
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Czy normalne jest...
Czy normalne jest laczenie seksu z miloscia? Moj partner to swinger i poligamista, a ja cierpie
Treść wrażliwaBożena Nagórska
Pani Aniu
Podejście, w którym seksualność jest nierozerwalnie związana z miłością i bliskością emocjonalną, nie jest domeną wyłącznie osób religijnych ani kobiet – to jedna z wielu w pełni uprawnionych ludzkich postaw lub po prostu potrzeba więzi. Argumenty Pani byłego partnera, sprowadzające Pani potrzeby do „braku doświadczenia” czy „religijnego wychowania”, były formą manipulacji mającą na celu podważenie Pani granic, a nie obiektywnym opisem rzeczywistości. Słowa wspomnianego kaznodziei o „dwóch odrębnych planetach” i „włączniku on/off” to szkodliwe, nieprawdziwe stereotypy, które spłycają męską seksualność i uprzedmiotawiają kobiecą, a fakt, że ktoś jest autorytetem, nie oznacza, że jego słowa są jedyną prawdą.
To, że te wypowiedzi doprowadziły Panią do samookaleczeń, jest sygnałem ogromnego cierpienia i poczucia niezrozumienia, a nie „niedojrzałości emocjonalnej” czy „przejmowania się głupotami”. Pani reakcja pokazuje, jak głęboko naruszono Pani poczucie godności i bezpieczeństwa w sferze intymnej. Proszę pamiętać, że istnieją mężczyźni, dla których seks bez miłości i bliskości nie ma wartości – Pani oczekiwania są realne i możliwe do spełnienia w zdrowym związku.
Najważniejsze jest teraz zadbanie o Pani bezpieczeństwo i pomoc w radzeniu sobie z tak silnymi emocjami, by nie musiała Pani ranić własnego ciała. Bardzo ważne, aby porozmawiała Pani o tych doświadczeniach z terapeutą, który pomoże Pani odbudować poczucie własnej wartości i odciąć się od krzywdzących opinii byłego partnera oraz internetowych autorytetów. Jest Pani wystarczająca i ma Pani pełne prawo do własnej wizji intymności, opartej na szacunku i miłości.
Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Michalska
Dziękuję, że Pani o tym napisała.
Pani potrzeba łączenia seksu z miłością i bliskością jest całkowicie normalna, i nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś jest religijny. To jedno z wielu naturalnych podejść do seksualności. Również to, co mówił Pani były partner, nie jest „prawdą o mężczyznach”, tylko jego własnym sposobem patrzenia, który po prostu nie był zgodny z Pani wartościami.
Uproszczenia o „dwóch planetach” kobiet i mężczyzn mogą brzmieć przekonująco, ale nie pokazują, jak bardzo ludzie się między sobą różnią. Wiele osób, także mężczyzn, potrzebuje bliskości emocjonalnej w seksie.
To, że wypowiedzi kaznodziei tak Panią dotknęły, jest zrozumiałe. Natomiast bardzo ważne jest to, że doprowadziły Panią do samookaleczeń. To sygnał, że potrzebuje Pani realnego wsparcia. W takiej sytuacji warto jak najszybciej skontaktować się z psychologiem lub psychiatrą.
Jeśli pojawiają się impulsy do zrobienia sobie krzywdy, może Pani też skorzystać z bezpłatnego wsparcia:
Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111
Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym: 800 70 2222 (całodobowo)
Nie musi Pani zostawać z tym sama.
Ma Pani prawo szukać relacji, w której seksualność łączy się z bliskością i szacunkiem i takie relacje istnieją.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Sylwia Szulecka
Dzień dobry Pani Aniu,
w Pani słowach widać duże poruszenie. Wygląda na to, że jest Pani w momencie, w którym odpowiada Pani sobie na pytanie, czym dla Pani jest seksualność. To bardzo dobrze, bo poznanie siebie może być drogą prowadzącą do potencjalnego partnera. Seks bowiem może zaspokajać bardzo różne potrzeby. Kluczowe jest to, by być w związku, z osobą, która ma zbliżone podejście do naszego. Pani partner miał inaczej niż Pani, co nie oznacza, że każdy tak będzie miał. Istotna jest więc rozmowa na ten temat.
Napisała Pani również o samookaleczeniach. I w tym obszarze warto poszukać wsparcia i pomocy. Bo wygląda na to, że radzi sobie Pani z trudnymi emocjami, krzywdząc siebie. Warto poszukać wsparcia, żeby przyjrzeć się, w jakich okolicznościach reaguje Pani w ten sposób, skąd się u Pani wzięła taka reakcja... Może też spróbuje Pani radzić sobie w sposób niekrzywdzący dla siebie samej... Czego Pani życzę z głębi serducha.
Wszystkiego dobrego, Pani Aniu.
Sylwia Szulecka
psycholożka-seksuolożka,
psychoterapeutka indywidualna i związków
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
To, co Pani opisała, niesie w sobie ogromny ciężar emocjonalny, który widać w bolesny sposób w reakcji Pani ciała. Fakt, że słowa innych osób - bliskiego niegdyś partnera, jak i publicznego autorytetu - doprowadziły Panią do tak dramatycznych kroków jak samookaleczenia, świadczy o tym, jak głęboko naruszono Pani poczucie bezpieczeństwa i godności. Proszę pamiętać, że chęć znalezienia bliskości i więzi w sferze intymnej nie jest przejawem niedojrzałości ani „religijnym skrzywieniem”. To fundamentalna ludzka potrzeba, która dla wielu osób stanowi o wartości i sensie relacji, niezależnie od ich światopoglądu czy stażu seksualnego.
Wydaje się, że Pani były partner oraz wspomniany kaznodzieja posłużyli się bardzo krzywdzącymi uogólnieniami, które w Pani systemie przekonań urosły do rangi niepodważalnych wyroków. Kiedy słyszy Pani, że męska seksualność to jedynie „przełącznik on/off”, a Pani oczekiwania są „romantyczną mrzonką”, w Pani umyśle może pojawiać się wizja świata, w którym nie ma miejsca na Panią i Pani wrażliwość. To naturalne, że w takim momencie pojawia się myśl: „zawsze będę tak traktowana” lub „nigdy nie znajdę nikogo odpowiedniego”. Warto jednak zastanowić się, czy opinia dwóch mężczyzn - nawet jeśli jeden z nich cieszy się społecznym uznaniem - rzeczywiście posiada moc definiowania rzeczywistości wszystkich ludzi na świecie? Czy to możliwe, że ich słowa mówią więcej o ich własnych ograniczeniach lub specyficznej wizji świata niż o Pani szansach na szczęśliwy związek?
Ból, który Pani odczuwa, jest sygnałem, że Pani granice zostały brutalnie przekroczone, a Pani wartości poddane niesłusznej ocenie. Samookaleczenia często stają się jedynym dostępnym sposobem na „wyciszenie” tego, co dzieje się w środku, gdy brakuje poczucia, że ktoś nas słyszy i rozumie. Skoro te emocje są tak silne, że trudno je udźwignąć samodzielnie, proszę rozważyć spotkanie z terapeutą, który pomoże Pani odzyskać głos i poczucie sprawstwa. Taka rozmowa w bezpiecznym gabinecie mogłaby być przestrzenią, w której Pani potrzeby zostaną w końcu uprawomocnione, a nie ocenione.
Zanim Pani uzna, że z Pani podejściem jest coś „nie tak”, chciałbym zapytać: co by się zmieniło w Pani postrzeganiu siebie, gdyby uznała Pani swoją potrzebę bliskości nie za przeszkodę, ale za kompas, który ma Panią chronić przed relacjami, w których nie byłaby Pani w pełni widziana i szanowana?
Pozdrawiam
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Nie, to nie jest „obce mężczyznom”. Chęć łączenia seksu z miłością, bliskością i bezpieczeństwem emocjonalnym jest całkowicie ludzka, a nie religijna; religijność może taki sposób myślenia wzmacniać, ale nie jest jego jedynym źródłem. To, że Twój były partner mówił „seks to tylko seks”, opisuje raczej jego model seksualności, nie obiektywną prawdę o mężczyznach. Badania i omówienia relacji pokazują, że część kobiet oczekuje od seksu przede wszystkim intymności, a część mężczyzn może mocniej oddzielać seks od emocji, ale to jest spektrum, nie reguła dla płci.
Nie trzeba być osobą religijną, żeby potrzebować miłości do seksu. Wychowanie religijne może wpływać na poczucie winy, normy i sposób mówienia o seksualności, ale pragnienie bliskości w seksie występuje również u osób niewierzących. Te twierdzenia o „dwóch planetach”, „włączniku on/off” i „minucie czterdziestu sekund” są bardzo uproszczone i krzywdzące. U wielu mężczyzn seks jest mocno związany z uczuciami, zaufaniem i przywiązaniem, więc taki opis nie mówi prawdy o wszystkich mężczyznach, tylko powtarza stereotyp. To, że takie wypowiedzi doprowadzały Cię do samookaleczeń, jest poważnym sygnałem, że potrzebujesz teraz realnego wsparcia, nie oceny. Twoja reakcja nie znaczy, że jesteś „niedojrzała”; znaczy, że zostało uderzone w bardzo wrażliwy obszar związany z bezpieczeństwem, wstydem i odrzuceniem. Jeśli istnieje choć cień ryzyka, że zrobisz sobie krzywdę dziś lub w najbliższym czasie, zadzwoń pod 112 albo jedź na najbliższy SOR/izbę przyjęć. W Polsce możesz też natychmiast skorzystać z Centrum Wsparcia 24/7: 800 70 2222.
Masz pełne prawo potrzebować miłości, czułości i emocjonalnej więzi przed seksem. To nie jest „błąd kobiety”, tylko ważna cecha Twoich granic i sposobu budowania relacji.

Zobacz podobne
Witam. Jestem w 11-letnim związku, mamy wspólne dziecko 5-letnie. Ja Mam 27 lat, partner 30. Różni nas to, że on zarabia dużo, jest po studiach, ma stała pracę, a ja mam skończoną szkołe średnią, matury nie udało mi się zdać. Pracuję na umowie zleceniu na niepełny etat. Mamy wspólny dom, 1/4 udziałów jest moja. Problem tkwi w tym, że mu strasznie przeszkadza to, że mam słabe wykształcenie, nie może tego zaakceptować i tego, że za mało zarabiam.. Byliśmy na wspólnych wakacjach, wróciliśmy, a on zaczął mówić, że nie jest ze mną szczęśliwy, że ja niszę rodzine, że się nie starałam w życiu i przez to mam tak ciężko z dobrą pracą. On chce mnie zostawić, ja jestem załamana i płaczę ciągle.. Czy można to jakoś naprawić?
Witam. Zaczęłam stawiać granice po 30. Wtedy wszyscy się ode mnie odwrócili i oczywiście wyzwali od psychicznych. Teraz przed 40 nie mam z tym żadnego problemu, ale ludzie mnie atakują. Za własne zdanie obrażają, dociskają i jeszcze swoje agresywne zachowania przypisują mi. Nie wiem, co wtedy robić. Załóżmy - w jakiejś dyskusji w czymś się nie zgadzam i ktoś narzuca mi swoje zdanie. Mam zawsze swoje argumenty i gdy ktoś się nie przebija albo nie podoba mu się, co mówię - następuje atak. Najpierw ocena typu "tylko nienormalni tak myślą", a potem po całości, że jestem nienormalna i sieje swój jad. Mam wrażenie, że ktoś mówi o sobie, gdzie ja zachowuje kulturę w dyskusji i trzymam przy swoim. Ludzie nie rozumieją nawet, że obrażają mnie zdaniami typu "życzę Ci najgorzej" lub "trzeba być idiotą, aby tak robić". To przykład oczywiście. Może ja przesadzam, ale moje ciało czuje dyskomfort. Powinnam tolerować takie zachowania? Poza tym co zrobić, gdy zazdrosna sąsiadka ciągle przypisuje mi najgorsze cechy? Jest sama znerwicowana i nieszczęśliwa i gdy widzi, że żyje wg własnych zasad (inaczej od innych, bo tak życie mi się ułożyło), to strasznie mnie krytykuje. Poza tym widzę również zazdrość odnośnie wyglądu, bo jest zaniedbana osoba i w tym jej nie pomogę. Nie czuję się dobrze, gdy ładnie się ubiorę i widzę na siebie wzrok jej rodziny. Słyszę wówczas zdania typu "leń", "pustak" itd. Oczywiście jestem ubrana elegancko i nie wyzywająco. Nogi mi się trzęsą, bo czuje się nękana. Skończyłam szkołę, mam pracę itd. , a ciągle mówi,że jestem nikim :/

