Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Co zrobić, gdy przyjaciółka odsuwa się ode mnie, choć byłam przy niej w najgorszych momentach?

Co powinnam zrobić jeżeli osoba przy której byłam w jej najgorszych momentach, dawałam z sobie 100%, aby nie czuła się źle, odsuwając tym samym swoje wszystkie plany i będąc dla tej osoby cały czas teraz się ode mnie odsuwa i kiedy ja potrzebuje jej to nie widzę zaangażowania z jej strony. Widzę że jest przy mnie tylko wtedy gdy ona tego potrzebuje lub jak nie ma się do kogo odezwać?
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Sytuacja, w której zaangażowanie w relację jest jednostronne, a dawane wsparcie nie wraca w chwilach potrzeby, jest sygnałem zaburzenia równowagi, które prowadzi do emocjonalnego wyczerpania. Najważniejszym krokiem jest uświadomienie sobie, że nikt nie ma obowiązku rezygnować z własnych planów i życia dla drugiej osoby, a nadmierne poświęcenie często uczy drugą stronę, że Twoje potrzeby są drugorzędne. Warto teraz postawić wyraźne granice i przestać być dostępną na każde zawołanie, co pozwoli sprawdzić, czy ta relacja ma szansę przetrwać, gdy nie jest podtrzymywana wyłącznie Twoim kosztem. Jeśli po wycofaniu się i zadbaniu o siebie osoba ta całkowicie zniknie, będzie to bolesny, ale jasny dowód na to, że była to relacja czysto interesowna, a nie autentyczna bliskość. Najlepszym rozwiązaniem jest przekierowanie tej ogromnej energii i troski, którą dotychczas otrzymywała ta osoba, na samą siebie, budując życie niezależne od czyjejś wdzięczności czy nastrojów.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
Warto zastanowić się, jakie przekonania i myśli kryją się za tym, że dawała Pani z siebie 100%, całkowicie odsuwając na bok własne plany i potrzeby. Czy czuje Pani, że na bliskość i uwagę drugiej osoby trzeba w jakiś sposób zapracować lub zasłużyć własnym poświęceniem? Takie zachowania często prowadzą do silnego wyczerpania emocjonalnego, zwłaszcza gdy zderzają się z brakiem wzajemności, na którą naturalnie Pani liczyła. Zachęcam do przyjrzenia się swoim osobistym granicom oraz temu, w jaki sposób komunikuje Pani własne potrzeby w relacjach. Czasem, aby bezpiecznie przepracować takie utrwalone schematy działania i nauczyć się budować bardziej zrównoważone więzi, bardzo pomocne okazuje się wsparcie specjalisty w gabinecie psychologicznym.

Pozdrawiam

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że dotyka Pani bardzo bolesnego doświadczenia: dawania dużo z siebie i nieotrzymywania tego samego w zamian. To potrafi rodzić żal, poczucie bycia wykorzystaną i nieważną.Widzę tu też ważny moment zatrzymania: ta relacja pokazuje, że Pani potrzeby nie są w niej w pełni widziane. I choć naturalne jest czekanie, aż druga strona „zauważy i odda”, to często bardziej realne jest postawienie granicy.Może Pani spróbować nazwać to wprost, spokojnie: że kiedy Pani potrzebuje wsparcia, brakuje jej tej obecności i że jest to dla Pani ważne, to też daje drugiej osobie szansę ale też Pani jasność.Jednocześnie warto przyjrzeć się sobie: czy nie daje Pani zbyt wiele kosztem siebie, licząc na wzajemność. Zdrowa relacja opiera się na równowadze, nie na jednostronnym poświęceniu. Istotne jest tu odzyskanie troski o siebie i sprawdzenie, czy ta relacja ma przestrzeń na zmianę, czy raczej pokazuje swój realny kształt.

Taką mam perspektywę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

To, co Pani opisuje, może być bardzo bolesne – szczególnie gdy przez długi czas była Pani przy tej osobie, odkładając swoje potrzeby i dając z siebie bardzo dużo. Nic dziwnego, że teraz może pojawić się złość, rozczarowanie czy poczucie, że ta relacja jest jednostronna.

Z tego, co Pani pisze, ma Pani wrażenie, że ta osoba jest blisko głównie wtedy, gdy sama czegoś potrzebuje. Jeśli tak jest, to może Pani mieć prawo czuć się wykorzystywana lub niewidziana.

W bliskiej relacji ważna jest wzajemność.  Nie zawsze po równo w każdym momencie, ale obie strony powinny mieć poczucie, że mogą na siebie liczyć.

Warto zastanowić się, czy mówiła już Pani tej osobie wprost, jak Pani to przeżywa i czego Pani teraz potrzebuje. Ale równie ważne jest pytanie: co się stanie, jeśli ta osoba nadal nie będzie gotowa dać Pani tyle zaangażowania, ile Pani potrzebuje?

Czasem trudnym, ale ważnym krokiem jest przestanie dawania z siebie „100%” kosztem siebie i sprawdzenie, czy druga osoba sama zrobi krok w Pani stronę.

 

Pozdrawiam, Marcelina Lipa psycholog

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Dzień dobry

wymiana na forum ma spore ograniczenia. Mnie by ciekawiło tło tej sytuacji, zeby ją w pełni zrozumieć. Natomiast gorzkim faktem jest, że czasem wchodzimy w rolę ratownika i kiedy oczekujemy wzajemności okazuje się, że druga strona się wycofuje, bo niczego nie obiecywała.  A jeśli jest tak, że czuje się Pani używana, to warto przyjrzeć się swoim granicom i wartości tej relacji. Za mało szczegółów, żebym mogła zobaczyć całość tej sytuacji. Co nie zmienia faktu, że to doświadczenie, o którym Pani pisze jest i bolesne i jest pewną lekcją. 

Serdecznie pozdrawiam 

Dorota 

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Warto się zatrzymać i uczciwie spojrzeć na tę relację. Jeśli przez długi czas była Pani dla kogoś wsparciem kosztem siebie, a teraz kiedy sama potrzebuje bliskości i zaangażowania, dostaje chłód lub kontakt tylko „w razie potrzeby”, to naturalne, że pojawia się żal i poczucie wykorzystania. Nie chodzi o to, żeby od razu przekreślać tę osobę, ale dobrze byłoby przestać dawać więcej niż druga strona jest gotowa dać Pani. Relacja powinna działać w obie strony. Warto też powiedzieć tej osobie, co Pani zauważa i jak się z tym czuje, bez oskarżeń np. w formie: „Mam wrażenie, że kiedy ja potrzebuję wsparcia, jesteś mniej obecna”. Czasem takie sytuacje pokazują też, że weszliśmy w rolę „ratownika”, czyli osoby, która daje z siebie wszystko, nawet kosztem własnych potrzeb. Dobrze byłoby zacząć stawiać siebie trochę wyżej i sprawdzić, kto potrafi być przy Pani również wtedy, gdy to Pani jest w gorszym momencie.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Materiały wspierające

Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl

Warto przeczytać

Zobacz podobne

Jestem po rozwodzie, mam 2 dzieci i od ponad 2 lat spotykam się z rozwodnikiem, który też ma 2 dzieci. Niestety do dnia dzisiejszego nie poznałam jego dzieci.
Dzien dobry, jestem po rozwodzie. mam 2 dzieci i od ponad 2 lat spotykam się z rozwodnikiem, który też ma 2 dzieci. Mój partner zna całą moją rodzinę z dziecmi na czele oczywiście. W wielkich trudach przedstawił mnie swoim rodzicom jakies pol roku temu. Niestety do dnia dzisiejszego nie poznałam jego dzieci. Uslyszalam ze jak będą pelnoletnie. Ze on nie chce zeby go postrzegały jako mężczyznę lecz jako tate. Nie ukrywam że zaczynam sobie z tym nie radzić. Gryzie mnie ten temat. Nie potrafię tego zrozumieć. Czy ze mną jest coś nie tak? Zaznaczam że z partnerem bardzo dobrze się dogadujemy na wielu płaszczyznach. Nie mieszkamy razem.
Wycieńczenie w związku z długami i brakiem bezpieczeństwa emocjonalnego
Piszę ten tekst, ponieważ od dłuższego czasu czuję się skrajnie wyczerpana psychicznie i emocjonalnie. Jestem zagubiona i nie wiem już, co w mojej sytuacji jest normalne, a co przekracza moje granice. Potrzebuję obiektywnej, zewnętrznej perspektywy i pomocy. Od kilku lat żyję w małżeństwie, które zamiast dawać mi poczucie bezpieczeństwa i stabilności, generuje coraz większy lęk, stres i poczucie utknięcia. Mój mąż ma około 40 tysięcy funtów długu na kartach kredytowych. Nie są to zobowiązania związane z domem czy realnym majątkiem, ale długi konsumpcyjne. O zadłużeniu wiedziałam jeszcze przed zaręczynami – było ono wtedy znacznie mniejsze i miało być systematycznie spłacane. Minęły cztery lata, a dług zamiast się zmniejszyć, wzrósł. Co roku słyszę, że „to już ostatni rok” i że „teraz będzie plan”, jednak ja od dawna nie mam już poczucia bezpieczeństwa ani zaufania, że ta sytuacja realnie się zakończy. Mój mąż pracuje na kontrakcie, co wiąże się z dużą niepewnością finansową. Zdarzyło się, że źle wyliczył podatek i musiał dopłacać, co ponownie zostało pokryte kartami kredytowymi. To powoduje u mnie stałe napięcie i lęk o przyszłość. Nie potrafię planować życia ani myśleć długoterminowo, bo ciągle boję się, że pojawi się kolejny problem finansowy. Dodatkowo mąż ma problemy zdrowotne (żołądek, zatoki, anemia), które wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie. Jego dieta jest bardzo restrykcyjna i kosztowna. Wiele zwykłych aktywności jest niemożliwych: nie chodzimy na spacery, bo wiatr pogarsza jego zatoki, nie możemy razem napić się kawy, nie podróżujemy, bo każdy wyjazd wydłuża spłatę długów. Jeśli gdziekolwiek wychodzimy lub wyjeżdżamy, zazwyczaj płacę za to sama, ponieważ boję się, że jakiekolwiek jego wydatki tylko pogłębią zadłużenie. Od kilku lat nasze życie jest bardzo ograniczone. Nie ma randek, spontaniczności ani inicjatywy z jego strony. Żyjemy bardziej jak współlokatorzy niż partnerzy. Wszystko jest „odłożone” do momentu spłaty długów. Na początku związku było inaczej, były wyjazdy, restauracje, wspólne podróże. Dopiero z czasem zrozumiałam, że to życie było finansowane kartami kredytowymi. Dziś czuję, że ponoszę konsekwencje tamtych decyzji, mimo że formalnie dług nie jest mój. Nie czuję się bezpiecznie ani stabilnie. Od lat funkcjonuję w ciągłym stresie. Mam objawy somatyczne: ścisk w żołądku, silne lęki, smutek, poczucie bezsensu i rezygnacji. Od około pięciu lat wypadają mi włosy, mam problemy hormonalne (podwyższona prolaktyna, zaburzenia tarczycy). Gdy przebywam w Polsce, a mąż zostaje w Anglii, na samą myśl powrotu pojawia się u mnie silny stres i stany depresyjne. Bardzo istotnym elementem tej relacji jest sposób, w jaki reaguje on na moje emocje. Gdy próbuję mówić o swoich lękach, niepewności czy obawach dotyczących przyszłości, mąż odbiera to jako brak zaufania wobec niego. W odpowiedzi często słyszę, że jeśli mu nie ufam, to „nie ma sensu być w takim związku”. To sprawia, że zaczęłam bać się wyrażać swoje uczucia. Każda próba rozmowy kończy się u mnie lękiem, że on odejdzie. Z czasem nauczyłam się tłumić swoje emocje i potrzeby, aby nie doprowadzać do konfliktu ani groźby rozstania. Czuję się przez to coraz bardziej samotna i zamknięta w sobie. W tej relacji coraz częściej funkcjonuję w roli osoby silniejszej – jakbym to ja musiała wszystko dźwigać, rozumieć, ratować i wspierać. Czasami czuję się bardziej jak matka niż partnerka. Brakuje mi poczucia wspólnego kierunku, partnerstwa i bycia prowadzoną przez stabilnego, odpowiedzialnego mężczyznę. Moje trudności z poczuciem bezpieczeństwa są dodatkowo związane z moją historią rodzinną. Moja mama rozstała się z moim ojcem z powodu jego nieodpowiedzialności finansowej i została sama z małym dzieckiem, którym byłam ja. Przez całe dzieciństwo byłam dzieckiem czekającym na ojca, który odwiedzał mnie raz w roku. Mój ojczym również nie był osobą wspierającą mnie emocjonalnie w okresie dorastania. Nie miałam w życiu stabilnego wzorca mężczyzny. Mama zawsze powtarzała mi, że muszę być niezależna, a stabilność finansowa jest bardzo ważna. Dlatego bezpieczeństwo i przewidywalność są dla mnie kluczowymi wartościami. Boję się założyć rodzinę w obecnej sytuacji, ponieważ przeraża mnie myśl, że mogłabym powtórzyć historię mojej mamy – zostać sama z dzieckiem i bez poczucia oparcia. Jednocześnie słyszę od bliskich, że mój mąż jest „dobrym człowiekiem”: spokojnym, miłym, niepijącym, niepalącym. To sprawia, że zaczynam podważać własne odczucia i zastanawiać się, czy powinnam być bardziej wdzięczna i zostać, skoro „nie jest zły”. Jednak mimo tego wszystkiego nie przestaję czuć braku bezpieczeństwa i narastającego lęku, że marnuję swoje najlepsze lata na czekanie na życie, które może nigdy się nie wydarzyć. Ślub odbył się wyłącznie formalnie – bez rodziny i bliskich – ponieważ nie było nas stać nawet na zaproszenie mojej babci, co było dla mnie bardzo bolesne. Często się przeprowadzamy, nie mamy stałego miejsca do życia. Czuję się wykorzeniona – językowo, kulturowo i emocjonalnie. Rozmawiamy po angielsku, który nie jest moim językiem ojczystym, co dodatkowo utrudnia mi wyrażanie emocji i potrzeb. Piszę ten tekst, ponieważ czuję, że jestem na granicy swoich sił. Z jednej strony widzę, że mój mąż nie jest złym człowiekiem, z drugiej – moje ciało i psychika od lat wysyłają sygnały, że ta relacja mnie niszczy. Nie wiem już, co jest normalne, a co nie. Wiem tylko, że czuję się uwięziona, wyczerpana i coraz bardziej oddalona od życia, jakie chciałam mieć. Czy mogłabym uzyskać neutralną opinię co warto by było zrobić w takiej sytuacji? Przemyślenia, wsparcie. Mam wrażenie, że tak jestem w tym problemie już zamieszana w swoich myślach, że nie wiem co jest właściwe, a co nie. Czy to ja jestem problemem, nie będąc wyrozumiała, czy może jest inaczej... Będę wdzięczna za pomoc w ocenie tej sytuacji. :(
Czy związek z zapracowanym partnerem rolnikiem ma przyszłość? Wątpliwości i presja rodziców

Mam dylemat od pewnego czasu...otóż jestem w związku już 2 lata. Mój chłopak jest z zawodu rolnikiem i dodatkowo jeszcze ma swoją działalność i ma mało dla mnie czasu latem. Praktycznie większość czasu spędzam sama, nawet w tygodniu jeżdżę do rodziców sama. Tydzień temu były urodziny mojego taty. Niestety mój partner nie mógł być na tych urodzinach, bo miał siewy i Oranie w polu. Moi rodzice tego nie rozumieją i cały czas mi mówią, że to nie jest partner dla mnie, że nic z niego mieć nie będę. Zastanawiam się coraz częściej czy nie mają racji w tym wszystkim.?

Mam problemy z zaufaniem do innych.
Mam problemy z zaufaniem do innych. Nie potrafiłam powiedzieć prawdy mojemu chłopakowi, a teraz mężowi, że nie był moim pierwszym i pozwoliłam mu wierzyć, że jest. Tak bardzo go kochałam, że bałam się odrzucenia z jego strony, że wolałam kłamać i nie mówić prawdy, że nie jestem dla niego idealna, z jego strony kobieta mająca kilka związków jest łatwa. Jestem mężatką od 20 lat, mąż zawsze był zazdrosny wręcz chorobliwie. Wieczne podejrzenia, że go zdradzam, że w pracy mam kochanka i ubliżanie i brak szacunku. Parę miesięcy temu powiedziałam mu prawdę, że nie był moim pierwszym i jedynym partnerem, że dziewictwo straciłam z moim pierwszym chłopakiem, wskieł się i to rozumie, mówi, że mnie wciąż kocha, ale mi już w nic nie uwierzy, nie wiem, czy mi wybaczy i czy potrafi, cały czas mi to wypomina i ubliża, nie wiem już co mam robić.
Nie mogę znaleźć miłości - boję się, że nikt mnie nie zechce.

Zmagam się z problemem, który zaczął mnie dobijać. Od wielu lat nie mogę znaleźć miłości. Mam wrażenie, że nikt mnie nie chce. Poznałam faceta na portalu, dobrze się rozmawiało, ale okazało się, że nie zależy mu na poważnym związku, tak jak zapewniał na początku. Po wszystkim wyszło, że jestem tylko dla zabawy, by mógł pobawić się moimi uczuciami. Nie miał chęci na spotkanie. Gdy był poruszony ten temat, nagle zmieniał temat lub nie odpisywał kilka godzin. Tak za każdy raz. Nie wiem, co robić gdzie poznać tę osobę. Nie jestem osobą, która odwiedza kluby czy dyskoteki. Chyba tylko ja nie mam tego szczęścia w życiu i zostanę sama do końca życia. Jak sobie z tym poradzić?

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.