Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy asertywność to egoizm? Jak dbać o siebie, nie zaniedbując innych?

Asertywność zawsze wydawała mi się trudna do zrozumienia. Często myślę, że jeśli wyrażam swoje potrzeby lub bronię swoich granic, to automatycznie staję się egoistką. Czasami czuję, że jeśli postawię na swoim, to inni uznają mnie za złą osobę, która nie potrafi się poświęcać. A przecież nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że dbam tylko o siebie i ignoruję innych. Z drugiej strony, jeśli nie jestem asertywna, to czuję się wypalona, wykorzystywana, jakby moje potrzeby nie miały żadnej wartości. Jak znaleźć równowagę między dbaniem o siebie a byciem empatyczną dla innych? Czy asertywność naprawdę oznacza, że jesteśmy egoistami?
Borys Goławski

Borys Goławski

Dzień dobry,

Z definicji asertywność oznacza "umiejętność wyrażania własnego zdania, uczuć, postaw w sposób otwarty, w granicach nienaruszających praw, ani psychicznego terytorium innych osób oraz własnego". W posiadaniu własnych wartości, własnego zdania oraz umiejętności wyrażania ich nie ma nic złego. 

To dobra umiejętność, nad którą często pracuje się w gabinecie psychologa. Każdy człowiek ma prawo do swojej opinii oraz bronienia swoich granic, jeśli poczuje, że zostały one naruszone i wcale nie oznacza to, że nie dba o innych lub jest osobą egoistyczną. 

Myślę, że warto skupić się też na drugim członie definicji, czyli nienaruszaniu praw i psychicznego terytorium innych. 

Podczas gdy warto posiadać, wyrażać i bronić swojego zdania należy pamiętać, że inni także posiadają do tego prawo. 

Nie wiem, o jakich konkretnie sytuacjach Pani myśli, ale zależnie od kontekstu czasem warto lub nawet trzeba prowadzić konstruktywną dyskusję i bronić swoich racji, a czasem należy zaakceptować, że ma się odmienne zdania w danej kwestii, posługując się angielskim zwrotem "Agree to disagree". 

Wspomina Pani także o byciu empatyczną dla innych. 

Empatia oznacza zdolność do rozpoznawania myśli, uczuć i emocji drugiej osoby oraz reagowania na nie odpowiednią emocją i zachowaniem.  W empatii chodzi o zdolność do wejścia w buty drugiej osoby, dostrzeżeniu i zrozumieniu jak ona postrzega daną sytuację. Posiadanie innego zdania na daną sytuację nie przeszkadza w tym. Można mieć swoje zdanie, ale jednocześnie okazać zrozumienie, współczucie i chęć pomocy dla drugiej osoby, okazania jej wsparcia i dania jej poczucia, że nie jest sama ze swoim problemem.

 

Pozdrawiam, 

Borys Goławski 

Psycholog  

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kordasińska

Katarzyna Kordasińska

Dzień dobry Pani Haniu,

Temat stawiania granic i asertywności to podstawowy aspekt dbania o własne zdrowie psychiczne. Nasze granice i troska o własne potrzeby są jak fundamenty domu, który budujemy. Rozumiem, że opisuje Pani sytuację, w której Pani granice zostały naruszone, co prowadzi do poczucia wykorzystywania i wypalenia. Proszę zauważyć, że niestety nie jesteśmy w stanie zawsze być dla innych. 

Podobnie jest w przypadku procedur bezpieczeństwa w samolocie, gdy stewardessy przypominają o konieczności założenia maski tlenowej najpierw sobie, a dopiero potem innym. Tak samo w życiu codziennym - Pani potrzeby powinny być priorytetem. Jeśli nie zadba Pani o siebie, nikt inny tego za Panią nie zrobi.

Przykro mi, że odczuła Pani, iż stawianie swoich potrzeb na pierwszym miejscu jest równoznaczne z egoizmem. Często nasze przekonania sprawiają, że uznajemy potrzeby innych za ważniejsze od własnych. Pani Haniu, proszę jednak pamiętać, że troska o siebie nie jest przejawem egoizmu, lecz fundamentem zdrowych relacji i dobrego samopoczucia. 

Wszystkiego dobrego!
Katarzyna Kordasińska

1 rok temu
Dorota Żurek

Dorota Żurek

Asertywność i stawianie granic to nie egoizm i nie oznacza, że taka osoba jest niemiła, niekoleżeńska, czy skupiona wyłącznie na sobie. Asertywność to przede wszystkim szacunek dla siebie i także dla innych. Mówienie jasno i otwarcie o swoich emocjach i zadbanie o swoje potrzeby to podstawa dobrej komunikacji i budowania trwałych, silnych relacji z innymi. Jeśli chcemy komuś pomóc, poświęcić swój czas dla innych to zawsze pamiętajmy o kosztach z tym związanych i czy dana osoba nie przekracza za bardzo naszych granic, nie wykorzystuje nas. Ma Pani rację, że czasem ciężko znaleźć tę równowagę, ale uważam, że mamy prawo  dbania o siebie i swoje zdrowie psychiczne. Jeśli czujemy, że potrzebujemy odpoczynku, czy zadbania o siebie to powinnyśmy słuchać tego "wewnętrznego głosu", a nie robić czegoś wbrew sobie. Łatwiej jest służyć pomocą innym, gdy nie czujemy się zmuszani do tego, czy wykorzystani. 

Egoizm polega na stawianiu swoich interesów ponad dobro innych, często kosztem innych. Natomiast asertywność  zakłada równowagę między troską o siebie a uwzględnianiem perspektywy innych.

1 rok temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Haniu,

asertywność nie równa się egoizm. Asertywność to mówienie „nie” w sposób stanowczy, ale uprzejmy. Asertywność oznacza wyrażanie swoich potrzeb i uczuć bez agresji i uległości. Odmowa nie czyni Cię egoistką. Oznacza, że znasz swoje granice, szanujesz siebie i swoje potrzeby.

Dlaczego czujesz się winna?

- być może nauczyłaś się, że "dobra dziewczyna" zawsze pomaga i stawia innych na pierwszym miejscu

- bo wierzysz, że dbanie o siebie jest oznaką samolubstwa

- bo boisz się, że jak odmówisz, to ktoś się obrazi lub przestanie Cię lubić.

Zdecydowanie jest to temat do przerobienia z psychologiem. Tutaj na platformie są dostępne konsultacje również w formie online. Pora, droga Haniu, pozbywać się zbędnego balastu w postaci wyrzutów sumienia.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Kania-Bzdyl

1 rok temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak zachować spokój i nie popadać w skrajną agresję i nie obwiniać się o swoje ja?
Jak zachować spokój i nie popadać w skrajną agresję i nie obwiniać się o swoje ja?
Jestem czujna wobec reakcji innych, czuję się odrzucana - czy to cecha, jak sobie pomóc?
Zauważyłam, jak i rodzice zwrócili uwagę, że bardzo skupiam się na jakiś reakcjach, minach, słowach, albo nawet jakimś spojrzeniu u innych osób i od razu uważam je za negatywne, że ta osoba mnie nie lubi, albo jest zła. Zazwyczaj nie są to zachowania pozytywne, a wręcz okazują nienawiść. Często moje obserwacje nie są prawdą, a ja chciałabym się dowiedzieć, dlaczego tak bardzo zwracam uwagę na zachowania okazujące wobec mnie niechęć i jeśli się da, to tego pozbyć. Jeśli to może być jakaś wskazówka - odkąd pamiętam jestem odrzucana przez ludzi. Nie mam pojęcia dlaczego, pytałam kilku osób czy mam jakąś cechę charakteru, która może na to wpływać, ale niczego się nie dowiedziałam.
Chcę sobie pomóc, bym mogła pomagać bliskim. Męczę się z niską samooceną, poczuciem bezwartościowości i przez to - zazdrością.
Witam, mam problem sama ze sobą. Czuję, że jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi w życiu. Ciągle na kogoś wybucham. Płaczę o byle co. Jestem bardzo zazdrosna o każdego ( chodzi o mojego partnera). Mój partner chodzi na terapię ( i jestem zazdrosna nawet o terapeutkę, głównie chodzi mi o to, że ona mu pomoże a ja nie mogę, że to ona mu doradzi, a ja nie mam pojęcia co zrobić. Dodam, że rok temu właśnie mój partner zdradził mnie emocjonalnie). Czuję, że łatwo mnie zastąpić. Chcę być ważna dla innych... i ich wspierać, ale nie wychodzi mi to. Jest dobrze przez chwilę, a potem wszystko niszczę. Kładę się z myślą, że jestem beznadziejna i budzę się również z nią. Często mam ataki płaczu, ale to do takiego stopnia, że mam mdłości. Jak mam sobie pomóc i innym? Bo dopóki nie zajmę się sobą nigdy nie będę wystarczająco dobra dla moich bliskich.
Mam trudności z polubieniem siebie, brakuje mi asertywności, często potrzebuję zmian (głównie relacji)
Od dawna czuję się źle ze sobą i nawet się nie lubię. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak. Pokrótce opiszę swoją osobę i problemy: - na starcie znajomości zawsze czuję się gorsza - nie jestem asertywna - często ląduje w roli "podnóżka" - nie potrafię zawierać dobrych relacji - jestem elastyczna i się nie przywiązuje ( łatwo zapominam o dawnych znajomych i w sumie to nigdy nie bolało mnie takie rozstanie nawet jeśli znajomość trwała kilka lat) - nienawidzę kontaktu fizycznego - boję się patrzeć komuś w oczy - nienawidzę i stresuje się jak ktoś za mną stoi i patrzy mi w plecy - nie cierpię ludzi którzy próbują mnie osaczyć - nienawidzę jak ktoś narusza moją przestrzeń - łatwo zastępuje znajomych innymi ludźmi tzw. "ich odpowiednikami i szybko o nich zapominam - brak mi empatii - do większości moich znajomych wewnętrznie czuję mocną niechęć - nigdy nie miałam w planie utrzymywać znajomości po zmianie miejsca pobytu (po ukończeniu podstawówki, liceum) , zawsze robię wszystko żeby kontakt się urwał i żeby pozbyć się problemu - nienawidzę być uwiązana oraz nawiązywać bliższych znajomości które mógłby obarczyć mnie niepotrzebną odpowiedzialnością - moim ulubionym typem znajomości są tzw. "płytkie znajomości" - często ze względu na mój brak asertywności ląduje w roli popychadła np. kilka razy wołano do mnie jak do psa "do nogi" albo powiedziano mi, że "jestem niżej w hierarchii" - potrafię grać dobrego znajomego nawet wobec osoby której nie cierpię (nawet te osoby nie wiedzą że ich nie lubię) - mimo tego że jestem nastolatką i to "ten czas" to nie jestem zainteresowana związkami, co moi rodzice uważają oczywiście za dziwne - nie lubię imprez - nie wychodzę często z domu - jestem dosyć dziwna, ale nie jestem jakimś samotnikiem w klasie, jestem typem osoby którą każdy lubi, ale nikt w pokoju pełnymbludzi by mnie nie wybrał - zawsze dbam o to, żeby utrzymać dystans, w momencie, gdy ktoś próbuje się zbliżyć i "obarczyć mnie odpowiedzialnością" szybko go spławiam - czuję, że jestem porażką życiową - matura i zdanie na wymarzone studia to dla mnie jedyny sposób na dowartościowanie się - każde miejsce, w które się przenoszę, zaczyna mnie męczyć i nudzić już po roku, a w przeciągu 2 lat staje się największą męczarnią a w głowie moją jedyną myślą jest to, że chce już zmienić otoczenie i wymienić ludzi z otoczenia na nowych tzw. "świeży towar".
W relacjach nie jestem słuchana, mimo że ja się angażuję. Z czego to wynika?
Wydaje mi się, że trwam w schemacie. W każdej mojej relacji nikt nie przejmuje się mną, tym co mam do powiedzenia, jaka jestem. Cały czas mierzę się z tym, że słucham innych ludzi z zaangażowaniem, próbuję wczuć się w ich słowa, zadaję pytania i… nie otrzymuję tego w zamian. Czuję się jak w roli dziennikarza, który prowadzi wywiad i jest mniej ważny. Kiedy próbuję mówić o sobie to widzę brak zainteresowania albo zmianę tematu i zamykam się w sobie, bo nie będę przecież kogoś zmuszać, skoro nie chce. Zastanawiam się czy to jest kwestia ogólnie dzisiejszego narcystycznego społeczeństwa, czy to ja w jakiś sposób działam tak w moich relacjach na innych. Jestem naprawdę zmęczona tym, sfrustrowana i samotna. Co mogłabym zrobić w tej sytuacji? (Oczywiście można o tym porozmawiać, ale chodzi mi o to czy jest jakiś sposób, żeby bez rozmowy wpłynąć swoim zachowaniem, postawą, aby się tak nie działo.)
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.