Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję, że przegrałem życie - jak pokonać poczucie porażki?

Czuje że przegrałem życie i te myśli trzymają się mnie od 4 lat gdy poddałem prawo jazdy już dużo razy pisałem ale nie wiem ciągle te myśli wracają szczególnie że robię sie coraz starszy a dalej mieszkam z rodzicami czy pracuje w tej samej pracy od 4 lat. Po prostu wiem że o związkach mogę na pewno zapomnieć i boję się przyszłości jedyne co dawało mi jakiś plan to to że leczę zęby u ortodonty i po tym planuję operację przegrody nosowej i stwierdziłem że skupię się na tym by dokończyć te sprawy ale czuję tylko że tracę czas. A żadna kobieta nie chce faceta co nic nie osiągnął nie mam nic do zaoferowania poza tym zawsze byłem nie śmiały i nie jestem przystojny a do tego nie mam żadnych doświadczeń w związkach co jeszcze bardziej powoduje że mogę o nich zapomnieć. Po prostu czuje się przegrany szczególnie że ciągle porównuje się z lepszymi od siebie mam kolegów ale oni i tak są lepsi ode mnie i w końcu i tak zostanę sam. Poza tym czuje ogromny wstyd rodzice pewnie uważają mnie za przegrywa szczególnie że mój starszy brat w moim wieku już dawno z nimi nie mieszkał i wyjechał za granicę a ja nawet tego się boje
Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witaj

Mnóstwo w tym oceny. Wyczuwam niepokoj. Dużo wyobrażeń i łatwość w uderzaniu w siebie. Przykro mi. Spróbuj wsparcia terapeutycznego indywidualnego albo grupowego. Rzeczywistość zwykle wygląda inaczej niż karykatura ktora kreujemy na swój temat. 

Pozdrawiam serdecznie

Dorota

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Pindur-Wysowska

Kinga Pindur-Wysowska

Dzień dobry,

Opisuje Pan stan długotrwałego obniżenia nastroju, silnej samokrytyki oraz utrwalonych przekonań na temat własnej niewystarczalności. W Pana wypowiedzi wyraźnie widoczne są mechanizmy porównań społecznych oraz tzw. negatywnego filtra poznawczego, czyli skupiania się głównie na brakach i deficytach, przy jednoczesnym pomijaniu obszarów, w których podejmuje Pan działania, takie jak np. dbanie o zdrowie.
 

Pojawiające się myśli o „przegranym życiu” czy przekonanie, że przyszłość jest z góry przesądzona, mogą mieć charakter automatycznych myśli negatywnych, które choć subiektywnie bardzo przekonujące, nie zawsze odzwierciedlają obiektywną rzeczywistość. Towarzyszący im wstyd oraz lęk przed oceną ze strony innych dodatkowo wzmacniają to błędne koło.
 

Warto zauważyć, że znajduje się Pan raczej w stanie psychicznego przeciążenia i utknięcia, niż w sytuacji jednoznacznie „przegranej”. To, co Pan opisuje, jest spójne z doświadczeniem wielu osób w okresach obniżonego poczucia własnej wartości i niepewności życiowej, a nie trwałą cechą definiującą Pana przyszłość.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To poczucie bycia w tyle za innymi, zwłaszcza gdy patrzy Pan na sukcesy brata czy kolegów, jest ciężarem, ale proszę pamiętać, że Pana droga nie musi wyglądać tak samo, by była wartościowa. Fakt, że od czterech lat trzyma się Pan jednej pracy, świadczy o Pana ogromnej rzetelności i stabilności – cechach, których wielu ludziom w dzisiejszych czasach brakuje. To, że mieszka Pan z rodzicami w wieku 23 lat, jest obecnie sytuacją bardzo wielu młodych ludzi i nie definiuje to Pana jako osoby, która nic nie osiągnęła, zwłaszcza że konsekwentnie realizuje Pan swój plan zdrowotny.

Leczenie ortodontyczne i planowana operacja przegrody nosowej to nie jest strata czasu, ale realna, konkretna inwestycja w Pana przyszły komfort i pewność siebie, która wymaga dyscypliny i cierpliwości. To, że potrafi Pan tak metodycznie dbać o swoje zdrowie, jest Pana dużym sukcesem, a nie powodem do wstydu. Strach przed prawem jazdy czy wyjazdem za granicę jest naturalną reakcją Pana układu nerwowego na stres i nie oznacza, że jest Pan gorszy – oznacza jedynie, że potrzebuje Pan więcej czasu i poczucia bezpieczeństwa, by mierzyć się z takimi wyzwaniami.

W kwestii relacji i wyglądu, często oceniamy siebie znacznie surowiej niż robi to otoczenie, a brak doświadczenia w wieku 23 lat wcale nie przekreśla Pana szans na przyszłość. Pana dojrzała postawa w poprzedniej relacji online pokazała, że ma Pan silne zasady, co jest fundamentem męskości, którego nie zastąpi żadne prawo jazdy czy luksusowy samochód. Proszę spróbować dać sobie prawo do własnego tempa, bo każdy z nas niesie inny bagaż, a to, że Pan wciąż stara się poprawić swój stan zdrowia, pokazuje, że wcale się Pan nie poddał.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Nie należy porównywać się do innych, gdyż w ostatecznym rozrachunku zawsze wypadamy gorzej z racji tego, że skupiamy się na naszych słabych stronach. Proszę pomyśleć o sobie w zupełnie odmienny sposób i wydobywać swoje mocne strony. To nie będzie łatwe, ale jest do realizacji. Jest Pan młodym człowiekiem i całe życie przed Panem. Co do spraw uczuciowych. One się pojawią, ale trzeba się na nie otworzyć. Kiedy przyjmuje Pan założenia takie a nie inne, wtedy blokuje Pan się na to, co może Pana spotkać. Co do wydobywania swoich pozytywnych cech to polecam terapię skoncentrowaną na rozwiązaniach. Zmiana myślenia powoduje zmianie nastawienia, a w ostateczności inni zobaczą Pana w innej perspektywie. 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co opisujesz, brzmi jak duże obciążenie, co budzi we mnie niepokój. 

 

W takich momentach łatwo uwierzyć w bardzo surowe myśli o sobie -- ale to nie są fakty, tylko sposób, w jaki Twój umysł próbuje poukładać trudne emocje.

 

To, że pracujesz, dbasz o zdrowie i masz plan (tj. leczenie, operacja), to nie jest „nic”. To są konkretne kroki. Każdy idzie swoim tempem -- porównywanie się do innych często tylko pogłębia poczucie porażki.

 

Twoja wartość nie zależy od tego, gdzie jesteś „na tle innych” ani od doświadczeń w związkach. Relacje buduje się na różnych etapach życia — nie jest na to „za późno”.

 

Na teraz spróbuj skupić się na małych, realnych krokach (np. jedna drobna zmiana w tygodniu) i ograniczać porównywanie się. Jeśli te myśli wracają od lat i są tak obciążające, bardzo warto poszukać wsparcia psychologa — nie musisz z tym zostawać sam.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowny Panie,

 

to, co Pan opisuje, nie brzmi jak „przegrane życie”, tylko jak życie, które utknęło w bardzo bolesnym punkcie porównywania się, wstydu i poczucia zatrzymania. I to są stany, które potrafią być niezwykle przekonujące – tak przekonujące, że zaczynają brzmieć jak obiektywna prawda, a nie jak sposób przeżywania siebie.

Zatrzymałbym się na chwilę przy tym jednym zdaniu, które Pan powtarza: „jestem przegrany”. To nie jest fakt – to jest wniosek, który powstał na bazie kilku obszarów: prawa jazdy, pracy, mieszkania z rodzicami, relacji. Problem polega na tym, że Pana umysł z tych elementów buduje całościową ocenę siebie jako człowieka. To bardzo surowy, globalny osąd, który nie zostawia miejsca na niuanse ani na proces.

W rzeczywistości w Pana opisie widać coś innego: ma Pan stałą pracę, utrzymuje relacje koleżeńskie, podejmuje leczenie (ortodonta, planowana operacja), próbuje Pan szukać rozwiązań i wraca do rozmowy o swoich trudnościach. To nie są cechy osoby „przegranej”, tylko osoby, która funkcjonuje, ale jednocześnie bardzo silnie siebie deprecjonuje.

Kluczowy mechanizm, który tu widać, to porównywanie się. Porównuje się Pan „w górę” – do osób, które mają więcej, szybciej, inaczej. Taki sposób porównywania niemal zawsze kończy się poczuciem bycia gorszym. Umysł pomija przy tym wszystkie obszary, w których inni mają trudności, i zostawia tylko ich „lepszą wersję”. To nie jest uczciwe porównanie, tylko selektywny filtr. Podobnie działa myślenie o relacjach. Przekonanie, że „żadna kobieta nie chce faceta, który nic nie osiągnął”, brzmi jak twarda zasada, ale w praktyce jest uproszczeniem. Ludzie wchodzą w relacje z bardzo różnych powodów – ważne są nie tylko osiągnięcia, ale też sposób bycia, zdolność do bliskości, autentyczność. Natomiast wstyd i przekonanie o własnej niewystarczalności realnie utrudniają zbliżenie się do kogokolwiek, bo powodują wycofanie i unikanie. To nie brak „wartości” zamyka Panu drogę do relacji, tylko to, że już na starcie zakłada Pan, że jej nie ma. W tle tego wszystkiego bardzo wyraźnie widać wstyd – wobec siebie i wobec rodziców. Wstyd ma to do siebie, że mówi: „jest ze mną coś nie tak jako z człowiekiem”, a nie „mam trudność w jakimś obszarze”. To ogromna różnica. Trudność można zmieniać krok po kroku. „Bycie wadliwym” brzmi jak coś nieodwracalnego – i to właśnie paraliżuje. To, że od czterech lat wracają te same myśli, nie oznacza, że nic się nie zmieni. To oznacza, że mechanizm ich podtrzymywania jest silny i utrwalony. On się karmi unikaniem, porównywaniem i odkładaniem działań z powodu lęku. Im dłużej to trwa, tym bardziej utwierdza Pana w przekonaniu, że „taki już jestem”. Dlatego zamiast myśleć w kategoriach „czy moje życie ma sens”, bardziej pomocne jest zejście poziom niżej: co jest jednym, bardzo konkretnym krokiem, który mogę zrobić mimo lęku. Nie idealnym, nie przełomowym – tylko wykonalnym. Może to być powrót do tematu prawa jazdy w małym zakresie, zmiana jednego elementu w pracy, zapisanie się na coś, co wprowadzi Pana w nowe środowisko. Nie chodzi o wielki zwrot, tylko o przerwanie bezruchu. To, że boi się Pan wyjechać, że trudno jest się odseparować od rodziców – to również nie jest oznaka słabości, tylko obszar, który wymaga czasu i pracy. Porównywanie się z bratem tylko pogłębia napięcie, ale nie przybliża do zmiany. Każdy ma inną trajektorię rozwoju, nawet jeśli wychowuje się w tej samej rodzinie.

Z tego miejsca, w którym Pan jest, można wyjść.. Najgorsze, co może Pan zrobić, to uznać, że obecny stan definiuje całe Pana życie. To jest moment zatrzymania, nie wyrok.

I to, że Pan o tym pisze, że Pan szuka odpowiedzi mimo poczucia wstydu i beznadziei, jest już pierwszym sygnałem, że jakaś część Pana nie zgadza się na tę narrację o „przegraniu”. I to jest bardzo ważny punkt zaczepienia.

 

Z wyrazami szacunku

Dawid Staszczyk

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, pamiętam Pana wcześniejsze pytanie. Widzę, że czuje się Pan przytłoczony, zmęczony sytuacją i tymi myślami i bardzo chciałby otrzymać pomoc. Niestety, w takiej krótkiej wymianie zdań: pytanie - odpowiedź, nie da się wiele więcej niż krótka interwencja, wsparcie w odniesieniu do tego, o czym Pan pisze. A to mało, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd dokładnie biorą się Pana myśli o byciu przegranym. To, co Pan wymienia: praca, brak prawa jazdy to tylko symptomy, za którymi kryją się myśli Pana o sobie samym, o tym jak wyjaśnia Pan to, co dzieje się w Pana życiu. Zachęcam Pana, aby poszukał Pan wsparcia specjalisty stacjonarnie albo online, z którym będzie Pan mógł popracować nad poczuciem własnej wartości, przekonaniami na własny temat i realizacją pragnień i celów życiowych. 

Zobacz podobne

Jak pomóc bratu uzależnionemu od hazardu i narkotyków kradnącemu rodzinie pieniądze?

Dzień dobry, mam ogromny problem z moim starszym bratem. Sytuacja wygląda następująco, od jakiegoś czasu okrada naszą rodzinę, zaczęło się to około rok temu. 

Przychodziły chwilówki, pożyczki i inne wezwania do zapłaty w dużych kwotach, dodatkowo zapożyczał się też u znajomych. Gdy tata spłacił jego długi, naliczyliśmy około 100 tysięcy, jakiś czas później okradł mnie z pieniędzy na wesele około 15 tys., i stopniowo okrada babcię z emerytury, zaciąga pożyczki na nią. Kłamiąc w oczy, nie przyznaje się do tego ani nie odczuwa żadnego poczucia winy z tego powodu. 

Niestety nie ma z tego żadnych konsekwencji, ponieważ boimy się, że sytuacja go przerasta i że sobie coś zrobi. 

Prócz robienia długów zażywa narkotyki, obstawia mecze i gra na internetowych kasynach z babci pieniędzy z konta. 

Proszę o pomoc co robić, gdzie szukać pomocy już naprawdę nie wiemy, co mamy robić…

Mąż odtrącił mnie po operacji guza mózgu - dlaczego tak jest?
Jestem 3 miesiace po operacji guza mózgu. Dochodzę do siebie w domu i czekam na kolejną operacje. Jestem bardzo emocjonalna zreszta zawsze taka bylam, jak coś mi się nie podobało to głośno otym mówiłam. Mój maz(24 lata razem z pół rocznymi przerwami dwa razy) odtrącił mnie całkowicie po operacji. Spi w pokoju dorosłego syna i traktuje mnie jak powietrze od 1,5 roku. Jeszcze w zeszłe święta Bożego Narodzenia powiedziała mi że jestem zdrowa i nic mi nie jest. Kiedy okazało się w marcu że mam guza mózgu, a nie wymyślam nawet mnie nie przytulił tylko powiedział: będzie dobrze. A potem już było tylko gorzej. Ja oczekiwałam czułości i troski, a on izolacji. Całymi dniami zajmuje się telefonem i swoim hobby 3 razy w tygodniu. Powiedział mi, że juz nie potrafi naprawić tego co jest miedzy naami, ale chce mi pomagać finansowo i wozić mnie do lekarza, mieszkać że mną, być obok, ale nie jest obok. Jest jak wspolokator. Nie chcę tego. Co myślicie? Dlaczego tak jest?
Kryzys w związku po 8 latach - problemy z zaufaniem i rozwiązaniem konfliktów

Mam problem w relacji. Mam 26 lat w tym roku, mój narzeczony 27. Jesteśmy ze sobą od 8 lat. Ostatnio mamy bardzo duży kryzys. W złości powiedziałam bardzo wiele przykrych słów. Powiedziałam, że ktoś inny zaczął mnie doceniać, mimo że nie było to prawdą, kazałam mu się wyprowadzić, ale nie wyrzuciłam go za drzwi. Nie chciałam tego, ale nie umiałam zapanować nad emocjami. Ciągnie nas do siebie, ale nie umiemy rozwiązać naszych problemów. On nie umie mi wybaczyć tych słów, nie potrafi mi zaufać. W lutym się wyprowadził, próbowaliśmy się dogadać, ale jednak bezskutecznie. Narzeczony ma też problem ze sobą, czuję, że zgubił siebie i nie może siebie odnaleźć. Twierdzi, że wszystko wydaje mu się bez sensu.

Teść zachowuje się, jakbyśmy powinni go w całości utrzymywać, a ja zwyczajnie nie mam obecnie pieniędzy na dzieci. Mąż nie widzi w tym problemu, co jest absurdalne.
Mam pewien problem. Teść uważa, że jesteśmy "bogaci". Żyjemy razem, ale coraz więcej przez to daje nam opłat, co to on miał płacić oraz nie kupuje jedzenia, dodatkowo remontujemy jego dom. Niedawno się dowiedziałam, że teść poprosił męża, żebyśmy się sprowadzili i mu pomogli, bo on sobie nie radzi i to przypadkowo się dowiedziałam. Jak przeprowadzaliśmy się ja byłam na macierzyńskim, miało być tak jak u moich rodziców, a nawet lepiej tak mi mąż obiecywał. Wyszło tak, że teściowa nie ma wstępu do domu teścia, więc dziećmi się nie zajmie, a jej dom nie nadaje się do zajmowania nad małym dzieckiem. Teść jest super dziadkiem, ale nie na długo, bo to nasze dzieci, on swoje już wychował. Szkoła starszych nie ma świetlicy, więc po szkole nie mam ich z kim zostawić. Żyjemy z jednej wypłaty i zaczyna nam brakować. Po za oczami męża pożyczam od rodziców swoich, bo teść nagle potrafi wylecieć, że 2 miesiące temu miał coś opłacić i nagle nie opłacił np. Prąd. Ja obecnie nie pracuję, bo nie mam z kim zostawić najmłodszego, a jak nawet pójdzie już do przedszkola nikt nie chce mnie zatrudnić na 4 h dziennie. Mąż tylko nas utrzymuje. Zaczyna nam brakować na lekarzy i leki. Córka musi mieć aparat na zęby, ale to koszt ok 2000, ale nas nie stać nawet na zakupy 100 zł. Mąż nie widzi tego, a jak wspominam o tym jemu to uważa, że przesadzam, bo w końcu on dużo zarabia i to dziwne, że nam nie starcza. Ja mam już dość wolałabym wrócić do moich rodziców, tam mogliśmy odłożyć pieniądze, tam moja mama zostawała z dziećmi lub je odbierała z szkoły, bo ja pracowałam 8 h lub nawet miałam nadgodziny. Mąż tak jak tutaj i u moich rodziców pomagał w gospodarstwie rolnym po pracy, ale w zamian do domu szła wcześniej moja mama i pomagała mi przy dzieciach, abym mogła o każde zadbać i żeby nie miały problemów w nauce. Tutaj dzieci spadły na moje barki i tylko moje, wszystkie ich potrzeby oraz obowiązki z nimi związane. Mąż od 6:00 do 22:00 nie ma w domu. Czasem przychodzi wcześniej, ale jest tak zmęczony, że nic już w domu nie zrobi. Teraz mam wrażenie, że też potrzeby finansowe naszych dzieci spadają na moje barki, nie wiem czy ja więcej udźwignę sama.
Wewnętrzna pustka po nagłej śmierci męża...
Dzień dobry. Chciałam zapytać,jak radzić sobie z pustką? Mam dwoje dzieci, córkę i syna, są jeszcze bardzo mali. Mój mąż zmarł nagle w nieszczęśliwym wypadku, kilka miesiecy temu. Odkąd to się stało,nie czuje uczuć,mało płaczę, wszystko dzieje się we mnie,w środku. Przez to mam różne ataki paniki lub jak to nazwać, nerwów? Które paraliżują mnie na kilka chwil.
Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.