Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy mam prawo czuć się źle mimo generalnie dobrego życia?

Jadźka

Czy mam prawo czuć się źle, czy przesadzam? Wydaje mi się, że mam generalnie dobre życie. Mam kochającą rodzinę, choć nie zawsze było nam łatwo. Zdarzało się, że musiałam składać się na rachunki czy zakupy (pomimo, że byłam dzieckiem), bo brakowało nam pieniędzy, ale teraz już wyszliśmy na prostą. Moi rodzice (osobno, bo wzięli rozwód, kiedy miałam 12 lat) nie znęcali się nade mną, ale nigdy nie wspierali mnie, kiedy miałam jakiś poważny kryzys psychiczny, kiedy byłam dzieckiem (a zdarzyło mi się mieć kilka), musiałam sobie radzić sama. Dodam jeszcze, że prawie nigdy nie miałam przyjaciół, ani żadnej innej rodziny, której mogłabym się zwierzyć, albo którą mogłaby mi pomóc. Teraz jestem kobietą wchodzącą w dorosłość, która mierzy się z różnymi problemami psychicznymi (wydaje mi się, że z OCD, depresją i alkoholizmem) i nie wiem, czy mam prawo w ogóle myśleć w takich kategoriach, że mam jakiś poważny problem i powinnam choć raz w życiu poprosić o pomoc czy trochę wyolbrzymiam i próbuje zrobić z siebie ofiarę, której nic strasznego się nie przydarzyło i powinnam wziąć się w garść?

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

To, co Pani czuje, jest ważne i zasługuje na uwagę. Nie musi się Pani porównywać z cudzym cierpieniem ani umniejszać swojemu doświadczeniu tylko dlatego, że „mogło być gorzej”. Brak wsparcia emocjonalnego w dzieciństwie, samotność, presja finansowa oraz radzenie sobie samodzielnie z kryzysami to trudne doświadczenia, które mogą mieć realny wpływ na zdrowie psychiczne w dorosłości.

Poczucie zagubienia, obecne objawy (OCD, depresja, alkohol jako forma ucieczki) to wyraźne sygnały, że warto sięgnąć po pomoc psycholog lub psychoterapeuty - nie dlatego, że jest Pani „ofiarą”, ale dlatego, że ma Pani prawo żyć lepiej i bez cierpienia. Proszenie o wsparcie to nie słabość, to dojrzałość i troska o siebie.

Proszę nie oceniać siebie surowo. Pani historia i emocje mają znaczenie. Ma Pani prawo czuć się źle i ma Pani prawo poprosić o pomoc. To pierwszy krok do realnej zmiany.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

Ma Pani pełne prawo czuć to, co Pani czuje. Nawet gdy z zewnątrz wygląda na „dobre życie”, brak wsparcia emocjonalnego w dzieciństwie może zostawić głębokie ślady. To, że dziś zmaga się Pani z przymusowymi myślami, smutkiem czy sięganiem po alkohol, nie jest „wyolbrzymianiem” problemu, lecz sygnałem, że potrzebuje Pani pomocy.

Prosić o wsparcie to nie słabość, ale odwaga. Nikt nie musi zasłużyć na pomoc – wystarczy, że cierpienie jest realne. Rozmowa z psychoterapeutą może pomóc zrozumieć, co się dzieje i znaleźć zdrowsze sposoby radzenia sobie.

 

Z serdecznością,
Maria Sobol 
psychoterapeutka integracyjna

Dzień dobry, zastanawiam się, kto miałby Pani dać prawo do własnych emocji. 

Emocje są subiektywnym odczuciem i nie ma potrzeby przed innymi ich uzasadniać. 

Może Pani uznać je za niezasadne, a jednak one nadal będą pracowały. Mówiąc, pracowały, mam na myśli, że kiedy są stłumione, doprowadzają Panią do objawów, które Pani opisuje. Wiele osób, które zmagają się z depresją, OCD czy uzależnieniem, często bagatelizuje swoje problemy, myśląc, że „inni mają gorzej” lub że „przesadzają”. Jednak Pani odczucia są ważne i zasługują na uwagę. Zastanawiam się, czy nie było tak w Pani relacjach właśnie, że to, co Pani czuje, nie wydawało się na tyle istotne, żeby się tym zająć, bo najwyraźniej nadal odtwarza to Pani w dorosłym życiu. Zastanawiam się, czy radzenie sobie samemu jest dla Pani pomocne i czy widzi Pani jakąś zmianę. Trudności, które Pani wypisała, nie wydają możliwe do udźwignięcia samodzielnie. W takiej sytuacji warto zgłosić się po pomoc.

Dzień dobry, 

pozwolę sobie zacząć od odpowiedzi na Pani pytania: ma Pani pełne prawo czuć się źle. 


Za to prawo innych osób postronnych do oceny, że Pani "przesadza" lub "robi z siebie ofiarę" nie powinno spotkać się z akceptacją - to Pani wie, jak się w danym momencie czuje i czego Pani potrzebuje. Nawet jeśli racjonalizacja tego samopoczucia podpowiada "Mam generalnie dobre życie". Te dwie kwestie nie stoją wobec siebie w opozycji oraz się nie eliminują - ma Pani prawo czuć się źle, zmagać z trudnościami oraz wyzwaniami na tle psychicznym, a jednocześnie oceniać swoje życie jako generalnie dobre. Nic tu się nie przekreśla. 

 

Jeśli dostrzega Pani u siebie niepokojące objawy (pisze Pani o OCD, depresji oraz uzależnieniu), to zachęcam do wybrania się na konsultację psychologiczną i/lub psychiatryczną. Lubię używać metafory, którą się z Panią podzielę:  z podejrzeniem skręcenia kostki lub bólem zęba większość z nas pozwala sobie udać się na wizytę specjalistyczną bez nadmiernego sceptycyzmu. Po prostu poddajemy się diagnostyce, skoro pojawiają się u nas objawy. Nie kwestionujemy czy noga, która boli, boli naprawdę. Myślę, że warto potraktować nieodłączną część zdrowia swojego organizmu, czyli wymiar psychiczny, na podobnych zasadach. 
Konsultację może odbyć Pani stacjonarnie lub online, oba typy wizyt są możliwe do umówienia poprzez ten portal. Korzystając z Formularzu Doboru na stronie startowej może Pani dobrać osobę, która specjalizuje się stricte w pomocy w zakresie tych objawów, z którymi Pani się zmaga. 
Oczywiście może Pani także skorzystać z konsultacji na NFZ, do psychiatry nie potrzebuje Pani skierowania, natomiast na konsultację psychologiczną może skierować Panią Pani lekarz rodzinny. Więcej informacji znajdzie Pani pod tym linkiem. 

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego i mocno trzymam kciuki za znalezienie sił do zadbania o siebie i swoje potrzeby! 

Wszystkiego dobrego :) 
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

Dzień dobry,

 

Pani Jadźko, stanowczo i zdecydowanie napiszę: MA PANI PRAWO CZUĆ TO, CO PANI CZUJE! 

Uczucia są zawsze prawdziwe, nie są przeciwko nikomu, nie są przeciwko Pani rodzinie, nie są o wyolbrzymianiu, użalaniu się nad sobą, są o Pani- o Pani indywidualnym, niepowtarzalnym doświadczeniu, o Pani świecie wewnętrznym.

Nie da się zważyć ludzkiego cierpienia i nie da się uszeregować ludzkich problemów w hierarchii ich wielkości czy uciążliwości.  Z pewnością to dobrze, że rodzice się nad Panią nie znęcali.  Opisuje Pani jednak samotną drogę przez dzieciństwo pełne trudności. Opisuje Pani emocjonalne opuszczenie przez rodziców, brak przyjaciół, kryzysy psychiczne.

Równie zdecydowanie napiszę, że wydaje się, że nadszedł czas, by przekroczyć tę samotność. Pozostawanie w izolacji będzie wzmacniało opisane problemy. Wszyscy jesteśmy istotami społecznymi. Relacje z innymi są dla naszych mózgów tym, czym jedzenie jest dla naszych ciał. To całkowicie normalne i naturalne, że potrzebujemy życzliwych, wspierających relacji, rozmowy, bliskości i wsparcia. Rozumiem, że sięgnięcie po pomoc może być dużym krokiem. Ale skoro Pani tutaj pisze, to może jakiś jego kawałek za Panią? Zachęcam gorąco do skorzystania z profesjonalnej pomocy. Jeśli szukać darmowej pomocy- mnożna znaleźć np. Punkt Zgłoszeniowy Centrum Zdrowia Psychicznego w Pani mieście, można zgłosić się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej- działają przy Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej/ Pomocy Rodzinie. Można oczywiście też umówić się na wizytę prywatną.

Trzymam za Panią kciuki.

 

Pozdrawiam,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

 

Dzień dobry 🙂 

Mianem traumy określamy te rzeczy, zdarzenia, zachowania, które miały miejsce, a nie powinny się zdarzyć (np wszystkie formy przemocy...).

Ale też traumą określamy te rzeczy, zachowania, reakcje, które miały i powinny się zdarzyć, ale nie zaistniały w życiu dziecka (np brak wsparcia, akceptacji, zrozumienia, brak bezpieczeństwa...)

To, że z pozoru historia Pani rodziny i relacje w niej wyglądają ok, nie oznacza, że nie było bardzo trudnych dla Pani chwil. Pisze Pani o kilkukrotnym braku wsparcia, gdy w kryzysach psychicznych Pani tego wsparcia potrzebowała...

Nie wiem, czy ma Pani, cytuję: "poważny problem", ale wiem, że jeśli Pani nie czuje się tak, jak chciałaby się Pani czuć, odczuwać dobrostan, to jest to wyraźny sygnał, że warto skontaktować się z terapeutą. 

Pisze też Pani o możliwym uzależnieniu od alkoholu. Warto to skonsultować z terapeutą uzależnień. Im szybciej podejmie Pani działania, tym mniej szkód alkohol spowoduje w Pani organizmie. 

 

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

Terapeutka Gestalt

Centrum Psychoterapii Jaźniej 

Brak bezpieczeństwa w dzieciństwie i wspierającego dorosłego to poważne problemy dla dziecka, a nie wyolbrzymianie. Mogą one mieć wpływ na generowanie napięcia w układzie nerwowym dziecka, obniżanie poczucia własnej wartości, a przez to w późniejszym czasie na trudniejsze radzenie sobie z wyzwaniami życia dorosłego.  

Uważam, że Pani doświadczenia z dzieciństwa zasługują na poważne potraktowanie i przepracowanie na terapii. 

Wydaje mi się, że trudność w prosze o pomoc teraz w dorosłym życiu w Pani wypadku ma również swoje uzasadnienie. Nie otrzymywała jej Pani nigdy w dzieciństwie od dorosłych. Ale psycholog czy psychoterapeuta to wykwalifikowany specjalista, który będzie potrafił Pani pomóc i rozpoznać Pani trudności.

Zachęcam do skorzystania z pomocy, gdyż nie tylko zasługuje Pani na przepracowanie swoich trudności, ale również na piękne i godne życie.

Zdjęcie Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Psycholog
37 odpowiedzi na forum

Witaj Jadźka,

 

przeczytaj to powoli i z czułością: masz prawo czuć się źle. Bez żadnego „ale”. Bez przymusu porównywania się z cudzym cierpieniem. Bez konieczności udowadniania, że „zasłużyłaś” na pomoc.

To, że miałaś dobre momenty, że kochasz swoją rodzinę, że „wyszliście na prostą” — nie przekreśla trudnych rzeczy, które przeszłaś i nadal nosisz w sobie. One współistnieją. I to właśnie jest najbardziej mylące — kiedy nie ma jednej wielkiej traumy, ale jest mnóstwo małych, codziennych braków: niezaspokojone potrzeby, samotność, konieczność dorastania zbyt szybko, tłumienie emocji, gdy najbardziej potrzebowałaś wsparcia. To też jest zranienie. To też boli. To też zostawia ślad.

To, co piszesz, jest głęboko ludzkie i absolutnie ważne. Jako dziecko musiałaś radzić sobie sama w sytuacjach, które przerastały Twoje możliwości.

Nie miałaś bezpiecznej przystani — rodzica, przyjaciela, dorosłego, który mógłby Cię zobaczyć i powiedzieć: „to, co czujesz, ma sens. Nie jesteś sama:".  I teraz, kiedy te emocje wracają, masz w sobie ten głos: „może przesadzam, może dramatyzuję, może jestem słaba?”  Ten głos nie jest „Twój” — on się ukształtował w świecie, w którym cierpienie musi być spektakularne, żeby było „ważne”. W którym trzeba „mieć gorzej” niż inni, żeby zasłużyć na opiekę. Tak, masz prawo czuć się źle. Tak, masz prawo prosić o pomoc. Tak, masz prawo uznać, że coś Cię przerasta — i że nie musisz być „dzielna” cały czas. Nie, nie robisz z siebie ofiary. Nie, nie wyolbrzymiasz. I nie, nie jesteś sama.

 

To, że podejrzewasz u siebie OCD, depresję i uzależnienie, to już bardzo ważne sygnały, że Twój organizm i psychika próbują sobie radzić na różne sposoby. To nie są słabości, tylko strategie przetrwania, które kiedyś działały, ale dziś mogą Ci szkodzić. I naprawdę nie musisz dalej dźwigać tego sama.

Poproszenie o pomoc nie oznacza porażki. To nie jest słabość. To akt odwagi i troski o siebie.

 

Pozdrawiam,

Magdalena Pardo

psycholożka

Twoje pytanie porusza coś, co bardzo wiele osób wrażliwych i samokrytycznych czuje, choć rzadko to wypowiada: „Czy mam prawo czuć się źle, skoro nie było aż tak źle?”.

Odpowiedź brzmi: tak, masz prawo. I to nie tylko prawo, ale też potrzebę i zasługę tego, by być potraktowaną z empatią – również przez samą siebie.

Twoja historia jest ważna

To, że nikt Cię nie bił ani nie głodził, nie unieważnia faktu, że:

-jako dziecko nosiłaś ciężary, których nie powinnaś musieć dźwigać (np. współodpowiedzialność finansowa),

-nie miałaś wsparcia emocjonalnego w kryzysach psychicznych – co jest ogromnym zaniedbaniem, nawet jeśli nie wynikającym ze złej woli,

-doświadczałaś samotności – co u dziecka i nastolatki bywa emocjonalnie wyniszczające.

Czy masz prawo poprosić o pomoc?

Masz. Nawet więcej – masz powód, by to zrobić.
Nie po to, by ktoś Ci przyznał rację, że „masz prawo”, tylko po to, żeby przestać to wszystko dźwigać sama.

Jeśli czujesz, że być może zmaga Cię OCD, depresja, trudności z alkoholem – to nie musisz mieć "najgorszej" historii świata, żeby zasługiwać na diagnozę, wsparcie i terapię.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Olga Żuk 

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Droga Jadziu,

 

absolutnie nie robisz z siebie "ofiary". Jako dziecko (i wchodząc w dorosłość też) byłaś obciążona wieloma trudnościami: brak poczucia bezpieczeństwa finansowego, rozwód rodziców, własne kryzysy psychiczne, brak głębszych relacji rówieśniczych. To wszystko powoduje, że warto zastanowić się nad podjęciem terapii, która będzie dla Ciebie uwalniająca. Jesteś ważną osobą. Zbyt długa byłaś silna, pozwól sobie na to, aby zatroszczyć się o siebie.

 

Ściskam Cię serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Droga Jadziu,

 

absolutnie nie robisz z siebie "ofiary". Jako dziecko (i wchodząc w dorosłość też) byłaś obciążona wieloma trudnościami: brak poczucia bezpieczeństwa finansowego, rozwód rodziców, własne kryzysy psychiczne, brak głębszych relacji rówieśniczych. To wszystko powoduje, że warto zastanowić się nad podjęciem terapii, która będzie dla Ciebie uwalniająca. Jesteś ważną osobą. Zbyt długa byłaś silna, pozwól sobie na to, aby zatroszczyć się o siebie.

 

Ściskam Cię serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak wspierać bliską osobę z depresją, która nie chce podjąć terapii?
Jak wspierać osobę z depresją, która się leczy lecz nie chcę za bardzo pójść na terapię. W ostatnie dwa tygodnie stała się dla mnie bardzo chłodna i mimo że ją kocham i chcę pomóc po woli tracę wiarę.
3 odpowiedzi
Jaką psychoterapię wybrać przy CHAD i depresji po traumie samobójczej męża?

Dzień dobry. Od tego roku mierzę się z Chad. Mam pytanie, jaka psychoterapia by mi pomogła? Powoli pokonuje mnie depresja, nie radzę sobie. Przeszłam ogromną traumę, mój mąż popełnił samobójstwo. Proszę o odpowiedź.

3 odpowiedzi
Boli mnie to, że upłynęło mi tak wiele czasu i tak wiele odbierają mi moje zaburzenia. Czuję, że nie mam nic i nic nie robię.
Nie mam nic w wieku 25 lat i tak bardzo mi przykro. Staram się nie wybiegać za bardzo w przyszłość i cieszyć się każdym krokiem, bo życie za bardzo mnie przeraża. Staram się robić 8 rzeczy dziennie z swojej listy, to nie jest dużo. W wtorek robiłem Matematykę i Analizę Matematyczną oraz Algebrę Liniową. Jakoś utknąłem z kolejnymi aktywnościami. Chciałbym jak najszybciej przeczytać i obejrzeć "Lalkę", jestem na 36 stronie, zacząłem oglądać pierwszy odcinek serialu Ryszarda Bera. Chciałbym podejść w przyszłym roku do ośmiu przedmiotów na maturze za 400 zł od podejścia i do poprawy praktycznego egzaminu zawodowego AU 68 Technik Administracji za 350 zł. Na moment wróciłem do Algebry Liniowej i chciałem ją porobić, przygotowuję się do wolnego słuchania Fizyki bo chciałbym iść na Fizykę do Łodzi i zacząć swoje własne odpowiedzialne normalne życie. Jestem osobą niepełnosprawną oraz od piętnastego roku życia choruję na zaburzenia psychiczne, współtworzę etiudę jako drugi asystent ds. lokacji. Zrezygnowałem z pójścia na Nowowiejską ze strachu, mam 30 lipca konsultację w Krakowie. Powinienem być w tej chwili na Nowych Horyzontach, nie ma mnie drugi rok, a jeździłem cztery lata, chcę nagrywać vlogi o najlepszych filmach z lat 2018,2019,2021,2022, marzę o tym sześć lat, poszukuję pracy w Baristic Inclusive School, zrezygnowałem z gry w tenisa, bo ukochany trener nie gra już w weekendy. Chciałem wyrzucić w krzaki telefon na dwa lata, zmarnowałem sobie życie przy komputerze i telefonie. Nigdy niczego w życiu nie miałem. Mój były znajomy chodził na nielegalne ravy w pandemii. Ja nigdy nie miałem tyle swobody do decydowania o swoim własnym życiu. Znam chłopaka, który mając 23 lata był w Tajlandii, był 8 razy w Amsterdamie, był na Słowacji, na Litwie, w Rzymie, Włochy, Neapol, był w Mediolanie, w Maroko, w Belgii, w Luksemburgu, w wieku 26 lat na Malcie, niedawno był w Tokio, nie wiem jeszcze gdzie. Zjeździł masę krajów, jak miał 16 lat to mógł robić co chciał. Nigdy nie czułem się osobą sprawczą oraz odpowiedzialną za swoje życie, dopiero się tego uczę. Nigdy nie miałem poczucia samostanowienia o sobie. Nigdy nie byłem na Openerze, byłem cztery razy na Nowych Horyzontach. Nigdy nie uprawiałem seksu, mogłem zacząć w lipcu 2018, ale bałem się, że dziewczyna zobaczy w mnie zalęknione i zaryczane dziecko. Bałem się ogólnego odbioru przez dziewczynę. Od sierpnia 2021 przełamałem się i walczę co weekend, nie wychodzi i walczę dalej. Przykro mi, skończyłem szukać lokacji do filmu studenckiego, a w sumie to całą robotę odwaliła jakaś dziewczyna. Przez moment uczyłem się dzisiaj algebry i fizyki, robię rzeczy dla szesnastolatków. Zjadłem pół ptasiego mleczka. Boli mnie to, że upłynęło mi tak wiele czasu i tak wiele odbierają mi moje zaburzenia. Nie wiem czy to kwestia zaburzeń czy czekogokolwiek, ale nie czuję się osobą dojrzałą emocjonalnie. Bardziej utożsamiam się z szesnastolatkiem niż z dwudziestopięciolatkiem. Moje życie towarzyskie to minimalna ilość ludzi z radio studenckiego a ja powinienem co sobotę wychodzić na imprezy, nigdy nie byłem na imprezie u kogoś ani nigdy u nikogo nie nocowałem. Ostatnio nic nie robię. Ledwo siadłem na moment do Fizyki, wróciłem do zadań z energii fotonu, robię rzeczy dla szesnastolatków i idzie mi to topornie. Bardzo chcę zdawać Fizykę na maturze i te 8 przedmiotów za 400 zł, mocno przeraża mnie upływający czas i sytuacja w której się znajduję. Czas działa na moją niekorzyść, jedyne co mi zostało to działać, ale ostatnio nie mogę robić nic i nie wychodzę z domu. Skończyłem szukać lokacji do filmu studenckiego. Bardzo się boję, że moja praca nigdy nie przyniesie żadnych efektów. Nie mówiąc już o tym, że nieważne co i ile to ogromny ból, żal i syf i tak z mną zostanie. Moje życie towarzyskie jest bardzo dalekie od tego co sobie kiedyś wymarzyłem. Przez swoich toksycznych rodziców nigdy nie byłem samodzielnie zagranicą, nigdy niczego w życiu nie miałem. Nigdy nawet nie byłem z znajomymi na Mazurach, mój były znajomy, który na mnie nasrał był. On chodził na nielegalne ravy w pandemii a kiedy nie miał planów wakacyjnych to zaraz pojechał na weekend z znajomymi nad morze. Ja jeszcze nie mam matury i nie byłem na studiach. Muszę iść do dermatologa, przejść na dietę, powalczyć o włosy i zlikwidować łupież nieleczony przez jedenaście lat, mam krosty i strupy na całym ciele. Muszę znaleźć pracę, zdać maturę z 8 przedmiotów, iść do pracy, iść na studia i zamieszkać w pokoju w Łodzi. Marzę o pracy w PAN, młodsi od mnie jeżdżą do Cannes a ja jeszcze nie byłem. Chciałbym mieć tatuaże i robić tatuaże, chcę sobie kupić Monoxidil i Revadil, wcierki. Pamiętam jak mi mój inny znajomy powiedział, że nigdy nie byliśmy kolegami, kiedy wcześniej zapytałem czy mogę się u niego zatrzymać to powiedział, że tak to nie, nigdy nie, inni mogli. Zbyt wiele oczekuje od ludzi i jestem bardzo mylną osobą. Tak bardzo chciałbym grać na syntezatorach, oglądam sobie pianino na YouTube, chciałbym grać sety DJskie, nauczyć się grać na konsolecie. Rodzice bardzo często mówią do mnie jak do małego dziecka, zmuszają mnie do chodzenia do fryzjera, obcinania włosów. Raz w życiu zrobiłem obiad a dwa razy w życiu kupiłem sobie ubranie. Mam poczucie straconej młodości i jeszcze nie miałem kroku w dorosłe życie. Poczytałem "Lalkę", podręcznik do Administracji, zacząłem, geografię i Konrada Wallenroda. Niestety szukanie kodeksu pracy i kodeksu postępowania administracyjnego przyprawia mnie o wielki stres, próbowałem siąść do polskiego. Zacząłem szukać kodeksów i nic. Zjadłem dwa ciastka i resztę dnia wywaliłem do śmieci, położyłem krzyżyk, biała flaga. Tak bardzo wypadają mi włosy i po prostu płaczę, chcę sobie kupić, rewadil, Monoxidil i wcierki. Mam w wtorek konsultację na OLZON w Krakowie. Chciałbym wrócić na siłownię, nigdy nie prasowałem ani nie prałem, nawet nie gotowałem budyniu. Czuję się tragicznie. Jak moja siostra gdzieś wyjdzie to jest cisza, jak ja gdzieś wychodzę to dwadzieścia wątków i afera na całego. Poszedłem spać i się obudziłem. Chciałbym mieć normalne życie, pojechać na festiwal do Wenecji. Nienawidzę swojego życia i po prostu bardzo płaczę, ja mam dość. Siostra wyszła do chłopaka a ja nigdy u nikogo nie nocowałem i nigdy u nikogo nie byłem na imprezie. Nie chcę tak żyć, gdy będę mieć 35 lat to będę przez całe życie nadrabiać za stracony czas. Zastanawiam sięczy w tym roku poradzę sobie z ośmioma przedmiotami, pogodzeniem tego z wolnym słuchaniem i pracą, zastanawiam się czy znów nie odroczyć matury, mam OGROM pracy. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek w życiu przeczytałem książkę i kiedy przestałem czytać lektury oraz czy się uczyłem po 11 roku życia, nigdy sobie na nic nie zapracowałem a moje wspomnienia zostały wyparte poprzez wątpliwości. Nie starczy mi życia na nadrobienia go w całości, kolejny piątek bez seksu. Codziennie zasypiam z płaczem bo jeszcze śpię u rodziców. Nie zjadłem normalnej kolacji tylko drożdżówkę, nie chcę mi się jeść. Znam chłopaka, który w wieku 20 czy 21 lat i dalej, ciągle gdzieś wychodził, co sobotę był na imprezie z znajomymi. Ja tak nie miałem i nie mam, jak myślę o tym czego nie miałem i nie mam to to mnie potwornie cofa przed zrobieniem czegokolwiek. Nie wyszedłem dziś z domu, bo jest mi wyjątkowo ciężko, kolejny piątek, bez seksu, kolejna sobota bez seksu, 25 lat bez seksu. Nie byłem samodzielnie zagranicą jako dziewiętnastolatek i już nigdy nie pojadę sam do Amsterdamu w wieku 22 lat. To mnie potwornie boli i czuję się przegrany, tak bardzo mnie boli cała masa utraconego czasu. Zacząłem medytować, ostatnio razem z kolegą dotarłem do wniosku że moje problemy i ja sam nie jestem w stanie w tej chwili racjonalnie spojrzeć na swoje życie. Nigdy nie czułem się sprawczy w swoim życiu. Życie jest krótkie i za krótkie na to wszystko co chciałbym w nim osiągnąć, potwornie mi przykro i płaczę, zaraz będę mieć 35 lat. Mój kolega z liceum stracił dziewictwo mając szesnaście lat, zapewne nikt mu nie odebrał poczucia samostanowienia o sobie, sprawdzał granicę u rodziców, robił co chciał,miał otwarte mentalne furtki u rodziców. Jak moja siostra gdzieś wyjdzie to jest cisza, jak ja gdzieś wychodzę to dwadzieścia wątków i afera na całego. Siostra wyszła do chłopaka a ja nigdy u nikogo nie nocowałem i nigdy u nikogo nie byłem na imprezie. Nienawidzę swojego życia i czuję się jak gówno, nie mam nic i czuję się bardzo pusty i czuję ogromny ból. Ja mam same mentalne szlabany. Nigdy niczego w życiu nie miałem, tylko raz w życiu przeżyłem satysfakcjonującego Sylwestra, zazwyczaj tego dnia nakrywamy się kołdrą, płaczę i idę spać, inni dziwią się czemu to robię. W liceum poza dwoma sytuacjami nikt mnie nigdzie nie zapraszał, ludzie wiedzieli, że nie przyjdę przez toksycznych rodziców. Rodzice nie pozwalają mi wracać na piechotęz stacji kolejowej najbliżej domu. Zawsze czułem się niewolnikiem rodziców a uczucie bycia nikim dlatego kogoś dla kogo chcesz być kimś jest straszne. Nigdy nie byłem sam zagranicą przez moich rodziców. Mama kontroluje nawet tonw co się ubiorę, znam chłopaka, który wyjeżdżał na wyjazdy zagraniczne od osiemnastego roku życia, to potwornie boli. Nigdy nie miałem poczucia samostanowienia o sobie. Dzisiaj będę musiał się spakować na ewentualność do Krakowa, mama pewnie będzie się wtrącać w ciuchy. Bardzo się boję, że mimo wszystko nie uda mi się zdać 8 przedmiotów na maturze, za 400 zł od podejścia. Zastanawiam się czy ponownie nie odroczyć matury, mam do zdania jeszcze egzamin praktyczny zawodowy z Techniką Administracji, będę go zdawać piąty raz, muszę złożyć deklarację na początku sierpnia. Czuję się jak gówno, nigdy nie byłem samodzielnie na wakacjach zagranicą. Czuję się jak bohaterowie "Tatuażysty z Auschwitz", nie mogę umrzeć, bo nigdy się nie kochałem. Nigdy niczego w życiu nie miałem. Nigdy nie prałem. Czuję się jak Ochocki twierdzący, że bardzo mało osiągnął do 28 roku albo jak Wokulski, który zazdrościł Ochockiemu tych dwóch fakultetów.
1 odpowiedź
Mama złości się na moje potrzeby, ojciec zachowuje się jak wojskowy w domu. Jestem samotną studentką.

Mam 23 lata i czuję się samotna. Mieszkam z mamą, która już się starzeje i rozmawia głośno na cały dom, a kiedy ja uciszam, mówi, że to jest jej dom, a potem po 2 dniach mówi, że jak bardzo musimy się wspierać jako rodzina. Ojciec, który przez całe życie wraca na weekendy do domu i robi nam wojsko z bratem za dzieciaka. Jest małomówny, jak coś mu nie pasuje to głośno krzyczy, sam jego wygląd jest straszny. Rodzice się zawsze kłócili głośno przy nas, dzieciach. Studiuję, ale na studiach nie mam żadnej kumpeli, jedna, z którą rozmawiałam, poszła sobie do innej grupy, do innych znajomych zostawiając mnie samą z osobami z hermetycznej grupy. I ciężko mi na wiązać jakiś kontakt z innymi osobami. Moje wszystkie bliższe kumpele studiują w innych miastach, mają ciężkie studia i chłopaków i mało co to one piszą do mnie pytając się jak tam. Jestem osobą zawsze uśmiechniętą, pełną energii, jeżdżę konno, chodzę na siłkę, jestem też mocno waleczna, asertywna i nie wszyscy mnie polubią, bo mam liderskie cechy, jeżdżę na wymiany młodzieżowe z erasmusa, poznaje ludzi. Jestem strasznie wrażliwą osobą, przywiązująca się. Marzę o rodzinie i swoich dzieciach, bardzo. Bo chciałabym tworzyć prawdziwy dom, chociaż z moją rodziną. Ciężko mi się separować od mamy, bo to jednak moja mama, która do końca jest przy mnie, ale ona zaczyna nie widzieć żadnej swojej winy w zachowaniu. Mam zdiagnozowane adhd, osobowość anankastyczną. Mam ORKIESTRĘ w głowie codziennie i nie wytrzymuje tego i jestem sama z tym wszystkim na co dzień, bo nie mam nikogo, kto mógłby po prostu mnie przytulić.

1 odpowiedź
Toksyczna relacja z matka, stawianie granic i brak akceptacji dla terapii - co moge zrobic?
Witam. Mam trzydzieści lat i mieszkam z matką, która od najmłodszych lat wychowuje mnie sama. Odkąd pamiętam, zawsze była osobą chłodną i niepotrafiącą wyrażać uczuć. Uzyskanie od niej wsparcia w jakichkolwiek sprawach było mało realne, a na wszystko wokół patrzyła pesymistycznie. Matka jest osobą, która bez względu na to, co robię, zawsze musi postawić na swoim i nakłonić mnie, bym wykonywał czynności dokładnie tak, jak ona tego chce. Dotyczy to wszystkiego – od gotowania po wybór miejsca parkingowego. Gdy ja kieruję, a ona domaga się zaparkowania w konkretnym miejscu, zostawienie auta dwa miejsca obok (co obiektywnie nie robi żadnej różnicy) potrafi doprowadzić z jej strony do podniesienia głosu i sprzeczki. Ponadto, kiedy przyjeżdża do nas moja siostra, matka potrafi wypierać się swoich wcześniejszych słów czy zachowań lub zniekształcać moje wypowiedzi na swoją korzyść. Był okres, kiedy wyprowadziłem się do wynajętego mieszkania. Jednakże po pół roku zrezygnowałem z powodu złego samopoczucia psychicznego – źle czułem się sam w czterech ścianach i wróciłem z myślą, że w tamtym stanie po prostu nie wytrzymam samotności. Po powrocie podjąłem psychoterapię, a po niedługim czasie psychiatra przepisał mi leki antydepresyjne. Matka jednak wyśmiewała mnie, że nie radzę sobie w życiu. Czułem się wtedy szczerze zaszczuty, ale na szczęście po pewnym czasie te docinki ustały. Na ten moment nadal chodzę do psychoterapeuty, poznaję swoje schematy i staram się stawiać matce granice (czasami nawet z powodzeniem). Próbuję też o tym z nią rozmawiać. O ile samo twarde stawianie granic jakoś wychodzi, o tyle w momencie, gdy wspomina się o chęci rozmowy na te tematy, ważniejszy staje się dla niej telewizor albo telefon – odcina się bez słowa odzewu. Słyszę czasami, że zmieniam się na gorsze albo robię się nieposłuszny. Ostatnio doszedłem do wniosku, że w stosunku do niej nie mam już w sobie żadnych ciepłych uczuć. Nasze rozmowy są całkowicie wyzute z emocji. Zastanawiam się, czy istnieje w ogóle możliwość uzyskania od niej akceptacji dla moich prób zadbania o własne samopoczucie. Chciałbym prosić Was o podpowiedzi, co mogę zrobić, aby zmienić tę sytuację na lepszą i czy to ma jakikolwiek sens. Od kilku dni moje poczucie zagubienia jest na bardzo wysokim poziomie. Zamierzam oczywiście porozmawiać o tym z moim psychoterapeutą, ale chciałbym zasięgnąć rady też tutaj. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
10 odpowiedzi
Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?
Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
8 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Rodzic cierpliwie buduje z dzieckiem wieżę z klocków

FAS - Płodowy Zespół Alkoholowy. Przyczyny, objawy i leczenie.

Alkoholowy Zespół Płodowy (FAS) to zaburzenie neurorozwojowe wynikające z ekspozycji płodu na alkohol w czasie ciąży. Objawia się problemami poznawczymi, behawioralnymi, opóźnieniem wzrostu i zmianami fizycznymi. Wymaga diagnozy i długotrwałego wsparcia.