Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Codzienne oglądanie porno przez partnera i wpływ na związek

Problem jest taki, że moj partner oglada porno,nie od czasu do czasu ale codziennie, najgorsze że ukrywa to w historii, ale mam sposoby by sobie sprawdzić.Najgorsze to jest to że np dzisiaj wróciłam do domu po kosmetyczce i chciałam uprawiać seks on odmówił twierdząc że nie ma ochoty,gdy sprawdziłam tel oczywiście bylo kilkanaście stron porno,czyli woli ekran odemnie, przeraża mnie to. Kilka dni temu była rozmowa o tym zeby nie oglądał stwierdził że nie będzie bo mu na mnie zależy, niestety kłamie i mnie oszukuje bo nadal to robi i zastępuje bliskość ze mną pornosami. To bardzo mnie przytłacza, czuje wstręt i obrzydzenie, nawet potrafi włączyć porno po seksie jak juz jest to jest ohydne. Kiedy wiem że zostaje sam w domu czy jest np w pracy to wiem że ogląda, cholernie to mnie boli i to że kłamie, niechce takiego czegoś.kocham go ,jest nam bardzo dobrze razem,wspólne hobby i zainteresowania, wspólne mieszkanie itd,dlaczego on mnie rani, nie lubi o tym rozmawiać to wiem, reaguje złością, na dodatek często się "smyra" po nim tak o w ciągu dnia,nawet przy mnie,myślę że tego nie kontroluje....czuje ze on nie przestanie, a myśl że musze sprawdzić jest tak mocna że to robię,niewiem co mam robić czy cos wogole robić czy odejść, niechce żyć z facetem który woli ekran odemnie
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Elu

To, co Pani opisuje, jest niezwykle bolesnym doświadczeniem, które uderza w fundamenty zaufania i poczucie własnej atrakcyjności, jednak ważne jest, aby zrozumiała Pani, że ten problem nie leży w Pani, lecz w destrukcyjnym mechanizmie, w jakim tkwi Pani partner. Opisane zachowania, takie jak codzienne oglądanie pornografii, wybieranie ekranu zamiast realnej bliskości, kłamstwa oraz przymusowe czynności seksualne nawet w Pani obecności, to ewidentne sygnały uzależnienia od pornografii i kompulsywnych zachowań seksualnych. Jego złość podczas prób rozmowy jest klasycznym mechanizmem obronnym osoby uzależnionej, która nie chce dopuścić do siebie prawdy o skali problemu i braku kontroli nad własnymi odruchami.

Pętla, w której się Pani znalazła – ciągłe sprawdzanie telefonu i konfrontowanie się z kłamstwami – jest dla Pani wyniszczająca i tylko pogłębia poczucie wstrętu oraz odrzucenia. Proszę pamiętać, że żadna prośba o nieoglądanie nie zadziała, dopóki partner nie uzna swojego problemu i nie podejmie profesjonalnej terapii uzależnień, ponieważ silna wola w przypadku nałogu jest zazwyczaj niewystarczająca. Warto postawić twardą granicę i zakomunikować, że nie akceptuje Pani życia w kłamstwie i zastępowania Pani obrazami z ekranu, a dalsze trwanie tej relacji zależy wyłącznie od jego gotowości do podjęcia leczenia. Zasługuje Pani na partnera, który jest w pełni obecny w relacji i szanuje Pani potrzeby, dlatego jeśli on odmawia zmiany, dalsze poświęcanie swojego spokoju dla wspólnego mieszkania czy hobby może okazać się zbyt wysoką ceną.

Wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające emocjonalnie – szczególnie, że łączy się tu kilka rzeczy naraz: poczucie odrzucenia, brak szczerości i napięcie wokół tematu, o którym trudno rozmawiać.

Z Pani słów widać, że najbardziej bolesne nie jest samo porno, ale to, jak Pani się przy tym czuje – jakby była mniej ważna, pomijana, a dodatkowo konfrontowana z czymś, co budzi w Pani wstręt i niezgodę.

Do tego dochodzi brak otwartości i złość z jego strony, co może jeszcze bardziej zamykać przestrzeń na rozmowę i potęgować Pani niepokój.

To, że pojawia się u Pani potrzeba sprawdzania, też jest zrozumiałe w sytuacji, w której brakuje poczucia bezpieczeństwa i jasności.

Wybrzmiewa tu bardzo ważne zdanie: że nie chce Pani żyć w relacji, w której tak się Pani czuje. To jest coś, co warto potraktować poważnie.

Z życzliwością,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Elu,

 

Pani uczucia są bardzo zrozumiałe dla mnie: tu nie chodzi tylko o porno ale o odrzucenie, kłamstwo i brak prawdziwej bliskości. To boli najbardziej. Widzę, że jest Pani już w miejscu, gdzie intuicja mówi jasno: „to nie jest dla mnie dobre”...i warto jej zaufać, bo nawet jeśli on ma problem, to Pani nie musi w nim żyć kosztem siebie.

Ciągłe sprawdzanie telefonu to sygnał, jak bardzo ta sytuacja Panią wyniszcza. Relacja powinna dawać poczucie spokoju, nie napięcia i kontroli. Najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy on przestanie?”, tylko: czy ja chcę tak żyć, jeśli nic się nie zmieni?” Ma Pani prawo do bycia wybraną, widzianą i pragnioną a nie zastępowaną ekranem.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, jest dla Ciebie bardzo bolesne, bo nie chodzi wyłącznie o samo oglądanie pornografii. W centrum wydaje się być poczucie odrzucenia, brak szczerości i wrażenie, że intymność między Wami została zastąpiona czymś, co dzieje się poza Tobą.

Samo oglądanie pornografii w związku nie zawsze oznacza problem — dla niektórych par jest to neutralna forma seksualności. Natomiast sytuacja może wyglądać inaczej, kiedy pornografia zaczyna wpływać na relację: pojawia się unikanie seksu z partnerką, ukrywanie zachowania, łamanie ustaleń albo poczucie utraty kontroli.

Ważne jest też to, że ciągłe sprawdzanie telefonu i historii prawdopodobnie daje Ci chwilową ulgę („wiem, co się dzieje”), ale jednocześnie może nakręcać lęk i utrwalać rolę osoby, która musi kontrolować, żeby poczuć się bezpiecznie. To bardzo wyczerpujące.

Warto spróbować porozmawiać z nim nie tylko o samym porno, ale o tym, co dzieje się między Wami. Nie w formie: „masz przestać”, ale bardziej:
„Kiedy odmawiasz mi seksu, a później widzę, że oglądałeś porno, czuję się odrzucona i nieważna. Najbardziej rani mnie też to, że mówisz, że przestaniesz, a potem dowiaduję się, że tak nie jest. Chcę zrozumieć, co się dzieje”.

Istotne będzie, czy on potrafi wejść w tę rozmowę: usłyszeć Twoje emocje, zastanowić się nad swoim zachowaniem i wspólnie szukać rozwiązania. Sama złość albo unikanie tematu nie rozwiążą problemu.

Możliwe pytania, które warto sobie zadać:

Czy problemem jest sama pornografia, czy głównie to, że czujesz się przez nią wybierana jako „gorsza opcja”?

Czy on nadal okazuje Ci pożądanie i bliskość w innych obszarach?

Czy jest gotowy realnie pracować nad tym problemem, czy tylko obiecuje, żeby zakończyć rozmowę?

Nie musisz od razu podejmować decyzji o odejściu. Warto jednak potraktować swoje cierpienie poważnie. Relacja nie powinna opierać się na tym, że jedna osoba cierpi, kontroluje i czeka, aż druga coś zmieni.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

hazard

Darmowy test na uzależnienie od hazardu (Anonimowi Hazardziści)

Zobacz podobne

Od pewnego momentu bardzo przejmie się swoim zachowaniem sprzed 20-kilku lat
Od pewnego momentu bardzo przejmie się swoim zachowaniem sprzed 20-kilku lat. Boje się co by mąż o mnie pomyślał chociaż wtedy go jeszcze nie znałam. Chociaż nie zrobiłam nic złego. Po prostu z jednej dyskoteki odprowadzał mnie chłopak teraz uznany za złego zresztą wtedy też nie miał dobrej opinii i mimo że do niczego między nami nie doszło znajomości nie kontynuowałam mimo że gdzieś tam mi się trochę podobał teraz bardzo się wstydzę tego i nie mogę przestać myśleć że mój mąż by źle o mnie myślał. Nie wiem dlaczego to do mnie wróciło skoro tak naprawdę nic się wówczas nie wydarzyło. Sam fakt że mi się podobał wcześniej i że mnie odprowadzał nawet nie do domu bo weszłam do innego bloku bo już wiedziałam że nie będę tej znajomości kontynuować i nie chciałam by wiedział gdzie mieszkam. Mimo tego wszystkiego mimo że wiem że to błahostka wróciło to do mnie i nie daje spokoju. Najchętniej powiedziałabym mężowi o tym bo przecież wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu ale wiem że by mi to wypominał do końca życia.
Kłótnie z mężem, problem z komunikacją. Nie chcę być uległą i przepraszać za rzeczy, które nie są do tego powodem. Nie chcę, by moje dzieci dorastały w takim domu.
Witam. Niedawno wróciliśmy całą rodziną z zagranicy do wyremontowanego mieszkania. Wszystko niby okej. Nie mamy problemów finansowych czy zdrowotnych. Od pewnego czasu nie możemy dogadać się z mężem. Chodzi o pierdoły. Byliśmy na zakupach, ja poszłam do kolejnego po coś, czego nam brakowało i zapłaciłam kartą, ponieważ nie miałam na tyle gotówki. Skończyło się awanturą w aucie, bo mieliśmy nie płacić kartą, a ja przed wyjściem nie powiedziałam, że chce to kupić i mąż nie przygotował na to gotówki. Będąc w sklepie nr 1 pytałam czy może pójdziemy i kupimy przy okazji to, czego brakuje i mąż w sumie nic nie odpowiedział. W aucie oczywiście mąż miał pretensje i uznał, że ja się nigdy do błędu nie przyznam, a ja najprościej w świecie uważam, że tu nie ma do czego się przyznawać . Kłótnie są w sumie o takie właśnie głupoty. Rano mieliśmy wyjść, a ja zrobiłam śniadanie i w sumie nie pomyślałam, że może to przeszkadzać, a mąż znów chciał wstać ubrać się i wyjść. Ja pomyślałam, że skoro jestem głodna to zrobię śniadanie dla nas i dzieci, a później wyjdziemy. No cóż kolejny raz problem z komunikacją. Okazało się, że sprawy z zagranicy nie zostały do końca załatwione i to też moja wina, ponieważ wszystkim ja sama się zajmowałam i według męża tak to załatwiłaś właśnie, że jest wszystko źle. Mamy dwoje dzieci . Nie chce, żeby one słuchały takich głupich kłótni . Starszy syn pyta, dlaczego ciągle się kłócimy. Mąż nie chce, żebym gdziekolwiek sama jechała nawet na zakupy . Pyta "to co, ja mam z nimi siedzieć? "( Z dziećmi) ja mogę jechać, ale tylko z nimi. Rozmawiamy później, po czym wiemy, że źle robimy, ale za chwilę jest to samo. Iść na kompromis, kiedy uważam, że nie mam za co przepraszać, bo kupiłam paczkę pampersów, o których nie powiedziałam, a on nie uwzględnił tego w pieniądzach na zakupy. Takich powodów dziennie może być milion. Znów ustępować, aby załagodzić sytuację i być uległą. Nie wiem czy tak powinno być, a może ja źle to widzę . Może on ma rację, a ja nie myślę i robię takie gafy, które mogą wyprowadzić z równowagi. Proszę niech ktoś na chłodno to oceni i powie czy to ma sens... Nie chce, aby dzieci dorastały w takim smutnym domu. Dziękuję wam.
Jak radzić sobie z podejrzeniami o romans męża i notoryczną zazdrością w małżeństwie?

Mąż uważa, że tylko ja – żadna inna. Były plotki, że miał romans w pracy. Życie małżeńskie – OK, czasem sprzeczki o byle co.

Teraz pytanie – jak podejść do sprawy? Mąż pracuje z kobietami, z jedną z nich poszła fama, że miał romans. Zaprzecza. OK, próbowałam zaufać, lecz jest ciężko – potrafi momentami być wobec mnie chamski, agresywny, nie chce zbliżeń. Kiedy frustracja i agresja mijają – nagle jest czuły, jakby nigdy nic, jakby nic sobie z tego nie robił.

Kierowniczka, z którą zna się dosyć dobrze, potrafiła mówić mojemu mężowi, że ją irytuję. Podobno go zje***ała „za mnie” – przepraszam za słowo, ale już mam dosyć. Ta kobieta potrafiła mnie zaatakować słownie, że niby nie powinno mnie interesować, co łączyło mojego męża z inną kobietą. Mąż uważa, że to tylko plotki.

Mam zaufanie do mojej koleżanki, z którą rozmawiałam. Powiedziała, że mąż mną manipuluje, kłamie, że coś tu nie gra. Kierowniczka za każdym razem wyręcza się tylko moim mężem – żeby poszedł do apteki po leki, żeby wlał płyny do auta... i tak w kółko. Nikogo innego nie prosi, tylko jego. A on twierdzi, że inni są nieudolni, a on nic złego nie robi. Yhy...

I teraz sytuacja: dzwoni do mnie na wideo rozmowę – zawsze widzę jego twarz. Nagle, kiedy rozmawiamy przed pracą, mówi do mnie: „poczekaj” i ustawia kamerę na czarne tło – raczej celowo, żebym nic nie widziała. W tym momencie słyszę głos kobiety, chyba tej „tempej” kierowniczki. Po chwili, kiedy odeszła, mąż nagle odwraca kamerkę, jakby nigdy nic, mówiąc, że „niechcący” ją przestawił. Yhym, jasne… Powiedział, że ona tylko podjechała autem i mówiła coś, że jakiegoś pracownika zamknęła policja.

Pytam męża: czy naprawdę był problem, żeby trzymać normalnie telefon? Czy trzeba było tak szybko zmieniać obraz? Buziaczki czy co? Różnie można to odebrać, prawda? Twierdzi, że „niechcący”… A potem nagle mówi do mnie: „Nie przyjeżdżaj po mnie do pracy”. Jak mam to odbierać? Kłamie mnie z tą babą, czy serio może „niechcący”?

Jeszcze tekst: „Masz tak robić – nie przyjeżdżaj”. No to co – pojechać i mieć podejrzenia, czy nie? Dodam tylko, że ta kobieta bardzo mnie nie lubi – i ja jej też. Kiedy jeżdżę po męża, widzi mnie, robi miny – ja to widzę. Mówiłam mężowi. On twierdzi, że ma ją „w dupie”, a ja widzę, że ona robi niestosowne gesty, kładzie mu rękę na klatkę piersiową, uśmiecha się jak kokietka, klepie go i łazi za nim krok w krok.

Mąż uważa, że „za dużo biorę do siebie”. Ale moim okiem – to nie wygląda normalnie. Czy mam powody do podejrzeń?

Partner zabrania mi rozmów z innymi. Mówi, że wymaga tego ode mnie, inaczej obraża i wyzywa.

Witam. Chciałabym poznać opinię na temat takiego zachowania partnera. 

Otóż, zabrania on zwyczajnych rozmów ze znajomymi w miejscu pracy. Obraża ich, zniechęca do nich, sugeruje, że jeśli on ich nie lubi, to ja również mam ich nie lubić, bo on tego ode mnie wymaga. 

Następnie mówi, że jeśli ja ich lubię, to znaczy, że jestem taka sama beznadziejna jak oni. Limituje czas tych rozmów, kilka minut. 

W złości, w toku mojego tłumaczenia, że są to zwyczajne rozmowy między ludźmi, obraża mnie, przeklina,wyzywa.

Z mężem musimy opiekować się jego młodszym bratem. Teraz zamieszka u nas, a ja jestem przerażona, bo dom to było moje miejsce spokoju.

Dzień dobry, mam wewnętrzny konflikt i czuję się z tym bardzo źle. Z mężem rozmawiałam na ten temat, jednak on jest na tą sytuację tylko zły. 

Przechodząc do sprawy: mój mąż ma 15 lat młodszego brata (teraz to nastolatek). Ojciec męża pracuje za granicą cały czas, zjeżdża do domu raz na pół roku na weekend, więc tak jakby go w ogóle nie było. Teściowa w wakacje postanowiła wyjechać do pracy (na niecałe dwa miesiące). Zgodziliśmy się zająć bratem męża, przeprowadzić do ich domu (co wiązało się z różnymi emocjami, ponieważ parę lat wcześniej ojciec męża nas po prostu z niego wyrzucił + parę dni przed wyjazdem mamy zrobił nam awanturę o to, że mieszkamy kilka kilometrów od nich w innej miejscowości i nie potrafimy przyjechać, żeby skosić trawę i porąbać drzewo - zaznaczę, że akurat był na urlopie. Gdy go nie ma to jesteśmy na prawie każde zawołanie teściowej). Przeprowadziliśmy sie, żeby spokojnie teściowa mogła pracować, jednakże zaznaczyliśmy, że to jest jednorazowe, ponieważ nie będziemy tolerować tego, w jaki sposób zachowuje się jej mąż. 

Ostatnio nałożyło się sporo spraw i finansowo nie daliśmy rady. Teściowa nas wspomogła delikatnie. Teraz teściowa postanowiła znów wyjechać na prawie dwa miesiące za granicę. Bratem męża miał się zająć partner siostry teściowej, ale wyszło tak, że po tygodniu zrezygnował. Niestety jest to rok szkolny, brat męża lubi zaspać do szkoły, gdy się go nie przypilnuje, żeby wstał na autobus (od nas ma do szkoły 5 min drogi spacerkiem). 

W domu teściów jest cały rok bardzo zimno, a my z mężem nie jesteśmy w stanie pracując i przebywając praktycznie 3/4 dnia poza domem palić w piecu, żeby było tam ciepło. Więc z tych dwóch powodów postanowiliśmy, że weźmiemy brata męża do siebie. Jednak czuję się z tym źle. Mam lekkie problemy psychiczne, paranoję szczególnie na punkcie bakterii. A to jest dodatkowa osoba w domu, jestem zmuszona wyjść z mojej strefy komfortu. Nasze mieszkanie jest dla mnie miejscem spokoju. A teraz zostanie to zburzone. 

Jest mi niedobrze samej ze sobą, ponieważ wiem, że musimy pomóc teściowej, ale z drugiej strony denerwuje mnie, że po raz kolejny zrzuca swój obowiązek zajęcia się dzieckiem na nas, żeby po prostu uciec na chwilę i odpocząć od domu. 

Dodam jeszcze tylko, że mąż od zawsze opiekował się bratem, doszło nawet do sytuacji, gdzie brat uważał męża za ojca, a teściowa do każdego złego zachowania młodszego syna wołała męża, żeby go strofował, ponieważ sama sobie nie radzi. Więc takie oddawanie dziecka mężowi jest od zawsze. 

Walczę w tym momencie sama ze sobą i nie wiem co o tym myśleć. Czuję się jak wręcz jak potwór, rozważając odmowę.

Alkoholizm

Alkoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Alkoholizm to poważny problem dotykający miliony ludzi. Jeśli Ty lub bliska osoba zmaga się z uzależnieniem, pamiętaj o dostępnych metodach leczenia i wsparcia. Omawiamy objawy, przyczyny, konsekwencje alkoholizmu oraz sposoby walki z chorobą.