Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Co zrobić, gdy przyjaciółka odsuwa się ode mnie, choć byłam przy niej w najgorszych momentach?

Co powinnam zrobić jeżeli osoba przy której byłam w jej najgorszych momentach, dawałam z sobie 100%, aby nie czuła się źle, odsuwając tym samym swoje wszystkie plany i będąc dla tej osoby cały czas teraz się ode mnie odsuwa i kiedy ja potrzebuje jej to nie widzę zaangażowania z jej strony. Widzę że jest przy mnie tylko wtedy gdy ona tego potrzebuje lub jak nie ma się do kogo odezwać?
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Sytuacja, w której zaangażowanie w relację jest jednostronne, a dawane wsparcie nie wraca w chwilach potrzeby, jest sygnałem zaburzenia równowagi, które prowadzi do emocjonalnego wyczerpania. Najważniejszym krokiem jest uświadomienie sobie, że nikt nie ma obowiązku rezygnować z własnych planów i życia dla drugiej osoby, a nadmierne poświęcenie często uczy drugą stronę, że Twoje potrzeby są drugorzędne. Warto teraz postawić wyraźne granice i przestać być dostępną na każde zawołanie, co pozwoli sprawdzić, czy ta relacja ma szansę przetrwać, gdy nie jest podtrzymywana wyłącznie Twoim kosztem. Jeśli po wycofaniu się i zadbaniu o siebie osoba ta całkowicie zniknie, będzie to bolesny, ale jasny dowód na to, że była to relacja czysto interesowna, a nie autentyczna bliskość. Najlepszym rozwiązaniem jest przekierowanie tej ogromnej energii i troski, którą dotychczas otrzymywała ta osoba, na samą siebie, budując życie niezależne od czyjejś wdzięczności czy nastrojów.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
Warto zastanowić się, jakie przekonania i myśli kryją się za tym, że dawała Pani z siebie 100%, całkowicie odsuwając na bok własne plany i potrzeby. Czy czuje Pani, że na bliskość i uwagę drugiej osoby trzeba w jakiś sposób zapracować lub zasłużyć własnym poświęceniem? Takie zachowania często prowadzą do silnego wyczerpania emocjonalnego, zwłaszcza gdy zderzają się z brakiem wzajemności, na którą naturalnie Pani liczyła. Zachęcam do przyjrzenia się swoim osobistym granicom oraz temu, w jaki sposób komunikuje Pani własne potrzeby w relacjach. Czasem, aby bezpiecznie przepracować takie utrwalone schematy działania i nauczyć się budować bardziej zrównoważone więzi, bardzo pomocne okazuje się wsparcie specjalisty w gabinecie psychologicznym.

Pozdrawiam

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że dotyka Pani bardzo bolesnego doświadczenia: dawania dużo z siebie i nieotrzymywania tego samego w zamian. To potrafi rodzić żal, poczucie bycia wykorzystaną i nieważną.Widzę tu też ważny moment zatrzymania: ta relacja pokazuje, że Pani potrzeby nie są w niej w pełni widziane. I choć naturalne jest czekanie, aż druga strona „zauważy i odda”, to często bardziej realne jest postawienie granicy.Może Pani spróbować nazwać to wprost, spokojnie: że kiedy Pani potrzebuje wsparcia, brakuje jej tej obecności i że jest to dla Pani ważne, to też daje drugiej osobie szansę ale też Pani jasność.Jednocześnie warto przyjrzeć się sobie: czy nie daje Pani zbyt wiele kosztem siebie, licząc na wzajemność. Zdrowa relacja opiera się na równowadze, nie na jednostronnym poświęceniu. Istotne jest tu odzyskanie troski o siebie i sprawdzenie, czy ta relacja ma przestrzeń na zmianę, czy raczej pokazuje swój realny kształt.

Taką mam perspektywę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

To, co Pani opisuje, może być bardzo bolesne – szczególnie gdy przez długi czas była Pani przy tej osobie, odkładając swoje potrzeby i dając z siebie bardzo dużo. Nic dziwnego, że teraz może pojawić się złość, rozczarowanie czy poczucie, że ta relacja jest jednostronna.

Z tego, co Pani pisze, ma Pani wrażenie, że ta osoba jest blisko głównie wtedy, gdy sama czegoś potrzebuje. Jeśli tak jest, to może Pani mieć prawo czuć się wykorzystywana lub niewidziana.

W bliskiej relacji ważna jest wzajemność.  Nie zawsze po równo w każdym momencie, ale obie strony powinny mieć poczucie, że mogą na siebie liczyć.

Warto zastanowić się, czy mówiła już Pani tej osobie wprost, jak Pani to przeżywa i czego Pani teraz potrzebuje. Ale równie ważne jest pytanie: co się stanie, jeśli ta osoba nadal nie będzie gotowa dać Pani tyle zaangażowania, ile Pani potrzebuje?

Czasem trudnym, ale ważnym krokiem jest przestanie dawania z siebie „100%” kosztem siebie i sprawdzenie, czy druga osoba sama zrobi krok w Pani stronę.

 

Pozdrawiam, Marcelina Lipa psycholog

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Dzień dobry

wymiana na forum ma spore ograniczenia. Mnie by ciekawiło tło tej sytuacji, zeby ją w pełni zrozumieć. Natomiast gorzkim faktem jest, że czasem wchodzimy w rolę ratownika i kiedy oczekujemy wzajemności okazuje się, że druga strona się wycofuje, bo niczego nie obiecywała.  A jeśli jest tak, że czuje się Pani używana, to warto przyjrzeć się swoim granicom i wartości tej relacji. Za mało szczegółów, żebym mogła zobaczyć całość tej sytuacji. Co nie zmienia faktu, że to doświadczenie, o którym Pani pisze jest i bolesne i jest pewną lekcją. 

Serdecznie pozdrawiam 

Dorota 

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Warto się zatrzymać i uczciwie spojrzeć na tę relację. Jeśli przez długi czas była Pani dla kogoś wsparciem kosztem siebie, a teraz kiedy sama potrzebuje bliskości i zaangażowania, dostaje chłód lub kontakt tylko „w razie potrzeby”, to naturalne, że pojawia się żal i poczucie wykorzystania. Nie chodzi o to, żeby od razu przekreślać tę osobę, ale dobrze byłoby przestać dawać więcej niż druga strona jest gotowa dać Pani. Relacja powinna działać w obie strony. Warto też powiedzieć tej osobie, co Pani zauważa i jak się z tym czuje, bez oskarżeń np. w formie: „Mam wrażenie, że kiedy ja potrzebuję wsparcia, jesteś mniej obecna”. Czasem takie sytuacje pokazują też, że weszliśmy w rolę „ratownika”, czyli osoby, która daje z siebie wszystko, nawet kosztem własnych potrzeb. Dobrze byłoby zacząć stawiać siebie trochę wyżej i sprawdzić, kto potrafi być przy Pani również wtedy, gdy to Pani jest w gorszym momencie.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Zobacz podobne

Mąż chce mieszkać u rodziców, ja nie wyobrażam sobie tego. Nie mamy kompromisu.
Dzień dobry, Jestem w związku 8 lat. Małżeństwem jesteśmy od roku. A od 3 lat wynajmujemy mieszkanie z myślą, że "kiedyś kupimy swoje". Wcześniej martwiliśmy się sprawami związanymi ze ślubem, weselem i całą organizacją, więc też nie było zbyt dużo czasu, żeby jeszcze myśleć o jakichkolwiek formalnościach z kredytem, szukaniem mieszkania itd. Jeszcze krótkie nakreślenie sytuacji, że ja się wychowałam "na blokach", a mąż od dziecka mieszkał w domu - z dziadkami, rodzicami i rodzeństwem. On jest najmłodszy, reszta rodzeństwa się wyprowadziła, a dziadkowie już umarli. Tak więc jego rodzice zostali tam sami, ale obecnie oboje są sprawni i zdrowi. Piętro domu jest puste. Kiedyś było mówione, że to dla mojego męża. Jednocześnie rozmawiałam z nim i bardzo wyraźnie zaznaczyłam, że ja tam mieszkać nie zamierzam. Z wielu powodów - cenię sobie niezależność i prywatność, ale też teściowie mieszkają w innym mieście niż my obecnie i tu też pracujemy. No i tak mija już rok po ślubie a ja czuję, że dalej żyjemy „po studencku”. Bardzo chciałabym się wyprowadzić już na „swoje”, więc rozpoczęłam o tym rozmowy ze swoim mężem. No i niestety doznałam bardzo przykrego rozczarowania, gdy mąż oznajmił, że on jednak nie chciałby kupować mieszkania. Dla niego to zbyt mało miejsca, on się "dusi", on chciałby mieć kawałek trawy itd. Jakiekolwiek opcje alternatywne - mieszkanie z balkonem albo tarasem lub nawet szeregowiec - to dla niego za mało. Zakup standardowego domu - to zbyt duże koszta dla nas. Nie dostaniemy takiego kredytu. Więc jedyną opcją dla niego jest ta połowa domu rodziców, która na niego tak cały czas czeka... Jest to dla mnie bardzo trudne. Teoretycznie dalej mieszkamy i zachowujemy się tak samo. Ale czuję, że się bardzo oddalam od męża. I nie potrafię z nim już planować czegokolwiek - weekendu czy wakacji. Ciężko mi sobie to wyobrazić. Czuję jakby moje przyszłościowe plany legały w gruzach. Jednocześnie wydaje mi się, że rozstanie z powodu mieszkania-domu jest trochę śmieszne. Mieliśmy już kilka rozmów na ten temat i zawsze kończy się tak samo, że każdy zostaje przy swoim zdaniu... Nie znajduję tu kompromisu, bo wiem że z teściami nie zamieszkam. Tak na prawdę nie potrafię sobie wyobrazić tego rozstania, ale jednocześnie już nie umiem z nim planować przyszłości. Prócz tego ogólnie związek był ok. Dobrze się dogadujemy, staramy się wspierać, często spędzamy razem czas, uprawiamy razem sporty, dzielimy się obowiązkami domowymi itd. Ale obecnie nie wiem co mam ze sobą zrobić. :( Czuję się bardzo rozbita.
Mam 21 lat. Przytłacza mnie ciągła odpowiedzialność za moją rodzinę.
Mam 21 lat. Przytłacza mnie ciągła odpowiedzialność za moją rodzinę. Z racji, że jestem najstarsza, a ojca nigdy nie było przy nas, mogę bez zawahania powiedzieć, że jestem głową rodziny. Każdy problem związany z braćmi, problemy rodzinne były wyłącznie na mojej głowie. Wszystko, co by się nie działo spoczywało na moich ramionach. Zawsze potrafiłam wszystko załatwić i każdemu pomoc. Ale od pewnego czasu mój świat wali się i popadam w ciągle problemy. Czuje pustkę. Narkotyki pomagają mi przez chwile zapomnieć o ciężkich dla mnie chwilach i momentach. Jestem bardzo uczuciowa, a wszystko i każdy mnie rani. Nawet jeśli mi się to wydaje. Czuje ze zawsze jestem nie wystarczalne, a każdy wokół jest dla mnie dla korzyści.
Zmagania z przemocą domową i utratą uczuć do męża – jak sobie poradzić?

Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…

Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
Trudności w związku z narzeczonym pracującym za granicą: brak zaufania i poczucie odrzucenia
Dzień dobry Mój narzeczony pracuje na wyjazdach za granicą . Wiem że ciężko pracuje ale też od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje kiedyś fakt pisałam ze znajomym z którym naprawde nic mnie nie łączyło o głupotach dopytywałam o swoje problemy jak on by zareagował i porównywałam to do mojego narzeczonego....po czym myślałam że pewnie specjalnie mnie podpuszcza ten SMS znajomy jako facet .Mój narzeczony przyłapał mnie na pisaniu ale nic tam nie było bo nie miało prawa być przecież to był znajomy a chciałam z kimś porozmawiać płci męskiej żeby patrzeć jak facet na świat ..fakt powiedziałam mu że go nie kocham żeby się zmienił bo mnie straci...żeby zaczął traktować mnie poważnie ...a od czego się zaczęło mój narzeczony pracuje cały czas na wyjazdach nie raz przeczytałam SMS od jakiejś dziewczyny ze miał być na kawie a nie przyjechał ....ciągle ogląda się za innymi (przytyłam więc jestem mało atrakcyjna ) w złości mi nie raz nawtyka że jestem gruba ....w tamtym roku dostałam wiadomość od dziewczyny ze sypiała z nim gdzie od niego dowiedziałam się że jej tylko pod swoją nieobecność pokój urzyczal ....widziałam o 3 rano połączenia ....wysłała mi skliny gdzie zapewnia ją że ja nic nie wiem że wiadomości nie widziałam ....przeprasza ja za wszystko...mi mówi że to nieprawda po czym okazało się że jestem w ciąży i przez ten cały sres poroniłam ....to zamiast przyjechać do domu być ze mną to poszedł z kolegami na piwo po czym wyśmiał mnie że to pewnie nie jego....albo że udawałam ....wybaczyłam mu tylko pozornie bo tak naprawdę to to ciągle wraca jak bumerang szczególnie nocą gdzie mi się to wszystko śni ....jak wyjeżdżała pytam czy jest tam jakaś dziewczyna to krzyczy że mam z głową .... cokolwiek powiem odwraca winę na moje stronę ....po 6 tygodniach nieobecności w domu (fakt praca zmęczenie ....jazda 12 godzin ) ale facet który kocha i mu zależy nie powinien rzucić się na dziewczynę i mieć ochotę na sex ?! A nie rzucić hasłem wiesz jaki zmęczony jestem ....usiąść przy stole wypić piwo i iść spać ?! Błagam powiedzcie mi że nie tylko ja mam taki tok myślenia chyba że ja takim potworem w tym związku jestem ....
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.