Left ArrowWstecz

Częste wahania nastroju i brak motywacji - czy to depresja?

Zastanawiam sie czy jest to jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju zaburzec a byc moze kwestia natury. Otoz mam bardzo czeste hustawki nastroju, czesto obnizone samopoczucie, po pracy najchetniej sie klade i nie robie wlasciwie z soba nic, czasem czegos probuje, szybko sie zniechecam trace motywacje. Mam bardzo slomiany zapal. Jedyne rzeczy w czyciu ktore mnie na prawde ciesza i mam wielka ochote na to - to podrozowanie, nawet solo oraz seks. Poza tym na prawde czasem mam ochote moze na jakis film, moze posłucham muzyki- zdarza sie ale mam wrazenie ogolnie ze nie moge odnalezc siebie…czuje ze utknalem albo sie cofam. Nie lubie wydawac pieniedzy na jakies rozrywki typu kin, lody itd. Oszczedzam mocno chyba, ze chodzi o wakacje - jedyna rzecz na ktora nie szkoda mi pieniedzy.
User Forum

A16

3 miesiące temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, objawy, o których Pani pisze mogą wskazywać na bardzo różne trudności. Istotne jest między innymi to, od kiedy się Pani tak czuje, czy było coś co poprzedziło ten stan, czy to poczucie, które ma Pani codziennie, czy w przeszłości było więcej rzeczy, które Panią cieszyły i wiele innych kwestii. Z tego co Pani opisuje ten obecny stan jest dotkliwy i czuje Pani, że nie może ruszyć do przodu, wyrwać się z tego brak motywacji i przyjemności. Myślę, że spotkania z psychologiem lub psychoterapeutą, który przeanalizuje różne kwestie i zada więcej pytań, mogłyby być pomocne w ustaleniu przyczyny i zaplanowaniu działań, które mogłyby Pani pomóc poczuć się lepiej.

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

To, co Pan/Pani opisuje, może być obciążające i budzić niepokój — zwłaszcza w kontekście wahań nastroju, spadku energii i poczucia utknięcia.

Na podstawie takiego opisu nie da się tego jednoznacznie zakwalifikować, natomiast można rozważyć różne możliwości.

Możliwe, że:

- jest to związane z przemęczeniem lub przeciążeniem

- możliwe, że codzienne funkcjonowanie nie daje obecnie wystarczającego poczucia sensu

- możliwe też, że pojawia się potrzeba większej zmiany, różnorodności lub stymulacji.

Fakt, że są obszary, które nadal sprawiają przyjemność (jak podróże czy bliskość seksualna), może sugerować, że zdolność do odczuwania przyjemności nie jest całkowicie obniżona, a raczej ograniczona głównie do bardziej intensywnych doświadczeń.

Zwraca również uwagę sposób korzystania z przyjemności: na co dzień pojawia się raczej powściągliwość natomiast większa gotowość do wydatków dotyczy wyjazdów.
Możliwe, że taki schemat wzmacnia poczucie, że codzienność jest mniej satysfakcjonująca.

Pomocne może być przyjrzenie się kilku kwestiom:

- czy dominujące jest bardziej zmęczenie, czy znudzenie?

- na ile codzienne aktywności mają obecnie znaczenie i sens?

-czy w życiu jest wystarczająco dużo elementów angażujących, a nie tylko chwilowo odciągających uwagę?

 

Opisane trudności mogą być sygnałem, że pewne obszary wymagają zmiany lub większej uwagi. Jeśli ten stan się utrzymuje, możliwe, że pomocna byłaby rozmowa ze specjalistą w celu lepszego zrozumienia sytuacji i poszukania dopasowanych rozwiązań.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeuta 


 

3 miesiące temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Istotną diagnostycznie informacją jest od kiedy ma Pan huśtawki nastroju. Przyczyn może być wiele, zaczynając od podłoża biologicznego czyli np. niedobory witamin, wahania poziomu cukru, poprzez czynniki związane ze stylem życia jak np. przeciążenie obowiązkami, alkohol, kofeina itp. a kończąc na możliwych zaburzeniach psychicznych takich na przykład jak depresja czy zaburzania lękowe. Słomiany zapał o którym Pan pisze mógłby wskazywać np. na ADHD jednak mamy za mało informacji żeby postawić konkretną diagnozę. To że po pracy często Pan nic nie robi wskazywałoby na to, że zaczął się u Pana cykl depresyjny. Sugerowałabym udać się do specjalisty (psychiatry lub psychoterapeuty) który dokładnie określi co Panu dolega, przez co będzie można wdrożyć konkretne kroki które pozwolą uporać się z problemem.

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, może być bardzo męczące i dezorientujące, ale na podstawie samego opisu nie da się jednoznacznie przypisać tego do konkretnego zaburzenia. Takie objawy mogą mieć różne podłoże. Dlatego nie ma sensu próbować „dopasować się” do konkretnej etykiety - każda diagnoza wymaga pogłębionego wywiadu i spojrzenia na całość funkcjonowania. Widać spadki energii, trudność w podtrzymaniu motywacji, szybkie zniechęcanie się i poczucie utknięcia. Jednocześnie są obszary, w których pojawia się realna chęć i przyjemność (podróże, seks), co pokazuje, że zdolność do odczuwania satysfakcji nie zniknęła - tylko jest ograniczona do konkretnych sytuacji. Czasami w takich przypadkach problemem nie jest brak chęci „do wszystkiego”, tylko to, że codzienność nie daje poczucia sensu ani zaangażowania. Wtedy naturalnie pojawia się wycofanie, odkładanie rzeczy i szukanie silniejszych bodźców (jak podróże), które na chwilę „wyrywają” z tego stanu. Pomocne może być też obserwowanie rytmu dnia, snu, pracy, poziomu stresu - bo to często ma duży wpływ na nastrój i energię.

Jeśli ten stan utrzymuje się dłużej i wpływa na codzienne funkcjonowanie, sensownym krokiem jest konsultacja ze specjalistą - nie po to, żeby „dostać etykietę”, tylko żeby lepiej zrozumieć, co się dzieje i jak to uporządkować.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Objawy, takie jak częste huśtawki nastroju, obniżone samopoczucie, brak motywacji po pracy, słomiany zapał i poczucie utknięcia, mogą wskazywać na zaburzenia nastroju, np. dystymię lub łagodną depresję, ale nie jestem w stanie postawić diagnozy gdyż to wymaga konsultacji z psychologiem lub psychiatrą i przeprowadzenie szczegółowego wywiadu  popartego dostosowanymi badaniami psychologicznymi.

Objawy jak utrata zainteresowań , zmęczenie i unikanie aktywności pasują do klasycznych znaków depresji, gdzie codzienne czynności tracą atrakcyjność. Jednocześnie natura przyjemności (podróże, spontaniczne hobby jak film czy muzyka) sugeruje, że nie jest to pełna anhedonia ale są obszary, które nadal motywują, co może być kwestią stylu życia, wypalenia zawodowego lub nawet sezonowych zmian nastroju. Oszczędzanie na rozrywkach poza wakacjami to częsty mechanizm w stanach obniżonego nastroju, gdzie priorytety się zawężają do nielicznych "pewniaków". Kontakt z przyrodą, np. poprzez spacery czy wyjazdy, obniża kortyzol, poprawia nastrój i redukuje objawy depresji, co pasuje do  pasji do podróży i jest to naturalny "antydepresant" stymulujący serotoninę. Podróże solo mogą dawać poczucie wolności i regeneracji, kontrastując z codzienną rutyną, ale jeśli po powrocie wraca apatia, warto to połączyć z aktywnościami na miejscu, jak krótkie wyjścia do lasu.  Życzę szybkiego powrotu do równowagi i pełni sił.

 

Piotr Ziomber psycholog


 

3 miesiące temu
Urszula Trzeciakowska

Urszula Trzeciakowska

Dzień dobry, 

czytając to czym się Pan podzielił zrozumiałam, że zauważa Pan u siebie zmiany nastroju i obniżone samopoczucie, a także ograniczone zainteresowania oraz trudność w utrzymaniu tychże. 

Żeby lepiej się zorientować w tym czy doświadcza Pan depresji czy może Pana stan jest związany z osobowością i temperamentem warto udać się do psychoterapeuty. 

Na spotkaniu będzie Pan mógł dokładniej opowiedzieć min. o swoich trudnościach oraz od jakiego czasu Pan ich doświadcza, podzielić się również szerszym kontekstem mianowicie: co się dzieje/działo w Pana życiu, jaką pracę Pan wykonuje. Dzięki podaniu tych informacji razem z psychoterapeutą/tką będzie Pan mógł lepiej rozpoznać swój stan oraz zastanowić się nad kierunkiem, możliwościami i narzędziami zmiany w swoim życiu. 

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.

 

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Brzmi to jak spore zmęczenie i poczucie utknięcia, które potrafi zabierać energię i chęć do działania. Te wahania nastroju, szybka utrata motywacji i wycofywanie się po pracy mogą mieć różne źródła tj. od przeciążenia i wypalenia, przez obniżony nastrój, po indywidualny styl funkcjonowania, który teraz przestał służyć. To, że podróże i bliskość nadal dają radość, jest ważnym sygnałem, zdolność do odczuwania przyjemności nie zniknęła, tylko jest ograniczona do węższego obszaru. Warto się temu przyjrzeć: co dokładnie w tych doświadczeniach ożywia: poczucie wolności, nowość, kontakt z ludźmi, intensywność?

Na ten moment pomocne bywa bardzo małe „rozruszanie” dnia (krótkie, realne kroki zamiast dużych planów), łagodniejsze podejście do siebie i obserwowanie, co dodaje choć odrobinę energii. Równolegle dobrze byłoby skonsultować się ze specjalistą, żeby sprawdzić, czy nie ma tu komponentu depresyjnego lub innego trudniejszego stanu : im wcześniej, tym łatwiej to odwrócić. Nie wygląda mi to na „brak charakteru”, raczej na sygnał, że coś w środku potrzebuje uwagi i wsparcia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co opisujesz, nie brzmi jak coś dziwnego czy „zepsutego”. Bardziej jak stan, w którym jesteś trochę wypalony codziennością i niewiele rzeczy Cię realnie cieszy. Masz energię tylko do tych, które są mocne i intensywne – jak podróże czy seks. Reszta jest taka… nijaka.

Te huśtawki nastroju, brak chęci po pracy, szybkie zniechęcanie się – to może zahaczać o obniżony nastrój. Nie musi od razu oznaczać depresji, ale to nie jest też „po prostu taki charakter”. Coś Ci ewidentnie nie gra.

To, co jest ważne: Ty nadal potrafisz się cieszyć. To dobry znak. Tylko że potrzebujesz mocnych bodźców, żeby to poczuć.

Ten „słomiany zapał” też często nie jest lenistwem. Często to wygląda tak, że zaczynasz coś, bo „trzeba”, albo „to byłoby fajne”, ale tak naprawdę Cię to nie wciąga. Więc energia szybko siada.

I jeszcze jedna rzecz – to oszczędzanie na wszystkim poza wakacjami. Trochę jakbyś odkładał życie na „kiedyś”, na te momenty, które mają sens.

Najbardziej bym się tu nie zastanawiał „czy to depresja czy natura”, tylko:
czy Twoje życie na co dzień w ogóle daje Ci coś, co Cię rusza?

Bo jeśli nie, to organizm robi dokładnie to, co opisujesz: minimum energii, minimum zaangażowania.

I serio – jeśli masz poczucie, że stoisz w miejscu albo się cofasz i to trwa, to warto to przegadać z kimś. Nie dlatego, że jest dramat, tylko żeby się w tym nie zakopać głębiej.

Na ten moment to bardziej wygląda na „utknąłem i nie czuję sensu w codzienności” niż na jakąś jedną konkretną diagnozę.

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat)
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat), z tego związku mamy 2 dzieci i od roku jesteśmy po ślubie. 2 lata temu mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) był pracoholikiem, sięgał też po narkotyki, żeby móc więcej pracować (przerosła go rola ojca i głowy rodziny-to już wszystko wiemy) i niestety wdał się w romans. Mieliśmy za sobą rozstanie itd. Jednak bardzo go kochałam, on twierdził, że on mnie też. I jakoś udało nam się to wszystko sklepić, uratować. Mąż jest nie do poznania. Stara się, jest cudowny. Ale ja. Ja sobie chyba jednak nie radzę z tym romansem. Z faktem, że odszedł do innej w momencie, gdy ja walczyłam z depresją i myślami samobójczymi. Boję się każdego dnia. Nie umiem sobie poradzić z bólem, żalem i lękiem, że on pewnego dnia znów mnie skrzywdzi. Myślę, że mam też zaburzenia odżywiania z tego powodu. Uważam, że jestem za gruba, więc się głodzę, a później wpadam w szał obżerania się wszystkim, co wpadnie mi w ręce. Kocham mojego męża. Ale nie potrafię poradzić sobie z moimi emocjami i wspomnieniami. Mąż cierpliwie słuchał gdy mu się żaliłam, ale mam wrażenie, że on już ma tego dość. Na co dzień jest normalnie. Kochamy się, okazujemy sobie uczucia, dbamy o siebie wzajemnie, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale przychodzi taki moment, że mam retrospekcje i nie umiem się tego pozbyć. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą. I nie umiem sobie z tym poradzić. Chciałbym o tym zapomnieć, ale nie umiem. Na terapię niestety nie mam możliwości pójść, ponieważ nie mam z kim zostawić dzieci, gdy mąż jest za granicą. Bardzo się boję, że nie dam rady i będę musiała odejść od męża. A tego nie chcę, chcę spędzić z mężem resztę życia. Ale lęk jest tak silny, że sobie z nim nie radzę.
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem?
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem? Po ponad roku chodzenia do tego psychiatry w końcu dostałam odpowiedź na moje pytanie o moją diagnozę (wcześniej zawsze unikał odpowiedzi na to pytanie). Według tej osoby mam jedynie zaburzenia snu, więc wszystkie leki, które brałam miały pomóc tylko na to, bo wszystko ze mną jest okej. Nie ukrywam, że to zabolało nie tylko moją studencką kieszeń, bo poczułam się jakbym nie tylko zmarnowała naprawdę ogromną sumę pieniędzy na same leki (które i tak nie działały nawet na ten sen), ale też i w środku zabolało, bo wtedy zobaczyłam, że nawet psychiatra ma gdzieś moje problemy. Tłumaczył to tym, że jestem jeszcze młoda (22 lata) i nigdy nie płakałam podczas wizyty, więc świetnie muszę sobie radzić z emocjami, więc moje myśli samobójcze itp. same przejdą, jak dorosnę. Jeszcze coś mówił, że ma on doświadczenie na tym polu, bo ostatnio jest plaga osób młodych w jego gabinecie, które mówią mu mniej lub więcej to samo, co ja. Potem już nie wiem, co było dalej, bo mój mózg postanowił przejść w tryb "autopilota" ze względu na stres i inne złe emocje, które wtedy czułam (często mi się to zdarza, żeby uniknąć załamania nerwowego). Nie ukrywam, że nie chcę marnować pieniędzy, więc czy naprawdę muszę jakoś dożyć do 25 lat lub być po próbie samobójczej, żeby ktokolwiek wziąłby mnie i to co mówię na poważnie? Po jak długim czasie powinnam dostać diagnozę? Czy jest sens szukania pomocy, gdy wśród specjalistów istnieją takie poglądy na temat pokolenia młodych dorosłych?
Jak poradzić sobie ze zdradą narzeczonego z koleżanką z pracy ? Jestem w ciąży.
Jak poradzić sobie ze zdradą narzeczonego z koleżanką z pracy ? Dodam, że jestem w ciąży.
Silny lęk przed rozmową z nowymi osobami i oceną innych – jak przestać się bać i otworzyć na ludzi?
Od kiedy pamiętam boję się rozmawiać z nowopoznnymi osobami i przemawiać w dużej grupie osób. Jak już to robię od razu w mojej głowie jest to że i tak każdy mnie już postrzega negatywnie i nie mam co się więcej pokazywać bo i tak nikt mnie tutaj nie będzie szanował. Jest to dla mnie czasami nie pojęte że ludzie mogą mnie postrzec jako wartościową osobę wartą uwagi dlatego boje się robić co kolwiek i wychylać się bo potem w mojej głowie jest fala samokrytyki. Nie potrafię być sobą i mówić co akurat mam w głowie przez strach. W głowie mam dużo myśli i pomysłów ale jak myślę że mam o nich komuś mówić od razu myślę że i tak tego nie zrozumieją i wyjdę na idiotkę co boli mnie strasznie bo nie potrafię nikogo poznać. Wiem że jakbym zaczęła się odzywać to poznałabym dużo osób ale kiedy przychodzi ten moment spotkania w głowie mam pustkę i myślę tylko jak uciec do domu.
TW: Samookaleczanie. Problemy z emocjami, brak przynależności, samookaleczanie - szukam pomocy

TW samookaleczanie

 

Mam 22 lata i przepraszam, że tak długo się rozpiszę, ale nie daję rady. Od dziecka byłam typem aspołecznym, nie lubię spotykać się z ludźmi, ani z nimi rozmawiać. Nigdy nie mam tematów na rozmowy, nawet jeśli ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, ta relacja bardzo szybko się kończyła, gdyż w pewnym momencie się izolowałam. Przez ten brak potrzebny socjalizacji, zawsze czułam się nieludzko. Dziwnie, inaczej. Jestem bardzo brzydka i głupia. Przez słowo głupia mam na myśli, że jestem osobą zapominalską, wszystko wypada mi z rąk, wykonuje niezręczne ruchy przy ludziach. Bardzo dużo gestykuluję i szybko mówię. Moja prokastrynacja jest na tak wysokim poziomie, ze obecnie mam pięć warunków na studiach. Nie zdałam roku. Wielokrotnie zapominałam dat rejestracji albo gubiłam się we wszystkim. Mówię szybko i nerwowo, czego bardzo się wstydzę. 

Mam wrażenie, że wszystko, co wychodzi spod mojej ręki, jest złe, gorsze, żenujące. W ciągu dnia doświadczam wahań nastrojów, czasem mam motywację, ale czasem mam wręcz ochotę rzucić się pod metro, którym codziennie dojeżdżam na uczelnię. Okaleczam się żyletką, lubię, gdy rany są dość głębokie, gdy krawędzie rozsuwają się na boki. Dużo płaczę, w miejscach publicznych, na zaliczeniach, wszędzie, czasem nawet bez powodu. Mam wrażenie, że emocje mnie przytłaczają, że jestem dziecinna, głupia niedojrzała. Nie mam marzeń, cały dzień czekam do nocy, żeby spać, jednak ten sen często nie przychodzi. Chodziłam do psychiatry, ale on nie rozmawiał ze mną. 

W gabinecie głównie płakałam roztrzęsiona, a on przepisywał mi leki. Od kilku miesięcy biorę Dulsevię 60 mg raz dziennie, spamilan 10 mg trzy razy dziennie, estazolam 2 mg tymczasowo na sen (bardzo pomagał, ale już się skonczył) i medikinet CR 20 mg. Medikinet sprawia, że przez jakiś czas czuję motywacje, ale po paru godzinach znowu przychodzi stan otępieniq, beznadziei i złości. Nie potrafię radzić sobie z emocjami, płaczę, okaleczam się, uderzam w drzwi, wewnętrznie krzyczę. Dotychczas miałam jednego ,,przyjaciela" ale izolowałam się i olewałam tę znajomość. Gdy on powoli się odsunął, poczułam ogromną zazdrość i duże emocje, które targają moje wnętrze, tak jakby rozrywały każdą część mięsa, z którego jestem utworzona. Nie tęsknie za człowiekiem, lecz za uwagą. Czuję się tak obrzydliwie, jakbym nie pasowała do świata. Nie chcę być częścią życia społecznego. Nienawidzę przebywania w tłumach i nie umiem prowadzić rozmów z ludźmi. Z drugiej strony brak mi poczucia przynależności, tak jakbym nie istniała. Po kilku minutach miłej rozmowy ze znajomym lub nieznajomym muszę wyjść gdzieś, trząść rękami i głową, oraz mówić do siebie, by uregulować emocje. Psychiatra skierował mnie do psychologa z epizodem depresyjnym i zaburzeniami adaptacyjnymi z lękiem społecznym, ale on praktycznie ze mną nie rozmawia. Polecał mi również diagnozę pod kątem spektrum autyzmu, ale to dużo kosztuje i nie wiem, czy się opłaca. Nie wiem, nawet co mi jest. Coraz bardziej męczy mnie bycie człowiekiem. Uciekam w fikcję, ale moje ciało daje mi znać, że życie istnieje. Boję się cierpienia. Czasem brałam kilka tabletek więcej, niż powinnam, żeby sprawdzić swoją granicę. Zdarzyło się, że przecięłam swoją skórę tak, że krwawiła cały dzień bez przerwy. Kładłam się spać z krwawiącą raną, myśląc, że może umrę przez sen. Wykańcza mnie bycie mną, leki nie pomagają. Czy jest sposób, aby sprawdzić, co jest ze mną nie tak? Czemu nie czuję się jak człowiek? Czy można jednocześnie być aspołecznym, ale empatycznym? Nie mam zaburzeń schizoidalnych, ponieważ odczuwam emocje i troskę. 

Nie przywiązuję się jednak do ludzi. Mój świat to niestabilna pustka. Czy jestem zepsuta?

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.