Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy normalne jest laczenie seksu z miloscia? Moj partner to swinger i poligamista, a ja cierpie

Treść wrażliwa
Czy moje oczekiwanie powiązania seksualności z miłością jest obce mężczyznom? Jestem kobietą, która potrzebuje miłości do seksu i mój partner okazał się swingersem i poligamistą . Nie rozumiał, czemu ja się z tym nie zgadzam i uważał on, że seks to tylko seks i że ja "wyznaje romantyczna wizję seksu, która wynika z mojego religijnego wychowania i nikłego doświadczenia seksualnego". Czy to prawda, że trzeba być osoba religijna by mieć taki podejście jak ja? Myślę że nie. Jest tez taki autorytet/kaznodzieja który na swoich konferencjach na naukach przedmałżeńskich mówi, że "seksualność kobieca i męska to są dwie odrębne i odległe planety. Seksualność dla kobiety to niezwykle skomplikowana machina, a dla mężczyzny to jest jeden włącznik on/off, a stosunek seksulany dla mężczyzny to minuta i czterdzieści sekund, a kobieta przygotowuje się do seksu cały dzien". Wiem że jestem emocjonalnie niedojrzała, ale mnie to bardzo dotknęło bo ja szukam bliskości w seksie i to utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie znajdę odpowiedniego mężczyzny, że zawsze będę traktowana jak kobieta z filmu pornograficzego, za przeproszeniem. Wszyscy mi mówią że niepotrzebnie przejmuje się głupotami, jeśli mnie takie wypowiedzi - mojego byłego partnera i tego kaznodziei- tak bardzo ruszają, że doprowadzają do samookaleczeń. Doprowadziły mnie do tego. Samookaleczalam się po wysłuchaniu internetowych nauk przedmałżeńskich tego kaznodziei. Dodam, że ten kaznodzieja to ogromny autorytet, także wśród osób niewierzących, autor wielu cenionych książek na temat związków, bliskości i seksu.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Aniu

Podejście, w którym seksualność jest nierozerwalnie związana z miłością i bliskością emocjonalną, nie jest domeną wyłącznie osób religijnych ani kobiet – to jedna z wielu w pełni uprawnionych ludzkich postaw lub po prostu potrzeba więzi. Argumenty Pani byłego partnera, sprowadzające Pani potrzeby do „braku doświadczenia” czy „religijnego wychowania”, były formą manipulacji mającą na celu podważenie Pani granic, a nie obiektywnym opisem rzeczywistości. Słowa wspomnianego kaznodziei o „dwóch odrębnych planetach” i „włączniku on/off” to szkodliwe, nieprawdziwe stereotypy, które spłycają męską seksualność i uprzedmiotawiają kobiecą, a fakt, że ktoś jest autorytetem, nie oznacza, że jego słowa są jedyną prawdą.

To, że te wypowiedzi doprowadziły Panią do samookaleczeń, jest sygnałem ogromnego cierpienia i poczucia niezrozumienia, a nie „niedojrzałości emocjonalnej” czy „przejmowania się głupotami”. Pani reakcja pokazuje, jak głęboko naruszono Pani poczucie godności i bezpieczeństwa w sferze intymnej. Proszę pamiętać, że istnieją mężczyźni, dla których seks bez miłości i bliskości nie ma wartości – Pani oczekiwania są realne i możliwe do spełnienia w zdrowym związku.

Najważniejsze jest teraz zadbanie o Pani bezpieczeństwo i pomoc w radzeniu sobie z tak silnymi emocjami, by nie musiała Pani ranić własnego ciała. Bardzo ważne, aby porozmawiała Pani o tych doświadczeniach z terapeutą, który pomoże Pani odbudować poczucie własnej wartości i odciąć się od krzywdzących opinii byłego partnera oraz internetowych autorytetów. Jest Pani wystarczająca i ma Pani pełne prawo do własnej wizji intymności, opartej na szacunku i miłości.

Pozdrawiam 

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że Pani o tym napisała.

Pani potrzeba łączenia seksu z miłością i bliskością jest całkowicie normalna, i nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś jest religijny. To jedno z wielu naturalnych podejść do seksualności. Również to, co mówił Pani były partner, nie jest „prawdą o mężczyznach”, tylko jego własnym sposobem patrzenia, który po prostu nie był zgodny z Pani wartościami.

Uproszczenia o „dwóch planetach” kobiet i mężczyzn mogą brzmieć przekonująco, ale nie pokazują, jak bardzo ludzie się między sobą różnią. Wiele osób, także mężczyzn, potrzebuje bliskości emocjonalnej w seksie.

To, że wypowiedzi kaznodziei tak Panią dotknęły, jest zrozumiałe. Natomiast bardzo ważne jest to, że doprowadziły Panią do samookaleczeń. To sygnał, że potrzebuje Pani realnego wsparcia. W takiej sytuacji warto jak najszybciej skontaktować się z psychologiem lub psychiatrą.

Jeśli pojawiają się impulsy do zrobienia sobie krzywdy, może Pani też skorzystać z bezpłatnego wsparcia:

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111

Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo)

Nie musi Pani zostawać z tym sama.

Ma Pani prawo szukać relacji, w której seksualność łączy się z bliskością i szacunkiem i takie relacje istnieją.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Sylwia Szulecka

Sylwia Szulecka

Dzień dobry Pani Aniu,

w Pani słowach widać duże poruszenie. Wygląda na to, że jest Pani w momencie, w którym odpowiada Pani sobie na pytanie, czym dla Pani jest seksualność. To bardzo dobrze, bo poznanie siebie może być drogą prowadzącą do potencjalnego partnera. Seks bowiem może zaspokajać bardzo różne potrzeby. Kluczowe jest to, by być w związku, z osobą, która ma zbliżone podejście do naszego. Pani partner miał inaczej niż Pani, co nie oznacza, że każdy tak będzie miał. Istotna jest więc rozmowa na ten temat. 

Napisała Pani również o samookaleczeniach. I w tym obszarze warto poszukać wsparcia i pomocy. Bo wygląda na to, że radzi sobie Pani z trudnymi emocjami, krzywdząc siebie. Warto poszukać wsparcia, żeby przyjrzeć się, w jakich okolicznościach reaguje Pani w ten sposób, skąd się u Pani wzięła taka reakcja... Może też spróbuje Pani radzić sobie w sposób niekrzywdzący dla siebie samej... Czego Pani życzę z głębi serducha.

 

Wszystkiego dobrego, Pani Aniu.

 

Sylwia Szulecka

psycholożka-seksuolożka, 

psychoterapeutka indywidualna i związków

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
 

To, co Pani opisała, niesie w sobie ogromny ciężar emocjonalny, który widać w bolesny sposób w reakcji Pani ciała. Fakt, że słowa innych osób - bliskiego niegdyś partnera, jak i publicznego autorytetu - doprowadziły Panią do tak dramatycznych kroków jak samookaleczenia, świadczy o tym, jak głęboko naruszono Pani poczucie bezpieczeństwa i godności. Proszę pamiętać, że chęć znalezienia bliskości i więzi w sferze intymnej nie jest przejawem niedojrzałości ani „religijnym skrzywieniem”. To fundamentalna ludzka potrzeba, która dla wielu osób stanowi o wartości i sensie relacji, niezależnie od ich światopoglądu czy stażu seksualnego.

Wydaje się, że Pani były partner oraz wspomniany kaznodzieja posłużyli się bardzo krzywdzącymi uogólnieniami, które w Pani systemie przekonań urosły do rangi niepodważalnych wyroków. Kiedy słyszy Pani, że męska seksualność to jedynie „przełącznik on/off”, a Pani oczekiwania są „romantyczną mrzonką”, w Pani umyśle może pojawiać się wizja świata, w którym nie ma miejsca na Panią i Pani wrażliwość. To naturalne, że w takim momencie pojawia się myśl: „zawsze będę tak traktowana” lub „nigdy nie znajdę nikogo odpowiedniego”. Warto jednak zastanowić się, czy opinia dwóch mężczyzn - nawet jeśli jeden z nich cieszy się społecznym uznaniem - rzeczywiście posiada moc definiowania rzeczywistości wszystkich ludzi na świecie? Czy to możliwe, że ich słowa mówią więcej o ich własnych ograniczeniach lub specyficznej wizji świata niż o Pani szansach na szczęśliwy związek?

Ból, który Pani odczuwa, jest sygnałem, że Pani granice zostały brutalnie przekroczone, a Pani wartości poddane niesłusznej ocenie. Samookaleczenia często stają się jedynym dostępnym sposobem na „wyciszenie” tego, co dzieje się w środku, gdy brakuje poczucia, że ktoś nas słyszy i rozumie. Skoro te emocje są tak silne, że trudno je udźwignąć samodzielnie, proszę rozważyć spotkanie z terapeutą, który pomoże Pani odzyskać głos i poczucie sprawstwa. Taka rozmowa w bezpiecznym gabinecie mogłaby być przestrzenią, w której Pani potrzeby zostaną w końcu uprawomocnione, a nie ocenione.

Zanim Pani uzna, że z Pani podejściem jest coś „nie tak”, chciałbym zapytać: co by się zmieniło w Pani postrzeganiu siebie, gdyby uznała Pani swoją potrzebę bliskości nie za przeszkodę, ale za kompas, który ma Panią chronić przed relacjami, w których nie byłaby Pani w pełni widziana i szanowana?

Pozdrawiam

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 

 Nie, to nie jest „obce mężczyznom”. Chęć łączenia seksu z miłością, bliskością i bezpieczeństwem emocjonalnym jest całkowicie ludzka, a nie religijna; religijność może taki sposób myślenia wzmacniać, ale nie jest jego jedynym źródłem. To, że Twój były partner mówił „seks to tylko seks”, opisuje raczej jego model seksualności, nie obiektywną prawdę o mężczyznach. Badania i omówienia relacji pokazują, że część kobiet oczekuje od seksu przede wszystkim intymności, a część mężczyzn może mocniej oddzielać seks od emocji, ale to jest spektrum, nie reguła dla płci.

Nie trzeba być osobą religijną, żeby potrzebować miłości do seksu. Wychowanie religijne może wpływać na poczucie winy, normy i sposób mówienia o seksualności, ale pragnienie bliskości w seksie występuje również u osób niewierzących. Te twierdzenia o „dwóch planetach”, „włączniku on/off” i „minucie czterdziestu sekund” są bardzo uproszczone i krzywdzące. U wielu mężczyzn seks jest mocno związany z uczuciami, zaufaniem i przywiązaniem, więc taki opis nie mówi prawdy o wszystkich mężczyznach, tylko powtarza stereotyp. To, że takie wypowiedzi doprowadzały Cię do samookaleczeń, jest poważnym sygnałem, że potrzebujesz teraz realnego wsparcia, nie oceny. Twoja reakcja nie znaczy, że jesteś „niedojrzała”; znaczy, że zostało uderzone w bardzo wrażliwy obszar związany z bezpieczeństwem, wstydem i odrzuceniem. Jeśli istnieje choć cień ryzyka, że zrobisz sobie krzywdę dziś lub w najbliższym czasie, zadzwoń pod 112 albo jedź na najbliższy SOR/izbę przyjęć. W Polsce możesz też natychmiast skorzystać z Centrum Wsparcia 24/7: 800 70 2222.

Masz pełne prawo potrzebować miłości, czułości i emocjonalnej więzi przed seksem. To nie jest „błąd kobiety”, tylko ważna cecha Twoich granic i sposobu budowania relacji.

 

 

Zobacz podobne

Jak zrozumieć partnerkę, która unika emocji i czuje się obciążona moimi problemami?
Witam serdecznie, mam mały problem ze zrozumieniem innych , chyba za dużo sobie odpowiadam dopisuje itd. może na szybko coś przyblize Jestem z wiązki z kobietą która od samego początku mi tłumaczy że nie jest zbyt uczuciowa itd, ja tlumacze że potrzebuje atencji i np pisania do siebie w ciągu dnia czy rozmów , w miarę możliwości, ostatnio rozmawialiśmy o tym że nie czuje się zbyt dobrze a to przez to że jestem w trakcie rozwodu mój syn zaczyna wariować w szkole itd itd, wtedy ona mi powiedziała że mój humor odbija się na niej więc nie chcę byc obarczania moimi problemami, na drugi dzień kiedy rozmawiałem z nią o tym , powiedziała że ona nie ma problemów, ale na dzień dzisiejszy największym jest to że mnie wpuściła do swojego życia, że mówiłem we dwoje będzie łatwiej a nie jest, jest trudniej i kolejny raz dała się nabrać , bo jest trudniej ,i tu pojawia się problem jak odebrać te słowa bo w mojej głowie , a mogą być to urojenia , w mojej głowie z tych słów wnioskuje jedno, jestem problemem, nie wygodny, i że nie zbyt chce kontynuować ta znajomość,czuję jakby mi chciała powiedzieć że ją oszukałem i że jestem manipulantem ,ale ona twierdzi że w jej środowisku znaczy to zupełnie co innego , no właśnie jak wy to byście zinterpretowali? Bo sam się już gubię, dziękuję za odpowiedź
Zmagania z współuzależnieniem i obwinianie siebie po dwóch nieudanych związkach
Mam 40 lat i jestem kobietą po dwóch nieudanych związkach z których mam 3 dzieci moj mąż i partner mieli problemy z alkoholem obecnie zaczęłam uczęszczać do terapeuty dla wsolzaleznionych nie radzę sobie ze sobą obwiniam siebie za wszystko np za to że wybrałam sobie takich ojców dla swoich dzieci nie umiem zapanować nad swoimi nerwami strachem o przyszłość
Jak poradzić sobie z rozstaniem, gdy nadal kochasz osobę, która wybrała kogoś innego?
Jak poradzić sobie z rozstaniem kochanej osoby do innego, jeśli się nadal ją kocha?
Jestem po rozwodzie i mam dziecko. Obecnie od ponad roku mam nowego partnera, młodszego o 8 lat.
Witam. Jestem po rozwodzie i mam dziecko. Obecnie od ponad roku mam nowego partnera, młodszego o 8 lat. Poznał mojego syna, z którym dogadują się bez problemów. Przedstawiłam go rodzicom i przyjaciółce, którzy również go polubili. Nie mieszkamy razem. Ja mieszkam z synem, a on wciąż z rodzicami. W pewnym momencie jego podejście do naszego związku się zmieniło i to spowodowało kryzys, ale po rozmowie staramy się to naprawić i widzę, że on naprawdę się stara. Jest jednak coś, co mi nie daje spokoju i sprawia, że nie umiem mu zaufać, bo wydaje mi się, że coś kombinuje i nie jest ze mną szczery. Mianowicie chodzi o to, że nie znam nikogo z jego otoczenia, dosłownie nikogo. Żadnych znajomych ani rodziny. Rozmawiałam z nim o tym, ale twierdzi, że on nie ma znajomych, bo przez charakter jego pracy nie ma na to czasu. W sprawie rodziny to powiedział, że nie ma kiedy mnie im przedstawić, a ten czas dla nas, którego mamy niewiele woli spędzić ze mną niż w towarzystwie rodziców. Jednocześnie twierdzi, że wiedzą o mnie. Ostatnio powiedziałam mu, że jest to dla mnie upokarzające i chcę ich wreszcie poznać. Powiedział, żebyśmy najpierw naprawili to, co zepsuło się między nami, a na poznawanie będzie jeszcze czas. Wiem, że mieszkają w dobrych warunkach i nie ma tam żadnej patologii, więc rodziny się nie wstydzi. Może to mnie się wstydzi (zapytałam o to, ale twierdzi, że nie)? Nigdzie też nie wychodzimy. Raptem kilka razy byliśmy na spacerze i u moich rodziców. Twierdzi, że mnie kocha, chce być ze mną, snuje plany na przyszłość, a jednak to jego zachowanie mnie niepokoi. Mam wrażenie, że on po prostu nie chce mnie z nikim poznawać. Czy takie zachowanie u faceta jest normalne, czy może faktycznie jest to dziwne zachowanie?
Nie wiem czego ode mnie chce mężczyzna, z którym się poznaję. On nie proponuje spotkań, spotkania częstsze niż raz w tygodniu to dla niego za dużo.
Bardzo psychicznie męczy mnie ta sytuacja. Rozmawialiśmy wcześniej 4 miesiące bez spotkania na żywo, bo akurat tak się złożyło, że albo ja byłam gdzieś albo on itp., ale jakiś kontakt był, raz mniejszy, raz większy, dużo wysyłania zdjęć z podróży . Kilka wiadomości dziennie, ale czasem taka konwersacja trwała właśnie przez to miesiąc. Nasze 3 spotkania były bardzo fajne, długie rozmowy, dużo historii z życia opowiedzianych, dużo śmiechu itp. Trwały po 4-5 godzin, on je wydłużał proponując deser czy coś. Z jego inicjatywy buziaki w policzek na powitanie, pożegnanie , przytulenie na pożegnanie po 3 spotkaniu, delikatny dotyk po ramieniu jak opowiada coś. Ale potem jest cisza, jak odezwę się, to od razu chętny na spotkanie - proponuje dzień, bardzo bliski termin itp. Więc czego on chce ode mnie ? 1. Seksu nie, bo działałby szybciej 2. Jako koleżanki to raczej mnie nie traktuje... Byłoby wszystko idealnie gdyby odzywał się częściej pierwszy.... Nie wiem co myśleć o tym, niby w piątek zwróciłam mu na to uwagę, że zaczynam się czuć, jak piszę, że się narzucam, to zapytał się czy ustalamy częstotliwość spotkań, bo np. dla niego na razie spotkanie co 2-3 to zbyt serio, ale raz w tygodniu byłoby dobrze, ale akurat tak się teraz złożyło, że oboje mamy zajęty tydzień i nie udało się ustalić terminu. Więc skończyło się na tym, że powiedziałam, że będziemy w kontakcie. Świruję już, ale nie wiem, czego może chcieć ode mnie. Ja bardzo dobrze się czuje przy nim. Ale znowu jest ta cisza... spotkaliśmy się w piątek a mamy niedzielny wieczór... wszędzie piszą wszyscy że facet odzywa się od razu a tutaj nie wiem o co chodzi
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.