiemu tych dwóch fakultetów.
Kryzys w malzenstwie po przeprowadzce i depresji meza - jak stawiac granice i co dalej?
Hej! Od kilku miesięcy przechodzę kryzys w małżeństwie. Wszystko zaczęło się od tego że kupiliśmy bliźniak oddalony o 30 km od naszego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wszystko było dobrze oboje tego chcieliśmy oboje podpisaliśmy papiery wzięliśmy kredyt cieszyliśmy się i planowaliśmy budową i przeprowadzką. Niestety sytuacja zmieniła się kiedy u męża w pracy była bardzo niepewna sytuacja i mógł stracić stanowisko. Do tego doszły obawy związane z finansami z podwójnym kredytem ze spłatą tego kredytu i tak dalej. W pewnym momencie mój mąż dostał takich lęków i takich stanów depresyjnych że wręcz wymusiłam na nim by skonsultował się z psychiatrą żeby zażywał przepisane mu leki. Przez to wszystko mąż też miał bardzo poważne problemy ze snem na które także dostał leki od psychiatry. Ogólnie rzecz biorąc jego stan był bardzo zły nie wychodził z łóżka jedyne co robił to chodził do pracy tylko po to żeby ją utrzymać całymi dniami płakał. Doszło też do tego że wystawił ten nowo zakupiony dom który oboje chcieliśmy mieć na sprzedaż do której ja nie doprowadziłam ponieważ on nie umiał się zdecydować czy jednak chce go sprzedać czy nie chce. W przeddzień umówionej sprzedaży domu on powiedział że jednak nie wie co zrobić więc ja podjęłam decyzję że tego domu nie sprzedajemy. Niestety w międzyczasie bardzo się od siebie oddaliliśmy wręcz toczyliśmy między sobą wojnę on cały czas za mną chodził płakał jęczał budził mnie w nocy non stop rząd nie chce mieszkać że on sobie nie da rady że jego życie się skończyło że on nie widzi dalej sensu żyć i tak dalej ja w pewnym momencie po prostu nie wytrzymałam psychicznie i chciałam uciec z moimi dziećmi do moich rodziców. Jednakże to się nie udało. Odsuwałam się od niego uciekałam od niego nie chciałam z nim rozmawiać izolowałam się robiłam wszystko tylko po to żeby on nie płakał mi ciągle w rękach nie jęczał nie obciążał mnie swoim problemem bo jednocześnie nie chciał iść się leczyć do psychologa. W końcu przyszedł czas przeprowadzki przeprowadziliśmy się do nowego miasta do tego nowego domu mieszkamy tu już półtora miesiąca. Mąż nadal się z tym nie pogodził wręcz teraz na każdym kroku udowadnia mi jak bardzo mnie nienawidzi jak bardzo nienawidzi tego że wtedy podjęłam taką decyzję żeby się tu przeprowadzić mimo tego że on jej nie umiał podjąć. Utrudnia mi życie na każdym kroku w domu nie robi nic śpi na sofie w salonie nie śpi w ogóle u nas w sypialni. Od dwóch miesięcy nawet nie włożył swoich rzeczy do szafy rzeczy leżą rozwalone w pudłach. Nie jest zainteresowany mną nie chce ze mną rozmawiać a na każdą próbę rozmowy z nim on reaguje agresywnie tekstami że ja się ciągle go czepiam że ja cały czas od niego chce coś że cały czas za nim łażę. Do tej pory myślałam że to jest jeszcze akt jakiegoś załamania nerwowego lub depresji ale dzisiaj rano kiedy mu powiedziałam że ja nie godzę się na takie traktowanie i że to tak nie może wyglądać i że lepiej już się rozstać niż żeby tak to wyglądało to on powiedział teraz widzisz jak się czułam przez cały ten czas kiedy ty uciekałaś ode mnie. Tylko że on nie widzi że ja robiłam wszystko żeby go ratować żeby go wyciągnąć z tego załamania nerwowego i z tej depresji że ja sama nie wiedziałam co się z nim dzieje i nie wiedziałam co się ze mną dzieje. A on do tej pory zwala winę i odpowiedzialność na to wszystko na mnie i wyżywa się na mnie psychicznie. Ucieka ode mnie nie chce rozmawiać i jeszcze mówi że manipuluje dziećmi poprzez to że płacze przy nich bo po prostu jest mi ciężko bo mąż którego kochałam i który mnie kochał i z którym było nam dobrze nagle zaczął mnie traktować jak powietrze i jest to już od dwóch miesięcy. Szczerze mówiąc ja już nawet nie mam siły z nim rozmawiać bo to jest jak rozmowa ze ścianą. I nie wiem co robić nie chcę od razu przekreślać tego małżeństwa bo jesteśmy małżeństwem 8 lat razem 14 ale ja już dłużej nie wytrzymam nie wytrzymam traktowania mnie jak śmiecia tylko dlatego że dokończyłam sprawę którą oboje zaczęliśmy. Chodzę na psychoterapię żeby nauczyć się stawiać granice żeby nauczyć sobie z tym radzić ale nie wiem jak mam sobie poradzić z nim. Czy mam go jeszcze nakłaniać do jakiejś rozmów czy po prostu żyć normalnie i udawać czego że tego nie ma bo ja już nie wiem co ja mam mu mówić on jest nastawiony do mnie bardzo bardzo negatywnie. Czy czekać? Za każdym razem kiedy zaproponuje mu terapię albo nawet wspólną terapię dla par to mnie wyśmiewa mówi że to i tak nic nie da że mam za swoje i takie tam nie wiem co robić proszę pomóżcie mi.
Bardzo się boję, nie mam motywacji ani siły na nic, dopada mnie mgła mózgowa. Chcę coś robić, ale to jest silniejsze ode mnie.
Witam, co jest ze mną nie tak, co mi dolega? Nie mam za grosz motywacji, nie mogę nic zacząć nawet, gdy się jakimś cudem zabiorę do czegoś, to się w ułamku sekundy rozpraszam i myślę o innych zajęciach. Tak, że nie mogę zacząć zadania, o ile w ogóle uda mi się zmotywować, często siedzę po prostu i się patrzę w ściany, nie chcę się ruszać i bardzo się boję, często serce mi wali i strasznie się boję nawet nie wiem czego. Gdy przytrafi mi się nawet jakaś drobna porażka, od razu popadam w obłęd, dopada mnie mgła mózgowa i do końca dnia nic nie mogę zrobić, jestem jakby nieczynny i do tego ten ucisk w klatce piersiowej. Nie umiem się zrelaksować, jestem praktycznie cały czas w chronicznym stresie, byle błahostka potrafi mnie unieruchomić na cały dzień, nie wiem co mi jest, ale strasznie cierpię - byłem ambitny, miałem plany, chciałbym je realizować, ale naprawdę nie mogę - to jest dużo silniejsze ode mnie. Co mi jest? Jak to leczyć? I czy w ogóle da się?
Nagła niechęć do wujka chrzestnego przed 18‑tką – skąd taka zmiana uczuć i czy muszę utrzymywać kontakt?
Mam 17 lat i od dzieciństwa byłam bardzo związana z moim wujkiem chrzestnym (nie jesteśmy spokrewnieni). Mieszkał po sąsiedzku, spędzałam u niego praktycznie każdy dzień, graliśmy w gry, oglądaliśmy seriale, jeździliśmy na rowery, rozmawialiśmy. Był mi bliższy emocjonalnie niż ojciec. Kupował mi prezenty, jedzenie, po prostu bardzo uczestniczył w moim życiu. Około 13 roku życia zaczęłam się od niego oddalać. Uznałam, że jestem już za duża na takie ciągłe przesiadywanie u dorosłych. Kontakt stopniowo się rozluźniał, choć jeszcze do niedawna jeździliśmy razem na rowery i rozmawialiśmy normalnie. Problem zaczął się około półtora roku temu. Nagle zaczęłam odczuwać wobec niego bardzo dziwną niechęć, wręcz wstręt i niepokój. Unikam spotkań, nie odbieram telefonów, na myśl o pójściu do niego robi mi się niedobrze. Jednocześnie nie mam żadnych konkretnych powodów, by uważać go za złego człowieka. Nigdy nie zrobił mi nic ewidentnie złego. Czasem mam wręcz natrętne myśli, że może kiedyś wyrządził mi jakąś krzywdę, ale sama uważam to za irracjonalne i nie mam żadnych wspomnień ani podstaw, by tak myśleć. Zauważyłam też, że bardzo drażnią mnie jego poglądy i to, że komentuje mój wygląd. Mam poczucie, że kiedyś miał na mnie duży wpływ, a teraz jestem starsza, myślę samodzielnie i ta relacja stała się dla mnie duszna. Moi rodzice uważają, że przesadzam i że powinnam utrzymywać kontakt, bo on jest samotny i wiele dla mnie zrobił. I może to głupie, ale właśnie to mnie drażni, że stałam się czyimś lekarstwem na samotność i smutki. Nie jestem zobowiązana utrzymywać z kimś kontaktu tylko dlatego, że jest nieszczęśliwy w małżeństwie, w życiu i wiążą mnie z nim jakieś więzi. Jutro kończę 18 lat, a w sobotę organizuję osiemnastkę. Rodzice bardzo nalegają, żebym osobiście poszła go zaprosić i żeby pojawił się na imprezie, bo „tak wypada” i byłoby mu przykro. Problem w tym, że sama myśl o tym psuje mi humor i wywołuje stres. Nie chcę go tam mieć, ale jednocześnie mam ogromne poczucie winy, bo kiedyś był dla mnie bardzo ważną osobą i zrobił dla mnie wiele dobrego. Nie rozumiem, skąd wzięła się we mnie aż taka zmiana emocji. Rok temu uważałam go za przyjaciela, dziś mam wobec niego chłód i niechęć, których sama nie potrafię wyjaśnić. Wiele razy zmuszałam się do pójścia do niego w odwiedziny, nie było źle, ale jego obecność nie jest już dla mnie źródłem komfortu. Zastanawiam się, czy jest coś ze mną nie tak, skoro przestałam kogoś lubić bez powodu i dlaczego tak diametralnie zmienił się mój stosunek do niego.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.