Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję się przegrywem i nikim jako mężczyzna – wstyd, brak prawa jazdy, niska pensja, mieszkanie z rodzicami

jak żyć ze świadomością że jestem nikim i przegrywem? jestem nikim jako mężczyzna od dłuższego czasu tak naprawdę nic nie sprawia mi radości wszystko zaczęło się od tego że poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach 4 lata temu przy każdej jeździe nawet na próbach czułem strach nie chciałem jeździć przerażało mnie to aż w końcu poddałem i tak naprawdę wtedy zrozumiałem że jako mężczyzna jestem tak naprawdę skończony Na początku się tym nie przejmowałem ale później zdałem sobie sprawę że dla kobiet jest to duży red flag że nie masz auta prawa jazdy I to tylko się skumulowało gdy zrozumiałem też że w innych kwestiach jestem przegrywem Bo pracuje w tej samej pracy od 4 lat za najniższą krajową mieszkam z rodzicami i tak naprawdę nic nie osiągnąłem w życiu i widzę te wszystkie dziewczyny studiujące lepsze ode mnie. rok temu zacząłem leczenie zębów u ortodonty bo miałem w miarę krzywe zęby i po tym stwierdziłem ok to robię te zęby skupiam się na nich mam odłożone pieniądze na protetyka itp więc powinno mi starczyć po tym chciałem zrobić operację przegrody nosowej bo mam ciągły katar i zatkany nos często to dawało mi poczucie że coś robię nie chciałem tych 2 rzeczy mieszać naraz bo koszta i czas. Ale po czasie zrozumiałem że jestem po prostu przegrywem że to tylko wszystko wymówki. Szczególnie przy kobietach chociaż przy moich kolegach też czuję ogromny wstyd sobą że nie mam prawa jazdy że mieszkam z rodzicami że nic nie osiągnąłem mam już 23 lata i wiem że jestem nikim. Mówiłem że zrobię te zęby nos i po tym zacznę coś innego ale czasami czuje że to wymówki i czuje wtedy jeszcze bardziej wstyd i smutek że tak naprawdę nic nie osiągnąłem że jestem nikim. Nie wiem już co robić czuję się przytłoczony wszystkim nawet nie czuję się jak mężczyzna tylko jak jakiś chłopiec który nic nie osiągnął. Te prawo jazdy też ciągle czuje ogormny wstyd że do tej pory boję się przełamać i spróbować ponownie. Do tego czytam czesto na internecie różne posty odnoście jak są niektórzy starsi mężczyźni co mają po 30 lat dalej są prawiczkami czy mieszkają z rodzicami są samotni itp i widzę jak kobiety tego nie tolerują jak dla nich to jest przegryw i zdaję sobie sprawę że ja też taki będę mam już 23 lata i nic nie osiągnąłem ja też nie mogę jeździć mieszkać z rodzicami nie mam nic do zaoferowania dla kobiety ciągle mój wstyd skacze pomiędzy pracą za najniższą krajową mieszkaniem z rodzicami czy brakiem prawa jazdy i bycie prawiczkiem. Nie daje już rady psychicznie
User Forum

Anonimowo

5 godzin temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Trudno jest patrzeć na siebie z życzliwością, gdy głos wewnątrz Pana głowy nieustannie powtarza, że jest Pan „nikim”. Warto jednak zauważyć, że ten bolesny obraz jest wynikiem Pana lęku i stanów depresyjnych, a nie faktycznym odbiciem Pana wartości. Fakt, że od 4 lat utrzymuje Pan stałą pracę i konsekwentnie realizuje kosztowne leczenie ortodontyczne, świadczy o Pana ogromnej determinacji i odpowiedzialności – wielu ludzi w Pana wieku nie posiada takiej dyscypliny finansowej ani wytrwałości.

Rezygnacja z prawa jazdy ze względu na paraliżujący strach nie jest dowodem na bycie „skończonym mężczyzną”, lecz sygnałem, że zmagał się Pan z silnym lękiem, który wymaga wsparcia, a nie potępienia. Męskość nie zależy od kawałka plastiku w portfelu ani od liczby partnerek, lecz od tego, jak traktuje Pan siebie i innych. To, co Pan nazywa „wymówkami” (leczenie zębów, operacja nosa), to w rzeczywistości konkretne kroki w stronę poprawy jakości życia i zdrowia – to jest działanie, a nie stanie w miejscu.

Czytanie w sieci opinii o „przegrywach” tylko karmi Pana lęk i potwierdza najczarniejsze scenariusze, które wcale nie muszą się spełnić. Ma Pan 23 lata i całe dorosłe życie przed sobą, by zmienić pracę czy wyprowadzić się od rodziców, ale najpierw musi Pan odzyskać siły psychiczne. Przy tak silnym poczuciu wstydu i ucisku emocjonalnym, najważniejszym krokiem nie jest kolejna próba egzaminu, lecz wizyta u psychoterapeuty. Specjalista pomoże Panu wyciszyć tego wewnętrznego krytyka, który odbiera Panu prawo do radości i dumy z tego, co już Pan osiągnął. Proszę nie zostawać z tym bólem samemu – zasługuje Pan na pomoc i na to, by przestać czuć się „wybrakowanym”.

Powodzenia

Bożena Nagórska

3 godziny temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Zmagam się z zaburzeniami odżywiania, toksycznym związkiem, wahaniami nastroju i stresem - boję się jednak, że przed psychologiem się nie otworzę.
Cześć, chciałabym zaznaczyć na początku, że nigdy nie byłam ze swoimi problemami u specjalisty, ponieważ nie umiem rozmawiać o swoich problemach i boję się, że gdy do niego pójdę to nie powiem o tym wszystkim, co dziś tu napiszę. Posiadam ich sporo. Przede wszystkim stres i nadmierne myślenie. Nie umiem nie myśleć o stresujących mnie sytuacjach, przez co jest to dla mnie bardzo męczące i wyczerpujące. Od najmłodszych lat zmagam się również z zaburzeniami odżywiania, które bardzo utrudniają mi funkcjonowanie, a także normalne postrzeganie swojego ciała. Pomimo komplementów, w mojej głowie ciągle siedzą głupie myśli na temat mojego wyglądu oraz wracają do mnie wspomnienia z dzieciństwa, które są okropne. Posiadam również ogromne wahania nastroju, mogę być szczęśliwa, a za chwilę kompletnie stracić humor. Nie mam także ochoty na żadne czułości. Chłopak również jest dla mnie swego rodzaju przytłoczeniem, choć chciałabym, żeby tak nie było. Zabranianie wyjść, a bardziej szantażowanie „zerwaniem”, psucie każdego wyjazdu, ponieważ odbywa się bez niego, chorobliwa zazdrość czy ogromne wybuchy gniewu w trakcie kłótni to tylko pare rzeczy, które dzieją się w związku. Przez wszystkie kłótnie pojawiły się również u mnie bardzo złe myśli, mianowicie, że życie tak naprawdę jest bez sensu, czym ja sobie na nie zasłużyłam, co ja takiego zrobiłam źle, że życie mnie tak karze i że lepiej gdyby na nim mnie wcale nie było, bo po co się męczyć. Zaczęłam jeszcze bardziej izolować się również od bliskich, najchętniej po powrocie do domu siedziałabym w pokoju sama ze sobą. Czy ktoś ma jakiekolwiek rady na takie zachowania u mnie, bo nie powiem wszystko to na raz jest okropnie męczące..
Mam chorą onkologicznie rodzinę, jestem przerażona tym, że będę musiała pożegnać się ze wszystkimi, których kocham.
Mam 53 lata, mam męża, jest sporo starszy, jesteśmy szczęśliwi, ale niestety nie mogliśmy mieć dzieci, ostatnio strasznie się boje, moi rodzice są onkologicznie chorzy, mój mąż też, oczywiście się leczą, ale zdaje sobie sprawę, że będę musiała przeżyć odchodzenie wszystkich, których kocham, nie mam prócz nich nikogo, w pracy mam znajomych, ale wszyscy są zabiegani , mają swoje dzieci, sprawy, rodziny, często nawet nie mają czasu na rozmowę przez telefon . Z rodziny mam siostrę, ma swoją rodzinę i żyje za granicą, nie wiem jak radzić sobie z lękiem, narazie udaję przed sobą , że jest ok, ale tak nie jest.
Koncentracja, pamięć, trudność z podstawowymi działaniami. Pomocy.
Od pewnego czasu mam problemy z pamięcią koncentracją i jestem bardzo płaczliwa. Robię rzeczy które wydają mi się, że nie są źle, odruchowo, a potem po refleksji uważam inaczej i bardzo żałuje. Mam ogólną niechęć do robienia czegokolwiek, nawet czasami mam problem z utrzymaniem higieny. Nie mam przyjaciół, w ogóle jestem odludkiem najchętniej zamknęłabym się w pokoju i sama siedziała. Oglądała tylko telewizję lub czytała książkę. Mam problemy w domu, rodzice i stosunki z nimi są delikatnie mówiąc trudne, z matką ciągle się kłócę, a z ojcem wcale nie lepiej, zresztą on ma problem z alkoholem. Nie wiem jak mam sobie pomóc, bratowa ma mnie już dość i twierdzi, że mam problemy. Muszę się z tym jakoś uporać, bo miewam już myśli samobójcze.
Dobry wieczór, Od 2 lat jestem w związku z mężczyzna. Nasza znajomość zaczęła się nieco inaczej niż zazwyczaj, raczej byłam nim zniechęcona. Jest osoba bardzo dominująca, musi mieć ostatnie słowo, nie przebiera w słowach, jest nerwowy. Myśle nad zakończeniem związku już od początku, ale jeśli mam być szczera ze sobą, uważam ze jedyne co mnie przy nim trzyma to to ze ułatwia mi życie w sensie finansowym- nie jest nie wiadomo jak zamożny po prostu- mogę jeździć autem które mi pożycza, mieszkać w jego domu, finanse nie pozwalają mi na życie samej, on zawsze mówił ze mam zarabiać na siebie a on się reszta zajmę. Niestety nabrał kredytów i teraz potrafi mi wypominać paro złotowe sytuacje. Jest narcyzem i manipulantem- to tak w wielkim skrócie. Miał ciężkie życie rodzinne, jego ojciec gwałcil jego matkę na jego oczach, jego brat miał już 3 próby samobójcze przy jednej z nich byłam i go ratowałam. Nie śpi spokojnie ciagle go coś trapi. Jest mi naprawdę go szkoda bo ma ogromny potencjał ale cały czas oddaje się tej rodzinie która tak bardzo go skrzywdziła. Oni nie wiedza o tym ze ja wiem wiele o ich przeszłości i nie mogę przebywać w ich otoczeniu widząc te sztuczne uśmieszki i udawanie ze wszystko jest ok. Mam duże „jaja” i zawsze mówię ludziom rzeczy w twarz, ale tutaj nie chce się w to wtrącać. Przez ta jego przeszłość ma negatywne podejście do życia, wszystko neguje, ja jestem światła osoba która ma wiele pomysłów i cieszy się z małych rzeczy. Miałam i mam problemy z depresja i jestem wrażliwa na piękno ból cierpienie, dużo rzeczy robi na mnie wrażenie. Nie wiem co to znaczy kochać ale coś mi w środku mówi ze to na pewno miłość nie jest. Po prostu on posiada coś czego moi byli partnerzy nie posiadali każdy znajomy czy to jego czy mój dziwi się ze z nim jestem. Osaczają mnie jego rodzinne problemy, ja naprawdę nie chce się otaczać toksycznoscia, złymi ludźmi bo to tylko mnie dołuje, depresje miałam stwierdzona już 7 lat temu ale to dopiero od miesiąca jak zaczęłam brać leki afobam i cital. Złe to wpływa na moje libido co partnera denerwuje, lekarz zalecił brać leki przez pół roku a on chce żebym je odstawiła. Jak dla mnie to krzywdzące- gdyby to on miał taka sytuacje nie miałabym z tym problemu bo ważniejsze byłoby dla mnie zdrowie psychiczne mojego partnera i mówiąc nieskromnie poslalabym go do psychologa, ale wiem ze on nie pójdzie bo jak on uważa: on nigdy nie jest problemem. dzisiaj była kolejna próba jego brata, jego rodzina ma go gdzieś, tak jak i mojego partnera. Ale on się mega tym przejmuje, tylko ze odbija się to głośnym echem na naszym związku. Pytałam czy nie chce pogadać to mnie odrzuca krzyczy ze już się nagadał chodzi po prostu w powietrzu wisi czarna chmura czuje zła atmosferę i wiem ze jeden mały zgrzyt i będzie afera. Ja już nawet nie chce wiedzieć co się działo chce spokoju i kogoś kto nie będzie wampirem obok mnie zzerajacym moja energię. Choć rozumiem ze to wynika z jego przeszłości i ciężko mi go zostawić w takiej sytuacji to jednak pragnę zakończenia tego związku. Jak to zrobić? Wiem ze to na pewno będzie pełne emocji starcie ale nawet nie wiem jak to zacząć. Chciałabym Szczęścia dla niego i dla nas ale on ma kompletnie odrębny mindset. Jemu się nie da nic przemówić. Co zrobić? Będę bardzo wdzięczna za jakakolwiek pomoc.
Załamanie po zerwaniu z partnerem - jak sobie poradzić?

Byłam z chłopakiem 2 lata, układało nam się dobrze od jakiegoś czasu. Chłopak przeszedł dużo w życiu, miał problemy w rodzinie. A to bardzo na nim się odbiło, potem my zaczęliśmy się coraz częściej kłócić, ale wiem, że mnie kochał. 

Ostatnio zerwał ze mną, bo chciał odpocząć, bo stwierdził, że za dużo tego. Po 3 tygodniach wrócił do mnie, bo nie dawałam mu spokoju, bo bardzo za nim tęskniłam. Było już bardzo dobrze między nami. Wiadomo małe sprzeczki były między nami i dwa dni przed sylwestrem mnie zostawił, bo znowu stwierdził, że ma dość kłótni. Ja chciałam z nim zawsze rozmawiać, żeby dążyć do tego, żeby tych kłótni nie było. Załamałam się znowu, chciał się zastanowić czy jeszcze chce wrócić do mnie, ale ja strasznie byłam natrętna, wydzwaniałam do niego i wypisywałam, chciałam jakoś udowodnić mu, że może być lepiej między nami, ale żeby w to uwierzył. 

Teraz mówi, że nie chce mnie znać i że mnie nie kocha, a ja wierzę nadal w to, że mnie gdzieś jeszcze kocha. 

Wszędzie mnie zablokował, ale jak zadzwoniłam go przeprosić za to wszystko, to odebrał, chociaż taki plus a był strasznie źle nastawiony. Bardzo mi źle z tego powodu, że tak się stało, mi się wydaje, że ten chłopak jest bardzo zagubiony

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.