- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju
- Częste wahania...
Częste wahania nastroju i brak motywacji - czy to depresja?
A16
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, objawy, o których Pani pisze mogą wskazywać na bardzo różne trudności. Istotne jest między innymi to, od kiedy się Pani tak czuje, czy było coś co poprzedziło ten stan, czy to poczucie, które ma Pani codziennie, czy w przeszłości było więcej rzeczy, które Panią cieszyły i wiele innych kwestii. Z tego co Pani opisuje ten obecny stan jest dotkliwy i czuje Pani, że nie może ruszyć do przodu, wyrwać się z tego brak motywacji i przyjemności. Myślę, że spotkania z psychologiem lub psychoterapeutą, który przeanalizuje różne kwestie i zada więcej pytań, mogłyby być pomocne w ustaleniu przyczyny i zaplanowaniu działań, które mogłyby Pani pomóc poczuć się lepiej.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Osmulska
To, co Pan/Pani opisuje, może być obciążające i budzić niepokój — zwłaszcza w kontekście wahań nastroju, spadku energii i poczucia utknięcia.
Na podstawie takiego opisu nie da się tego jednoznacznie zakwalifikować, natomiast można rozważyć różne możliwości.
Możliwe, że:
- jest to związane z przemęczeniem lub przeciążeniem
- możliwe, że codzienne funkcjonowanie nie daje obecnie wystarczającego poczucia sensu
- możliwe też, że pojawia się potrzeba większej zmiany, różnorodności lub stymulacji.
Fakt, że są obszary, które nadal sprawiają przyjemność (jak podróże czy bliskość seksualna), może sugerować, że zdolność do odczuwania przyjemności nie jest całkowicie obniżona, a raczej ograniczona głównie do bardziej intensywnych doświadczeń.
Zwraca również uwagę sposób korzystania z przyjemności: na co dzień pojawia się raczej powściągliwość natomiast większa gotowość do wydatków dotyczy wyjazdów.
Możliwe, że taki schemat wzmacnia poczucie, że codzienność jest mniej satysfakcjonująca.
Pomocne może być przyjrzenie się kilku kwestiom:
- czy dominujące jest bardziej zmęczenie, czy znudzenie?
- na ile codzienne aktywności mają obecnie znaczenie i sens?
-czy w życiu jest wystarczająco dużo elementów angażujących, a nie tylko chwilowo odciągających uwagę?
Opisane trudności mogą być sygnałem, że pewne obszary wymagają zmiany lub większej uwagi. Jeśli ten stan się utrzymuje, możliwe, że pomocna byłaby rozmowa ze specjalistą w celu lepszego zrozumienia sytuacji i poszukania dopasowanych rozwiązań.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeuta
Anna Daniło-Wosek
Istotną diagnostycznie informacją jest od kiedy ma Pan huśtawki nastroju. Przyczyn może być wiele, zaczynając od podłoża biologicznego czyli np. niedobory witamin, wahania poziomu cukru, poprzez czynniki związane ze stylem życia jak np. przeciążenie obowiązkami, alkohol, kofeina itp. a kończąc na możliwych zaburzeniach psychicznych takich na przykład jak depresja czy zaburzania lękowe. Słomiany zapał o którym Pan pisze mógłby wskazywać np. na ADHD jednak mamy za mało informacji żeby postawić konkretną diagnozę. To że po pracy często Pan nic nie robi wskazywałoby na to, że zaczął się u Pana cykl depresyjny. Sugerowałabym udać się do specjalisty (psychiatry lub psychoterapeuty) który dokładnie określi co Panu dolega, przez co będzie można wdrożyć konkretne kroki które pozwolą uporać się z problemem.
Karolina Grabka
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, może być bardzo męczące i dezorientujące, ale na podstawie samego opisu nie da się jednoznacznie przypisać tego do konkretnego zaburzenia. Takie objawy mogą mieć różne podłoże. Dlatego nie ma sensu próbować „dopasować się” do konkretnej etykiety - każda diagnoza wymaga pogłębionego wywiadu i spojrzenia na całość funkcjonowania. Widać spadki energii, trudność w podtrzymaniu motywacji, szybkie zniechęcanie się i poczucie utknięcia. Jednocześnie są obszary, w których pojawia się realna chęć i przyjemność (podróże, seks), co pokazuje, że zdolność do odczuwania satysfakcji nie zniknęła - tylko jest ograniczona do konkretnych sytuacji. Czasami w takich przypadkach problemem nie jest brak chęci „do wszystkiego”, tylko to, że codzienność nie daje poczucia sensu ani zaangażowania. Wtedy naturalnie pojawia się wycofanie, odkładanie rzeczy i szukanie silniejszych bodźców (jak podróże), które na chwilę „wyrywają” z tego stanu. Pomocne może być też obserwowanie rytmu dnia, snu, pracy, poziomu stresu - bo to często ma duży wpływ na nastrój i energię.
Jeśli ten stan utrzymuje się dłużej i wpływa na codzienne funkcjonowanie, sensownym krokiem jest konsultacja ze specjalistą - nie po to, żeby „dostać etykietę”, tylko żeby lepiej zrozumieć, co się dzieje i jak to uporządkować.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Piotr Ziomber
Objawy, takie jak częste huśtawki nastroju, obniżone samopoczucie, brak motywacji po pracy, słomiany zapał i poczucie utknięcia, mogą wskazywać na zaburzenia nastroju, np. dystymię lub łagodną depresję, ale nie jestem w stanie postawić diagnozy gdyż to wymaga konsultacji z psychologiem lub psychiatrą i przeprowadzenie szczegółowego wywiadu popartego dostosowanymi badaniami psychologicznymi.
Objawy jak utrata zainteresowań , zmęczenie i unikanie aktywności pasują do klasycznych znaków depresji, gdzie codzienne czynności tracą atrakcyjność. Jednocześnie natura przyjemności (podróże, spontaniczne hobby jak film czy muzyka) sugeruje, że nie jest to pełna anhedonia ale są obszary, które nadal motywują, co może być kwestią stylu życia, wypalenia zawodowego lub nawet sezonowych zmian nastroju. Oszczędzanie na rozrywkach poza wakacjami to częsty mechanizm w stanach obniżonego nastroju, gdzie priorytety się zawężają do nielicznych "pewniaków". Kontakt z przyrodą, np. poprzez spacery czy wyjazdy, obniża kortyzol, poprawia nastrój i redukuje objawy depresji, co pasuje do pasji do podróży i jest to naturalny "antydepresant" stymulujący serotoninę. Podróże solo mogą dawać poczucie wolności i regeneracji, kontrastując z codzienną rutyną, ale jeśli po powrocie wraca apatia, warto to połączyć z aktywnościami na miejscu, jak krótkie wyjścia do lasu. Życzę szybkiego powrotu do równowagi i pełni sił.
Piotr Ziomber psycholog
Urszula Trzeciakowska
Dzień dobry,
czytając to czym się Pan podzielił zrozumiałam, że zauważa Pan u siebie zmiany nastroju i obniżone samopoczucie, a także ograniczone zainteresowania oraz trudność w utrzymaniu tychże.
Żeby lepiej się zorientować w tym czy doświadcza Pan depresji czy może Pana stan jest związany z osobowością i temperamentem warto udać się do psychoterapeuty.
Na spotkaniu będzie Pan mógł dokładniej opowiedzieć min. o swoich trudnościach oraz od jakiego czasu Pan ich doświadcza, podzielić się również szerszym kontekstem mianowicie: co się dzieje/działo w Pana życiu, jaką pracę Pan wykonuje. Dzięki podaniu tych informacji razem z psychoterapeutą/tką będzie Pan mógł lepiej rozpoznać swój stan oraz zastanowić się nad kierunkiem, możliwościami i narzędziami zmiany w swoim życiu.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość. Brzmi to jak spore zmęczenie i poczucie utknięcia, które potrafi zabierać energię i chęć do działania. Te wahania nastroju, szybka utrata motywacji i wycofywanie się po pracy mogą mieć różne źródła tj. od przeciążenia i wypalenia, przez obniżony nastrój, po indywidualny styl funkcjonowania, który teraz przestał służyć. To, że podróże i bliskość nadal dają radość, jest ważnym sygnałem, zdolność do odczuwania przyjemności nie zniknęła, tylko jest ograniczona do węższego obszaru. Warto się temu przyjrzeć: co dokładnie w tych doświadczeniach ożywia: poczucie wolności, nowość, kontakt z ludźmi, intensywność?
Na ten moment pomocne bywa bardzo małe „rozruszanie” dnia (krótkie, realne kroki zamiast dużych planów), łagodniejsze podejście do siebie i obserwowanie, co dodaje choć odrobinę energii. Równolegle dobrze byłoby skonsultować się ze specjalistą, żeby sprawdzić, czy nie ma tu komponentu depresyjnego lub innego trudniejszego stanu : im wcześniej, tym łatwiej to odwrócić. Nie wygląda mi to na „brak charakteru”, raczej na sygnał, że coś w środku potrzebuje uwagi i wsparcia.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Łukasz Dyłka
To, co opisujesz, nie brzmi jak coś dziwnego czy „zepsutego”. Bardziej jak stan, w którym jesteś trochę wypalony codziennością i niewiele rzeczy Cię realnie cieszy. Masz energię tylko do tych, które są mocne i intensywne – jak podróże czy seks. Reszta jest taka… nijaka.
Te huśtawki nastroju, brak chęci po pracy, szybkie zniechęcanie się – to może zahaczać o obniżony nastrój. Nie musi od razu oznaczać depresji, ale to nie jest też „po prostu taki charakter”. Coś Ci ewidentnie nie gra.
To, co jest ważne: Ty nadal potrafisz się cieszyć. To dobry znak. Tylko że potrzebujesz mocnych bodźców, żeby to poczuć.
Ten „słomiany zapał” też często nie jest lenistwem. Często to wygląda tak, że zaczynasz coś, bo „trzeba”, albo „to byłoby fajne”, ale tak naprawdę Cię to nie wciąga. Więc energia szybko siada.
I jeszcze jedna rzecz – to oszczędzanie na wszystkim poza wakacjami. Trochę jakbyś odkładał życie na „kiedyś”, na te momenty, które mają sens.
Najbardziej bym się tu nie zastanawiał „czy to depresja czy natura”, tylko:
czy Twoje życie na co dzień w ogóle daje Ci coś, co Cię rusza?
Bo jeśli nie, to organizm robi dokładnie to, co opisujesz: minimum energii, minimum zaangażowania.
I serio – jeśli masz poczucie, że stoisz w miejscu albo się cofasz i to trwa, to warto to przegadać z kimś. Nie dlatego, że jest dramat, tylko żeby się w tym nie zakopać głębiej.
Na ten moment to bardziej wygląda na „utknąłem i nie czuję sensu w codzienności” niż na jakąś jedną konkretną diagnozę.
Zobacz podobne
TW. Myśli samobójcze
Witam mam 27 lat, chciałbym prosić o pomoc z tym, z czym codziennie walczę. Wszystko zaczęło się jak miałem 16 lat, byłem świadkiem, jak moja mam próbowała sobie odebrać życie. Wiele razy to robiła, raz nawet musiałem jej odebrać nóż z ręki, żeby sobie krzywdy nie zrobiła nim, choć i tak wiele razy była w szpitalu przez próby samobójcze.
Mam złe wspomnienia, jak byłem mały, wiele razy uciekałem z domu, bo nie chciałem być w nim i przebywać. W szkole wcale nie miałem lepiej, dokuczali mi, w zawodówce w pierwszej klasie nie zliczę, ile razy płakałem, ale potrafiłem się wziąć w garść, pomogły mi ćwiczenia siłowe, potem spotkałem pierwszą miłość - dziewczynę, której zależało na mnie, lecz nie potrafiłem tego docenić i straciłem ją. Wtedy się to zaczęło, zacząłem czuć taki ból, odrazę do siebie i była pierwsza próba samobójcza jak miałem 18 lat. Wziąłem tabletki mamy przepisane przez jej psychiatrę, popiłem je, przeleżałem na łóżku 2 dni, nie mogłem się podnieść, ruszyć, zablokowało mi mocz i wylądowałem w szpitalu po nich.
Potem była 2 próba samobójcza, tym razem się ciąłem nożem, lecz niestety moi rodzice zadzwonili po karetkę i wylądowałem na szyciu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, dopóki nie trafiłem za 5 razem do szpitala psychiatrycznego.
Wysłany ze szpitala, tam spotkałem drugą dziewczynę, z którą byłem i spędziłem najlepszy czas i znowu odżyłem dzięki niej, lecz niestety mnie zostawiła i znowu zacząłem się czuć jak nic niewart i znowu próbowałem się zabić, bo nie dałem sobie rady z tak silnym bólem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym kolej raz, rok temu. Rozmawiałem z wieloma psychologami i psychiatrami, lecz nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć, żaden lek mi nie pomagał. Na rękach mam wiele blizn po wielu próbach, każda z nich oznacza to, czego żałuje.
Ciężko mi zasnąć, żyje marzeniami i najgorsze jest to, że ten ból znowu wraca i dalej powróciły myśli, żeby popełnić samobójstwo. Czuję do siebie tak silną nienawiść, nie mogę patrzeć nawet na siebie w lustrze, bo się brzydzę siebie.
Mam duże długi w kredytach, straciłem prace przez próby samobójcze, bo nie chciałem chodzić, bo bałem się, że ktoś zobaczy co się ze mną dzieje. W domu mało co rozmawiam, unikam rozmów z rodzicami, tak jakbym się zamykał w sobie. Prosiłbym o pomoc.
W papierach mam wpisane ze szpitali F28-inne nieorganiczne zaburzenia psychotyczne, I10-samoistne (pierwotne) nadciśnienie ,F43.8 -Inne reakcje na ciężki stres, F60.9-Zaburzenia osobowości BNO. Moja mama ma schizofrenię, nie wiem, czy ja to mam, ale depresje na pewno. Czuję w sobie taki ogromny ból i nienawiść do siebie samego. Prosiłbym o pomoc, rozmowę

