
- Strona główna
- Forum
- kryzysy
- Pomimo coraz...
Pomimo coraz częstszych ataków paniki, samookaleczania się. nadal wątpię w swoim problem - co robić?
Anna Martyniuk-Białecka
Dzień dobry,
Wszystkie sytuacje, które Pani wymienia są bardzo silnie stresujące i ich nagromadzenie w jednym, tym samym czasie może powodować odczucie przeładowania, braku siły i spadek nastroju. Zalecałabym, aby Pani odbyła konsultację z psychologiem, aby wspólnie prześledzić Pani strategie radzenia sobie ze stresem, aktualne funkcjonowanie w kontekście tych zgłaszanych trudności i objawsów, aby zdecydować o dalszym postępowaniu. Pójście do lekarza psychiatry nie zaszkodzi, a wręcz może pomóc w poprawie Pani funkcjonowania na co dzień. Życzę odwagi oraz dużo siły.
Pozdrawiam serdecznie,
Anna Białecka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
To dobrze, że szuka Pani wsparcia, to zasób. Pisze Pani o braku energii, sił, obniżonym nastroju, myślach samobójczych, rozładowuje napięcie, samookaleczając się. To mogą być symptomy depresji, warto przynajmniej odbyć kilka sesji z psychoterapeutą w celu zdiagnozowania problemu. Wskazana jest również wizyta u psychiatry, który być może wdroży leczenie farmakologiczne. Wspomniała Pani o poronieniu, rozumiem, że przed kilkoma miesiącami, prawdopodobnie jest Pani w żałobie. Doświadczyła Pani straty, ale nie musi być w tym sama, rozmowa o trudnych sytuacjach w bezpiecznym gabinecie czy online może przynieść ukojenie.
Przeprowadzka również bywa czynnikiem powodującym stres. Podobnie naruszanie granic przez kogokolwiek powoduje dyskomfort, więc Pani odczucia są adekwatne do sytuacji.
Pozdrawiam
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

