Z opisu siostry wynika, że nie mówimy o typowej depresji po stracie, ale o objawach psychotycznych: (przekonania o śledzeniu, kamerach, osobach wchodzących na balkon, nadawaniu znaczeń neutralnym bodźcom, przeświadczenie o „promieniach”, „impulsach” przechodzących przez ściany, izolacja i zabezpieczanie mieszkania, silny lęk, bezsenność, treści sugerujące możliwość myśli rezygnacyjnych lub samobójczych „połączyć się z mamą”.
Urojenia i halucynacje nie podlegają racjonalnej dyskusji tzn. próby tłumaczenia np „że słyszysz dźwięki, bo sąsiedzi puszczają wodę”, ponieważ często nasilają niepokój i oddalają osobę od nas. To, co może Pan robić, to nie walczyć z treścią urojenia, ale wspierać siostrę tak, by Pana nie odrzucała: utrzymać kontakt, ale bez dyskutowania z treścią przekonań. Przykład, zamiast:
„To niemożliwe, nikt Cię nie śledzi”
lepiej powiedzieć: „Widzę, że to dla Ciebie bardzo obciążające. Chcę, żebyś czuła się bezpiecznie.” Takie powiedzenie nie wzmacnia urojeń, a przede wszystkim nie zrywa kontaktu.
Proszę koncentrować się na emocji a nie z treści urojenia. Może Pan reagować tak:
„Słyszę, że to budzi w Tobie dużo lęku. Co najbardziej Cię przeraża w tej sytuacji”
Takie pytanie odwraca uwagę od „kto to robi”, a skupia się na uczuciu.
Jeżeli natomiast Pana siostra spełnia kryteria zagrożenia zdrowia i życia nie potrzebna jest zgoda siostry aby powiadomić pogotowie. Odmowa przyjęcia pomocy przez siostrę nie jest przeszkodą, jeżeli: istnieje zagrożenie życia, osoba nie rozpoznaje choroby lub zachowania sugerują psychozę.
To, że Pana siostra oczekuje stałej obecności, jest jej desperacką próbą regulowania lęku, ale absolutnie nie jest to rozwiązanie. Lęk nie znika od obecności innych, tylko się od niej uzależnia.
Jeśli siostra żyje w takim poziomie lęku i dezorganizacji, jak Pan opisuje, to warto skontaktować się z lekarzem rodzinnym choć lepszym rozwiązaniem. Leczenie może radykalnie zmienić funkcjonowanie siostry.
Pozdrawiam serdecznie 🩷