
Zmagania z uzależnieniem od pornografii, samotnością i lękiem społecznym - Jak wybrać odpowiednią pomoc?
Dzień dobry, piszę w sprawie pewnego problemu, z którym zmagam się od pewnego czasu i chciałbym prosić o poradę. Od początku żyłem z depresją oraz fobią społeczną około 15 lat, myślałem, że to normalne. W wieku 26 lat udałem się na psychoterapię, na początku w nurcie psychodynamicznym + farmakoterapia, nastąpiła duża poprawa, ale wspólnie z psychoterapeutą zdecydowaliśmy, że lepsza na tamten okres będzie dla mnie terapia CBT. W tym czasie poczyniłem wielkie postępy, na początku samotne wyjścia do kina, następnie wolontariaty. Pod koniec terapii zdecydowałem się na wolontariat typowo społeczny – festiwal (tysiące osób, i ja, gdzie byłem wszędzie widoczny, ubrany w odblaskową koszulkę – mam 2 m, niezapomniane chwile). Po tym okresie chodziłem na inne wolontariaty, wybierałem się na wydarzenia sportowe, zmieniłem pracę, obecnie kończę studia. Ogólnie jestem zadowolony z tej sfery życia… Ale mam dwa dylematy/problemy – brak drugiej połówki, strach przed podejściem na ulicy do obcej dziewczyny, rozmowy sam na sam w sytuacjach z kontekstem (wolontariaty, kursy tańca). Odczuwam coraz większą presję na sobie. Usunąłem wszystkie aplikacje randkowe, w moim przypadku nic nie dawały. Tutaj myślę zapisać się na jakiś kurs podrywu lub przy pomocy coacha naprawić głowę, ale myślę, że problem leży gdzieś indziej. Główny problem, dla którego zwracam się o pomoc, może być w mojej opinii problemem w kwestii poznawania osób – jest uzależnienie od pornografii. Podczas terapii wspominałem o tym, ale nie skupiłem się bardzo na tym, ponieważ wtedy nie widziałem problemu. Były poruszane kwestie tego, ale wtedy były gorsze problemy. Problem zauważyłem wtedy, kiedy np. rozmawiałem z kimś lub nie miałem odwagi podejść/zagadać na żywo, lub po wydarzeniach, gdzie jest dużo dziewczyn, zaczynałem uciekać w porno i trwało to ciągiem przez kilka dni, najczęściej 2–3. Obecnie jestem coraz bardziej świadomy tego i podejmuję próby walki z tym. Miałem 41 dni abstynencji przed wakacjami, obecnie można powiedzieć, że wygląda to następująco: 10–20 dni i „padam” 2–3 dni, i znów 10–20 dni abstynencji. Chciałbym z tym skończyć, bo tracę energię na to dziadostwo. Siłownia 2x w tygodniu, kursy tańca, kąpiel w zimnej/chłodnej wodzie, ale ciężko się tego pozbyć. Nie wiem, co mogę więcej zrobić, aby przestać. Są może jakieś książki lub inne rzeczy, które mi pomogą? Chciałbym wznowić terapię ukierunkowaną na lęk społeczny, pracę z napięciem i uzależnieniem behawioralnym. Mam pytanie: czy przy moich trudnościach lepiej byłoby pracować z terapeutą mężczyzną czy kobietą (biorąc pod uwagę lęk w kontaktach z kobietami)?
Piotr
Izabela Piórkowska
Dostrzegam ogrom drogi, którą Pan już przebył. Z człowieka, który bał się wyjść z domu, doszedł Pan do wolontariatów w tłumie, zmiany pracy, studiów i aktywności społecznych. To wygląda na niezły postęp – realnie zmienił Pan swoją jakość życia. Może warto, by tego nie zgubić z oczu, nawet jeśli dziś najgłośniej brzmi temat relacji i pornografii. Kolejny krok u Pana to chęć zbudowania bliskiej relacji i związane z tym zapewne (zgaduję) obawy, że partnerce się nie spodoba Pana nawyk regulacji emocji. Ma Pan świadomość faktu, że poprzez pornografię rozładowuje Pan napięcie. Co innego Pan robi w dniach abstynencji, by radzić sobie z napięciem? Terapia to dobry kierunek, jak Pan sam zauważa, a z kim? Z kim łatwiej byłoby Panu zdobyć się na szczerość?
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Daria Składanowska
Dzień dobry,
dziękuję za podzielenie się tak szerokim opisem swojej historii.
Widać, jak dużo pracy Pan już wykonał oraz wiele zmian, które udało się osiągnąć, współpracując z psychoterapeutą. Rozumiem, że obszary związane z bliskością, kontaktem z kobietami oraz napięciem, które pojawia się w takich sytuacjach, nadal są dla Pana trudne i że zauważa Pan związek między tym napięciem a ucieczką w pornografię, które chwilowo je obniżają. To cenna obserwacja i często stanowi ważny punkt wyjścia do dalszej pracy terapeutycznej. Warto pomyśleć o terapii uzależnień.
Jeżeli chodzi o wybór terapeuty, pomocne bywa zastanowienie się, przy kim łatwiej będzie Panu mówić o wstydzie, napięciu i tematach związanych z bliskością. Czasem płeć terapeuty ma znaczenie, a czasem bardziej kluczowe okazuje się poczucie bezpieczeństwa i możliwość bycia szczerym.
Zachęcam również do rozmowy z osobami bliskimi o trudnościach.
Życzę wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Weronika Wardzińska
Dzień dobry.
Przede wszystkim, zrobił Pan ogromny postęp. Wyjście z depresji, fobii społecznej, praca, studia, wolontariaty, to wszystko pokazuje dużą siłę i realną zmianę. Jeśli chodzi o trudności z relacjami i podejściem do kobiet to naturalne, że pojawiają się dopiero teraz, kiedy te „większe” problemy zostały przepracowane. To nie jest krok wstecz, tylko kolejny etap. Uzależnienie od pornografii może utrzymywać Pana lęk i unikanie bliskości, więc dobrze, że Pan to zauważył. Sam fakt, że potrafi Pan utrzymać 10–20 dni abstynencji, pokazuje, że ma Pan realną kontrolę, tylko potrzebuje Pan bardziej ukierunkowanej pracy nad tym na terapii. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do psychoterapii, takiej, która obejmuje lęk społeczny, pracę z napięciem i uzależnienia behawioralne. To da Panu konkretne narzędzia i strategie radzenia sobie. Co do wyboru terapeuty: jeśli kontakt z kobietami budzi silny lęk i napięcie, terapeuta mężczyzna może na początku być dla Pana łatwiejszy i bezpieczniejszy. Jeśli natomiast chce Pan stopniowo oswajać lęk w kontrolowanych warunkach, praca z terapeutką może być dobrym elementem treningu. Nie ma złej opcji, proszę wybrać tę, przy której czuje Pan mniejszy opór na start. Najważniejsze jest to, żeby wrócić do pracy nad sobą z profesjonalnym wsparciem.
Pozdrawiam
Weronika Wardzińska
Gizela Maria Rutkowska
Witam, Piotrze.
Powiem krótko, skoro terapia pomagała Ci przy innych zaburzeniach, warto z takimi zachowaniami, które tutaj opisałeś, fobiami i zachowaniami obsesyjno-kompulsywnymi, udać się na terapię nakierowaną na te problemy. Sam możesz dokonać wyboru, do jakiego specjalisty pójdziesz, ale pamiętaj - to doświadczenie jest ważne, nie płeć.
Pozdrawiam
Dr Gizela Maria Rutkowska
Psycholog
Terapeuta
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
przeszedł Pan już niesamowitą drogę, która pozwoliła Panu otworzyć się na wcześniejsze sytuacje powodujące lęk. To pokazuje Pana niezwykłą motywację i samozaparcie.
Kolejny krok to chęć zbudowania bliskiej relacji i (prawdopodobnie) obawy, że partnerce się nie spodoba Pana nawyk regulacji emocji.
Aby uznać, czy uzależnienie od pornografii faktycznie ma cechy uzależnienia, należałoby sprawdzić więcej informacji. Sam fakt, że potrafi Pan utrzymać 20 dni abstynencji, pokazuje, że ma Pan realną kontrolę nad tym zachowaniem, tylko potrzebuje Pan bardziej ukierunkowanych narzędzi, które umożliwią zmniejszanie napięcia.
Jeżeli chodzi o wybór terapeuty, pomocne będzie zastanowienie się, przy kim łatwiej będzie Panu mówić o wstydzie, napięciu i tematach związanych z bliskością. Najczęściej jednak okazuje się, że ważniejszy niż płeć, jest charakter danego specjalisty i to, czy czujemy się z nim bezpiecznie.
Pozdrawiam serdecznie
Klaudia Dynur
Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia
Natalia Jankowska
Panie Piotrze,
Pisze Pan o długiej i jak się okazuje efektywnej drodze, którą Pan już przeszedł podejmując wcześniejszą terapię.
Słyszę w Pana wypowiedzi, że jest Pan uważny na siebie i chętny do dalszej pracy w poszerzaniu świadomości o sobie samym, co jest bardzo ważnym elementem każdej terapii. Warto przyjrzeć się co jest "pod spodem" tego co identyfikuje pan jako główną trudność. Warto również zgłębić aspekt relacyjny, przyjrzeć się temu w jaki sposób Pan wchodzi/wchodził w relacje, w jaki sposób Pan w nich jest oraz jak je Pan kończy. Co do Pana pytania, czy wybrać terapeutę czy terapeutkę, to oczywiście zależy od Pana indywidualnych preferencji i ostatecznej decyzji natomiast może Pan zastanowić się jakie to dla Pana ma znaczenie, przy kim czuje się Pan bezpieczniej w kontekście dotykania intymnych tematów, równocześnie warto zwrócić uwagę, iż relacja terapeutyczna jest czynnikiem najbardziej leczącym, więc w tym przypadku może warto rozważyć pracę z terapeutką.
Serdecznie pozdrawiam,
Natalia Jankowska

Zobacz podobne
Witam. Opiszę w miarę szczegółowo sytuację, w której się znalazłam, a mianowicie. Mam ponad 30 lat, od paru lat jestem żoną. Obecnie jestem na etapie pracy nad sobą i moimi emocjami, postanowiłam zmienić moje życie. Dzieciństwo nie było kolorowe. Sytuacja jest skomplikowana od lat, trudne relacje z rodzeństwem oraz mamą. Przeżyliśmy bardzo dużo, ja obecnie przeżywam trudności i nie wiem, jak postąpić w mojej sytuacji. Toksyczne relacje z mamą sprawiają, że czuje się ograniczona. Do tej pory czułam silną potrzebę tłumaczenia mamie ze swojego życia, tak mnie nauczyła, oraz ja ją. Boję się jej przeciwstawić, bo wtedy czuję poczucie winy, że będzie jej smutno. Ona miewa mocne reakcje, kiedy jest coś nie po jej myśli. Ma trudną sytuację w domu, mieszka z dorosłą córką alkoholiczką i nie chce nic z tym zrobić, bo twierdzi, że to jest jednak dziecko, a jej jako matce trudno. Bardzo spadła w dół psychicznie, przez co wyżywa się na mnie, bo moje obecne postępowanie, do którego nie jest przyzwyczajona, jest dla niej niezrozumiałe. Coraz częściej mówię, co mi nie odpowiada i czego nie chce. Nie podoba jej się, to, że mam własne zdanie. Najlepiej by wszystko było tak, jak chce tego ona. Doszłam do etapu w życiu, gdzie mam świadomość, że zbyt długo pozwalałam sobie na niewłaściwe traktowanie mojej osoby, moja rodzina przekraczała za bardzo moje granice. Zerwałam kontakt z jedną z sióstr (zaczęła przesadzać), z drugą nie utrzymuje go w ogóle, też było nie fajnie. Wszystko przez to, że od lat u nas w domu się nie rozmawiało, zamiatało wszystko "pod dywan" jesteśmy pełne pretensji, żalu, zawiści. Zazdroszczą mi tego, że mam fajne życie, korzystam z niego, podróżuje, mam spokój, podczas gdy mama, jak i jedna z sióstr mają w życiu mnóstwo problemów. Siostra żyje z mężem, który nie szanuje jej. Nie mogą znieść, że ja mam inaczej, lepiej. Okoliczności sprawiły, że ja jako jedyna wyłamuje się ze szkodliwych schematów. Postawiłam ostatnio kulturalnie po raz pierwszy po latach swoje granice siostrze, mama była przy tym, po czym wyszłam do siebie, mówiąc do widzenia. Za parę dni spotykam się z mamą i boję się, jak zareaguje, czy będą wyzwiska typu: "co ty robisz" "jak się zachowujesz" lub "jak będziesz tak robić to ..". Przypominam, że jestem po trzydziestce i nie chce być traktowana dłużej, jak mała dziewczynka. Pomagam mamie w jej dodatkowej pracy po parę godzin raz w tygodniu. Ja jestem zmęczona jej zachowaniem, a ona moim. Nie wiem ,na co się przygotować i co mam robić w sytuacji, gdy znów przekroczy moje granice. W tygodniu mój kontakt z nią jest mocno ograniczony z mojej decyzji. Zastanawiam się, czy mimo trudnego wyzwania, jakim jest rozmowa z nią, (może mnie nie chcieć słuchać) - doprowadzić do definitywnego zerwania kontaktu ? Czy dać szansę ? Chociaż kiedy ja zaczynam mówić, mama mnie lekceważy, bo najlepiej bym wcale się nie odzywała. Czy zrezygnować z pomagania mamie nie zrywając kontaktu i niech szuka kogoś innego, jeśli ma mnie tak traktować? Ja rozumiem wszystko, ma trudności w życiu, nie chce pomocy, ale odbija się to na mnie, bo odważyłam się zadbać o siebie i nikt z nich tego nie zrozumie. Jestem zła, bo ja mam już zasoby i narzędzia, za pomocą których zmieniam swoje życie, sposób myślenia oraz pracuję z emocjami i jestem bardziej świadoma, co jest czym, a one tego nie wiedzą, nie chcą pracować nad sobą i nie chcą dojrzeć pewnych rzeczy. Mają prawo nie chcieć - mają, jednak nie godzę się na takie traktowanie, to zaszło za daleko.

