Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Co zrobić, gdy szef zmienia ustalenia finansowe - jak radzić sobie z sytuacją

Co mogę zrobić z tym? Szef mi napisał "niestety nie stać mnie na tak dobrego pracownika żebym ci płacił tak jak rozmawialiśmy. Życzę powodzenia"
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Naturalne jest odczuwanie rozczarowania w sytuacji, gdy szef nie jest w stanie zapłacić oczekiwanej kwoty. Pańska dotychczasowa wartość została tutaj jasno potwierdzona co stanowi cenny zasób na przyszłe etapy kariery. Ograniczenia finansowe firmy nie zmniejszają Pana profesjonalizmu ani znaczenia, a Pana silne strony stanowią atut. Najważniejsza jest Pana determinacja i pozytywne nastawienie, które utrzymywać będą motywację. Warto zachować spokój (w tej przejściowej fazie) i siłę do kontynuowania starań o to, na czym Panu zależy.

9 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za pytanie.

Z tej treści wnioskuję, że to, co się wydarzyło, bardziej mówi o granicach firmy niż o Pana wartości.

Ma Pan teraz moment wyboru: czy chce pracować tam na nowych warunkach, czy potraktować tę sytuację jako sygnał do szukania miejsca, które realnie udźwignie Pana kompetencje.

Warto zadbać o dwie rzeczy: nazwanie swojego minimum finansowego i sprawdzenie czy jest Pan gotów je negocjować albo odejść. To przywraca poczucie wpływu, które w takiej sytuacji łatwo tracimy. Warto potraktować tę wiadomość nie jak odrzucenie, lecz jak informację zwrotną o dopasowaniu a dopasowanie działa w obie strony.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

9 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry,

To, co napisał Pana szef, jest skrajnie nieprofesjonalne i brzmi jak próba wycofania się z wcześniejszych ustaleń pod płaszczykiem nieszczerego komplementu. To klasyczna technika manipulacyjna – nazywa Panem dobrym pracownikiem, jednocześnie odmawiając umówionego wynagrodzenia, co w praktyce oznacza złamanie danej obietnicy i brak szacunku do Pana pracy. Jeśli rozmowy o stawce były wiążące, a Pan wywiązał się ze swoich zadań, takie postawienie sprawy jest sygnałem, że pracodawca nie jest wypłacalny lub, co gorsza, nie traktuje Pana po partnersku. W tej sytuacji warto odpowiedzieć rzeczowo, przypominając o konkretnych ustaleniach i dając sobie prawo do wyciągnięcia konsekwencji, ponieważ praca za stawkę niższą niż umówiona jest formą wyzysku, na którą nie musi się Pan zgadzać.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

8 dni temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry,

 

Myślę, że powinien Pan powiedzieć szefowi, że taka wiadomość nie jest dla Pana w pełni jasna i poprosić o bardziej otwarta lub konkretną wiadomość. 

Taka wieloznacznosc od przełożonego wprowadza niepewność, a to nie jest właściwe.

 

Powodzenia:)

Tomasz Pisula 

Psycholog, psychoterapeuta

8 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dziwna sytuacja. Szef nagle twierdzi, że nie stać go na pana warunki finansowe. Ale wcześniej była rozmowa i na to przystał? Powodów zmiany decyzji może być kilka, ale czasami zwyczajnie warto odpuścić. Wiele wskazuje na to, że ta praca w przyszłości może nie mieć perspektywy, więc warto szukać czegoś nowego. Życzę powodzenia.

8 dni temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Szanowny Panie,
czytając Pana post, trudno ocenić co stoi za informacją od szefa. Niezależnie od tego, że informacja ta nie powinna się odbywać w formie wiadomości, tylko w formie rozmowy bezpośredniej, Pan ma kilka możliwości w zależności od tego, jaka jest Pana aktualna sytuacja finansowa i zawodowa oraz firmy w jakiej Pan pracuje. Jeśli np. zależy Panu na pracy i boi się Pan jej utraty, może Pan rozmawiać z szefem o takim wynagrodzeniu, na jakie go stać przez jakiś czas. W międzyczasie może Pan szukać innej, lepiej płatnej pracy. Może też Pan się pożegnać i szukać innej pracy już z wolnej ręki. Nie pisze Pan co tak naprawdę spowodowało, że szefa "nie stać na Pana", czy np. sytuacja finansowa firmy się pogorszyła, bo tak się też zdarza, czy też chodzi o inne kwestie. Tutaj mogą być różne uwarunkowania i różne rozwiązania. Tak, czy inaczej warto nie kończyć na wiadomości pisemnej, tylko jednak porozmawiać i wyjaśnić sytuację.

Z poważaniem

Iwona Chrzanowska

Psycholog

9 dni temu
Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Dzień dobry,

 

Wiadomość SMS warto omówić. Trzeba się zastanowić czy firma daje inne benefity lub możliwości rozwoju, aby chciał Pan pracować tam za inną stawkę niż oczekiwana. Jeśli podczas rozmowy szef zgodził się na Pana warunki, to należy wyjaśnić skąd nagła zmiana zdania. Natomiast, jeśli w rozmowie szef stwierdził, że się zastanowi to odmowa, też była jedną z możliwości. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Losoń

Psycholog

6 dni temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, jest trudne i frustrujące. To naturalne, że może się Pani czuć zawiedziona, zaskoczona i zniechęcona. W takiej sytuacji warto pozwolić sobie na chwilę emocji, a potem skupić się na kolejnych krokach – szukanie nowych ofert, konsultacja z doradcą zawodowym lub wsparcie w negocjacjach płacowych.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

3 dni temu

Zobacz podobne

Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce, rozmawiając z ludźmi w moim wieku bądź podobnym czuję się gorsza, mają pracę w moim oku bardzo prestiżowe, a ja mam problem z jej znalezieniem, podobnie nie jestem w związku, żaden chłopak nigdy nie wykonał do mnie pierwszego kroku w przeciwieństwie do mnie, która zawsze wychodzę z inicjatywą, nie wiem, czy jest sens kończyć magistra.
Kryzys życiowy i trudności w związku - co dalej?
Nie wiem co mam robić że swoim życiem. Mam 24 lata. Nie mam matury, ponieważ ledwo co zdałam szkole ucząc się indywidualnie że względu na fobie społeczna I depresję. Moje życie nigdy nie było usłane różami, ciężka choroba w rodzinie, w tym też moją (genetyczna). Od nastoletnich lat brałam leki, próby samobójcze, psychoterapia. Uciekłam z domu mając 19 lat,od tamtej pory radzę sobie sama,a przynajmniej próbuję. Pracowałam w fast foodzie,jako kasjerka- żadna praca nie jest dla mnie obca. Moim marzeniem było stanowisko biurowe I tak też się stało. Ale pewnego dnia,gdy szykowałam się do pracy, coś we mnie pękło. Nie mogłam znieść ubrań, zapachu, wszystkiego. Zaczęłam chodzić w kółko, płakać, czas leciał jak szalony. Stwierdzilam w tamtym momencie, że to nie jest normalne. Mój lęk nie powinien tak mnie wykańczać, a moze to nie jest nawet lęk? Umowilam się do psychiatry i okazało się, że prawdopodobnie mam autyzm. To zmieniło moje życie. Jestem w trakcie diagnozy. Kosztownej,prywatnej i trwającej długo. Najmuje mieszkanie, ponad połowa pensji to czynsz. Mieszkam z narzeczonym, on pracuje ciężko fizycznie. Ja jestem na l4 już prawie pół roku. Z moim partnerem jestem ponad 3 lata. Wiele się między nami działo, ale on na pewno zmienił się na lepsze i ciągle to powtarza. Zacznijmy od tego, że jestem typem osoby,która przywiązuje się do jednego człowieka i traktuje tą relacje naprawdę bardzo poważnie. Jemu to zaimponowało. Będąc że mną w związku przestał nadużywać substancji,pić i palić. Są granice I ustalenia w naszym związku, których wie, że musi przestrzegać ( ja oczywiście też). Jestem w stanie zrobić dla niego wszystko i on o tym wie doskonale. Moją codzienność wygląda tak- codziennie wstaję,czytam, śpiewam i gotuję obiad,sprzątam w domu. Czasami nawet zapominam o tym, co z przyszłością. Uwielbiam dom i mogłabym robić to przez całe zycie. Codziennie robię to samo, tj taki mój rytuał. Uwielbiam śpiewać i zawsze marzyłam żeby iść w tym kierunku profesjonalnie, ale wątpię że kiedykolwiek to się stanie. Nie śpiewam przy kimkolwiek, nawet przy partnerze,mimo jego błagań. Nie wiem co z przyszłością. Czekam na koniec diagnozy. Nie mogę liczyć na nikogo więcej oprócz narzeczonego, bo odizolowałam się od każdego. Moja rodzina ma problemy zdrowotne i finansowe, pewna jej część mnie nie cierpi. Jego rodzina ma problemy z alkoholem i traktuje mnie jako tą dziwną i manipulującą moim partnerem,mimo iż sam stwierdził że nie chce się z nimi utożsamiać. Ja go kocham, ale często podczas kłótni zaczynam krzyczeć,płakać i nie odzywać się przez bardzo długo. Najczęściej to przez to,że jedno jego słowo było nie tak jak chciałam lub nie domyślił się czego chciałam, a ja tego nie powiedziałam. Bo tak, ja też mam zachowania toksyczne, ale nie potrafię nad niektórymi rzeczami zapanować. W takich momentach jestem w stanie nie czuć zimna,ciepła,głodu,czegokolwiek. Gdy się kłócimy, za każdym razem myślę o rozstaniu. On nie odpuszcza, mimo że doskonale wie o tym,co myślę i czuję. On sam ma prawdopodobnie ADHD, ale to jego i moja samodiagnoza. Bardzo często zapomina o wiele rzeczach,zaczyna i nie kończy (w domu czy w pracy). Jest kłębkiem niedokończonych rzeczy. Ja go za to akceptuję,ale czasami bardzo ciężko nam dojść do porozumenia, kiedy jesteśmy uparci przy swoim. Chcę powiedzieć, że w sytuacji kłótni problemem nie jest temat kłótni, czy on sam, ale przeraża mnie to, że kiedy mnie przytula na siłę, to każdy mój problem magicznie znika i zdaję sobie sprawę jak zależna jestem do tej osoby. On powiedział że będzie ze mną czy będzie taka czy inna diagnoza, po prostu na dobre i na złe. A ja nie wiem czy tego chcę. Wiem, że mogłabym trafić lepiej i gorzej, ale co jeśli to nie jest wystarczająco lepiej żebym mogła żyć tak całe życie? On zna całą moją historie,wszystkie moje traumy,każde moje utrapienie, ale łapię go na tym, że wiele zapomina albo nie myśli o mnie,kiedy podejmuję ważne lub mniej ważne decyzje. Przeszliśmy naprawdę sporo razem i boję się, że jeśli bym się z nim rozstała,to nie dałabym rady. I wiem ,że każdy powie, że dałabym radę i pewnie by tak było, ale nigdy nie byłabym już taka sama jaka jestem dzisiaj. A stałam się znowu małą dziewczynką, do kiedy z nim jestem. Dzięki niemu nauczyłam się siebie akceptować i nie walczyć. Po prostu kiedy cały dzień siedzę w domu i jedynym momentem kiedy mogę i chcę mieć kontakt z drugim człowiekiem, to jest to, kiedy on wraca z pracy i gra na konsoli. W wolnym czasie jest w stanie grać tak cały dzień. Kiedyś powiedział mi nawet, że woli żebyśmy siedzieli w domu i oszczędzali pieniądze, bo każde wyjście to koszt. To bardzo dziwne biorąc pod uwagę fakt, że kiedy jeszcze nie byliśmy razem, obiecał, że chce żebym zobaczyła cały świat ( że względu na choroby w rodzinie nigdy nie zaznałam rodzinnego wyjazdu), ale mam wrażenie że w tamtym momencie był to po prostu love bombing. Ja mu mowie o tym wszystkim, co piszę tutaj, ale nic się nie zmienia. Jedynie gdy naprawdę wymuszę, to wtedy gdzieś wyjdziemy. Nie jestem też typem osoby, która uwielbia wychodzić z domu, (bo ubranie się jest dla mnie jak kara, bardzo męczące) ale wyjście do lasu czy na spacer jest naprawdę fajną odskocznią. Czym dłużej jestem w tym związku, tym więcej widzę swojego zaangazowania, a mniej drugiej strony. Zauważyłam też, że coraz więcej rzeczy mnie irytuje. Kiedyś nie złościłam się na to, że mam mąkę pod palcami,a teraz nie mogę wytrzymać dłużej niż 10s przez uczucie mąki na palcach. Jest mnóstwo takich rzeczy. Są pozornie głupotą, a ja bardzo się tym denerwuję. Mam wrażenie że jako dziecko miałam takie same "głupoty", ale nie potrafiłam tego nazwać. Mam wrażenie, że zawsze przeszkadzały mi tekstury I hałas, ale myślałam, że tak ma każdy i nie kwestionowałam tego. Wiem, że psychoterapia powinna wiele dać (jestem w trakcie zaczęcia nowej, po 5 latach), ale chciałam usłyszeć opinię kogoś obcego. Każdą decyzję musimy podjąć sami i nie liczę na to, że ktoś podejmie ją za mnie, ale zastanawiam się na ile to wszystko, co dzieje się ze mną jest normalne. Czy może to wymyślam? Jak to wszystko nazwać i przede wszystkim dlaczego tak jest? Moim problemem jest kryzys, diagnoza,finanse i uczucia. Myślę, że praktycznie wszystko. Dziękuję za przeczytanie
Jak zwiększyć potencjał intelektualny? Jak się uczyć, gdy wydajność procesów poznawczych jest obniżona?
Witam, mam pytanie jak powinna się uczyć osoba ze słabą pamięcią, niższym potencjałem intelektualnym, niższym IQ - czyli przeciętna osoba mająca problemy z nauką, ale niewynikające z upośledzenia ani żadnych deficytów intelektualnych, ale z mniejszych możliwości intelektualnych danych od natury- słaba pamięć, wolniejsze myślenie, czyli wolne przetwarzanie informacji- po prostu wiedza za szybko się ulatnia, za krótko utrzymuje się w pamięci, by móc ją łączyć, kojarzyć. Czy w ogóle można podnieść tzw. potencjał intelektualny ?(bo świadomość, że coś nauka nie idzie, a powinna, bo innym idzie, może być przyczyną kompleksów i pogarszającego się samopoczucia) pozdrawiam Andrzej
Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka
Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka i przez to niszczę relacje. Nie wiem dlaczego tak jest, ale od dłuższego czasu strasznie mnie irytuje cokolwiek zrobi, w przeszłości zdarzyło mu się kilka razy mnie okłamać, były to sprawy, typu nie gram, a gram, siedzę w domu, a gdzieś wyszedł. Od tego czasu nie potrafię mu zaufać, ciągle doszukuje się kłamstwa, chociaż wiem, że mnie nie okłamuje, chyba. Zawsze jest to chyba. Do tego ciągle zmienia prace, żyje z dnia na dzień, nie przejmując się jutrem, twierdzi, że zmieni prace, bo chce dobrze. Ja jestem typem osoby, która lubi mieć wszystko poukładane i każda taka zmiana, to zmiana również mojego życia, ponieważ wcześniej zaplanowane wakacje czy chociażby spotkania, nie mogą się odbyć, bo on zmienia prace i nie dostaje urlopu. Nie mogę zrozumieć dlaczego każda praca mu nie pasuje, jak zmienia je z błahych powód, bo szef go wkurza, bo coś, mam wrażenie, że jest to całkiem niedojrzałe i boje się, że to się nigdy nie zmieni, a planując z nim przyszłość nie chciałabym martwić się co 2 miesiące czy jest co włożyć do garnka. Ciągle obiecuje, że się to zmieni i jest tak samo. Nie potrafię tego zrozumieć, przez to stale się kłócimy, wszystko co zrobi sprawia, że się wściekam, wkurza mnie już nawet jak coś opowiada, co się dzieje, mam wrażenie, że jest już to przesadnie, ale nie wiem jak powstrzymać emocje, żeby nie skomentować tego. Boję się, że nas związek przez ciągłe kłótnie się rozpadnie i chciałabym zaprzestać denerwowanie się na niego, ale nie wiem jak, wybuchła jakaś fala goryczy i nienawiści, której nie jestem w stanie opanować. Chce, żeby nasze relacje się poprawiły, nigdy nie byliśmy parą jak z filmu, ale dogadywaliśmy się i czas, który spędzaliśmy razem, był tym na który czekałam zaraz po tym jak się rozstaliśmy. Teraz jest to spotykanie praktycznie z przyzwyczajenia, oboje to czujemy, ale boimy się coś zmienić, dotknąć, czy nawet lepiej przytulić, w tych sprawach również stałam się bardzo oschła, ponieważ taki kontakt w moim przypadku zawsze wychodził z serca. A teraz czuję, że jest krzywdzone i łamane i nie mogę się do niego zbliżyć jak kiedyś. I uważam, że nie jest najlepszym sposobem po prostu zerwanie, chce coś z tym zrobić, bo wierze, że w każdym związku zdarzają sie kryzysu, potrzebuje po prostu pomocy, jak wstrzymywać złą energię, komentarze…
Jak zacząć pamiętać podczas stresu?
Jak zacząć pamiętać podczas stresu? Pod wpływem wielkiego stresu, np. na testach w szkole, zapominam nie tylko informacji na test, ale też jak korzystać z zegarka, jak się mówi czy nawet jak mam na imię. Co zrobić, żeby to zwalczyć, jeśli zaniki pamięci mam od zawsze i lekarze nie potrafili mi pomóc?
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!