Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy moje obawy o wspólną przyszłość są uzasadnione? – Problemy z komunikacją w związku i relacje z jego rodzicami

Dzień dobry, Mam takie pytanie i muszę się dowiedzieć czy moje obawy są istotne czy po prostu za bardzo nad tym rozmyślam. Jestem ze swoim chłopakiem w 5-letnim związku, mieszamy razem od prawie półtora roku. Ja jestem otwarta na różne formy tworzenia tzw „wspólnego życia” np. otwarcie wspólnego konta bankowego, dodanie go do mojego ubezpieczenia zdrowotnego itp. On natomiast nie do końca chce o tym rozmawiać i nie wiem czy to jest kwestia bycia niegotowym czy kwestia tego, że po prostu nie chce. Plus nie oczekuję też jeszcze oświadczyn bo mamy jeszcze trochę czasu ale dzisiaj jak poruszyliśmy ten temat znowu z pewną osobą to zareagował trochę „ofensywnie” tak jakby chciał powiedzieć „ale ja jeszcze nie chcę, dajcie mi spokój”. Jest też problem z jego rodzicami. Pochodzi z rodziny bardzo dobrej, ułożonej. Ja z kolei ze swoją miałam parę przebojów i nie było zawsze wesoło. Jego rodzice są nadopiekuńczy. Dzwonią za każdym razem jak coś mu się dzieje, zwłaszcza jego mama. Musi wiedzieć gdzie jest i pisać czy dojechał do domu. Za to mój chłopak bardzo ceni sobie zdanie swojej mamy i jeżeli ja mam inne zdanie na jakiś temat to czuję, że czasami nawet nie bierze tego pod uwagę. Chłopak ma 23 lata w tym roku. Chciałabym się dowiedzieć czy to ja za bardzo nad tym rozmyślam, czy moje pewne obawy o naszą wspólną przyszłość i nie wiem pewne relacje z jego rodzicami w przyszłości mogą wyglądać.
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, nie brzmi jak „wymyślanie problemów”. To są realne wątpliwości dotyczące wspólnej przyszłości.

Jesteście razem 5 lat, mieszkacie razem, więc naturalne jest, że zaczyna Pani myśleć o większej stabilizacji: wspólne konto, formalności, długofalowe plany. To nie są wygórowane oczekiwania, tylko kolejny etap relacji. Jeśli on na samą rozmowę reaguje obronnie albo ucina temat, to warto to potraktować poważnie. Nie jako dowód, że „nie kocha”, ale jako sygnał, że może być w innym miejscu niż Pani.

 

Druga sprawa to jego relacja z rodzicami. Sam kontakt z mamą nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy partner nie potrafi oddzielić zdania rodzica od własnego i nie traktuje opinii partnerki na równi. Jeśli ma Pani poczucie, że w sporze ważniejsze jest zdanie mamy niż Pani, to to jest coś, nad czym trzeba się zatrzymać. W stałym związku to partner powinien być pierwszym punktem odniesienia.

 

On ma 23 lata, więc może być jeszcze w procesie "odchodzenia" od domu rodzinnego. Pytanie brzmi: czy on widzi potrzebę budowania z Panią własnej, oddzielnej przestrzeni, czy raczej nadal mocno funkcjonuje w roli syna.

Najważniejsze teraz to nie naciskać na decyzje typu wspólne konto, tylko porozmawiać o kierunku. Wprost:
– Jak on widzi Was za 2–3 lata?
– Czy chce budować z Panią rodzinę?
– Czego potrzebuje, żeby poczuć się gotowym na większe zobowiązania?

Nie chodzi o oświadczyny tu i teraz. Chodzi o to, czy idziecie w tę samą stronę.

 

Pani obawy nie są przesadzone. To raczej sygnał, że potrzebuje Pani poczucia bezpieczeństwa i jasności. I to jest w relacji czymś zupełnie normalnym.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani.l,

 Pani obawy są istotne, bo dotyczą dwóch kluczowych filarów wspólnego życia: gotowości do „łączenia” spraw codziennych i finansowych oraz granic wobec rodziny pochodzenia. To nie wygląda na nadmierne rozmyślanie, tylko na próbę zadbania o bezpieczeństwo i przewidywalność w relacji.  

W obszarze „wspólnego życia” pomocne bywa zejście z poziomu ogólnego na poziom konkretów i małych, realnych, pozytywnych, mierzalnych kroków, zamiast od razu wchodzić w rozwiązania o dużym ciężarze symbolicznym. Takie działania pozwalają sprawdzić, czy pojawia się współpraca, a napięcie spada.  

W obszarze reakcji partnera na temat oświadczyn i formalizacji znaczenie ma odróżnienie presji społecznej od rozmowy w dwójkę. Defensywność w sytuacji „przy kimś” często bywa ochroną przed naciskiem, natomiast w domu ważne stają się zachowania w czasie: gotowość do rozmów, ustaleń i powtarzalnych działań, nawet małych. Pani może oprzeć się na własnych kryteriach tego, po czym pozna Pani, że „zaczyna się zmiana” i że idziecie w stronę wspólnej przyszłości.  

W obszarze rodziców opis wskazuje na mocne uwikłanie w relację z mamą i trudność w stawianiu granic. W dłuższej perspektywie zwykle pomaga zasada, że decyzje dotyczące Waszej codzienności zapadają w parze, a kontakt z rodzicami nie zastępuje dialogu między Wami. 

Wariant relacyjny polega na sprawdzeniu, jaką zmianę partner uznałby za potrzebną, żeby było między Wami lepiej.

Jeśli mimo prób rozmowy i małych ustaleń temat jest konsekwentnie omijany, a Pani doświadcza, że Pani głos przegrywa z głosem mamy, wtedy sygnał rozbieżności wartości i gotowości do wspólnego życia staje się bardziej wyraźny. W takiej sytuacji sensowne może być wsparcie z zewnątrz aby ustalić Pani cele, kryteria postępu oraz znalezienie skoncentrowanego rozwiązania 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Czuję i widzę w Pani treści nie „rozmyślanie za bardzo” ale próbę zrozumienia, czy to, co Pani czuje, jest sygnałem czegoś ważnego. To naturalne, że kiedy myślimy o wspólnej przyszłości, zaczynamy przyglądać się nie tylko miłości, ale też gotowości do budowania „my”.

 

Zastanawiam się, co dla Pani oznaczają te konkretne kroki: wspólne konto, ubezpieczenie? Czy to bardziej symbol bliskości i powagi relacji czy realna potrzeba bezpieczeństwa?

Gdyby partner z większym spokojem i otwartością rozmawiał o przyszłości, nawet bez podejmowania decyzji tu i teraz czy to już byłoby dla Pani wystarczającym sygnałem?

Pisze Pani też o jego mamie i o tym, że jej zdanie bywa ważniejsze niż Pani. To może dotykać poczucia bycia „na drugim miejscu”. W jakich sytuacjach najbardziej to Pani odczuwa? Kiedy — jeśli w ogóle — czuje Pani, że partner stoi po Pani stronie?

 

W skali 0–10, gdzie 0 to „jestem spokojna o naszą wspólną przyszłość”, a 10 to „mam poważne wątpliwości”, gdzie jest Pani dziś? Co sprawia, że nie jest wyżej?

 

Warto zadać sobie samej te pytania.

Być może kluczowe nie jest pytanie, czy Pani „przesadza” ale czy tempo dojrzewania do wspólnego życia jest u Was podobne i czy możecie o tym rozmawiać bez lęku i obrony.

 

Zapraszam do refleksji i ponownego kontaktu z nami w razie potrzeby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Po przeczytaniu Pani pytania mam poczucie, że Pani obawy wynikają z trafnego odczytywania sygnałów świadczących o różnicach w gotowości do budowania pełnej autonomii związku. W wieku 23 lat Pani partner znajduje się w procesie kształtowania dorosłej tożsamości, jednak jego silna zależność emocjonalna od rodziców oraz "ofensywne" reagowanie na temat oświadczyn czy wspólnych finansów mogą sugerować trudności z procesem separacji od rodziny. Może być tak, że Pani potrzeba stabilizacji i formalizacji (wspólne konto, ubezpieczenie) zderza się z jego potrzebą zachowania dystansu, co może być podszyte jakimś lękiem przed ostatecznym odcięciem "pępowiny". Jeśli zdanie matki jest dla niego ważniejsze niż Pani opinia, oznacza to, że w Waszym związku jest obecnie obecna "trzecia strona", co w przyszłości może generować narastające poczucie osamotnienia u Pani. Warto otwarcie porozmawiać o tym, jak oboje wyobrażacie sobie hierarchię ważności w Waszej relacji, ponieważ bez postawienia przez niego wyraźnych granic rodzicom, budowanie wspólnej przyszłości na Pani zasadach może być bardzo utrudnione.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Pani obawy są jak najbardziej zasadne i świadczą o dużej uważności na fundamenty Pani związku. W wieku 23 lat, po 5 latach bycia razem, naturalne jest, że pojawiają się pytania o kierunek, w którym Państwo zmierzają.

Z perspektywy psychologicznej, szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym, warto przyjrzeć się dwóm kluczowym obszarom:

- Trudności z separacją od rodziców - opisuje Pani zachowania, które mogą świadczyć o silnej zależności emocjonalnej partnera od mamy. Jeśli zdanie mamy jest dla niego ważniejsze niż Pani, a on czuje przymus raportowania każdego kroku, to mamy do czynienia z brakiem pełnej niezależności. Dla Pani – osoby z trudniejszą przeszłością rodzinną – autonomia może być kluczową wartością, stąd dysonans.

- Różne definicje zaangażowania - dla Pani wspólne konto czy ubezpieczenie to symbole stabilizacji. Dla partnera mogą one być postrzegane jako odpowiedzialność, na którą nie jest jeszcze gotowy. Jego defensywna reakcja sugeruje lęk przed presją.

Moja sugestia: 

To nie jest kwestia Pani "rozmyślania", ale różnic w potrzebach. Warto porozmawiać z partnerem o tym, jak on wyobraża sobie rolę rodziców w Waszym życiu za 5 lat.

W nurcie CBT pracujemy nad tym, jak nasze przekonania o rodzinie wpływają na obecną relację. Jeśli partner nie zauważa problemu w nadopiekuńczości rodziców, to Pani będzie tą osobą, która zawsze czuje się tą drugą. Warto rozważyć wspólną konsultację u terapeuty par lub kilka sesji indywidualnych dla Pani, aby wypracować strategię stawiania granic w tej relacji.

 

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani obawy są sensowne i nie wyglądają na „przesadne rozmyślanie”, tylko na ważne sygnały, które warto uporządkować. Co może znaczyć jego unikanie „wspólnej przyszłości.” To, że po pięciu latach związku i wspólnym mieszkaniu unika rozmów o wspólnym koncie czy ubezpieczeniu, jest informacją, ale nie od razu wyrokiem na związek. Może to oznaczać lęk przed utratą autonomii , brak gotowości do takiego poziomu „scalenia” lub wzór z domu, kiedy rodzice załatwiają i decydują, a partner nie uczy się sam podejmować kroków. Badacze zwracają uwagę, że unikanie mówienia o przyszłości bywa jednym z objawów stagnacji relacji, jeśli utrzymuje się długo i blokuje konkretne decyzje. Jednocześnie sam lęk czy opór 23-latka przed „wielkimi krokami” jest dość typowy rozwojowo, kiedy kluczowe jest, czy on umie o tym z Panią otwarcie rozmawiać, zamiast uciekać w defensywę. Nadopiekuńczy rodzice często utrzymują dorosłe dzieci w roli „małego chłopca”, który raportuje, gdzie jest, i bardzo liczy się z ich zdaniem. Skutkiem bywa między innymi trudność w samodzielnym podejmowaniu decyzji, brak zaufania do własnego osądu i silne uzależnienie emocjonalne od rodzica.

To może tłumaczyć, że on bardziej słucha mamy niż Pani, ma trudność w wyraźnym postawieniu granicy rodzicom,

a decyzje „partnerskie” (konto, ubezpieczenie, plany na przyszłość) mogą być dla niego przytłaczające, bo to realne odcięcie pępowiny. Z perspektywy pary ważne jest, by każdy z partnerów stopniowo uniezależniał się od rodziców i budował własną autonomię w decyzjach.  W innym przypadku trudno stworzyć stabilny związek dorosłych, a nie „synka z mamą plus partnerka obok”.​

  Proponuję podejście w kilku krokach na spokojne, bez ataku „bo Twoja mama...”:

Proszę nazwać swój cel i zamiast „chcę ślubu natychmiast”, tylko np. „chcę wiedzieć, czy oboje widzimy wspólną przyszłość i czy możemy robić małe, konkretne kroki w tę stronę (np. ubezpieczenie, wspólne oszczędności)”.

Proszę zakomunikować, że nie chodzi o nacisk na oświadczyny, ale o bezpieczeństwo, poczucie bycia drużyną i wspólne decyzje. Warto zapytać go wprost, czego on się boi lub nie chce gdyż ważne jest ustalenie, czy to „jeszcze nie teraz”, czy „w ogóle tego nie widzę”. Najpierw z nim: „Widzę, jak bardzo liczysz się ze zdaniem mamy, i rozumiem to. Jednocześnie chcę, żeby zdanie partnerki też było ważne. Jak Ty to widzisz? Co byłoby dla Ciebie komfortowe, jeśli chodzi o to, co mówisz rodzicom o nas, a co zostaje między nami?”. Proszę obserwować  nie słowa, tylko działania i czy po rozmowie jest minimalne przesunięcie (np. zgoda na jedno małe wspólne zobowiązanie, nieco większa lojalność wobec Pani przy różnicy zdań)? Czy nadal każde trudne pytanie kończy się defensywą, uciekaniem od tematu i brakiem gotowości do wspólnego szukania rozwiązań? Stałe unikanie rozmów o problemach jest jednym z czynników ryzyka dla związku.​

Proszę zadbać też o siebie. Ma Pani  prawo chcieć partnerstwa, w którym Pani zdanie ma wagę równą zdaniu jego matki, a plany na przyszłość można omawiać bez „zębów na wierzchu”. Jeśli przez dłuższy czas nadal będzie się Pani czuła ignorowana, ustawiana na drugim miejscu za rodzicami i nie widziała żadnej zmiany to też jest ważna informacja, na podstawie której może Pani podjąć decyzję, czy taki model związku jest dla Pani do przyjęcia.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

w związku mogą wystąpić  są obawy o wspólną przyszłość, szczególnie gdy pojawiają się różnice w gotowości do wspólnego życia czy wpływ rodziny partnera na decyzje. Twoje przemyślenia nie są „przesadą”, pokazują, że zależy Ci na stabilności, szacunku i poczuciu równowagi w relacji.

 

Czasami młodszy partner może potrzebować więcej przestrzeni, czasu lub własnego tempa, a wpływ nadopiekuńczych rodziców może dodatkowo utrudniać samodzielne decyzje. Wsparcie psychologa lub doradcy par może pomóc w zrozumieniu, jak radzić sobie z tymi obawami, jak komunikować potrzeby w związku i jak budować własną równowagę wobec presji rodziny.

 

To, że analizujesz sytuację i szukasz wsparcia, jest pozytywnym krokiem — pokazuje Twoją troskę i świadomość własnych granic.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z mobbingiem i toksycznym współpracownikiem w nowej pracy?
Rozpoczęłam miesiąc temu nową pracę i mam problem z toksycznym współpracownikiem, który stosuje mobbing - najpierw izolował mnie od grupy, rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, gdy jedliśmy wspólnie obiad rozmawiał z każdym, tylko nie ze mną, poczęstował czymś kazdego z osobna, tylko nie mnie. Niestety to on mnie wdrażał więc musiałam się od niego uczyć, a szefa nie było. Nasz szef jest w porządku jednak często go nie ma albo jest zajęty. Kilka tygodni temu ten toksyk warknął na mnie, że tylko on ma prawo kontaktować się z klientem, do którego ja napisałam (bo sam mi to zlecił). Paranoja. Innym razem warknął na mnie, jak zapytałam gdzie jest ktoś tam. Gdy poszłam do innego działu bo musieli podpisać pełnomocnictwa ale pracownica odmówiła, inny pracownik poinformował tego toksyka że mi odmówiono a tamten "nie ma co się dziwić". Widać od niego ogromną falę wrogości. Gdy rozmawiał z naszą koleżanką i ona się skarżyła na jakąś inną pracownicę jemu, akurat ja koło nich przechodziłam a ten odpowiedział " a ch*j z nią" i ten dobór słów to nie przypadek, na pewno pomyślał o mnie, nieistotne, że rozmowa była o kimś innnym - to się dało wyczuć że wykorzystał ten moment, żeby nie obrazić. Dzisiaj dowiedzialam sie, że jutro to on będzie musiał nadać mi dostęp do czegoś tam, ja nie mam zamiaru z nim zamienić ani słowa. To jest patologia. W dodatku dzisiaj gdy się przesiadłam dalej inny pracownik powiedział kąśliwym tonem"uważaj bo ci co siedzą na tym miejscu tracą pracę". Nie wiem jak zgłosić mobbing bo przecież wtedy wezwą na rozmowę tego toksyka i atmosfera stanie się nie do zniesienia. Dzień w naszym biurze wygląda tak, że nasz dział gada prawie non stop i ten toksyk bardzo silnie szuka uwagi i ciągle z kimś żartuje i lubi dominować i często żartują sobie, że "ja zaraz to zgłoszę, to jest mobbing" i wiele innych, obleśnych głupot. Tego się słuchać nie da.
Czy jestem toksycznym mężem, bo bywam zazdrosny o swoją żonę?
Czy jestem toksycznym mężem, bo bywam zazdrosny o swoją żonę?
Jak uspokoić partnerkę pełną wątpliwości co do przyszłości związku?
Czy jest sposób aby uspokoić partnerkę która ma wątpliwości. Bardzo mnie kocha ale ma wątpliwości że nie damy sobie rady w przyszłości i nie widzi tego. Zerwała ze mną niedawno w ten sam dzień planując też coś dla nas w przyszłości. Byliśmy razem dwa lata i wiem że jest tą jedyną. Już wcześniej pojawiały się takie wątpliwości ale mijały. Mówi że tęskni za mną i widzi jak się staram ale nie potrafi tego docenić. Mówi że ostatnio udawała okazywanie miłości w związku ale była ze mną bardzo szczęśliwa, bardzo mnie kocha i twierdzi że bardzo prawdopodobne że będzie tego żałować bo nikt nie pokocha jej tak jak ja. Wiem że ma wątpliwości co do rozstania dlatego szukam sposobu aby ją odzyskać i rozwiać jej wątpliwości.
Dobry wieczór, mam problem natury niecodziennej
Dobry wieczór, mam problem natury niecodziennej dla mnie natomiast mam problemy, jak to mona było się domyślić, ale wyglądają one następująco. Mam problemy z panowaniem nad emocjami, boję się ciągle, że mi albo moim bliskim stanie się krzywda, boję się większych grup, nie daje sobie rady z decyzjami, moja dziewczyna ma mnie przez to coraz bardziej dość. Z jednej strony chciałbym, żeby było po mojemu, a z drugiej czuje, że ktoś musi wybrać za mnie, nie panuję nad emocjami każda błahostka czy to muzyka, czy głupie sytuacje sprawiają, że jestem zły smutny wesoły albo inne tego typu skrajne emocje. Dodam, że nigdy bym się nie zniżył do poziomu rękoczynów, których nigdy nie stosowałem i nie mam zamiaru stosować i nie panuję nad emocjami, tymi skrajnymi wpadam amok w atak paniki i nie idzie mi nic wytłumaczyć i jestem ciągle nieszczęśliwy, co jest ze mną nie tak? Jestem na coś chory? Jestem nienormalny? Proszę o pomoc, nie radzę sobie już sam, a z dnia na dzień jest coraz gorzej... Chce mi się płakać, jak to piszę, a jeszcze chwile temu kłóciłem się z bliskimi i wmawiałem sobie, że nie zasługuje na nic co dobre.
Zakochany, ale różnice w stylu życia i obowiązki rodzicielskie powodują chaos
Jestem sfrustrowany, nie wiem co mam robić. Ja mam 58 lat, poznałem kobietę, ona ma 52 lata. To naprawdę wspaniała kobieta. Zakochałem się bezgranicznie, kocham ją całym sercem, ona też mnie kocha, mieszkamy daleko od siebie i kontaktujemy się tylko przez kamerę w telefonie. Spotkaliśmy się kilka razy, bo do tej pory sytuacja do spotkań była trudna z jej strony i musieliśmy zawsze szukać jakiegoś rozwiązania. To powoli się zmienia, ale za to moja sytuacja nie będzie taka prosta. Nasze spotkania są naprawdę romantyczne, bardzo przyjemnie spędza się z nią czas. Ale... Każdy medal ma dwie strony. Jej styl życia jest diametralnie inny niż mój. Jej życie zawsze było i jest bogate, zawsze zapewniała swojej rodzinie atrakcje, wycieczki itp. Organizuje swoim kolegom w pracy różne imprezy i jest w tym bardzo kreatywna. Moje życie to wieczna praca, nigdy nie zwracałem uwagi na imprezy, nawet nie bardzo umiem tańczyć, a ona to kocha. Jest jeszcze inna strona. Muszę opiekować się rodzicami i prawdopodobnie niedługo utknę z nimi na wiele lat, także nawet krótkie spotkania będą nie bardzo możliwe, nie wiem co ona wtedy pomyśli, ale i tak zawsze będzie bawić się dobrze na swoich imprezach. Nie chcę jej stracić, bo jest wspaniałą kobietą. Nie wiem co mam robić. Nie dam rady pogodzić dwóch frontów. W głowie mam wielki chaos.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.