Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w związku: zazdrość o przyjaciół, mieszkanie i potrzeba przestrzeni

Dzień dobry,

Ostatnio z moją partnerką mamy ciężki okres. Kupiłem mieszkanie i chciałbym, żeby się do mnie wprowadziła, ale ona twierdzi, że to za szybko (jesteśmy razem ponad rok). Ogólnie świetnie się dogadujemy, fajnie spędzamy czas.

Miałem dobrą koleżankę, o którą partnerka jest zazdrosna. Ona z kolei ma kolegę, który kiedyś za nią „latał” i chciał z nią być. Czasem wychodzą sobie grupką znajomych na piwo, a ja swoją znajomość z koleżanką musiałem zakończyć.

Mamy po 30 lat. Ona mieszka z siostrą bliźniaczką, która jest z facetem ponad 2 lata i nadal nie chce z nim zamieszkać. To mnie przeraża i boję się, że moja partnerka nigdy się do mnie nie przeprowadzi. Często kłócimy się o moją koleżankę, aż w końcu całkiem zerwałem z nią kontakt. Partnerka jednak pisze mi, że nie chce faceta, który nie szanuje jej lęków. Tylko że ja już ani nie piszę, ani nie spotykam się z tą koleżanką – po prostu chciałbym, tak jak ona, móc czasem wyjść paczką starych znajomych.

I tak się kłócimy. Ona mówi, że nie chce takiego związku, takiego faceta. W emocjach napisałem jej nawet, żeby oddała mi klucze od mieszkania. Wiem, że szczera rozmowa to klucz, ale co robić w takim wypadku?

Mam 30 lat, chcę mieć żonę i dzieci, a nie mieszkać sam i żyć nadzieją, że któregoś dnia ona nagle stanie w drzwiach z walizką. Po naszych kłótniach zdystansowała się. Czuję się wszystkiemu winny, jak zawsze. Coraz częściej wychodzi ze swoimi znajomymi. Ostatnio powiedziała, że nie musimy się widywać codziennie i że potrzebuje przestrzeni. Ale co to ma znaczyć? Przecież to nie brzmi dobrze… bo jeśli kiedyś zamieszkamy razem, będziemy widywać się codziennie.

Ja już naprawdę nie wiem, co mam robić.

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry, 

Po pierwsze, rozumiem, że ma Pan wątpliwości, czy chcą Państwo tego samego z partnerką, Pan jest już gotowy zaangażować się w ten związek, natomiast Pana partnerka nie chce się bardziej zaangażować, przynajmniej na ten moment. Po drugie, rozmowy na trudne tematy powodują między Państwem dystans, a nie większe zrozumienie. Pana partnerka reaguje wycofaniem, niezadowoleniem, odtrąceniem, Pan -  poczuciem winy. Po trzecie, konflikty dotyczą m.in. czyje uczucia i potrzeby mają być uwzględniane w związku, i w jakim stopniu. Z pewnością na to wszystko nakładają się jeszcze Państwa indywidualne doświadczenia. Co można zrobić w takiej sytuacji - jeśli próby rozmowy we dwoje nie udają się z powodu emocji, można skorzystać z konsultacji par, z osobą trzecią jest czasem łatwiej zobaczyć, "o co chodzi, na co my czekamy". Może Pan również przyjrzeć się temu poczuciu winy przy konfliktach - czy w każdej relacji się powtarza, o czym ono w zasadzie mówi, pomocna może być książka np ."Stanowczo, łagodnie, bez lęku", lub konsultacja psychologiczna. 

Pozdrawiam serdecznie, 

Iga Borkowska,  www.maturitas.pl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Norbert Makulski

Norbert Makulski

Sprawa nie jest łatwa. Widzę, że jesteś zmęczony i przeszywa Cię lęk. Chcesz bezpieczeństwa, rodziny i jasnej decyzji, a jednocześnie czujesz się przytłoczony zazdrością, poczuciem winy i niepewnością. To, co przeżywasz, ma sens i warto to potraktować poważnie. Z perspektywy terapeuty ważne jest, byś najpierw nazwał własne potrzeby i granice - nie po to, by zastosować plan działań, lecz byś mógł w kontakcie z partnerką wyrazić, co dla Ciebie znaczy bliskość i co powoduje, że tracisz spokój. 

 

Równie ważne jest zbadanie, dlaczego czujesz się "zawsze winny”, to nie musi być twoja stała etykieta. Potrzeba przestrzeni ze strony partnerki nie musi od razu oznaczać rozstania, ale może być sygnałem o jej rytmie i obawach. Jeśli jednak Twoje życie ma iść w stronę małżeństwa i dzieci, masz prawo oczekiwać jasności i nie tkwić w zawieszeniu. Uszanowanie lęków partnerki nie oznacza rezygnacji z siebie - nie ma prawa tego oczekiwać. Jeśli chcesz, możesz to omówić głębiej ze specjalistą i przygotować sposób rozmowy, który nie eskaluje konfliktu, albo popracować nad twoim poczuciem winy i granicami.

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

rozumiem, że czuje się Pan zdezorientował i pełen niepewności o przyszłość. 

Myślę, że najważniejsze to szczera rozmowa, kiedy emocje już opadną. To,że partnerka mówi o potrzebie przestrzeni, może być sygnałem, że czuje się przytłoczona intensywnością Waszych kłótni. Niekoniecznie musi to oznaczać, że nie chce być z Panem.

Spróbujcie porozmawiać o swoich uczuciach - zaczynając od "ja + emocja", porozmawiajcie o oczekiwaniach na przyszłość, a także o granicach i zaufaniu.

Wydaje się, jakbyście byli na dwóch różnych etapach wchodzenia w relację, dlatego szczera i spokojna rozmowa jest kluczowa.

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Magdalena Nowakowska

Magdalena Nowakowska

Widzę, że przeżywa Pan obecnie trudny czas, z jednej strony potrzebuje Pan stabilizacji oraz rozwoju wspólnego życia, a z drugiej partnerka potrzebuje więcej czasu oraz przestrzeni. Do tego dochodzi wątek zazdrości i odmiennego podejścia do relacji ze znajomymi, co rodzi napięcia i kłótnie. Trudność dotyczy również różnego podejścia w rozwoju relacji oraz kwestii zaufania. Takie sytuacje są naturalne, jednak mocno obciążające emocjonalnie. Zachęcam do umówienia się na konsultację u psychologa, to dobra okazja, by w bezpiecznej przestrzeni zauważyć swoje potrzeby.


Wszystkiego dobrego!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

To naturalne, że masz potrzebę bliskości, stabilizacji i jasnych planów. Twoja partnerka zdaje się działać w innym tempie, ale to nie musi oznaczać, że Cię nie kocha, ale że ma swoje obawy.

Ważne, żebyś pamiętał, że Twoje potrzeby są równie istotne jak jej. Spróbuj spokojnie wyrazić, co dla Ciebie jest ważne - nie z pozycji winy czy pretensji, ale troski o Waszą przyszłość. Jeśli czujesz, że rozmowy wciąż prowadzą do kłótni, warto rozważyć wspólną terapię par, by lepiej się usłyszeć.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Widzę, że dla Pana trudno jest się dogadywać z partnerką. Przypuszczam, na podstawie tego, co Pan pisze, że nie czuje się Pan zrozumiany i że brakuje pewnej równowagi, gdy rozmawia z nią. To może być bardzo bolesne i frustrujące.


Rozumiem, że czuje się Pan bardzo odpowiedzialny i może dlatego pisze, że czuje się winny. Szczególnie gdy odczuwa Pan presję założenia rodziny. Proszę jednak pamiętać, że relacje są zawsze bardzo skomplikowane. Mogą dawać dużo szczęścia, ale też często są wyzwaniem i nie wszystko mamy pod kontrolą.


Wydaje mi się, że dla Pana w tym momencie ważne jest rozumieć, jak lepiej się komunikować. Jak Pan powiedział, w każdej relacji kluczowa jest szczera rozmowa. Jednak to nie wszystko. W efektywnej komunikacji ważne jest, aby być w stanie wyrażać swoje potrzeby i swoje granice bez wyrzucania winy drugiej osobie. Tak zwana "asertywność" to (między innymi) "umiejętność w sposób nieuległy i nieraniący innych" oraz "umiejętność wyrażania opinii, krytykipotrzeb, życzeń".


Również ważne jest rozumieć, jak Wasza rozmowa się rozwija i co powoduje, że zmienia się w kłótnię. Mogę polecić rozmowę z psychologiem, aby przeanalizować sytuację i wypracować alternatywne sposoby efektywnej komunikacji.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Lucio Pileggi, Psycholog

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dzień dobry,

 

to naturalne, że w tak ważnym momencie, jakim jest decyzja o wspólnym zamieszkaniu, pojawiają się silne emocje oraz lęki. Sytuacja, w której czuje Pan, że partnerka stawia wymagania, a sama nie jest skłonna do kompromisu, jest wyjątkowo trudna i budzi niepokój. Pański lęk o przyszłość i chęć założenia rodziny są całkowicie zrozumiałe.

Być może kluczem do rozwiązania problemu będzie szczera rozmowa, jednak taka, która nie opiera się się na wzajemnych oskarżeniach. Warto tutaj poruszyć kwestię braku zaufania, który zdaje się być głównym problemem. Być może użytecznym będzie powiedzieć partnerce, że widzi Pan, jak bardzo jest dla niej ważne to, żeby mogła spędzać czas ze swoimi znajomymi, i że Pan też chciałby móc utrzymywać kontakt ze swoimi. Wydaje się, że brak zaufania ze strony partnerki i konieczność zrywania znajomości budzi w Panu poczucie, że wasza relacja nie jest równa.

Warto również poruszyć temat wspólnego mieszkania. Proszę spróbować zrozumieć, co dokładnie ją blokuje. Być może strach przed utratą niezależności, a być może kwestia siostry. Ważne jest, aby partnerka była świadoma, jakie są Pana oczekiwania odnośnie do planów wspólnego zamieszkania i założenia rozmowy. Jeśli jednak nadal będzie unikać rozmowy, a jej zachowanie - dystansowanie się i mówienie o potrzebie przestrzeni - nie ulegnie zmianie, może to oznaczać, że jest zbyt wiele nierozwiązanych problemów.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Panie Wymix,

to, co Pan przeżywa, jest zupełnie zrozumiałe. Posiadanie potrzeby stabilizacji, wspólnego zamieszkania, myślenia o rodzinie i dzieciach to naturalne i bardzo ważne potrzeby. Dobrze, że Pan je dostrzega i potrafi je nazwać, bo to już pierwszy krok do tego, by jasno komunikować, czego Pan oczekuje od związku.

W takiej sytuacji kluczowa rzeczywiście wydaje się szczera rozmowa z partnerką. Warto powiedzieć wprost: „Ja jestem gotowy na rodzinę i dzieci, czuję, że to odpowiedni moment w moim życiu. Chciałbym sprawdzić, czy Ty patrzysz w podobnym kierunku.” Taka jasność może być trudna, ale daje obu stronom szansę, by ocenić, czy ich wizje przyszłości się pokrywają. Nie chodzi tu o stawianie ultimatum, ale o otwarte wyrażenie swoich potrzeb i wysłuchanie tego, co ma do powiedzenia druga strona. Jeśli partnerka potrzebuje więcej przestrzeni czy czasu, ma do tego prawo, ale Pan również ma prawo do tego, by budować życie w zgodzie ze swoimi wartościami i oczekiwaniami.

Warto też pamiętać, że różnice w podejściu do wspólnego zamieszkania czy relacji z przyjaciółmi nie muszą oznaczać końca związku, ale jeśli ciągle będzie Pan czuł, że rezygnuje z ważnych dla siebie potrzeb, mogą pojawić się frustracja i poczucie niespełnienia.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog. 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry,

opisuje Pan sytuację, w której spotykają się różne potrzeby – Pana pragnienie bliskości i wspólnego życia oraz potrzeba przestrzeni i poczucia bezpieczeństwa ze strony partnerki. Nic dziwnego, że rodzi to napięcia, poczucie winy i frustrację.

To, co może być dla Pana pomocne, to zatrzymanie się i przyjrzenie własnym emocjom. Widzę, że bardzo zależy Panu na tej relacji i wkłada Pan wiele wysiłku, żeby ją chronić. Warto jednak pamiętać, że zdrowy związek opiera się na równowadze – zarówno bliskości, jak i autonomii.

Kilka pytań, które może Pan sobie zadać: 
- Co dla mnie oznacza „być w związku”, a co dla mojej partnerki? 
- Jak mogę wyrazić swoje potrzeby tak, by nie były odbierane jako presja?
- Co mogę zrobić, żeby samemu czuć się stabilniej, niezależnie od reakcji partnerki?

W rozmowach z partnerką proszę spróbować używać języka uczuć i potrzeb zamiast ocen i żądań („Czuję się niepewnie, kiedy…” zamiast „Ty zawsze…”). To zwiększa szansę, że zostanie Pan wysłuchany.

Warto też pamiętać, że tempo wchodzenia w kolejne etapy związku bywa różne i nie musi oznaczać, że relacja jest skazana na porażkę. Czasami to kwestia indywidualnych doświadczeń i lęków, które druga strona potrzebuje przepracować. 

Jeśli czuje Pan, że napięcie w relacji jest coraz trudniejsze do udźwignięcia, pomocna może być rozmowa z psychologiem par lub indywidualne wsparcie.

 

Pozdrawiam serdecznie

Aleksandra Miller, Psycholog

Usunięty Specjalista_tka

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, rozumiem Pana niepokój. Z tego, co Pan opisuje, Wasze oczekiwania co do relacji i tempa jej rozwoju są odmienne. Pan oczekuje stabilizacji, wspólnego mieszkania, partnerka z kolei ma przed tym opory. Najważniejsza będzie szczera rozmowa na temat Waszej przyszłości, bez oskarżeń. Warto zapytać o jej plany i obawy, a także przedstawić własne oczekiwania. Ma Pan prawo tworzyć związek w poczuciu bezpieczeństwa i przewidywalności.

 

Trzymam kciuki,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry,

Z Pana opisu widać, że macie różne potrzeby - Pan dąży do stabilizacji i wspólnego mieszkania, partnerka potrzebuje wolniejszego tempa i przestrzeni. To nie musi oznaczać, że związek nie ma przyszłości, ale wymaga spokojnego ustalenia, jak każde z Was wyobraża sobie kolejne kroki.

Kwestia zazdrości pokazuje, że pojawił się temat zaufania i granic. Warto nie traktować tego w kategoriach „kto ma rację”, tylko wspólnie zastanowić się, jakie zasady będą dla Was obojga bezpieczne i satysfakcjonujące.

Rozmowa ma tu kluczowe znaczenie, ale nie chodzi o powtarzanie tych samych kłótni. Pomocne jest mówienie o swoich uczuciach i potrzebach, a nie o tym, co partner czy partnerka robi źle. To otwiera przestrzeń do zrozumienia, zamiast do obrony. Jeśli trudno Wam dojść do porozumienia samodzielnie, dobrym rozwiązaniem może być wspólna konsultacja u terapeuty par.

 

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry,


Ma Pan prawo do posiadania potrzeby bliskości, do wykonania „kolejnego kroku” w związku, i potrzeby posiadania rodziny. 
Pana partnerka z kolei może mieć inne tempo w angażowaniu się w związek, może mieć swoje lęki i obawy. Pytanie gdzie tutaj znaleźć kompromis? 
Myślę, że może Pan jeszcze raz spróbować rozmowy z partnerką, ale bez osądzania - mówiąc o swoich potrzebach. Żeby nie tkwił Pan „w zawieszeniu”, może Pan poprosić partnerkę o deklarację - ile czasu potrzebuje na przeprowadzkę.

Natomiast jeżeli po tym czasie partnerka nadal nie będzie gotowa na wspólne mieszkanie, to mogą Państwo ponownie się zastanowić czy macie takie same oczekiwania, czy może Wasza wizja związku się zmieniła. 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda 

Psycholog 

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Warto porozmawiać spokojnie, bez wzajemnych pretensji, o tym, czego każde z Was naprawdę potrzebuje i jak wyobraża sobie Waszą wspólną przyszłość. Ustalcie granice dotyczące zazdrości i kontaktów ze znajomymi. W relacji zawsze uczestniczą dwie osoby. Jeśli rozmowy wciąż kończą się kłótniami, pomocna może być wspólna konsultacja u psychologa bądź terapeuty par, gdzie łatwiej będzie Wam wysłuchać się nawzajem i poszukać rozwiązań.

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

 

Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoją sytuacją — to niełatwe, gdy czuje się Pan rozdarty między tym, czego sam pragnie, a tym, co druga osoba jest w stanie dać w danym momencie.

Widzę tu kilka wątków, które się zazębiają:

1. Tempo związku i wizja przyszłości

Pan ma bardzo jasne oczekiwania: chce rodziny, dzieci, wspólnego życia tu i teraz.

Pana  partnerka potrzebuje więcej czasu i przestrzeni — niekoniecznie oznacza to, że nigdy nie będzie gotowa, ale na ten moment nie jest.

To zderzenie tempa może rodzić frustrację i poczucie stania  w miejscu.

2. Temat zazdrości i granic

Pan  zakończył relację z koleżanką, żeby okazać szacunek dla uczuć partnerki.

Partnerka jednocześnie spotyka się ze swoim znajomym (który miał wobec niej intencje), co budzi w Panu poczucie niesprawiedliwości.

Problem nie jest już sam w sobie o koleżankę, tylko o zasady i równe traktowanie. Pan  poświęcił coś ważnego, ona natomiast sama nie daje tego samego. To tworzy nierównowagę.

3. Komunikaty partnerki o „przestrzeni”

Gdy partnerka mówi, że nie musicie widywać się codziennie, że potrzebuje przestrzeni — to często sygnał, że czuje przytłoczenie albo chce sprawdzić, jak czuje się poza intensywnością relacji.

Nie musi to oznaczać końca, ale warto to traktować poważnie, bo to wyraz jej aktualnych potrzeb

Bardzo ważna w tej sytuacji  jest szczera rozmowa o wizji przyszłości.

Nie tylko o mieszkaniu razem, ale o tym, gdzie ona widzi siebie za rok, dwa. Jeśli jej odpowiedzi będą ogólnikowe lub wymijające, to jest to cenna informacja — nie ma pewności, że wasze plany są spójne.

Z tego, co Pan pisze bardzo często czuje się odpowiedzialny „za wszystko”. Tymczasem związek to dwie osoby — i każda z nich wnosi coś do dynamiki konfliktu. Pana partnerka również podejmuje decyzje, które wpływają na sytuację.

Ma Pan 30 lat, wie, że chce rodziny i stabilizacji. Jeśli Pana partnerka realnie nie jest gotowa na wspólne życie w przewidywalnej przyszłości, to być może warto zadać sobie pytanie: czy chcę czekać i ryzykować, że to nigdy się nie wydarzy?

Nie ma Pan  wpływu na tempo, w jakim partnerka dojrzewa do decyzji. Ma Pan natomiast pełne prawo określić swoje potrzeby i zastanowić się, czy ten związek jest w stanie je spełnić. Najważniejsze, żeby nie żyć w ciągłym poczuciu winy i rezygnacji z siebie.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

Zobacz podobne

Spróbować jeszcze raz czy zostawić?
Spróbować jeszcze raz czy zostawić?
Test na gaslighting w małżeństwie - jak rozpoznać, czy jesteś ofiarą manipulacji?
Witam moje pytanie brzmi czy mogłabym sobie zrobić test na gaslighting? Uświadomiłam sobie że jestem ofiarą w z moim małżeństwie .
Nie potrafię nazywać i wyrażać emocji, staję się obojętna w związkach po jakimś czasie.
Dzień dobry, Od długiego czasu meczą mnie pewne wątpliwości dotyczące mojej osoby i postrzegania ludzi w relacjach jakie mam, a szczególnie relacjach damsko-męskich. Chciałabym od dawna nawiązać taką relację, w której poczuję "to coś", stabilizację, spokój i uczucia. No i właśnie o uczucia chodzi. Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy wchodzę w jakiś związek, pojawia się ten sam schemat i nie wiem, z czego on wynika. Mianowicie, w każdym związku, który miałam dotychczas, początkowo zawsze czułam te dobre, pozytywne mocje, uczucia, które wskazywały na jakieś zauroczenie, coś co powodowało radość, a po jakimś czasie dłuższym, bądź krótszym, nagle zauważam u siebie spadek nastroju, który zupełnie nie wiem z czego wynika. Zaczynam czuć obojętność, której nie chcę czuć. Czuje się z tym źle, mimo szczerych chęci zmiany tego to nie potrafię. I kiedy mam odpowiedzieć na pytanie "co czuję" zupełnie nie umiem. Mam wrażenie, że nie potrafię nigdy określić ani sprecyzować swoich uczuć i emocji, czy kogoś lubię czy kocham. Owszem, mam takie stany, w których rozpiera coś pozytywnego, mogę to określić jako coś w rodzaju uczucia miłości, czego nie jestem pewna. Mam też wątpliwości czy potrafię tęsknić, a wydaje mi się, że nie. Jest to taki stan, że jak ktoś mi bliski wyjeżdża, tak jakby mój mózg akceptuje taki stan rzeczy, dostosowuje się.... Wiele razy usłyszałam, że czuć ode mnie "chłód", ''jestem zimna". Jest mi przykro w sytuacji, kiedy partner pyta czy tęsknie, a ja nie mogę mu odpowiedzieć twierdząco. Mam problem z wyrażaniem emocji, mówieniem o uczuciach. Prawdopodobnie mój opis jest bardzo chaotyczny, za co z góry przepraszam. Chciałabym się dowiedzieć czy to co mnie dotyka, powinnam z kimś przepracować, bo czuję, że jest we mnie jakiś problem. Będe wdzięczna za jakąkolwiek poradę, gdzie powinnam szukać pomocy i w jakim zakresie. Pozdrawiam M.M.
Jak radzić sobie w związku z partnerem uzależnionym od pornografii?
Hej. Jestem z moim chłopakiem już 5 lat. Jakoś 3 lata temu okazało się, że jest uzależniony od pornografii. Mam pracę w domu, więc jestem w nim praktycznie cały czas. Niechętnie wychodzę spotkać się ze znajomymi, chyba że wiem że on wtedy też wychodzi z domu. Z boku to może wyglądać jakbym go pilnowała, ale czuję, że po prostu unikam nieprzyjemnych dla mnie uczuć, które występują kiedy wracam do domu i wiem, że on to robił. Wiem, że to nie mój bagaż, ale z jakiegoś powodu bardzo biorę do siebie to, że on to ogląda, mimo że robi to od 20 lat. Wiem, że nawet jakbym była laską 10/10, to też by to robił, a jednak ciężko mi się od emocji i na myśl o tym czuję ścisk w żołądku. Poprzedni partnerzy też mieli ten problem. Czasem wracałam do domu i nawet w dzień kobiet potrafiłam zastać porno na ekranie komputera, ‚bo chciał sobie ulżyć, żeby potem móc się dłużej kochać’. Z poprzednimi też nie miałam szansy porozmawiać o tym, bo było że jestem popieprzona, że każdy to robi i w ogóle w czym problem. Z obecnym partnerem dużo rozmawiamy o tym. Kiedyś starał się przestać, ale potem w nagrodę za momenty abstynencji robił to znów. Teraz mówi, że nie uważa żeby to aż tak szkodziło naszej relacji, więc nie podchodzi do rzucenia tego, bo to zbyt trudne dla niego na ten moment. Nie ma za dużo czasu na to, bo tak jak mówię jestem w domu, ale ostatnio też powiedział mi, że kiedy wie że będę poza domem, to już myśli i tym, że sobie coś obejrzy. Pobrałam te apke, bo pomaga mi skupić się na sobie i wyjść faktycznie z tej spirali nieprzyjemnych myśli. Ale jednak czuję coś ciągle. Chciałabym z czysta głowa wychodzić i nie martwić się o nic i dać mu przestrzec na cokolwiek tylko potrzebuje.
Brak wiary w siebie, lęk przed kobietami i samotnością – jak zaakceptować życie w pojedynkę?
Chciałbym wreszcie zaakceptować samotność i realia życia. Odkąd byłem młodszy zawsze wiedziałem że o związkach kobietach mogę zapomnieć mam 23 lata i będzie tylko gorzej bez dobrej pracy pensji samochodu doświadczeń o kobietach mogę zapomnieć. Online naczytałem się dużo na temat tego co chcą i tylko bardziej mnie to dobija ale takie są realia życia kobiety chcą po prostu dużo pieniędzy dobrego wyglądu statusu ja tego nie mam i nie będę mieć a jest mi to bardzo ciężko zaakceptować. Zawsze byłem naiwny że jakaś szansę mam a już w szkole się ze mnie wyśmiewały i przygotowały do tego że nie mam. Internet bardzo dużo pomógł mi otworzyć oczy na temat kobiet ich natury i jest to przykra ale potrzebna prawda że bez statusu dużych pieniędzy super wyglądu tak naprawdę jesteś na dole samej hierarchi. Ja od zawsze byłem głupi brzydki wycofany boje się np do tej pory dalej jeździć spróbować prawa jazdy jeszcze raz nie mam tego czego chcą kobiety a żyjemy w czasach gdzie jako facet mam być coraz lepszy bogatszy itp. Czytam codziennie na ten temat i daję mi to ulgę ale jednocześnie ból bo wiem że jako facet tylko mój wygląd status pieniądze się liczą bo tego chcą kobiety taka jest ich natura. Dlatego chciałbym się przygotować do całego życia samemu jako prawiczek i po prostu zwykły szary nic nie warty człowiek tak naprawdę po tych wszystkich postach jeszcze bardziej boje się kobiet są po prostu straszne i dla nich liczy się tylko topka mężczyzn a ja do tej topki się nie zaliczam. Bo z moją pracą czy nawet mieszkaniem z rodzicami i już po prostu wolę omijać dziewczyny bo nie mam nic do zaoferowania i to robię bo czuję tylko strach i wstyd przed nimi. Już raz byłem wyśmiany za bycie prawiczkiem i nie chcę tego przechodzić jeszcze raz a bardzo ciężko jest mi zaakceptować to jakie są kobiety naprawdę. Staram się również zapomnieć o miłości bo wiem że to nie istnieje jest to brutalna prawda dlatego chciałbym znaleźć sposób jak ją wreszcie zaakceptować i żyć spokojnie bez tego wstydu że jestem i tak szarym zwykłym prawiczkiem i nic nie wartym śmieciem bez statusu. Codziennie widzę te dziewczyny studiujące lepsze czy czytam posty na temat że mężczyźni są nic nie warci bez statusu że nie zasługują na nic bez dobrego auta pieniędzy to dało mi do zrozumienia o brutalnej prawdzie o kobietach. Zawsze od dziecka bałem się dziewczyn byłem wyśmiewany nigdy nie były mną zainteresowane wtedy mi to nie przeszkadzało ale teraz wiem że takie jest moje życie prawiczek samotny i nic nie warty śmieć.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.