Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy zaburzone odżywianie może być formą karania siebie, zwrócenia uwagi? Gdzie mogę dowiedzieć się więcej na ten temat? :)

Witam, Mam taki problem, że czasami przestaję jeść. Zazwyczaj trwa to około 2 dni, czasem dłużej, ale jeśli dłużej, to jem wtedy coś w ciągu dnia, ale bardzo mało. Nie wiem z czego to wynika. Nie jest to spowodowane wyglądem, w celach odchudzających. Zastanawiam się czy może to być działanie w celu podświadomego zwrócenia na siebie uwagi lub karania się w pewien sposób? Czy jest jakaś literatura, webinary, artykuły, które pomogłyby mi lepiej zrozumieć ten problem? Dziękuję za pomoc :)
Alicja Sadowska

Alicja Sadowska

Dzień dobry,

Trochę mało tu informacji, które pomogłyby na głębsze zrozumienie opisywanego problemu. Myślę, że istotne jest tutaj znalezienie funkcji jaką pełni dla Pani/Pana ograniczanie pożywienia. Jakie uczucia się pojawiają w momencie decyzji o głodówce, podczas jej i po jej zakończeniu. Jak często się to pojawia, w jakich sytuacjach, jak długo. 
Jeśli ma Pani/Pan refleksję na ten temat i porusza kwestię, że może to być spowodowane chęcią zwrócenia na siebie uwagi czy karania się - to jest to już pewien znak, w którym kierunku można dążyć. 
Myślę, że najlepiej byłoby zwrócić się o pomoc do psychologa, który pomógłby Pani/Panu w odnalezieniu źródła i funkcji tego problemu. Na pewno nie powinno się go lekceważyć. 
Każdy problem jest bardzo indywidualny, ciężko polecić artykuły na ten temat, najlepiej nie doszukiwać się na własną rękę. Czasami szukanie samemu diagnozy może sprawić więcej złego niż dobrego. Polecam kontakt ze specjalistą.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
mgr Alicja Sadowska
Psycholog

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

opisane zachowanie, czyli okresowe przestawanie jeść lub jedzenie w bardzo ograniczony sposób, może wskazywać na istnienie jakiejś trudności, jednak za mało tutaj informacji, żeby odpowiedzieć na pytanie bardziej konkretnie. Myślę, że jeżeli istnieje takie poczucie, że sfera ta jest pewnego rodzaju trudnością polecam udać się do psychologa bądź psychoterapeuty. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

2 lata temu
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

nasze odżywienia zależy od bardzo wielu czynników i może się zmieniać. Jak rozumiem ta sytuacja jest dla Pani problematyczna, w związku z tym sugerowałabym kontakt z psychologiem jak również z dietetykiem. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różnorodne, w związku z tym zachęcałabym do notatek dotyczących tych dni zmniejszonego pobierania pokarmu, proszę też zastanowić się czy podczas tych dni niejedzenia odczuwa Pani głód, może pojawia się apetyt na jakieś konkretne pokarmy.

Pozdrawiam

2 lata temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak przełamać wstyd i porozmawiać z terapeutą o postrzeganiu własnego ciała?
Dzień dobry! Piszę ten list, ponieważ czuję się zagubiona i chciałabym zasięgnąć opinii profesjonalistów. Otóż od ponad miesiąca wszyscy, którzy są w moim najbliższym otoczeniu (przyjaciele, współpracownicy, rodzina) twierdzą, że bardzo mocno schudłam i jestem chuda. Moja przyjaciółka, z którą się znam 10 lat powiedziała mi wprost, że uważa, że mam zaburzenia odżywiania, tylko że... Ja tego w ogóle nie widzę. Nie uważam się ani za chudą, ani nie zauważyłam, bym w ostatnim czasie schudła, toteż nie rozumiem zmartwienia tych wszystkich ludzi, uważam, że przesadzają, ale przy takiej przewadze liczebnej (ja jedna vs 10 osób łącznie) poczułam, że coś tu zgrzyta i już nie wiem sama, co myśleć. Owszem, czasem zapominam o jedzeniu (tak jak potrafię zapomnieć o pójściu do toalety lub o spaniu, gdy coś mnie mocno wciągnie), nie jestem też za bardzo pojemna, więc jem małe porcje, a ponieważ jestem bardzo aktywna fizycznie i mam też pracę fizyczną - unikam przetworzonej żywności, fast-food, słodyczy itp., bo, choć nigdy nie miałam nawet nadwagi, bardzo nie chciałabym przytyć. Zależy mi po prostu na zdrowiu. Od stycznia tego roku mam tak, że rzadko mam apetyt (rzadko czuję głód fizycznie), jem 2 razy dziennie, czasem 3 razy dziennie. Suplementuję witaminy, gdy już jem - są to zdrowe rzeczy, zawierające węglowodany, zdrowe tłuszcze, a przede wszystkim białko. Jestem osobą trenującą, więc tego białka bardzo pilnuję. Mam aplikację, z pomocą której liczę, ile kalorii i poszczególnych składników spożywam dziennie - zazwyczaj dosięgam do swojego PPM, rzadko kiedy jestem poniżej tej wartości. Mam dobre wyniki morfologii oraz BMI mam w normie według testów, czuję się świetnie fizycznie oraz psychicznie, tj. mam bardzo dobry nastrój, żarty mi się sypią z rękawa. Mimo, że uprawiam sport (treningi na siłowni i w klubie bokserskim 3-4 razy w tygodniu) i mam lekką aktywność fizyczną każdego dnia tygodnia oraz odżywiam się, moim zdaniem, zdrowo, nie osiągnęłam jeszcze swojego celu w kwestii sylwetki. Mam widoczne mięśnie, ale uważam, że moje ciało może po prostu wyglądać lepiej i nad tym pracuję, redukuję tkankę tłuszczową nadal, bo jest jej w moim uznaniu wciąż za dużo. Patrzę w lustro i widzę, że jest mnie trochę za dużo optycznie, że ta tkanka tłuszczowa jest nadal. Dlatego nie odpuszczam. Ludzie wokół natomiast powtarzają uparcie, że nie mam już tkanki tłuszczowej, że mam widoczne mięśnie na ramionach, brzuchu, nogach, ale tkanki tłuszczowej już nie ma, każą mi więcej jeść, mniej trenować. Od roku uczęszczam na terapię poznawczo-behawioralną (z powodu perfekcjonizmu, lęku przed porzuceniem, nawracającej depresji oraz PTSD), terapeuta rozmawiała ze mną kiedyś już na którejś sesji o moim okresie dojrzewania, kiedy to miałam dwumiesięczny epizod głodzenia się i przy tym intensywnych ćwiczeniach, ale przecież już tak nie robię. Nie rozmawiałam z nią też o tym, jak postrzegam swoje ciało (niby je lubię, są części, które mnie bardzo zadowalają, ale wiem też, co mi się nie podoba i nad tym pracuję) i w zasadzie wstydzę się zacząć z nią ten temat, mimo że jej ufam jak niemal nikomu w życiu, jest świetną specjalistką i bardzo swobodnie się czuję w jej obecności, bardzo bezpiecznie. Nie wiem dlaczego, ale po prostu gdyby miała zadać pytania dot. tych kwestii, wstydziłabym się mówić o tym, że nie jestem w pełni zadowolona ze swojego ciała, że jest za mało wysportowane niż bym chciała (w tej kwestii Joanna Jędrzejczyk jest moim wzorem sportowym), wstydzę się mówić o tym, że czasem czuję się wręcz grubo, zwłaszcza po jedzeniu mam wrażenie, że puchnie mi całe ciało, twarz. Jem, ponieważ wiem, że moje ciało potrzebuje tych składników odżywczych i witamin, suplementuję się, mam nawet odżywkę białkową, z której korzystam, gdy nie wchodzą mi produkty stałe, tylko płynne, boję się jeść większe porcje, boję się przytyć. Czasem mam wyrzuty sumienia po jedzeniu, gdy uznam, że zjadłam za dużo. Ale to uczucie, że przytyłam, czy też te wyrzuty sumienia nie są czymś, co jest ze mną zawsze. Jedynie wtedy, gdy zjem więcej niż zazwyczaj. Ostatnio mam wrażenie, że przytyłam - widzę to, gdy spoglądam w lustro. Z tym, że inni twierdzą inaczej i czuję dysonans, ale nie mam jak tego sprawdzić, bo popsuła mi się waga, a miarkę zgubiłam. Zresztą, to, co ja robię nie pasuje do żadnego zaburzenia - ani anoreksji, ani bulimii, ani objadania się, ani nawet do ortoreksji, ponieważ raz na jakiś czas (np raz na miesiąc) sięgam po produkt, który obiektywnie nie jest za zdrowy, np. sugar-free energetyk, więc nie wiem skąd oni to wzięli. Bardzo proszę o Państwa opinie oraz ewentualne sposoby, jak przełamać wstyd i porozmawiać o tym z terapeutą. Ten wstyd jest tak silny, że sama wizualizacja rozmowy sprawia, że zamykam się w sobie. Z góry dziękuję za każdą wypowiedź i pozdrawiam.
Problem z odżywianiem: jak poradzić sobie z nawrotami chęci głodówki i tęsknotą za utratą wagi?
Dzień dobry. Zwracam się z problemem dotyczącym odżywiania. W 2021 roku, mając 20 lat, zaczęłam dość poważną głodówkę. Przez pierwsze dni piłam wyłącznie gorzką kawę rano, smoothie w południe oraz wodę — i na tym kończyło się moje odżywianie. Z czasem zdarzało się, że zjadłam jakiś ciepły posiłek, ale w bardzo małych, wręcz dziecięcych porcjach. Do tego zaczęłam regularnie ćwiczyć. Szybko schudłam. Mimo zmęczenia i głodu czułam się świetnie — podobała mi się lekkość, poczucie „czystości” w ciele i komplementy, które otrzymywałam. Za każdym razem, gdy czułam głód, szłam pod prysznic albo myłam zęby. Miałam wtedy wrażenie, że naprawdę żyję. I ciągnęło się to około rok czasu. Z czasem wróciłam jednak do normalnego odżywiania i przytyłam około 20 kg. Teraz od niedawna znowu wracają do mnie myśli, żeby powrócić do tamtych zachowań. Tęsknię za uczuciem pustego żołądka i satysfakcją z coraz mniejszej liczby na wadze każdego poranka. Najgorsze jest to, że sama myśl o zwykłej diecie czy deficycie kalorycznym — gdzie mogłabym jeść normalnie — mnie odpycha. Czuję, że wolałabym nic nie jeść, niż jeść z ograniczeniami i wydawać pieniądze na przygotowywanie kilku posiłków dziennie… Jestem zagubiona.
Od 30 lat cierpię na dużą nadwagę graniczącą z otyłością - żadna dieta ani terapia nie pomagają, ponieważ tylko wtedy, kiedy jem, czuję się kochana.
Moja mama bardzo dobrze i często gotowała i to był jej sposób okazywania mi miłości (tylko ten - nie było ciepłych słów, dotyku itp.). Od 30 lat cierpię na dużą nadwagę graniczącą z otyłością - żadna dieta ani terapia nie pomagają, ponieważ tylko wtedy, kiedy jem, czuję się kochana. Co zrobić, żeby odwrócić ten trend i stracić na wadze (nie podjadać)?
Jak radzić sobie z diagnozą anoreksji i towarzyszącymi myślami natrętnymi?
Dzień dobry wszystkim! Przechodzę swego rodzaju kryzys i potrzebuję, aby ktoś pomógł mi wyciszyć moje własne myśli, które były zawsze natrętne, lecz ostatnio przybierają na sile. Została mi ostatnio zdiagnozowana anoreksja i bardzo trudno jest mi tę diagnozę zaakceptować, nie do końca w nią wierzę. Nie dlatego, że nie ufam swojej psychiatrze, prowadzi mnie od trzech lat i wyciągnęła z niejednego dołu. Rzecz w tym, że za każdym razem, gdy w przestrzeni publicznej podnosi się temat zaburzeń odżywiania pokazywane są przypadki osób, które były tak bardzo zanurzone w chorobie, że były wygłodzone, potrzebowały sondy, pomocy logopedy lub fizjoterapeuty, ponieważ były tak wyniszczone chorobą, że musiały się od nowa nauczyć mówić, chodzić. Nie zrozumcie mnie źle, to jest potrzebne i dobrze, że jest to omawiane, ale ponieważ jest to główny sposób pokazywania problemu, dodatkowo wzmacniany przez kryteria DSM chociażby, ja w głowie cały czas miałam i nadal mam "Nie jesteś w tak złym stanie, więc wszystko jest dobrze, nie masz problemu". Gdy dostałam diagnozę anoreksji, byłam w szoku. Jak mogę być niedożywiona skoro moje BMI jest w normie? Po co mi dietetyk? Po co mi refeeding skoro nie jestem wychudzona? Czuję się jakbym dawała wszystkim tym prawdziwie chorym w twarz, mówiąc, że też choruję. Część mnie widzi problem (np. wtedy, gdy orientuję się jak bardzo boję się jedzenia i przybrania na wadze, jak cały czas liczę kalorie i wszystko skrupulatnie ważę, jak bardzo wycofuję się z życia, by nie zakłócać swojej rutyny, jak bardzo wpływa na moje emocje i postępowanie każda najdrobniejsza zmiana na wadze, gdy słyszę, że jestem blada, gdy jestem tak osłabiona i serce tak zwalnia, że nie mam siły chodzić, myśleć), udało mi się na tyle wygłuszyć ten głos z tyłu głowy, by powiedzieć terapeucie o tej diagnozie i o tym co się ze mną dzieje obecnie, o swoich emocjach, ale i tak czuję się jak oszust i dręczy mnie poczucie winy po każdej sesji, która tę kwestię porusza, nawet mimo tego, że terapeuta sama wprost powiedziała, że problem jest i waga nie ma tu nic do rzeczy. Rozumiem, że to głos choroby, która broni się przed leczeniem, ale ten głos jest bardzo przekonujący, zwłaszcza przy tych wszystkich wywiadach i materiałach, nie tylko na internecie, które mój mózg postrzega jako dowód tego, co słyszę w głowie. Nie pomaga też to, że chyba mam zaburzoną percepcję swojego ciała. Inni mówią mi, że jestem za chuda, że widać mi wszystkie kości, ale ja tego nie widzę. Widzę za to miejsca, w których gromadzi się tłuszcz. Kolejną sesję mam za jakiś czas, na pewno omówię te natrętne myśli z terapeutą, ale jak mogę radzić sobie z tym teraz, gdy jestem sama? Jak zwalczać tę chęć, by się wycofać z tego tematu i skupić na głównym problemie, który mnie do terapeuty zaprowadził? Jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami i uczuciami tu i teraz? Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i życzę miłego dnia!
Kiedy psycholog kieruję na wizytę u psychiatry? Choruje na anoreksje. Na ostatniej wizycie usłyszałam, że najprawdopodobniej czeka mnie wizyta u psychiatry. Czego można się spodziewać po takiej wizycie? Do psychologa chodzę od kilku miesięcy, nie jest w sumie tak tragicznie. Ważę 44,5 kg i mam 164cm. Wiem, że waga jest za mała. Chciałabym w końcu normalnie żyć.
Anoreksja

Anoreksja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Anoreksja to poważne zaburzenie odżywiania, które może mieć dramatyczne konsekwencje dla zdrowia i życia – nie zwlekaj z szukaniem pomocy. Wczesna interwencja i profesjonalne wsparcie są kluczowe w walce z tą chorobą.