Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z krytyką w internecie? Porady dla pisarzy promujących książki

Jak radzić sobie z krytyką i nienawiścią w Internecie/mediach społecznościowych? Jestem pisarką, od pół roku aktywnie promuję siebie i swoje pisarstwo na mediach społecznościowych. Ogólnie jest ok, ale ostatnio zaczęłam promować swoją książkę, która ma wyjść na początku przyszłego roku. Wydaję samodzielnie, jest to takie urban fantasy, więc grupa odbiorców może trafić się różna. I niestety wraz z tą promocją pojawiło się bardzo dużo krytyki i to... to nie hejt, ale też nie konstruktywna krytyka. To są komentarze w stylu: "to naprawdę ciebie śmieszy?" albo "ten film jest żałosny, a nie zachęcający". I czuję trochę ciśnienia, bo więcej jest takich komentarzy, a nie tych zachęcających. Chcę być pisarzem, ale taka krytyka bardzo mi ciąży i boję się :( A niestety, jak widzę, jest potwornie dużo nienawiści w internecie :(
User Forum

XXX

4 miesiące temu
Patrycja Kubka

Patrycja Kubka

Dzień dobry,

Przeczytałam wiadomość i pierwsze co mi się nasunęło to: widzę odważna osobę, która mimo obaw i niepewności odkrywa swoją twórczość przed innymi. To wymaga odwagi, gratuluję Ci. A odwaga nie znaczy, że się nie boisz, odwaga oznacza, ze boisz się i robisz dalej swoje. Oczywiści nie obywa się to bez kosztów, stres, lęk przed oceną w umiarkowany nasileniu wydają się tu adekwatne. To normalne, że w dobie dzisiejszych mediów społecznościowych i aktualnej  "kulturze" internautów, obawiasz się informacji zwrotnej, pytanie brzmi jak ta krytyka na Ciebie wpływa? Czy zatrzyma Cię w robieniu tego co robisz? Czy uzależniasz się od opinii innych osób, które często nawet nie próbowały nic publikować a łatwo przychodzi im ocena? Czy warto oddawać  uzależnisz swoją karierę od opinii Proponuję takie ćwiczenie: pomyśl sobie, że Twój przyjaciel jest w takiej sytuacji, pomyśl co wtedy czuje, jak to na niego wpływa, co byś doradził? Czy powinien porzucić karierę ze względu na krytykę? A może pracować pod pseudonimem? Przydatne byłoby też wzmacnianie poczucia wartości, praca na zasobach i wyznaczanie celu.

Życzę powodzenia,

pozdrawiam, Patrycja Kubka

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Twoje doświadczenie, jest bardzo częstym i bardzo trudnym etapem wychodzenia z twórczością „do ludzi”. Gdy przestajesz tworzyć tylko w bezpiecznej przestrzeni, a zaczynasz być widoczna, uruchamia się nie tylko realna opinia odbiorców, ale też frustracja, złośliwość i potrzeba odreagowania. Komentarze, które opisujesz, nie są konstruktywną krytyką - nie odnoszą się do treści, nie pomagają w rozwoju, tylko wyrażają czyjeś emocje lub potrzebę umniejszenia, często anonimowo i bez odpowiedzialności. 

To bardzo ważne, by tego nie mylić z rzetelną oceną Twojej pracy. Jako pisarka wystawiasz nie tylko produkt, ale też siebie, swoją wrażliwość i wyobraźnię, dlatego naturalne jest, że takie reakcje bolą i budzą lęk. Nie znaczy, że się do tego „nie nadajesz”. Warto świadomie oddzielać komentarze, z których realnie możesz coś wziąć, od tych, które są tylko czyjąś opinią rzuconą w próżnię. Te drugie nie wymagają ani odpowiedzi, ani noszenia ich w sobie. 

Pomocne bywa też ograniczenie ekspozycji: nieczytanie wszystkiego, moderowanie komentarzy, dawanie sobie przerw od mediów w dniach, gdy emocje są silne. Pamiętaj, że im bardziej niszowy gatunek i im bardziej autorska twórczość, tym więcej skrajnych reakcji, to paradoksalnie oznaka, że trafiasz do prawdziwych odbiorców, a nie „wszystkich”. Lęk, który czujesz, jest sygnałem wrażliwości i zaangażowania, nie słabości. Jeśli chcesz być pisarką, nie unikniesz ocen, ale możesz uczyć się, jak chronić siebie psychicznie, nie rezygnując z głosu. Pamiętaj też, że Twoim zadaniem nie jest podobać się każdemu, tylko dotrzeć do tych, dla których to, co piszesz, ma znaczenie.

4 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Pierwsze, o czym warto według mnie pamiętać, to o oddzieleniu konstruktywnej krytyki od zwykłego krytykanctwa. Konstruktywna krytyka pokazuje co jest dobre, a co może być lepiej i pochodzi od osoby, która mówi z troską. Krytykanctwo natomiast, to wyłącznie negatywne uwagi bez wartości merytorycznej i takie komentarze nie wnoszą niczego konstruktywnego do Pani życia ani pracy.

Jak Pani sama zauważa krytyka w sieci jest, ale ważne jest, aby potrafiła Pani oddzielić wartość swojej pracy od opinii pojedynczych osób, bo nie każdy komentarz odzwierciedla prawdę o Pani twórczości. Proponuję wybierać opinie konstruktywne, a resztę traktować jak szum w tle. Nie musi Pani też odpowiadać na każdy komentarz, ani angażować się w nic nie użyteczne dyskusje, które nie wnoszą niczego do pani pracy i twórczości, a jedynie podnoszą poziom stresu i nerwów.

Warto też ustalić własne granice dotyczące czasu spędzanego w mediach społecznościowych. Jeśli poczucie stresu i presji jest dla Pani przytłaczające, dobrze jest skonsultować się z psychologiem, który pomoże wypracować strategie odporności i radzenia sobie z krytyką w sieci. Pozdrawiam.

4 miesiące temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

jak zauważasz, krytyka w sieci jest i przyjmuje różne postaci. Konstruktywne komentarze potrafią być dużą wartością, jednak to, co opisujesz, nie niesie żadnej pomocnej treści.  Nie odnoszą się do treści, nie pomagają w rozwoju, tylko wyrażają czyjeś emocje lub potrzebę umniejszenia. Pojawiają się prawdopodobnie dlatego, że internet zapewnia w jakimś stopniu poczucie anonimowości, a więc łatwiej o zachowania, które w rzeczywistości mogłyby się nie pojawić.

Literatura często niesie emocje czy historię twórcy, dlatego negatywne reakcje są tak dotkliwe. Jednak w opisanej przez Ciebie formie nie są obiektywną ani miarodajną formą oceny Twojej twórczości. Warto świadomie oddzielać komentarze konstruktywne, od tych, które są tylko czyjąś emocjonalną opinią, a na którą często nawet nie da się odpowiedzieć (i na którą wcale nie musisz odpowiadać).

W tej sytuacji pomocne może okazać się ograniczenie zapoznawania się z komentarzami lub wyłączenie takiej opcji, jeśli dane medium to oferuje. Inną opcją może być zamieszczenie treści na innej grupie/platformie.

Lęk, który czujesz, jest naturalny, a do tego sygnalizuje Twoją wrażliwość i zaangażowanie, które w zawodzie pisarza są przecież tak cenne. Będąc pisarzem nie uniknie się krytyki, z samego chociażby faktu, że żadna książka nie odpowiada w 100% każdemu, jednak warto w tej sytuacji chronić swoje samopoczucie i granice.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

4 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

"bój się i rób" to krótka odpowiedź na Pani pytanie. :) Wszystko co w życiu najbardziej wartościowe wymaga od nas rozwoju i przezwyciężania trudności. Szczególnie, jeśli mowa o pokazywaniu kawałka siebie w twórczości (podobnie czuję się nagrywając filmy psychologiczne na YouTube). 

 

Zachęcam Panią do popracowania metodami ACT (Akceptacji i zaangażowania) która mówi dokładnie o tym. Czyli jak akceptować trudności, być świadomie w chwili obecnej z własnymi emocjami i równocześnie podejmować działanie zgodne z wartościami.  Może warto, by wypisała Pani sobie mocne "DLACZEGO".  Czyli dlaczego w ogóle piszę tę książkę, co jest w tym dla mnie ważnego.  Wówczas będzie to kompasem, światełkiem w tunelu.

 

Jeśli chodzi o negatywne komentarze - bardzo trudno nie brać tego osobiście, to naturalne. Jest takie przemowienie "Człowiek na Arenie" (The Man in the Arena) Theodore'a Roosevelta. W tłumaczeniu na polski podkreśla ono, że prawdziwy honor należy się tym, którzy działają i podejmują ryzyko (są „na arenie”), a nie tym, którzy tylko krytykują z daleka. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Monika Figat |  monikafigat.pl

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

z Pani opisu wyłania się ogromne zaangażowanie w swoją twórczość i jednocześnie duże napięcie związane z reakcjami innych w Internecie. To naturalne, że krytyka, szczególnie ta niekonstruktywna, wywołuje silne emocje i obawy . Widać też, że zależy Pani na tym, aby być rozumianą i docenioną w tym, co tworzy.

To, że opisuje Pani swoje uczucia wobec komentarzy, pokazuje dużą świadomość własnych emocji i tego, co dla Pani trudne w kontakcie z odbiorcami. Z Pani słów wynika też, że w tym doświadczeniu jest obecny konflikt między pragnieniem promowania twórczości a lękiem przed oceną innych. Sam fakt, że umie Pani to nazwać i mówi o tym otwarcie, jest ważnym krokiem w zrozumieniu, jak te sytuacje wpływają na Pani samopoczucie.

Warto zastanowić się nad tym na co ma Pani wpływ? oraz jak zbudować własny obraz siebie, który nie ulegnie zmanię przez komentarz innych?.  Może Pani skontaktować się z psychologiem i zadbać o siebie. 

 

Daria Składanowska

Psycholog, Doradca kariery

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Komentarze które Pani cytuje nie są konstruktywną krytyką tylko subiektywną oceną podaną w raniący sposób.

Ważne jest oddzielenie dwóch rzeczy. Krytyka dzieła nie jest oceną Pani jako osoby ani Pani wartości jako pisarki. Internet zniekształca proporcje bo głos zabierają najczęściej ci niezadowoleni a osoby którym się podoba zwykle milczą.

 

Pomocne bywa ograniczenie ekspozycji na komentarze np wyznaczenie czasu na ich czytanie lub delegowanie moderacji. Warto też jasno zdecydować które opinie są dla Pani użyteczne a które należy świadomie ignorować. Jeśli chce Pani być twórcą warto pamiętać że odporność na ocenę nie polega na tym że ona nie boli tylko że nie zatrzymuje Pani w działaniu. Lęk który Pani czuje jest zrozumiały ale nie oznacza że robi Pani coś źle.

 

Proszę dbać o siebie i swoje granice w sieci. Z własnego doświadczenia i wiedzy odnośnie bookmediów, domyślam się, że twórczość zawsze wywołuje emocje a to że one się pojawiają oznacza że Pani praca dociera do ludzi. Pomocna może być również konsultacja z psychologiem, który otoczy Panią wsparciem

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

to, co Pani przeżywa, jest bardzo zrozumiałe. Promowanie własnej twórczości to wystawienie na ocenę nie tylko książki, ale też kawałka siebie. Komentarze, które nie są ani konstruktywne, ani życzliwe, potrafią bardzo boleć, bo podważają sens i wartość wysiłku.

Warto pamiętać, że w internecie najczęściej odzywają się osoby, którym 'coś im nie pasuje', zadowoleni odbiorcy dużo rzadziej komentują. To zniekształca obraz odbioru. Takie reakcje nie mówią obiektywnie o jakości Pani pracy, tylko o gustach, nastrojach i potrzebach innych ludzi.

Pomaga ustalenie sobie granic, np. nie czytać wszystkiego, filtrować komentarze, nie wchodzić w dyskusje, które nic nie wnoszą. Warto też wracać do powodów, dla których Pani pisze, do tego, co Pani chce opowiedzieć i komu. Jedna osoba, która poczuje się poruszona, znaczy więcej niż dziesięć złośliwych komentarzy. Jeśli chce Pani być pisarką, kontakt z krytyką niestety jest częścią tej drogi, ale można się uczyć, jak jej nie brać do siebie. To nie oznacza, że jest Pani słaba. To znaczy, że Panią to obchodzi.

Pozdrawiam i życzę powodzenia

Weronika Jeka

4 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Krytyka w mediach społecznościowych, szczególnie niekonstruktywna, jest powszechna wśród twórców i może mocno obciążać emocjonalnie, zwłaszcza przy promocji książki jak twoje urban fantasy. Twój lęk jest naturalny. To znak wrażliwości i zaangażowania, ale da się go oswoić, nie rezygnując z pisania.​ Oddziel hejt lub opinie emocjonalne ("to żałosne") od konstruktywnej krytyki z konkretami.​ Nie musisz odpowiadać na wszystko. Ignoruj lub moderuj te bez wartości, by chronić swoją energię.​ Skup się na głosach doceniających twój styl; pamiętaj, że nie wszyscy odbiorcy urban fantasy będą w tej samej grupie.​ Daj sobie czas przed odpowiedzią gdyż impulsywność pogarsza sprawę., a często jest pożywką dla hejterów. Jeśli komentujesz, bądź spokojna i profesjonalna. Podziękuj za opinię, ale podkreśl swoją perspektywę.​ Ustaw granice i dla przykładu wyłącz komentarze pod postami promocyjnymi lub używaj filtrów na słowa kluczowe.​ Ogranicz czas na social media i sprawdzaj reakcje raz dziennie, nie non-stop.​
Prowadź dziennik sukcesów. Jak?  Zapisuj pozytywne komentarze i małych wygranych z promocji.​
Szukaj wsparcia, porozmawiaj z innymi pisarzami self-publisherami na grupach tematycznych lub psychologiem specjalizującym się w twórcach.​ Masz pasję i to jest Twoja siła. Pisanie książki nie jest łatwe, coś o tym wiem. 

Bardzo istotna sprawa . Pamiętaj, że Twoim celem jest dotrzeć do "swoich" czytelników, nie przekonać wszystkich.​
Eksperymentuj z promocją: testuj różne formaty. Pamiętaj słowa Arystotelesa: unikniesz krytyki, będąc nikim,  publikuj dalej, bo Twoja książka zasługuje na życie. Wizualizuj sukces twojej książki, wierz że go osiągniesz i czekaj na to, a on się pojawi. Powodzenia.

3 miesiące temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jestem bardzo drażliwa, wszystko jest nie tak. Czy powinnam udać się po pomoc? Jak to będzie wyglądać?
Jestem strasznie nerwowa, wiele rzeczy mnie denerwuje, uważam też, że w pracy i w domu wiele rzeczy nie wygląda tak jak powinno. Czy to znak,że powinnam w takim przypadku zwrócić się po pomoc do psychologa?
Czuję, że potrzebuję psychoterapii, jednak nie wiem gdzie oraz jaka byłaby najlepsza? Byłam adoptowana, mimo że widziałam miłość, mam w sobie pewną pustkę i niespełnienie.
Dzień dobry! Mam 23 lata i już od jakiegoś czasu przymierzam się do pójścia na psychoterapię, ale w sumie zawsze na koniec stwierdzam, że przecież sobie poradzę lub powstrzymują mnie względy finansowe. Byłam adoptowana w wieku 2 lat( wiem, że spotkało mnie wielkie szczęście), ale mam w sobie jakąś pustkę... Doświadczyłam wielu wyrazów miłości, ale także strachu, kontroli, ciągłej próby dopasowania się ze strachu przed odrzuceniem. Kocham moją rodzinę i jestem za nią baardzo wdzięczna, ale zawsze czułam się i czuję inna praktycznie pod każdym względem. Niedługo kończę studia i dopada mnie też kryzys związany z dalszą ścieżką mojego życia. Z jednej strony mam poczucie, że jestem dość mocno świadoma siebie i mogę to jakoś przezwyciężyć sama, ale z drugiej coraz częściej wieczorny natłok myśli i przeczących sobie emocji nie daje mi spokoju. Od kilku lat mam też problemy ze wstawaniem( tarczyca już uregulowana)- ale nadal najlepiej bym ciągle spała, bo non stop czuję się zmęczona. W wolnym czasie od zajęć i pracy nie mogę się zabrać za nic produktywnego- co prowadzi do późniejszych wyrzutów sumienia- i tak zataczam kółka z tygodnia na tydzień. Doszłam do momentu, że uświadomiłam sobie, że potrzebuję pomocy, bo jeśli nie przepracuję siebie, nie będę mogła w swojej pracy zawodowej dobrze wspierać innych. Jaka forma terapii byłaby dla mnie najkorzystniejsza? Gdzie mogę szukać pomocy oprócz sektora prywatnego?
Zmagania z depresją, trudną przeszłością i problemami w pracy. Jak pokonać przebodźcowanie i lęki?

Witam, od dzieciństwa mam stwierdzoną depresję i stany lękowe. Sama u siebie podejrzewam autyzm, ale jest to moje podejrzenie, niekoniecznie diagnoza. Dzieciństwo miałam trudne – było bicie, karanie ciszą, brak przytulania, czułości i ciężka choroba w rodzinie, mojego taty, który dosyć szybko zmarł. Ja też jestem chora – mam genetyczną chorobę, która w wielkim skrócie sprawia, że moje ciało niezbyt przypomina zwykłego człowieka, ale nie na tyle, żeby od razu to zobaczyć. Głównie ciężko mi chodzić.

Mam wykształcenie średnie z powodu moich dolegliwości, bo opuszczałam szkołę i całe, w sumie, moje życie. Jako nastolatka leczyłam się lekami – dużą ilością leków przepisanych przez jednego psychiatrę, które według późniejszych specjalistów były dobrane źle. Do dzisiaj zastanawiam się, jaki mogły mieć na mnie wpływ. Byłam u kilku specjalistów, brałam w sumie kilka leków i byłam na kilkuletniej terapii – aż w końcu uciekłam. Z domu, z terapii, z leków. Zaczęłam żyć na własną rękę, zdobyłam pierwszą pracę i jakoś sobie radziłam. Stwierdziłam, że trzeba dawać radę za wszelką cenę.

W ciągu tego czasu miałam pierwsze związki, zostałam wykorzystana seksualnie i generalnie działy się rzeczy, które nie muszą być istotne w tym, czym chciałabym się podzielić. Pracę miałam w sumie dwie – za minimalną krajową, ale na tyle, żeby się utrzymać. Nagle zdarzyła się okazja, żeby się przebranżowić – zrobiłam wszystko, żeby ją zdobyć. Dosłownie. Zdobyłam ją i na samym początku było ok, ale po jakimś czasie mój zespół (praca biurowa) zaczął dziwnie mnie traktować, albo to moje wrażenie – co przełożona w rozmowie 1 na 1 zasugerowała. Co robiłam, było źle, czego nie zrobiłam – też było źle.

Uważam się za osobę chętną do nauki i nigdy nikomu nie powiedziałam, że nie pomogę, nie zaniosę, nie zrobię – mimo to jestem postrzegana tam jako osoba zamknięta w sobie, która słyszy, ale nie słucha – to usłyszałam. To mnie pogrążyło w depresji. Zaczęłam mieć myśli samobójcze – pierwsze od kilku lat, gdzie wcześniej zawzięcie walczyłam o siebie i, przysłowiowo, płakałam przy lustrze, ale z dumnie uniesioną twarzą malowałam się i udawałam, że jest dobrze. Na wyjeździe w góry z narzeczonym myślałam, żeby wskoczyć w przepaść. Ale to było falowe.

Dzisiaj coś we mnie pękło. Nie byłam w stanie pójść do pracy. Odkąd pamiętam, irytuje mnie tekstura ubrań, światło, wygląd jedzenia, zapach dezodorantu i kremu, którego wiem, że użyję przed pracą. Irytuje mnie dosłownie wszystko, a po pracy jestem tak przebodźcowana, że kładę się do łóżka i jem jak szalona – bo przez cały dzień nie jestem w stanie nic zjeść, dopiero gdy wrócę do domu, to jem. Przez sytuację z jedzeniem zaczęłam się bardzo karać, przytyłam jakieś 15 kg przez taką formę jedzenia – przez głodówkę, a później obżarstwo na sam koniec dnia, mimo że staram się mieć aktywność fizyczną.

Ale nie w tym rzecz. Dzisiaj nadeszło apogeum wszystkiego, czego się bałam – ubrałam się, umalowałam i coś we mnie pękło. Nie byłam w stanie ruszyć się z miejsca. Zaczęłam płakać, pisać do narzeczonego, co mam robić – jak małe dziecko. Jakbym nie była w stanie w żaden sposób podjąć decyzji, zrobić czegokolwiek. Nie poszłam w końcu – po dwóch godzinach czegoś w rodzaju ataku paniki – tylko płakałam nieustannie jak pies.

Zapisałam się do psychiatry online, który zawzięcie przepisał mi leki i wystawił L4 na miesiąc, którego nie do końca chciałam – o czym powiedziałam. Jak wrócę do pracy? Czy mnie nie wyrzucą? Pracuję na zastępstwo i bardzo się boję, że zaprzepaściłam swoją jedyną szansę, aby się rozwijać.

Specjalnie nie pojechaliśmy z narzeczonym wczoraj do jego rodziny (źle znosimy te wyjazdy ze względu na problem z alkoholem w jego rodzinie, ale to nadal rodzina), żeby przygotować się na dzisiaj. Przygotowałam ubranie, porozmawiałam z narzeczonym i poszliśmy spać przytuleni – uspokajał mnie, że będzie ok i że jestem dzielna. Nie byłam. Nie jestem. Nie wiem, co się ze mną dzieje.

Dziękuję za przeczytanie tych żałości.

Jak znaleźć pomoc i wynająć mieszkanie, żyjąc w toksycznym środowisku z rodzicami?
Gdzie szukac pomocy ? zyje na barłogu z 2 rodzicami ktore mnie tylko ponizają. Nie pracuje ale mam pieniadze. Szukam osoby ktora pomoze wynajac mieszkanie. Gdzie szukac pomocy w takiej sytuacji.
Jak radzić sobie z mobbingiem i toksycznym współpracownikiem w nowej pracy?
Rozpoczęłam miesiąc temu nową pracę i mam problem z toksycznym współpracownikiem, który stosuje mobbing - najpierw izolował mnie od grupy, rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, gdy jedliśmy wspólnie obiad rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, poczęstował czymś kazdego z osobna, tylko nie mnie. Niestety to on mnie wdrażał więc musiałam się od niego uczyć, a szefa nie było. Nasz szef jest w porządku jednak często go nie ma albo jest zajęty. Kilka tygodni temu ten toksyk warknął na mnie, że tylko on ma prawo kontaktować się z klientem, do którego ja napisałam (bo sam mi to zlecił). Paranoja. Innym razem warknął na mnie, jak zapytałam gdzie jest ktoś tam. Gdy poszłam do innego działu bo musieli podpisać pełnomocnictwa ale pracownica odmówiła, inny pracownik poinformował tego toksyka że mi odmówiono a tamten "nie ma co się dziwić". Widać od niego ogromną falę wrogości. Gdy rozmawiał z naszą koleżanką i ona się skarżyła na jakąś inną pracownicę jemu, akurat ja koło nich przechodziłam a ten odpowiedział " a ch*j z nią" i ten dobór słów to nie przypadek, na pewno pomyślał o mnie, nieistotne, że rozmowa była o kimś innnym - to się dało wyczuć że wykorzystał ten moment, żeby nie obrazić. Dzisiaj dowiedzialam sie, że jutro to on będzie musiał nadać mi dostęp do czegoś tam, ja nie mam zamiaru z nim zamienić ani słowa. To jest patologia. W dodatku dzisiaj gdy się przesiadłam dalej inny pracownik powiedział kąśliwym tonem"uważaj bo ci co siedzą na tym miejscu tracą pracę". Nie wiem jak zgłosić mobbing bo przecież wtedy wezwą na rozmowę tego toksyka i atmosfera stanie się nie do zniesienia. Dzień w naszym biurze wygląda tak, że nasz dział gada prawie non stop i ten toksyk bardzo silnie szuka uwagi i ciągle z kimś żartuje i lubi dominować i często żartują sobie, że "ja zaraz to zgłoszę, to jest mobbing" i wiele innych, obleśnych głupot. Tego się słuchać nie da.
pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.