
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca
- Co zrobić, gdy szef...
Co zrobić, gdy szef zmienia ustalenia finansowe - jak radzić sobie z sytuacją
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry
Naturalne jest odczuwanie rozczarowania w sytuacji, gdy szef nie jest w stanie zapłacić oczekiwanej kwoty. Pańska dotychczasowa wartość została tutaj jasno potwierdzona co stanowi cenny zasób na przyszłe etapy kariery. Ograniczenia finansowe firmy nie zmniejszają Pana profesjonalizmu ani znaczenia, a Pana silne strony stanowią atut. Najważniejsza jest Pana determinacja i pozytywne nastawienie, które utrzymywać będą motywację. Warto zachować spokój (w tej przejściowej fazie) i siłę do kontynuowania starań o to, na czym Panu zależy.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za pytanie.
Z tej treści wnioskuję, że to, co się wydarzyło, bardziej mówi o granicach firmy niż o Pana wartości.
Ma Pan teraz moment wyboru: czy chce pracować tam na nowych warunkach, czy potraktować tę sytuację jako sygnał do szukania miejsca, które realnie udźwignie Pana kompetencje.
Warto zadbać o dwie rzeczy: nazwanie swojego minimum finansowego i sprawdzenie czy jest Pan gotów je negocjować albo odejść. To przywraca poczucie wpływu, które w takiej sytuacji łatwo tracimy. Warto potraktować tę wiadomość nie jak odrzucenie, lecz jak informację zwrotną o dopasowaniu a dopasowanie działa w obie strony.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry,
To, co napisał Pana szef, jest skrajnie nieprofesjonalne i brzmi jak próba wycofania się z wcześniejszych ustaleń pod płaszczykiem nieszczerego komplementu. To klasyczna technika manipulacyjna – nazywa Panem dobrym pracownikiem, jednocześnie odmawiając umówionego wynagrodzenia, co w praktyce oznacza złamanie danej obietnicy i brak szacunku do Pana pracy. Jeśli rozmowy o stawce były wiążące, a Pan wywiązał się ze swoich zadań, takie postawienie sprawy jest sygnałem, że pracodawca nie jest wypłacalny lub, co gorsza, nie traktuje Pana po partnersku. W tej sytuacji warto odpowiedzieć rzeczowo, przypominając o konkretnych ustaleniach i dając sobie prawo do wyciągnięcia konsekwencji, ponieważ praca za stawkę niższą niż umówiona jest formą wyzysku, na którą nie musi się Pan zgadzać.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Tomasz Pisula
Dzień dobry,
Myślę, że powinien Pan powiedzieć szefowi, że taka wiadomość nie jest dla Pana w pełni jasna i poprosić o bardziej otwarta lub konkretną wiadomość.
Taka wieloznacznosc od przełożonego wprowadza niepewność, a to nie jest właściwe.
Powodzenia:)
Tomasz Pisula
Psycholog, psychoterapeuta
Piotr Ziomber
Dziwna sytuacja. Szef nagle twierdzi, że nie stać go na pana warunki finansowe. Ale wcześniej była rozmowa i na to przystał? Powodów zmiany decyzji może być kilka, ale czasami zwyczajnie warto odpuścić. Wiele wskazuje na to, że ta praca w przyszłości może nie mieć perspektywy, więc warto szukać czegoś nowego. Życzę powodzenia.
Iwona Chrzanowska
Szanowny Panie,
czytając Pana post, trudno ocenić co stoi za informacją od szefa. Niezależnie od tego, że informacja ta nie powinna się odbywać w formie wiadomości, tylko w formie rozmowy bezpośredniej, Pan ma kilka możliwości w zależności od tego, jaka jest Pana aktualna sytuacja finansowa i zawodowa oraz firmy w jakiej Pan pracuje. Jeśli np. zależy Panu na pracy i boi się Pan jej utraty, może Pan rozmawiać z szefem o takim wynagrodzeniu, na jakie go stać przez jakiś czas. W międzyczasie może Pan szukać innej, lepiej płatnej pracy. Może też Pan się pożegnać i szukać innej pracy już z wolnej ręki. Nie pisze Pan co tak naprawdę spowodowało, że szefa "nie stać na Pana", czy np. sytuacja finansowa firmy się pogorszyła, bo tak się też zdarza, czy też chodzi o inne kwestie. Tutaj mogą być różne uwarunkowania i różne rozwiązania. Tak, czy inaczej warto nie kończyć na wiadomości pisemnej, tylko jednak porozmawiać i wyjaśnić sytuację.
Z poważaniem
Iwona Chrzanowska
Psycholog
Katarzyna Losoń
Dzień dobry,
Wiadomość SMS warto omówić. Trzeba się zastanowić czy firma daje inne benefity lub możliwości rozwoju, aby chciał Pan pracować tam za inną stawkę niż oczekiwana. Jeśli podczas rozmowy szef zgodził się na Pana warunki, to należy wyjaśnić skąd nagła zmiana zdania. Natomiast, jeśli w rozmowie szef stwierdził, że się zastanowi to odmowa, też była jedną z możliwości.
Pozdrawiam serdecznie
Katarzyna Losoń
Psycholog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, jest trudne i frustrujące. To naturalne, że może się Pani czuć zawiedziona, zaskoczona i zniechęcona. W takiej sytuacji warto pozwolić sobie na chwilę emocji, a potem skupić się na kolejnych krokach – szukanie nowych ofert, konsultacja z doradcą zawodowym lub wsparcie w negocjacjach płacowych.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria

Zobacz podobne
Dzień dobry. Moja sytuacja wygląda tak, że miesiąc temu zrezygnowałam z pracy, gdzie stosowano wobec mnie mobbing - na tyle silny, że boję się podjąć nowej pracy, boję się, że będę poniżana. Mam do wyboru tylko produkcję, pracę na kasie lub w call center, bo jestem tylko po liceum, mimo, że skończyłam 30 lat, co mnie dobija. Czuję się życiową ofermą, w tym wieku już powinnam coś osiągnąć, a boję się panicznie kontaktów z ludźmi, więc żadna praca z klientami albo szukanie znajomości nie wchodzi w grę. Niby mogłabym podjąć naukę, ale żaden kierunek nie wzbudza mojego zainteresowania, szczególnie biorąc pod uwagę, że jestem humanistką - po tego typu kierunkach albo trudno dostać pracę, albo trzeba pracować z ludźmi, czego nie jestem w stanie zrobić. Poza tym nie wyobrażam sobie pracować od poniedziałku do piątku, a potem uczyć się w weekendy - moja energia życiowa jest bliska zeru, najchętniej bym spała, straciłam swoje hobby. Przez ostatnie 10 lat nadużywałam alkoholu, teraz postanowiłam go odstawić, bo, zamiast przyjemności, dawał mi tylko zjazd psychiczny. Z tym, że teraz mój nastrój też jest słaby - myślałam, że odstawienie sprawi, że poczuję się choć trochę lepiej. Jestem umówiona na terapię, ale nie wiem czy nie zrezygnuję, bo wstyd mi tam iść i rozmawiać z obcą osobą. Aktualnie mieszkam z chłopakiem w jego mieszkaniu i coraz bardziej czuję się jak intruz, pasożyt, bo nadal nie znalazłam pracy. Załatwianie spraw w urzędzie, załatwianie lekarza, chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne - to mnie przerasta, mam problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, pustkę w głowie, często potem płaczę. A gdy ktoś jest dla mnie niemiły, moje poczucie wartości spada do zera i mam ochotę się schować i uciec. Co zrobić w mojej sytuacji? Dodam, że od dziecka jestem nieśmiała i od dziecka byłam za to poniżana w szkole, a potem w różnych pracach. Nie mam znajomych, nawet gdybym chciała ich mieć, to nie umiem zainicjować kontaktu, boję się, że będę oceniana i nie będę miała o czym rozmawiać.
Witam, Mam obecnie 32 lata, męża i dwójkę synków 4l i prawie 1,5 roku. Jakieś 3 lata temu przeprowadziliśmy się do kupionego na kredyt domu około 30 min. samochodem od centrum miasta (oboje pochodzimy z miasta). Wybór taki padł ze względu na wysokie ceny w mieście.. Myślałam, że będę tutaj szczęśliwa, ale obecnie czuje, że jestem w najgorszym momencie moje życia bez celu.. Wcześniej przy jednym dziecku pracowałam jeszcze w mieście, zawoziłam do żłobka i ledwo zdążyłam do pracy.
Teraz po urlopie macierzyńskim z drugim dzieckiem zakończyłam pracę, bo nie miałam już do czego wracać.. Szukam pracy w naszych okolicach już od 4 miesięcy i popadam w załamanie. Niestety nie mam konkretnego wykształcenia, czego teraz bardzo żałuję, nigdy nie mogłam znaleźć, co chciałabym robić i kim być.. i dalej nie wiem, co mnie dodatkowo dobija. Przez to mam małe poczucie własnej wartości.. Dotychczasowe prace były z przypadku lub przez kogoś.. prace biurowe. Teraz czuję się totalnie uziemiona, mąż ma swoją działalność, więc pracuje od rana do wieczora, czasem wróci wcześniej, ale nigdy nie wiadomo jak będzie dzisiaj.. przez to nie mogę pracować na zmiany, Jestem ograniczona czasowo więc i nie mogę jechać dalej do pracy..nie mam niczyjego wsparcia, jedna babcia pracuje, druga mieszka 30 min od nas, ale nie ma prawa jazdy.. (nie dojedzie tu komunikacją). Już raz próbowaliśmy przenieść się do zupełnie innego miasta.. (do dalszej części mojej rodziny), wystawiliśmy dom na sprzedaż, ale krótko mówiąc, nie wypaliło. Praca męża się odwołała a dzieci nie miały pkoli. Ja się źle tam czułam. Wróciliśmy. Teraz znowu zaczynam mieć myśli, że chyba chciałabym sprzedać dom i przenieść się z powrotem do miasta.. np bliżej teściowej, żeby mieć chociaż wsparcie z dziecmi..łatwiej znaleźć pracę i być bardziej mobilna. Z nikim się nie widzę, bo nie ma kiedy i jak ani "za co". Jak już myślę, żeby szukać pracy w mieście i organizować się tak, żeby mąż rano ogarniał dzieci, to teraz za 2 msc ma dostać pracę za granicą wyjazdy na 2 tygodnie.. żeby zarobić na kredyt..I znowu nie mam żadnych możliwości.
Nie chce wegetować za to, żeby spłacić kredyt.. Z drugiej strony żal mi tego, co mamy tutaj. Chociaż dom ciągle nie wykończony, nie ma za co żyć i coś zrobić...to synek ma już kolegów z pkola i jednego z sąsiedztwa. Nie wiem już co robić.. nie chce być ciągle smuta, zła, uzależniona od męża, siedzieć w domu i nie mieć żadnego życia. Chciałabym moc wstać, coś zdecydować, wiedzieć co robić..

