Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy moje objawy wskazują na depresję lub inne zaburzenia psychiczne?

Treść wrażliwa

Dzień dobry, mam pytanie. Ludzie, bardziej psychiatrzy, stwierdzili mi zaburzenia osobowości chwiejność emocjonalną, ale ja za bardzo się z tym nie zgadzam. Mam objawy depresji lub nie wiem ale mam takie coś, że mam nasilone myśli samobójcze, są u mnie samookaleczenia, które są bardzo częste. Nawet najmniejsza rzecz lub jak ktoś mnie obrazi, powoduję samookaleczenie u mnie. Do tego często przebudzam się w nocy lub mam problem z zaśnięciem. Jeszcze chodzę codziennie smutna, przygnębiona i nie mam siły na nic, nie chcę mi się nic nawet żyć. Szybko wpadam w panikę i mam ataki. Szybko wpadam w płacz. Czy takie objawy mogą sugerować depresję czy nie? Bo ja nie wiem sama o czym mam myśleć. Jeszcze jeśli chodzi o mnie, to przeżyłam bardzo dużo, bo przemoc i alkoholik ze strony ojca, śmierć brata, hejt w szkole, molestowanie i gwałt. A mam tylko 19 lat. Do tego jeszcze ponad 30 prób samobójczych i ponad 20 pobytów w szpitalu psychiatrycznym. Cały czas jest ciężko i wszystko do mnie wraca i nic mi dalej nie pomaga, a choruję od 10 roku życia i co chwilę inne diagnozy mi dawali. Bardzo proszę o odpowiedź bo jestem ciekawa państwa zdania.

User Forum

Wika

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Serdecznie współczuje stanu, w jakim jesteś. To, co opisujesz, może pasować do depresji, ale też może współwystępować z reakcją na traumę, PTSD/C-PTSD albo z innymi trudnymi zaburzeniami emocji i nie da się tego uczciwie rozstrzygnąć przez wiadomość. Same objawy, które wymieniłaś, zwłaszcza nasilone myśli samobójcze, częste samookaleczenia, bezsenność, obniżony nastrój, panika i bardzo trudna historia przemocy, są na tyle poważne, że wymagają pilnej oceny psychiatrycznej. Depresja często obejmuje obniżony nastrój, brak energii, utratę chęci do życia, problemy ze snem i myśli samobójcze. To, że codziennie czujesz smutek, przygnębienie, wyczerpanie i masz trudność z funkcjonowaniem, jest zgodne z obrazem depresji, ale nie przesądza jeszcze o jednej diagnozie. U części osób z depresją po traumie objawy mogą wyglądać „nietypowo” i mieszać się z lękiem, wybuchami emocji czy samouszkodzeniami. Przemoc w domu, śmierć brata, hejt, molestowanie i gwałt to bardzo ciężkie doświadczenia, które mogą prowadzić do długotrwałych skutków psychicznych, w tym depresji, lęku i objawów pourazowych. W PTSD i innych reakcjach po traumie mogą pojawiać się koszmary, wybudzenia, napięcie, silne reakcje na bodźce i wracające wspomnienia. To, że „wszystko wraca”, brzmi bardzo zgodnie z przeciążeniem traumą, nie tylko z samą depresją. Osobowość chwiejna emocjonalnie, zwłaszcza typ borderline, bywa łączona z samookaleczeniami, próbami samobójczymi, silną wrażliwością na odrzucenie i gwałtownymi zmianami emocji. Ale ważne jest to, że podobne zachowania mogą też wynikać z ciężkiej traumy, depresji, PTSD lub ich połączenia, więc sama etykieta nie mówi całej prawdy. Z tego powodu sensowniejsze bywa pytanie nie „czy ta jedna diagnoza jest prawdziwa?”, tylko „jakie leczenie najbardziej pomaga na konkretne objawy?”.

Przy nasilonych myślach samobójczych i częstych samookaleczeniach potrzebna jest pilna pomoc, nie tylko analiza diagnozy. Jeśli istnieje ryzyko, że możesz zrobić sobie krzywdę dziś lub w najbliższym czasie, jedź do najbliższego SOR/izby przyjęć psychiatrycznej albo dzwoń pod 112. Jeśli możesz, powiedz teraz jednej zaufanej osobie, że nie jesteś bezpieczna sama ze sobą, i nie zostawaj sama z ostrymi przedmiotami, lekami ani niczym, czym mogłabyś się zranić.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ewelina Ewa Janowicz

Ewelina Ewa Janowicz

Dzień dobry,

 

rozumiem, że może czuć się Pani zdezorientowana przez różnorodność diagnoz, które Pani otrzymywała. Diagnoza zaburzeń osobowości nie wyklucza możliwości pojawienia się zaburzeń lub stanów depresyjnych.

 

Pozdrawiam,

Ewelina Ewa Janowicz

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Objawy, które Pani opisuje, mogą występować przy depresji, ale sama nazwa diagnozy nie jest tu najważniejsza. Przy nasilonych myślach samobójczych, częstym samookaleczaniu, poczuciu, że nie chce się żyć, atakach paniki, bezsenności i tak dużej historii prób samobójczych najważniejsze jest bezpieczeństwo i stała, bardzo konkretna pomoc.

 

To, że ma Pani rozpoznaną chwiejność emocjonalną, nie wyklucza depresji, traumy ani ogromnego cierpienia. Jedna diagnoza nie przekreśla drugiej. Może być tak, że Pani układ nerwowy od lat żyje w stanie przeciążenia po przemocy, stracie, krzywdzie, hejcie i gwałcie. To nie jest „wymyślanie” ani „przesadzanie”.

 

Nie da się przez forum powiedzieć, jaka diagnoza jest ostatecznie właściwa. Ale po tym, co Pani pisze, nie powinno się tego zostawiać na zasadzie: „zobaczę, co będzie”. Jeśli teraz ma Pani nasilone myśli samobójcze, plan, dostęp do leków lub narzędzi, albo boi się Pani, że może zrobić sobie krzywdę, proszę natychmiast powiedzieć komuś obok i dzwonić pod 112 albo zgłosić się na SOR / izbę przyjęć psychiatryczną.

 

Warto też wrócić do lekarza psychiatry i powiedzieć bardzo konkretnie: „Mam nasilone myśli samobójcze, częste samookaleczenia, wiele prób samobójczych w historii i obecne leczenie nie zabezpiecza mnie wystarczająco”. To są informacje, które lekarz musi usłyszeć wprost.

 

Poza leczeniem doraźnym bardzo ważna byłaby długofalowa terapia, najlepiej taka, która uczy radzenia sobie z emocjami, samouszkodzeniami, kryzysami i traumą. Nie tylko rozmowa o tym, co było, ale też bardzo praktyczna praca: co robić, gdy pojawia się impuls, jak przetrwać falę emocji, jak zabezpieczyć się w kryzysie, jak nie zostawać samej z myślami o śmierci.

 

Proszę też nie traktować tego tak, że „skoro tyle razy byłam w szpitalu i dalej mi ciężko, to już nic nie pomoże”. To raczej oznacza, że potrzebuje Pani dobrze skoordynowanej, stałej pomocy, a nie tylko kolejnych pojedynczych interwencji. Przy tak trudnej historii leczenie bywa długie, ale nadal ma sens.

 

Czułości
Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Opisane przez Panią doświadczenia mogą przypominać objawy depresji: przewlekły smutek, brak siły, myśli samobójcze, problemy ze snem czy poczucie beznadziei. Jednak warto pamiętać, że po tak ogromnej ilości trudnych i bolesnych doświadczeń, których Pani doświadczyła, objawy mogą być bardziej złożone i nie muszą mieścić się w jednej diagnozie (stąd różne diagnozy). Ponadto diagnoza to coś, co próbuje najlepiej wyjaśnić Pani obecny stan a skoro działo się aż tyle, to ten stan również mógł się zmieniać i dana diagnoza miała najlepiej opisywać/ujmować obecne trudności.
Chwiejność emocjonalna nie wyklucza depresji. Często te trudności współwystępują zwłaszcza u osób, które doświadczyły przemocy, odrzucenia, straty czy traumy. To, że bardzo silnie reaguje Pani na zranienie, ma trudność z regulacją emocji, samookalecza się czy doświadcza pustki i rozpaczy, może mieć związek zarówno z traumą, jak i z zaburzeniami osobowości czy depresją. Po tylu hospitalizacjach i zmieniających się diagnozach ma Pani prawo czuć się zagubiona i zmęczona próbami zrozumienia „to co mi w końcu jest?”. A to, co Pani przeżyła, naprawdę mogło zostawić ogromny ślad.

Myślę, że zamiast szukać jednej etykiety, warto skupić się na tym, że Pani cierpienie jest realne i wymaga dalszej pomocy. Szczególnie ważna mogłaby być psychoterapia terapia ukierunkowana na traumę i regulację emocji (terapia dialektyczno-behawioralna), bo wygląda na to, że wiele trudnych doświadczeń nadal jest w Pani bardzo żywych.
Życzę dużo siły na dalszej drodze do zdrowienia
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Wiko,

 

Wedlug mnie tu nie ma jednego prostego „czy to depresja czy nie”, które uporządkuje całą sytuację i chyba to jest najtrudniejsze w Pani historii, że cierpienie jest wielowarstwowe i od lat się nakłada.

Sądzę że objawy, które Pani opisuje (myśli samobójcze, samookaleczenia, bezsenność, stałe obniżenie nastroju, panika) mogą występować w depresji ale równie często pojawiają się w obrazie ciężkiej traumy i jej długofalowych skutków. Przy takiej historii przemocy, straty i wielokrotnych kryzysów bardziej prawdopodobne jest nie „jedno rozpoznanie”, tylko nakładające się reakcje psychiczne.Chwiejność emocjonalna, o której mówią lekarze, nie wyklucza depresji ani PTSD. Raczej opisuje sposób funkcjonowania emocji, a nie całej przyczyny cierpienia. Dlatego zmiana diagnoz przy tak złożonej historii nie jest czymś rzadkim, różni specjaliści próbują uchwycić różne fragmenty tego samego obrazu ale najważniejsze w tym wszystkim nie jest to, jak to nazwać. Tylko to, że Pani stan jest obiektywnie ciężki i wymaga stabilnej, długoterminowej opieki, takiej, która obejmuje i bezpieczeństwo (samouszkodzenia, myśli S), i traumę, i regulację emocji. Sama diagnoza nie zmienia tego, że potrzebna jest konsekwentna pomoc, a nie kolejne „czy to na pewno to” i jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna: przy takiej liczbie prób samobójczych i hospitalizacji nie chodzi już o analizę, tylko o ochronę życia i zmniejszanie cierpienia krok po kroku. Myślę sobie, że to nie jest „za dużo, żeby się dało pomóc” raczej „za dużo, żeby zostało bez bardzo konkretnego wsparcia”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam poczucie bardzo dużego cierpienia i ogromnego ciężaru, który nosi Pani od wielu lat. To, czego Pani doświadczyła – to są bardzo trudne i traumatyczne doświadczenia, szczególnie dla tak młodej osoby. 

To, co Pani opisuje – smutek, brak siły, problemy ze snem, myśli samobójcze, samookaleczenia, poczucie beznadziei – rzeczywiście może wskazywać na depresję. Ale jednocześnie przy tak dużej ilości trudnych przeżyć i tak długim cierpieniu obraz psychiczny często jest bardziej złożony niż jedna diagnoza.

 

I myślę, że ważne jest to, żeby nie próbowała Pani sama „rozstrzygać”, która diagnoza jest prawdziwa, tylko żeby potraktować bardzo serio to, jak bardzo jest Pani teraz trudno.

Bardzo ważna byłaby teraz regularna opieka psychiatryczna i psychoterapeutyczna. Psychiatra może pomóc ocenić stan depresyjny i bezpieczeństwo, a psychoterapia może stopniowo pomóc Pani nieść i rozumieć te wszystkie doświadczenia, które wracają.

Jeśli myśli samobójcze bardzo się nasilają albo czuje Pani, że może zrobić sobie krzywdę, proszę szukać pomocy od razu:
800 70 2222 – całodobowe Centrum Wsparcia
116 123 – telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych
lub zgłosić się do najbliższej izby przyjęć psychiatrycznej.

Mam też poczucie, że mimo tego wszystkiego jest w Pani dużo siły, skoro nadal szuka Pani odpowiedzi i próbuje zrozumieć siebie - proszę ogromnie docenić w sobie tą silną, uważna i działającą wsparciowo w sobie część.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi.
Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi. Prz spotkaniu z kimś, nogi robią się jak galareta, zatyka mnie i nie mogę oddychać, trzęsę się cały i ogólnie odcina mi mózg, ogólnie mam problem z wyrażaniem uczuć od dziecka i myślę, ze mam jakiś autyzm czy ADHD,add, bo nie ogarniałem od zawsze różnych informacji, gdzie rówieśnicy wszystko ogarniali, mam ogromne problemy w zapamiętywaniu informacji od czasów szkolnych. Obecnie mam 33 lata i jak widzę zaradność wiedzę inteligencje u osób w osobnym wieku, a nawet u młodszych osobników to nie chce mi się żyć. Wszyscy już się żenią, mają dzieci, a ja po prostu odstaję od innych, czuję, że mózg zatrzymał się w wieku szkolnym i nie dorównuje niczym innym. Przepraszam za chaotyczną pisownię, ale pisząc to, mam pustkę w głowie. Pozdrawiam
Rozwód po burzliwym związku z ADHD i lękowym stylem przywiązania – czy jest szansa na powrót?
Moja historia jest taka: ja z adhd i lękowym stylem przywiązania, ona- unikająca konfliktów, wysoko wrażliwa, uciekając w ciszę w reakcji na problem. Poznaliśmy się na tinderze, po 5 dniach ona zamieszkała u mnie, po pół roku wzięliśmy ślub. Dla nas obojga to było drugie małżeństwo. Mamy dzieci z pierwszych małżeństw. Ja miałem wówczas 45 ona 36lat. Przeszliśmy przez toksyczne relacje, mamy traumy związane z domem rodzinnym, u niej toksyczna matka i alkohol, u mnie bicie i brak uczuć. Było energetycznie- dużo miłości, tęsknoty, bliskości, seksu. Ona bardzo atrakcyjna, zawsze dużo facetów wokoło- współpracowników, podwykonawców, szefów, prezesów. I do tego moja zazdrość. I adhd. Próby terapii, leki, interwencje kryzysowe. Na początku jej wsparcie. Ale kiedy doszły nieporozumienia wynikające z adhd wpadliśmy w błędne koło. Ja słuchałem i nie słyszałem, albo słyszałem nie to, co ona mówiła. Każde nieporozumienie to jej milczenia. A ja, lękowy widziałem wszystko na jej twarzy. I regulowałem się tym. I im więcej było milczenia tym ja bardziej się frustrowałem. A że dawałem w związku dużo, czasem ponad moje siły- sprzątanie, gotowanie, wożenia, czekanie, przywożenia, każde zadanie wykonane zanim ona pomyśli, śniadania do łózka…a przy tym brak umiejętności komunikacji. Ja każdy problem chciałem rozwiązać natychmiast, tu i teraz, rozmową, presją, pytaniami. Ona wpadała w milczenie, nie chciała rozmawiać, odebrać telefonu po kłótni… I coraz częstsze moje frustracje- bo nie rozumiem, bo daje i nie dostaję, i coraz więcej ciszy z jej strony. Pod koniec grudnia odeszła. Złożyła wniosek rozwodowy. Wyprowadziła się. Powiedziała, że nie daje rady, że nie dźwiga, tym bardziej, że ja nie chce się zmieniać. Mówiła, że płakała i krzyczał do mnie w swojej głowie. A ja wolałem, żeby krzyczała do mnie, waląc mnie pięściami. Wtedy nie miałbym wątpliwości… Kolejne 4 miesiące to był czas jej ambiwalencji. Powroty do kontaktu i cisza naprzemiennie. Płacz na widok mnie na wideo i chłód kiedy pytałem, czy wróci. Bolesne słowa w odpowiedzi na moje prośby, i pytanie jak się czuję kiedy ja nie odzywałem się pierwszy. Kilka spotkań. Ja poszedłem na terapię, wróciłem do leków na adhd, ostawiłem alkohol, poszedłem ma siłownię. Ona jednego dnia mówiła że tęskni, że brakuje jej seksu i bliskości, że jest jej bardzo źle, że próbuje myśleć, że to skończone, innego dnia - nie tęskni, uważa nasz związek za zmarnowany czas, cieszy się życiem i na pewno nie wróci. Miesiąc temu nastąpiła próba powrotu. Trwa tydzień. Dużo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, ona widziała , że ja rozumiem nasze problemy, płakała, ale bała się zostać na noc bo wiedziała, że kiedy zostanie to wróci, a nie chce. Jeszcze nie. Wyznała, że zapisała się na tindera, poznała kogoś, poszła na kilka spotkań, ale kiedy zaczął napierać zablokowała go. Miedzy nami było lepiej… Ale kiedy próbuję w kinie wziąć ją za rękę, ona ochłodziła kontakt. Po tygodniu mówi, że nie umie wrócić, że za bardzo boi się, że wróci to, od czego uciekła, że nie umie zapomnieć jaki byłem kiedyś, że to ostateczne, przemyślane i definitywne. Prosi o przyjaźń. Ale ja nie potrafię. Kocham ją. Ona wie, że w takiej sytuacji musze zniknąć, odciąć się, bo ból jest za duży. Znikam. Nie potrafię być obok i patrzeć jak ona się oddala. Tym bardziej, że powiedziała mi, ze jeśli będę walczył, będzie musiała mnie zablokować. Kiedy pytam, czy mnie kocha- bo nigdy po rozstaniu nie powiedziała że nie, odpowiada- chyba nie. Znikam na 3 tygodnie. Ona prosi jeszcze abym jej nie blokował. 3dni temu odbyła rozprawa rozwodowa. Było smutno, ale nie ugięła się. Dostaliśmy rozwód. Miała łzy w oczach. Prosiła o przyjaźń, której ostatecznie odmówiłem. Chcę zachować w pamięci obraz nas szczęśliwych a nie patrzeć z boku, jak układa sobie życie beze mnie. Bo wiem, że jeśli zobaczę ją z innym rozpadnę się na kawałki. Jeszcze w sądzie, kiedy sędzia pytała, kiedy ustało uczucie, ona nie wiedziała co powiedzieć. Dociśnięta powiedziała, że nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Ja to rozumiem, bo podając datę, musiałaby przyznać, że uczucie wygasło. Tymczasem ono nadal jest. Byliśmy razem 4 lata. I co teraz? Koniec? Początek? Ja nie rezygnuję z terapii i leków, ona sama powiedziała niedawno, że imponuje jej moja zmiana. Ale jej ból i strach przede mną, jaki byłem kiedyś, zły , sfrustrowany, nieobecny jest silniejszy od miłości. Jest na to jeszcze jakaś rada?
Zaburzenia lękowe na tle zaburzeń OCD. Natrętne myśli dotyczą sprawienia krzywdy mężowi, boję się ich. Od psychiatry nie otrzymałam wsparcia.
Dzień dobry, mam na imię Wiktoria, mam 23 lata i cierpię na nerwicę lękową oraz prawdopodobnie nerwicę natręctw, najbardziej przerażają mnie myśli o tym, że mogłabym zrobić jakąś krzywdę mojemu mężowi, kocham go nad życie i chce dla niego wszystkiego co najlepsze, ale te dręczące myśli jakby nie chciały o tym słyszeć, i tak robią swoje.. przeraża mnie to, nie ukrywam i nie wiem jak sobie z nimi radzić, strasznie się boje, że jak na przykład pokłóce się z mężem, to znowu przyjdą te myśli i nie zapanuje nad sobą mimo tego, że wiem, że nie jestem do tego zdolna, bo nie wyobrażam sobie, że mogło by dojść do czegoś takiego, aczkolwiek widmo takich myśli jest wykańczające, jak je opanować ? Jak sobie z nimi radzić ? Dodam, że byłam u psychiatry i powiedziałam mu o tym problemie, i że nie wiem co robić, to w odpowiedzi usłyszałam że "to nerwicowe, jak chce Pani to może się Pani umówić do psychologa" no nie takiego wsparcia oczekiwałam, a tym bardziej, że wiadomo ile czeka się na wizyty NFZ, więc liczę naprawdę na choć najdrobniejszą pomoc, którą otrzymam szybciej, z góry dziękuję za odpowiedź 🙏
Nieetyczny psychiatra, bez wiedzy. Negował moje doświadczenia i trudności.
Witam. Po pierwszej wizycie u psychiatry czuję, że większość moich problemów była umniejszana lub negowana. Dla anonimowości powiedzmy, że mam "około" 27 lat i z powodu problemów psychicznych i innych zdrowotnych wyłączyłam się z tzw. normalnego życia 10 lat temu i od tego czasu nic się nie zmieniło i nie mam żadnej siły i perspektyw od siebie by się zmieniło. Mówiłam o trwających ciągle szkolnych lękach, przez które źle się czuję i nie mam wykrztałcenia (choć się bardzo dobrze uczyłam, ale zakończyłam edukację), braku przyjaciół/unikania znajomości od czasów szkoły, czucia się dalej jak dziecko i życia na koszt rodziny, posiadaniu za czasów dziecka niepełnej rodziny z różnymi kłopotami u bliskich krewnych, moich problemach zdrowotnych (z którymi chodzę do innego lekarza prywatnie ze wględu na brak ubezpieczenia i terminy). Oczywiście psychiatra pytał o różne rzeczy rodzinne i zdrowotne, ale wiele odpowiedzi potem było typu: ze znajomymi to wszystko zależy ode mnie, albo wiele osób jest z takich rodzin i potem żyją, negował też niektóre z problemów zdrowotych wpływających na moje ciało, bo skoro chodzę z tym już gdzieś to "musi być pod kontrolą" (chociaż tamten drugi lekarz wie, że mam przez to problemy z ciałem i duży wstyd i nie wszystkie są pod kontrolą leków, które biorę ze wględu na naturę problemu). Ogółem na wszystko podsumował, że potrzebuję zdecydowanie terapii, bo z takiego życia ciężko mi będzie wyjść i trzeba byłoby całe życie przestawić (co jest prawdą) i dał też leki antydepresyjne/przeciwlękowe na dzień i noc. Reszta rzeczy takie jak potrzeba zdrowego odżywiania czy sport była poruszana i o tych rzeczach wiem, bo mówiłam, że staram się robić na ile mogę (lubię sport, nie palę, nie piję), choć mimo tego nawroty zaburzeń odżywiania z brakiem apetytu co jakiś czas powracają. Czułam się dwuznacznie. Wiem, że wiele rzeczy musiałabym zrobić, ale jest tego tak dużo, że wiele lat temu zaprzestałam, bo już od szkolnych lat nie dawałam sobie rady z natłokiem stresu, ludźmi i problemami zdrowotnymi, które się zaczęły w wieku nastoletnim i trwają nadal, nie dawałam rady przystosować się do tego typowego życia i nie chcę tak żyć.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak. Bardzo dużo osób w tym moi najbliżsi, skrzywdzili mnie (szantaż emocjonalny,..., czy molestowanie (przez konkretną osobę)). To wszystko głównie działo się podczas pandemii. Pogorszyły mi się oceny, samopoczucie i ogl z takiej energicznej, optymistycznej, kreatywnej dziewczyny zmieniło się na takie pudełko bez dna. Nie wiem, jak inaczej to określić - bardzo często mylę rzeczywistość ze snem/moimi myślami/fikcyjnym światem, mam wrażenie często, że to, co się w danej chwili dzieje to nie jest prawdziwe, albo że czas inaczej płynie (zbyt wolno jak wejdę w taki jakiś stan, a kiedy z niego wyjdę, to mam wrażenie, że za szybko). Nieustanne poczucie pustki, nic dosłownie nic nie czuję. Często mam wrażenie, jakbym się zaczynała dusić (mam problem z oddychaniem czy przełykaniem, z niewiadomego powodu), albo jakby mnie coś przygniotło (czuję się strasznie ciężka), praktycznie cały czas mam wrażenie jakbym była na jakiś prochach (kręci mi się w głowie, jestem zmęczona nie zależnie jak długo lub krótko śpię, mdłości, bóle głowy, wszystko potrafi mi wirować przed oczami albo się po prostu rusza (odsuwa/przysuwa, zmniejsza/zwiększa)). Boli mnie bardzo często brzuch (ciśnie). Około 3 lata temu znienawidziłam siebie - wygląd, charakter, no wszystko. Cały czas zazdrościłam moim rówieśnikom dosłownie wszystkiego. Znienawidziłam się na tyle, że przyśniło mi się, jak umieram w bardzo bolesny i dość długi sposób (jakbym czuła, że właśnie na to jedynie zasługuje) i od tamtego czasu zasłaniam się (nie świadomie/automatycznie) lepszą wersją siebie, która nie istnieje i nie zaistnieje (mam całkowicie inny charakter, budowę ciała, głos, WSZYSTKO). Często też wyobrażam sobie śmierć, albo cierpienie moich bliskich (tak jakbym im tego życzyła, a ja często nie robię tego świadomie, po prostu myśli same mi się nasuwają) lub swoją. Nie potrafię się skupić i mam problemy z pamięcią (wszystko pamiętam jak przez mgłę), nie potrafię powiedzieć, co robiłam wczoraj, nawet godzinę temu (muszę się intensywnie zastanowić/skupić, żeby sobie przypomnieć, albo wszystko poukładać ). Nie lubię, jak ktoś zadaję mi dużo pytań, bo nie umiem się wysłowić/opisać, albo określić, o czym myślę. Gadam do siebie często (bardziej do głosu w swojej głowie, albo ludzi, których obok mnie nie ma, ale istnieją i nie mówię jedynie o wymyślaniu scenariuszy). Często mam wrażenie, że jestem obserwowana, nie czuję się bezpiecznie, codziennie mam takie mini ataki paniki - duszności, przyśpieszone tętno, potliwość, wspomniane wcześniej mdłości i zawroty głowy, drżenie (nie widać tego, ale ja czuję, jak się trzęsę w środku, czasem tak bardzo, że ciężko mi coś utrzymać w rękach), nie czuję się zrozumiana i mam wrażenie, że wszyscy są negatywnie do mnie nastawieni. W grudniu zaczęłam się se!f h@rmow@ć, przestałam, jak mama zobaczyła i minęły prawie dwa miesiące. Znalazłam parę godzin temu ostrze od temperówki, którym sobie robiłam krzywdę i nagle nabrałam giga ochoty znowu to zrobić, poddałam się pokusie i zrobiłam sobie trzy kreski, poczułam dziwną satysfakcję (nie jestem masochistką, bo nie przepadam za uczuciem bólu). Ja od zawsze tłumie w sobie emocję - złość, smutek, itd. ale zawsze trzymałam to w sobie, jak przestałam czuć cokolwiek to zaczęłam być bardziej obojętna, ale jednak bywały sytuację wywołujące u mnie stres, niepokój, itd. i choć nie okazywałam tego, albo nie czułam jakoś specjalnie, to jednak czułam, że to we mnie siedzi (czułam ciężar przygniatający mnie psychicznie). Nie płacze, często czuję, że potrzebuję, ale nie potrafię, jak mi się chcę płakać to albo zbiera mi się Jedynie do powieki, albo zaczynam się śmiać. Jakiś czas temu powróciły moje tiki nerwowe z czasów przedszkolnych/klas 1-3, albo po prostu jakieś moje takie dziwne zachowania (np. muszę przejść obok konkretnej strony słupa, albo muszę stać w odpowiedniej odległości czy z odpowiedniej strony kogoś, bo inaczej robię się nerwowa i czuję się zagrożona). Jestem wrażliwa na hałas (nie lubię, jak ktoś bardzo głośno mówi, bo mnie zaczynają boleć uszy i robi mi się słabo). Nie wiem, co jeszcze dopisać, to są takie najważniejsze rzeczy. Przepraszam za tak długi opis, nie chciałam opuścić czegoś ważnego.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.