
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- W relacjach nie...
W relacjach nie jestem słuchana, mimo że ja się angażuję. Z czego to wynika?
Ula
Alina Borowska
Dzien dobry.
Z Pani wypowiedzi zrozumiałam, że czuje się Pani mniej ważna w relacjach, że nie otrzymuje Pani w zamian uwagi i zaangazowania jakie Pani wklada. Pani obserwacje i frustracja z obecnego stanu to juz pierwszy krok ku zmianie.
Myślę, że nie ma prostej odpowiedzi na pytanie co zrobic.
Ważne będzie pogłębienie obserwacji - swojego zachowania, mysli i emocji jakie się pojawiają. Zauwaza Pani pewien schemat w swoim zachowaniu, na czym on polega, gdzie się go Pani nauczyła, co go poddtrzymuje. Jakie potrzeby stara się nim Pani zaspokoic a jakie są w efekcie pomijane?
Jak chcialaby Pani żeby bylo?
Jesli juz wiemy gdzie jestesmy i dokąd zmierzamy latwiej zaplanowac male kroki i sprawdzac które z nich działają.
W tym procesie mozna się wesprzeć rozmowami z bliską osobą, lekturą (np. w temacie stawiania granic, asertywności, komunikacji, schematów w związkach), doraznym wsparciem specjalisty lub psychoterapią.
Pozdrawiam serdecznie
Alina Borowska-psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jakub Paczkowski
Dzień dobry,
Pani Ulo, opisana przez Panią sytuacja wydaje się złożona. Nie sposób jednoznacznie stwierdzić co jest jej przyczyną. Niewątpliwie jednak warto się jej przyjrzeć w kategorii tworzenia/ budowania relacji. Każdy z nas wykazuje pewną regularność w sposobie doświadczania świata i radzenia sobie z nim. Dodatkowo każdy z nas na drodze rozwoju nabywa cechy, które w jakiś konkretny sposób wpływają na nasze życie społeczne. Dlatego właśnie polecam przyjrzeć się temu zjawisku na psychoterapii.
Pozdrawiam
Joanna Łucka
Dzień dobry,
rozumiem, że doświadczenie bycia niesłuchaną i niezauważoną w komunikacji może wpływać na jakość Pani relacji i komfort w sytuacjach społecznych.
Trudność, jaką Pani opisuje może mieć różnorodne podłoża. Może też być Pani interpretacją reakcji innych uczestników rozmowy, nie zaś ich faktycznym znudzeniem słuchaniem o Pani - co nadal warte jest przyjrzenia się, gdyż cierpienie jakie w związku z takimi sytuacjami Pani przeżywa jest jak najbardziej realne. Natomiast na podstawie tej krótkiej wiadomości nie dojdziemy do konkretnych konkluzji.
Istnieje możliwość, że przekonanie, jakie wypracowała Pani na przestrzeni wielu podobnych doświadczeń i rozmów, niejako wtłoczyło Panią w schemat “dziennikarki”, która pyta, lecz sama pytana i wysłuchwiana nie jest. Myślę, że temu doświadczeniu najsłuszniej byłoby przejrzeć się podczas indywidualnej konsultacji psychologicznej (płatnej lub darmowej oferowanej przez wielu specjalistów na tym portalu). Podczas takiego spotkania będzie Pani miała okazję przyjrzeć ze specjalistom konkretnym sytuacjom i wydarzeniom, wziąć je warsztat i sprawdzić, jak można ten kawałek Pani komunikacji poddać dalszej pracy.
Niezmiennie polecam osobom, które odczuwają dyskomfort (z bardzo różnych przyczyn) w relacjach książkę psychoterapeutki Sharon Martin “Zdrowe granice - zdrowe relacje”. Często to właśnie z nieumiejętności mówienia o swoich potrzebach, ale także stawiania wyraźnych granic innym, czujemy się pomijani, nieważni dla bliskich czy sfrustrowani.
Życzę Pani wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka
psycholożka
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Ciekawe spostrzeżenia. Funkcjonowaniu w społeczeństwie dobrze jest przyjrzeć się w relacji psychoterapeutycznej. Nie wiadomo, co Pani odtwarza, że napotyka na ludzi oddalonych emocjonalnie i skupionych na sobie. Jak to jest, że istotne jest dla Pani wczuwanie się w zaspokojenie potrzeb innych, mam wrażenie, że pozostając trochę w cieniu. Nasuwa mi się pytanie, czy dla siebie jest Pani ważna, pamięta o swoich potrzebach. Relacja ze sobą rzutuje na relację z drugim człowiekiem. Pozdrawiam
Katarzyna Waszak-psychoterapeuta

Zobacz podobne
Witam, jesteśmy małżeństwem 20 lat. Zawsze świetnie się układało…do czasu, kiedy żona poznała faceta no i się zaczęło. Narodziła się dziwna relacja oparta na whatssap.
Codzienne pisanie o potrzebach, chęciach, o mnie, jako mężu. Porównaniami i pisanie o seksie. Była chęć, a nawet propozycje ze strony mojej żony. Pisali tak dwa miesiące, aż w końcu wyszło któregoś wieczoru. Siedząc z żoną spytałem, czy dobrze się bawi? Pisała właśnie do niego z propozycją seksu, bo on nabuzowany i ma ochotę.
Jak mam to odebrać? Zdradziła mnie może nie fizycznie, ale to, co czytałem i się dowiedziałem to twierdzę, że nie znam swojej żony. Nie potrafię wybaczyć.
Witam, chciałabym prosić o poradę. Mam 20 lat i nadal mieszkam z rodzicami, studiuję zaocznie w Poznaniu. W przyszłym tygodniu mam finałowe egzaminy, jednak sytuacja w domu nie pozwala mi na naukę. Moi rodzice cały czas się kłócą albo nie odzywają się do siebie. Zazwyczaj problemem są pieniądze albo ja. Od 2 lat jestem w związku, jednak przez jego większość to mój chłopak musiał przyjeżdżać do mnie do domu, a nie ja do niego, ponieważ moja mama miała z tym problem. Za każdym razem zabraniała mi do niego jeździć, a jeżeli próbowałam się jakkolwiek buntować, to kazała mi się pakować i się do niego wyprowadzić. Wcześniej tyle wystarczyło, żebym po prostu odpuszcza i płakała mojego chłopaka, żeby to on po raz kolejny do mnie przyjechał. Był taki moment, kiedy chciał ze mną zerwać, ponieważ miał dosyć tego, że cały czas nie mogę przyjechać do niego. Od początku tego roku zaczęłam się buntować i byłam u niego w Sylwestra, na 2 tygodnie stycznia, w lutym, w marcu i w maju. Jak wcześniej wspomniałam, W przyszłym tygodniu mam egzaminy i chciałam teraz do niego pojechać nie tylko spędzić z nim, ale też żeby się pouczyć i nieco zrelaksować. Mój chłopak mieszka na wsi, przebywanie tam bardzo mnie uspokaja patrząc na to, że sama mieszkam w mieście. Zawsze w domu Byłam narażona na stres przez to że mój ojciec był alkoholikiem przez 17 lat mojego życia, a moja mama szantażuje mnie emocjonalnie praktycznie każdej okazji i płakała z byle jakiego powodu, kiedy tylko nie chciałam jej słuchać. Ostatnio przy nerwowej sytuacji zaczęło boleć mnie serce, zacząłem źle się czuć oraz dostałam palpitacje serca, co może być spowodowane przez wieczny stres. Dzisiaj Powiedziałam moim rodzicom, że może pojadę do chłopaka, aby się u niego pouczyć, mój ojciec zaakceptował ten fakt, ponieważ twierdzi, że jestem dorosła i wiem, co robię i nie będzie mi nic zabraniał. Moja matka zrobiła mi awanturę. Nasze i tak za często tam jeżdżę, że siedzę tam za darmo, że się do niczego nie dokładam, że mnie tam nie chcą i zapytała się, czy nie jest mi wstyd, że dziewczyna cały czas siedzi u chłopaka. Powiedziała też, że wie, że nie będę się tam uczyć, chociaż jest to częściowy powód, dla którego chce tam jechać. Odpowiedziałam jej, że gdyby mnie tam nie chcieli to by nie proponowali mi, żebym do nich przyjeżdżała mówili, by mi wprost, że mnie nie chcą. A po drugie w zeszłym roku przed maturą zmuszona jechać z nią na wieś do mojego dziadka gdzie również był mój brat i jego dziewczyna oraz jej syn, kiedy tylko się chciałam pouczyć do matury, to wszędzie biegał, hałasował i trzaskał, przez co nauka nie była możliwa. Moja mama zapytała, kiedy jadę, jakiej odpowiedziałam, że nie wiem to stwierdziła, że mam się porządnie spakować, a najlepiej wyprowadzić. Potem zaczęła mówić, że najlepiej jakby ona się wyprowadziła to bylibyśmy z moim ojcem szczęśliwi i tak dalej. Przykro mi, że moja własna mama tak mnie stresuje przed egzaminami, ale nic z tym nie mogę zrobić. Nie wiem, co mam zrobić. I tak raczej pojadę do chłopaka, ale czy to będzie moment, w którym się naprawdę do niego wyprowadzę, bo moja mama mnie wyrzuci z domu nie wiem. Co mam zrobić?

