30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Czy moje obawy o wspólną przyszłość są uzasadnione? – Problemy z komunikacją w związku i relacje z jego rodzicami

Dzień dobry, Mam takie pytanie i muszę się dowiedzieć czy moje obawy są istotne czy po prostu za bardzo nad tym rozmyślam. Jestem ze swoim chłopakiem w 5-letnim związku, mieszamy razem od prawie półtora roku. Ja jestem otwarta na różne formy tworzenia tzw „wspólnego życia” np. otwarcie wspólnego konta bankowego, dodanie go do mojego ubezpieczenia zdrowotnego itp. On natomiast nie do końca chce o tym rozmawiać i nie wiem czy to jest kwestia bycia niegotowym czy kwestia tego, że po prostu nie chce. Plus nie oczekuję też jeszcze oświadczyn bo mamy jeszcze trochę czasu ale dzisiaj jak poruszyliśmy ten temat znowu z pewną osobą to zareagował trochę „ofensywnie” tak jakby chciał powiedzieć „ale ja jeszcze nie chcę, dajcie mi spokój”. Jest też problem z jego rodzicami. Pochodzi z rodziny bardzo dobrej, ułożonej. Ja z kolei ze swoją miałam parę przebojów i nie było zawsze wesoło. Jego rodzice są nadopiekuńczy. Dzwonią za każdym razem jak coś mu się dzieje, zwłaszcza jego mama. Musi wiedzieć gdzie jest i pisać czy dojechał do domu. Za to mój chłopak bardzo ceni sobie zdanie swojej mamy i jeżeli ja mam inne zdanie na jakiś temat to czuję, że czasami nawet nie bierze tego pod uwagę. Chłopak ma 23 lata w tym roku. Chciałabym się dowiedzieć czy to ja za bardzo nad tym rozmyślam, czy moje pewne obawy o naszą wspólną przyszłość i nie wiem pewne relacje z jego rodzicami w przyszłości mogą wyglądać.
User Forum

J.L

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, nie brzmi jak „wymyślanie problemów”. To są realne wątpliwości dotyczące wspólnej przyszłości.

Jesteście razem 5 lat, mieszkacie razem, więc naturalne jest, że zaczyna Pani myśleć o większej stabilizacji: wspólne konto, formalności, długofalowe plany. To nie są wygórowane oczekiwania, tylko kolejny etap relacji. Jeśli on na samą rozmowę reaguje obronnie albo ucina temat, to warto to potraktować poważnie. Nie jako dowód, że „nie kocha”, ale jako sygnał, że może być w innym miejscu niż Pani.

 

Druga sprawa to jego relacja z rodzicami. Sam kontakt z mamą nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy partner nie potrafi oddzielić zdania rodzica od własnego i nie traktuje opinii partnerki na równi. Jeśli ma Pani poczucie, że w sporze ważniejsze jest zdanie mamy niż Pani, to to jest coś, nad czym trzeba się zatrzymać. W stałym związku to partner powinien być pierwszym punktem odniesienia.

 

On ma 23 lata, więc może być jeszcze w procesie "odchodzenia" od domu rodzinnego. Pytanie brzmi: czy on widzi potrzebę budowania z Panią własnej, oddzielnej przestrzeni, czy raczej nadal mocno funkcjonuje w roli syna.

Najważniejsze teraz to nie naciskać na decyzje typu wspólne konto, tylko porozmawiać o kierunku. Wprost:
– Jak on widzi Was za 2–3 lata?
– Czy chce budować z Panią rodzinę?
– Czego potrzebuje, żeby poczuć się gotowym na większe zobowiązania?

Nie chodzi o oświadczyny tu i teraz. Chodzi o to, czy idziecie w tę samą stronę.

 

Pani obawy nie są przesadzone. To raczej sygnał, że potrzebuje Pani poczucia bezpieczeństwa i jasności. I to jest w relacji czymś zupełnie normalnym.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani.l,

 Pani obawy są istotne, bo dotyczą dwóch kluczowych filarów wspólnego życia: gotowości do „łączenia” spraw codziennych i finansowych oraz granic wobec rodziny pochodzenia. To nie wygląda na nadmierne rozmyślanie, tylko na próbę zadbania o bezpieczeństwo i przewidywalność w relacji.  

W obszarze „wspólnego życia” pomocne bywa zejście z poziomu ogólnego na poziom konkretów i małych, realnych, pozytywnych, mierzalnych kroków, zamiast od razu wchodzić w rozwiązania o dużym ciężarze symbolicznym. Takie działania pozwalają sprawdzić, czy pojawia się współpraca, a napięcie spada.  

W obszarze reakcji partnera na temat oświadczyn i formalizacji znaczenie ma odróżnienie presji społecznej od rozmowy w dwójkę. Defensywność w sytuacji „przy kimś” często bywa ochroną przed naciskiem, natomiast w domu ważne stają się zachowania w czasie: gotowość do rozmów, ustaleń i powtarzalnych działań, nawet małych. Pani może oprzeć się na własnych kryteriach tego, po czym pozna Pani, że „zaczyna się zmiana” i że idziecie w stronę wspólnej przyszłości.  

W obszarze rodziców opis wskazuje na mocne uwikłanie w relację z mamą i trudność w stawianiu granic. W dłuższej perspektywie zwykle pomaga zasada, że decyzje dotyczące Waszej codzienności zapadają w parze, a kontakt z rodzicami nie zastępuje dialogu między Wami. 

Wariant relacyjny polega na sprawdzeniu, jaką zmianę partner uznałby za potrzebną, żeby było między Wami lepiej.

Jeśli mimo prób rozmowy i małych ustaleń temat jest konsekwentnie omijany, a Pani doświadcza, że Pani głos przegrywa z głosem mamy, wtedy sygnał rozbieżności wartości i gotowości do wspólnego życia staje się bardziej wyraźny. W takiej sytuacji sensowne może być wsparcie z zewnątrz aby ustalić Pani cele, kryteria postępu oraz znalezienie skoncentrowanego rozwiązania 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Czuję i widzę w Pani treści nie „rozmyślanie za bardzo” ale próbę zrozumienia, czy to, co Pani czuje, jest sygnałem czegoś ważnego. To naturalne, że kiedy myślimy o wspólnej przyszłości, zaczynamy przyglądać się nie tylko miłości, ale też gotowości do budowania „my”.

 

Zastanawiam się, co dla Pani oznaczają te konkretne kroki: wspólne konto, ubezpieczenie? Czy to bardziej symbol bliskości i powagi relacji czy realna potrzeba bezpieczeństwa?

Gdyby partner z większym spokojem i otwartością rozmawiał o przyszłości, nawet bez podejmowania decyzji tu i teraz czy to już byłoby dla Pani wystarczającym sygnałem?

Pisze Pani też o jego mamie i o tym, że jej zdanie bywa ważniejsze niż Pani. To może dotykać poczucia bycia „na drugim miejscu”. W jakich sytuacjach najbardziej to Pani odczuwa? Kiedy — jeśli w ogóle — czuje Pani, że partner stoi po Pani stronie?

 

W skali 0–10, gdzie 0 to „jestem spokojna o naszą wspólną przyszłość”, a 10 to „mam poważne wątpliwości”, gdzie jest Pani dziś? Co sprawia, że nie jest wyżej?

 

Warto zadać sobie samej te pytania.

Być może kluczowe nie jest pytanie, czy Pani „przesadza” ale czy tempo dojrzewania do wspólnego życia jest u Was podobne i czy możecie o tym rozmawiać bez lęku i obrony.

 

Zapraszam do refleksji i ponownego kontaktu z nami w razie potrzeby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Po przeczytaniu Pani pytania mam poczucie, że Pani obawy wynikają z trafnego odczytywania sygnałów świadczących o różnicach w gotowości do budowania pełnej autonomii związku. W wieku 23 lat Pani partner znajduje się w procesie kształtowania dorosłej tożsamości, jednak jego silna zależność emocjonalna od rodziców oraz "ofensywne" reagowanie na temat oświadczyn czy wspólnych finansów mogą sugerować trudności z procesem separacji od rodziny. Może być tak, że Pani potrzeba stabilizacji i formalizacji (wspólne konto, ubezpieczenie) zderza się z jego potrzebą zachowania dystansu, co może być podszyte jakimś lękiem przed ostatecznym odcięciem "pępowiny". Jeśli zdanie matki jest dla niego ważniejsze niż Pani opinia, oznacza to, że w Waszym związku jest obecnie obecna "trzecia strona", co w przyszłości może generować narastające poczucie osamotnienia u Pani. Warto otwarcie porozmawiać o tym, jak oboje wyobrażacie sobie hierarchię ważności w Waszej relacji, ponieważ bez postawienia przez niego wyraźnych granic rodzicom, budowanie wspólnej przyszłości na Pani zasadach może być bardzo utrudnione.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Pani obawy są jak najbardziej zasadne i świadczą o dużej uważności na fundamenty Pani związku. W wieku 23 lat, po 5 latach bycia razem, naturalne jest, że pojawiają się pytania o kierunek, w którym Państwo zmierzają.

Z perspektywy psychologicznej, szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym, warto przyjrzeć się dwóm kluczowym obszarom:

- Trudności z separacją od rodziców - opisuje Pani zachowania, które mogą świadczyć o silnej zależności emocjonalnej partnera od mamy. Jeśli zdanie mamy jest dla niego ważniejsze niż Pani, a on czuje przymus raportowania każdego kroku, to mamy do czynienia z brakiem pełnej niezależności. Dla Pani – osoby z trudniejszą przeszłością rodzinną – autonomia może być kluczową wartością, stąd dysonans.

- Różne definicje zaangażowania - dla Pani wspólne konto czy ubezpieczenie to symbole stabilizacji. Dla partnera mogą one być postrzegane jako odpowiedzialność, na którą nie jest jeszcze gotowy. Jego defensywna reakcja sugeruje lęk przed presją.

Moja sugestia: 

To nie jest kwestia Pani "rozmyślania", ale różnic w potrzebach. Warto porozmawiać z partnerem o tym, jak on wyobraża sobie rolę rodziców w Waszym życiu za 5 lat.

W nurcie CBT pracujemy nad tym, jak nasze przekonania o rodzinie wpływają na obecną relację. Jeśli partner nie zauważa problemu w nadopiekuńczości rodziców, to Pani będzie tą osobą, która zawsze czuje się tą drugą. Warto rozważyć wspólną konsultację u terapeuty par lub kilka sesji indywidualnych dla Pani, aby wypracować strategię stawiania granic w tej relacji.

 

Powodzenia!

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani obawy są sensowne i nie wyglądają na „przesadne rozmyślanie”, tylko na ważne sygnały, które warto uporządkować. Co może znaczyć jego unikanie „wspólnej przyszłości.” To, że po pięciu latach związku i wspólnym mieszkaniu unika rozmów o wspólnym koncie czy ubezpieczeniu, jest informacją, ale nie od razu wyrokiem na związek. Może to oznaczać lęk przed utratą autonomii , brak gotowości do takiego poziomu „scalenia” lub wzór z domu, kiedy rodzice załatwiają i decydują, a partner nie uczy się sam podejmować kroków. Badacze zwracają uwagę, że unikanie mówienia o przyszłości bywa jednym z objawów stagnacji relacji, jeśli utrzymuje się długo i blokuje konkretne decyzje. Jednocześnie sam lęk czy opór 23-latka przed „wielkimi krokami” jest dość typowy rozwojowo, kiedy kluczowe jest, czy on umie o tym z Panią otwarcie rozmawiać, zamiast uciekać w defensywę. Nadopiekuńczy rodzice często utrzymują dorosłe dzieci w roli „małego chłopca”, który raportuje, gdzie jest, i bardzo liczy się z ich zdaniem. Skutkiem bywa między innymi trudność w samodzielnym podejmowaniu decyzji, brak zaufania do własnego osądu i silne uzależnienie emocjonalne od rodzica.

To może tłumaczyć, że on bardziej słucha mamy niż Pani, ma trudność w wyraźnym postawieniu granicy rodzicom,

a decyzje „partnerskie” (konto, ubezpieczenie, plany na przyszłość) mogą być dla niego przytłaczające, bo to realne odcięcie pępowiny. Z perspektywy pary ważne jest, by każdy z partnerów stopniowo uniezależniał się od rodziców i budował własną autonomię w decyzjach.  W innym przypadku trudno stworzyć stabilny związek dorosłych, a nie „synka z mamą plus partnerka obok”.​

  Proponuję podejście w kilku krokach na spokojne, bez ataku „bo Twoja mama...”:

Proszę nazwać swój cel i zamiast „chcę ślubu natychmiast”, tylko np. „chcę wiedzieć, czy oboje widzimy wspólną przyszłość i czy możemy robić małe, konkretne kroki w tę stronę (np. ubezpieczenie, wspólne oszczędności)”.

Proszę zakomunikować, że nie chodzi o nacisk na oświadczyny, ale o bezpieczeństwo, poczucie bycia drużyną i wspólne decyzje. Warto zapytać go wprost, czego on się boi lub nie chce gdyż ważne jest ustalenie, czy to „jeszcze nie teraz”, czy „w ogóle tego nie widzę”. Najpierw z nim: „Widzę, jak bardzo liczysz się ze zdaniem mamy, i rozumiem to. Jednocześnie chcę, żeby zdanie partnerki też było ważne. Jak Ty to widzisz? Co byłoby dla Ciebie komfortowe, jeśli chodzi o to, co mówisz rodzicom o nas, a co zostaje między nami?”. Proszę obserwować  nie słowa, tylko działania i czy po rozmowie jest minimalne przesunięcie (np. zgoda na jedno małe wspólne zobowiązanie, nieco większa lojalność wobec Pani przy różnicy zdań)? Czy nadal każde trudne pytanie kończy się defensywą, uciekaniem od tematu i brakiem gotowości do wspólnego szukania rozwiązań? Stałe unikanie rozmów o problemach jest jednym z czynników ryzyka dla związku.​

Proszę zadbać też o siebie. Ma Pani  prawo chcieć partnerstwa, w którym Pani zdanie ma wagę równą zdaniu jego matki, a plany na przyszłość można omawiać bez „zębów na wierzchu”. Jeśli przez dłuższy czas nadal będzie się Pani czuła ignorowana, ustawiana na drugim miejscu za rodzicami i nie widziała żadnej zmiany to też jest ważna informacja, na podstawie której może Pani podjąć decyzję, czy taki model związku jest dla Pani do przyjęcia.

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

w związku mogą wystąpić  są obawy o wspólną przyszłość, szczególnie gdy pojawiają się różnice w gotowości do wspólnego życia czy wpływ rodziny partnera na decyzje. Twoje przemyślenia nie są „przesadą”, pokazują, że zależy Ci na stabilności, szacunku i poczuciu równowagi w relacji.

 

Czasami młodszy partner może potrzebować więcej przestrzeni, czasu lub własnego tempa, a wpływ nadopiekuńczych rodziców może dodatkowo utrudniać samodzielne decyzje. Wsparcie psychologa lub doradcy par może pomóc w zrozumieniu, jak radzić sobie z tymi obawami, jak komunikować potrzeby w związku i jak budować własną równowagę wobec presji rodziny.

 

To, że analizujesz sytuację i szukasz wsparcia, jest pozytywnym krokiem — pokazuje Twoją troskę i świadomość własnych granic.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak poprawić rozmowę, która się nie klei?

Jakie drobne zmiany można wprowadzić, żeby poprawić lub nawiązać rozmowę, która się nie klei. I mamy status ochronny.

Brak poczucia szczęścia i satysfakcji, trudności w nawiązaniu głębszej znajomości, proszę o wsparcie.
Dzień dobry. Jestem gejem, mam problem - podobają mi się wszyscy chłopcy w wieku 18-23 lata, nie mogę się zdecydować na jednego .Co robić ? Dodatkowym problemem jest mój fetyszyzm, najchętniej ukradłbym im wszystkim skarpetki, bokserki, dres,y buty itp. wiem, że to niemożliwe i tak nie wolno. Następnym problemem jest to, że nigdy nie osiągam zadowolenia, jak coś sobie kupię czy dostanę, czy wygram, tak jakbym miał wyłączony syndrom szczęścia .W 2017 umarł mi chłopak, który mnie zdradzał a byłem z nim wiele lat, może dlatego. Dodatkowo obawiam się chorób i śmierci codziennie. Kiedyś miałem myśli S, teraz mam odwrotnie -strach przed chorobą, śmiercią, wypadkiem. Chyba mam bardzo dużo zaburzeń, nie wiem czy ktoś jest w stanie mi pomóc. Czasem myślę, że dobrze się stało, że mój były zmarły chłopak miał HIV i AIDS i mnie zdradzał, bo widocznie nie byłem na tyle dobry, by był zadowolony... Ale twierdził, że mnie kocha. Nie zaraził mnie, jestem zdrowy, tyle mogę mu dziękować.Teraz boję się już wchodzić na czaty i kogoś poznawać, bo nie ufam już ludziom, na wszystkich patrzę przez czarne okulary .Nadal mi się podobają na ulicy chłopaki, ale tylko kończy się na patrzeniu, boję się, że sam zostanę na zawsze . Doradźcie mi, co mam robić, jak mam się zachowywać i czy mam jakieś choroby, problemy ?Pozdrawiam . Chodziłem do psychologa, odbyłem 25 wizyt, na krótko było lepiej, proponowali leki czy szpital, ja nie chciałem, obawiałem się stygmatyzacji, że nie znajdę pracy, ludzie się dowiedzą. Itp Po 7 latach od śmierci chłopaka trochę się poprawiło, ale nadal nie jest tak, jak być powinno.
Związek po 7 latach: jak naprawić relację i przyszłość z obawami emocjonalnymi
Witam. Jestem z moją partnerką już od prawie 7 lat. Początki były ciężkie ponieważ nie byłem gotowy na związek trochę imprezowałem i wgl. Niestety jestem osobą niedostępną emocjonalnie, wydaje mi się że tak po prostu zostałem wychowany. Moja partnerka zawsze mi powtarzała, że za mało okazuję uczuć ale ja nie widziałem w tym nic złego ale nauczyła mnie co to znaczy kogoś kochać. Mamy już wspólne plany na przyszłość wesele, budowa domu. Wprowadziliśmy się nawet do moich rodziców żeby to wszystko się szybciej udało (zaznaczę tylko że ona tego bardzo nie chciała). Niestety od tygodnia wyznała mi że bardzo mnie kocha nadal ale nie wie czy chce ze mną być bo boi się ze mną przyszłości. Co mam teraz robić? Jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie i kocham ją najmocniej jak tylko można. W momencie kiedy mi to wyznała coś we mnie pękło i ją zrozumiałem teraz już wiem co robic żeby była szczęśliwa ale boję się że jest za późno
Jak radzić sobie z jednostronnym uczuciem i odbudować samoocenę?

Czuję, że coraz częściej dopada mnie smutek przez to, że kogoś lubię, ale to nie działa w dwie strony. Mam wrażenie, że przez to czuję się gorsza, mniej pewna siebie i ciężej mi się skupić, czy to w pracy, czy w relacjach z ludźmi. Jak mogę sobie z tym poradzić? Jak zmienić te negatywne myśli na coś bardziej pozytywnego i zacząć lepiej dogadywać się ze sobą i z innymi? Czy macie jakieś pomysły albo techniki, które mogłyby mi pomóc? I co zrobić, żeby zaakceptować, że nie wszystko musi być odwzajemnione, a jednocześnie nie pozwolić, żeby to mnie ciągle ściągało w dół?

Witam, rozpoznano u mnie jednostkę chorobową F23.1
Witam, rozpoznano u mnie jednostkę chorobową F23.1 (moja mama chorowała na depresję, nerwicę i omamy alkoholowe/jej siostra choruje na schizofrenię paranoidalną). Miałam omamy słuchowe, które przedstawiały wszystkie traumatyczne przeżycia ciągnące się od dzieciństwa-w czasie psychozy od nowa je przeżywałam). Nie przyjmuję leków, bo po każdych bardzo cierpiałam (czułam się tak źle, że myślałam, jak ze sobą skończyć i musiałam walczyć z tym jak się czułam, często z bezsilności płakałam, bo nie dało się wytrzymać, wyglądałam i funkcjonowałam za każdym razem jak zombi i czułam się, jakbym już nie żyła, zero uczuć, radości, ciągły niepokój, frustracja) plus bardzo wiele skutków ubocznych. Aktualnie czuję się bardzo dobrze (2 tyg nie biorę leków, bo odstawiłam, gdy miałam przejść na olanzapine). Niepokoi mnie fakt, że nie czuję pociągu do swojego partnera, nic nie czuję w trakcie zbliżeń z nim czy w trakcie zwykłego pocałunku. Po zejściu z leku Abilify (podniósł mi bardzo mocno enzymy wątrobowe i byłam przez 2 tygodnie bez żadnego leku) było wszystko w porządku i prawidłowo reagowałam. Po o zejściu z ostatniego Fluanxolu (podniósł mi mocno prolaktynę i miałam wejść na olanzapine) kompletnie nic nie czuję w czasie bliskości z partnerem. Czuję się tak, jakbym miała anhedonię polekową i zaburzenia funkcji seksualnych. Czy jest możliwe całkowite wyleczenie się z tej choroby dzięki samej psychoterapii?
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!