Left ArrowWstecz

Czy po 2 latach bez objawów można uznać się za wyleczonego z PTSD? Zrozumienie i uznanie sukcesu w terapii PTSD

Czy można powiedzieć że jak osoba jest po skończonej terapii PTSD i nie ma na co dzień objawów 2 lata to można powiedzieć że'' została wyleczona'' ? Mogę mówić o sobie jako o osobie, która wygrała walkę z PTSD ? Albo o osobie, która pokonała /wyszła z PTSD? Czy ogólnie można powinno być się dumnym z osób, którym się to udało ? ( oczywiście nie skreślać innych zaburzeń chorób ) Dlaczego walka z PTSD jest taka trudna ?

User Forum

Jagoda

7 miesięcy temu
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga Jagodo,

Dużo pytań i pytanie jak na wszystkie dobrze odpowiedzieć:) 

Walka z PTSD jest trudna, bo Twój organizm próbuje Cię chronić w jedyny znany mu sposób. Odreagowuje to, co się stało. 

Jednocześnie, jeśli od 2 lat nie masz objawów, jak najbardziej masz prawo być z siebie dumna i nazywać to jak chcesz. Pamiętaj, że to tylko i wyłącznie Twoja historia.

Pozdrawiam ciepło, 

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Kowalczyk

Paulina Kowalczyk

Rozpoczynając od Pani ostatniego pytania, PTSD to silna reakcja na bodziec stresowy, która skutkuje zmianami neuroanatomicznymi, toteż praca nad tym zaburzeniem nie jest łatwa. Przepracowanie go jest jednak możliwe, więc jeśli nie zaobserwowała Pani w okresie dwóch lat żadnych objawów, jest to sygnał, że się udało. Duma ze swojej ciężkiej pracy jest tutaj jak najbardziej mile widziana. Gratuluję osiągnięcia :)

7 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

to bardzo ważne pytania — i pokazują, jak dużą refleksję ma Pan/Pani nad procesem zdrowienia. Jeśli od dwóch lat nie doświadcza Pan/Pani objawów PTSD i funkcjonuje stabilnie, można mówić o remisji objawów, czyli o stanie zdrowienia, w którym zaburzenie nie wpływa już znacząco na codzienne życie. 

 

W psychologii rzadko używa się słowa „wyleczony”, ponieważ doświadczenie traumy jest częścią historii danej osoby — natomiast można w pełni odzyskać równowagę, poczucie bezpieczeństwa i kontrolę nad swoim życiem.

Jak najbardziej może Pan/Pani mówić o sobie jako o osobie, która pokonała PTSD lub wyszła z niego zwycięsko — to uzasadnione, ponieważ proces terapii w PTSD wymaga ogromnej odwagi, cierpliwości i konsekwencji. 

 

Walka z PTSD jest tak trudna, ponieważ trauma dotyka głęboko emocji, pamięci, ciała i poczucia bezpieczeństwa. To zaburzenie wpływa na sposób, w jaki człowiek postrzega siebie i świat — dlatego praca terapeutyczna wymaga nie tylko czasu, ale też poczucia zaufania i gotowości do konfrontowania trudnych wspomnień.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

7 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

to, co Pan opisuje, jest doświadczeniem, które pojawia się u wielu osób po zakończeniu terapii. Tęsknota za terapeutą często wynika z tego, że w relacji terapeutycznej buduje się poczucie bezpieczeństwa, zaufania i zrozumienia — elementy, których czasem trudno doświadczyć w innych relacjach. To naturalne, że po zakończeniu procesu pojawia się pustka lub żal.

To, że po roku wciąż Pan o tym myśli, może być sygnałem, że pozostały pewne ważne tematy emocjonalne, które warto jeszcze raz omówić — być może w rozmowie z tą samą terapeutką lub z kimś nowym. Wrócenie na terapię nie oznacza „porażki”, ale dbałość o siebie i gotowość do dalszego rozwoju.

 

Zaufanie do innych często buduje się stopniowo — również poza terapią. Warto dać sobie czas i przestrzeń, by to zaufanie znów mogło się pojawić, bez presji i oceniania siebie.

 

Pozdrawiam,

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca Kariery

7 miesięcy temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry,

 

to sprawa bardzo indywidualna. Z perspektywy medycznej czy psychiatrycznej – jeśli remisja trwa wystarczająco długo i nie spełnia się już kryteriów rozpoznania, można mówić o wyleczeniu.

 

W myśleniu psychologicznym i osobistym to jednak często bardziej złożone. To, jak ktoś rozumie „wyleczenie”, „wygraną” czy „wyjście z PTSD”, zależy od jego własnej historii, doświadczenia terapii i tego, co oznacza dla niego zdrowienie - od własnej, indywidualnej narracji. Dla jednej osoby będzie to moment, w którym objawy ustąpiły i można żyć pełniej; dla innej będzie to proces, który trwa, ale nie dominuje już życia.

 

Warto też pamiętać, że język, którym opisujemy rzeczywistość i własne doświadczenia ma dużą siłę. W literaturze psychologicznej dotyczącej traumy coraz częściej podkreśla się znaczenie zmiany narracji – na przykład od określenia „ofiara” (victim) do „ocalały/a” (survivor), a w dalszym etapie – do „osoby, która przetrwała i odbudowała swoje życie” (thriver). To podkreśla nie tylko brak objawów, ale też odzyskanie sprawczości i sensu po doświadczonej traumie.

 

Myślę, że jak najbardziej można czuć dumę z drogi, którą się przeszło, i z pracy, jaką się włożyło w zdrowienie. PTSD to zaburzenie, które często dotyczy bardzo głębokich, bolesnych doświadczeń, dlatego „walka” z nim bywa szczególnie trudna – wymaga odwagi, konfrontacji z lękiem i bezradnością, a także zaufania drugiemu człowiekowi w terapii.

 

To, że ktoś przez dłuższy czas funkcjonuje bez objawów, jest dużym osiągnięciem. I niezależnie od tego, jak się to nazwie (wygraną, wyleczeniem czy po prostu zmianą) warto to docenić.

 

 

Pozdrawiam

Urszula Żachowska

7 miesięcy temu
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

PTSD to trudny temat i bardzo przykry dla osoby, której dotyczy. Nie wiem, jaka była przyczyna, ale to nie ważne dla mojej odpowiedzi. Tak można to wyleczyć całkowicie. Musimy jednak być świadomi, ze samego urazu nie zapomnimy do końca życia. To na zawsze zostanie w naszej pamięci. Tu chodzi o to, żeby nauczyć się z tym żyć i żeby ten uraz nie wpływał na nasze dalsze życie. To jest cel terapii. Cała trudność polega na tym, ze to może powracać i zapewne będzie, Jednak można z tym się uporać, szczególnie po terapii. Nie powiem, że to można do końca wyleczyć tak jak np. zapalenie oskrzeli. To pozostanie w nas na zawsze, ale ważne, żeby się z tym uporać. Tak należy być z siebie dumnym, że się udało. Terapia była zapewne trudna. Ja sam doświadczyłem tego po wypadku samochodowym. Zawsze będę to pamiętał, ale nie mam już flash-back i innych przykrych objawów. Więc można.

 

Życzę powodzenia

Piotr Jeliński

psycholog i lekarz medycyny

7 miesięcy temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

W małym mieście rozeszła się nieprawdziwa informacja, iż jestem gejem. Jestem wytykany.

Witam, mam 35 lat i jestem mężczyzną. Przez głupią plotkę (którą wymyślili dwaj moi sąsiedzi), iż jestem gejem. Moje życie (w małym mieście) przerodziło się w koszmar. Często słyszę 'idzie ten gej/pedał'. Dużo osób to podchwyciło. Nie wiem jak już reagować na tego typu plotki /obgadywanie. Przez to mam niską samoocenę i poczucie wartości. Ogólnie jestem optymistą, lecz przez to wszystko kiepsko z moim nastrojem. Co Państwo proponujecie, jak reagować na tego typu rzeczy?

Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej.
Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, mam zdiagnozowane zaburzenia obsesyjno -kompulsywne, zaburzenia koncentracji . Jestem po ciężkim związku z sutenerem. Jestem osobą uległą, która tłumaczy się ze wszystkiego . Nie umiem tabliczki mnożenia. Jako dziecko, w wieku szkolnym, okropnie bałam się szkoły. Od małego czuję się niewartościowa i jakby daję się wykorzystywać z braku wiedzy ... po przeczytaniu bibli byłam pewna, że jestem Bogiem , że mam moc przewidywania wypadków, diagnozowania chorób, mam manię, że mój były wie wszystko, co robię. Czuję, jakbym nie żyła rzeczywistością... obecnie biorę elicea-q tab 5 mg i stan się poprawił... jak uświadomię sobie, że mam tylko jedno życie, ogarnia mnie przerażenie... Mam również somatyzację przeżyć. Przy ostatniej kłótni z byłym, poczułam, jakby zmniejszenie mojego ciała ( wibracji ) , pierwsze takie uczucie miałam, jako małe dziecko, podczas choroby , bodajże świnki. Przed braniem tabletek czułam mrowienie raz w rękach, raz w przedramionach i w łydkach. Mam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją , że to jakiś film o mnie, jak widzę skierowane kamery telefonów myślę, że mnie nagrywają... często słyszę, że jestem niezdecydowana ... bardzo szybko zapominam poznane nowe imiona , często nie umiem przypomnieć nazwy jakiegoś przedmiotu. Czy to może być schizofrenia ? Lub dwubiegonowka?
Największym moim problemem jest to, że po prostu mi na sobie nie zależy, tak jakbym się sama karała za to, że taka jestem
W sumie nawet nie wiem, jak mam ująć to w pytaniu. Prawdopodobnie zajęłoby mi kilkanaście stron formatu A4, żeby w miarę spójnie i logicznie przekazać to, co mam na myśli. Spróbuję jednak to streścić. Mam 24, studiuję zaocznie i szukam nowej pracy. Ogólnie jestem osobą bardzo zamkniętą od dzieciństwa. Ma to głównie związek z domem, w jakim dorastałam (fanatyzm religijny, brak rozmów etc etc..) Dodatkowo mieszkałam z rodzicami na wsi (wyprowadziłam się 2 lata temu), a to się przełożyło na moje odizolowanie się od reszty. Byłam takim zwykłym nieśmiałym dzieckiem, szarym bez jakiegokolwiek grama charyzmy. Nawet uczyłam się średnio. Takie dzieciństwo z roku na rok wraz z nadejściem dorosłości zaowocowało również silnymi objawami fobii społecznej. Największym moim problemem jest to, że po prostu mi na sobie nie zależy, tak jakbym się sama karała za to, że taka jestem. A nie mam siły się zmienić. Jeśli coś dotyczy mnie i mojego życia, to automatycznie się poddaję. Dlaczego piszę o tym teraz? Przez to moje wieczne zamartwianie się, zerowy brak pewności siebie, roztrząsanie przeszłości i fobię społeczną nie mogę znaleźć pracy od stycznia. Wcześniej takie automatyczne działanie pod przymusem (takim zwyczajnym przymusem człowieka dorosłego, który bierze się w garść) jakoś tam działało.. Teraz jednak sytuacja mnie po prostu przerosła. Jak kiedyś takie sytuacje były do przeczekania i jakoś po paru dniach się z tego otrząsnęłam ..tak teraz mam wrażenie, że przyszło to ze zdwojoną siłą. Kilka rozmów odwołałam w ostatniej chwili, żeby uniknąć kompromitacji. Przestałam już nawet szukać jakiś ofert. Jeśli miałabym szukać pracy dla kogoś innego, to wyglądałoby to całkowicie inaczej.. Zero chęci, nie czuję kompletnie nic. Wiem, że to głupie i że robię źle, że działam na własną niekorzyść..Podświadomie chcę osiągnąć porażkę i się na nią skazuję. Całymi dniami czytam książki, oglądam seriale...Szukam wszystkiego, żeby zagłuszyć myśli. Opowiedziałam to w tak nieskładny sposób, że wątpię, aby ktoś to tutaj odszyfrował. Nic mi innego na razie nie zostaje, więc pomyślałam, że dam o sobie znać na tej stronie. Z pewnością potrzebuję rozmowy ze specjalistą w cztery oczy, ale chwilowo (oby) mnie na nią nie stać, a psycholog na NFZ jest w mojej okolicy dostępny jakoś w październiku:) Więc moje pytanie do Państwa jest w sumie takie: Od czego mogłabym/ powinnam zacząć? Czy da się coś zdziałać w chwili obecnej? Z pewnością mieliście Państwo masę gorszych przypadków, więc dla Was to może być bułka z masłem i jednak moja sytuacja rysuje się tak beznadziejnie wyłącznie w moich oczach.. Sama nie wiem..Nic nie czuję.
Jak poradzić sobie z toksycznym rodzinnym środowiskiem? Alkoholizm, konflikty i decyzje o wyprowadzce
Proszę o pomoc ? Słowa otuchy ? Żeby ktoś mną potrząsnął ? Moja matka jest alkoholiczką od ponad 20lat. Po alkoholu robi awantury. Była na leczeniu, nic to nie dało. straciła prawo jazdy, nie pracuje, oficjalnie jest na rencie z powodu depresji. Ale lekarz nie wie że pije. Usłyszałam z jej ust wiele przykrych słów, nie raz rzucała się na mnie za zabranie jej alkoholu. Naprawdę mnóstwo ciężkich historii. Ojciec jest nieobecny, wraca tylko na weekendy. Bardzo mi go szkoda. Kiedyś byliśmy blisko. Z jego powodu postanowiłam zostać po ślubie w rodzinnym domu. Żeby mu pomóc, żeby nie był tu sam z żoną alkoholiczką. Jest dobry człowiekiem. Ale nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności. Wielokrotnie dał się nabrać matce i wierzył w jej przemianę, wracał na dzień-dwa kiedy ona się dobrze trzymała i wierzył że ona przestała pić. Kłócił się ze mną że nie mam racji, że źle ją traktujemy bo ona nie pija. Wyjeżdżał a matka dwa dni piła tak że nie wstawała z lodka. Czasem tata też wypije, wtedy kłócą się do nocy. Wtedy dokucza też mi i mojemu mężowi. Krytukuje nas, wytyka jakieś głupoty. Ma problem że nie remontujemy domu, że mieszkamy u niego i nie płacimy czynszu. Opłacamy rachunki po połowie, opiekujemy się domem gdy jego nie ma, sprzątamy, dbamy o ogród, wykonujemy drobne naprawy czy remonty. Ale nie chcemy pakować się w remont generalny bo dom nie jest nasz. Chcieliśmy mieszkać w tym domu na zawsze, tzn ja. Mąż nie protestowal, ale nie było to spełnienie jego marzeń. Dotąd jrodzice nie zapisali nam domu, mamy dać 100tys na remont. Kwota jest kosmiczna. Chcieliśmy się dogadać. Ale ostatnio tata pod wpływem alkoholu zwyzywał mojego męża od gnoja jebanego i śmiecia pierdolonego. Powiedział że jak nam się nie podoba to mamy się wynosić, że on nikogo nie potrzebuje, dom sprzeda. Następnego dnia tego nie pamiętał, ale nie przeprosił za swoje słowa. W nas cos pękło. Maz ma dosyć takiego traktowania, wyzywania. Ja chyba jestem przyzwyczajona i lepiej to znoszę. Ale w tym wszystkim jest też nasz 6letni syn. Który coraz więcej widzi i słyszy. Coraz więcej rozumie. Nie raz mówił mi że słyszał jak babcia kazała tacie spierdalac... Takie słowa z ust małego chłopca to straszna sprawa. Podjęliśmy decyzję, załatwiamy kredyt i szukamy domu. Poifnormowalam ojca że się wyprowadzimy. On teraz żałuje, jest mu przykro. A ja mam tak straszne wyrzuty sumienia. Płaczę na samą myśl że muszę go tu zostawić z matką. Że być może już nigdy się do mnie nie odezwie. Mam ściśnięty żołądek, dusi mnie w klatce, nie mogę wziąć oddechu. Ból głowy od którego chce się wymiotować. Wiem że dla własnego dobra, i dobra mojego męża i syna, powinnam się wyprowadzić. Ale czy będą szczęśliwa mają wyrzuty sumienia że zostawiłam ojca ? Mam rodzeństwo, wiem że możemy opiekować się tatą na zmianę. Ale nie wiem czy sobie poradzę jeśli tata będzie miał do mnie całe życie żal. Potrzebuje żeby ktoś spojrzał na problem z boku i powiedział mi co robić.
Silne symptomy i cierpienie po toksycznym związku, w którym były zachowania prześladowcze i zespół Otella
Witam, 17 lat życia z osobą toksyczną, przy czym w ostatnim roku doszły zaburzenia prześladowcze oraz zespół Otella. Życie na krawędzi. Non stop oskarżenia o zdrady, kontrola, podsłuch, kamery.. horror. Ja po rozwodzie, jednak nie znika poczucie lęku, strachu wewnętrznego. Nerwowość. Lęk w środku niby na tle psychicznym, jednak ciało od środka pali. Kołatanie serca, uczucie bezsilności. Jednak na zewnątrz uśmiech i ukrywanie wewnętrznego rozdarcia. Czy to minie? Bo nie wiem, ile da się to wytrzymać. Co mi pomaga - Doreta, którą dostałam na bóle pleców. Pomaga nawet spokojnie się położyć, tak nie mogę zasnąć. Dreszcze poty. Zimno ciepło.. proszę o poradę
cPTSD hero

cPTSD - czym charakteryzuje się złożony zespół stresu pourazowego? Jak go leczyć?

cPTSD charakteryzuje się długotrwałymi skutkami chronicznej, powtarzalnej traumy. Złożone PTSD dotyka znaczną część populacji, głęboko wpływając na codzienne funkcjonowanie. Dowiedz się więcej o zaburzeniu i leczeniu!