Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w związku: zazdrość o przyjaciół, mieszkanie i potrzeba przestrzeni

Dzień dobry,

Ostatnio z moją partnerką mamy ciężki okres. Kupiłem mieszkanie i chciałbym, żeby się do mnie wprowadziła, ale ona twierdzi, że to za szybko (jesteśmy razem ponad rok). Ogólnie świetnie się dogadujemy, fajnie spędzamy czas.

Miałem dobrą koleżankę, o którą partnerka jest zazdrosna. Ona z kolei ma kolegę, który kiedyś za nią „latał” i chciał z nią być. Czasem wychodzą sobie grupką znajomych na piwo, a ja swoją znajomość z koleżanką musiałem zakończyć.

Mamy po 30 lat. Ona mieszka z siostrą bliźniaczką, która jest z facetem ponad 2 lata i nadal nie chce z nim zamieszkać. To mnie przeraża i boję się, że moja partnerka nigdy się do mnie nie przeprowadzi. Często kłócimy się o moją koleżankę, aż w końcu całkiem zerwałem z nią kontakt. Partnerka jednak pisze mi, że nie chce faceta, który nie szanuje jej lęków. Tylko że ja już ani nie piszę, ani nie spotykam się z tą koleżanką – po prostu chciałbym, tak jak ona, móc czasem wyjść paczką starych znajomych.

I tak się kłócimy. Ona mówi, że nie chce takiego związku, takiego faceta. W emocjach napisałem jej nawet, żeby oddała mi klucze od mieszkania. Wiem, że szczera rozmowa to klucz, ale co robić w takim wypadku?

Mam 30 lat, chcę mieć żonę i dzieci, a nie mieszkać sam i żyć nadzieją, że któregoś dnia ona nagle stanie w drzwiach z walizką. Po naszych kłótniach zdystansowała się. Czuję się wszystkiemu winny, jak zawsze. Coraz częściej wychodzi ze swoimi znajomymi. Ostatnio powiedziała, że nie musimy się widywać codziennie i że potrzebuje przestrzeni. Ale co to ma znaczyć? Przecież to nie brzmi dobrze… bo jeśli kiedyś zamieszkamy razem, będziemy widywać się codziennie.

Ja już naprawdę nie wiem, co mam robić.

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry, 

Po pierwsze, rozumiem, że ma Pan wątpliwości, czy chcą Państwo tego samego z partnerką, Pan jest już gotowy zaangażować się w ten związek, natomiast Pana partnerka nie chce się bardziej zaangażować, przynajmniej na ten moment. Po drugie, rozmowy na trudne tematy powodują między Państwem dystans, a nie większe zrozumienie. Pana partnerka reaguje wycofaniem, niezadowoleniem, odtrąceniem, Pan -  poczuciem winy. Po trzecie, konflikty dotyczą m.in. czyje uczucia i potrzeby mają być uwzględniane w związku, i w jakim stopniu. Z pewnością na to wszystko nakładają się jeszcze Państwa indywidualne doświadczenia. Co można zrobić w takiej sytuacji - jeśli próby rozmowy we dwoje nie udają się z powodu emocji, można skorzystać z konsultacji par, z osobą trzecią jest czasem łatwiej zobaczyć, "o co chodzi, na co my czekamy". Może Pan również przyjrzeć się temu poczuciu winy przy konfliktach - czy w każdej relacji się powtarza, o czym ono w zasadzie mówi, pomocna może być książka np ."Stanowczo, łagodnie, bez lęku", lub konsultacja psychologiczna. 

Pozdrawiam serdecznie, 

Iga Borkowska,  www.maturitas.pl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Norbert Makulski

Norbert Makulski

Sprawa nie jest łatwa. Widzę, że jesteś zmęczony i przeszywa Cię lęk. Chcesz bezpieczeństwa, rodziny i jasnej decyzji, a jednocześnie czujesz się przytłoczony zazdrością, poczuciem winy i niepewnością. To, co przeżywasz, ma sens i warto to potraktować poważnie. Z perspektywy terapeuty ważne jest, byś najpierw nazwał własne potrzeby i granice - nie po to, by zastosować plan działań, lecz byś mógł w kontakcie z partnerką wyrazić, co dla Ciebie znaczy bliskość i co powoduje, że tracisz spokój. 

 

Równie ważne jest zbadanie, dlaczego czujesz się "zawsze winny”, to nie musi być twoja stała etykieta. Potrzeba przestrzeni ze strony partnerki nie musi od razu oznaczać rozstania, ale może być sygnałem o jej rytmie i obawach. Jeśli jednak Twoje życie ma iść w stronę małżeństwa i dzieci, masz prawo oczekiwać jasności i nie tkwić w zawieszeniu. Uszanowanie lęków partnerki nie oznacza rezygnacji z siebie - nie ma prawa tego oczekiwać. Jeśli chcesz, możesz to omówić głębiej ze specjalistą i przygotować sposób rozmowy, który nie eskaluje konfliktu, albo popracować nad twoim poczuciem winy i granicami.

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

rozumiem, że czuje się Pan zdezorientował i pełen niepewności o przyszłość. 

Myślę, że najważniejsze to szczera rozmowa, kiedy emocje już opadną. To,że partnerka mówi o potrzebie przestrzeni, może być sygnałem, że czuje się przytłoczona intensywnością Waszych kłótni. Niekoniecznie musi to oznaczać, że nie chce być z Panem.

Spróbujcie porozmawiać o swoich uczuciach - zaczynając od "ja + emocja", porozmawiajcie o oczekiwaniach na przyszłość, a także o granicach i zaufaniu.

Wydaje się, jakbyście byli na dwóch różnych etapach wchodzenia w relację, dlatego szczera i spokojna rozmowa jest kluczowa.

 

Pozdrawiam 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Magdalena Nowakowska

Magdalena Nowakowska

Widzę, że przeżywa Pan obecnie trudny czas, z jednej strony potrzebuje Pan stabilizacji oraz rozwoju wspólnego życia, a z drugiej partnerka potrzebuje więcej czasu oraz przestrzeni. Do tego dochodzi wątek zazdrości i odmiennego podejścia do relacji ze znajomymi, co rodzi napięcia i kłótnie. Trudność dotyczy również różnego podejścia w rozwoju relacji oraz kwestii zaufania. Takie sytuacje są naturalne, jednak mocno obciążające emocjonalnie. Zachęcam do umówienia się na konsultację u psychologa, to dobra okazja, by w bezpiecznej przestrzeni zauważyć swoje potrzeby.


Wszystkiego dobrego!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

To naturalne, że masz potrzebę bliskości, stabilizacji i jasnych planów. Twoja partnerka zdaje się działać w innym tempie, ale to nie musi oznaczać, że Cię nie kocha, ale że ma swoje obawy.

Ważne, żebyś pamiętał, że Twoje potrzeby są równie istotne jak jej. Spróbuj spokojnie wyrazić, co dla Ciebie jest ważne - nie z pozycji winy czy pretensji, ale troski o Waszą przyszłość. Jeśli czujesz, że rozmowy wciąż prowadzą do kłótni, warto rozważyć wspólną terapię par, by lepiej się usłyszeć.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Widzę, że dla Pana trudno jest się dogadywać z partnerką. Przypuszczam, na podstawie tego, co Pan pisze, że nie czuje się Pan zrozumiany i że brakuje pewnej równowagi, gdy rozmawia z nią. To może być bardzo bolesne i frustrujące.


Rozumiem, że czuje się Pan bardzo odpowiedzialny i może dlatego pisze, że czuje się winny. Szczególnie gdy odczuwa Pan presję założenia rodziny. Proszę jednak pamiętać, że relacje są zawsze bardzo skomplikowane. Mogą dawać dużo szczęścia, ale też często są wyzwaniem i nie wszystko mamy pod kontrolą.


Wydaje mi się, że dla Pana w tym momencie ważne jest rozumieć, jak lepiej się komunikować. Jak Pan powiedział, w każdej relacji kluczowa jest szczera rozmowa. Jednak to nie wszystko. W efektywnej komunikacji ważne jest, aby być w stanie wyrażać swoje potrzeby i swoje granice bez wyrzucania winy drugiej osobie. Tak zwana "asertywność" to (między innymi) "umiejętność w sposób nieuległy i nieraniący innych" oraz "umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb, życzeń".


Również ważne jest rozumieć, jak Wasza rozmowa się rozwija i co powoduje, że zmienia się w kłótnię. Mogę polecić rozmowę z psychologiem, aby przeanalizować sytuację i wypracować alternatywne sposoby efektywnej komunikacji.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Lucio Pileggi, Psycholog

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dzień dobry,

 

to naturalne, że w tak ważnym momencie, jakim jest decyzja o wspólnym zamieszkaniu, pojawiają się silne emocje oraz lęki. Sytuacja, w której czuje Pan, że partnerka stawia wymagania, a sama nie jest skłonna do kompromisu, jest wyjątkowo trudna i budzi niepokój. Pański lęk o przyszłość i chęć założenia rodziny są całkowicie zrozumiałe.

Być może kluczem do rozwiązania problemu będzie szczera rozmowa, jednak taka, która nie opiera się się na wzajemnych oskarżeniach. Warto tutaj poruszyć kwestię braku zaufania, który zdaje się być głównym problemem. Być może użytecznym będzie powiedzieć partnerce, że widzi Pan, jak bardzo jest dla niej ważne to, żeby mogła spędzać czas ze swoimi znajomymi, i że Pan też chciałby móc utrzymywać kontakt ze swoimi. Wydaje się, że brak zaufania ze strony partnerki i konieczność zrywania znajomości budzi w Panu poczucie, że wasza relacja nie jest równa.

Warto również poruszyć temat wspólnego mieszkania. Proszę spróbować zrozumieć, co dokładnie ją blokuje. Być może strach przed utratą niezależności, a być może kwestia siostry. Ważne jest, aby partnerka była świadoma, jakie są Pana oczekiwania odnośnie do planów wspólnego zamieszkania i założenia rozmowy. Jeśli jednak nadal będzie unikać rozmowy, a jej zachowanie - dystansowanie się i mówienie o potrzebie przestrzeni - nie ulegnie zmianie, może to oznaczać, że jest zbyt wiele nierozwiązanych problemów.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Panie Wymix,

to, co Pan przeżywa, jest zupełnie zrozumiałe. Posiadanie potrzeby stabilizacji, wspólnego zamieszkania, myślenia o rodzinie i dzieciach to naturalne i bardzo ważne potrzeby. Dobrze, że Pan je dostrzega i potrafi je nazwać, bo to już pierwszy krok do tego, by jasno komunikować, czego Pan oczekuje od związku.

W takiej sytuacji kluczowa rzeczywiście wydaje się szczera rozmowa z partnerką. Warto powiedzieć wprost: „Ja jestem gotowy na rodzinę i dzieci, czuję, że to odpowiedni moment w moim życiu. Chciałbym sprawdzić, czy Ty patrzysz w podobnym kierunku.” Taka jasność może być trudna, ale daje obu stronom szansę, by ocenić, czy ich wizje przyszłości się pokrywają. Nie chodzi tu o stawianie ultimatum, ale o otwarte wyrażenie swoich potrzeb i wysłuchanie tego, co ma do powiedzenia druga strona. Jeśli partnerka potrzebuje więcej przestrzeni czy czasu, ma do tego prawo, ale Pan również ma prawo do tego, by budować życie w zgodzie ze swoimi wartościami i oczekiwaniami.

Warto też pamiętać, że różnice w podejściu do wspólnego zamieszkania czy relacji z przyjaciółmi nie muszą oznaczać końca związku, ale jeśli ciągle będzie Pan czuł, że rezygnuje z ważnych dla siebie potrzeb, mogą pojawić się frustracja i poczucie niespełnienia.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog. 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry,

opisuje Pan sytuację, w której spotykają się różne potrzeby – Pana pragnienie bliskości i wspólnego życia oraz potrzeba przestrzeni i poczucia bezpieczeństwa ze strony partnerki. Nic dziwnego, że rodzi to napięcia, poczucie winy i frustrację.

To, co może być dla Pana pomocne, to zatrzymanie się i przyjrzenie własnym emocjom. Widzę, że bardzo zależy Panu na tej relacji i wkłada Pan wiele wysiłku, żeby ją chronić. Warto jednak pamiętać, że zdrowy związek opiera się na równowadze – zarówno bliskości, jak i autonomii.

Kilka pytań, które może Pan sobie zadać: 
- Co dla mnie oznacza „być w związku”, a co dla mojej partnerki? 
- Jak mogę wyrazić swoje potrzeby tak, by nie były odbierane jako presja?
- Co mogę zrobić, żeby samemu czuć się stabilniej, niezależnie od reakcji partnerki?

W rozmowach z partnerką proszę spróbować używać języka uczuć i potrzeb zamiast ocen i żądań („Czuję się niepewnie, kiedy…” zamiast „Ty zawsze…”). To zwiększa szansę, że zostanie Pan wysłuchany.

Warto też pamiętać, że tempo wchodzenia w kolejne etapy związku bywa różne i nie musi oznaczać, że relacja jest skazana na porażkę. Czasami to kwestia indywidualnych doświadczeń i lęków, które druga strona potrzebuje przepracować. 

Jeśli czuje Pan, że napięcie w relacji jest coraz trudniejsze do udźwignięcia, pomocna może być rozmowa z psychologiem par lub indywidualne wsparcie.

 

Pozdrawiam serdecznie

Aleksandra Miller, Psycholog

Usunięty Specjalista_tka

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, rozumiem Pana niepokój. Z tego, co Pan opisuje, Wasze oczekiwania co do relacji i tempa jej rozwoju są odmienne. Pan oczekuje stabilizacji, wspólnego mieszkania, partnerka z kolei ma przed tym opory. Najważniejsza będzie szczera rozmowa na temat Waszej przyszłości, bez oskarżeń. Warto zapytać o jej plany i obawy, a także przedstawić własne oczekiwania. Ma Pan prawo tworzyć związek w poczuciu bezpieczeństwa i przewidywalności.

 

Trzymam kciuki,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry,

Z Pana opisu widać, że macie różne potrzeby - Pan dąży do stabilizacji i wspólnego mieszkania, partnerka potrzebuje wolniejszego tempa i przestrzeni. To nie musi oznaczać, że związek nie ma przyszłości, ale wymaga spokojnego ustalenia, jak każde z Was wyobraża sobie kolejne kroki.

Kwestia zazdrości pokazuje, że pojawił się temat zaufania i granic. Warto nie traktować tego w kategoriach „kto ma rację”, tylko wspólnie zastanowić się, jakie zasady będą dla Was obojga bezpieczne i satysfakcjonujące.

Rozmowa ma tu kluczowe znaczenie, ale nie chodzi o powtarzanie tych samych kłótni. Pomocne jest mówienie o swoich uczuciach i potrzebach, a nie o tym, co partner czy partnerka robi źle. To otwiera przestrzeń do zrozumienia, zamiast do obrony. Jeśli trudno Wam dojść do porozumienia samodzielnie, dobrym rozwiązaniem może być wspólna konsultacja u terapeuty par.

 

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry,


Ma Pan prawo do posiadania potrzeby bliskości, do wykonania „kolejnego kroku” w związku, i potrzeby posiadania rodziny. 
Pana partnerka z kolei może mieć inne tempo w angażowaniu się w związek, może mieć swoje lęki i obawy. Pytanie gdzie tutaj znaleźć kompromis? 
Myślę, że może Pan jeszcze raz spróbować rozmowy z partnerką, ale bez osądzania - mówiąc o swoich potrzebach. Żeby nie tkwił Pan „w zawieszeniu”, może Pan poprosić partnerkę o deklarację - ile czasu potrzebuje na przeprowadzkę.

Natomiast jeżeli po tym czasie partnerka nadal nie będzie gotowa na wspólne mieszkanie, to mogą Państwo ponownie się zastanowić czy macie takie same oczekiwania, czy może Wasza wizja związku się zmieniła. 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda 

Psycholog 

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Warto porozmawiać spokojnie, bez wzajemnych pretensji, o tym, czego każde z Was naprawdę potrzebuje i jak wyobraża sobie Waszą wspólną przyszłość. Ustalcie granice dotyczące zazdrości i kontaktów ze znajomymi. W relacji zawsze uczestniczą dwie osoby. Jeśli rozmowy wciąż kończą się kłótniami, pomocna może być wspólna konsultacja u psychologa bądź terapeuty par, gdzie łatwiej będzie Wam wysłuchać się nawzajem i poszukać rozwiązań.

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

 

Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoją sytuacją — to niełatwe, gdy czuje się Pan rozdarty między tym, czego sam pragnie, a tym, co druga osoba jest w stanie dać w danym momencie.

Widzę tu kilka wątków, które się zazębiają:

1. Tempo związku i wizja przyszłości

Pan ma bardzo jasne oczekiwania: chce rodziny, dzieci, wspólnego życia tu i teraz.

Pana  partnerka potrzebuje więcej czasu i przestrzeni — niekoniecznie oznacza to, że nigdy nie będzie gotowa, ale na ten moment nie jest.

To zderzenie tempa może rodzić frustrację i poczucie stania  w miejscu.

2. Temat zazdrości i granic

Pan  zakończył relację z koleżanką, żeby okazać szacunek dla uczuć partnerki.

Partnerka jednocześnie spotyka się ze swoim znajomym (który miał wobec niej intencje), co budzi w Panu poczucie niesprawiedliwości.

Problem nie jest już sam w sobie o koleżankę, tylko o zasady i równe traktowanie. Pan  poświęcił coś ważnego, ona natomiast sama nie daje tego samego. To tworzy nierównowagę.

3. Komunikaty partnerki o „przestrzeni”

Gdy partnerka mówi, że nie musicie widywać się codziennie, że potrzebuje przestrzeni — to często sygnał, że czuje przytłoczenie albo chce sprawdzić, jak czuje się poza intensywnością relacji.

Nie musi to oznaczać końca, ale warto to traktować poważnie, bo to wyraz jej aktualnych potrzeb

Bardzo ważna w tej sytuacji  jest szczera rozmowa o wizji przyszłości.

Nie tylko o mieszkaniu razem, ale o tym, gdzie ona widzi siebie za rok, dwa. Jeśli jej odpowiedzi będą ogólnikowe lub wymijające, to jest to cenna informacja — nie ma pewności, że wasze plany są spójne.

Z tego, co Pan pisze bardzo często czuje się odpowiedzialny „za wszystko”. Tymczasem związek to dwie osoby — i każda z nich wnosi coś do dynamiki konfliktu. Pana partnerka również podejmuje decyzje, które wpływają na sytuację.

Ma Pan 30 lat, wie, że chce rodziny i stabilizacji. Jeśli Pana partnerka realnie nie jest gotowa na wspólne życie w przewidywalnej przyszłości, to być może warto zadać sobie pytanie: czy chcę czekać i ryzykować, że to nigdy się nie wydarzy?

Nie ma Pan  wpływu na tempo, w jakim partnerka dojrzewa do decyzji. Ma Pan natomiast pełne prawo określić swoje potrzeby i zastanowić się, czy ten związek jest w stanie je spełnić. Najważniejsze, żeby nie żyć w ciągłym poczuciu winy i rezygnacji z siebie.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

Zobacz podobne

Po rozstaniu z partnerem zastanawiam się, co mam ze sobą zrobić. Czuję, że wziął ze mnie radość.
Witam Serdecznie. Jestem mężatką od 17 lat, nie mamy wspólnych dzieci. Jestem 3 kobietą (2 żoną oficjalnie). Mąż ma dzieci z pierwszego małżeństwa, ale nie miał 10 lat z nimi kontaktu . Mąż był niechcianym synem u swej matki (chciała córkę) i ona tak bardzo na tym punkcie sfiksowała, że zaczęła lalki zbierać, nawet tvn był u niej w domu ..nigdy nie dorobiła się do mieszkania własnego, w państwowym mieszkała ..bardzo wtrącała się w życie męża ..i wszystko ją słuchał i słucha do dziś, już ma 60 lat mąż. To pasowało kobiecie, z którą był przede mna 12 lat (2 kobieta) . Rozstał się, bo zwariowała psychicznie itd .. kochała nie jego, że o tym powiedziała..i mąż ją zostawił .. Jak mnie poznał wypadkowo przez koleżankę, zaczął mnie wydzwaniać i prosić o spotkanie (kolacje), co mi przeszkadzało, nie chciałam, ale w końcu zgodziłam się, by pójść i więcej nic nie mieć wspólnego. Na kolację kupił pierścionek zaręczynowy i oznajmił, że prosi mnie, by dać mu szansę, by się wykazał..spodobała mi się odwaga i szaleństwo tego człowieka i (dla beki) mówię ,możemy pospotykać się, będę miała szansę ponosić fajny pierścionek, jakby co, to oddam.. Spotkania rok, po roku ślub, intercyza i brak jego zaufania, myślałam, że mu to minie .. po roku w ślubie, wspólnego życia w domu, dowiedziałam się, że dom, w którym mieszkamy jest nie jego, a kolegi ... jeździł starym fordem ..nie szło mu w firmie zbytnio.. łatwowierny ludziom i wszyscy go oszukiwali, przy czym zarabiając a on nic ... I tu jestem w urzędzie, w którym podeszłam zapytać nieznajomego Pana czy może chce lokal podnająć, którego był najemcą mąż, a on, że żona zadzwoni, bo w nieruchomościach działa, więc żona Pana oddzwania z info, że ma 3 chętnych klientów na lokal..więc wybrałam Pana, do którego czułam intuicję z klientów .. Mąż podpisał umowę najmu na 5 lat odrazu ..byłam szczęśliwa, bo mąż z podnajęcia miał drugie tyle, co za wynajem od ...co każdy miesiąc przychód około 10.000 już po podatkach itd.. ja nie pracuje ,bo mąż przekonał, bym rzuciła swą pracę, więc jego awantury mnie przekonały.. Mama moja przyjeżdża i ja mówię do męża, czy mógłbyś mi jakieś pieniążki podzielić z naszego zarobku i zaczęło się... a co ty nie masz co jeść, wynoś się, jesteś jak wrzód na tyłku, jak byłam w szpitalu z jego powodu- proszę, by mi kupił leki ten mi rzucił pieniążki w twarz I mówi "byś stąd nie wyszła..." okazało się, że chodzi po domach publicznych ..I to on mnie zaraził i przez niego byłam w szpitalu, wpadłam w śpiączkę i operacja itd Ledwo przeżyłam z cudem, w domu bałam się z nim spać, zamknęłam drzwi na klucz, by zrozumiał, że go nie chcę, że boli mnie jego taki tryb prowadzenia się i nie szanowania mnie. Dom duży, ma gdzie spać.. I tak dzień po dniu ..I minęły lata ..nie śpimy ze sobą w ogóle, myślę, że już tez nie ta energia u niego i wstydzi się mnie, ale to nie wszystko - Mąż w związku z drugą i pierwszą kobieta mieli zwierzęta, a mnie nie pozwalał nikogo do domu wprowadzać, w ogóle wydawało się, że ja jestem jak grusza do biczowania ..wszystko co mi przynosiło radość - mówił "nie i koniec", więc ja kotkę uratowałam i wzięłam do pokoju, gdzie śpię, tam mam łazienkę i garderobę i tam mam około 40m2, ale to też ciągle go drażniło, kotka śpi ze mną, a on nie i już przyzwyczaił się, że lotka jest. Jednak dziś powiedział, że nie życzy sobie, bym otwierała drzwi z pokoju na korytarz, inaczej odejdzie ..ja powiedziałam "skoro taki masz wybór, niech tak będzie" i otworzyłam, a on pojechał z znajomymi, gdzie mieliśmy wspólnie spędzić czas, ja zostałam, bo nie dał mi wyboru, powiedział to koniec z nami, że nie wróci. Więcej tragedii przeszłam, tak opisałam w skrócie, z kim żyłam do dziś.. Jak mam to interpretować -swoje życie - mam dać sobie spokój, mam 41 lat, zacząć życie od nowa sama? Nie mam lęku, on chyba wyniszczył wszystko, co jeszcze nas jednoczyło..czuję nic ,zero..może jestem jeszcze nieświadoma.. ☆
Jak uzyskać chęci do pracy nad samą sobą i nie patrzeć na wszystko ze złym nastawieniem?
Jak uzyskać chęci do pracy nad samą sobą i nie patrzeć na wszystko ze złym nastawieniem? Już nie wiem, czy sama ze sobą mam problem, czy mój mąż mi to już tak wpoił. Chce przyrządzić coś do jedzenia sama, on też jest w kuchni i mówi, że chce mi pomóc, żeby było szybciej. Jednak ja wolę sama, bo muszę robić tak, jak on uważa, że jest dobrze i że ja robię źle, nie umiem myśleć z wykorzystaniem wszystkiego dookoła i z zaoszczędzeniem czasu. Marnuje jedzenie - mam wypominane, bo nie umiem sobie tego poukładać. Nie jest posprzątane dokładnie, bo nie wyniosłam tego z domu. Nie umiem wprowadzić sobie i rodzinie zdrowego odżywiania, bo po prostu nie lubię niektórych rzeczy. Za późno wstaje, bo lubię spać i mam wypominane. Jestem leniuchem i przyznaje się do tego. Jak mogę nad tym popracować.
Prześladowanie i stalking - były partner nie daje mi spokoju, odczuwam przez to lęk, mdłości, objawy strachu
Witam. Jak uwolnić się od byłego toksycznego faceta. Nie daje mi spokoju. Wypisuje do moich znajomych i do mnie na fb. Mam zablokowane go na fb i numer telefonu też ale zmienia numer. Piszę z fejk konta. Byłam na policji bo włamał mi się na stare konto na fb a hasła nie pamiętam aby odzyskać. I z tamtego konta wypisuje kłamstwa na mnie że niby uprawiam seks za pieniądze. Poddaje się za mnie. Byłam na policji ale mi powiedzieli że nie wiadomo czy zostanie ukarany. Boję się go bo nawet mi groził. Policja też o tym wie a oni powiedzieli że pewnie tylko tak pisze skoro nic mi nie zrobił. Żyje w strachu. Gdzie nie usłyszę że ktoś chodzi na dworze to myślę że to on bo boje się że coś mi zrobi. Psychicznie nie daje rady przez to i nastrój mi się zmienia od radości do smutku. Nie raz nawet płacze bo nie daje rady z tym wszystkim. Proszę o radę.
Pewnego dnia mąż się zmienił bardzo. Nie chciał powiedzieć o co mu chodzi.
Dobry wieczór. Jestem mężatką od 10 lat, mamy 8-letnią córkę. Tego roku w czerwcu musiałyśmy się wyprowadzić z domu z powodu remontu, mąż został w domu i on wykonuje remont. Miał on trwać dwa miesiące. W skrócie napiszę, że pewnego dnia mąż się zmienił bardzo. Nie chciał powiedzieć o co mu chodzi. Po pewnym czasie powiedział, że robił testy i okazało się że nie może już mieć więcej dzieci. Od tego czasu traktuje mnie okropnie. Jakbym była jego wrogiem. Cały czas mówi że on chce rozwodu że on nic do mnie nie czuje. Obwinia mnie o to, że nie może mieć dzieci. To już trwa ponad 2 miesiące, ja już nie mam sił, jest mi okropnie przykro. Ja go bardzo kocham, tęsknię za nim. On nie chce nawet kończyć remontu, nie chce żebyśmy wróciły do domu. Stwierdził że dobrze jest mu samemu. Co ja mam robić ? Dla niego teraz wszytko jest złe, nic mu nie można powiedzieć. Co ja powinnam zrobić ?
Żona pisze z innym mężczyzna, poznanym przez grę mobilną. Jak poradzić sobie z kłamstwami i ukrytymi czatami?

Witam, Jestem mężczyzną. 

W małżeństwie jesteśmy z żoną od prawie 15 lat. Ostatnio żona zaczęła pisać wiadomości z innym facetem (poznanym przez grę mobilną). Powiedziała mi, że mają grupę na jednym z komunikatorów i że pisze z jakimś kolegą. Nie przeszkadzało mi to, bo nasz związek opierał się na rozmowie i zaufaniu. 

Od paru tygodni zauważyłem, że ma ukryte czaty z tą osobą. Przyłapałem ją na kłamstwie, miała dzwonić do swojej siostry, ale tak naprawdę dzwoniła do tego faceta. Porozmawialiśmy o tym, powiedziała, że to tylko kolega (traktuje go jak brata), że ma problemy osobiste i chciała mu pomóc. Po rozmowie miała ograniczyć kontakt. Po tygodniu zaczęła znowu z nim pisać przez ukryte wiadomości. Dystansować mnie. Jak zaczyna pisać, a widzi, że idę, szybko odkłada telefon. Wczoraj zauważyłem, że wysyła mu zdjęcia swoje (bardzo mnie to zraniło). Porozmawialiśmy szczerze o tym, powiedziałem, co mnie boli. 

Ona dalej mówi, że to tylko kolega "brat". Żona zapewnia mnie, że mnie tylko kocha, że to pisanie nie ma żadnych podtekstów intymnych, seksualnych. Zawsze sobie mówiliśmy prawdę, teraz się boję, że okłamała mnie w krótkim czasie 2 razy. Czuję, że nie mówi mi całej prawy odnośnie do tego pisania. 

Nie wiem, co robić? Ma przerwać kontakt z tą osobą, co pisze, ale boję się, że znowu na chwilę. Co mam zrobić dalej z nią rozmawiać? Czy czekać na rozwój sytuacji?

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.