Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z traumą po gwałcie i niepewnością co do ojcostwa dziecka?

Tak w skrócie / dużym Jestem kobietą, która przez wiele lat żyła z ciężarem, którego nie potrafiłam z siebie zrzucić. Kiedyś – jeszcze zanim zostałam żoną – zostałam zmuszona do stosunku. Zostałam pobita, zgwałcona (nie zgłosiłam tego. Ikony, jak większość ofiar). Przerażona uciekłam do człowieka, którego kochałam, szukając w nim ratunku. Zaszłam w ciążę i szczerze wierzyłam, że dziecko jest mojego partnera. Pobraliśmy się. Nigdy Nie robiłam testów DNA, bo nie miałam powodów – daty się zgadzały, lekarz nie wzbudził niepokoju. Dopiero później zaczęły mnie dręczyć wątpliwości. Moja córka fizycznie nie przypomina nas i… od tamtej pory noszę w sobie potworny ból. W końcu powiedziałam mężowi całą prawdę – także o przemocy. On został. Kocha mnie i dziecko. Ale ja nadal nie umiem sobie wybaczyć. Ciągle czuję, że noszę coś, co mnie niszczy od środka – wstyd, poczucie winy, samotność. Dlatego szukam wsparcia. Żeby zrozumieć, jak przeżyć z tą historią i wrócić do siebie.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Karolino, 

 

Twoja historia jest przejmująca i pełna bólu, ale też ogromnej siły. Przeszłaś przez piekło, niosąc w sobie przez lata ciężar, którego żadna kobieta nie powinna dźwigać samotnie. 

 

To, że znalazłaś w sobie odwagę, by powiedzieć prawdę – najpierw mężowi, teraz tu – to akt ogromnej odwagi. Nie zrobiłaś nic złego. To, co Cię spotkało, było przemocą, złem, którego się nie wybiera. To nie Ty jesteś winna – winny jest sprawca.

 

Wstyd, poczucie winy – to uczucia, które bardzo często niesprawiedliwie zostają z ofiarą przemocy. To właśnie one niszczą od środka, nie dając szansy na spokój. Ale możesz się od nich stopniowo uwalniać – z pomocą, z empatią, z życzliwością wobec samej siebie. To bardzo ważne, że Twój mąż jest przy Tobie i wspiera – to znaczy, że jesteś kochana, akceptowana, że nie jesteś sama.

 

Masz prawo zacząć żyć lżej, bez wstydu, z czułością wobec siebie. I masz prawo szukać pomocy psychologa, psychoterapeuty – bo taka rana potrzebuje troski i bezpiecznego miejsca. To możliwe, by powoli wrócić do siebie. I bardzo zasługujesz na ten powrót.

 

Pozdrawiam Cię ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Arkadiusz Czyżowski

Arkadiusz Czyżowski

Cześć Karolino, 

czytając Twój wpis widzę, że jest w nim dużo odwagi, ale i bólu. Co więcej, czytam też o dużej miłości od Twojego męża oraz i zaufaniu, jakim go darzysz.

 

Będąc ofiarą takiej przemocy i gwałtu oraz ukrywając to przez tyle lat, Twoje zdrowie psychiczne było poddawane ciągłej próbie. Nie jest więc dziwne, że w pewnym momencie zdecydowałaś się na wyjawienie prawdy. Po prostu było to dla Ciebie za dużo.

 

Z drugiej strony, lęk przed odrzuceniem i poczucie wstydu (o którym piszesz) nie pozwalają Ci zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Dodatkowo, pojawiają się wątpliwości dotyczące Twojej córki - która pośrednio także jest ofiarą tej krzywdy.

 

W tak trudnych chwilach naturalnie uciekamy do tego, co boli (by się tym zaopiekować i zająć). Warto jednak na moment zmienić tę perspektywę i docenić rzeczy, które w tej sytuacji dają Ci radość i dobro (wspierający mąż, kochająca córka, pełna rodzina). To właśnie te małe i drobne rzeczy będą dawały Ci siłę do dalszej pracy nad swoim zranieniem.

 

Niemniej, rozważ psychoterapię traum. Tak istotny punkt w Twoim życiorysie mógł spowodować trwałe zmiany, które mogą na Ciebie wpływać. Przy wsparciu rodziny, może to być dobry moment, by zacząć proces leczenia. Nie zapominaj w tym procesie o córce, która nie jest świadoma swojego pochodzenia, a która może również cierpieć z powodu niezrozumienia sytuacji.

 

Bardzo Ci kibicuję!
Arkadiusz Czyżowski

Mateusz Chmiel

Mateusz Chmiel

Pani Karolino,

seria doświadczeń, które Pani przeżyła jest potwornie bolesna. Ból, który Pani przeżywa jest prawdziwy. W terapii ACT mówimy o tym, że wartości i cierpienie to dwie strony tej samej monety. Emocje wstydu, poczucia winy, są bardzo trudne do przeżywania, ale też mówią o tym, co jest dla Pani ważne. Nie ma Pani wpływu na wydarzenia z przeszłości, ale ma Pani wpływ na to, co robi teraz - w stosunku do siebie, Pani partnera i Pani dziecka. W Pani życiu jest dużo wartości, prosze o tym pamiętać :) Pozdrawiam ciepło

Albert Polak

Albert Polak

Pani Karolino, 


Dziękuję, że podzieliła się Pani tak osobistą i bolesną historią. To, co Pani opisała, nie jest tylko wspomnieniem przeszłości — to coś, co wciąż żyje w Pani ciele i psychice, co wciąż domaga się uznania, nazwania, objęcia. Tego nie da się po prostu “zapomnieć” czy “wybaczyć sobie”, bo rana, której nikt nie zobaczył, nie goi się sama. I właśnie dlatego Pani decyzja, by szukać wsparcia, jest aktem odwagi — próbą powiedzenia: „już nie chcę być sama z tym, co mnie przygniata”.

 

Z tego, co Pani napisała, wybrzmiewa nie tylko trauma przemocy, ale też ciężar lat milczenia, ukrywania, próby funkcjonowania, by nie zawieść innych. A jednak — Pani mąż został. Pani córka jest. Życie się toczy. To wszystko mówi, że mimo bólu i zwątpienia, w Pani wciąż jest zdolność do miłości, do relacji, do zaufania. Tylko że teraz Pani sama musi się znaleźć w tym wszystkim — nie jako ta, która „musi dać radę”, ale jako ta, która ma prawo być utrzymana, usłyszana, przyjęta bez warunków.

 

To, czego naprawdę może Pani teraz potrzebować, to bezpieczna przestrzeń, w której wstyd przestaje być oskarżeniem, a staje się drogą do powrotu do siebie. Nie będziemy szukać szybkich rozwiązań, nie będziemy zaprzeczać Pani cierpieniu. Będziemy powoli wchodzić w to, co było zbyt bolesne, by to unieść samemu. I z czasem — być może — przestanie to Panią niszczyć od środka. Bo nie musi już Pani nieść tego sama.


Życzę wszystkiego dobrego, 

Albert Polak

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry, Pani Karolino, gratuluję pierwszego kroku na drodze uwalniania się od wszystkiego, co Panią niszczy. Napisanie, powiedzenie, podzielenie się wymaga przekroczenia lęku, wymaga odwagi. Już nie jest Pani sama ze swoją historią, już ktoś ją przeczytał, usłyszał, przeżył.

Doświadczyła Pani przemocy fizycznej i seksualnej. Przeżyła Pani traumę. Jej psychiczne konsekwencje nosi Pani w sobie przez całe życie. To właśnie opisane wstyd, poczucie winy, samotność.

Pisze Pani, że szuka wsparcia. To budzi ogromną nadzieję. Właśnie żywe towarzyszenie drugiego człowieka w grupie, czy w  indywidualnej relacji jest podstawą zmiany. Jesteśmy istotami relacyjnymi. Od narodzin do śmierci. Nie bez przyczyny o traumie mówi się też, że to historia, w której zabrakło współczującego świadka.

Myślę, że korzystnie byłoby umówić się na konsultację psychologiczną. Przyjrzeć się sprawie diagnostycznie- czy doświadcza Pani PTSD/ CPTSD,  jak bardzo i w jaki sposób wpływa na Pani codzienne funkcjonowanie, a także ogólną satysfakcję z życia, celów, które chce Pani osiągnąć. Na podstawie takiej konsultacji można zaplanować drogę zmiany, dobrać z szeregu możliwości psychoterapeutycznych i leczenia traumy (m.in.: EMDR, psychoterapia psychodynamiczna, terapia poznawczo- behawioralna). 

Bardzo mocno Pani kibicuję.

 

Pozdrawiam,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Olga Siedlanowska-Chałuda

Olga Siedlanowska-Chałuda

Pani Karolino,

 

Bardzo mi przykro, że doświadczyła Pani w swoim życiu tyle cierpienia. Tak jak Pani napisała, niestety nie jest to odosobniony przypadek. Wstyd i poczucie winy występują bardzo często po doświadczeniu traumy seksualnej. 

 

Cudownie, że zdobyła się Pani na odwagę i mogła ujawnić swoje obawy mężowi i że uzyskała Pani wsparcie. Serdecznie zachęcam Panią, aby sięgnęła Pani po pomoc psychoterapeuty, aby uwolnić się od tych uczuć i pozwolić sobie na zintegrowanie tych doświadczeń i ruszenie do przodu. Tego Pani tego życzę!

 

Powodzenia!

Zobacz podobne

Zostawił mnie chłopak
Zostawił mnie chłopak. Czuję ciągle, że to moja wina i wiem, że to moja wina. Planowaliśmy razem przyszłość. On z racji, że nie jest obywatelem Polski, musiał wyjechać na miesiąc, po czym miał wrócić i mieliśmy razem zamieszkać w innym mieście, wcześniej spędzaliśmy każdy dzień razem i było między nami dobrze, przynajmniej tak myślałam. Wyjechał i bardzo było mi ciężko. Tuż po wyjeździe rzuciłam prace z racji zbyt dużego stresu, zresztą sam mi to sugerował, bo widział jak mnie to męczy. Nie podjęłam nowej, bo po jego powrocie mieliśmy razem wyjechać, a nie chciałam iść do pracy, poznawać ludzi itp. I znowu się zwalniać za miesiąc. Więc zostałam w domu. Ja nie mam wielu przyjaciół, tylko na weekendy wychodziłam z domu. W trakcie tygodnia siedziałam i się smuciłam, bo bardzo za nim tęskniłam. Mówiłam mu o tym, że mi bardzo ciężko bez niego i chciałabym, żebyśmy mogli być już razem. Pisaliśmy dużo. Prosiłam, żeby raz dziennie dzwonił, starał się i kiedy mu o tym mówiłam, to widziałam naprawdę, że dzwoni, że pisze. Ale myślę, że przez to, że miałam ciągle smutny humor, to go to też przygnębiało. Czuje się winna. Czasem mówił mi, że on nie chce mi sprawiać bólu, ja tłumaczyłam, że to nie jego wina, że po prostu tęsknię, ale on ciągle mówił, że jest debilem, ze to jego wina, ze on za mało robi dla nas. Tydzień przed przyjazdem zostawił mnie mówiąc, że chce być sam, że on nie chce teraz związku, ale że jestem dla niego bardzo ważna i najlepsza. Czuję się strasznie winna, wiem, że gdybym nie marudziła co chwile o tym jak się czuje to bylibyśmy razem, że jakbym wzięła się w garść, to byłoby inaczej. Ale to jedyna osoba, która mnie rozumiała i nie miałam za bardzo z kim być w tym momencie albo pogadać, brak pracy brak kontaktu z innymi.. to wszystko było dla mnie ciężkie. Ja jestem taka, że nie chce nigdzie wychodzić sama, zawsze czuje potrzebę pójścia z kimś, nawet na zakupy. Teraz kiedy go nie ma, czuję ogromną pustkę, nie wiem, jak sobie z tym radzić, ciągle mi się to wszystko śni. To, że robię coś nie tak, że go ranie, że on mnie zostawia. Co noc. Nigdy w życiu nie kochałam nikogo tak mocno, nie wiem, po prostu czułam, że rozumiemy się w 100%, jak z nikim innym. Codziennie myślę co by było gdybym była normalna, gdybym nie zachowywała się tak jak wtedy. Pewnie dalej bylibyśmy razem, tak bardzo żałuje, ze taka byłam i tęsknie za nim. Codziennie myślę o tym co zrobiłam źle jak byliśmy razem, o tym co sprawiło, że przestał mnie kochać. Nie mam już siły na to wszystko. Jak mam przestać czuć już te winę? To mnie dobija. Codziennie myślę co by było gdyby. Szukam nowej pracy, żeby wyjść, próbuję wychodzić ze znajomymi, ale oni mają swoje życia. Zresztą nawet jak wychodzimy, to czuję, jakbym była sama z tym wszystkim, nie czuje tego zrozumienia, które miałam od niego. Bez niego czuje ogromną pustkę, a to wszystko moja wina, bo byłam zbyt głupia i nie umiałam się ogarnąć wcześniej. Kocham go, nie umiem przestać o tym myśleć. Co ja mam zrobić. To, że mam się przestać użalać i wziąć się w garść to wiem, ale to nie takie proste.
Mam 22 lata, czuję wypalenie i stagnację zawodową po rezygnacji z pracy za granicą - jak odzyskać motywację?
Witam! Jestem 22 latkiem i już czuję się zawiedziony dorosłością, a przy tym wypalony zawodowo. Jakie podjąć kroki, żeby odzyskać motywację do szukania pracy i rozwoju, jak wyjść z dołka? By rozjaśnić problem, moja pierwsza praca była za granicą. Zrezygnowałem z niej po ok. 3 tygodniach ze względu na zły stan psychiczny. Czułem się po pracy samotny, odizolowany, nie miałem na nic ochoty, mimo że sama praca nie była zła. Wręcz chwalono mnie, warunki były świetne (1 zmiana), nie byłem fizycznie zmęczony. Myślę, że dałem sobie zbyt mało czasu na adaptację i stchórzyłem, wracając do domu rodzinnego. Mam też prawdopodobnie OCD i przez to niektóre drobne problemy wyolbrzymiam, nakręcam się przez własne myśli. Po powrocie do Polski, bez efektu przez rok szukam pracy w moim małym miasteczku rodzinnym. Jeśli już trafi się oferta i dostanę odpowiedź, zwykle jest to praca z gorszymi warunkami albo pracujące soboty, 3 zmiany... doszło do tego, że rezygnuję ze spotkań rekrutacyjnych, bo nie mam ochoty nawet spróbować w nowej branży albo widzę lokalne ogłoszenie i mam je gdzieś, chyba że spodobają mi się godziny pracy. I zwykle na te oferty, które lekko mi się spodobają, nie dostaję odpowiedzi. Przez to tkwię w stagnacji i ciągle żałuję, że porzuciłem tę pierwszą pracę, a rodzina wiecznie musi mnie utrzymywać. Nie wiem co robić, tymczasem mój brat ma łatwą pracę w dużym mieście i trochę mu zazdroszczę. Trzyma mnie w dobrym humorze już tylko pasja, czyli pisanie książek i treningi, ale z tego nie będzie oszczędności.
Czy można przezwyciężyć kryzys, kiedy sprawcą napaści molestowania jest psycholog/psychoterapeuta?
Czy można przezwyciężyć kryzys, kiedy sprawcą napaści molestowania jest psycholog/psychoterapeuta? Jak sobie z tym poradzić?
Narzeczony zerwał i potrzebuje przestrzeni - czy to depresja? Szukać wsparcia czy dać mu czas?

Czy to normalne narzeczony ze mną nagle zerwał? Teraz chce być sam, najpierw mówił, że chce naprawić swój mózg, a teraz to już chce być sam, nie chce wsparcia. Jak ja stwierdziłam, że ja wiem, że nie chce mnie w to wciągać, to stwierdził, że to nie o to chodzi i że chce być sam serio i musze iść dalej. Powiedziałam, że to wiem, że przez depresje I to minie tylko musi zacząć się leczyć, powiedział, że to nie ma znaczenia, jak powiedziałam, że czemu tak uważasz powiedział, że sam z siebie. I na prawdę nie chce wsparcia. Czy jeżeli dam mu przestrzeń to może zmienić zdanie? I będzie chciał wsparcia i przestanie się izolować ode mnie. Nie wiem, dlaczego się ode mnie izoluje, ale od kolegów nie i spędza z nimi dużo czasu. Zaczął też więcej pracować. Zawsze był wrażliwym chłopakiem, teraz się zmienił, mojej mamie pisał, że chyba ma depresje albo coś w podobnie. Do mnie powiedział, że mnie nie kocha i nie tęskni, jak zapytałam, czy tylko mnie to powiedział, że wszystkiego. Ja mam wrażenie, że on się świetnie bawi, nie chce rozmawiać twierdzi, że nie ma potrzeby i że to tylko źle wpływa na jego głowę. Ale ma wahania nastroju raz jest miły, a raz agresywny w rozmowie i jak sie spotkamy tak samo.

Jestem od roku osobą bezrobotną, wcześniej miałam rentę socjalną.
Jestem od roku osobą bezrobotną, wcześniej miałam rentę socjalną. Teraz szukam pracy, a przyznam szczerze, to we mnie wywołuje lęk. Po pierwsze mieszkam na wsi i nie mam czym dojeżdżać do miast. Po drugie nie wiem, czy sobie poradzę, jak już znajdę pracę. Moje życie to teraz same problemy i zmartwienia. Mam dość, chciałabym zniknąć z tego świata. Nie wiem, co u mnie wywołuje te lęki?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.