Left ArrowWstecz

Jak pomóc przyjaciółce z nawrotem zaburzeń odżywiania i unikającej leczenia?

Treść wrażliwa
moja przyjaciółka ma nawrót zaburzeń odżywiania. dzisiaj po obiedzie w szkole poszła rzygać do toalety i nie powiedziala prawdy, lecz dało się domyślić. czy jeśli trzymałam ją przez pół godziny, a ona mnie biła i krzyczała to postąpiłam dobrze? jeżeli niez to co mogłam zrobić innego w tej sytuacji? boję się, że jutro będzie katować siebie treningami i niejedzeniem wcale, bo kiedyś robiła tak I jeszcze gorzej. ta osoba ogólnie nie ma w życiu złotego środka i żyje ze skrajności w skrajność. bardzo się boję o nią, nie mówi mi nic, a jak już, to to, że postanowiła "dobrze się odżywiać" (zjadła dzisiaj 2 truskawki i danie chińskie, którego nie mogła wyrzygać). nie zwróci się do specjalisty, bo nie chce dostrzegać problemu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Rozumiem, jak bardzo się boisz o przyjaciółkę i jak ogromną bezsilność czujesz, ale pamiętaj, że nie jesteś w stanie kontrolować jej zachowań ani wyleczyć jej własnymi siłami. W zaburzeniach odżywiania lęk po posiłku jest tak potężny, że próba zablokowania chorej osoby wywołuje w niej agresję i poczucie osaczenia, co niszczy Wasze zaufanie. To nie jest dobre rozwiązanie w tej sytuacji.

Zachęcam do konsultacji ze szkolnym psychologiem, pedagogiem lub wychowawcą.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

 

12 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,
 

widać, że bardzo martwi się Pani o swoją przyjaciółkę i że ta sytuacja była dla Pani bardzo stresująca. To także całkiem naturalny odruch, że próbowała Pani ją zatrzymać i ochronić, szczególnie jeśli widzi Pani nawrót zachowań związanych z zaburzeniami odżywiania i bardzo się o nią boi.

Jednocześnie warto pamiętać, że w takich silnych emocjach fizyczne zatrzymywanie drugiej osoby zwykle nie pomaga na dłuższą metę i może jeszcze bardziej zwiększać napięcie po obu stronach. Absolutnie nie znaczy to, że zrobiła Pani coś złego, a raczej próbowała Pani poradzić sobie z bardzo trudną sytuacją najlepiej, jak umiała w tamtym momencie.

 

To, co może być teraz najważniejsze, to nie pozostawanie samej z tą sytuacją. Jeśli naprawdę obawia się Pani o zdrowie lub bezpieczeństwo koleżanki, warto powiedzieć o sytuacji zaufanemu dorosłemu, np. rodzicowi, pedagogowi szkolnemu, psychologowi szkolnemu albo innemu opiekunowi. Zaburzenia odżywiania mogą być bardzo poważne i odpowiedzialność za pomoc nie powinna spoczywać wyłącznie na rówieśnikach.

 

Może Pani nadal być dla niej wsparciem: spokojnie rozmawiać, nie oceniać, zachęcać do szukania pomocy, ale jednocześnie ważne jest, żeby nie brać na siebie roli osoby odpowiedzialnej za kontrolowanie jej jedzenia, ćwiczeń czy zachowań.

 

Jeśli koleżanka jest niepełnoletnia i jej stan zacznie się wyraźnie pogarszać (np. silne ograniczanie jedzenia, częste wymioty, wyczerpujące treningi, omdlenia czy całkowite wycofanie), warto jak najszybciej zgłosić to dorosłym.
 

A jeśli Pani sama czuje się tym wszystkim bardzo przeciążona albo przestraszona, również może Pani poszukać wsparcia u psychologa szkolnego albo zadzwonić pod 116 111 - Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. 

Marta Lenarczyk

12 dni temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Widać, że zrobiłaś to z lęku i troski, nie ze złych intencji, ale fizyczne przytrzymywanie raczej nie pomaga osobie z zaburzeniami odżywiania, bo może nasilić panikę, poczucie utraty kontroli i agresję. Wierzę, natomiast, że chciałaś pomóc najlepiej, jak umiałaś. W takiej sytuacji lepiej próbować być obok, mówić spokojnie, krótko i bez oceniania, np. „widzę, że jest Ci bardzo źle, nie będę Cię zatrzymywać, ale jestem obok”. Nie kontrolować jedzenia, nie pilnować na siłę, nie wdawać się w walkę. To nie Ty masz ją „powstrzymać”. Zaburzenia odżywiania są chorobą i często osoba w nawrocie nie ma wglądu ani gotowości do leczenia, nawet jeśli otoczenie widzi, że jest źle. To, co możesz zrobić, to porozmawiać na spokojnie, kiedy emocje opadną i zachęcać do kontaktu z dorosłym, psychologiem, psychiatrą. Jeśli odmawia pomocy, warto mimo wszystko powiedzieć o sytuacji komuś dorosłemu, komu ufasz: rodzicowi, pedagogowi szkolnemu, psychologowi szkolnemu. Nawet jeśli będzie zła. Czasem bezpieczeństwo jest ważniejsze niż sekret. Nie zapominaj w tym wszystkim również o sobie, taka sytuacja może być mocno obciążająca dla osoby bliskiej, wspierającej. Jeśli poczujesz, że jest Ci zbyt ciężko, porozmawiaj z kimś, komu ufasz.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

 

mniej niż godzinę temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,


Widać, że bardzo się martwisz o przyjaciółkę boi i próbujesz ją ratować najlepiej, jak potrafisz, to ogromnie trudna sytuacja. Sądzę jednak, że fizyczne powstrzymywanie jej mogło być dla Was obu bardzo obciążające i mogło zwiększyć jej panikę oraz złość. Najważniejsze jest teraz, by nie zostawała z tym sama. Nawet jeśli nie chce pomocy, warto delikatnie mówić o swoich obawach i zachęcać do kontaktu z dorosłym, psychologiem szkolnym lub kimś zaufanym. Nie musisz też dźwigać tego sama.

Może warto zapytać ją spokojnie:
„co tak bardzo boli Cię w środku, że musisz karać swoje ciało?”„jak mogę być obok Ciebie, żebyś nie czuła się sama?”I proszę też pomyśleć o sobie: ile tego lęku i odpowiedzialności już sama nosisz ? 

 

Pisz jak potrzebujesz też tutaj.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

mniej niż godzinę temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co Pani opisuje, wygląda bardzo niepokojąco i może wskazywać na nawrót zaburzeń odżywiania u przyjaciółki. Widać, że bardzo się Pani boi się o swoją przyjaciółkę. Nie jest jednak Pani w stanie sama jej uratować ani kontrolować wszystkiego. 

 

W takiej sytuacji bardziej pomaga spokojna obecność, rozmowa bez oceniania oraz zachęcanie przyjaciłki do wsparcia specjalisty niż fizyczne zatrzymywanie jej.

 

Osoby z zaburzeniami odżywiania często wypierają problem i reagują złością lub agresją, gdy ktoś dotyka tego tematu. Natomiast to nie znaczy, że zrobiła Pani coś ze złej woli. Proszę też zadbać o siebie, bo to bardzo obciążająca sytuacja.

 

W sytuacji, kiedy objawy będą się nasilać np. całkowite niejedzenie, intensywne karanie się treningami, omdlenia czy pogorszenie stanu psychicznego warto powiedzieć o tym zaufanemu dorosłemu, psychologowi szkolnemu lub specjaliście-psychodietetykowi. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

13 dni temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

To, że się o nią boisz, jest bardzo zrozumiałe. Ale trzymanie jej przez pół godziny, kiedy ona krzyczała i Cię biła, nie jest dobrym ani bezpiecznym rozwiązaniem. Mogło dojść do eskalacji, zrobienia krzywdy jej albo Tobie. Nie jesteś jej terapeutką, lekarzem ani osobą odpowiedzialną za pilnowanie jej ciała.

 

W takiej sytuacji najlepiej nie zostawać z tym samemu. Jeśli dzieje się to w szkole, trzeba od razu powiedzieć dorosłemu: wychowawcy, pedagogowi, psychologowi szkolnemu, pielęgniarce albo nauczycielowi. Nie jako „donoszenie”, tylko jako ochrona osoby, która jest w nawrocie choroby i może sobie poważnie szkodzić.

 

Nie próbuj jej kontrolować siłą, pilnować toalety, zabraniać jedzenia albo zmuszać do mówienia prawdy. Możesz powiedzieć spokojnie: „Martwię się o Ciebie. Widzę, że jest źle. Nie będę Cię szarpać ani pilnować, ale nie mogę udawać, że nic się nie dzieje. Powiem dorosłemu, bo zależy mi na Twoim bezpieczeństwie”.

 

Jeśli boisz się, że jutro będzie się głodzić, trenować do wyczerpania albo znowu prowokować wymioty, tym bardziej trzeba włączyć dorosłych. Zaburzenia odżywiania nie są zwykłą dietą ani „fazą”. Wymagają pomocy specjalistów, często lekarza psychiatry, psychoterapeuty, psychodietetyka i wsparcia rodziny.

 

Ty możesz być przyjaciółką, ale nie możesz być jej systemem leczenia. Możesz jej słuchać, nie komentować wyglądu i wagi, nie moralizować, nie straszyć, nie oceniać. Ale kiedy widzisz realne zagrożenie, masz prawo i obowiązek poprosić dorosłych o pomoc.

 

Jeżeli po wymiotach pojawi się omdlenie, silne osłabienie, ból w klatce, krew w wymiotach, duszność, splątanie albo ryzyko, że zrobi sobie krzywdę, trzeba wzywać pomoc medyczną od razu. W szkole: nauczyciel, pielęgniarka, dyrekcja, a w nagłej sytuacji 112.

 

To, że nie chce widzieć problemu, jest częste w zaburzeniach odżywiania. Dlatego nie czekaj, aż sama poprosi o pomoc. Powiedz dorosłym, co się stało.

 

Dziękuję
Łukasz Dyłka

13 dni temu
Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Witaj!

 

To bardzo trudna sytuacja i widać, jak bardzo zależy Ci na swojej przyjaciółce. W takich sytuacjach, kiedy mamy do czynienia z zaburzeniami odżywiania, istotne jest, aby zrozumieć, że jako przyjaciółka możesz być wsparciem, ale nie zastąpisz profesjonalnej pomocy.  

 

Można spróbować słuchać jej uważnie i dać znać, że jesteś tam, aby ją wysłuchać, gdy chce porozmawiać. Czasem sama obecność i gotowość do rozmowy mogą być bardzo pomocne. Możesz wyrazić swoje zaniepokojenie, mówiąc, że martwisz się o jej zdrowie i samopoczucie, ale unikaj oskarżeń. Wspieraj ją w poszukiwaniu pomocy, sugerując, że rozmowa z kimś, kto zna się na tym, może być dla niej korzystna.

 

Warto unikać krytyki jej wyborów żywieniowych czy zachowań, możesz proponować wspólne aktywności, które nie będą związane z jedzeniem i treningiem.

 

Rozumiem, że chodzicie do szkoły, więc warto również pomyśleć o zwróceniu się do pedagoga/psychologa lub wychowawcy w szkole. Nauczyciele są przeszkoleni, aby radzić sobie z takimi sytuacjami i mogą pomóc Twojej przyjaciółce w znalezieniu odpowiedniego wsparcia, w tym współpracując również z jej rodzicami.

 

Najważniejsze jest, aby zachęcać ją do rozmowy z profesjonalistą, nawet jeśli na początku nie jest do tego chętna. Możesz delikatnie zasugerować, że specjalista może pomóc jej odnaleźć równowagę, na którą zasługuje, ponieważ prawdopodobnie jest zmęczona takim kontrolowaniem siebie.

13 dni temu
Magdalena Jęczalik

Magdalena Jęczalik

Bardzo mi przykro, że byłaś w tak trudnej sytuacji. To, że ją zatrzymałaś, wynikało z troski i strachu, ale fizyczne przytrzymywanie kogoś przez dłuższy czas zwykle nie jest najlepszym rozwiązaniem, chyba że chodzi o bezpośrednie, natychmiastowe zagrożenie życia lub zdrowia. Jeśli ona krzyczała, biła Cię i była w panice, to mogło tylko zwiększyć jej poczucie utraty kontroli - a przy zaburzeniach odżywiania kontrola jest często bardzo ważnym elementem problemu.
Pamiętaj też, że nie znaczy to, że jesteś złą przyjaciółką. Zareagowałaś, bo się bałaś. Ale następnym razem lepiej nie zostawać z tym samej. W takiej sytuacji trzeba od razu włączyć dorosłą osobę: wychowawcę czy pedagoga/psychologa szkolnego skoro byłyście na terenie szkoły, bądź jej rodzicom albo innej zaufanej osobie, jeżeli pojawia się paniczny strach przed rodzicami.
Jeśli boisz się, że jutro będzie się głodzić, prowokować wymioty albo karać treningami, nie czekaj, aż sama poprosi o pomoc. Przy zaburzeniach odżywiania osoba często zaprzecza problemowi, nawet gdy ryzyko jest duże.
Zareagowałaś z troski, ale teraz nie możesz być jej jedynym zabezpieczeniem. Powiedz dorosłemu. Nawet jeśli ona się obrazi - to może być najbezpieczniejsza rzecz, jaką możesz dla niej zrobić.

Pozdrawiam,

mgr Magdalena Jęczalik

13 dni temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

To, że tak mocno się o nią martwisz, bardzo pokazuje, że jest dla Ciebie ważna. I Twoja postawa jest naprawdę wspaniała.

Jednocześnie takie sytuacje są bardzo trudne i myślę, że nie powinnaś zostawać z tym sama. Bo to już wygląda na coś poważniejszego niż „chwilowe problemy z jedzeniem”.

Mam też wrażenie, że skoro ona sama nie widzi problemu albo go minimalizuje, to ważne byłoby włączenie dorosłych. Może warto porozmawiać z jej rodzicem albo z psychologiem szkolnym/pedagogiem, który zna trochę kontekst i będzie wiedział, jak dalej reagować.

To nie jest donoszenie ani zdrada przyjaźni. Czasem właśnie powiedzenie komuś dorosłemu jest formą zadbania o drugą osobę.

Ty możesz ją wspierać, być obok, słuchać. Ale nie jesteś w stanie sama „uratować” jej z zaburzeń odżywiania i nie powinnaś brać na siebie takiej odpowiedzialności.

Jeśli czujesz, że to Cię przerasta albo bardzo się o nią boisz, możesz też anonimowo zadzwonić:
116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
800 12 12 12 – telefon Rzecznika Praw Dziecka

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

13 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

 Zareagowałaś z troski i nie zostawiłaś jej samej, ale nie było dobrym pomysłem trzymać jej na siłę przez pół godziny, zwłaszcza jeśli była przerażona, biła i krzyczała. W takiej chwili celem jest przede wszystkim bezpieczeństwo, spokój i przerwanie eskalacji, a nie fizyczne zatrzymywanie jej. Zauważyłaś, że coś jest nie tak, i potraktowałaś to poważnie i  zostałaś z nią zamiast ją po prostu zostawić samej w trudnym momencie.

Martwisz się o to, co może zrobić jutro, i to jest ważny sygnał, że sytuacja wymaga wsparcia dorosłych albo specjalisty. Zamiast ją przytrzymywać, lepiej było zrobić krok w tył, powiedzieć spokojnie, że widzisz, że bardzo się męczy, i dać jej trochę przestrzeni. Nie próbuj w tamtym momencie wygrać kłótni ani wymusić przyznania się do wymiotów. Lepiej mówić o tym, co widzisz i czujesz, bez oskarżania. Jeśli była agresywna albo sytuacja robiła się niebezpieczna, najrozsądniej było poprosić o pomoc nauczyciela, pedagoga, psychologa szkolnego albo innego dorosłego. Porozmawiaj z nią na spokojnie, najlepiej poza sytuacją przy jedzeniu, i powiedz coś w stylu: „Martwię się o ciebie. Widzę, że to nie jest tylko kwestia jednego posiłku.” Nie komentuj jej wyglądu, kalorii ani tego, ile zjadła. Skup się na jej samopoczuciu, lęku, napięciu i bezpieczeństwie. Zaproponuj bardzo konkretną pomoc jak pójście razem do pedagoga/psychologa szkolnego, rozmowę z zaufanym dorosłym albo pomoc w napisaniu wiadomości do specjalisty. To, że nie chce widzieć problemu, niestety jest częste przy zaburzeniach odżywiania, więc nie musisz tego brać jako znak, że twoja troska jest bez sensu. Nie kłóć się z nią o to, czy „ma problem”, tylko powtarzaj spokojnie, że się o nią martwisz i że nie zostawisz tego bez reakcji. Jeśli obawiasz się, że zacznie głodzić się, kompulsywnie ćwiczyć albo krzywdzić siebie, powiedz o tym dorosłemu w szkole albo w domu, nawet jeśli ona się na to obrazi.

Najważniejsze To, co zrobiłaś, wynikało z troski, ale od teraz najbezpieczniej będzie nie brać tego na siebie samodzielnie. Włącz dorosłą osobę, która może zareagować, bo przy nawrocie zaburzeń odżywiania i nasilonej agresji twoje wsparcie jest ważne, ale nie wystarczające.

10 dni temu

Zobacz podobne

Jak rozpoznać różnice między bulimią a anoreksją przy niedowadze?
Jak rozróżnić bulimie od anoreksji, jeśli i tak mam niedowagę, a nie objadam się jakoś bardzo?
Lęk przed nowym jedzeniem - jak radzić sobie z Arfid?

Czuję, że moje jedzenie to teraz jedna wielka bitwa, a ja coraz bardziej w niej przegrywam. Mam tak okrojoną listę tego, co mogę włożyć do ust, że czasem aż się boję, co to robi z moim zdrowiem. Kiedy próbuję coś nowego, zamiast normalnej reakcji pojawia się stres, panika, a nawet obrzydzenie, jakby to była jakaś straszna rzecz. I to nie jest tak, że nie chcę — po prostu nie mogę. 

Wiem, że to może być coś jak Arfid, ale co ja mam z tym zrobić? Jak mam się przełamać? Boję się, że nigdy nie uda mi się zmienić tych schematów, a moje zdrowie zacznie się sypać.

Zależy mi na znalezieniu jakiejś drogi wyjścia, ale nie wiem, od czego zacząć. Jak w ogóle działa taka terapia na coś tak dziwnego? Jak można oswoić ten strach i jakoś wprowadzać nowe rzeczy do diety, bez tego całego chaosu w głowie? I czy to w ogóle kiedyś mija? 

Dysfagia somatyzacyjna jak leczyć jak uwolnić się od leku przed połykaniem?
Jak przełamać wstyd i porozmawiać z terapeutą o postrzeganiu własnego ciała?
Dzień dobry! Piszę ten list, ponieważ czuję się zagubiona i chciałabym zasięgnąć opinii profesjonalistów. Otóż od ponad miesiąca wszyscy, którzy są w moim najbliższym otoczeniu (przyjaciele, współpracownicy, rodzina) twierdzą, że bardzo mocno schudłam i jestem chuda. Moja przyjaciółka, z którą się znam 10 lat powiedziała mi wprost, że uważa, że mam zaburzenia odżywiania, tylko że... Ja tego w ogóle nie widzę. Nie uważam się ani za chudą, ani nie zauważyłam, bym w ostatnim czasie schudła, toteż nie rozumiem zmartwienia tych wszystkich ludzi, uważam, że przesadzają, ale przy takiej przewadze liczebnej (ja jedna vs 10 osób łącznie) poczułam, że coś tu zgrzyta i już nie wiem sama, co myśleć. Owszem, czasem zapominam o jedzeniu (tak jak potrafię zapomnieć o pójściu do toalety lub o spaniu, gdy coś mnie mocno wciągnie), nie jestem też za bardzo pojemna, więc jem małe porcje, a ponieważ jestem bardzo aktywna fizycznie i mam też pracę fizyczną - unikam przetworzonej żywności, fast-food, słodyczy itp., bo, choć nigdy nie miałam nawet nadwagi, bardzo nie chciałabym przytyć. Zależy mi po prostu na zdrowiu. Od stycznia tego roku mam tak, że rzadko mam apetyt (rzadko czuję głód fizycznie), jem 2 razy dziennie, czasem 3 razy dziennie. Suplementuję witaminy, gdy już jem - są to zdrowe rzeczy, zawierające węglowodany, zdrowe tłuszcze, a przede wszystkim białko. Jestem osobą trenującą, więc tego białka bardzo pilnuję. Mam aplikację, z pomocą której liczę, ile kalorii i poszczególnych składników spożywam dziennie - zazwyczaj dosięgam do swojego PPM, rzadko kiedy jestem poniżej tej wartości. Mam dobre wyniki morfologii oraz BMI mam w normie według testów, czuję się świetnie fizycznie oraz psychicznie, tj. mam bardzo dobry nastrój, żarty mi się sypią z rękawa. Mimo, że uprawiam sport (treningi na siłowni i w klubie bokserskim 3-4 razy w tygodniu) i mam lekką aktywność fizyczną każdego dnia tygodnia oraz odżywiam się, moim zdaniem, zdrowo, nie osiągnęłam jeszcze swojego celu w kwestii sylwetki. Mam widoczne mięśnie, ale uważam, że moje ciało może po prostu wyglądać lepiej i nad tym pracuję, redukuję tkankę tłuszczową nadal, bo jest jej w moim uznaniu wciąż za dużo. Patrzę w lustro i widzę, że jest mnie trochę za dużo optycznie, że ta tkanka tłuszczowa jest nadal. Dlatego nie odpuszczam. Ludzie wokół natomiast powtarzają uparcie, że nie mam już tkanki tłuszczowej, że mam widoczne mięśnie na ramionach, brzuchu, nogach, ale tkanki tłuszczowej już nie ma, każą mi więcej jeść, mniej trenować. Od roku uczęszczam na terapię poznawczo-behawioralną (z powodu perfekcjonizmu, lęku przed porzuceniem, nawracającej depresji oraz PTSD), terapeuta rozmawiała ze mną kiedyś już na którejś sesji o moim okresie dojrzewania, kiedy to miałam dwumiesięczny epizod głodzenia się i przy tym intensywnych ćwiczeniach, ale przecież już tak nie robię. Nie rozmawiałam z nią też o tym, jak postrzegam swoje ciało (niby je lubię, są części, które mnie bardzo zadowalają, ale wiem też, co mi się nie podoba i nad tym pracuję) i w zasadzie wstydzę się zacząć z nią ten temat, mimo że jej ufam jak niemal nikomu w życiu, jest świetną specjalistką i bardzo swobodnie się czuję w jej obecności, bardzo bezpiecznie. Nie wiem dlaczego, ale po prostu gdyby miała zadać pytania dot. tych kwestii, wstydziłabym się mówić o tym, że nie jestem w pełni zadowolona ze swojego ciała, że jest za mało wysportowane niż bym chciała (w tej kwestii Joanna Jędrzejczyk jest moim wzorem sportowym), wstydzę się mówić o tym, że czasem czuję się wręcz grubo, zwłaszcza po jedzeniu mam wrażenie, że puchnie mi całe ciało, twarz. Jem, ponieważ wiem, że moje ciało potrzebuje tych składników odżywczych i witamin, suplementuję się, mam nawet odżywkę białkową, z której korzystam, gdy nie wchodzą mi produkty stałe, tylko płynne, boję się jeść większe porcje, boję się przytyć. Czasem mam wyrzuty sumienia po jedzeniu, gdy uznam, że zjadłam za dużo. Ale to uczucie, że przytyłam, czy też te wyrzuty sumienia nie są czymś, co jest ze mną zawsze. Jedynie wtedy, gdy zjem więcej niż zazwyczaj. Ostatnio mam wrażenie, że przytyłam - widzę to, gdy spoglądam w lustro. Z tym, że inni twierdzą inaczej i czuję dysonans, ale nie mam jak tego sprawdzić, bo popsuła mi się waga, a miarkę zgubiłam. Zresztą, to, co ja robię nie pasuje do żadnego zaburzenia - ani anoreksji, ani bulimii, ani objadania się, ani nawet do ortoreksji, ponieważ raz na jakiś czas (np raz na miesiąc) sięgam po produkt, który obiektywnie nie jest za zdrowy, np. sugar-free energetyk, więc nie wiem skąd oni to wzięli. Bardzo proszę o Państwa opinie oraz ewentualne sposoby, jak przełamać wstyd i porozmawiać o tym z terapeutą. Ten wstyd jest tak silny, że sama wizualizacja rozmowy sprawia, że zamykam się w sobie. Z góry dziękuję za każdą wypowiedź i pozdrawiam.
Jak pokonać lęk przed jedzeniem w towarzystwie?

Mam taki problem, że jedzenie w towarzystwie strasznie mnie stresuje. Każde spotkanie przy stole to dla mnie totalna męczarnia. Boję się, że ktoś mnie oceni – jak jem, co jem, albo że zrobię coś głupiego i się ośmieszę. Z tego wszystkiego coraz częściej unikam wspólnych posiłków, co, wiadomo, nie wpływa dobrze na relacje z rodziną i znajomymi. Nie chcę ich unikać, ale ten lęk mnie przytłacza i nie wiem, co z tym zrobić

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.