Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy nocne oddawanie moczu może mieć podłoże psychiczne? Wpływ leków na tarczycę

Czy budzenie się w nocy na siku do toalety z 3-4 razy może być na tle psychicznym? Od czego się to bierze? Zaczęło się to odkąd biorę leki na tarczycę.
Daria Kamińska

Daria Kamińska

Pani Natalio, powody budzenia się w nocy, by oddać mocz, mogą mieć różne podłoże. Przed znalezieniem przyczyny w naszej psychice, trzeba najpierw wykluczyć czynniki biologiczne. Z tego powodu warto byłoby w pierwszej kolejności skonsultować temat z lekarzem internistą, który na podstawie rzetelnego wywiadu mógłby coś stwierdzić, zalecić zrobienie dodatkowych badań i/albo pokierować Panią do innego specjalisty. Pomocne może być również udanie się na konsultację do fizjoterapeuty uroginekologicznego, który oceni stan mięśni dna miednicy i ich ewentualnego znaczenia dla Pani potrzeby korzystania z toalety w nocy. Pozdrawiam serdecznie, Daria Kamińska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Aby stwierdzić czy są podstawy psychiczne, najpierw należy poszukać objawów biologicznych więc zachęcam do kontaktu z lekarzem czy fizjoterapeuty uroginekologicznego. Jeśli zostaną wyeliminowane podstawy biologiczne, wtedy zachęcam do kontaktu z psychologiem aby bliżej przyjrzeć się opisywanym objawom.

Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska

Usunięty Specjalista_tka

inteligencja

Darmowy test samooceny inteligencji emocjonalnej

Zobacz podobne

Czy moja troska o bliskich to potrzeba kontroli? Gdy cudze wybory niszcza relacje i obciazaja emocjonalnie
Troskliwa czy kontrolująca? Nie wiem... Zawsze myślałam o sobie, że jestem troskliwa i opiekuńcza. Inni też tak o mnie myślą. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ktoś robi coś, co stoi w sprzeczności do tej mojej troski. W ciągu ostatniego pół roku straciłam wiele znajomości przez...taką niezgodę na to, co bliscy mi ludzie robią ze swoim życiem. Podam przykłady: 1. Kolega, który jest alkoholikiem - wielu znajomych mówi mu, że za dużo pije, nie ma dnia bez piwka, parę razy był już w szpitalu, bo po pijanemu sobie coś zrobił (wpadł na coś, przewrócił się). Rozmawiałam z kolegą o tym, rozmawiali z nim inni znajomi, nie widział problemu. Ostatecznie wygasiłam relację z nim, bo za dużo mnie kosztowało emocjonalnie to, że on tyle pije. Przede wszystkim martwiłam się, że coś mu się stanie, gdy znów będzie wracał pijany do domu. 2. Mama, która unika lekarzy - bardzo kocham swoją mamę, a ostatnio wszystkie kłótnie dotyczą tego, że o siebie nie dba. Pali dwie paczki papierosów dziennie, ma 40 kg nadwagi, ledwo się porusza (nie tylko przez nadwagę), a do lekarza nie pójdzie, bo "na coś trzeba umrzeć". Nie mieszkam z nią, ale boli mnie to, co mówi. Chciałabym cieszyć się nią jak najdłużej. Rozmowy na ten temat nic nie dają, bo albo zmienia temat, albo reaguje agresją. Tu kontaktu nie zerwę, ale dużo mnie to emocjonalnie kosztuje. 3. Koleżanka, która traktuje mężczyzn przedmiotowo - umawiała się i wchodziła z nimi w związki tylko po to, by za nią płacili. Nie ukrywała tego, chwaliła się tym w rozmowach ze mną. Gdy mężczyźnie kończyły się pieniądze, to ona kończyła relację. I choć to, co robiła nie dotyczyło mnie osobiście, to zerwałam z nią znajomość, bo strasznie frustrowało mnie to, jak ona tych panów traktuje i przesłoniło mi to dobre cechy koleżanki. 4. Koleżanka, zwana księżniczką - ta żyje w przekonaniu, że celem każdego mężczyzny jest ją adorować. Tego oczekuje i od swojego chłopaka i od chłopaków koleżanek (w tym również mojego). A to przynieś jej drinka, a to zawiąż jej buty (!), przyjedź po nią, odwieź ją, pochwal to, jak się ubrała i płać za nią. Poza tym chodzi i opowiada, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, czy płaci za swoją kobietę. Gdy tylko uwaga skupiała się na czymś innym niż ona, to robiła wszystko, by znów być głównym tematem rozmów. Wytrzymałam rok, zerwałam z nią kontakt w tym tygodniu i tu była totalna awantura, gdzie usłyszała ode mnie, co o niej myślę. 5. Kolega, który o siebie nie dba - podobnie jak moja mama unika lekarzy, przejada się (obecnie waży 150 kg przy 180 cm wzrostu), chodzi w mocno zniszczonych ubraniach (stać go na nowe), ma mnóstwo zmian skórnych na twarzy i na rękach i być może ma fobię społeczną, bo potrafi całymi tygodniami nie wychodzić z domu (pracuje zdalnie). Martwię się o niego, dogadujemy się, ale to, że o siebie nie dba to stałe źródło sporów. 6. Znajoma i jej chłopak - ona go nie szanuje, w towarzystwie i przy nim mówi o nim, że jest nieudacznikiem i że nikt poza nią, by go nie chciał. Powtarza, że on się musi ciągle starać, bo inaczej go zostawi. Musi być na każde jej zawołanie, jak za długo nie odpisuje na wiadomość, to jest awantura. Jak nie pochwali nowej szminki - awantura. Jak źle ustawił fotel tak, że jej się niewygodnie siedzi - awantura. Po 2-3 spotkaniach z nimi miałam dość. To była kolejna znajomość, którą zerwałam. Jeszcze trochę i nie zostanie mi NIKT. Nie potrafię się nie przejmować tym, co bliscy mi ludzie robią ze swoim życiem, nawet jeśli nie chodzi o mnie. W zależności od osoby może mnie to frustrować, smucić, denerwować albo sprawić, że ktoś w ogóle będzie dla mnie skreślony. Czy to jeszcze troska? Potrzeba kontroli? Bycia ratownikiem? A może coś jeszcze innego jest ze mną nie tak? Proszę o rady, bo wiem, że życia za innych nie przeżyję i wpływ mam tylko na siebie.
Czy można całkowicie wyleczyć się z nerwicy?
Czy z nerwicy można wyjść?
Czy mogę być w terapii, kiedy nie chcę siebie zmieniać? Chcę jedynie poznać przyczyny błędów i wyciągnąć wnioski.
Zastanawiam się, czy nadaję się na terapię w sytuacji, gdy nie chcę zmieniać myślenia o sobie, świecie i innych ludziach. Moim celem terapeutycznym jest znalezienie przyczyn błędów, które popełniłam, wyciągnięcie wniosków i naprawienie ich. Jednak psycholog mówi, że z takim nastawieniem nie nadaję się na terapię, gdyż zmiana myślenia o sobie, świecie i innych ludziach jest nieodzownym elementem psychoterapii. Ja jednak mam cele, które, tak, jak pisałam - leżą poza tymi obszarami. Dziękuję z góry za odpowiedź.
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań.
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań... Mam straszne wahania nastrojów, bardzo łatwo mnie wyprowadzić z równowagi i ciężko mnie uspokoić chyba, że szybko uda się rozwiązać powód, przez który się zdenerwowałem, potrafię szukać jednej rzeczy w domu i zaczynam się denerwować, na tyle okropnie, że domownicy niestety muszą przyjąć ode mnie niemiłe słowa w krzyku, jak się uspokoję, żałuję całej kłótni lub mojego ataku rozwalania rzeczy i często po kłótni od razu przepraszam, potrafię z dobrego humoru przejść nagle w smutek, w kłótni z mojego powodu potrafię wykrzyczeć się lub coś powiedzieć i zaraz po tym przepraszać lub zachowywać się, jakby nic się nie stało... Kolejną rzeczą męczącą w moim zachowaniu jest ciągłe wymyślanie, że dziewczyna mnie zdradza, oszukuje, chce mnie zostawić, każda rozmowa z nią wygląda tak, że jej wypomnę coś albo jak o kimś wspomni, to od razu myślę, że mnie z nim zdradzi, ciągła nieufność i spisek, częste kłótnie przeze mnie, bo wypominam ciągle jakieś rzeczy. Moja dziewczyna ma już mnie dość a bardzo się boję, że mnie zostawi i robię wszystko tylko, żeby mnie nie zostawiła, bo tylko przy niej czuję, że mnie rozumie. Najgorsze, co może być z tego wszystkiego, to jak zobaczę osobę jakąś, która mi kiedykolwiek groziła czy wydaje mi się, że może mi coś zrobić taka osoba, zaczynam panikować i dziwne zachowanie prowadzi do czynności jak: namawianie znajomych, żeby szybko opuścić teren, ogromne nerwy, jąkanie się, pocenie, trzęsienie się ogromne, przerażenie lub agresja słowna wobec osób mi towarzyszących, aby uciec z tego miejsca. Do psychologa się trochę boję zapisać i do tego czeka się długo, żeby się dostać na nfz a jestem osobą młodą i nie mam pieniędzy na prywatnego psychologa. Proszę, po prostu, jakoś napisać mi chociaż przypuszczenie, co mogę mieć z głową :((
Dzień dobry, od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi.
Dzień dobry, od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi. Nie czuję, by farmakologia i psychoterapia pomagały mi. W moim odczuciu jest to kręcenie się w kółko i niczego to nie wnosi... Po mimo tego, że leczę się ponad 8 lat, dalej nie mam postawionej diagnozy. Moje życie to ciągłe narastanie problemu, spadek formy, totalny dołek samopoczucia, a potem remisja (choć brzmi to jak choroba dwubiegunowa, to chyba na nią nie choruję). Moje problemy zaczynają się, kiedy w moim życiu dzieje się dobrze. Im lepiej mi się powodzi, tym psychicznie mam silniejsze ataki (natłok myśli samobójczych, chęci samookaleczenia i próby samobójcze), zaś kiedy mam problemy - włącza mi się tryb działanie i nie mam wtedy objawów chorobowych... Rozumiem, że w dobrych chwilach mamy więcej czasu na myślenie, ale zastanawiam się jak sobie z tym radzić? Pozdrawiam serdecznie Klara N.
prokrastynacja

Prokrastynacja – jak skutecznie sobie z nią radzić?

Odkładasz ważne zadania, choć wiesz, jak są istotne? Powodem może być prokrastynacja. Dowiedz się, czym jest, jakie są jej przyczyny i skutki oraz jak z nią walczyć. Poznaj strategie, które pomogą Ci ją pokonać i zwiększyć produktywność!