
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia
- Czy nadwrażliwość...
Czy nadwrażliwość na dźwięki może być objawem nerwicy?
J
Magdalena Pilch
Dzień dobry. Nadwrażliwość na dźwięki, czyli mizofonia, może być objawem zaburzeń lękowych (nerwicy). Mizofonia jest na co dzień uciążliwa, wobec czego może wywoływać różne zaburzenia nastroju.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Monika Kujawińska
Dzień dobry,
Nadwrażliwość na dźwięki może być objawem pojawiającym się w spektrum autyzmu, może być również objawem silnego, długotrwałego stresu lub zaburzeń lękowych. Po jednym występującym objawie nie ma możliwości postawienia diagnozy psychologicznej. Najlepszym rozwiązaniem byłoby udanie się na konsultacje z psychologiem lub psychoterapeutą w celu doprecyzowania i rozwiania wątpliwości.
Pozdrawiam,
Monika Kujawińska
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
nadwrażliwość na dźwięki może być objawem nerwicy, ale też nerwica może objawiać się m.in. nadwrażliwością na różne bodźce, również słuchowe. Proszę zastanowić się, kiedy ta nadwrażliwość się pojawiła (czy była zawsze, czy jest od jakiegoś czasu); może to wskazywać na różne problemy psychiczne, ale i somatyczne, dlatego zachęcam do konsultacji z lekarzem psychiatrą i/lub psychoterapeutą.
Pozdrawiam
Anna Martyniuk-Białecka
Dokładnie, warto udać się na konsultację, aby zebrać pełny wywiad i obraz zgłaszanych trudności. Jeden objaw niewiele mówi o funkcjonowaniu osoby, trzeba osadzić go w kontekście.
Pozdrawiam,
Psycholog Anna Białecka

Zobacz podobne
Dzień dobry,
syn zmaga się ze schizofrenią paranoidalną, gdzie oprócz stałego leczenia rozpoczął wskazaną terapię poznawczo-behawioralną. Niestety, po każdym spotkaniu ma bardzo ciężki atak choroby. Miał ich już kilkanaście i zawsze to samo, a teraz będzie uczestniczył w szpitalu dziennym. Czy w jego trudnym przypadku, gdzie ataki pojawiają się po skupieniu się, zmęczeniu lub na skutek przeżywanych emocji, psychoterapia ma sens? Na czas pobytu w szpitalu terapię zawieszamy, ale co później...?
Dziękuję za poradę.
Z poważaniem,
Mama
Jestem w terapii psychodynamicznej od prawie 9 miesięcy i mam wrażenie, że zamiast pomóc, to tylko spotęgowała chaos panujący w mojej głowie.
Moimi celami terapeutycznymi były i dalej są odbudowanie poczucia własnej wartości, sprawczości, umiejętność budowania i utrzymywania relacji w szczególności z płcią przeciwną. Zdecydowałem się na ten rodzaj terapii, ponieważ wydawał mi się najbardziej odpowiedni do moich problemów.
Po tym czasie mam poczucie, że jestem w jeszcze gorszym miejscu niż na początku, w mojej głowie panuje jeden wielki chaos. Sam już nie wiem co czuję, myślę, w jakim kierunku idę czy w ogóle w jakimkolwiek idę, co powinienem robić w trakcie sesji i pomiędzy nimi, czy wkładam w to wystarczająco dużo wysiłku czy może się nie przykładam odpowiednio lub może nie jestem odpowiednio otwarty na zmianę.
Czuję frustrację oraz wątpliwości czy to ma jakimkolwiek sens, czy ja jestem w stanie cokolwiek w sobie zmienić, czy może jestem tak beznadziejnym przypadkiem któremu już nic nie pomoże.
Zamiast się sukcesywnie przybliżać do celu to chyba się tylko oddalam, co tylko potęguje rozczarowanie. Często na pytania zadawane przez terapeutkę moje odpowiedzi to "nie wiem" lub "nie jestem w stanie odpowiedzieć" co mnie doprowadza do irytacji tym bardziej, że często zachęca mnie do mówienia o wszystkim, co mi po głowie chodzi, emocjach, które czuję czy fantazjach. Nawarstwiać się to zaczęło od kiedy został poruszony temat "wewnętrznego dziecka" oraz odpuszczenia i pożegnania "starego" życia. Czuję, że to za duży ciężar dla mnie i przerasta mnie, coraz częściej mam myśli o rezygnacji z terapii, bo widzę coraz mniejszy jej sens, jednak z drugiej strony wiem, że to mógłby być duży błąd. Poruszałem te wątpliwości z moją terapeutką i dalej jestem tu, gdzie byłem. Nie wiem już sam co myśleć i robić.
Dzień dobry, co zrobić w sytuacji, kiedy partner od jakiegoś czasu jest całkowicie bez humoru, ciągle smutny , bez chęci do niczego , nie pomaga w domowych obowiązkach , mamy dziecko nie interesuje się co ma w szkole, co się dzieje u nas. Postanowił mnie zostawić, nie chce podjąć jakiejkolwiek próby rozmowy, ani pomocy, nie chce iść do psychologa. Mówi, że nie ma powodów do radości. Że jest mu dobrze w ciszy i samotności. Nie poznaję swojego partnera. Nie wiem co robić. Proszę o jakąś radę. Udało się namówić partnera na wizytę u psychiatry, mówi, że robi to żeby mi udowodnić, że z nim wszystko dobrze. Boję się , że zacznie kłamać w gabinecie. Czy psychiatra ma jakieś sposoby , żeby wyciągnąć prawdę i dojść do jego zachowania? Pytam, ponieważ nie byłam nigdy w takiej sytuacji.

