Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Część 2. - siostra nie chce otrzymać pomocy - objawy.

Część 2. Jak pomóc siostrze w depresji po stracie mamy, gdy odrzuca wsparcie? 
Dziękuję bardzo za odpowiedź na problem jaki opisałem. Mam świadomość, że nie jest to łatwe, gdy pomoc się odrzuca mimo moich starań. Sporo się naczytałem jak można sobie radzić w takich przypadkach. Z tego co się mogłem zorientować to jedyną pomoc. Jaką chciała by uzyskać to stała obecność z nią pod jednym dachem.( nie wypowiada tego wprost), ale daje do zrozumienia. Sądzę, że i ona jak i ja wiemy, że jest to nie możliwe. Siostra przez 30 lat do śmierci mamy mieszkały razem. Teraz zostając sama ma wielki problem z poradzeniem sobie gdy te problemy zaistniały. Odległość jaka nas dzieli uniemożliwia częsty kontakt. Ja także mam swoją rodzinę, a będąc po 70-tce nie jest to łatwe. W pierwszym wpisie nie wymieniłem objawów, bo nie sądziłem, że odpowiedź uzyskam. 
Teraz w punktach wymienię z czym siostra się mierzy, a ja jestem pod ścianą. 
1.Zaczęło się od cmentarza gdzie po śmierci przez kilka lat raz albo dwa razy dziennie tam się pojawiała. 
2. Wspominała, że często jej ktoś tam na grobie robi na złość. Było tego dziesiątki przypadków. Aż się nie chce wierzyć, że coś takiego mogło się zdarzyć. 
3. Stale ją ktoś śledzi. Na cmentarzu są ukryte kamerki i każdy jej krok jest śledzony. Musiał bym tu dziesiątki zdarzeń opisać. 
4. Doszło do tego, że robi ktoś na złość nawet obcej osobie na jej grobie, z którą złapała kontakt na cmentarzu. 
5. Będąc w kościele też ktoś ją śledzi i za nią chodzi. 
6. Zostawia ktoś ślady na jej drzwiach i ścianach w klatce. 
7 Okna wychodzą na ulicę odległą ok 500 m i z tej odległości ktoś jakimiś promieniami świeci jej do mieszkania. 
8.Nieustannie słyszy w mieszkaniu jakieś szumy. Nie daje sobie przetłumaczyć (jak delikatnie tłumaczę) że to może pochodzić zza ściany gdy sąsiedzi puszczają wodę. 
9. Z górnego piętra schodzi po balkonach na jej balkon i kruszy beton. 
10. Zostawia widoczne ślady na tym balkonie. Zainstalowała kamerkę aby się nagrało kto tam na ten balkon wchodzi. 
11. Mieszkanie jak wspomniałem przerobione na ciemnie. Wszystkie okna szczelnie pozatykane kocami. 
12. Stale z miotłą w ręce. Zamiata i ustawia przedmioty wg. swojej potrzeby. Gdy coś przestawię za chwilę jest ponownie poprawione. 
13. Ktoś zamontował na drzewie kamerkę i śledzi co ona w mieszkaniu robi. 
14. Ostatnia moja grudniowa wizyta u siostry odbyła się dzięki wiadomości od jej sąsiadki. Nie dzwoniła ze swojego telefonu. 
15. Dopiero u niej dowiedziałem się, że zlikwidowała telefon, bo przez niego dostają się przez mury jakieś impulsy, które ją kłują po całym ciele. 1
6. Zlikwidowała kablówkę bo przez TV także jakieś niewidzialne prądy się do mieszkania dostają. 
17. Nie ma żadnych znajomych. Kilka osób zostało wyeliminowanych gdy radziło jej aby starała się dotrzeć do specjalistów. 
18. Najgorsze są wieczory. Wtedy czarne myśli ją nachodzą. Potrafi do 1 w nocy przesiedzieć w fotelu. Jakieś kłucia ma po całym ciele. Jak to pokazuje to dreszcz po głowie przechodzi. Kładąc się wieczorem przykrywa szczelnie głowę poduszką i tak śpi do rana.  
Wspominając w pierwszym wpisie o tej "ciemności" Miałem na myśli jej słowa, że chciałaby się z mamą połączyć. Siostra po UJ. wykształcona mądra, ale w kontakcie, obecnie bardzo trudna. Brat mieszkając za granicą miał z nią kontakt telefoniczny. Obecnie już jest to nie możliwe. PS. Jestem jedyną osobą na którą padło by podejrzenie. Gdybym poza jej wiedzą poinformował instytucję chcącą jej pomóc. Jak wspomniałem ona nie chce żadnej pomocy bo uważa że chorą nie jest i każdy kto tak mówi to źle jej życzy. Waldek

User Forum

Waldek

2 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Panie Waldku, 

 

dobrze, że szuka Pan pomocy. Sytuacja Pana siostry jest bardzo trudna i wymaga pilnej konsultacji ze specjalistą, najlepiej psychiatrą, zwłaszcza że pojawiają się objawy mogące świadczyć o poważnych zaburzeniach psychicznych. 

 

Proszę pamiętać, że nie ma Pan wpływu na decyzje siostry, ale może Pan delikatnie zachęcać ją do kontaktu z lekarzem lub zgłosić swoje obawy odpowiednim służbom, jeśli zagrożone jest jej bezpieczeństwo (zdrowie i życie). To bardzo obciążająca sytuacja i warto, by zadbał Pan także o własne wsparcie emocjonalne. 

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią. 

Opisane przez Pana zachowania i przeżycia siostry wskazują na głębokie zaburzenie przeżywania rzeczywistości, które wyraźnie nasiliło się po stracie mamy. W takich stanach poczucie zagrożenia, prześladowania i odrzucanie pomocy stają się dla chorej osoby subiektywnie logiczne i spójne. Rozwiązaniem w tej sytuacji bywa stopniowe budowanie poczucia bezpieczeństwa poprzez spokojną, przewidywalną obecność, kontakt bez konfrontowania przekonań oraz koncentrowanie się na jej emocjach, a nie na treści objawów.

 

Równolegle realnym kierunkiem działania jest uruchomienie systemowego wsparcia zaangażowanie lekarza, psychiatry, psychologa lub instytucji opiekuńczych, które mogą przejąć część odpowiedzialności. Taki sposób postępowania chroni zarówno Pana siostrę, jak i Pana. 

 

Warto zgłosić się do Punktu Interwencji Kryzysowej lub MOPR/ MOPS w każdym dużym mieście działają bezpłatne oraz mają dostępnych psychologów. 

 

Może Pan dać siostrze kontakt, żeby w razie potrzeby dzwoniła na linę wsparcia bezpłatnie: 

-TELEFONICZNE CENTRUM WSPARCIA dla osób dorosłych w kryzysie 800 702 222 (czynny codziennie 24 h/7)

-TELEFON ZAUFANIA FUNDACJI NAGLE SAMI dla osób po stracie bliskich 800 108 108 (czynny od pon. do pt. 14:00-20:00)

-KRYZYSOWY TELEFON ZAUFANIA – WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE- Instytut Psychologii Zdrowia dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 116 123 (czynny 7 dni w tygodniu, 24 h/7)

 

Życzę dużo siły do działania. Oczywiście Pan również może skorzystać z tej pomocy. Szykanie pomocy może okazać się pomocne w znalezieniu rozwiązań dlatego zachęcam do korzystania z wsparcia psychologa, psychiatry lub terapeuty.  

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery  

 

2 miesiące temu
Edyta Tabor

Edyta Tabor

Z opisu siostry wynika, że nie mówimy o typowej depresji po stracie, ale o objawach psychotycznych: (przekonania o śledzeniu, kamerach, osobach wchodzących na balkon, nadawaniu znaczeń neutralnym bodźcom, przeświadczenie o „promieniach”, „impulsach” przechodzących przez ściany, izolacja i zabezpieczanie mieszkania, silny lęk, bezsenność, treści sugerujące możliwość myśli rezygnacyjnych lub samobójczych „połączyć się z mamą”.

Urojenia i halucynacje nie podlegają racjonalnej dyskusji tzn. próby tłumaczenia np „że słyszysz dźwięki, bo sąsiedzi puszczają wodę”, ponieważ często nasilają niepokój i oddalają osobę od nas. To, co może Pan robić, to nie walczyć z treścią urojenia, ale wspierać siostrę tak, by Pana nie odrzucała: utrzymać kontakt, ale bez dyskutowania z treścią przekonań. Przykład, zamiast:

„To niemożliwe, nikt Cię nie śledzi”

lepiej powiedzieć: „Widzę, że to dla Ciebie bardzo obciążające. Chcę, żebyś czuła się bezpiecznie.” Takie powiedzenie nie wzmacnia urojeń, a przede wszystkim nie zrywa kontaktu.

Proszę koncentrować się na emocji a  nie z treści urojenia. Może Pan reagować tak:

„Słyszę, że to budzi w Tobie dużo lęku. Co najbardziej Cię przeraża w tej sytuacji”

Takie pytanie odwraca uwagę od „kto to robi”, a skupia się na uczuciu.

Jeżeli natomiast Pana siostra spełnia kryteria zagrożenia zdrowia i życia nie potrzebna jest zgoda siostry aby powiadomić pogotowie. Odmowa przyjęcia pomocy przez siostrę nie jest przeszkodą, jeżeli: istnieje zagrożenie życia, osoba nie rozpoznaje choroby  lub zachowania sugerują psychozę.

To, że Pana siostra oczekuje stałej obecności, jest jej desperacką próbą regulowania lęku, ale absolutnie nie jest to rozwiązanie. Lęk nie znika od obecności innych, tylko się od niej uzależnia.

Jeśli siostra żyje w takim poziomie lęku i dezorganizacji, jak Pan opisuje, to warto skontaktować się z lekarzem rodzinnym choć lepszym rozwiązaniem. Leczenie może radykalnie zmienić funkcjonowanie siostry.

Pozdrawiam serdecznie 🩷

2 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Panie Waldku, w obrazie Pana siostry widać jednak elementy, które wyraźnie wykraczają poza samą depresję czy żałobę. Są to między innymi silne i utrwalone przekonania o byciu śledzoną, obserwowaną lub atakowaną, poczucie oddziaływania na ciało poprzez różne impulsy czy promienie, interpretowanie neutralnych zdarzeń jako celowych działań przeciwko niej. 

 

Muszę jednak bardzo jasno powiedzieć: nie da się postawić diagnozy przez internet (bez badania siostry) i nikt odpowiedzialny nie powinien tego robić. Jednocześnie, chociaż nie trudno zauwazyć, że opisane przez Pana objawy bardzo wyraźnie przypominają te, które są spotykane w schizofrenii lub przynajmniej epizodzie psychotycznym. Dlatego ważne, aby stan siostry ocenił lekarz psychiatra. 

 

Bardzo ważne jest też zrozumienie, dlaczego w takiej sytuacji osoba chora jest absolutnie przekonana o prawdziwości tego, co przeżywa, i odrzuca pomoc. W psychozie nie mamy do czynienia z błędnym myśleniem, które można skorygować rozmową czy logicznymi argumentami. Dla osoby chorej te doświadczenia są realne i przeżywane tak, jak dla zdrowej osoby realne są codzienne fakty. Brak zgody na leczenie i brak przekonania, że coś jest nie tak, nie wynikają ze złej woli ani uporu, tylko z samej istoty choroby.

 

W takich okolicznościach rodzina bywa stawiana przed bardzo trudnymi decyzjami. W polskim systemie prawnym istnieją rozwiązania umożliwiające leczenie bez zgody osoby chorej, jeśli jej stan psychiczny sprawia, że nie jest ona w stanie zadbać o siebie lub jeśli istnieje zagrożenie dla jej zdrowia czy życia. Może to obejmować np.  procedurę sądową, w ramach której sąd rozpatruje wniosek o leczenie bez zgody. 

 

W sytuacjach związanych z psychozą rodzina często czuje się bezradna i osamotniona, a podejmowane decyzje są obciążające emocjonalnie. Warto pamiętać, że szukanie pomocy (także tej instytucjonalnej) nie jest działaniem przeciwko siostrze, ale próbą realnego zadbania o jej bezpieczeństwo i zdrowie.

 

Życzę dużo siły i wytrwałości, niech Pan o siebie dba.

 

Psycholog Dorota Figarska

 

 

 

2 miesiące temu
Barbara Adamczyk

Barbara Adamczyk

Panie Waldku, objawy są dość niepokojące i mogą wskazywać na urojenia prześladowcze. Obawiam się, że bez konsultacji psychiatrycznej niewiele Państwo zdziałacie... :( Przy odpowiedniej terapii lekami można funkcjonować - to mogłoby pomóc siostrze. Może lekarz rodzinny mógłby ją do tego przekonać z poziomu swojego autorytetu, jeśli Pana próby nie skutkują? 

Pozdrawiam serdecznie,

Barbara Adamczyk

2 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z początkiem manii: sprawdzone techniki na wyhamowanie energii i pomysłów
Czasem czuję, że zaczyna się mania – więcej energii, mniej snu, mnóstwo pomysłów. Wiem, że powinnam coś z tym zrobić, ale trudno się zatrzymać. Czy są jakieś sprawdzone sposoby, żeby wyhamować, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli?
Jak pozbyć się natrętnych negatywnych myśli?
Witam. Jak pozbyć sie natrętnych myśli które są przeważnie myślami negatywnymi.? Nieustannie myślę i męczy mnie to.
Mieszkam z matką. Podejrzewam, że ma problemy psychologiczne
Mieszkam z matką. Podejrzewam, że ma problemy psychologiczne, tj jest trudną osobą.
Partner nagle zaczął wykazywać przedziwne zachowania, ma swoje rytuały, unika konkretnych rzeczy i zachowań, zaczął być roszczeniowy, rzuca tekstami, które po prostu nie są normalnym funkcjonowaniem. Czy to schizofrenia?
Dzień dobry. Sprawa jest skomplikowana, zauważyłam niepokojące objawy u partnera, który ma 26 lat (znamy się 14 lat i wcześniej zachowywał się normalnie). Od zawsze mieszka z rodzicami, z dnia na dzień przestał jeść w domu. Początkowo wydawało mi się to normalne, bo tłumaczył, że chciałby utrzymywać się sam i sam płacić za swoje jedzenie. Problemem jest to, że stać go tylko na zupki chińskie i wafelki, tak wygląda jego dieta od roku. Później zaczął mówić, żebym nie używała w jego domu różnych przedmiotów tłumacząc to dziwnymi argumentami np.: - nie powinnam wycierać rąk w ręcznik do rąk, bo powiesiła go jego mama i należy do niej, - nie powinnam używać mydła w płynie, bo jest białe, więc zmusza mnie do mycia rąk jego płynem pod prysznic, - kiedyś dotknęłam długopisu leżącego na wierzchu i nakrzyczał, że przedmiot nie jest mój, nie należy również do niego i może właściciel nie życzy sobie, żebym go dotykała. Takich sytuacji było bardzo dużo i powoli zaczynały mnie niepokoić, ale zawsze starałam się znaleźć jakoś wytłumaczenie. Nie lubi też koloru niebieskiego i granatowego, bo kojarzy mu się z policją, więc nie nosi takich ubrań i nie używa niebieskiego długopisu. Nie lubi też litery "c", twierdzi, że c jest trzecią literą w alfabecie, a 50 zł jest trzecim banknotem, który ma kolor niebieski. Nie wysyła do mnie wiadomości o godzinie 12, tutaj nie potrafił wymyślić argumentu i zbył mnie tekstem " bo o 13 się nie wysyła". Nie pisze dużej litery "B", bo "ma dwa brzuszki". Jego zdaniem zegarek powinni nosić tylko ludzie, którzy mieli założone kajdanki. W lato chodzi w długich spodniach, bo kilka lat temu zrobił sobie tatuaż, a teraz zrozumiał, że "tatuaże mogą mieć tylko ludzie z więzienia" i pokazanie, że on go posiada byłoby dla nich brakiem szacunku. Nie używa słowa "poproszę" czy "proszę", bo "człowiek honoru o nic nie prosi". Często kiedy próbuję coś zrozumieć to zamiast tłumaczeń, zaczyna wmawiać mi, że "on wie o tym, że ja wiem o co chodzi i żebym nie udawała". Co jakiś czas dostaje "cudownego olśnienia" i wymyśla kolejne dziwne rzeczy. Nie mam już siły do jego bezsensownego tłumaczenia i pomysłów. Jeśli kupię mu prezent to też ma dziwne kryterium, ponieważ w przypadku niektórych ubrań uważa, że kolor mu się podoba, ale nazwa marki mu się "nie zgadza", więc nie będzie go ubierał. Kiedy wychodziliśmy w lato na rynek i mijały nas osoby, które się śmiały (wynikało to z prowadzonej przez nich rozmowy) zaczynał parodiować ten śmiech jak najgłośniej, kiedy osoby były blisko nas. Bardzo często też, kiedy widział, że przechodzi obok nas jakiś mężczyzna to zaczynał specjalnie gwizdać i patrzył na reakcję. W sytuacji, kiedy spadł mu na podłogę telefon schyliłam się i podałam mu go, wtedy partner zdenerwował się, zaczął krzyczeć, że mam nie podnosić nie swoich rzeczy, rzucił telefonem specjalnie, sam się po niego schylił i powiedział, że "wyszło na jego". Zauważyłam, że uważa, że każdy mówi o nim i że wszyscy zwracają na niego uwagę. Opowiedział, że ma moc przyciągania i że jak o kimś pomyśli to "zaraz spotyka tą osobę". Później partner stwierdził, że "czyta" z tablic rejestracyjnych i znaków drogowych, rozglądał się i patrząc na trawę i na inne obiekty stwierdzał "jaki mam nastrój" i "wyczytywał" go z otoczenia. Cały czas myślałam, że żartuje, więc nie poruszałam z nim tego tematu. Z czasem zaczęły dochodzić kolejne dziwne zachowania. Kiedy miałam dużo pracy lub źle się czułam partner szantażował mnie, że albo wyjdę albo pójdzie się napić (takie "napić się" kończyło się mandatem). Później wpadł na "lepszy pomysł" i w momencie, kiedy pracowałam (pracuję zdalnie w domu) pojawiał się pod domem, przeskakiwał zamknięte ogrodzenie i nie chciał odejść dopóki nie został wpuszczony. Czasem dzwonił i mówił, żebym wyszła na 5 minut przed dom, a jak już zeszłam to nie chciał mnie puścić (fizycznie ściskał mnie, nie chciał puścić, blokował mi ruchy) i w efekcie staliśmy przed domem godzinę. Ma problemy z agresją (zwłaszcza po alkoholu - zaczepia innych ludzi). Z czasem jego zachowanie stało się jeszcze bardziej uciążliwe, dzwonił do mnie o losowych porach dnia, kiedy pracowałam (potrafił dzwonić nieustannie przez 2h dopóki nie odbiorę) lub nocy (dzwoni do skutku i nie zwraca uwagi czy jest godzina 2 czy 4) i mówi, żeby włączyła mu lokalizację i udowodniła, że jestem w domu. Kiedy chorowałam przez tydzień usłyszałam od niego, że "myślał, że mam jakiegoś innego bogatego partnera, który pracuje za granicą i ten tydzień spędziłam z nim". Dodam, że podczas mojej choroby partner przyjeżdżał pod mój dom o losowych godzinach i musiałam podchodzić do okna pokazać mu się. Kiedy wyjdę na zakupy z mamą robi afery, że go nie poinformowałam i używa tekstu "wiesz co ja sobie mogłem pomyśleć" (tego tekstu używa również wtedy, kiedy np. nie zdążę odebrać telefonu i oddzwonię po dwóch minutach). Bardzo często zarzuca mi jakieś dziwne bezpodstawne rzeczy, tłumacząc to tym, że jestem "dużo ładniejsza od jego poprzedniej partnerki i jestem szczupła i on widzi jak mężczyźni się za mną obracają", więc może sobie "dorabiam" + "powinnam być zadowolona, że jest zazdrosny". Prowadzę własną firmę, dlatego czasami jestem bardzo zajęta, nigdy nie zrobiłam niczego, żeby partner mógł źle się poczuć, a tym bardziej, by mógł poczuć się zdradzony czy zaniepokojony (kiedy otrzymywałam wiadomości od obcego mężczyzny, nie odpowiadałam i pokazywałam partnerowi, partner także zna kod do mojego telefonu, nie mam niczego do ukrycia). Kiedy jestem u partnera to nie chce mnie wypuścić z jego domu (sama nie wyjdę, bo posiada owczarka niemieckiego, którego się boję) i nie chce mnie odwieźć do domu, przez co muszę u niego siedzieć aż do kolejnego dnia (wie, że nie jest to dla mnie komfortowe). Zauważyłam, że ignoruje moje zdanie, jest bardzo samolubny (jego rodzina również mu to mówi), nigdy nie ma poczucia winy, nie posiada czegoś takiego jak empatia i nie ponosi odpowiedzialności za własne czyny (jeździ samochodem rodziców, a kiedy go psuje to koszty naprawy pokrywają oni), nie ma żadnych realistycznych ani długotrwałych planów. Partner nie odczuwa też żadnego lęku, kiedy w nocy nie działały latarnie w ramach oszczędzania pieniędzy - uważał, że miasto nocą jest bezpieczne, ja powinnam wyjść z domu o godzinie 24 sama i iść do niego przez las i nic by mi się nie stało. Zawsze gasi górne światło i zostawia lampkę, przez co czuję się jak w "piwnicznej izbie". Nie ogląda telewizji, bo uważa, że "ogłupia", nie słucha radia z tego samego powodu. Jego zdaniem jedyna sensowna muzyka to podziemny rap, gdzie co drugie słowo to przekleństwo, najlepiej o tematyce "konfidentów". Partner potrafi chodzić z włączonym głośnikiem na cały regulator po mieście i "częstować" innych swoją muzyką (potrafił włączyć głośnik o 2 w nocy na rynku i nie obchodziło go, że inne osoby mogą chcieć spać). Partner ma widoczne problemy z koncentracją i pamięcią (wypiera się słów i sytuacji nawet takich, które zdarzyły się w ostatnim czasie). Kolejnym problemem jest wizyta w restauracji, kiedy ktoś siądzie w stoliku obok nas partner patrzy na te osoby i głośno rzuca "ale tu gęsto, aż jeść mi się odechciało". Często wysyła komentarze w stronę innych osób i mocno wierzy w to, że ludzie w stoliku obok powtarzają nasze słowa i naśmiewają się z nas (w rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca). Za osoby ważne uważa ludzi, którzy są związani z więzieniem i nie zachowują się normalnie. Dodam, że partner nie ma stałej pracy zazwyczaj wyrzucany jest po dniu próbnym (jego rekord to dwa miesiące). Zawsze kiedy pytam, dlaczego został wyrzucony odpowiada, że "nie wie, bo wszystko robił dobrze" albo że firma "zatrudniła go na jeden dzień jako rozrywkę dla stałych pracowników. Utracił kontakt ze wszystkimi kolegami i został całkiem sam, jestem jedyną osobą, którą ma. Próbowałam poznać go z moimi znajomymi, ale nie polubili go i wyczuli jego dziwne zachowanie. Nie przywiązuje uwagi do ubioru, potrafi przyjść do mnie w dziurawych skarpetkach, codziennie nosi dziurawe ubrania i brudne znoszone buty (kiedy rodzice dają mu pieniądze na nowe to odmawia). Chłopak często rzuca tekstami typu "ludzie ze schizofrenią mają fajniejsze życie", a potem zaprzecza i mówi, że jej nie ma. Przez to wszystko bardzo zniechęcił mnie do siebie, tak wiele jego zachowania budzi u mnie niepokój, że postanowiłam poszukać pomocy tutaj. Partner nie rozumie słowa "nie", kiedy czego się boję to zmusza mnie do tego siłą i nie robi na nim wrażenia nawet kiedy się rozpłaczę. Mówi, że w związku zawsze musi być ktoś "górą" i za wszelką cenę próbuję mnie podporządkować pod siebie. Od jakiegoś czasu ma także wyolbrzymione poczucie własnej wartości, ma bardzo roszczeniowe podejście do życia i wszystko mu się należy, jest też bardzo nieodpowiedzialny. Próbowałam z nim rozmawiać mówiłam jak się czuję, ale to nie działa, partner uważa, że przesadzam i chcę zrobić z niego "nienormalnego". Chciałam, żeby skorzystał z pomocy psychologa, ale on odmawia tłumacząc, że jego zachowanie jest normalne. Początkowo niewinne zachowanie przerodziło się w coś, co utrudnia wszystkim normalne funkcjonowanie. Prosiłabym o jakąś poradę, co może być przyczyną takiego zachowania i w jaki sposób można mu pomóc, jeśli sam nie chce się nigdzie zgłosić. Czy partner może stać się dla mnie zagrożeniem? O jakich zaburzeniach osobowości może to świadczyć? Czy wystarczy wizyta u psychologa czy potrzebny jest psychiatra? Nie potrafię się z nim rozstać, bo ciągle powtarza, że ma tylko mnie, że wróciłby do picia. Może to manipulacja, ale jest mi go zwyczajnie żal i czuję się za niego odpowiedzialna. Wiem, że bardzo mu na mnie zależy.
Mierzę się z poczuciem braku własnej tożsamości, braku realności, rutyny. Na sam głos mojej mamy odczuwam bicie serca, lęk.
Dzień dobry, mam takie pytanie a w zasadzie stwierdzenie, co zrobić, kiedy straciło się własną tożsamość? To znaczy nie wiem, kim jestem. Czasami patrzę w lustro i zastanawiam się : czy jestem moją mamą, babcią, ciotką, siostrą? Wiem, że to może brzmieć okropnie, ale widzę w sobie nawet wygląd tych osób, nie wiem natomiast jaką jestem ja i czy w ogóle jestem. To pierwsza kwestia. Natomiast druga jest o wiele bardziej intymna, mieszkam z mamą i babcią i dorastającym synem. Dlaczego ,nawet na zwykły ton głosu mojej mamy, trudno mi fizycznie utrzymać mocz i bicie serca strasznie przyspiesza. Jest jeszcze coś, boje się, że jestem chora psychicznie, w zasadzie jestem już tego pewna, tylko pytanie co mi jest. Dlaczego mam czasami uczucie, że tak naprawdę nie żyję a ,,prawdziwe życie", np. moich synów, siostry i jej rodziny, byłego męża i jego rodziny już toczy się gdzieś indziej. Mam wrażenie, że ,,utknęłam w określonym czasie", nie wiem jak to opisać, ale to tak jakby człowiek budził się codziennie i przeżywał w kółko to samo. Czy ma Pan/i jakiś obraz i co zrobić z tą sytuacją? Myślę, że kwestia jest dość bardziej złożona i występuje u mnie o wiele więcej ,,nietypowych i dziwnych" myśli, a to co opisuje tutaj to tylko w zasadzie pobieżne wyrywki. Czy na tej podstawie można stwierdzić np. dwubiegunowość lub schizofrenię? Będę wdzięczna za pomoc. Mam 40 lat
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.